ekkd Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 24.03.11, 08:38 Zapytaj logopedy np. o terapię Johansona lub Tomatisa podobno obie te terapie są w stanie pomóc w rozwoju słuchu fonetycznego. Tylko słyszłam niestety, że jeżeli ma być z NFZ to długa kolejka. Często się zdaża, że dzoeci w pewnym momencie załapują o co chodzi z czytaniem, jeżeli z matemeatyki jest dobry, to trochę szkoda, żeby zostawał w 1 klasie. Odpowiedz Link Zgłoś
ekkd Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 24.03.11, 08:39 ekkd napisała: > Zapytaj logopedy np. o terapię Johansona lub Tomatisa podobno obie te terapie s > ą w stanie pomóc w rozwoju słuchu fonetycznego. Tylko słyszłam niestety, że jeż > eli ma być z NFZ to długa kolejka. > Często się zdaża, że dzoeci w pewnym momencie załapują o co chodzi z czytaniem, > jeżeli z matemeatyki jest dobry, to trochę szkoda, żeby zostawał w 1 klasie. > Miało być zdarza i dzieci. Przepraszam Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Aniadawid 24.03.11, 09:08 Ja na pewno nie zostawiłabym syna w I klasie na drugi rok. Do następnego września jest mnóstwo czasu. Jeśli jeszcze tego nie masz lub nie znasz - kup Zestaw do nauki czytania sylabami "Kocham czytać" Jagody Cieszyńskiej. To najlepsza medtoda szybkiego nauczenia czytania. Jeśli będziecie pracować codziennie po trochu to syn nauczy się czytać przez kilka miesięcy i jego samoocena i chęć do pracy wzrośnie. www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=11353 Odpowiedz Link Zgłoś
aniadawid1 Re: Aniadawid 24.03.11, 09:14 Mamy książkę "Elementarz" teksty do czytania metodą sylabową Aleksandra Plec Marzenna Skoczylas Odpowiedz Link Zgłoś
irena.ochodzka Re: Aniadawid 24.03.11, 09:36 to swietna ksiązka! naprawdę! ---- "szybko ożeń się z jakąś Ireną i będzie Irena Ochódzka" Odpowiedz Link Zgłoś
jagulator Re: Aniadawid 24.03.11, 10:17 Ja przyjrzałabym się nauczycielce. W którymś poście piszesz, że jest taka wspaniała, a dla mnie z Twoich postów wyłania się albo "perfekcjonistka" kosztem dzieci, która chce mieć wszystkie dzieci z wszystkimi umiejętnosciami na 5 i się pozbyc kłopotu, czyli ucznia który wymaga indywidualnego podejścia, albo jest bezmyślna - jak można stanąć nad uczniem, o którym sie wie, że ma pewne jeszcze braki i głupio pytać przy całej klasie czemu nic nie zrobił??! I stawiać go w sytuacji , w której publicznie mówi, że nic nie umie.... porażka Wg mnie pozostawienie synka na drugi rok może tylko pogorszyc sytuacje, z tego co piszesz - kazdy sukces go cieszy i motywuje, porażki - odwrotnie, to mogłoby być traumatyczne przeżycie, barzdo obniżające jego poczucie wartosci.... znam taki przykład z mojego otoczenia - nauczycielka chciała wysłac moją przyjaciółkę do szkoły zasadniczej, pozostawiła ją na drugi rok z matematyki, a ona potem skończyła liceum ekonomiczne i studia wyższe i odnosi teraz sukcesy w życiu zawodowym, ale cieżko musiała pracować nad swoją psychiką zniszczoną w szkole, by psychicznie podołać traumie.... Reasumując- praca, praca i jeszcze raz praca z podkreślaniem sukcesów, motywowaniem i dopilnowanie odpowiedniego traktowania w szkole przez nauczycielkę . Swoją drogą - czytałam, że dzieci do 3 roku życia są geniuszami, bo używają głównie prawej, intuicyjnej półkuli mózgowej, z czasem zaczyna dominować lewa, logiczna, a my, a zwłaszcza szkoła robią wszystko, by z dzieci zrobic przeciętniaki - ucząc literek, składania literek w sylaby, sylaby w słowa, to samo z cyframi. Powinno się uczyc czytać całe wyrazy, zdania - ogarniać je jako całość, jako obrazy - pokazywać czytając fragmenty tekstu (tak jak nauka szybkiego czytania). Może gdyby tak nie "psuto" naturalnych umiejętnosci dzieci, nie byłoby dysklektyków, bo by nie musiały składać literek w wyrazy;> Pozdrawiam i zyczę powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: No wlasnie... 24.03.11, 08:40 Kretynie, o pardon kretynofilu, już sam twój nick wskazuje na stan umysłu. Twoja wypowiedź nic nie wnosi tylko obraża. A internet nie jest anonimowy zapamiętaj sobie, Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil A co ma wnosic, emamo? 24.03.11, 09:00 Jak mozna skomentowac fakt ze korektor pisowni podkresla Ci slowo jako niepoprawne, Ty sie gapisz i nie widzisz co jest grane? I nie, to nie przypadek ze Twoja corka ma problemy z nauka. Niedaleko pada jablko od jabloni. Oczywiscie, zalatwisz jej jedno zaswiadczenie, potem drugie, moze jakos do matury ja przepchniesz na tych papierkach - tylko ze tak jak "internet nie jest anonimowy" tak rynek pracy ma w nosie zaswiadczenia od szkolnych pedagogow... Wymyslajcie sobie "dys-ch*jni" ile chcecie - ale prawda pozostanie taka sama: Wasze dzieci nie sa tak inteligentne jakbyscie chcieli i to wylacznie Wasza wina... Odpowiedz Link Zgłoś
adellante12 Re: A co ma wnosic, emamo? 24.03.11, 09:13 Dysleksja, dysortografia, potem dysmatematyka, dysfizyka, dyschemia, dysgeografia i na końcu dysdebilizm... Masz rację Kretynofil, rynek pracy to szybko weryfikuje. Zwłaszcza ze taki matołek przepchniety przez ścieżkę dysedukacji mamusinymi zaświadczeniami od pedagogów, dyspsychologów uwaza się za wyjatkowo uprzywilejowanego w dorosłym zyciu również. Ja nie widzę powodów dlaczego jednostka dysfunkcjonalna ma być traktowana i oceniana na równym poziomie z jednostkami pełnosprawnymi.... To uwłacza jednostkom pełnosprawnym i jest przejawem typowej dyskryminacji. Bo niby dlaczego jedno dziecko ma wkuwac zasady ortografii a drugiemu wystarczy świstek? Odpowiedz Link Zgłoś
irena.ochodzka Re: A co ma wnosic, emamo? 24.03.11, 09:25 hehe przyganiał kocioł garnkowi ZANIM wyzwiecie kogoś od tumanów czy matołów warto się douczyć ze nie ma czegoś takiego jak dysmatematyka- jest dyskalkulia o innych dys nikt tez nie słyszał ale wiem, WY wiecie lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
dfgfdg Re: A co ma wnosic, emamo? 24.03.11, 09:46 A znasz takie slowo ironia emamo? Odpowiedz Link Zgłoś
adellante12 Re: A co ma wnosic, emamo? 24.03.11, 11:56 Nie zna ale ma zaświadczenie z przychodni zdrowia psychicznego ze cierpi na dysironię.... ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Ot, jak jest świadomość wśród rodaków 24.03.11, 12:29 Oczywiście nie masz pojęcia, kiedy i przez kogo dziecko kierowane jest na badania do poradni specjalistycznych, ale wypowiedzieć się musisz. adellante12 napisał: Bo niby dlaczego jedno dziecko ma wkuwac zasady ortografii a drugiemu wystarczy świstek? Odpowiedz Link Zgłoś
