fałszująca w chórze czyli o pewności siebie

21.04.11, 10:57
Dziewczynka prawie 8-letnia chciała zapisać się do chórku szkolnego. Nie jest to żaden profesjonalny chór, raczej zespół kilkorga dzieci śpiewający na uroczystościach szkolnych. Pani prowadząca chórek dziewczynkę przyjęła, jak i zresztą wszystkich chętnych. Jednak dziewczynka nie ma słuchu muzycznego i niestety po prostu fałszuje- nie jakoś strasznie, ale jednak. Chciałabym na bazie tego wydarzenia podyskutować, jak wzmacniać u dziecka poczucie własnej wartości.
Dziewczynka jest bardzo wrażliwa i szczególnie wyczulona na wszelkie opinie o sobie. Jest bardzo niepewna siebie, zupełnie niesłusznie- jest inteligentna, bystra, lubiana przez inne dzieci. Delikatnie sugerowałam, że śpiewanie nie jest jej najmocniejszą stroną jednocześnie podkreślając inne jej zalety i wskazując, że akurat na słuch muzyczny mamy niewielki wpływ. Pani jednak skrytykowała mnie mówiąc, że podcinam jej skrzydła- jeśli chce niech chodzi. Ja jednak obawiam się sytuacji, że za jakiś czas okaże się, że ktoś, niekoniecznie delikatnie, powie dziewczynce, że nie może już chodzić bo fałszuje, nie nadaje się itp. A wtedy będzie jej trudniej sobie z tym poradzić, niż gdyby od razu, teraz powiedzieć jej, że ma wiele innych talentów ale niekoniecznie do śpiewania.
Jak to widzicie, już tak ogólnie- czy zawsze mówić dziecku, że jest naj..., nawet jeśli niekoniecznie tak jest? Chciałaby, aby moje dziecko było pewne siebie, bez kompleksów ale jednocześnie nie wpadła w pułapkę samozadowolenia. Obserwuję paru dorosłych, którzy uważają się za "bogów"- z jednej strony pewnie są szczęśliwi, z drugiej strony często dla otoczenia są śmieszni a i w dużym stopniu paradoksalnie ogranicza ich to w rozwoju.
    • hankam Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 11:46
      Śpewanie w chórza, kształcenie słuchu, ma pewien wpły na rozwijanie słuchu muzycznego. To jest, w pewnych granicach, do wyćwiczenia.
      To jest chór szkolny, a nie profesjonalny, niech dziecko chodzi i ma z tego radość.
    • yula Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 11:58
      Jeżeli pani prowadząca chór nie widzi problemu to daj spokój, chór jest szkolny, nie profesjonalny, dzieci mają może nauczyć sie czegoś o muzyce, a nie śpiewać w operze. Ja też nie mam słuchu i nie śpiewam pięknie, mimo to na szkolnych uroczystościach śpiewałam w chórze lub jako drugi głos w parze z kimś komu śpiewanie szło lepiej smile Dziewczynka pewnie sama sobie zda sprawę jeżeli już tego nie wie, że nie nadaje sie do profesjonalnego śpiewania, ale nadal śpiew może jej przynosić frajdę i to najważniejsze.
      • miniann Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 12:09
        Chodzi, chodzi... i sprawia jej to frajdę. Ale co jakiś czas dopytuje się: ale czy naprawdę mogę? ( w sensie: nadaję się?)To jest szerszy problem, choć w tej sytuacji uwidocznił się najbardziej. Miotam się trochę w odpowiedzi, gdy pada pytanie: ładnie śpiewam, prawda ?
        • morekac Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 13:23
          Ale co jakiś czas dopytuje się: ale
          > czy naprawdę mogę? ( w sensie: nadaję się?
          Wcale się nie dziwię, skoro się czepiałaś.

