dorek3
28.04.11, 15:27
Tytułowy rozrabiaka jest uczniem klasy moich synów. Dopóki rozrabiał na własne konto to specjalnie mnie to nie ruszało. Ale coraz częściej w rozmowach z synami przewija się jakaś forma " przemocy". Nic poważnego się jeszcze nie zdarzyło, ale słyszałam już o popychaniu, przewracaniu, podduszaniu. Wszystko w zabawie.
Młody człowiek puszcza między uszy stwierdzenia moich synów, że mają dość takich zaczepek (wcale się z nim nie bawią). Wychowawczyni podejmuje jakieś interwencje ale szczegółów nie znam bo i ja problemu bezpośrednio nie zgłaszałam.
No i tak się zastanawiam kiedy należy zainterweniować. Moi synowie wykazują zerową agresję (wyjątkiem są relację pomiędzy nimi ale tylko w domu) więc młodemu nie przyłożą. Tamten na słowo mówione nie bardzo reaguje.