krapheika Re: Ot, jak jest świadomość wśród rodaków 24.03.11, 13:31 Ima, ale dlaczego sie dziwisz? od kiedy przyszla moda na zalatwianie papierkow ci ktorzy naprawde maja jakas dysfunkcje nie sa traktowani powaznie. W moim pokoleniu na cala szkole dwie osoby mialy orzeczenie.Teraz , siegajac pare lat wstecz w klasie mojej siostry i przyleglych polowa uczniow miala dys...no wybacz, ale nie wierze w takie skumulowanie dysfunkcji w jednym pokoleniu najlepsza rzecz jaka widzialam to dziewczyne, ktora miala podobno dysleksje i dysortografie, papierki miala, bioraca udzial w olimpiadzie polonistycznej i bedaca w scislej czolowce po ogloszeniu wynikow.Osoba z prawdziwa dysfunkcja nie mialaby na to szans.Wczesniej ta dziewczyna miala wiecej czasu na testach gimnazjalnych, podstawowkowych itd. Poznalam tez dyskalkulika, kotry nie mial problemow z matematyka, potrafil sie nauczyc podstawy programowej.Prawdziwy dyskalkulik sie nie nauczy matmy chocby siedzial dzien i noc nad ksiazkami. Najwieksza dysfunkcja obecnych czasow jest lenistwo uczniow.Odstetek ludzi z prawdziwa dysfunkcja jest minimalny w porownaniu z tym ile orzeczen sie wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Ot, jak jest świadomość wśród rodaków 24.03.11, 13:59 Szczerze? Nie mam pojęcia w jaki sposób można "załatwić" respektowaną przez szkołę opinię z poradni psychologiczno - pedagogicznej. Z innego źródła opinia jest po prostu nie ważna. A skierowanie na badania może wyjść wyłącznie ze strony szkoły, a nie na wniosek rodzica. Nie dość, że tylko szkoła jest władna, żeby zwrócić się o opinię do poradni, to jeszcze może to zrobić wyłącznie po spełnieniu pewnych warunków, takich jak badania u okulisty, laryngologa i stwierdzeniu, że dziecko mimo, iż posiadło wiedzę w zakresie reguł ortograficznych, nadal błędy robi, ponieważ nie potrafi tych reguł zastosować, co wskazuje na jakąś dysfunkcję. Odpowiedz Link Zgłoś
krapheika Re: Ot, jak jest świadomość wśród rodaków 24.03.11, 14:47 Wystarczy, ze rodzic bedzie kims waznym, bedzie sponsorowal szkole, bedzie mial kontakty z kims z rady i masz zalatwione. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Ot, jak jest świadomość wśród rodaków 24.03.11, 17:11 > adellante12 napisał: > > Bo niby dlaczego jedno > dziecko ma wkuwac zasady ortografii a drugiemu wystarczy świstek? Aha, aha, tyle, że dziecko ze zdiagnozowaną np. dysgrafią właśnie ma te wszystkie zasady wkute na pamięć, opanowane z przodu do tyłu i z tyłu do przodu (oraz w poprzek). Zapytasz o pisownię dowolnego wyrazu - poda śpiewająco, a przy okazji wytłumaczy, jaka tu obowiązuje zasada. A potem zrobi błąd np. we własnym imieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Ot, jak jest świadomość wśród rodaków 24.03.11, 17:16 Córka miała właśnie wczoraj robione badanie. Podała bezbłędnie wszystkie zasady pisowni dla kilkudziesięciu słów. Obawiam się, że ja bym poległa. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: A co ma wnosic, emamo? 24.03.11, 09:32 Mylisz się, córka bardzo dużo pracuje, jest świetna z matematyki, gra na pianinie. Papier daje jej nie możliwość nic nie robienia, tylko oceniania jej wiadomości merytorycznych. Stwierdzono u niej po badaniach brak słuchu fonematycznego. Ona po prostu nie słyszy czy jest ś czy si itd. Wyrazy, które sie odmienia ( reguły zna bardzo dobrze ), pisze dobrze, tylko musi mieć czas na zastanowienie. Ja nie zdałabym matury z polskiego, przez ortografię, na szczęście oceniano mi tylko styl i wiadomości. Zdałam na 4 ( nigdy nie lubiłam tego przedmiotu ), ale już studia z finansów na UW skończyłam z wyróżnieniem, i tam nikt nawet nie wiedział, ze mam dysleksję. Po prostu nie było to do niczego potrzebne. Oceniano wiadomości. Poza tym, sorry, ale pracodawca pyta o doświadczenie i dyplom ( w tej właśnie kolejności ) w moim zawodzie, gdzie ortografia jest naprawde drugorzędną sprawą. Jedną z przyczyn dysleksji może być, jak mówią w PPP ciężki poród. I to może się zgadzać z moim doświadczeniem i mojej mamy. tak więc nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. Dla mojej córki kolejna zła ocena z dyktanda na początku 2 klasy była ogromną traumą. Na samą myśl o szkole ( którą uwielbia ) bolał ją brzuch. Widzisz sens, żeby doprowadzić do znienawidzenia szkoły? i nawet nikt nie pomyślał żeby ją zostawić na 2 rok, bo słabo czyta. W innych rzeczach jest w czołówce klasy, a już w rozwoju społecznym bije na głowę wszystkich, według nauczycielki, która twierdzi, ze gdyby wszystkie dzieci takie były, to nie miała by zadnych kłopotów wychowawczych. A syn, mimo mojej dysleksji, nie ma tego problemu. na 5 i 6 ze wszystkich przedmiotów. Więc chyba niekoniecznie ma to coś wspólnego z moja dysleksją Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Buachachachacha ;) 24.03.11, 09:56 > Mylisz się, córka bardzo dużo pracuje, jest świetna z matematyki, gra na pianinie. A czyta ksiazki? Bo cos czuje ze tutaj tez po mamusi odziedziczyla "specjalizacje negatywna". > Stwierdzono u niej po badaniach brak słuchu fonematycznego. Ona po prostu nie słyszy czy jest ś czy si itd. Boskie Mam dla Ciebie nowa wiadomosc: ja tez nie slysze. Nie znam osoby ktora slyszy Roznicy miedzy u i ó tez nie slychac > pisze dobrze, tylko musi mieć czas na zastanowienie Jak zacznie czytac to przestanie sie zastanawiac... > Ja nie zdałabym matury z polskiego, przez ortografię I nie powinnas byla zdac - bo teraz Ci sie wydaje ze umiejetnosc obslugi Excela jest wzorem "wyzszego wyksztalcenia". I zanim zaczniesz sie gubic w domyslach - sam jestem "umyslem scislym", ale z domu wynioslem zamilowanie do literatury ktore bardzo skutecznie leczy wszystkie dys-hipohondrie dla niedouczonych kretynek. > Poza tym, sorry, ale pracodawca pyta o doświadczenie i dyplom ( w tej właśnie kolejności ) w moim zawodzie, gdzie ortografia jest naprawde drugorzędną sprawą. Co tylko dowodzi tego ze w "nowym wspanialym swiecie" tumanom jest latwiej. To rowniez dosc wymownie tlumaczy kondycje instytucji finansowych na swiecie > Jedną z przyczyn dysleksji może być, jak mówią w PPP ciężki poród. Tak. Albo ciezka sraczka. Albo uklad planet. Znacznie predzej jest to genetyczna* niechec do czytania. * As in: genetyczna otylosc to cos takiego ze babcia prowadzi cukiernie. > tak więc nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. Bo co? Bo tumany sie obraza ze sie ich nie glaszcze po glowie? > Dla mojej córki kolejna zła o cena z dyktanda na początku 2 klasy była ogromną traumą. I bardzo slusznie bo jest niedouczonym dzieckiem niedouczonego, przemadrzalego babsztyla. > Na samą myśl o szkole ( którą uwielbia ) bolał ją brzuch. Mnie tez bolal jak szedlem do szkoly nieprzygotowany. Dlatego wolalem sie przygotowac zamiast z mamusia telewizje ogladac. > Widzisz sens, żeby doprowadzić do znienawidzenia szkoły? Nie. Widze sens w tym zeby sklonic ja do czegos co bylo za trudne dla jej mamusi: do nauki. > A syn, mimo mojej dysleksji, nie ma tego problemu. na 5 i 6 ze wszystkich przedmiotów. Moj kolega z lawki z ogolniaka tez mial same piatki i szostki. I rodzicow alkoholikow. Jak widac - wyjatki sa wszedzie... Z gory przepraszam ze wrzucam mojego kolege do jednego worka z Twoim synem - to obrazliwe wzgledem niego... Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Buachachachacha ;) 24.03.11, 10:09 Wyobraź sobie, że książki czyta. Idzie jej wolno, ponieważ jeszcze nie czyta tak płynnie jakby chciała, ale lubi czytać. Ja uwielbiam, książki pochłaniam i zawsze tak było. Nie raz zarywałam noce żeby przeczytać całą. Więc delikatnie mówiąc pie.....sz głupoty. Naprawdę nie słyszysz różnicy jak się powie siostra lub śostra? bo ona nie słyszy. Ja też nie słyszałam, ale to właśnie na tym polega terapia, że będzie się słyszało. Na tyle wcześnie wyłapaliśmy tę wadę, że do 4 klasy, kiedy wydaje się decyzje o dysleksji, jest szansa na uruchomienie tego słuchu. tak więc twoje pseudonaukowe wywody nijak się mają do rzeczywistości. Lepiej wiec daruj sobie i nie odpisuj Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Jasne ;) 24.03.11, 10:20 > Wyobraź sobie, że książki czyta. Idzie jej wolno, ponieważ jeszcze nie czyta tak płynnie jakby chciała, ale lubi czytać. Ja uwielbiam, książki pochłaniam i zawsze tak było. Nie raz zarywałam noce żeby przeczytać całą. Rozumiem ze wlasnie ta milosc do literatury byla powodem niecheci do przedmiotu ktory o literaturze traktowal? Jak to mowia - w internetach wszyscy sa piekni, mlodzi i bogaci. I wszyscy czytaja ksiazki > Naprawdę nie słyszysz różnicy jak się powie siostra lub śostra? Nie, nie slysze zadnej roznicy. I nie wiem dlaczego mialoby mi to przeszkadzac w pisaniu poprawnie - nie musze sobie powtarzac w glowie dzwieku slowa zeby je napisac > Ja też nie słyszałam, ale to właśnie na tym polega terapia, że będzie się słyszało. To super. A moze warto po prostu nauczyc ja pisac? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Jasne ;) 24.03.11, 10:34 Czytanie ksiażek nie ma nic wspólnego z lubieniem czy nielubieniem polskiego. Przedmiot można znielubić przez nauczyciela, który go uczy. A lektury szkolne, nie zachęcają do polubienia czytania. Są często nudne i oderwane od rzeczywistości. Teraz się już to na szczęście zmienia i lektury moich dzieci są ok. Jeden lubi, matematykę, historię czy geografie, inny woli polski, biologię. To chyba nie ma znaczenia co się lubi, tylko co się umie. Bo można mieć wiedzę z przedmiotu i go nie lubić. Gdybym miała się uczyć tylko przedmiotów które lubiłam to może ze 3-4 by ich było. A uczyć sie musiałam. Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Jasne, jasne... 24.03.11, 10:58 > Jeden lubi, matematykę, historię czy geografie, inny woli polski, biologię. Nienawidzilem wiekszosci przedmiotow w szkole, glownie dzieki nauczycielom. I wiesz co? Udalo mi sie skonczyc wszystkie etapy edukacji bez jakichs smiesznych swistkow. No, fakt, mialem zwolnienie z WF-u, ze wzgledu na powazny wypadek (w trakcie) i wywolane nim kalectwo > A uczyć sie musiałam. Nie musialas. Mialas swistek ktory zwolnil Cie z tego obowiazku. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Jasne, jasne... 24.03.11, 11:12 No wybacz ten świstek nie zwalniał mnie z nauki biologii, chemii geografii i polskiego jako przedmiotu. Zasady ortografii musiałam znać tak jak wszyscy i z tego byłam oceniana tak samo jak cała klasa. Miałam tylko ulgę z ortografii na sprawdzianach, maturze. Znajomość gramatyki i pisanie stylistyczne również mnie obowiązywało. Podobnie znajomość epok i literatury. Nie zwalniało mnie z ortografii jeżeli pisałam wypracowania w domu. Miałam słownik i czas na sprawdzenie. I jeżeli w klasie dostałabym słownik i dwa razy więcej czasu na napisanie, też miałabym ocenianą ortografię. Więc jak się nie znasz to się nie wypowiadaj. Naprawdę 'świstek" nie zwalnia z nauki Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Oczywiscie... 24.03.11, 11:19 > Miałam tylko ulgę z ortografii To "tylko" sprawilo ze zdalas mature - choc nie powinnas, bo nie posiadlas umiejetnosci ktora do jej zdania jest konieczna. I wiele osob bez podobnego do Twojego swistka mialo problemy na maturze/obnizona ocene - bo mieli tyle uczciwosci zeby przyznac ze po prostu olali nauke ortografii. Po prostu zagralas nie fair wobec pozostalych - i teraz uczysz tego cwaniactwa swoja corke. EOT. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Oczywiscie... 24.03.11, 11:34 no widzisz, za moich czasów nie diagnozowano dysleksji w podstawówce i całą podstawówkę się męczyłam. Miałam niedouczoną nauczycielkę, która nie wysłała mnie na badania do ppp. Ponieważ miałam bardzo dobre oceny ze wszystkich przedmiotów i poza ortografią nie miałam problemów żadnych ( czytać nauczyła mnie mama na podstawie zaleceń dziadka, który był przedwojennym pedagogiem ). W PPP stwierdzili, że właśnie to, że mam tylko problem z ortografią, ale znam jej zasady, jest podstawowym przesłaniem do badań. Bo widać że sie uczę, nie jestem leniem. W podstawówce znienawidziłam polski skutecznie i mimo, że kocham historię poszłam na mat-fiz. Dopiero przed maturą polonistka kazała mi zrobić badania, bo bała się ze mimo mojej wiedzy będę miała problemy i dostanę mierną ocenę. Dlatego czwartą klasę wspominam najmilej, bo wreszcie odpadł stres. Córce tego oszczędzę, co nie oznaczy, że nie będzie pracować nad poprawą. Ona ma wychwycony problem na tyle wcześnie, że jest duża szansa iż wyćwiczymy, zanim będzie właściwa diagnoza Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Oczywiscie... 24.03.11, 11:39 A i jeszcze jedno. NIe trzeba mieć świstka aby być faworyzowanym. Miałam w klasie kolegę, który był absolutnym geniuszem z matematyki i fizyki. Olimpiady, konkursy itd. Tylko z polskiego i historii głąb jakich mało. Ale pisał ortograficznie. Pisząc maturę, to już chyba nawet miał indeks w kieszeni. Tylko że tak jak histori nie musiał pisać na maturze, to jednak polski tak. I polonistka stała nad nim i mu dyktowała co ma napisać, bo w życiu nie zdałby matury. Odpowiedz Link Zgłoś
mmonnikaa Re: Oczywiscie... 13.05.11, 03:06 Masz rację, przez pewien czas dysleksja faktycznie była dość powszechnie rozpoznawanym zaburzeniem. Zbyt powszechnie, na czym ucierpieli najbardziej dotknięci tym problemem uczniowie. Dla Ciebie wszystko jest jasne: nauczyć się zasad ortografii i po problemie. Być może Cię zaskoczę, ale żeby dziecko dostało orzeczenie o dysortografii, musi udowodnić, że jego problemem nie jest bynajmniej nieznajomość reguł. Ja, będąc uczennicą, która z ortografią nie miała najmniejszych problemów, znałam tylko te zasady, których nauczyłam się mimowolnie, słysząc je na lekcji. W praktyce i tak z nich nie korzystałam, rozpoznając pisownię wyrazów najpierw przy pomocy słuchu i pamięci wzrokowej, a później wyczucia. Byłam typowym leniem; nie przypominam sobie, by kiedyś przyszło mi do głowy, żeby usiąść i uczyć się jakiejś regułki, obojętnie z jakiego przedmiotu. Z kolei mój kuzyn ma obecnie 14 lat. Choćbyś nie wiem jak wątpił w jego pracowitość, nie zaprzeczysz, że w tym wieku nawet największy leń powinien zapisywać poprawnie swoje nazwisko. Niestety, mimo ponadprzeciętnej inteligencji ogólnej, chłopiec potrafi w swoim nazwisku popełnić trzy błędy. Z większości przedmiotów z odpowiedzi ma piątki, ze sprawdzianów jedynki i dwójki (czytanie poleceń pochłania tyle jego czasu, że nie starcza go na równie powolne zapisanie odpowiedzi). Regułki może wyrecytować, rozumie, jak się je stosuje, ale wyzwaniem jest dla niego każde słowo, nie tylko te z założenia trudne. Prawdą jest, że jego rodzice popełnili wiele błędów, nie pracowali z nim tak, jak należało, zbyt często przymykali oczy, wierzyli, że nagle wszystko samo się zrobi. Można było pracować z nim częściej i przede wszystkim lepiej, ale nigdy nie wmówisz mi, że to dziecko to leń. Najbardziej ponury jest fakt, że kiedy jego rówieśon, który na każde nauczone słowo pracuje długimi godzinami (i tak często bez trwałych rezultatów), będzie całe życie słyszał, że wyręcza się papierem zamiast nauczyć się regułek. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Jasne ;) 24.03.11, 15:47 Twoja ksywka jest bardzo adekwatna, bo ty uwielbiasz byc kretynem. Ilosc przeczytanych ksiazek ma wplyw na pisanie o ile ktos nie ma dysleksji ew. ma sluchowa ale pamiec wzrokowa ma wspaniala. Nie przyszlo ci do glowy, ze ktos moze nie miec pamieci wzrokowej? Ze moze nie byc wstanie ogarnac wzrokie calej linijki "bo litery skacza"? Nie moc poprawnie napisactekstu bo poprostu myli sie ksztalt i kolejnosc liter? Szwankuje jakis konkretny osrodek w mozgu. Ale inne pracuja dobrze, czesto lepiej niz u innych, bo rekompensuja braki. Czlowiek wiec moze nie umiec pisac bezblednie i czytac bardzo wolno, za to moze swietnie kojarzyc fakty, z latwoscia je zpamietywac, swietnie myslec logicznie. Wielu dobrych scislowcow jest dyzlektykami. Inzynierami precyzyjnym czy programistami byc nie moga ale w dziedzinach teoretycznych radza sobie swietnie. Od pisania sa sekretarki. Tak na marginesie u ciebie szwankuja osrodeki odpowiedzialne za zdolnosci poznawcze i empatie. Moze dlatego piszesz bezblednie Odpowiedz Link Zgłoś
analist73 Re: Jasne ;) 25.03.11, 09:33 Spokojnie, nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałam. Dyslektyk dyslektykowi nie równy. Dyslektycy bywają też inżynierami precyzyjnymi, programistami i to dobrymi. Odpowiedz Link Zgłoś
ethlin Re: A co ma wnosic, emamo? 24.03.11, 13:34 Wybacz, ale robienie błędów ortograficznych nie jest powodem do dumy. To, że ukończyłaś studia na kierunku na którym nikt od Ciebie nie wymagał pisania po polsku nie oznacza, że znajomość ortografii nie jest Ci potrzebna. Zdarza się dość często, że otrzymuję oferty z różnych firm z tak koszmarnymi błędami ortograficznymi, że aż mnie odrzuca już tylko na pierwszy rzut oka. Nie każdy musi być orłem we wszystkich dziedzinach, sama znam człowieka który czyta bardzo dużo a podstawowe błędy jak robił tak robi i będzie robił bo jest roztrzepany, bo myśli wyprzedzają u niego działanie. Nie zmienia to jednak faktu, że rażąco niepoprawna pisownia świadczy jednak o człowieku (nie najlepiej niestety). Pisze to osoba która od zawsze miała problemy z matematyką i która też kiedyś myślała, że matematyka nigdy do niczego się jej nie przyda. Bzdura. Trzeba nad sobą pracować, a nie szukać dookoła usprawiedliwień dla swoich ułomności. Odpowiedz Link Zgłoś
dfgfdg Re: A co ma wnosic, emamo? 24.03.11, 09:41 Piękne podsumowanie kretynofil Ale pamiętaj - z emamami się nie dyskutuje. One i tak nie zrozumieją Odpowiedz Link Zgłoś
irena.ochodzka Re: Wiem, wiem... 24.03.11, 10:32 odnoszę wrażenie ze kretynofil występuje tu pod paroma nickami i co dziwne - wszystkie jaźnie się wspierają jak mówi prezes NIEBYWAŁE Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Teorie spiskowe, jak widac, trzymaja sie mocno... 24.03.11, 10:54 ...ale zeby walnac z teoria spiskowa i wysmiac PiS w tym samym poscie - coz, to trzeba chyba zaczac diagnozowac schizofrenie Odpowiedz Link Zgłoś
kolteta BRAWO Kretynofil!! 24.03.11, 13:48 Zgadzam się z każdym słowem, w każdym twoim poście! Naprawdę myślicie, że to będzie trauma dla dziecka? Jeśli autorka podejdzie do tego w kategoriach traumy i tragedii (a widać, że tak podchodzi) to ta, będzie to dla dziecka cios. Da się jednak to dziecku wytłumaczyć tak, żeby nie odbierało tego tak, jak piszecie. Ale to trudne, bo trzeba z dzieckiem siąść i porozmawiać, traktując je POWAŻNIE a nie jak tylko dziecko, które mamusia ochroni przed wszystkim. Wydaje mi się, że większą traumą będzie uparcie się, żeby go pchnąć na siłę, z brakiem podstawowych umiejętności, żeby za rok, dwa... usłyszał od kolegów, że jest głupi i że tuman, bo nie poradzi sobie z trudniejszym materiałem. Ale masz rację, upieraj się, niech go na siłę wyciągają niepiszącego i nieczytającego, ale nie zapomnij tez za 5 lat założyć wątku, że nauczyciel jest beee, bo nie poświęca twojemu dziecku wystarczająco dużo czasu a on sobie z czymś tylko nie radzi.... Ktoś tu pisał, że dziecko ma czas na przyswojenie tego, czy tamtego. Więc jeśli ma czas, to w czym problem? Zostaw go na następny rok i daj mu czas nauczenia się wszystkiego w swoim tempie. Swoją drogą bawi mnie podejście "ma jeszcze cza" - tak, życie poczeka... Na marginesie - jakie to wygodne zdobyć dla dziecka miliony zaświadczeń o wszelkich dysfunkcjach - nie trzeba z dzieckiem wtedy siedzieć i ćwiczyć, bo przecież on jest dys- i tak się tego nie nauczy i jak łatwo wytłumaczyć tym lenistwo dziecka. (Kiedyś jakoś dysleksji nie było, kupowało się słownik, zeszyt z dyktandami i na tym dys się kończyło). Jestem pewna, że gdyby można było załatwić dziecku papierek o dys-życiowości co druga matka z tego forum by to zrobiła. I żaby nie było - sama też jestem mamą. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Bzdura 24.03.11, 15:34 kolteta napisała: Na marginesie - jakie to wygodne zdobyć dla dziecka miliony zaświadczeń o wszelkich dysfunkcjach - nie trzeba z dzieckiem wtedy siedzieć i ćwiczyć, bo przecież on jest dys- i tak się tego nie nauczy i jak łatwo wytłumaczyć tym lenistwo dziecka. O jakiej wygodzie chrzanisz kobieto? Żadne zaświadczenie o dysfunkcji nie zwalnia ani dziecka, ani rodzica od pracy z nim - wręcz przeciwnie, dostaje się dodatkowe zalecenia, dodatkowe książki i ćwiczenia, które trzeba z dzieckiem realizować. A wypociny Kretynofila świadczą jedynie o tym, że nie ma pojęcia o czym pisze. > I żaby nie było - sama też jestem mamą. Odpowiedz Link Zgłoś