          Miotam się trochę w odpowiedzi, gdy pada p
          > ytanie: ładnie śpiewam, prawda ?
          Ale może śpiewa lepiej niż wcześniej? wink Jeśli tak, to możesz z czystym sumieniem powiedzieć, że zrobiła postępy.
          • miniann Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 13:47
            Po zgłoszeniu chęci, delikatnie (tak mi się wydawało) próbowałam sugerować, że nie każdy ma słuch muzyczny i od razu podkreślałam, że jest dobra w wielu innych rzeczach... Ale jak chce chodzić, to dobrze, proszę bardzo.
            Co robicie w sytuacji, gdy np. dziecko pokazuje rysunek uzdolnionej plastycznie koleżanki i swój, hm powiedzmy, rysunek ładny inaczej? Wiadomo, moje dziecko jest dla mnie najładniejsze, najmądrzejsze itp. Ale są jakieś obiektywne kryteria, według których jeden rysunek jest ładniejszy a drugi no.... jakby to powiedzieć, też ładny ale jednak mniej... I chodzi mi tu właśnie o rzeczy, na które ma się mały wpływ- uzdolnienia plastyczne, muzyczne itp. Niestety, córka po stwierdzeniu, że koleżanka np. ładniej coś narysowała nie chce już więcej rysować: po co, skoro nie będzie to tak ładne jak rysunek koleżanki. Od razu też przechodzi do stwierdzeń: jestem beznadziejna, w ogóle nie umiem rysować! I teraz- co mam robić: mówić, nie kochanie, twój rysunek jest tak samo piękny?
            • miniann Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 13:50
              dopowiadam, córka sama stwierdza fakt, ze rysunek koleżanki jest ładniejszy
              • bi_scotti Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 14:04
                Rola kapelmistrza (czy w tym przypadku "pani od choru" smile ) jest takie ustawienie grupy/glosow zeby nawet falszujacy (zapewne sporadycznie i w punktach, ktore kapelmistrz jest w stanie przewidziec) czlonek choru nie zakloci calosci wystepu. Chor jest wlasnie tym wspanialym miejscem, w ktorym moga sobie "bezkarnie" pospiewac wszycy ci, ktorzy speiwac lubia a teoretycznie "nie powinni", bo im slon na ucho ... Prowadzenie choru jest sztuka (i wiedza!), nie wystarczy byc "pania od spiewu" czy miec dobre checi ale ktos naprawde umie to nawet kilku falszujacych nie bedzie problemem. A jak dziewczynka lubi speiwac, to niech spiewa - komu to przeszkadza jesli od czasu do czasu minie sie z melodia? wink Jest tyle pozytywow przynaleznosci do choru, ze naprawde nie przejmuj sie brakiem sluchu. A gdy pyta czy dobrze spiewa, oczywiscie, ze spiewa dobrze, bo z serca, z radoscia, czyni ja to szczesliwa wiec jak by mogla spiewac "zle"? Ja bym Jej kupila "od Zajaczka" "Sound of music" na DVD - na pewno Jej sie spodoba smile
                Doe, a deer, a female deer ... wink
            • eny79 Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 13:59
              A w czym ona jest wg Ciebie dobra, jaki ma talent?
            • radiata Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 14:01
              Przede wszystkim czy jesteś pewna, że wystarcza Ci kompetencji aby oceniać zdolności muzyczne czy plastyczne 8letniego dziecka? Śpiewać każdy może - jak już to dawno udowodniona - i wymyślanie, że 8 latka fałszuje jest krzywdzące. Niech właśnie śpiewa jak najwięcej, rozwija się muzycznie i śpiewa coraz lepiej. A Ty już zakładasz, że nie ma słuchu muzycznego - jakieś badanie przeszła??? Tak ją z góry dyskwalifikować? Zresztą wrodzone zdolności owszem przydają się, ale nie jest prawdą, że słuchu i muzykalności nie można rozwinąć. To samo z plastyką - u 8 latka raczej chodzi o wyczucie kolorów, kompozycję, pomysł na temat i jego odwzorowanie a nie ocenę czy jest ładny czy brzydki. Generalnie oba pewnie są brzydkie - i koleżanki i jej - ot przywilej 8 lat. Trudno określać jednoznacznie podoba/nie podoba. Zresztą to że tobie akurat jeden podoba się bardziej wcale nie oznacza, że jest rzeczywiście lepszy.... Ale na pewno w jednym i drugim rysunku można znaleźć dobre strony - kwiatek, trawa. Można też znaleźć coś do poprawienia. Zamiast oceniać można opowiedzieć co się widzi. Nie wiem czy piszesz o swojej córce - ale genialnie ją dołujesz z góry zakładając, że jest beztalenciem...
              • miniann Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 14:08
                Czy ją dołuję? Nie, wspieram ją i podkreślam zalety. Pewnie, że nie mam kompetencji- nie mam wykształcenia muzycznego ani plastycznego. Podkreślam, to ona stwierdza, że ktoś tam coś tam zrobił lepiej - i do tego momentu nie ma problemu. Ale zaraz za tym idą stwierdzenia: jestem beznadziejna. Chwalę, podkreślam zalety, cieszę się z najmniejszych postępów.
                Ale chodzi mi o coś więcej niż konkretnie pokazane sytuacje: czy zawsze mówicie swoim dzieciom bez względu na sytuację: jesteś najwspanialsza ?
                • eny79 Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 14:17
                  Mój syn chodzi na karate. Nie jest najlepszy na świecie, ale jest bardzo skupiony i wykonuje wszystkie ćwiczenia na 100% swoich możliwości. Po treningu nie mówię mu: "Jesteś najlepszy z całej grupy", tylko: "Wspaniale ćwiczyłeś", "Widziałam, że świetnie robisz ..., a jeszcze tydzien temu ci tak dobrze nie wychodziło. Brawo skarbie, świetny trening."

                • radiata Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 14:18
                  Nigdy nie mówię "jesteś najwspanialsza". Bo dziecko nie jest głupie i wie, że takie wykrzykniki są nic nie warte. Mówię podoba mi się ten kwiatek na Twoim obrazku. I nie boję się powiedzieć - a to słoneczko to ci jakieś jajowate wyszło, może popraw je jeszcze. Dziecko wtedy wie, że rzeczywiście popatrzyłam i oceniłam obiektywnie.
                • miniann Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 14:21
                  Ok, może inaczej napiszę. Uwaga, wymieniam zalety mojej córki: pięknie czyta, wspaniale opowiada, dobrze liczy (choć nie superdobrze wink ), Pani w szkole nie może się jej nachwalić, przy tym jest lubiana przez dzieci, dobrze zaaklimatyzowała się w nowej klasie, często jest "rozjemcą" w konfliktach między dziećmi. A przy tym jest taka niepewna siebie, wątpi w swoje możliwości, porównuje się z innymi i szuka lepszych od siebie. Chcę ją wspierać i pytanie jest: jak daleko mam się posunąć? Zawsze mówić, że jest najlepsza? Nawet jak nie jest? To nie działa, jest inteligentna smile
                  • mama303 Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 22:32
                    ja bym raczej odradzała takie ciągłe porównywanie z innymi. Po co? Czy dziecko musi byc ciągle oceniane we wszystkim? Wystarczą oceny w szkole smile
                • verdana Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 14:21
                  Czym innym jest powiedzieć dziecku "Fajnie, ze śpiewasz w chórze, moim zdaniem czasem fałszujesz, ale jesli pani to nie przeszkadza, to jest OK" niż "Lepiej nie śpiewaj dziecko w ogóle, to nie dla Ciebie".
                  Mozna powiedzieć "Rysunek kolezanki bardziej mi się podoba", ale nie nalezy dodawać "Wiesz, twoej to bohomazy, jesteś dobra w czym innym, lepiej jednak nie rysuj".
                  Nie bardzo rozumiem Twoją strategię - czy dziecko ma prawo robić tylko to, w czym jest dobre, a jesli Twoim zdaniem nie jest - to powinno z tego całkowicie zrezygnować, jak ze śpiewania? W ten sposób szybko nauczysz dziecko, ze jesli nie jest się w czyms bardzo dobrym to nie powinno sie nawet próbować, najlepszym wyjściem nie jest doskonalenie się, tylko rezygnacja. I ze nie ma nic takiego, jak śpiewanie, granie, rysowanie dla przyjemnosci - jesli sie coś robi to tylko po to, aby było doskonale, inaczej to wstyd.
                  Nie wydaje mi sie jednak, abys tak do końca wspierała córkę - wydaje mi się własnie, ze oczekujesz, ze to co robi, powinna robić dobrze. A to powoduje, ze nie jest pewna siebie.
                  • miniann Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 14:29
                    verdano, wiem, że problem tkwi we mnie i dlatego szukam rozwiązania. Bo skoro jest niepewna, to znaczy, że nie dostaje takiego wsparcia jakiego potrzebuje. Myślę, że faktycznie jestem chyba zbyt krytyczna- przyznam, że słuchają pochwał od pani w szkole byłam zaskoczona: to o moim dziecku? Chyba to ja jej nie doceniałam, jak wiele umie i jak wielkie ma możliwości. Ale właśnie to skłoniło mnie do zastanowienia się, dlaczego ona nie wierzy w siebie? I co mogę z tym zrobić?
                    • miniann Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 14:32
                      i jeszcze: może nie rezygnacji z tego, w czym nie jest się dobrym. Ale bardziej skupieniu się na tym, co jest jej atutem, talentem. Aby się nie rozmieniać na drobne.
                      • oldrena1 Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 14:42
                        Przecież ona ma dopiero 8 lat. I przed nią co najmniej kilka lat sprawdzania, co jej sprawia przyjemność, w czym jest dobra, w czym czuje się mocna. Sama sobie wypracuje to "nierozmienianie się na drobne". I jeszcze możesz się zdziwić... smile
                        Daj dziecku żyć i próbować sił w różnych dziedzinach. Te próby nie przesądzają jeszcze o niczym.
                      • verdana Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 14:43
                        Nie decyduj za dziecko. Z dwóch powodów - po pierwsze rodzice o wiele rzadziej, niż wydawałoby się logiczne, wiedzą , w czym ich dzieci są dobresmile Matka nie ma takiego porownania jak nauczyciel, trener, ktos, kto widzi masy dzieci. Rodzice mają "odchyły" w obie strony - czasem wydaje im się,z ę przecietne dziecko jest genialne, a czasm, ze bardzo dobre jest przeciętne, albo wrecz słabe .
                        Poza tym "rozmienianie się na drobne", to jest problem, jak się ma doświadczenie życiowe, skonczyło szkoły, wie, co się lubi, co nie, w czym się jest dobrym, a czego nie można sie , mimo checi nauczyć. Do dzieci to nie ma zastosowania, dziecko powinno móc wypróbować to, co chce robić. Wepchnięcie go na drogę wyznaczoną przez rodziców "bo jest dobry", może spowodować, ze dziecko nie rozwinie się wcale - bo to, w czym jest dobre je nieszczególnie bawi, a innych rzeczy nie spróbowało. Więcej - dziecko może byc zainteresowanie jakąś aktywnościa, a nie własnym rozwojem - i to jest własnie dobre. Tymczasem, jeśli ma robić to, w czym jest dobre, to nie po to, aby to robić, tylko by być jeszcze lepsze - w sumie nie o to przecież musi chodzić.
                        • miniann Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 15:02
                          Dziękuję, o to mi chodziło. Czyli ma próbować wszystkiego, ok. Ale jak reagować, gdy szybko zniechęca się bo ktoś tam jest lepszy- a skoro ktoś jest lepszy, to ona jest beznadziejna. Czasem ma wrażenie, że dla niej nie ma stanów pośrednich, albo jest najlepsza albo najgorsza. Staram się tłumaczyć, że aby był zwycięzca to ktoś musi być drugim... Ale chyba kiepsko mi to idzie.
                          • oldrena1 Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 15:58
                            Wiem, że nie do mnie, ale i tak się wtrącę wink.
                            Tak miewają dzieci krytycznych rodziców. Wiem z autopsji.
                            Może warto trochę mniej tłumaczyć, a okazać więcej zrozumienia dla dziecka. I przestać się skupiać na osiągnięciach. Przyjemność robienia czegoś też jest ważna.
                            W przypadku porównywania dwóch rysunków - córki i jej koleżanki - wystarczyłoby się skupić na mocnych punktach rysunku własnego dziecka. Miałam podobną sytuację z dwójką dzieci w rodzinie: rozstrzygnięcie, który rysunek jest ładniejszy. Ja autentycznie zachwyciłam się doborem kolorów (zestawieniem, nasyceniem barw) u jednego dziecka i świetnym oddaniem ruchu postaci u drugiego. Gdy powiedziałam, co mi się podoba dzieci odeszły zadowolone. Jakoś umknęło, że nie wybrałam lepszego. Wybitne te rysunki nie były, nawiasem mówiąc.
                            Więc może zamiast tłumaczyć, że ktoś musi być drugi, albo delikatnie sugerować, żeby córeczka porzuciła działalność, w której nie jest dobra... pomyślałabyś nad tym, jakie słowa pokazałyby Twoją aprobatę dla tego, co ona robi.
                            Mojemu synowi czasem wystarczyło "dla mnie jesteś znakomity", a czasem "za to nikt jak ty tak dobrze..." (nie robi przewrotów w przód, nie myje kubeczków, nie przygotowuje wieczornej herbatki - czy coś w ten deseń).
                            • verdana Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 16:27
                              A ja uważam, że podstawą jest zdrowy umiar - pomiedzy zniechęcaniem (nie, no to bohomaz, albo nawet "Daleko ci do Ani"), a chwaleniem za wszystko. Dziecko zniechęcane się zniecheca. Chwalone także, bo po pewnym czasie wie, ze od rodziców się nie dowie, czy rysunek jest ladny czy nie. Całkowity brak krytyki i chwalenie, choćby tylko za element - każdego obrazka i kazdej piosenki - sprawia, ze dziecko po pierwsze uwaza, ze zawsze to co robi musi być dobre (bo jesli dotychczas było, to co będzie, jak mama nie pochwali), a poza tym szybko orientuje się, ze nigdy nie jest naprawdę chwalone. Mam taką kolezanke, która zawsze wola przy powitaniu "Jak ty pieknie wyglądasz". Przez pierwsze miesiące to było przyjemne, potem denerwujące, bo nie oznaczało nic. A gdy raz tego nie powiedziała - to zaczęłam sie zastanawiać, czy sie obrazila, czy wyglądam wyjątkowo paskudnie.
                              Moim zdaniem aprobata za każdym razem, to odebranie sobie możliwości pochwalenia dziecka naprawdę, tak, aby zrozumiało, ze zrobilo coś doskonale.
                              • oldrena1 Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 16:47
                                verdana napisała:
                                > A ja uważam, że podstawą jest zdrowy umiar - pomiedzy zniechęcaniem (nie, no to
                                > bohomaz, albo nawet "Daleko ci do Ani"), a chwaleniem za wszystko.

                                Nie mówię, że nie. Też jestem gorącą orędowniczką kierowania się zdrowym rozsądkiem w wychowaniu dzieci. Tylko tu mamy dziecko, które widząc, że coś zrobiło gorzej od koleżanki popada w czarną rozpacz i uważa, że jest beznadziejne w tej dziedzinie.
                                Najwyraźniej inicjatorka wątku chce popracować nad sobą i nad córką, a właściwie jej samooceną.
                                Uważam, że warto chwalić dzieci, gdy jest za co. Czasem jest to tylko taki drobiazg, jak pierwszy raz dobrze narysowany domek z kominem lub prosty płot przy krzywym domku.
                                Nie oznacza to jednak, że należy chwalić za wszystko. Czasem się mówi, że tym razem nie wyszło. A czasem "widać, że się nie przyłożyłeś", pod warunkiem, że wiemy (a nie, że się domyślamy), że dziecko coś zrobiło na odczepne. A czasem się tylko zmartwione dziecko przytula.
                                I absolutnie nie mamy obowiązku komentowania dokładnie wszystkiego, co nasze dziecko robi, bo to prosty sposób na wychowanie egotyka.
                            • oldrena1 Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 16:57
                              No i powinnam dodać, że takie teksty "ogólnopodbudowujące" serwowałam rzadko, w przypadku wyraźnego doła u dziecka.
                              A gdy był nastolatkiem, rzucałam: nie przejmuj się, masz to po matce, jak wszystkie wady. wink
                              U niego działało.
                              • malila Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 22.04.11, 09:23
                                oldrena1 napisała:
                                > A gdy był nastolatkiem, rzucałam: nie przejmuj się, masz to po matce, jak wszys
                                > tkie wady. wink

                                IMO to jest właśnie ten najistotniejszy przekaz. Dzieci chłoną system wartości rodzica. I nawet jeśli dziecko urodziło się z trochę innym systememwink to rzeczy istotne dla rodzica z dużym prawdopodobieństwem staną się istotne dla dziecka. A te, które rodzic traktuje z dystansem, dla dziecka staną się mniej istotne. Mniejsze znaczenie będzie tu miało chwalenie czy niechwalenie. Zdecydowanie większe - co będzie temu chwaleniu, braku pochwał czy krytyce towarzyszyć. Jesli rodzic sam do swoich porażek czy braków w umiejętnościach podchodzi na luzie, to dziecku się to udzieli. Ten luz może się przejawiać w mówieniu takich rzeczy, jak Oldrena, albo w śpiewaniu czy tańczeniu (czy jakiejkolwiek innej czynności, którą się lubi robić) z błędami i śmianiu się z tych błędów, akceptowaniu ich, nie skupianiu się na tym, czego się nie umie, ale na przyjemności.
                                Nieprzejmowanie się błędami dotyczy też tych rzeczy, w których chciałoby się osiągnąć mistrzostwo, a nie wyłącznie przyjemność. Błędy warto traktować informacyjnie; one są pewną wskazówką, nad czym warto pracować, a nie karabinem, który strzela do niedoskonałych.
                          • jakw Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 23.04.11, 03:05
                            Ale jak ona ma o sobie myśleć, skoro w całkiem błahej sprawie ty - jej mama, osoba dorosła - mówisz jej "kochanie, ty się do tego chóru nie nadajesz, bo nie masz słuchu idealnego". Czyli: nie jesteś idealna=>nie nadajesz się.
                            Skoro mówisz: " aby był zwycięzca to ktoś musi być drugim" to ona może to odbierać tak: "jesteś tu po to, aby X był 1-szy".
                            Czy nie lepiej powiedzieć np: "Twój rysunek jest super, X i Y też mają bardzo fajne rysunki"
                            A jak wygląda odrabianie lekcji? Stoisz nad nią i jęczysz "O, znowu kreska wyszła ci za linię"/'To wypracowanie napisałabym inaczej"? Czy pytasz się np. jak innym dzieciom poszła klasówka i kto był najlepszy?
                      • jakw Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 23.04.11, 02:41
                        Ale skąd ona ma wiedzieć, co lubi, co jej wychodzi - jeśli nie spróbuje x rzeczy - właśnie tego co ty nazywasz "rozmienianie się na drobne"? Czy wszystkie talenty odkrywa się w człowieku do np. 7-go roku życia? Ja swoje atuty i talenty odkrywałam chyba jednak ciut później. Zaliczając po drodze rozliczne "drobne" zajęcia takie jak sztuki walki czy jazdę konną.
                        I wcale nie wiesz, czy to co teraz jest atutem córki, będzie tym atutem za lat 10. A to, co teraz nie jest atutem może być tym atutem w przyszłości.
                • jakw Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 23.04.11, 03:24
                  miniann napisała:
                  > czy zawsze mówicie
                  > swoim dzieciom bez względu na sytuację: jesteś najwspanialsza ?
                  A czy trzeba od razu od razu mówić o naj-? Czy nie można powiedzieć: "Jestem dumna z ciebie, bo dostałaś 4+ z klasówki. Wiem, że klasówk była trudna i wiem, ile wysiłku włożyłaś w przygotowanie się do niej"?
        • mallard Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 22.04.11, 10:06
          Od lat (z przerwami) śpiewam w amatorskim chórze i wiem jak wyglądają próby - ćwiczy się partie poszczególnych głosów, czasem dyrygent każe zaśpiewać tylko pojedyńczej osobie, kiedy podejrzewa, że śpiewa nieczysto. Ciekaw jestem jak to wygląda w przypadku chóru, w którym śpiewa wspomniana dziewczynka? A może śpiewają unisono? (wszyscy jednym głosem).
    • kanna Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 14:36
      Powiem tak:

      od podstawówki lubiłam grać w siatkówkę.

      Nie miałam warunków ani talentu, ale lubiłam. Grałam w podstawówce, potem w liceum (bo czesto gralismy), a na studiach tez się zapisałam na siatkówkę (a co!).

      Rezultat był taki, że jako wychowawczyni piętnastoletnich chłopców na koloniach mogłam z nimi grac na równym poziomie. Po 9 latach ćwiczeń big_grin

      Ja po prostu LUBIŁAM siatkówkę. Bez sensu jest zabranianie dzieciom tego, co lubia.

      (na chór też chodziłam. Uwielbiam śpiewac, ale nie miałam śmiałości - nie wspominając o talencie wink Dzięki temu miałam 5 z muzyki, co bym jej żadną normalna miara nie dostała)
    • mama-ola Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 15:58
      Uważam, że jeśli dziecko nie umie śpiewać, to można mu to powiedzieć. Mój syn jest bardzo chwalonym dzieckiem, ale śpiewać nie umie i ja mu już to sugerowałam. Gdyby chciał iść na konkurs piosenki czy do chóru, to bym mu powiedziała, żeby nie szedł. To żadna ujma na honorze.
      A dzieci lubią robić wszystko. Dziś pasjonują się śpiewaniem, jutro rysunkami, pojutrze karate, popojutrze... W ogóle wszystkim jak leci. Przecież można ukierunkować delikatnie (albo raczej "odkierunkować").
      • mama303 Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 22:40
        mama-ola napisała:

        > Gdyby chciał iść na konkurs piosenki czy do chóru, to bym mu powiedziała, żeby nie szedł. To żadna ujma na honorze.

        Odwracając, dlaczego miałby nie pójść, to jakaś ujma na honorze, pójśc i nie wygrać?
        • mama-ola Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 22.04.11, 09:46
          Nie mam parcia na zwyciężanie, sam udział się liczy i dobra zabawa, mój syn ma podobne podejście np. do gier. Po co iść i fałszować? Nie ma się z tego dobrej zabawy i radości. Fajnie jest coś dobrze zaśpiewać. Nie potrafisz, nie pchaj się na afisz - zgadzam się z tym powiedzeniem.
          • jakw Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 23.04.11, 03:16
            mama-ola napisała:

            > Po co iść i fałszować?
            Ale skąd wiesz, że w chórze aż tak strasznie by fałszował?

            >Nie ma się z tego dobrej zabawy i radości.
            To ty możesz nie mieć radochy z jego fałszowania, on, jako osobnik pozbawiony słuchu muzycznego, może miec z tego zabawę i radość.

            > Nie potrafisz, nie pchaj się na afisz - zgadzam się z tym powiedzeniem.
            Na afiszu to chór występuje jako chór. Oddzielnie na afiszu to występują soliści - ci, którzy rzeczywiście idealnie śpiewają.
          • mama303 Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 23.04.11, 10:53
            mama-ola napisała:

            No ale podałąs sytuację, że Twój syn chciałby pójśc na ten chór a mimo to Ty bys mu odradzała. Zupełnie nie rozumiem dlaczego?
            • mama-ola Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 23.04.11, 20:18
              Gdybałam tylko, u nas nie ma takiej sytuacji.
    • agatka_s Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 18:48
      A ja powiem historie z moim synem.

      Zawswze uwielbiał biegać, ale Bozia warunków nie dała (to rodzinne zresztą, bo ja też ogólnie sprawna , akurat z biegami miałam zawsze duzy problem). Ale dziecko było uparte, nie tylko ciagle się chciało scigać (akurat miał pecha bo koledzy byli zwinni jak gazele), ale nawet samo trenowało, biegając wokół bloku rankami i wieczorami. Zaparł sie na te biegi i nie było siły. Niestety jakos efektów nie było, jak biegał beznadziejnie tak to zostalo. Ja (choć serce mi sie czasem krajało, jak jako maluch zawsze był ostatni), nigdy go do tego biegania nie zniechecałam, choć mielismy ustalone, że gwiazdą to on nie jest....

      Aż poszedł do gimnazjum, gdzie trafił na trenera od biegów na orientacje (takie bieganie z mapa po lesie, też trzeba szybko, ale tak bez przesady), no i tu Eureka, to są te biegi które mu naprawde wychodzą i sprawiaja dużo funu. Po 3 latach treningóe dziecko ma tytuł Mistrza Warszawy i garść medali. Dla mnie jak przypomne sobie jego porażki jak miał 6-7 lat, wciąż jest to niepojete....

      To taka ciekawostka , opowiadajac to nie chce nic konkretnego sugerować. Ale tak niezależnie od tej historii to myśle że dziecku trzeba pozwolić robić co lubi, zreszta tak samo jak i dorosłym, nawet jak nie sa gwiazdami.


      PS mój syn spiewał w chórze chłopiecym przez około 7 lat, wierz mi ze nie wszyscy cxhłopcy tam byli idealnie muzykalni wink a i tak tego chóru się swietnie słuchało bo to były NASZE DZIECI !!!!
      • miniann Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 20:35
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Verdano, trafiłaś w sedno! Ja właśnie się tak miotam i szukam tego złotego środka i pytam: gdzie jest ta granica w chwaleniu i mówieniu jesteś najwspanialsza
        Jest to tym trudniejsze, że córka ostatnio coraz cześciej stawia mi konkretne pytania: mamo, czyj rysunek jest ładniejszy, kto ładniej śpiewa, kto szybciej biega. Co ciekawe, dotyczy to głównie dziedzin trudnych w jednoznacznej ocenie: jak właśnie to śpiewanie czy rysowanie. I nie zadowala się wymienianiem plusów jej pracy- wysłuchuje a i tak na końcu chce odpowiedzi.
        agatka_s- widzisz, moja córka nie podjęłaby takich treningów, od razu stwierdziłaby, że się do tego nie nadaje. I tak jak z jednej strony nie chcę, aby nadmierna ambicja ją zdusiła, tak i chciałaby, aby czasem podjęła walkę- w myśl zasady, że są może dziedziny, których nie zna a w których może się odnajdzie.

        • agatka_s Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 20:56
          Wydaje mi się ze to TY przede wszystkim musisz zaakceptować że czasem robi się coś dla przyjemnosci, dla relaksu, "bo tak", a nie dlatego aby byc najlepszym, czy zeby sie rozwijać. Myslę że jak sama w to uwierzysz, to córka też nie bedzie miała problemu z tym ze są rzeczy które sie robi bez napinki, a są takie gdzie warto się przyłozyć, postarać. Mądry rodzic wspiera dziecko, kibicuje mu, ale też daje przyzwolenie na jakieś głupoty w stylu biegania wokół bloku, czy spiewania w chórrze mimo braku słuchu. Grunt to wyluzować i nie upatrywać w kazdej aktywności dziecka od razu nie wiadomo czego. Ja ogladam seriale (głupie), to czemu dziecko ma nie pofałsziować sobie w chórze ?
          • miniann Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 21:10
            Tak, chyba tak- im dłużej o tym myślę, to chyba rzeczywiście we mnie tkwi jakaś taka niewiara we własne dziecko. Było mi autentycznie wstyd przed samą sobą, gdy na spotkaniu nauczycielka przez ponad 20 minut wymieniała same mocne strony mojego dziecka. Na koniec wyjąkałam, a jakieś problemy? uwagi? Nie ma. Długo myślałam o tym, co ze mnie za matka, że zaskakuje mnie dobra opinia o własnym dziecku!
            I właśnie nauczycielka zwróciła mi uwagę, że jest przy tej całej ocenie pozytywnej córka taka niepewna. Że często pyta: proszę pani, ale czy ja to dobrze robię? I ten nieszczęsny chórek: tylko raz wspomiałam, że nie wszyscy mają słuch, że nie jest to niczyją winą, jeśli nie ma słuchu- podobno przy każdych zajęciach córka pyta panią, czy na pewno może chodzic na chórek. Nie wystarczyło jej ani pani zapewnienie ani moje już kilkukrotne zapewnienia, że oczywiście może...
            • agatka_s Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 22:05
              Wiesz ale cała sztuka nie polega na tym aby dziecku nie mówić ze w czyms jest kiepskie. chodzi o to aby o tym mówić otwarcie, ale aby dziecko tym się nie przejmowało, kiedyś to sie mówiło "aby dziecko umiało przegrywac". To jest kwestia atmosfery w domu. Jesli sama jestes perfekcjonistką, to niestety córka też taka będzie. Grunt to akceptować że raz wychodzi, innym razem nie, i to wszystkim, nie tylko dzieciom !!! rodzice powinni czasem też przyznać, że "dali ciała". Zresztą w ogóle przykład rodziców to najlepsze wychowanie, jesli chcesz aby dziecko było "jakieś" (była ambitna, wytrwała np), wpierw sama pomyśł czy przekazujesz takie wzorce na codzień, czy rzeczywiscie jak tobie na czyms zalezy to robisz wszystko tak jak oczekujesz od córki ? To samo z brakiem perfekcjonizmu....
        • morekac Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 22.04.11, 07:07
          czyj rysunek jest ładniejszy, kto ładniej śpiewa,

          de gustibus non est disputandum
    • duch_mariana Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 21.04.11, 23:11
      Żeby nie fałszować, to trzeba się nazywać Irena Santor, Joan Baez, albo Ofra Haza. Wszystkie aktualne gwiazdeczki fałszują niemiłosiernie, a miliony ludzi kupuje ich płyty i słucha tego piania i kwiczenia jak zarzynany świniak. Daj spokój tej dziewczynie. Niech sobie śpiewa. Nad wokalem można popracować.
      • joa66 Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 22.04.11, 07:52
        Moim zdnaiem..trzeba dawac przykład.

        Pokazywać, że ja też coś robię i mimo, ze kiepsko mi to wychodzi, sprawia mi to mnóstwo radości. Pokazywać, że sama akcpetuję to , że ktos jest w czymś lepszy niż ja (np. ja zrobię na święta sałatki, bo robię pyszne, ale sernik niech zrobi Frania bo jej jest doskonały)


        To są miliony codziennych zachowań, nie da się tego zamknąć w kilku "wychowawczych " zdaniach. Może w przypadku kiedy dziecko jest bardzo wrazliwe, upewnic się, że slyszy takie komunikaty i raczej bez dodatkowych komentarzy.
    • mama_misi Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 22.04.11, 08:32
      Też mam 8 latkę, która fałszuje smile a malowanie to nie jej "talent".
      Mała chodzi na scholę, uwielbia śpiewać, często śpiewa w dwójkach czy trójkach. Śpiewa głośno i wyraźnie, a że czasami jej melodia umknie? hmm tłum nadrobi smile Jak pyta, czy ładnie śpiewa mówię, że MNIE się podoba ale zanim pójdzie do XFactor to musi jeszcze poćwiczyć smile Nigdy nie zasugerowałam aby zrezygnowała ze śpiewu, bo w grupie 20 dzieci przynajmniej połowa śpiewa nie czysto, ale w grupie jakoś to nie wadzi i fajnie się dzieci słucha.
      Co do malowania, tutaj akurat mała wie, że nie jest dobra, bo nigdy malować nie lubiła. Namówienie jej do wykonania jakiejkolwiek pracy plastycznej graniczyło z cudem. Teraz maluje chętniej (nie, że bardzo, ale jednak). Jej obrazki odstają od rówieśników ale maluje pięknie koty smile Nigdy nie oceniam obrazka w całości, ale mówię, ooo a to drzewko to ci rewelacyjnie wyszło itp. Jak pyta kto namalował ładnie, zawsze mówię że Zosia namalowała super domek a ona super kota. Nie porównuję całości. Mała jest dość pewna siebie, chociaż też potrafi powiedzieć "beznadziejna jestem" jak jej coś nie wyjdzie. Wtedy prostuję, że nie jest beznadziejna a po prostu coś jej nie wyszło. Przecież nie zawsze wszystko wychodzi i nie zawsze trzeba być we wszystkim najlepszym. Ważna jest frajda i doświadczanie różnych rzeczy.
    • lolinka2 Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 22.04.11, 20:31
      ja nie rozumiem jednego: po co wartościować (najwspanialszy) i porównywać (najlepszy z.../ lepszy od...)?

      Chwali się to, co widać: "niesamowicie się angażujesz w te zajęcia. Extra" Ja czasem odpowiadam pytaniem na pytanie: "A jak ty czujesz? Jesteś z siebie zadowolona?", młoda mówi "nooo, w sumie taaaak" - "no to fantastycznie, jesteś spełnionym człowiekiem, robisz to co lubisz i masz z tego frajdę. I o to chodzi"

      Moja córka miała (i w zasadzie ciągle miewa) takie akcje, że jeśli pochwalę kogoś innego (patrz, jaki fajny rysunek Ania zrobiła!!!) odbiera to jako osobisty afront i naganę. I od tego jest tłumaczenie raz po raz: "to, że ktoś coś zrobił dobrze, nie oznacza automatycznie, że ty zrobiłaś źle, pochwała nie jest zarezerwowana dla jednej osoby"
    • tijgertje Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 22.04.11, 22:46
      Mialam wieki temu podobna sytacje. Prowadzilam scholke parafialna, glosilam wszem i wobec, ze jedynym warunkiem uczestnictwa sa dobre checi. No i trafila sie taka jedna dziewczynka, ktorej przyslowiowy slon na ucho nadepnal. Nauczycielka muzyki dziewczynki uznala, ze zwariowalam, ze jej pozwalam spiewac. Moze i zwariowalam wink dziewczynka byla pelna zapalu i choc zaczynala koszmarnie falszujac, nigdy jej nie zniechecalam, co najwyzej stawialam ciut dalej od mikrofonu. Kiedys cwiczylismy dosc trudna piosenke, ktora niby juz byla ok, gdy okazalo sie, ze wlasciwie lezy i kwiczyuncertain Po kolei kazalam dzieciakom solo spiewac, zeby wychwycic, kto spiewa nie ta melodie co trzeba i coagnie za soba reszte. Mialam w grupie wtedy 3 czy 4 dzieci ze szkoly muzycznej, 2 dziewczyny spiewaly wszystkie trudniejsze solowki, mialy niesamowita skale glosu i rewelacyjny sluch. Co sie okazalo? nawet one zaspiewaly falszywie. Za to dziewczynka, ktora ponoc nie miala sluchu zaspiewala bezblednie i wyjatkowo czysto. Po roku dziecko bylo nie do poznania. Wczesniej nigdy nie spiewala, nauczycielka wprost sie z niej nasmiewala. Wystarczylo pokazac jej, ze dobry sluch wcale nie jest wiecej wart od entuzjazmu, by mala uwierzyla w siebie i zrobila niesamowite postepy. niektorzy maja z natury lepszy sluch od innych, ale nikogo bym nie przekreslala. Sluch mozna cwiczyc i odpowiedni trening z niemal glucego moze dobrego muzykujacego amatora zrobic. Gdyby sluch muzyczny mial wartosc niezmienna, to wszystkie zajecia w szkolach muzycznych nie mialyby w ogole sensu. czasem problemem nie jest sluch. Dziecko moze dobrze slyszec, ale jesli np nie chodzilo do przedszkola, nie mialo mozliwosci czestoge spiewania moze miec po prostu problem z kontrola wlasnego glosu. Wystarczy troche pocwiczyc efekty moga byc niewiarygodne.
    • jakw Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 23.04.11, 02:30
      Nie musisz jej przecież mówić, że śpiewa najlepiej w całym chórze, prawda? A że trochę fałszuje...- prawdopodobnie zdarza się to niemal każdej 8-latce, która chce a'capella i solo zaśpiewać komuś jakąś fajną piosenkę.W chórze śpiewa cały chór i jest akompaniament - na pewno łatwiej jest nie fałszować,. A ci, co mają idealny słuch muzyczny i śpiewają bez fałszowania to są nie chórzystami tylko raczej solistami. A ty martwisz się na zapas - bo "moment prawdy" dla dziewczynki może nigdy nie nadejść - może prędzej jej się chór znudzi? A co do tego "naj" - nie musisz jej chyba mówić, że śpiewa najlepiej w całym chórze?
      • jakw Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 23.04.11, 03:11
        Btw bierzesz pod uwagę to, że ty też nie masz idealnego słuchu muzycznego i wydaje ci się, że młoda fałszuje?
        • miniann Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 23.04.11, 08:14
          Hm, pewnie tak, trochę martwię się na zapas. Tak się składa, że do tej pory krytyka spotykała córkę z jej własnej strony wink To ona siebie ocenia tak surowo. I jak to matka, boję się, co będzie gdy w końcu ktoś jej wygarnie. Już wiem, że ja na pewno też mam na to wpływ- ale zupełnie nieświadomie do tej pory. Mam zapędy i zadatki na perfekcjonistkę, choc kawałek lenia też we mnie jest smile I ja siebie również oceniam bardzo surowo, prawie nigdy nie jestem z siebie zadowolona. Chciałabym, aby moja córka "mała lepiej"- była pewna siebie, bo jest tego warta- ma mnóstwo zalet. A, no i nie mam słuchu- nigdy nie śpiewam wink Mąż ma słuch i to on ocenił, że córka fałszuje- ale też potwierdził, że w większości przypadków wiele da się wypracowac. Ale znowu podkreślam, sytuacja z chórkiem była tylko przykładem.
          • miniann Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 23.04.11, 08:18
            I jeszcze co do wartościowania- to córka często przypiera mnie do ściany i żąda oceny. Ja stosuję te zabiegi- ale spójrz, twoje słoneczko jest piękne itp. Ale chodzi właśnie o to, że to ją nie zadowala.
            • miniann Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 23.04.11, 08:25
              Coś na raty... w szkole córki panuje zasada, że nie rozmawia się o wynikach innych dzieci. Są indywidualne spotkania z nauczycielem, w czasie których rozmawia się wyłącznie o swoim dziecku. Jest ta zasada bardzo przestrzegana i stąd nie mam pojęcia, jakie mają oceny (opisowe) inne dzieci. Dopiero na ostatnim spotkaniu, gdy rozmawiałam z nauczycielką właśnie o tym braku pewności siebie, pani pozwoliła sobie na jedno zdanie- córka jest najbystrzejsza z klasy i najbardziej wszechstronna- jest chłopiec, który doskonale liczy ale ma problemy z czytaniem itp. Córka wg jej opini nie ma żadnych problemów w żadnej dziedzinie. I
              teraz nie wiem, może paradoksalnie córce brakuje jednak takiego oceniania. Może nie chce byc pierwsza ale po prostu chce znac ocenę swojej pracy?
              • tijgertje Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 23.04.11, 09:55
                Mysle, ze jedno nie ma nic wspolnego z drugim. Ciagle porownujac sie z innymi mala mialaby jeszcze gorzej, bo skoro chce byc najlepsza i tylko I miejsce sie liczy, a kolejne to juz katastrofalna przegrana, tojakakolwiek pochwala innego dziecka byla by dla niej tragedia. Mam 7-letniego syna z autyzmem(po mamie). Autysci czesto maja we krwi perfekcjonizm i niskie poczucie wlasnej wartosci. Koszmarna mieszanka. Ode mnie wymagano, ze mam byc najlpesza. Jakiekolwiek osicagniecie, nawet ciezko wypracowane bylo niczym bez porownania z innymi. Sama w pewnym momencie musialam byc najlepsza i albo robie cos dobrze, albo wcale. Dluugo czasu zajelo mi przewartosciowanie priorytetow. Syn ze wzgledu na zaburzenia ma pewne tyly, i chocy nie wiem, jak ciezko pracowal, nie ma najmniejszych szans przegonic rowiesnikow. W innych dziedzinach za to blyszczy. Pracujemy od dawna nad jego samoocena. Nigdy nie uzywamy przedrostka "naj". Nikt nie jest "naj" we wszystkim, ani w jedna, ani w druga strone. co zatem robimy? Tlumaczymy, ze kazdy ma swoje slabsze i mocniejsze strony. Staramy sie nie porownywac z innymi, chyba, ze mlody sam zacznie wyc, ze kolega biega szybciej. No tak, kolega biega szybciej i lepiej sie wspina, ale mlody za to szybciej i lepiej czyta i liczy. Zaden nie jest lepszy od drugiego. staramy sie nauczyc mlodego patrzenia na detale, nie caloksztalt i rezultat nie musi byc rewelacyjny, liczy sie rowniez wklad pracy i przyjemnosc dzialania. Jak pyta o ocene ryskunku, unikam slow "ladny, piekny, brzydki" , analizuje, ze np fajnie dobral kolory, jakas linia czy kolko wyszla mu rowniotko, pokazuje, jesli cos zrobil niedokladnie, albo cnie wyszlo, ale podkreslam zaangazowanie i postepy w stosunku do wczesniejszych rysunkow. To ostatnie zawsze dziala. Mlody np nadal nie potrafi jezdzic na rowerze. Boi sie ze spadnie, ale w zasadzie ma problem z kordynacja i nie jest w stanie zapamietac wszystkich elementow na raz. Czasem nad takimi rzeczami placze i sie poddaje, bo nie widzi sensu probowania, skoro inni i tak od dawna jezdza na 2 kolkach. Nie zaprzeczam oczywistym rzeczom, ale przypominam, ze np z hulajnoga bylo dokladnie tak samo, bal sie, nie potrafil skrecac, odbijac sie noga bez przekladania ciezaru ciala na noge na ziemi... nauczyl sie i teraz smiga. Z rowerem mowie, ze kilka dni wczesniej nie potrafil bez dotykania dogami ziemi na biegowym przejechac 3 metrow, teraz, jak go popchne czy z gorki utrzymuje rownowage kilka razy dluzej. Niedawno jego wychowawczyni opowiedziala mi sytuacje, gdy mlody narysowal rysunek z serduszkami dla kolezanki. Kolega go wysmial, ze babskie rzeczy robi i koslawe serca rysuje. Mlody oburzony stwierdzil, ze rysuje dla kolezanki, a nie dla niego, ona lubi rozowe serduszka i tak ma byc, a jego serca i tak sa ladniejsze niz ostatnim razem. Dumny wreczyl kolezance rysunek, a ta byla zachwycona, pokazywala potem mamie przed szkola (to juz sama widzialam). Mlody byl zachwycony, bo narysowal to, co jej by sie podobalo, wyszlo mu lepiej niz jakis czas temu i niewazne, ze inni rysuja duzo lepiej. Jakie to ma znaczenie? Jak mlody pyta mnie o opinie, to stwierdzam fakty i pozwalam samodzielnie wyciagnac wnioski, przytakuje, jesli sam uzna, ze cos mu dobrze wyszlo. Tak samo, jak przytakuje, jesli mu nie wyjdzie, choc wychodzilo lepiej. Przede wszystkim trzeba byc uczciwym w stosunku do dziecka. "slicznie rysujesz" nic konkretnego nie zawiera, jeden rysunek moze byc o niebo lepszy od drugiego. dzieci nie sa idiotami, widza, jesli ocena nie jest obiektywna. Jak mlody cos pisze, to nie pyta, czy ladnie napisal. Pyta, ktora linijka czy slowo najbardziej mi sie podoba, szukamy slow, w ktorych literki sa najbardziej ksztaltne, najladniej mieszcza sie w liniach. Czasem na stronie bazgrolow trafi sie jedno ladne slowo i wowczas mlody sam stwierdza: no tak, nie uwazalem, bo myslalem o jutrzejszej wycieczce, choc moglem sie bardziej postarac. No przeciez widac, ze jak chce, to potrafiewink
                • hilusrenalis Re: fałszująca w chórze czyli o pewności siebie 26.04.11, 11:12
                  z zainteresowaniem przeczytałam posty. Moje dzieci nieustannie rywalizują ze sobą.Staramy się za każdym razem podać konkret za jaki dziecko chwalimy. Zawsze plusy na początku, zawsze to co zostało zrobione dobrze i np lepiej niż ostatnim razem. Ale zawsze staram się mobilizować dzieci do dalszej pracy. zawsze jest coś do poprawienia wink.
                  U chłopców w ten sposób wygląda ocena treningów ( trenują TKD WTF), dodatkowo określane są ramy czasowe co powinno być poprawione. np świetnie robisz to i to , znakomicie wyszło ci to i to. Musisz poprawić to i to. Chciałabym abyś przez najbliższe zajęcia popracował na tym. Nie można tylko chwalić bez okreslania celów co można jeszcze zrobić.
                  Tylko chwalenie kończyło się rozpaczą na zawodach. 3 moich synów startuje ( również są przeciwnikami dla siebie) a w grupie 40 zawodników liczą się tylko 3 pierwsze miejsca. I choćby nie wiem jak się tłumaczyło dziecku,że to dla funu ćwiczą to medal i bycie najlepszym jest czymś pożądanym.Jeśli odpowiednio się ich nie motywuje tracą szybko chęć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja