miniann
21.04.11, 10:57
Dziewczynka prawie 8-letnia chciała zapisać się do chórku szkolnego. Nie jest to żaden profesjonalny chór, raczej zespół kilkorga dzieci śpiewający na uroczystościach szkolnych. Pani prowadząca chórek dziewczynkę przyjęła, jak i zresztą wszystkich chętnych. Jednak dziewczynka nie ma słuchu muzycznego i niestety po prostu fałszuje- nie jakoś strasznie, ale jednak. Chciałabym na bazie tego wydarzenia podyskutować, jak wzmacniać u dziecka poczucie własnej wartości.
Dziewczynka jest bardzo wrażliwa i szczególnie wyczulona na wszelkie opinie o sobie. Jest bardzo niepewna siebie, zupełnie niesłusznie- jest inteligentna, bystra, lubiana przez inne dzieci. Delikatnie sugerowałam, że śpiewanie nie jest jej najmocniejszą stroną jednocześnie podkreślając inne jej zalety i wskazując, że akurat na słuch muzyczny mamy niewielki wpływ. Pani jednak skrytykowała mnie mówiąc, że podcinam jej skrzydła- jeśli chce niech chodzi. Ja jednak obawiam się sytuacji, że za jakiś czas okaże się, że ktoś, niekoniecznie delikatnie, powie dziewczynce, że nie może już chodzić bo fałszuje, nie nadaje się itp. A wtedy będzie jej trudniej sobie z tym poradzić, niż gdyby od razu, teraz powiedzieć jej, że ma wiele innych talentów ale niekoniecznie do śpiewania.
Jak to widzicie, już tak ogólnie- czy zawsze mówić dziecku, że jest naj..., nawet jeśli niekoniecznie tak jest? Chciałaby, aby moje dziecko było pewne siebie, bez kompleksów ale jednocześnie nie wpadła w pułapkę samozadowolenia. Obserwuję paru dorosłych, którzy uważają się za "bogów"- z jednej strony pewnie są szczęśliwi, z drugiej strony często dla otoczenia są śmieszni a i w dużym stopniu paradoksalnie ogranicza ich to w rozwoju.