kolteta Re: Bzdura 24.03.11, 16:37 Tak, tak. Ilu znasz rodziców, którzy faktycznie z dzieckiem siedzą i ćwiczą? Bo ja niewielu. Jeszcze ze szkoły pamiętam, jak rodzice moich kolegów "załatwiali" im takie zaświadczenia, bo zbliżały się testy, egzaminy, czy matura a pani się czepiała, że dziecko ma zaległości, że trzeba podgonić z materiałem i może mu być ciężko. I wtedy pani była zła i trzeba było załatwiać świstki, które też dawały prawo do dłuższego pisania egzaminów. Serio jak dziecko ma problem z ortografią czy w ogóle z nauką, od razu lecicie z nim do poradni, zamiast solidnie przysiąść i zrobić to samo, ale bez orzeczeń o dys-?? Wg mnie wszystkie te orzeczenia to tylko szukanie usprawiedliwienia. A twój post nie przekonał mnie, że jest inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Bzdura 24.03.11, 17:00 zamiast solidnie przysiąść i zrobić to samo, ale bez orzeczeń o dys-?? W przypadku dyslektyków uczenie przy stosowaniu metod skutecznych w przypadku 'niedyslektyków' to jak orka na ugorze... Trochę szkoda czasu i nerwów, nie uważasz? Poza tym osobiście nie jestem specjalistką od uczenia dzieci - do szkoły chodzą też dlatego, że zakładam, że są tam fachowcy w tej dziedzinie. Gdybym zakładała inaczej i uważała się za specjalistkę od uczenia czytania i pisania, uczyłabym dzieci w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Bzdura 24.03.11, 17:02 > Wg mnie wszystkie te orz > eczenia to tylko szukanie usprawiedliwienia. Aha. Według Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
kolteta Re: Bzdura 24.03.11, 17:09 hellulah napisała: > > Wg mnie wszystkie te orz > > eczenia to tylko szukanie usprawiedliwienia. > > Aha. Według Ciebie. Chyba nie według mam, których dzieci mają jakikolwiek dys-... Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Pozostaje się cieszyc, że twoje nie ma 24.03.11, 17:51 żadnej dysfunkcji, bo biedne by było z taką mamuśką. I nie opowiadaj bzdur, że "papierek" wszystko załatwia, bo to nie prawda. Dzięki temu zaświadczeniu dziecka ma tylko nieco więcej czasu na napisanie testu kompetencji. Tyle. kolteta napisała: Chyba nie według mam, których dzieci mają jakikolwiek dys-... Odpowiedz Link Zgłoś
krapheika Re: Pozostaje się cieszyc, że twoje nie ma 24.03.11, 18:07 Ma inny program i nie moze byc nieprzepuszczone z przedmiotu, ktorego dysfunkcja dotyczy. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Pozostaje się cieszyc, że twoje nie ma 24.03.11, 18:23 Nie prawda. Nie ma innego programu, za to zdecydowanie więcej pracy, żeby robić postępy. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah boskie :) 24.03.11, 17:05 > I żaby nie było - sama też jestem mamą. ...a jak do tematu pasuje! Odpowiedz Link Zgłoś
kolteta Re: boskie :) 24.03.11, 17:10 hellulah napisała: > > > I żaby nie było - sama też jestem mamą. > > ...a jak do tematu pasuje! Nie mniej niż to, co napisałaś wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: boskie :) 24.03.11, 17:17 Możesz rozwinąć...? Ja swoją myśl chętnie rozszerzę: - fajnie, że popisujesz się swoją ignorancją (wrzucając do jednego worka wszelkie znana Tobie bądź urojone przypadki oszustw oraz rzetelnie zdiagnozowane zaburzenia, których zrozumienie, jak wynika z Twoich wpisów, pozostaje jednak poza zasięgiem Twoich możliwości poznawczych), każdy ma prawo do własnych błędów (i nie mam tu na myśli tej Twojej słodziutkiej "żaby" ), ale nie czyni to z Ciebie jeszcze jakiegokolwiek autorytetu, a jedynie wskazuje na Twoje ograniczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kolteta Re: boskie :) 24.03.11, 17:26 rozumiem, że dyskusja, bez przytyków do "mojej słodziutkiej żaby", która nie jest jej przedmiotem jest niemożliwa? Jeśli tak, nie mam z Tobą o czym dyskutować. EOT Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: boskie :) 24.03.11, 17:40 Ależ "żaba" jest jak najbardziej przedmiotem! w dyskusji o dysortografii, taki błąd w poście orędowniczki kamienowania rodziców, których dzieci mają zaburzenia w sferze czytania/pisania i ośmielają się korzystać z odpowiedniego do rodzaju zaburzeń wsparcia... Doprawdy przezabawne. Och, foch i EOT? Jak widać po Twoich postach i zawartych w nich treściach, Ty i tak nie miałabyś o czym ze mną dyskutować Odpowiedz Link Zgłoś
ofiara_przemian Nic na siłę! 24.03.11, 09:51 Znam osobiście chłopca, który musiał powtarzać zerówkę! Matka, nota bene, przedszkolanka, która miała możliwość obserwować go cały dzień, bo chodził do tego samego przedszkola, w którym pracowała, nie zorientowała się zawczasu, że są problemy, wyszło to dopiero w szkole. Ale rozsądek podpowiedział kobiecie, że nie można dziecka męczyć, bo "co ludzie powiedzą", najważniejsze jest to, żeby chłopak się nie zniechęcił i nie stresował bez powodu. Moim zdaniem, powinnaś synowi zmienić szkołę, w starej będzie się za nim ciągnęła opinia tego, który nie zdał, a dzieci potrafią być wyjątkowo okrutne. Nauczycielka też chyba nie jest taka fajna, bo powinna już na samym początku dostrzec problemy, ale kadra pedagogiczna to mimo wszystko w tym kraju nadal efekt "selekcji negatywnej" i znajomości. Dobrze, że dzieciak nie urodził się 30 lat temu, kiedy szkoła dla dzieci z problemami była prawdziwą traumą. Ja byłam przez całą podstawówkę wzorową uczennicą, a lęki dopadają mnie do dziś, mam taki stres, kiedy wchodzę do szkoły, jakbym siedziała na fotelu u dentysty. Moja córka poszła do pierwszej klasy jako sześciolatka i choć już jest w drugiej klasie i zbyt dużych problemów z nauką nie ma, ja cały czas jestem podenerwowana, bo system ocen i kontakt z nauczycielem to taka enigma, że może nagle wyjść, że jest jakiś problem, ale jest już za późno, żeby podgonić. Koniec roku za 3 miesiące, czas biegnie, a raczej galopuje, a ja się ciągle martwię, że moja młoda ma problemy z dodawaniem większych liczb i tabliczką mnożenia. Mój mąż powtarzał klasę piątą i to na wyraźne życzenie swojej matki, która poprosiła nauczycieli, żeby go nie przepuścili z przedmiotów, z których naprawdę był beznadziejny i to mu tylko wyszło na dobre. To było dwadzieścia parę lat temu, w starym systemie edukacji, dziś coraz więcej dzieci ma zdiagnozowane jakieś defekty, bo nauki medyczne bardzo się rozwinęły. To ja umierałam ze strachu zdając egzamin do liceum, bo w razie niepowodzenia bałam się społecznego ostracyzmu, ale teraz jest inne podejście do tych spraw, większy luz i nie należy się przejmować ewentualną krytyką. Moja rada - małego nie naciskać i niezależnie od wyników na koniec roku przenieść do innej szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
karol_zmj poszedłbym w dysleksję 24.03.11, 10:04 wiele osób już to zaleca - zaświadczenie i potem więcej czasu na róznych egzaminach, do matury dotrwa a zanim dojdzie do pełnoletności to Unia Europejska uchwali prawo wymagające odpowiedni udział dyslektyków na stanowiskach kieowniczych w firmach i urzędach i też będzie dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: poszedłbym w dysleksję 24.03.11, 10:11 wiesz w dorosłym życiu to nie przeszkadza w niczym. Popatrz na naszego prezydenta. Odpowiedz Link Zgłoś
kolteta Re: poszedłbym w dysleksję 24.03.11, 13:54 karol_zmj napisał: > wiele osób już to zaleca - zaświadczenie i potem więcej czasu na róznych egzami > nach, do matury dotrwa > a zanim dojdzie do pełnoletności to Unia Europejska uchwali prawo wymagające od > powiedni udział dyslektyków na stanowiskach kieowniczych w firmach i urzędach i > też będzie dobrze ROTLF Odpowiedz Link Zgłoś
ciocia-krysia Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 24.03.11, 10:13 Znam paru wybitnie uzdolnionych matematycznie, którzy nauczyli się czytać około 7 klasy podstawówki. Czasami nauczycielki polskiego chciały ich zatrzymywać na drugi rok ale ze względu na zdolności matematyczne i dobrą pamięć z innych przedmiotów jakoś przechodzili dalej, mimo że dysleksji się wtedy nie orzekało. Matura z polskiego z wielką łaską. Teraz są już starzy i dalej walą przedziwne byki w tekstach, natomiast w życiu powodzi im się całkiem nieźle. Ale coś za coś, najgorzej jak ktoś we wszystkim kuleje... Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 24.03.11, 10:53 Jeżeli jest tak jak opisujesz, powinien powtórzyć. To wyjdzie mu na dobre. "Przepchnięcie" go do kolejnej klasy spowoduje, że problemów z nauką będzie jeszcze więcej. Nie opanował materiału, a będzie go więcej i więcej i dziecko zawsze będzie w tyle. Powtórzenie klasy to dla niego szansa na to, by nie był traktowany jak najgorszy w grupie. Powtórzenie klasy nie jest traumą jeżeli ma się mądrych rodziców, którzy nie przedstawiają dziecku tego jak końca świata. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 24.03.11, 15:35 Jesli to dysleksja, to powtorzenie klasy niewiele mu da,a bardzo odbije sie na samoocenie. Lepiej wprowadzic indywidualna nauke tam gdzie jest to potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 24.03.11, 20:37 Według mnie zwłaszcza jeżeli to dysleksja, warto aby chłopak powtarzał klasę. Właśnie o to chodzi w tych wszystkich zaświadczeniach, aby dać czas. Tu chłopak dostanie jeszcze jeden rok na to by zrozumieć, wyćwiczyć słuch fonematyczny, wyćwiczyć czytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
nazwakontajuzzajeta Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 24.03.11, 11:06 @aniadawid1 Podstawowe pytanie - co TY robisz z dzieckiem (oczywiście poza lataniem po poradniach) bo godzina z pedagogiem i czas, który nauczycielka w 24-osobowej klasie jest w stanie poświęcić twojemu synowi to przy jego zaległościach kropla w morzu potrzeb. Jak nie będziesz z nim sama ciężko pracować to możne powtarzać pierwszą klasę do pełnoletności a pożytek z tego będzie znikomy. Radzą ci tu "nie zostawiaj, do września nadrobi", ale weź pod uwagę, że sam nie nadrobi, ani do września ani do końca świata. Albo uczysz się z nim albo szukasz kogoś, kto będzie z nim codziennie, również przez wakacje pracował. Codziennie, nie raz w tygodniu ani od wielkiego dzwonu. Odpowiedz Link Zgłoś
mizzbluebird Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 24.03.11, 11:24 Hej aniadawid1 Rozumiem Twoja sytuacje. Ja bylam takim dzieckiem i moja mama tez byla samotna mama, mysle ze to czasem emocjonalnie troche utrudnia co wrazliwszym dzieciom przystosowanie sie do szkoly ale nie ma co dramatyzowac :] Mimo ,ze wychowawczyni sugerowala zebym zaczela podstawowke rok pozniej, ja poszlam dalej. Moze nie mialam najlepszych ocen ale zdawalam, mialam i piatki i czworki, i dwojki i skonczylam szkole jak trzeba. Teraz koncze studia. Pracuj z nim i niech sie wyrobi chociaz na ta dwojke...W wakacje nadrobcie zaleglosci ! No i moze jednak pojdz z nim do psychologa...Ja bym chciala zeby moja mama wpadla na taki pomysl...wciaz borykam sie z prokratynacja, dokladnie ta samo co w podstawowce, i to mnie bardzo doluje. Utrwalony model zachowania ... Pozdrowienia !! Odpowiedz Link Zgłoś
korneliaaa1 Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 24.03.11, 12:02 Zbadaj słuch dziecka, żadaj od szkoly zajec kompensacyjnych, wsparcia psychologa i pedagoga itp. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
prawdziweja Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 24.03.11, 13:13 A nie można dzieciakowi dać czas przez wakacje. Tzn. spróbować nadrobić materiał przez te dwa miesiące i dopiero na początku września zdecydować czy klasę powtarzać, czy iść od razu do drugiej. Nie wiem jak załatwić to od strony formalnej, ale może dałoby się jakoś dogadać z wychowawczynią i władzami szkoły. W niektórych krajach istnieją nawet zajęcia wyrównawcze w wakacje dla słabszych uczniów. Pocieszę Cię, że ja tak właśnie zaskoczyłam. Co prawda w zerówce, ale także w ogóle nie czytałam i nagle pewnego dnia coś zaskoczyło. Pamiętam, że od razu przeczytałam na głos całą bajeczkę. Także ja bym od razu się nie poddawała. Jeśli funkcje poznawcze ma w normie to tylko kwestia czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 24.03.11, 15:32 Czy mial badania pod kontem dysleksji? Okulista i badanie sluchu tez sa na miejscu. Moze on po prostu nie widzi/nie slyszy liter/glosek? Piszesz, ze rysuje. Jest w stanie skopiowac jakis bardziej skomplikowany wzor (proporcje)? Jak koorynacja ruchowa? Odpowiedz Link Zgłoś
