fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O

05.05.11, 11:36
Jak w tytule. Dla przypomnienia wcześniej było tak
Teraz córka chodzi na chórek, bardzo zadowolona. Wczoraj oznajmiła mi, że w szkolnym konkursie Mam talent chciałaby zaśpiewać..... I nawet stwierdziła, że pewnie nie zajmie 1 miejsca ale chce zaśpiewać. A ja już się boję. W szkole są dzieci, które równolegle chodzą do szkoły muzycznej, również w jej klasie jest dwójka takich dzieci, więc "fachowcy" wink Boję się, co będzie jeśli ktoś "rzeczowo" skomentuje jej występ albo zaśmieje się... Tego drugiego najbardziej- moja córka załamie się. Bardzo łatwo wpada w ton jestem beznadziejna Co robić? Jeśli spróbuję ją odwodzić od konkursu znowu zacznie się lament, teraz jest przekonana, że ładnie śpiewa wink Czy wystawić ją na pożarcie? Ale to moja córeczka wink
    • malila Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 12:01
      Miniann, wyluzujsmile
      Twoja córka równie łatwo wpada w ton jestem beznadziejna, co Ty w ton moja córka się załamie. To drugie ma na pierwsze spory wpływ. Zacznij w swoją córkę wierzyć i zacznij jej ufać. Ona sobie da radę, jeśli dasz jej poczucie spokoju i bezpieczeństwa.
    • kanna Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 12:30
      Nie podcinamy dzieciom skrzydeł (nawet, jeżeli sądzimy, że ich nie maja :p )

      Pogadaj z małą dlaczego chce brac udział w konkursie, czego sie spodziewa, jakie jej zdaniem mogą byc konsekwencje. Urealnij oczekiwania : wiesz, w konkursach jest tak, że można i wygrać, i przegrać.

      Jak się zaprze, że wygra, to nie tłumacz na siłę, że nie ma szans!

      Jak nie wygra: pocieszaj, mów, ze rozumiesz, że jest jej smutno i powtarzaj, że jestes z niej dumna, bo miała odwagę wystartować.

      Tyle smile
    • morekac Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 13:06
      Pocieszysz ją po fakcie, jakby co. I wtedy się będziesz martwiła, a nie teraz, na zapas. Może przez twój zwyczaj lamentowania na zapas, twoje dziecko wpada w nastrój typu 'jestem beznadziejna'?
      IMO: jeśli nie zajmie ostatniego miejsca, nie śpiewa najgorzej w szkole.
      • verdana Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 13:51
        Mam wrażenie, ze to Ty uwazasz, ze córka jest beznadziejna i że najlepiej, aby siedziała w kącie i nie porównywała sie z lepszymi, bo i tak nie odniesie sukcesu. bardzo proawdopodobne, ze nastawienie Twojej córki jest pochodną tego, co Ty sama o niej myslisz - ze kazda próba porównywania się z innymi, w której córka nie będzie najlepsza to wstyd i jedynym rozwiazaniem jest wycofanie się.
        • mama-ola Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 15:31
          > Mam wrażenie, ze to Ty uwazasz, ze córka jest beznadziejna i że najlepiej, aby
          > siedziała w kącie i nie porównywała sie z lepszymi, bo i tak nie odniesie sukce
          > su.

          Akurat, jeśli chodzi o śpiewanie, to z góry wiadomo. Albo ktoś umie powtórzyć melodię, albo nie. Tu nie ma trzeciej drogi. Np. rysunki - można się podciągnąć, można coś zinterpretować na korzyść dziecka. Inne dziedziny też są do doskonalenia. Ale śpiewanie nie! Nie chodzi mi o kwestie - ładniej zaśpiewała czy brzydziej od Gosi z Ic, ale o to czy w ogóle melodię powtarza. Jak nie powtarza, to wybić z głowy konkurs.
          • malila Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 15:36
            mama-ola napisała:

            > Akurat, jeśli chodzi o śpiewanie, to z góry wiadomo. Albo ktoś umie powtórzyć m
            > elodię, albo nie. Tu nie ma trzeciej drogi. Np. rysunki - można się podciągnąć,
            > można coś zinterpretować na korzyść dziecka. Inne dziedziny też są do doskonal
            > enia. Ale śpiewanie nie!

            Oczywiście, że śpiewanie jest dziedziną, którą można doskonalić.
            • mama-ola Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 06.05.11, 11:13
              > Oczywiście, że śpiewanie jest dziedziną, którą można doskonalić.

              Pod warunkiem, że się umie melodię powtórzyć. Wtedy można doskonalić. A jak się nie umie, to się pracowitością nic a nic nie wskóra.
              • morekac Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 06.05.11, 12:05
                Cóż, ze swojej młodości szkolnej pamiętam epizod przymusowego uczęszczania na chór. Przymusowego, bo pani od muzyki stwierdziła, że chodzić muszą wszystkie dziewczyny. Nie była to żadna szkoła muzyczna, większość chórzystek obdarzona była słuchem dosyć przeciętnym, tylko jedna dziewczyna z mojej klasy produkowała się potem w chórze uczelnianym, kariery operowo-estradowej nie zrobił nikt, kilka dziewczyn czasami potrafiło zafałszować, że zęby bolały (w tym ja wink ).
                A pomimo to chór był świetny. Bo nawet te, którym słoń nadepnął na oba uszy, potrafiły po ćwiczeniach zaśpiewać jak trzeba. Więc nie przekreślałabym osób z przeciętnymi niezdolnościami muzycznymi,jeśli chodzi o kształcenie muzyczne w zakresie podstawowym. Powtarzanie melodii można wyćwiczyć, to w dużej mierze jest nie tylko kwestia słuchu, co panowania nad swoimi strunami głosowymi. We wrześniu większość chórzystek fałszowała, ale potem liczba fałszujących stale spadała. Bo ćwiczyły i uczyły się wydawania swoim głosem dźwięku takiego, a nie innego.
                Tak więc podejrzewam, że nawet z lekka fałszującej 8-latki dobry pedagog jest w stanie zrobić przyzwoitą szkolną chórzystkę i osobę, która potrafi coś tam zaśpiewać bez totalnej kompromitacji.
                Jeśli umie się od razu powtórzyć głosem jakąś melodię, to po co ćwiczyć? wink
              • malila Wskóra się :) n/t 06.05.11, 20:57
              • irina_katodina Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 06.05.11, 21:37
                mama-ola napisała:


                >
                > Pod warunkiem, że się umie melodię powtórzyć. Wtedy można doskonalić. A jak się
                > nie umie, to się pracowitością nic a nic nie wskóra.

                Powtórzyć, tzn. co zrobić? Zapamiętać i odtworzyć swoim głosem sekwencję dźwięków?
                Ważniejsze jest chyba, czy w ogóle się słyszy, czyli rozpoznaje poszczególne dźwięki, ich wysokość.

                Są bowiem ludzie, którzy słyszą bardzo dobrze, ale fałszują śpiewając - czyli nie powtarzają melodii, bo nie trzymają wysokości - bowiem struny głosowe nie chcą współpracować.

                Są też tacy, którzy nie zapamiętują sekwencji, ale nad pamięcią też można skutecznie pracować.

                W powyższych sytuacjach, jeśli nie ma poważnych przeszkód anatomicznych, jak najbardziej pracą osiąga się całkiem dobry poziom
          • jakw Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 18:20
            Ale chyba nie wszyscy w szkolnym konkursie śpiewają to samo, prawda? Być może uczeń szkoły muzycznej wybierze sobie arię i na niej polegnie, a mniej utalentowany uczeń zaśpiewa brawurowo coś a'la Doda i wypadnie lepiej wink.
      • miniann Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 13:55
        No tak, martwię się na zapas... lubię być przygotowana na każdą okoliczność, tak mam. Już pisałam wcześniej, że mam z perfekcjonistki a może nawet nią jestem? Znaczy się, dać luz? Może podsunę jej myśl o recytowaniu jakiegoś tekstu, w tym jest naprawdę dobra.
        • miniann Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 13:58
          wysłałam przed przeczytaniem odpowiedzi verdany i muszę zaprotestować: nie, nie i jeszcze raz nie. Bardziej jest to lęk o to, żeby nie było jej przykro- tak, wiem, tego też musi się nauczyć. Jest dobra w wielu dziedzinach: np. pięknie czyta i recytuje. Nie chcę, żeby porażka w dziedzinie, w której nie jest najmocniejsza spowodowała, że nie będzie chciała już startować w rywalizacji w innych dziedzinach, w których realnie ma szansę na dobry wynik a nawet na wygraną.
          • verdana Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 14:05
            Nie, Ty uwazasz, ze jedynym doswiadczeniem zyciowym powinna być wygrana i tylko ona cos dziecku daje. Ty Ty boisz się przegranej córki - przegrane dziecko jest wg. Ciebie kimś, kto ma powody, aby się wycofać. A prawdę mówiąc, przy takkim nastawieniu córki - i Twoim - nie powinna nigdy rywalizować, może bowiem przegrać w dziedzinach, ktore Ty uznajesz za jej mocne strony. Wydaje mi się, ze o wiele za dużą wagę przywiązujesz do wygranej - chcesz zachęcać córkę do wygrywania, nie do startowania.
            Nawet, jesli tego nie mówisz, jestem pewna, ze córka wie, ze oczekujesz, ze tam, gdzie rywalizuje ma byc dobra, jeśli nie najlepsza. I pewnie dlatego boi się przegranej.
            • zuzanka79 Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 14:25
              verdana napisała:

              > Wydaje mi się, ze o w
              > iele za dużą wagę przywiązujesz do wygranej - chcesz zachęcać córkę do wygrywan
              > ia, nie do startowania.
              > Nawet, jesli tego nie mówisz, jestem pewna, ze córka wie, ze oczekujesz, ze tam
              > , gdzie rywalizuje ma byc dobra, jeśli nie najlepsza. I pewnie dlatego boi się
              > przegranej.

              Niestety verdana ma 1000 % racji.
              Daj dziecku szansę, chce niech idzie, nie marudź, nie zniechęcaj, nie nastawiaj na przegraną. Niech się sprawdzi. A martwić się będziesz po fakcie. I niech ci mina zrzednie jak zajmie jakieś czołowe miejsce. O ! wink
            • miniann Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 14:41
              Czy naprawdę tak to wygląda? Wiem, że w życiu trzeba nauczyć się przegrywania- ale nie chcę, aby wyrobiło się w niej przekonanie, że zawsze przegrywa. Czy to źle, że chciałabym, aby "zasmakowała" też zwycięstwa? Wydawało mi się, że lepiej najpierw wygrać- bo potem będzie mi łatwiej ją przekonać, że przegrana przeplata się z sukcesem.
              A tak już ogólnie, miotam się, wiem. Ale tak bardzo nie chcę popełnić błędów (lub je zminimalizować), że rozdzielam włos na czworo, na zapas rozważam różne scenariusze. Czuję się niepewnie, boję się porażki smile Znaczy się, muszę się chyba zmienić wink
              • verdana Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 14:47
                A zawsze przegrywa? Chyba nie, jeszcze nie przegrała, ale dl;a Ciebie przegrana, nawet jednostkowa, to klęska. Przegrana w konkursie jest automatycznie obnizeniem samooceny.
                obawiam sie, ze problemem nie jest córka, tylko to, ze Ty sama nie mozesz znieść myśli o tym, ze córka moze nie wypaść dobrze. Jesteś perfekcjonistką i uwazasz, że wszstko trzeba zrobić idealnie, albo nawet nie zaczynać. Brak sukcesu to klęska. Dziecko, ktore przegrywa to dziecko gorsze - obawiam się, ze w Twoich oczach przegrana córka cos straci. Twoja córka ma być najleopsza - nie bedzie, ma nuie próbować wcale.

                To Twój problem - nie chcesz miec przergrywającej córki.
                • miniann Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 15:07
                  Do tej pory córka brała udział w dwóch konkursach- w obu nie wygrała, ale konstrukcja konkursów była taka, że n nikt nie był ostatni (nagrodzone pierwsze miejsca, pozostali otrzymali drobny upominek). Nie robiłam z tego tragedii, mówiłam, że starała się i ładnie wypadła. Na obu byłam, specjalnie biorąc na ten dzień wolne w pracy, córce bardzo zależało na mojej obecności. Po konkursach chwaliłam ją i pokazywałam w rodzinie dyplomiki za udział. W sumie muszę przyznać, że zaskoczyła mnie tym, że chce wziąć udział w konkursie, bo po ostatnim zarzekała się, że nigdy. Ale to dobrze, że jednak chce spróbować znowu- tylko dlaczego akurat w śpiewaniu ?
                  No tak, to zdanie uwazasz, że wszstko trzeba zrobić idealnie, albo nawet nie zaczynać jest prawdziwe. To prawda, walczę z tym ale fakt, często tak mam. Mało tego, wydaje mi się, że nikt nie zrobi czegoś tam tak dobrze jak ja- ale z tym walczę już z dobrym skutkiem, mężowi zlecając większość domowych spraw wink Nie sądziłam jednak, że tak się to może przekładać na moją córkę.
                  A i jeszcze jedno, kto chce mieć przegrywającą córkę ? Chyba nikt? Zgodzę się jednak, że nie można dopuścić do tego, aby stało się to rodzajem presji bycia najlepszym za wszelką cenę. Dlatego pytam: jak postępować.
                  • malila Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 15:20
                    > A i jeszcze jedno, kto chce mieć przegrywającą córkę ? Chyba nikt?

                    Tak, jak człowiek patrzy na siebie, patrzy na dzieci. Jeśli oczekuje, że wszystko będzie zrobione doskonale, będzie tego oczekiwać także (a może przede wszystkim) od dziecka. Jeśli jest w nim silny lęk przed zrobieniem czegoś nie tak, to tym lękiem będzie obdarzać dziecko. Jeśli nie wariuje ze strachu przed przegraną, nie będzie się tak panicznie bał o dziecko. I jeśli z dystansem będzie podchodzić do porażek, z tym samym dystansem będzie podchodzić do dziecka.
                    Tutaj tak naprawdę nie chodzi o to, że boisz się o dziecko, ale o to, jak Ty traktujesz przegraną i z czym ta przegrana się wiąże DLA CIEBIE.
                  • verdana Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 16:31
                    "Nie robilam z tego tragedii" - dla mnie to zdanie dobrze oddaje Twoja postawę. Normalnie człowiekowi myśl, o robieniu tragedii z niewygranego konkursu nie przechodzi w ogóle przez myśl. Widać jednak, ze to, ze nie wygrała JEST jakiś problemem.
                    A co do przegywających dzieci - ja mam syna, ktory regularnie zajmuje zaszczytne ostatnie miejsce we wszelkich zawodach sportowych, a jeżdzi na obozy sportowe. I do głowy mi nie przyszło, że mogę "nie chcieć" mieć przegrywającego syna, mnie to po prostu w ogóle nie obchodzi. To jego sprawa. Owszem, z wygranych się cieszę, ale przegrane mnie kompletnie nie ruszają.
                    • semi-dolce Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 16:42
                      > "Nie robilam z tego tragedii" - dla mnie to zdanie dobrze oddaje Twoja postawę.

                      No własnie, ja przy tym zdaniu aż się zakrztusiłam. Nie robiłas tragedii z tego, że dziecko nie wygrało konkursu? A gdzie tu w ogóle mozna szukac powodu do tragedii? Może zrób dobrą zabawe z tego, że dziecko bierze w konkursie udział, że je to cieszy? Chodzi o to, by zawsze wygrywac czy by cieszyć się z tego, co się robi?
                  • morekac Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 19:32
                    Najlepiej nic nie rób. Jak ci dziecię zada trudne pytanie typu "Jak oceniasz moje szanse?" możesz po prostu zapytać "a ty co o tym myślisz?" wink
              • morekac Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 14:56
                Tak, to tak wygląda.
                Twoja córka nie jest tobą, życia za nią nie przeżyjesz, jej sukcesy czy porażki nie są twoimi sukcesami i porażkami. Ty masz się ucieszyć, jak dziecko odniesie sukces, docenić, jeśli w dziedzinie, w której ma umiarkowane zdolności nie odniesie totalnej klęski, utulić, kiedy smutno. Tylko tyle, i aż tyle.
                twoje dziecko zaś przez swoje sukcesy i porażki uczy się oceniać swoje mocne i słabe strony, uczy się siebie. Powie sobie: Nie śpiewam może jak Zuza, ale przecież nie tak tragicznie jak Julka. wink
                Jeśli każdą jej aktywność będziesz stopowała na zasadzie: nie jesteś doskonała, to lepiej nie startuj, bo poniesiesz klęskę, to będziesz miała dziecko, które za wszelką cenę będzie unikało jakiejkolwiek rywalizacji i będzie miało niską samoocenę.
              • jakw Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 18:35
                miniann napisała:

                > Czuję się niepewnie, boję się porażki smile
                A twoja córka czuje się całkiem pewnie i nawet dopuszcza możliwość, że ktoś inny zajmie 1-sze miejsce. Być może po kilku różnych konkursach dojdzie do wniosku, że woli skupić się na konkursach rysunkowych zamiast muzycznych. Ale to ona musi dojś do tego - sama.

                > Znaczy się, muszę się chyba zmienić wink
                Oj,musisz...
    • agatka_s Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 16:18
      Wyluzuj !!!!
      Widac, że dziecko lubi śpiewac, to niech sobie śpiewa. Różnych niepowodzeń będzie jeszcze miliony, i nawet jakby ktoś miał się zaśmiac w czasie występu to się nic nie stanie. Po co do tego przywiązywac aż taką wagę.

      Przestań tym się w ogóle przejmowac, nie nadawaj temu jakiegoś wielkiego znaczenia i tyle.
    • jakw Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 18:29
      miniann napisała:

      > I nawet stwierdziła, że pewnie nie zajmie 1 miejsca ale chce zaśpiewać.
      No więc o co chodzi? Chce zaśpiewać - niech śpiewa.

      A ja już się boję. W szkole są dzi
      > eci, które równolegle chodzą do szkoły muzycznej, również w jej klasie jest dwó
      > jka takich dzieci, więc "fachowcy" wink
      I tylko ci "fachowcy" wystartują w konkursie? Btw to że ktoś świetnie gra na skrzypcach nie oznacza, że potrafi dobrze śpiewać...

      >Boję się, co będzie jeśli ktoś "rzeczowo"
      > skomentuje jej występ albo zaśmieje się...
      A co, w jury będzie Kuba Wojewódzki z Korą?? wink)

      > Jeśli spróbuję ją odwodzić od konkursu znowu zacznie się lament, teraz jest prze
      > konana, że ładnie śpiewa wink
      Nawet jeśli nie wygra w konkursie to wcale nie znaczy, że źle śpiewa. Być może inni śpiewają lepiej, ale to nie znaczy, że twoja córka śpiewa źle. I fakt, że dopuszcza niezajęcie 1-szego miejsca świadczy o tym, że córka uważa,że ktoś inny zaśpiewa lepiej.
    • cathy_bum Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 20:08
      Całe dzieciństwo zaciekle rysowałam i malowałam, biorąc udział w wielu konkursach, chociaż los całkowicie pozbawił mnie talentu w tej dziedzinie. Nadal rysuję jak niezbyt wyrobiony manualnie 4-latek i wcale mi to nie przeszkadza. big_grin Co więcej zdarzało mi się zgarniać pierwsze nagrody za pomysłowe ujęcie tematu, choć wykonanie... No cóż.
      Z równym zapałem w wieku dorosłym grywam w kręgle, choć jak w nie trafię, to się sama dziwię. dlaczego? bo mi to sprawia frajdę.

      Moje dziecko na pewnym etapie uparło się na zajęcia taneczne, choć ani sylwetki odpowiedniej nie ma, ani wyczucia rytmu w ruchu. Jeżdziłam z nią na turnieje i gorąco oklaskiwałam, że nie rozdeptała partnera - równie zresztą zdolnego i pełnego zapałuwink Dla mnie to był normalny etap poszukiwań życiowej pasji. Nie przejmowała się porażkami, bo wiedziała, że nikt jej nie ocenia przez pryzmat wygrana-przegrana.

      Swoją drogą córka zaczęła jakiś czas temu spiewać. Początkowo niemiłosiernie zresztą fałszujac, bo od maleńkości unikała śpiewania, mimo bardzo dobrego słuchu muzycznego (nawet w przedszkolu unikała piosenek). Zaskoczyła mnie zupełnie, bo pod fachową opieką pani od muzyki ujawniła nagle skrywany głęboko talent - kosi nagrody i zaszczyty aż furczy. Ale traktuje to nadal jako zabawę. Pewnie, że martwią ją przegrane, ale wie, ze końca świata to nie oznacza.

      Perfekcjonizmem niszczysz swoje dziecko. Uczysz, ze jeśli nie jest najlepsze, to niech lepiej sobie odpuści. Tak nie znajdzie tego, co ją w życiu bawi, choć może wcale nie miec po temu wielkiego talentu. Będzie się bała wyzwań i wszelkich porażek. A kazda przegrana urośnie do sygnału "jestem beznadziejna". Straszna przyszłość.
      Poza tym stawiasz się w roli wszechwiedzącej matki, ktora lepiej pokieruje dziecięcymi wyborami. Ona ma zaś prawo popełniać swoje błędy, próbować róznych zajęć.
      • miniann Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 20:27
        Ok, to już ustaliłyśmy, jestem marudną perfekcjonistką smile To teraz może przejdźmy do działania- co robic, żeby moja córka taka nie byla? A może dokładniej- żeby nie kładło się to cieniem na mojej córce. Ja podświadomie chyba zdaję sobie sprawę, bo przecież zadaję te pytania. Gdybym była przekonana o swojej perfekcyjności nie miałaby chyba wątpliwości? Czułam, że coś jest nie tak, czułam, że mój w tym pewnie udział- dlatego chciałam, aby ktoś na to spojrzał z boku.
        Mam jednak wątrpliwości- czy postawa mnie to po prostu w ogóle nie obchodzi. To jego sprawa. Owszem, z wygranych się cieszę, ale przegrane mnie kompletnie nie ruszają. jest naprawdę ok? Naprawdę was to nie obchodzi ?
        • agatka_s Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 20:54
          Po pierwsze myślę, że nie możesz miec planu aby ksztaltowac córki "jakoś". Ani zakładanie że powinna byc perfekcyjna, ani zakładanie że nie powinna, i planowanie "co ja powinnam robic aby taka była" nie jest OK. Pozwól jej poprostu by sobą i akceptuj taką jaka jest. Jeśli zaakceptujesz ją (fałszująca, pchajacą się na afisz mimo ze nie potrafisz, przeżywającą niepowodzenia itp itd) to jest jakaś szansa że wyrośnie z niej szczęsliwa istota (choc gwarancji nie ma). Zostaw dziecko w spokoju i pozwól się jej cieszyc czymś, potem jako nastolatka może już nie miec tej naturalnej chęci do śpiewania.

          A tak w ogóle to zostaw już tą sprawe. Poprostu.
        • verdana Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 05.05.11, 21:51
          Naprawdę. Obchodziloby mnie zmartwienie dziecka, ale nie przegrana - to nie to samo. Moje dziecko się nie przejmuje, ja tym bardziej - ale nie wiem, czy to nie działa w obie strony. A sam fakt przegrania , czy niewygrania - naprawdę co to ma za znaczenie?
          Weź też pod uwagę, ze Twoje komunikaty "Może lepiej odpuśc sobie ten konkurs, w innych rzeczach jesteś lepsza" jest już przegrana dziecka, zanim jeszcze wystartowało.
        • jakw Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 06.05.11, 00:21
          Może twoja córka nie zostanie śpiewaczką operową, może jej największym osiągnięciem wokalno-muzycznym będzie upojne chóralne wycie do księżyca przy jakimś ognisku - ale czy to powód, żeby zamartwiać się, że jej ktoś powie coś przykrego -a to pani od chóru, a to jury w konkursie? Przecież pani od chóru młodej się nie czepia, a dlaczego zakładach jurorów w typie polsatowo-tvnowskich konkursów?
          Przestań roztrząsać starty w konkursie na zasadzie:"być może nie wygra=>lepiej nie startować, a zacząć się martwić". Bo twoja córka chyba się specjalnie nie martwi, że może nie zająć 1-szego miejsca, prawda? Podejrzewam, że doskonale wie, że niektórzy śpiewają lepiej. Dobrze też wie, że jeszcze inni śpiewają gorzej. A może po stwierdzeniu, że śpiewanie lepiej wychodzi innym, za to ona sama świetnie czuje się na scenie, zainteresuje się np. aktorstwem? Wpadnie w rozpacz jak jej coś nie wyjdzie? Najwyżej pójdziecie na lody i powiesz "Bez przesady, to tylko konkurs."
          PS
          Przy zastosowaniu twojej zasady to moja starsza nie powinna była iść na żadne dzielnicowe zawody pływackie - bo przecież startowali tam także uczniowie szkół sportowych i szanse wygrania z nimi były raczej nikłe.
    • kunnegunnda porażające....... 06.05.11, 09:55
      ......... twoje posty.........
      1. daj dziecku zyc- ja tez nie umiem malowac/spiewac- spiewalam w chórze- bo mi to frajde sprawiało! i co z tego, ze fałszowalam- w skandynawii sa nawet "chóry dla nieumiejących śpiewac"- bo śpiewanie to taka fajna czynność- uczy tez odpowidnio oddychac, pozwala na ekspresję artystyczna. bardzo bym chciała, żeby moje dzieci chodziły na zajęcia ze śpiewu- talentu u nich ni huhu, ale to fajna, umuzykalniajaca rzeczi jak wyzej

      2. twoje podejscie do konkursów malego dziecka- chce, to wystepuje, koorche, wszyscy psycholodzy trabia, ze najwazniejszy jest udzial, to, ze ktos sie przemoze, wystapi przed publicznościa, spręzy, poczuje adrenaline- i byc moze poczuje smak porazki- wspaniala lekcja! i wiem co mowie- moj syn trenuje od 4 lat judo w klubie sportowym nastawionym na sukcesy, nie komercyjnym "bzibzi, ladnie to robisz syneczku". od poczatku bierze udzial w zawodach- ja chciałam, zeby nie chodzil, nie widzialam celu, skoro nie pragniemy, zeby został profesjonalnym sportowcem. ale syn chciał chodzic na te zawody, porazka za porazka, płacz małego 6 letniego dzicecka, prawie chrzest kosci slychac na takich zawodach..... a on chce chodzic......
      po 4 latach: jest numer II w regionie, wygrywa najczesciej, jak przegrywa to wspaniale potrafi wyciagnac z tego wnioski, jest bardzo silny psychicznie (fizycznie tezwink), nic go nie zalamuje, zadne porazki

      pozwol dziecku wypróbowac swoich sił, przestań ją chronić przed jej własnymi pomysłami. przestań jej układac zycie- obserwuje, wspomagaj psychicznie, zachecaj do aktywnosci, podnos na duchu.
      daj jej isc swoja droge- ciesz sie, ze ma jakies pomysly, nei jest bierna- zycie je skoryguje i tyle.
      a ty? proponuje relaks z dobra ksiazka o wychowaniu dzieci. bo przydalo by sie ne podcinac skrzydeł...........
    • irina_katodina Niby nic odkrywczego ... 06.05.11, 10:21
      Jesteś nadopiekuńczą matką, z zaburzonym poczuciem własnej wartości, cierpiącą pewnie z powodu jakichś niezrealizowanych marzeń i ambicji, leczącą swe kompleksy (a w zasadzie próbującą leczyć - bo ta terapia tak nie działa) przy pomocy córki, która w tym celu ma być idealna.

      Tak to wygląda, niestety.

      Jako córka podobnej matki napiszę tak: to jest działanie zupełnie do dupy.

      Mnie matka podcinała skrzydła, odwodząc od działań w dziedzinach, w których - wg niej - nie byłam doskonała. Skutki? Po pierwsze, okazało się, że nie miała racji w kwestii oceny moich talentów, po drugie - dużo czasu zajęło mi wygrzebywanie się z tego bagienka toksycznej relacji, po trzecie - mam nienajlepsze relacje z matką, co nie jest fajne ani dla mnie, ani dla niej.

      Gdybym mogła porozmawiać z Twoją córką, powiedziałabym: idź dziecię taką drogą, jaką Ci dusza podpowiada. Wybierz może coś z rapu, bo w tym stylu możesz pokazać wiele twarzy i emocji. I ciesz się życiem.
      Ale Ty jej tego nie mów, może wyczuć nieszczery ton Twoich słów.

      Napisałaś:
      czy postawa mnie to po prostu w ogóle nie obchodzi. To jego sprawa. Owszem, z wygranych się cieszę, ale przegrane mnie kompletnie nie ruszają. jest naprawdę ok? Naprawdę was to nie obchodzi ?

      Mnie obchodzi, co moje dzieci robią. Z wygranych się cieszę, przy porażkach staram się wspierać. Ale Ty robisz coś zupełnie innego. Albo próbujesz robić to samo, tylko wychodzi jakieś toksyczne.
      • miniann Re: Niby nic odkrywczego ... 06.05.11, 12:10
        Jesteś nadopiekuńczą matką, z zaburzonym poczuciem własnej wartości, cierpiącą pewnie z powodu jakichś niezrealizowanych marzeń i ambicji, leczącą swe kompleksy (a w zasadzie próbującą leczyć - bo ta terapia tak nie działa) przy pomocy córki, która w tym celu ma być idealna.
        No tak, znaczy się jestem psychopatką uncertain Już napisałam, wiem, że nie jestem do końca w porządku, ale próbuję to zrozumieć i szukam rozwiązań, co mogę zrobić. To co, stwierdzić fakt, że jestem do niczego (dzięki, moje poczucie własnej wartości właśnie bardzo wzrosło)- i co? Mam się pociąć? Oddać dziecko bo jestem toksyczną matką? No, nie uwierzę, że inne matki nie mają takich rozterek i problemów. Nie popełniacie żadnych błędów w wychowaniu? I jeszcze zapytam: a skąd to wszystko wiecie? Czy wszyscy mają super rodziców, którzy przekazali im idealne wzorce? No cóż, ja takich nie miałam.... Ale proszę o radę, bo to, że jestem beznadziejną matką to już wiem, więc już nie piszcie jaka to jestem porażająca.
        • irina_katodina Re: Niby nic odkrywczego ... 06.05.11, 12:32
          miniann napisała:


          > No tak, znaczy się jestem psychopatką uncertain

          Nie, ale nie fundujesz swemu dziecku dobrego dzieciństwa.


          Już napisałam, wiem, że nie jestem do
          > końca w porządku, ale próbuję to zrozumieć i szukam rozwiązań, co mogę zrobić.

          Wrzucić na luz. A jeśli nie potrafisz, poszukać fachowca, który Ci to ułatwi.


          > No, nie uwierzę, że inne matki nie mają takich rozterek i probl
          > emów. Nie popełniacie żadnych błędów w wychowaniu?

          Myślę, że każdy rodzic popełnia mnóstwo błędów, często się miota, nie wie, co zrobić, szuka pomocy, korzysta z tej pomocy (bądź nie).

          I jeszcze zapytam: a skąd to
          > wszystko wiecie? Czy wszyscy mają super rodziców, którzy przekazali im idealne
          > wzorce? No cóż, ja takich nie miałam....

          Paradoksalnie, nieidealni rodzice przyczyniają się do tego, że następne pokolenie nie popełnia - lub przynajmniej stara się nie popełniać - ich błędów, więc wnuki nieidealnych dziadków mają szanse na lepsze wychowanie. Oczywiście nie mówię tu o totalnej patologii, a o zwykłej rodzinie, która nie ze wszystkim sobie radzi tak, jak powinna.

          Ale proszę o radę, bo to, że jestem
          > beznadziejną matką to już wiem, więc już nie piszcie jaka to jestem porażająca.
          >

          Daj dziecku żyć własnym życiem, przynajmniej w tym zakresie, w jakim ona tego chce.

          Ale, IMO, z porady specjalisty powinnaś skorzystać, bo z Twoich poprzednich wpisów wynika, że udało Ci się zaszczepić córce lęk przed porażką (wpada w nastrój "jestem beznadziejna" - to Ty pisałaś o swoim dziecku, nie mylę się)
        • agatka_s Re: Niby nic odkrywczego ... 06.05.11, 12:45
          miniann napisała:

          > Jesteś nadopiekuńczą matką, z zaburzonym poczuciem własnej wartości, cierpią
          > cą pewnie z powodu jakichś niezrealizowanych marzeń i ambicji, leczącą swe komp
          > leksy (a w zasadzie próbującą leczyć - bo ta terapia tak nie działa) przy pomoc
          > y córki, która w tym celu ma być idealna.

          > No tak, znaczy się jestem psychopatką uncertain Już napisałam, wiem, że nie jestem do
          > końca w porządku, ale próbuję to zrozumieć i szukam rozwiązań, co mogę zrobić.
          > To co, stwierdzić fakt, że jestem do niczego (dzięki, moje poczucie własnej wa
          > rtości właśnie bardzo wzrosło)- i co? Mam się pociąć? Oddać dziecko bo jestem t
          > oksyczną matką? No, nie uwierzę, że inne matki nie mają takich rozterek i probl
          > emów. Nie popełniacie żadnych błędów w wychowaniu? I jeszcze zapytam: a skąd to
          > wszystko wiecie? Czy wszyscy mają super rodziców, którzy przekazali im idealne
          > wzorce? No cóż, ja takich nie miałam.... Ale proszę o radę, bo to, że jestem
          > beznadziejną matką to już wiem, więc już nie piszcie jaka to jestem porażająca.
          >

          No tak prosisz o rade, ale chyba ich nie słuchasz. Wszyscy Ci mówią "idź się połóż bo jesteś pijany", ale Ty i tak wiesz swoje....

          Co masz zrobic ? dac dziecku spokoj (I SOBIE !!!!) i cieszyc się, że chodzi na chór,że chce spiewac. I tyle. TO WYSTARCZY. (a jak wróci z płaczem ze nie wyszło, to przytulic i powiedziec nastepnym razem bedzie lepiej). Proste jak obsługa cepa.
        • jakw Re: Niby nic odkrywczego ... 06.05.11, 19:42
          No, ale w jednym wątku już ci chyba tłumaczono, że "śpiewać każdy może", a ty dalej rwiesz włosy z głowy, że córka nie ma słuchu i głosu idealnego, których posiadanie jest warunkiem koniecznym do jakichkolwiek (twoim zdaniem) popisów wokalnych
          Zacznij może wyciągać wnioski z przedstawionych rad zamiast biadolić nad tym, co może się wydarzyć, a pewnie wcale się nie wydarzy.
        • malila Oczywiście, ze popełniamy błędy:) 06.05.11, 20:56
          I nie unikniemy popełniania błędów, gdyż jak wiadomo błędów nie popełnia tylko trup i leńwink
          Tak mawia Olga Szwajgier - specjalistka od śpiewu i pewności siebie, która prowadzi warsztaty wokalne. Na tych warsztatach zaczyna się śpiewanie od błędu. I to się rewelacyjnie sprawdza w oswajaniu z błędami i z lękiem przed błędami.
          Oczywiście, że nie jesteś do niczego i nie jesteś beznadziejną matką. To, czego potrzebujesz, to przyjrzenie się swoim lękom: czego się boisz, jakie będą konsekwencje tego, czego się boisz, na ile te obawy są realne, a na ile są one jedynie Twoimi przekonaniami.
          Weźmy chociażby Twój lęk przed porażką córki. Boisz się, że ją to załamie. To nie oznacza, że ona rzeczywiście się załamie. To oznacza, że gdybyś Ty była na jej miejscu, to Ciebie by to załamało. Dlatego to Ty musisz się skonfrontować ze swoim lękiem przed porażką na scenie. Zobaczyć z czym dla Ciebie wiąże się taka porażka. Co pomyślałabyś o sobie w takiej sytuacji. Jak Twoim zdaniem zareagowaliby inni, ważni dla Ciebie ludzie. I co by to dla Ciebie oznaczało. Przyjrzyj się temu.
    • zuzanka79 Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 06.05.11, 13:31
      Przypominasz mi swoją postawą wychowawczynię jednego znajomego mi dziecka. Na pytanie czy idzie na konkurs recytatorki ( bo wierszy kilka zna) ono odpowiada, że nie bo pani powiedziała że nie może bo ma wadę wymowy.

      Dla mnie to jakaś abstrakcja.

      -
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
      • verdana Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 06.05.11, 14:30
        Moim zdaniem potrzebna Ci fachowa pomoc. Bo pefekcjonizm, który w ogóle nie jest zaletą, w wychowaniu dziecka jest tragedia. Nie dopuszczasz mysli, ze Twoja corka może być w czymś gorsza od innych dzieci. Nie dopuszczasz mmyśli, ze ktoś oprócz Ciebie moze ją skrytykować (bo Ty - jak najbardziej - masz prawo jej powiedziec, zeby zrezygnowała z czegos co lubi, bo Twoim zdaniem się do tego nie nadaje). Nie pozwalasz córce dokonywac wyborów. Co gorsza, obawiam się,z e nie działasz w interesie dziecka, tylko wlasny. To nie córka nie moze znieść porazki - moze, skoro powiedziała wprost, ze pewnie nie wygra. to Ty nie chcesz patrzeć, jak Twoje dziecko przegrywa, ponieważ jak wszystko w Twoim zyciu córka tez ma być operfekcyjna i bez skazy. przegrana traktujesz jako skazę na wizerunku corki.
        Póki chodzi o spiewanie, problem jest drugorzedny. Co stanie się jednak, gdy córka zacznie sie gorzej uczyć? jezeli nauczyciele zacną ją krytykować? jesli bedzie np. jedna z najgroszych w klasie zfizyki czy geografii? czy wtedy zabierzesz ją ze szkoły, bo porazka córki jest Twoją kleską - klęska Twojego wizerunku jako osoby, ktora potrafi doskonale zrobić to, do czego się bierze, z wychowaniem dziecka na czele?
        Radzę szybka wizyte u psychologa, bo córka już przejawia pewne niepokojące zachowania (lek przed krytyką i porazką), ktore najprawdopodobniej sa skutkiem Twojej postawy.
        • srebrnarybka Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 06.05.11, 14:57
          Perfekcjonizm tu występuje jak najbardziej, ale przede wszystkim - traktowanie dziecka jak swojej własności, a nie jak odrębnego cżłowieka. Perfekcjonistka musi mieć najlepsze to, co jest jej własnościa i częścią jej osoby, a skoro tak traktuje dziecko, to dziecko też musi mieć najlepsze. Wystarczy uznać córkę za odrębną osobę, która ma własne życie i własne cele życiowe, a rodzice są po to, by dziecku dopomagać. Ale nadrzędnym celem musi tu być realizacja dziecka jako osoby. To nie znaczy, że należy spełniać bezapelacynie wszelkie zachcianki, ale wobec wyraźnego zamiłowania dziecka do śpiewu i tego, że trzeźwo ocenia swoje możliwości, pozwolić mu wystartować w tym konkursie, zajmie miejsce, jakie zajmie, i tyle.
          Myślę, że dla matki i dziecka będzie lepiej, jak matka zamiast skupiać się na dziecku zajmie się czymś, w czy faktycznie jest dobra i co da jej satysfakcję. Wtedy większa szansa, że przestanie dziecko traktować jako jedyne pole, które może jej dać satysfakcję.
          • zuzanka79 Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 06.05.11, 15:31
            srebrnarybka napisała:

            > Myślę, że dla matki i dziecka będzie lepiej, jak matka zamiast skupiać się na d
            > ziecku zajmie się czymś, w czy faktycznie jest dobra i co da jej satysfakcję.
            > Wtedy większa szansa, że przestanie dziecko traktować jako jedyne pole, które m
            > oże jej dać satysfakcję.

            Aż ciśnie mi się pod palce 'Współczuję twoim dziecią" wink
            Ale niestety tak, żal mi dziecka.
            • agatka_s Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 06.05.11, 15:46
              zuzanka79 napisała:

              > srebrnarybka napisała:
              >
              > > Myślę, że dla matki i dziecka będzie lepiej, jak matka zamiast skupiać si
              > ę na d
              > > ziecku zajmie się czymś, w czy faktycznie jest dobra i co da jej satysfa
              > kcję.
              > > Wtedy większa szansa, że przestanie dziecko traktować jako jedyne pole, k
              > tóre m
              > > oże jej dać satysfakcję.
              >
              > Aż ciśnie mi się pod palce 'Współczuję twoim dziecią" wink
              > Ale niestety tak, żal mi dziecka.
              >
              >
              Wiecie myśle że nie ma sensu już więcej dokopywac dziewczynie...

              Nie ma złych intencji, nie chciała dziecka krzywdzic. poprostu chce chronic swoje dziecko, co jest naturalne dla każdej matki.

              Wszelkie "izmy" i inne fobie i natręctwa, to bardzo trudna rzecz do pozbycia się, myśle że jak miniam przeczyta to co tu zostało napisane, będzie próbowac i tyle. Choc zgadzam sie że wizyta u specjalisty może pomóc (lepiej niż forum, to z pewnością).

              Pozdrawiam

              Sama prawie perfekcjonistka
            • miniann Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 06.05.11, 15:48
              Miałam się już nie odzywać, muszę to przetrawić wink ale jednak muszę, bo się uduszę smile no dalej, dowalajcie mi jeszcze, jeszcze.... nie dość, że matka psychopatka, to za chwilę w depresji. Ze smutkiem stwierdzam, że niewiele uzyskałam porad, za to już wiem jaka jestem toksyczna i nie ma już ratunku dla mojego dziecka.
              • morekac Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 06.05.11, 16:10
                pośpiewaj sobie - to zmniejsza napięcie, przynajmniej u śpiewającego. wink
                Po prostu nie ograniczaj córki swoimi lękami.
                Też się dziwiłam, że moje dziewczyny chcą śpiewać w chórze - jako że rodzina ogólnie z dużym zamiłowaniem do fałszowania, a miałam jeszcze uraz po przymusowym uczęszczaniu na chór. No, ale chciały. Pośpiewały po 2-3 lata, potem im zapędy muzyczne minęły. Większych szkód nie odnotowano, nauczyły się nawet trochę śpiewać.
                • verdana Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 06.05.11, 16:16
                  Czasem dokopanie jest najlepsza rzeczą, jaka można zrobić. mnie tak dokopała niegdys pewna pani psycholog (obeznie moja przyjaciółka), stwierdzając, ze czepiam się dziecka, w dodatku mam o nim blade pojecie i dziecko ma problemy. Miała rację.
                  Nie chodzi bowiem o samopoczucie mamy, ale o dziecko.
              • jakw Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 06.05.11, 19:47
                Przesadzasz, rad uzyskałaś już wystarczająco dużo. Możesz mieć wprawdzie problem z ich wprowadzeniem w życie - ale rada pt. wizyta u specjalisty też już padła.
              • zuzanka79 Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 06.05.11, 21:19
                miniann napisała:

                > Ze smutkiem stwierdzam, że niewiele uzyskałam por
                > ad,

                Bez przesady.

                > za to już wiem jaka jestem toksyczna i nie ma już ratunku dla mojego dzieck
                > a.

                Ratunek jest - wyluzuj.
    • lolinka2 Re: fałszująca w chórzce chce zostać solistką :O 07.05.11, 18:03
      Hmm... usłyszałaś opinię z zewnątrz i poczułaś się zaatakowana
      Mocno niepewnie czujesz się w roli matki
      I rzeczywiście masz podejście wygrana albo śmierć.
      Znam to podejście aż za dobrze... tak traktuję siebie, tak traktowałam córkę (obecnie 9 lat). Córka jest w terapii od pół roku, ja od prawie półtora... Zmienia się podejście. Dziś była na konkursie matematycznym (nie, nie uważam, że jest genialną matematyczką, ale jej tego nie powiedziałam) - gdy wychodziła, usłyszała "Baw się dobrze!!", gdy wróciła spytałam "Jak było?" - oczywiście zaczęła opowiadać o wynikach itp., ale troszkę zmieniłam temat "A jak oceniasz poziom? Trudne były? A zadowolona jesteś z siebie? No i super - i o to chodzi"

      Idź na terapię, bo skrzywisz dziecko, a nie masz niestety argumentu, że "nie wiedziałaś", bo oto od dwóch wątków pokazuje ci się, że tak - popełniasz błąd i owszem - da się go skorygować, tylko potrzeba "chciejstwa". Pytanie: czy znajdziesz tę chęć zmiany w sobie?
      • per-vers Szansa na sukces 08.05.11, 11:21
        Mi się wydaje, że Miniann chodzi trochę o sytuację podobną do Szansy na sukces...
        Wiecie... ja też, widząc różne wersje kogutów piejaków, czasem zastanawiałam się, czy im nikt nigdy nie powiedział, że nie potrafią śpiewać? Skoro sami na to nie wpadli... Dlaczego ludzie (bliscy) dawali im się tak totalnie skompromitować?


        ---
        Tworzymy Listę naprawdę dobrych książek dla dzieci i młodzieży - zapraszam.

        Mama KaOwiec
Pełna wersja