rozrabiaka w I klasie

28.04.11, 15:27
Tytułowy rozrabiaka jest uczniem klasy moich synów. Dopóki rozrabiał na własne konto to specjalnie mnie to nie ruszało. Ale coraz częściej w rozmowach z synami przewija się jakaś forma " przemocy". Nic poważnego się jeszcze nie zdarzyło, ale słyszałam już o popychaniu, przewracaniu, podduszaniu. Wszystko w zabawie.
Młody człowiek puszcza między uszy stwierdzenia moich synów, że mają dość takich zaczepek (wcale się z nim nie bawią). Wychowawczyni podejmuje jakieś interwencje ale szczegółów nie znam bo i ja problemu bezpośrednio nie zgłaszałam.
No i tak się zastanawiam kiedy należy zainterweniować. Moi synowie wykazują zerową agresję (wyjątkiem są relację pomiędzy nimi ale tylko w domu) więc młodemu nie przyłożą. Tamten na słowo mówione nie bardzo reaguje.
    • kunnegunnda Re: rozrabiaka w I klasie 28.04.11, 15:38
      kazda klasa ma takiego, an kazdym poziomie.... kazdym biurze jest ktos agresywny, najczesciej slownie, ale jednak...... spoleczenstwo takich ma i trzeba z nimi zyc.

      z mojego podworka: ja mowie, ze moje dzieci maja same sobie radzic, same odpowiadac na zaczepki, jak chca. 7 latek w szkole to juz nie dzidzius- daj synom zyc, nie wypytuj, nie udzielaj rad.

      PS wyjatek jak sytuacja s e wymknie spod kontroli- warto dyskretnie uczulic pania wychowawczynie, delikatnie wypytac jak sprawy sie maja, ew. zapytac jak ma zamiar sobie radzic
      • dorek3 Re: rozrabiaka w I klasie 28.04.11, 15:43
        Nikogo nie wypytuję, nie niańczę. Sami opowiadają a ja słucham. I właśnie się zastanawiam czy to już etap aby kogoś uczulać czy poczekać. Tylko na co? Na guza?
        • kunnegunnda Re: rozrabiaka w I klasie 28.04.11, 15:49
          a co chcesz zrobic? isc naskarżyc pani, czy dyrekcji? czy moze sama pojdziesz i mu wlejesz? a moze dasz mlodym paralizator do szkoly?

          jak nie nie anczysz jak taki post piszesz? cos sie stalo czy z opowiadan dzieci wynosisz ze sie moze stac w przyszłości? jeżeli to drugie- to skonsultuj z pania i moze cie to uspokoi..... nie opisalas nic poza typowy repertuar dzieciecy
          • myelegans Re: rozrabiaka w I klasie 29.04.11, 06:33
            kunnegunnda napisała:

            > a co chcesz zrobic?
            Najlepiej nic nie robic, tylko jak sie mlodzi ludzie maja nauczyc jak, kiedy i w jaki sposob rozwiazywac takie sytuacje? Sami maja na to wpasc przez przypadek?
            Zachowan w takich przypadkach SIE uczy jak czytania i pisania i zdaje na to, ze JAKOS sobie poradza, bo 7-latki ogromna dojrzaloscia i doswiadczeniem zyciowym sie odznaczaja.
            • kunnegunnda Re: rozrabiaka w I klasie 29.04.11, 11:56
              jak to co zrobic? tak jak piszesz madrze nizej- podobnie ucze dzieci= mowisz-krzyczysz-potem si bronisz fizycznie i mnie o tym informujesz, ze cos sie takiego stało.

              ale autorka pisze wyraznie- nic takiego sie jeszcze nie stalo, slyszalam o........ itp wg mnie jest to troche przewrazliwienie- ale moze warto podpytac wychowawczynie. i tyle.

              dzieciece przepychanki, chciane czy niechciane- oj, daleko jeszcze do przemocy. chyba ze ja cos zle rozumiem. czesto sie zdarzaja miedzy chlopakami, tak jakos mlodzi mezczyzni, w sposob bardzo prymitywny, probuja ustalic hierachie w stadzie.
              kiedys, jak moj syn byl maly reagowalam- teraz UCZE wlasnie rozwiazywac problemów i chce byc o nich poinformowana

              ale z wymowy postu- raczej robienie z igly widłów
              • myelegans Re: rozrabiaka w I klasie 29.04.11, 20:08
                kunnegunnda napisała:

                > dzieciece przepychanki, chciane czy niechciane- oj, daleko jeszcze do przemocy.
                > chyba ze ja cos zle rozumiem. >

                Dopuszczalne jest to co dla CIEBIE jest wygodne, wiec kotlowanie sie chlopakow i przepychanki, kiedy OBIE strony czerpia z tego przyjemnosc jest OK, ale..... jezeli jedna strona da sygnal "stop" "dosc" to juz przekroczona jest granica i to "stop", ma wlasnie TO oznaczac zaprzestanie przepychanek, bo dla jednej strony skonczyla sie zabawa i czuje sie zagrozona. To jest uczenie dzieci rozpoznawania wlasciwych sygnalow, odpuszczania i odpowiedniego reagowania. Jezeli to nie jest respektowane zaczyna sie przemoc. Widzisz teraz jak plynna jest granica
        • canuck_eh Re: rozrabiaka w I klasie 29.04.11, 01:29
          Zapewniam cie ze jak beda mieli dosyc to sami rozwiaza problem.
    • myelegans Re: rozrabiaka w I klasie 29.04.11, 06:30
      > nie przyłożą. Tamten na słowo mówione nie bardzo reaguje.

      To moze na krzyk zareaguje. Naucz synow, ze w przypadku kontaktu fizycznego, ktorego sobie NIE ZYCZA, po pierwszym "stop" "przestan" maja wrzasnac, ale tak, zeby sie mury zatrzesly "STOP" "PRZESTAN" "DOSC". Na to nauczycielka powinna zareagowac, jak nie zareaguje wrzasnac, "PUSZCZAJ BO POJDE DO NAUCZYCIELA" i isc do nauczyciela.
      W szkolach w naszym regionie przeszla w tym roku ustawa "zero tolerance for bullying" i sorry, ale to co opisujesz to jest "bullying" i masz zupelne prawo sie do prostestu. Ja mam zerowa tolerancje. W szkole polskiej maly tez byl przesladowany przez rok starszego "kolege" on z tych nieskarzacych sie, cwiczylismy w domu krzyczenie. Jak go przytrzymal w toalecie, i syn nie mogl wyjsc wrzasnal tak, ze caly sekretariat przylecial. W klasie tez kilka razy dal popis, przesladowania sie skonczyly. Jakby sie nie skonczyly dalabym przyzwolenie na walniecie, juz z poduszka zaczelismy cwiczyc....
    • joanna_poz Re: rozrabiaka w I klasie 29.04.11, 09:42
      ja interweniowałam, kiedy doszło do uszkodzenia ciała (małego - skaleczenia).
      u nas kiedy rodzic interweniuje u nauczyciela - nauczyciel podejmuje też rozmowę z rodzicami tego drugiego dziecka.
      ilość tych interwencji także innych rodziców byla na tyle spora, że problem jakoś ucichł.

      inna sprawa, że moj grzeczny syn, z zerowym poziomem agresji z czasem też nauczył się na ataki po prostu oddawać... pewnie i Twoi na to wpadną...
    • kanna Re: rozrabiaka w I klasie 29.04.11, 10:08
      Problem z przemoca - a zachowania, które opisujesz, to przemoc - jest taki, że ona lubi eskalować.
      Czyli dzisiejsze przepychanki i podduszania mają się szanse zamienic jutro na duszenie i bicie.

      Moim zdaniem interwencja jest konieczna - jedyna droga na radzenie sobie z przemocą w klasie jest jej nazywanie i niezgoda na takie zachowania. Czyli wychowawczyni (psychologi, pegadog) mówi: zachowawnai takie i taki sa niedopuszcalne w naszej klasie. To przemoc. prosze mnie informaować.

      Przydałby się warsztat dla dzieciaków o agresji - tez tej "zabawowej" - i sposobach regowania.
      • myelegans Re: rozrabiaka w I klasie 29.04.11, 20:04
        Dobrze prawisz kanna. Dzieci MAJA wiedziec jakie zachowania sa NIEDOPUSZCZALNE. MA to byc napisane wolami gdzies w klasie, moc slowa pisanego jest ogromna.
        To jest rola szkoly i nauczyciela, zeby regulamin byl egzekwowany, a nie zapisany gdzies, gdzie i tak nikt nie przeczyta.
        Dzieci maja wiedziec, jakie poniosa konsekwencje zachowan, ktore sa uznane za nierregulaminowe.
        Gdzie sa nauczyciele? Pierwszaki nie powinny byc NIGDY zostawiane samym sobie.
        W naszej szkole tego typu recydywa = rozmowa u dyra, po uprzedzeniu rodzicow i innych upomnieniach, ale niewielu.
    • darius_n Re: rozrabiaka w I klasie 30.04.11, 12:32
      niech Pan/pani nauczy dzieci nie pozwalać sobie ta takie popychanie i agresje bo to sie przerodzi potem w coś o wiele gorszego.. jedyne wyjście to nauczyć dzieci postawienia sie w swojej obronie.. dziecko ni emoże sie bać tego przysłowiowego rozrabiaki.. musi sie mu przeciwstawić bo będzie tylko gorzej.. jeśli ten rozrabiaka nie przekona się ze ktoś jest od niego silnieszy (psychicznie, fizycznie) to nie da spokoju.. innej rady prosze mi wierzyć nie ma.. smile
      • fogito Re: rozrabiaka w I klasie 04.05.11, 10:36
        Ja już bym dawno interweniowała, ale ja nie mam tolerancji dla przemocy w żadnym jej aspekcie. Zaniepokoiłoby mnie to podduszanie. Różnie się to może skończyć. W szkole syna jest również postawa "zero przemocy" i tacy niesubordynowani delikwenci lądują u dyrektora w tempie ekspresowym a rodzice są wzywani natychmiast. Ja sama we wrześniu zostałam poinformowana, że mój syn kogoś kopnął. I to była poważna sprawa. Po krótkim wywiadzie okazało się, że nie kopnął tylko popchnął i było to w ramach przepychanek w kolejce po lunch. Jednak wystarczyło żebym została wezwana i żeby syn odbył rozmowe z nauczycielem w obecności mamy. Od tej pory mój syn nawet nikogo dla żartów nie popchnie, bo doskonale pamięta lekcję. W przypadku jakiejkolwiek agresji interwencja następuje bardzo szybko. W efekcie w szkole nie widać na korytarzach przepychających się dzieci i tzw. niewinnych dziecinnych bójek.
        Oczywiście dziecko trzeba przygotować na szybką obronę w razie zagrożenia -stanowcze "zostaw mnie", krzyk, ucieczka, wołanie o pomoc, pobiegnięcie do nauczyciela.... Ale już wdawanie się w bójkę może się skończyć źle dla zaatakowanego więc jeśli dzieciak nie jest po kursie samoobrony to jednak nie zalecałabym.
Pełna wersja