kacperkowa-is-me Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 24.03.11, 19:53 Po przeczytaniu całego watku uderzyło mnie szczególnie to, jak niektóre z was potrafią być podłe i jak potraficie zle życzyć innym!!!Nawet dziecku....Dochodzę do wniosku że niektórzy wchodzą na forum tylko po to żeby komuś dokopać,zgnoić go! i wylać wszystkie swoje żale i niepowodzenia......na innych. ZAŁOSNE TO!!! A nawiązując do tematu w mojej bliskiej rodzinie jest chłopczyk który w klasach1-3 też mial problemy w szkole,własnie podobne do takich opisywanych przez autorke watku,czyli min nie potrafił czytac w pierwszej klasie.Pani oczywiście chciała go zostawić bo nie da sobie dalej rady,miał za duże zaległości.Mama chłopca oczywiście nie zgodziła się - wierzyła że ma madre dziecko i da sobie rade! Chłopiec przeszedł do drugiej klasy.Już na początku drugiej klasy zrobił dużeee postępy bo zaczął dość fajnie czytać.Ale w tedy pani znowu coś nie spodobało się w chłopcu i dalej twierdziła że nie daje sobie rady.I tak wyglądały te pierwsze trzy lata w szkole,że chłopiec mało zdolny i na pewno dalej nie da sobie rady.I nagle wszystko się odmieniło,bo pod koniec trzeciej klasy dzieci pisały sprawdzian podsumowujący te trzy lata i wiecie co? Chlopiec ten test napisal bardzo dobrze!!!!!Na cala klase liczaca 20 pare dzieciakow zajal 2 czy 3 miejsce- juz dobrze nie pamietam ale to było na pewno miejsce w pierwszej piątce!!!Nawet ta pani ktora wczesniej twierdziła ze chłopiec nie da sobie rady stwierdziała ze myliła sie co do jego oceny!!!Chłopiec wyszedł z nauczania początkowego i nastąpiła jakas niesamowita przemiana!bo nagle z ucznia ktory miał problemy zrobił sie całkiem dobrym uczniem!Obecnie jest w szostej klasie i jest jednym z najlepszych uczniow.Nie twierdze ze ze wszystkich przedmiotow ale z paru na pewno tak uwazaja nauczyciele tychze przedmiotow!!!! Historia prawdziwa bo dotyczy mojego wspanialego chrzesniaka. Wiec drogie e mamy nie przekreslajcie z gory nikogo bo nigdy nie wiadomo co z kogo wyrosnie!Nawet przy poczatkowych problemach pozniej moze byc dobrze! Kazdy zasługuje na druga szanse!!! A wam z frustrowane baby zycze wiekszej pogody i zebyscie znalazły sobie inny sposob na wyładowanie swoich niepowodzen!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 25.03.11, 10:35 Przede wszystkim spokojnie, podejdź do sprawy bez zbytnich emocji. Poczytaj sobie co powinien umieć uczeń po I klasie, to nie jest zbyt dużo!. Czytanie prostych krótkich tekstów typu np. podpisów pod obrazkami, napisanie prostych kilkuwyrazowych zdań. Znajomośc terminów sylaba, głoska, litera itd. Jeśli synek nie jest w stanie tego opanować do końca roku to zastanowiłabym się jednak poważnie nad pozostawieniem dziecka w I klasie, może potrzeba mu więcej czasu. W sumie chyba lepiej zostawić teraz niż potem po III czy IV klasie jak dzieci bardziej kumate są i zżyte. Pani nauczycielka nie zawsze jest obiektywna, dobrzeby było poradzić się w kwestii koniecznosci powtarzania klasy jeszcze kogoś np. dyrektora szkoły, psychologa szkolnego Odpowiedz Link Zgłoś
justyna6684 Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 29.03.11, 16:50 Czasami się zastanawiam, czy własne dziecko bym zostawiła. Chyba tak, bo w klasach I-III to jest dla dziecka najmniej dotkliwe, potem dzieciaki nie dałyby mu żyć gdyby został np. w 4 lub 5 klasie. Różne są dzieci i różne sytuacje życiowe, nikt ci nie powie co masz zrobić. Idź do PPP i poproś o radę, może sprawdź jak wygląda realizacja zajęć wyrównawczych (o ile syn chodzi na takie). Zgodnie z nową podstawą programową dzieci w pierwszej klasie nie muszą już na wejściu znać alfabetu, czytać i pisać. Na opanowanie tych umiejętności mają czas do czerwca, jeżeli im się to w pełni nie uda to mają na to klasę drugą( która właśnie z tego powodu w podstawie programowej nie jest opisana). Może porozmawiaj z wychowawcą klasy, aby dała mu jeszcze szansę i niech po klasie drugiej zapadnie ewentualnie decyzja o pozostawieniu go na drugi rok. Tak tylko doradzam, jako nauczyciel klas I-III Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 30.03.11, 10:47 znajomy chłopiec miał trudności w nauce już w zerówce i pani zasugerowała ponowne jej powtórzenie. widać było, jak dla matki jest to trudna decyzja, ale sama jej doradzałam zostwienie chłopca - suma sumarum, chłopiec po prostu poszedł na kolejny rok do zerówki szkolnej, czyli jak inne dzieci z przedszkola poszedł do szkoły. a że nie do pierwszej klasy, to trudno. lepiej to było tak załatwić, niż męczyć dziecko, siebie i klasę. ale przede wszystkim dziecko. teraz jest zamiast w drugiej to w pierwszej klasie i faktycznie - dojrzał do nauki(dziecko z końca roku) i sytuacja z moim synem - w połowie zerówki zmieniliśmy kraj i dziecko miało iść do szkoły z wykładowym angielskim - ponieważ nie znał ani słowa po ang. to dyrekcja zaproponowała klasę pięciolatków. było mu przykro, że jest cofnięty do młodszego rocznika - bo już tyle to rozumiał, że skoro ma sześć lat to dlaczego nie jest w sześciolatkach, ale uznaliśmy że tak lepiej dla niego, i nie robiliśmy z tego tragedii. i on to też tak przyjął. a że jest najstarszym dzieckiem w klasie? a kogo to obchodzi tak naprawdę? jest tylko co roku zaskoczenie jak dmucha świeczki na torcie, zwykle ma jedną więcej niż równieśnicy. dzieciak językowo nagdonił, testy pisze na 100%, nie jest głupkiem jak mógłby być nie idąc niżej. a mi- nie chciało się z nim pracować by szybko wyrównał angielski, bo to byłaby praca dla niego i dla mnie ponad siły. z perspektywy - to była dobra decyzja, ale nie można bać się "co ludzie/dzieci powiedzą?" - na ogół nie powiedzą nic, bo nie muszą wiedzieć, że twój syn będzie drugoroczniakiem. i z technicznego punktu widzenia - lepiej zostaiwć dziecko teraz niż za rok czy dwa. będzie się formułowała nowa klasa, dziecko sobie tam urządzi na nowo życie i dasz mu szansę na równomierny rozwój. po co go dręczyć przez wakacje, i po lekcjach? dodam, że mój syn stoi teraz przed powrotem do polskiej szkoły, powinien iść do trzeciej klasy, ale że nikt tu z nim nie pracował nad polskim materiałem, to dziecko sobie zdaje sprawę z tego, że być może zostanie przydzielony do drugiej. i strasznie się cieszy, bo ma nadzieję na spotkanie tego kolegi co po zerówce pauzował. nie widzi niczego zdrożnego w opóźnieniu nauki. BO TO NIE JEST straszne. ale to trzeba się oderwać od naszego myślenia, że zostanie na drugi rok to klęska, w tym nie tylko dziecka ale jak to - i moja przecież, bo to moje geny! Odpowiedz Link Zgłoś
iin-ess Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 13.05.11, 09:35 Myslę, ze jaki by to nie był powód jest juz za późno, zeby dogonil rówieśników, więc myśle, ze powtarzanie kasy jest konieczne, bo im dalej w las będzie miała coraz większe zaległości i będzie coraz trudniej. najwazniejsze jest tu rozpoznanie problemu. Czy to jest tylko niedojrzałość szkolna czy coś poważniejszego. Bo jeżlei to powrsze to ok, ale jak drugie trzeba pracowac z dzieckiem specjalistycznie. Na twoim miejscu zasięgnęlabym opinii specjalistów- kilku i z różnych środowisk. na pewno nie szukałabym odpowiedzi na forum. Sama widzisz co się dzieje, sami specjalisci, zresztą nawet jak ktos się naprawdę na tym zna, to nie zrobi diagnozy nie badając i nie obserwując dziecka. Powodzenia powtarzanie klasy to nie problem, problemem bedzie nienaprostowanie dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
mondovi Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 13.05.11, 10:55 Tata mój jest doświadczonym pedagogiem, mówi zawsze, ze jeśli jest konieczność powtarzania klasy u małych dzieci - powinno tak być, to da mu czas na opanowanie umiejętności, nie pójdzie do następnej klasy, jako "najgorszy" z zaległościami, które będą się pogłębiały. Powtarzanie klasy to nie jest tragedia. Lepiej niech powtórzy i wyrówna, niż gdyby miał być zawsze w klasie najsłabszy - dla emocjonalnego rozwoju, pewności siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
biba23 Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 24.05.11, 00:02 Cięzka decyzja ale tak jak piszą dziewczyny uważam że jeżli jest taka potrzeba to warto zostawić na rok (z doświadczeń dziecka nie zostawionego jak miało mało zaległości, potem to się nawarstwiło), inne wyjście to szkoła dostosowana do indywidualnego tempa np. Montessori. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
mama123_5 Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 13.05.11, 11:57 mój syn miał (i do tej pory jeszcze trochę ma) problemy z koncentracją. Dostaliśmy w poradni pedagogicznej zaświadczenie i zalecenia dla nauczyciela, aby kierując pytania do dzieci, podchodził bezpośrednio do syna, generalnie więcej uwagi skupiał właśnie na moim synu. Wymusiłam także (w tym wsparł mnie również psycholog szkolny), aby syn siedział w pierwszych ławkach, a nie na końcu, jak to zrobiła nauczycielka. Ponadto syn chodzi na tzw. zajęcia wyrównawcze z tym samym nauczycielem, które bardzo lubi, gdyż jak mówi, jest na nich cicho i spokój. Myślę, że jeżeli Twój syn rozwija się normalnie, to jego problemy mogą wynikać z podejścia nauczyciela i być może kolegów w klasie, co skutkować może tym, że zamiast iść do przodu to cofa się i zamyka we własnej skorupie. Odpowiedz Link Zgłoś
9-x-2 Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 13.05.11, 19:41 Wiesz, nie podważam opinii poprzedniczek, ale moim zdaniem w 1 klasie można na 100% zostawić dziecko do powtórki. Plusy: rozwinie się, będzie bardziej pewny siebie, wzrośnie samoocena. Dzieci będzie miał nowe, ale one nie będą go postrzegały jako tego "cofniętego" bo dopiero przyjda do szkoły i nie będzie jeszcze kręgów przyjaźni, klasowych prymusów i ulubieńców oraz kozłów ofiarnych. Jeśli ma zostać powtarzać rok, to lepiej po 1 klasie, niż po drugiej. Jeśli jest słabszy emocjonalnie, to się wyrówna przez rok. Minusy: późniejsze studia i zakończenie szkoły o rok później? uważam że dobry start jest ważniejszy Odpowiedz Link Zgłoś
baz12 Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 14.05.11, 12:53 u mnie w 1 klasie był chłopak co właśnie powtarzał rok i wszyscy wiedzieliśmy, że nie zdał, więc to nie jest tak, że dzieci są nowe i nic nie wiedzą. Z tym, że nie miał z tego tytułu jakiś nieprzyjemności ze strony dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
kagrami Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 15.05.11, 09:24 U mojego syna w IV klasie jest chłopiec który (jeszcze) nie za dobrze czyta ale się stara. Nie wiadomo czy pójdzie z nimi do V klasy, a szkoda bo jest lubiany. Na razie był przepuszczany z klasy do klasy na zasadzie że "może zaskoczy" Dzieci mu się starająpomóc więc może do V jeszcze przejdzie... Ja na twoim miejscu rozmawiałabym jeszcze z panią i z dyrektorem szkoły i twoich obawach. II i III klasa to wg mnie jeszcze nie prawdziwa nauka i z dzieckiem wiele się jeszcze moze stac. Czasem orły z I klasy przeganiane są w III przez tych-początkowo-słabszych, więc w tych klasach nie powinno się dzieci zostawiac... wiele złęgo mozna zrobić: uwagi kolegów, etykietka "tumana" itd. Nasz "gorzej uczący się" chłopak o którym pisałam jest np. najlepszy w klasie z .. plastyki. Rysuje pięknie przestrzennie Odpowiedz Link Zgłoś
b0006 Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 21.05.11, 10:48 Ciekawi mnie na czym stanęło? Dziecko przejdzie do drugiej klasy, czy zostaje w pierwszej? Drogie mamy z dzieckiem trzeba pracować. Jak nie przynosi to oczekiwanych rezultatów poprosić o pomoc innego (dzieci wiedzą, że rodzice im na więcej pozwalają, większy respekt mają wobec innych, a to przynosi rezultaty). Jeśli idzie o mnie mogę powiedzieć co ja robiłam: chodząc na zakupy zawsze prosiłam go o pomoc przy wyborze produktów. Dawałam mu np 2 zł i mówiłam, że może sobie coś kupić. Miał policzyć ile mu zostanie reszty, sam stawał w kasie i sprawdzał czy reszta jest poprawnie wydana (przy okazji nauczył się operować pieniędzmi). Zawsze razem piekliśmy ciasta (on wyciągał składniki, sprawdzał nazwy na torebkach (no niestety trzeba było się poświęcić, bo wcześniej miałam wszystko w pojemnikach, a opakowania były wyrzucane). Gdy siedzieliśmy (np w poczekalni u lekarza) bawiliśmy się w "ile to jest"? Raz on dawał mi działania do policzenia, raz ja. No i najważniejsze: raz w miesiącu zawsze się pytałam nauczycielki (zarówno w przedszkolu, jak i szkole) czy moje dziecko ma jakieś zaległości, czy powinnam z nim pracować? Z reguły nie było zaleceń, ale nasza Pani mówiła, że dzieci mają czytać. Przez pierwsze 4 miesiące szkoły codziennie czytał (najpierw czytanki z książki, później inne). Ale nie upierałam się, że ma być wszystko płynnie i idealnie. Komunikat był prosty: przeczytaj to dwa razy. Z czasem było coraz lepiej i wychodziło mu płynniej. To nie trwało nawet 10 minut dziennie, więc nie był ani zniechęcony, ani zmęczony. Jeszcze raz to powiem: rozmawiajcie z nauczycielką, bo ona najlepiej wam podpowie nad czym trzeba popracować. Nie jestem pedagogiem, ale jakby moje dziecko w czasie od września do stycznia nie opanowało nauki pisania i płynnego czytania byłabym zaniepokojona. Odpowiedz Link Zgłoś
mamusia1999 Re: syn prawdopodobnie będzie powtarzał pierwszą 24.05.11, 18:50 a jak przebiegal rozwoj mowy do wieku szkolnego? ja mam fokus logopedyczny bo takie mam dziecie, wiec najbardziej rzucilo mi sie w tym poscie w oczy zaburzenie wyzszej funkcji mowy w postaci czytania i pisania. do czerwca raczej nie zdazycie i na moj gust runda honorowa jest nieuchronna. skadinad rozne sa badania, czy to cos daje - samo w sobie ponowne przejscie materialu pewnie nie, ale w polaczeniu z adekwatna terapia to juz inna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś