grzalka
17.04.11, 13:32
Z powodu reformy najprawdopodobniej w klasach pierwszych będzie tłok- w okolicach 30-orga dzieci w klasie. Szkołę mamy wybraną dobrą, ale trochę mnie ta ilość uczniów przerażą. Wobec tego zaczęliśmy się zastanawiać na opcją "szkoła prywatna"- tam dzieci w klasie mam być poniżej 15. Ale generalnie zwolennikami szkoły prywatnej nie jesteśmy- uważamy oboje z mężem, że o wiele korzystniejsza pod każdym względem jest dobra szkoła publiczna. Tylko ta ilość dzieci nas przerosła- syn jest nadwrażliwy, ma zaburzenia SI, indywidualista. Poza tym mądry, niekonfliktowy, przy odpowiednich warunkach naprawdę rozkwita. Czy wrzucić go na głęboką wodę do tak licznej klasy, czy też zapewnić cieplarniane warunki w prywatnej- ze wszystkimi jej minusami? O stosunek do nauki się nie boję, bo to taki typ, że nic nie jest w stanie powstrzymać go przez zgłębianiem, boję się o rozwój społeczny- a ten chyba w podstawowej ważniejszy. W dużej klasie przy niesprzyjającym nauczycielu ma dużą szansę się zablokować. Poradźcie proszę, bo mam na to tylko tydzień.