Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp

11.05.11, 18:02
Dzisiaj mój syn (I klasa szkoły podstawowej) usłyszał od wychowawczyni:

"Jeśli twoja matka nie przyjdzie na wywiadówkę, to cię wyrzucę ze szkoły".

Pytanie: czy takie słowa do dziecka od nauczyciela są dopuszczalne? Ja to uznałam za straszenie, wymuszanie i szantaż. Być może się mylę. Nie mówiąc już o tym, że w taki sposób nauczyciel robi ze mnie idiotkę.

Nadmieniam, że wychowawca nie ma problemu, aby skontaktować się ze mną i umówić na spotkanie - jest email, jest zeszyt do korespondencji, jest wreszcie kontakt telefoniczny.
Syn jest dzieckiem trudnym i sprawia problemy w szkole, dlatego moja obecność na wywiadówce jest konieczna i ja sobie z tego doskonale zdaję sprawę, niemniej nie mieści mi się w głowie, aby wjeżdżać na emocje dziecka ośmioletniego w celu wymuszenia określonego zachowania rodzica. Nie mówiąc o tym, że było to kompletnie niepotrzebne, bo - jak pisałam - z nauczycielem jestem w stałym kontakcie.
    • joa66 Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 18:39
      To zdanie brzmi jakby dotyczyło rodzica, który w ogóle nie przychodzi na zebrania i ignoruje nawet osobiste prośby nauczyciela o przyjście. Jets to właściwie oskarżenie rodzica, nie tylko groźba.

      Przyznam się, że nie rozumiem, bo nawet jezeli było to powiedziane w chwili złości naturalniejszym, logiczniejszym zdaniem byłoby "wyrzucę Cie jesli się nie uspokoisz" (chociaż też , delikatnie mówiąc, niesympatyczne)
      • verdana Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 18:48
        Niezaleznie od zachowań rodzica dziecko nie jest za niego odpowiedzialne. Wyciąganie jakichkolwiek konsekwencji wobec dziecka, jesli rodzic nawet całkowicie olewa szkołę.
        • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 18:58
          Cytat
          Niezaleznie od zachowań rodzica dziecko nie jest za niego odpowiedzialne.


          O, to to, Verdano. Dziecko przecież nie ma wpływu na to, czy matka pojawi się w szkole czy nie. A dzisiaj moje dziecko przyszło ze szkoły przerażone, pierwsze pytanie po wyjściu z busa było "mamo, a ty jutro przyjdziesz na wywiadówkę?" - po usłyszeniu odpowiedzi twierdzącej, młody odetchnął z ulgą.
          Mam ochotę bardzo niemiło poruszyć tę kwestię na jutrzejszym zebraniu.
        • joa66 Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 20:11
          Autor: verdana 11.05.11, 18:48 Dodaj do ulubionych Skasujcie
          OdpowiedzNiezaleznie od zachowań rodzica dziecko nie jest za niego odpowiedzialne. Wyciąganie jakichkolwiek konsekwencji wobec dziecka, jesli rodzic nawet całkowicie olewa szkołę.



          Oczywiście. I o ile nie pochwalałabym takiego zachowania nauczyciela w przypadku rodzica olewającego, byłam w stanie wyobrazic sobie jego tok myślenia.

          Dziwi mnie jednak, że nauczyciel oskarża (nie wprost, ale oskarża) o cos co nie miało miejsca.
          I ciekawe czy robi to też w innych sytuacjach.

          I to też jest sprawa , o której warto znim/nią porozmawiać .
          • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 20:25
            Joa, prawda jest taka, że nauczycielka bardzo chętnie pozbyłaby się mojego dziecka ze szkoły, bo jest ono dla niej problemem, do czego się sama przyznaje - że z młodym sobie nie radzi, i że młody ją, uwaga, denerwuje, ma irytujący ton głosu itp.
            Pani dodatkowo wyznaje zasadę, iż dziecko musi się narobić jak wół i wtedy dopiero nauka się liczy. A że młodemu wszystko przychodzi bez wysiłku, to panią drażni - i odbija się to na osiągnięciach młodego. Na ostatnim zebraniu pani powiedziała wprost - "A. odrabia lekcje przez 3 godziny, więc za zadanie należy jej się więcej plusów, niż S, który odrabia w kilka minut". No bez jaj proszę...

            Jestem gotowa się założyć, że pani palnęła to bezmyślnie, jako coś w rodzaju "żarciku" - bo takie "żarciki" zdarzały się nie pierwszy raz. Poruszę jutro tę sprawę na spotkaniu.
            • joa66 Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 20:36
              bo takie "żarciki" zdarzały się nie pierwszy raz.

              Nie wiem czy tego juz nie zrobiłas wczesniej, ale pora na poważną rozmowę z nauczycielką, może nawet w obecności psychologa , jezeli taki w szkole jest.
            • dorek3 Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 09:34
              A skąd w ogóle owa pani ma tak szczegółową wiedzę. Ktoś jakoś ripostował? Nic jej do tego ile kto poświęca czasu, ważny jest efekt końcowy i chyba należy to powiedzieć głośno.

              Wszelkie uwagi do dziecka, szczególnie tak małego, na temat rodziców uważam za niedopuszczalne.
              • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 12:04
                dorek3 napisała:
                > A skąd w ogóle owa pani ma tak szczegółową wiedzę. Ktoś jakoś ripostował? Nic j
                > ej do tego ile kto poświęca czasu, ważny jest efekt końcowy i chyba należy to p
                > owiedzieć głośno.

                No więc, ripostowałam ja tongue_out. Pani uparcie twierdziła, że A. trzeba dodatkowo nagradzać i motywować, bo jej nauka sprawia wysiłek. I ja się z tym zgadzam, że A. trzeba dodatkowo motywować, ale w takim razie, jeśli honorujemy wysiłek to ja poproszę dodatkowe plusy za to, że moje dziecko w dniu dzisiejszym ani razu nie rozwaliło lekcji, bo to również jest dla niego duży wysiłek.

                A pani ma szczegółową wiedzę, bo w tym wieku z reguły dzieci nie ściemniają w temacie nauki - i jak pani spytała mojego syna, jak długo w domu odrabia z mamą zadanie, odpowiedział zgodnie z prawdą, że odrabia chwilę i bez mamy.

                Gdyż jego mama wychodzi z założenia, że dziecko w klasie I - a szczególnie to konkretne dziecko - z palcem w nosie jest w stanie poradzić sobie z przepisaniem 5 wyrazów i policzeniu słupka bez matki nad sobą - i ta konkretna mama angażuje się wyłącznie w zadania typu "przygotuj dostępne informacje o <wpisz dowolnie>", pomagając dzieciątku w robieniu lapbooka na dany temat. Niestety, nauczyciel wychodzi z założenia, że z dzieckiem trzeba odrabiać lekcje i basta. Oraz, że nauka, która przychodzi bez wysiłku, to nie jest żadna nauka i to, że dziecko w I klasie ma wiedzę porównywalną z wiedzą gimnazjalisty to właściwie nic nie znaczy, bo to dziecko jest NIEGRZECZNE. A wiadomo, że jak dziecko jest NIEGRZECZNE i zachowuje się STRASZNIE to np. fakt, że to dziecko zdobywa 3 miejsce w ogólnopolskim konkursie wiedzy, jakoś umyka i staje się mało ważny, nieprawdaż.
            • mamalgosia Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 14:38
              BTW jakie zadania z I klasy można odrabiać 3 godziny???
              • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 16:27
                mamalgosia napisała:
                > BTW jakie zadania z I klasy można odrabiać 3 godziny???

                Mamałgosiu - ja też nie mam pojęcia jak można odrabiać 2-3 strony w ćwiczeniach przez 3 godziny. A jednak można.
                My czasem pracujemy też ok 2 godzin, ale są to z reguły zadania typu projektowego:
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2724304,2,1,lapbook.html
                Niemniej rozmawiałam z rodzicami i tak, z częścią z nich dziecko odrabia zadanie kilka godzin. Przede wszystkim jest tu kwestia tego, że dziecko nie potrafi przeczytać polecenia (wydłużenie czasu o kilka minut), nie zapamiętuje szybko, itd.
                A że dziecko z reguły ma zadane zadanie z polskiego/matematyki i z języka obcego (angielskiego lub niemieckiego), to w przypadku dziecka które słabo kojarzy i jest ogólnie mniej kumate plus ma rodzica, który nie ma pojęcia, czy dziecko dobrze rozwiązuje (taki jest przypadek u nas w klasie, gdzie jedna z matek zawsze dopytuje się o "klucz" do zadania z niemieckiego - bo języka nie zna) - czas sie wydłuża. I rodzice to potwierdzają.
                • mamalgosia Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 18:29
                  Projekt to rozumiem (notabene ten o mrówce super), ale jeśli ktoś codziennie tyle czasu spędza na przygotowaniu do szkoły, to dalej chyba zupełnie nie da rady - w czwartej klasie jest dużo więcej nauki, że nie wspomnę o gimnazjum (bo do liceum nie każdy musi iść). Zastanawiam się, jak nalezałoby do tego podejść - odpuścić? Ale czy wtedy nie zrobi się zbyt dużo zaległości?
                  • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 19:06
                    Cytat
                    > Projekt to rozumiem (notabene ten o mrówce super)


                    Dzięki. I tak mamy z synem niedosyt, bo ten był robiony z dnia na dzień. Niestety tak pani zadaje - rzuca hasło: na jutro proszę przygotować informacje o mrówkach/pająkach/zwierzętach łąki - a materiału o mrówkach mamy na jakiś miesiąc i zamierzamy zgłębić, bo syn się bardzo zainteresował, a jak on się na czymś zafiksuje, to o niczym innym się w domu nie słyszy.

                    Oraz, oczywiście pani i tak nie jest zadowolona - sama nie wie, czego chce; albo syn robi "na odwal, byle szybko", albo - jak już syn przygotowuje najlepsze prace (wg jej słów) - to robi to, cytuję "za rzadko", bo inne dzieci częściej i dostają mnóstwo plusów - za to, że rodzic wygugla i ściągnie z Internetu, nieprawdaż. A on się czasem tylko tak postara i to jest za mało, w końcu sama się zamotała podczas rozmowy, nie wyjaśniając o co do końca jej chodzi, oprócz tego, że - mwahahahaha - ja z synem nie pracuję, a ten projekt o mrówkach to nie mógł, proszę pani, powstać w jeden dzień, bo tyle nie da się nauczyć w jeden dzień. Znaczy, rozumiesz Mamałgosiu - przewidziałam tydzień temu, że będzie temat o mrówkach i dzieciątko przez tydzień przygotowywało się, bo w jeden dzień tyle materiału nie opanuje (a jednak).

                    Cytat
                    ale jeśli ktoś codziennie tyle czasu spędza na przygotowaniu do szkoły, to dalej chyba zupełnie nie da rady


                    Też tak uważam. Ale myślę, że to się zmieni nieco gdy delikwent nauczy się dobrze czytać i pisać, bo jednak słabe opanowanie tych umiejętności zdecydowanie wydłuża czas odrabiania zadania.
                    • ciociacesia zapewne masz jakies powody 13.05.11, 11:03
                      nie zmieniania mu klasy.
                      jak czytam takie historie to mam potem nocne lęki. sama mam lekka traume szkolna po podstawówce i zamartwiam sie na zapas (moje młode dopiero w przedszkolu)
      • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 18:55
        Cytat
        To zdanie brzmi jakby dotyczyło rodzica, który w ogóle nie przychodzi na zebrania i ignoruje nawet osobiste prośby nauczyciela o przyjście. Jets to właściwie oskarżenie rodzica, nie tylko groźba.


        No więc dokładnie tak to odebrałam i dlatego mnie to, eufemistycznie rzecz ujmując, zdenerwowało.
        Nie dalej jak tydzień wcześniej byłam umówiona z nauczycielką na spotkanie, przy czym nauczycielka odwołała spotkanie dzień przed z przyczyny losowej - jasno wyrażałam chęć do spotkania z nauczycielem, nie odbyło się nie z mojej winy - dlatego kompletnie nie rozumiem, w jakim celu nauczycielka tak odezwałą się do mojego dziecka. Zapewne jutro dowiem się, że to taki żarcik był dla funu albo coś w tym rodzaju, aby - jak to powiedział dzisiaj mój syn - "zaciągnąć matkę do szkoły".
        • bi_scotti Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 19:33
          "Jeśli twoja matka nie przyjdzie na wywiadówkę, to cię wyrzucę ze szkoły".

          Nawet nie wiesz jak ja bym czasem chciala tak rzucic co poniektorym uczniom high school ale to i tak by sie mijalo z celem, bo na tym etapie to wielu ma podejscie "super, moge oficjalnie wyleciec ze szkoly i miec to z glowy" wink
          Pani nauczycielka zapomniala przede wszystkim takiej prostej zasady, ze nie nalezy uzywac grozb, ktorych nie mozna spelnic typu "oddam cie tamtemu panu" albo "zastawie cie tu na ulicy" albo wlasnie "wyrzuce cie ze szkoly". O ile wiem, obowiazek szkolny w PL to nie tylko przymus ale przede wszystkim PRAWO do nauki wiec o WYRZUCENIU ze szkoly ucznia I klasy po prostu nie moze byc mowy. I ja bym swojemu dziecku te prawde uswiadomila! Pani zreszta tez moze warto o tym przypomniec choc zawsze istnieje mozliwosc, ze ona juz zapomniala co byla powiedziala w jakims belfrowskim uniesieniu. A Twoj syn sie tym przejal czy raczej powtorzyl Ci to jako anegdotke z kolejnego dnia w szkole?
          • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 19:41
            CytatA Twoj syn sie tym przejal czy raczej powtorzyl Ci to jako anegdotke z kolejnego dnia w szkole?

            Był, prawdę mówiąc, przerażony.
            • bi_scotti Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 20:05
              mama_kotula napisała:

              > Był, prawdę mówiąc, przerażony.
              >

              To okropne i zmienia zapewne postac rzeczy. Pani musi sie dowiedziec jakie wrazenie na dziecku robia jej nierozsadnie rzucone slowa. Tak latwo nadkruszyc mala uczniowska dusze ...
              Kazde dziecko ma prawo do nauki i zedna (niezbyt madra!) pani nie moze tego kwestionowac nawet w najlepszej wierze, ze uzywajac takiego argumentu "zacheci" (???) rodzica do przyjscia na wywiadowke. Wyglada na to, ze czeka Cie tzw. powazna rozmowa z pania.
          • scher Jak zwykle odwracanie kota ogonem 11.05.11, 20:20
            bi_scotti napisała:

            > o WYRZUCENIU ze szkoly ucznia I klasy po prostu nie moze byc mowy. I ja bym
            > swojemu dziecku te prawde uswiadomila!

            Po jaką cholerę w takiej sytuacji? Żeby wzmocnić poczucie bezkarności??
            Raczej trzeba by się wziąć za dziecko, bo to dziecko mamy wychowywać, nie nauczycieli.

            Odzywka pani niezbyt sympatyczna i niezbyt dyplomatyczna, ale mnie by przede wszystkim zastanowiło, jakim moje dziecko musi być małym gnojem, że aż tak wyprowadziło nauczycielkę z równowagi.
            Bo nie jest to typowy sposób, w jaki nauczyciele zwracają się do uczniów, prawda? Nie ma dymu bez ognia.
            • marcin.slawski Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 11.05.11, 20:43
              Odzywa się solidarność zawodowa za wszelką cenę uncertain Czy naprawdę tak myślisz ???
              CytatOdzywka pani niezbyt sympatyczna i niezbyt dyplomatyczna, ale mnie by przede wszystkim zastanowiło, jakim moje dziecko musi być małym gnojem, że aż tak wyprowadziło nauczycielkę z równowagi.
              Biedna Pani nauczycielkasad Niezbyt dyplomatyczna ? Chamska i prymitywna w stosunku do 8 letniego dziecka. Widzę jednak, że dla niektórych (też nauczyciela) to normalna postawa, skoro dalej potrafią nazwać dziecko "małym gnojem"...
              Zbyt szybko ogromna część "pedagogów" zapomina, że to oni są dla ucznia, nie odwrotnie.
              Ja bym chętnie wyrzucił ze szkoły, ale nauczycielkę.
              • scher Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 11.05.11, 20:47
                marcin.slawski napisał:

                > normalna postawa, skoro dalej potrafią nazwać dziecko "małym gnojem"...

                Ja to napisałem z punktu widzenia rodzica. Żaden nauczyciel nigdy się tak do moich dzieci nie odzywał. Ale gdyby się odezwał, przede wszystkim poszukałbym winy w dziecku.

                No ale nie ma co porównywać, bo autorka wątku ma problemy takiego rodzaju, których ja nigdy nie miałem, więc nie jestem kompetentny w temacie.
            • bi_scotti Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 11.05.11, 20:44
              scher napisał:

              > Po jaką cholerę w takiej sytuacji? Żeby wzmocnić poczucie bezkarności??
              > Raczej trzeba by się wziąć za dziecko, bo to dziecko mamy wychowywać, nie nauczycieli.
              >

              Kazdy madry (!) wychowawca wie, ze wychowujemy sie w gore i w dol - to nigdy nie jest dzialanie tylko w jednym kierunku. Bardzo prosze, nie zapominaj o tym!
              Czlowiek (niezaleznie od wieku) powinien swoje prawa znac. Znajomosc praw nie czyni dziecka bezkarnym, czyni je swiadomym! To naprawde duza roznica.

              > Odzywka pani niezbyt sympatyczna i niezbyt dyplomatyczna, ale mnie by przede ws
              > zystkim zastanowiło, jakim moje dziecko musi być małym gnojem, że aż tak wyprow
              > adziło nauczycielkę z równowagi.
              > Bo nie jest to typowy sposób, w jaki nauczyciele zwracają się do uczniów, prawda? Nie ma dymu bez ognia.
              >

              Naprawde uwazasz, ze sa sytuacje, w ktorych nazwanie drugiego czlowieka "gnojem" jest uzasadnione?
              Naprawde uwazasz, ze istnieja sytuacje, w ktorych profesjonalny nauczyciel moze dac sie wyprowadzic z rownowagi?
              • joa66 Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 11.05.11, 20:52
                Naprawde uwazasz, ze istnieja sytuacje, w ktorych profesjonalny nauczyciel moze dac sie wyprowadzic z rownowagi?


                Troche off topic, ale są. Teoretycznie zachowanie jednego z nauczyclei mojego syna było super niewłaściwe, ale .. wyrwało mu się słowo mało eleganckie (ba, chyba nawet wulgarne, ) kiedy usłyszał jak jedna miła dziewczynka wyraziła się bardzo po chamsku o matce swojej koleżanki. I to przy całej klasie.

                Ja nauczycielowi wybaczyłam.
              • scher Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 11.05.11, 20:58
                bi_scotti napisała:

                > Czlowiek (niezaleznie od wieku) powinien swoje prawa znac. Znajomosc praw nie czyni
                > dziecka bezkarnym, czyni je swiadomym!

                Złuda, miraż, fatamorgana.
                Przeakcentowywanie tak zwanych praw dziecka bardzo często skutkuje poczuciem bezkarności. Do wolności i świadomości swoich praw trzeba dojrzeć. Wolność to nie jest swawola. Dojrzały człowiek korzysta ze swoich praw odpowiedzialnie, dziecko niekoniecznie.

                W takim przypadku uświadomienie dziecku jego "praw" to tak naprawdę przekaz: byłeś niegrzeczny, ale nie przejmuj się, co ta głupia nauczycielka mówi. Przecież i tak nie wolno cię ze szkoły wyrzucić.
                Co dodatkowo słyszy dziecko? Mogę robić, co mi się podoba, bo żadne konsekwencje mi nie grożą.

                Ja swoim dzieciom o ich prawach nigdy nie opowiadam. Po prostu je kocham, szanuję, troszczę się o nie - to im jakoś tyle lat wystarcza.
                A ryknąć też potrafię. Zaufania i miłości między nami jakoś to nie niszczy.

                Nowomodne teoryjki o prawach dziecka mnie nie przekonują. Jak świat światem dobrzy ludzie dzieci po prostu kochali.

                > Naprawde uwazasz, ze istnieja sytuacje, w ktorych profesjonalny nauczyciel moze
                > dac sie wyprowadzic z rownowagi?

                Są sytuacje, kiedy jestem to w stanie zrozumieć. Nauczyciel nie jest z drewna, a moje dziecko nie ma prawa być "małym gnojem" wink
                • verdana Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 11.05.11, 21:01
                  Cóż, dziecko tez nie jest z drewna.
                  A dzieci trzeba umieć wychować tak, aby znając swoje prawa umiały z nich rozumnie korzystać. A nie wykorzystywały, by być bezkarne. Tylko to trudniejsze niż po prostu nie mowienie dzieciom, ze dorosly nie ma prawa być wobec nich chamski.
                  • scher Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 11.05.11, 21:17
                    verdana napisała:

                    > A dzieci trzeba umieć wychować tak, aby znając swoje prawa umiały z nich rozumnie
                    > korzystać. A nie wykorzystywały, by być bezkarne. Tylko to trudniejsze

                    Sugerujesz, że sobie z tym nie radzę? wink

                    > niż po prostu nie mowienie dzieciom, ze dorosly nie ma prawa być wobec nich chamski.

                    Ja mam inne rozwiązanie w praktyce. Mówię dzieciom - dobitnie - że to one mają być grzeczne, mądre i uprzejmie nastawione do ludzi. A że nie muszą znosić chamstwa ze strony osoby dorosłej, uważam, że wystarczy, jeżeli im to - dyskretnie, niedobitnie - dam do zrozumienia.

                    Tyle że siedmiolatek jest jeszcze za smarkaty, żeby takie niuanse życia pojął. W tym wieku koncentruję się na tym, że Czerwony Kapturek jest zawsze dobry, a wilk zawsze zły. Tak samo dziecko ma być grzeczne i koniec, a jak spotka wilka, to niech biegnie do rodziców; oni będą wiedzieli, co zrobić. Dziecko siedmioletnie jest za małe, żeby samo miało decydować, jak sobie z wilkami radzić. Tymczasem niech pilnuje siebie i kształtuje swój charakter.
                    • verdana Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 11.05.11, 21:26
                      Tak, własnie to sugeruję, a moze nawet nie sugeruję, a wprost stwierdzam.
                      Nie jest trudno nie powiedzieć dziecku, ze ma prawa i wykorzystywać fakt, ze nie zdaje sobie z tego sprawy. Nauczenie rozumnego korzystania z praw jest trudniejsze. i niewygodne
                      Dzieci nie mają być grzeczne, mają być porządne i uczciwe. A to czasem oznacza bycie niegrzecznym - do dziś pamiętam mojego nauczyciela matematyki. Nawymyślałam wychowawczyni w obronie gnębionego przez nią ucznia, dostałam uwagę i płakalam. Podszedł do mnie matematyk, zapytał co sie stało i powiedział "Nie powinnaś płakać, tylko być z siebie dumna. Dobrze zrobilas".
                      Bycie grzecznym jako wartość najwyższa to czasem zgoda na bycie człowiekiem niedobrym. nawet w wypadku siedmiolatka.
                      • scher Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 11.05.11, 21:30
                        verdana napisała:

                        > Tak, własnie to sugeruję, a moze nawet nie sugeruję, a wprost stwierdzam.

                        No jakoś mnie ta krytyka nie dotknęła, więc nie czuję potrzeby polemiki smile

                        > Nauczenie rozumnego korzystania z praw jest trudniejsze.

                        Pochlebiam sobie, że potrafię nauczyć swoje dzieci rozumnego korzystania z praw, nie mówiąc im o tych prawach smile

                        > Dzieci nie mają być grzeczne, mają być porządne i uczciwe.

                        To właśnie miałem na myśli. "Grzeczny" w znaczeniu ma się starać zasłużyć na Zbawienie.
                    • asia_i_p Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 12.05.11, 20:32
                      I okłamujesz dziecko w imię wychowania? Nie boisz się, że będzie jak w historyjce, kiedy chłopczyk wołał "Wilk!" - jeśli teraz poprzerz nie nadające się do realizacji groźby nauczycielki, to dziecko potem nie uwierzy, kiedy ostrzeżesz przed realnym niebezpieczeństwem?
                • bi_scotti Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 11.05.11, 21:11
                  No widzisz a u nas w kazdej szkole gdzies tam na widoku dla dzieci i mlodziezy wisi sobie takie cos: www.unicef.org/southafrica/SAF_resources_crcchildfriendly.pdf
                  I miedzy innymi korzystajac z tej deklaracji wychowujemy swiadomych, odpowiedzialnych, uprzejmych, usmiechnietych, zyczliwych ludziom i ciekawych swiata obywateli. Bo wiedza, ze KAZDY czlowiek (nawet nielubiany kolega!) ma prawa i jest wazny, nalezy mu sie szacunek i zyczliwosc. I zapewniam Cie, ze choc pracuje glownie z trudna i czesto bardzo nieszczesliwa mlodzieza, przypadkow tego, co nazywasz "poczuciem bezkarnosci" prawie nie ma. Sa mlodzi ludzie, ktorzy zaznali roznych krzywd, ktorzy sie buntuja przeciwko swiatu, ktorzy nie umieja sobie z roznymi wyzwaniami radzic i wielokrotnie zachowuja sie w sposob naprawde trudny do zaakceptowania ale jak poskrobac, poszukac, to prawie nigdy nie wynika to z nauzywania praw a najczesciej po prostu z nieznajomosci innej, lepszej drogi, ktorej dorosli nie umieli (nie chcieli?) wskazac w zrozumialy/akceptowalny sposob.

                  Jako rodzic to ja moge wyjsc z siebie i stanac obok gdy sie wkurze, bo jako rodzic to ja do konca zycia bede "amatorka", ale jako profesjonalny pedagog na takie akcje nie moge sobie pozwolic. Krzyku na ucznia i bezpodstawnego grozenia mu wyrzuceniem ze szkoly nie usprawiedliwia nic.
                  • scher Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 11.05.11, 21:21
                    bi_scotti napisała:

                    > No widzisz a u nas w kazdej szkole gdzies tam na widoku dla dzieci i mlodziezy wisi sobie takie cos: www.unicef.org/southafrica/SAF_resources_crcchildfriendly.pdf
                    > I miedzy innymi korzystajac z tej deklaracji wychowujemy swiadomych, odpowiedzi
                    > alnych, uprzejmych, usmiechnietych, zyczliwych ludziom i ciekawych swiata obywateli.

                    Nie czaruj, mnie nie zwiedziesz. Ja widziałem w polskich szkołach tysiące przykładów, jak zgubne skutki, ma zastąpienie WYCHOWANIA informowaniem uczniów o ich prawach. O tym zjawisku to ja mógłbym książkę napisać.
                    • bi_scotti Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 11.05.11, 21:32
                      Wiesz, to pewnie zabrzmi okropnie naiwnie, ale my w wiekszosci po prostu lubimy naszych uczniow. Nawet (a moze glownie ...) tych innych, trudniejszych, z klopotami. Nie przychodzimy do pracy zeby ich poskromic tylko zeby w nich inwestowac. I to jest zawsze (!) wysoko-oplacalna inwestycja czasu i energii.
                      Wiec nie wyobrazam sobie zebym komus kogo lubie i szanuje miala cenzurowac dostep do wiedzy o jego prawach. W imie czego?
                      Z tego, co piszesz, dorosli, z ktorymi masz do czynienia wydaja sie byc bardzo niekompetentni i niedouczeni w podstawowych kwestiach pedagogicznych. Ale nalezy miec nadzieje, ze to tylko wrazenie przez Internet, ze rzeczywistosc wcale az tak nie skrzeczy.
                      • scher Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 15.05.11, 17:48
                        bi_scotti napisała:

                        > Wiesz, to pewnie zabrzmi okropnie naiwnie, ale my w wiekszosci po prostu lubimy
                        > naszych uczniow.

                        A ja swoje dzieci nie zawsze lubię. Czasem niestety dzieci to przede wszystkim wysiłek, obowiązek i służba. Nie zawsze jest kolorowo.

                        > Nie przychodzimy do pracy zeby ich poskromic tylko zeby w nich inwestowac.

                        Fałszywa alternatywa. Żeby dobrze wychować dziecko (czyli po twojemu: dobrze zainwestować), często trzeba dziecko najpierw poskromić. Niekiedy niejeden raz.

                        > Wiec nie wyobrazam sobie zebym komus kogo lubie i szanuje miala cenzurowac dostep
                        > do wiedzy o jego prawach. W imie czego?

                        Ja niczego nie postuluję cenzurować. Ja po prostu nie myślę kategoriami "praw dziecka", bliższa mi jest kategoria "dobra dziecka".
                • mamusia1999 Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 12.05.11, 12:16
                  najwiekszym szacunkiem do dzieci traci sformulowanie "jakim moje dziecko musi być małym gnojem" wink

                  ja preferowalabym (na razie jeszcze nigdy nie musialam) jednak "jak strasznie musialo sie zachowac moje dziecko" "jak musialo dac czadu"
            • morekac Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 11.05.11, 22:20
              I to odwracanie do góry ogonem...
            • asia_i_p Re: Jak zwykle odwracanie kota ogonem 12.05.11, 20:29
              Scher, dziecko Kotuli nie jest "małym gnojem" tylko dzieckiem o specyficznych problemach rozwojowych, niezależnych ani od starań dziecka, ani od wychowania. Precyzyjniej nie chcę, bo chociaż Kotula o tym pisała otwarcie, to chyba nie w tym wątku i nie wiem, czy chce teraz to włączać w dyskuję.
              Jeżeli pani nie jest w stanie tego zrozumieć, to jest, przepraszam za brutalność, niedouczona i niewyuczalna. Miałam w klasie już licealnej chłopca z podobnym zaburzeniem rozwoju (niezdiagnozowanym, mimo moich sugestii w rozmowie z matką) i w ciągu tych trzech lat nawet moi uczniowie, uparci i niezbyt z natury tolerancyjni, nauczyli się odróżniać to, co się da zmienić, od tego, czego zmienić się nie da, i jakoś z tym funkcjonować. Pomimo, że nikt ich do tego nie kształcił ani im za to nie płacił.

              A dziecku trzeba powiedzieć prawdę, po pierwsze, żeby przywrócić poczucie bezpieczeństwa, po drugie, żeby wiedziało, że rodzice mówią prawdę i jeśli twierdzą, że istnieje jakieś niebezpieczeństwo, to ono istnieje. Żeby np. nie myślało potem, że z tym, że papierosy są szkodliwe, a narkotyki uzależniają, to takie samo chrzanienie jak z tym wyrzuceniem ze szkoły.

              Wychowywanie nauczycieli - czemu nie? Ilu z nich jest w tej chwili doskonałych? Ja nie ukrywałam przed moją klasą, że nauczyli mnie więcej niż nauczono mnie na studiach i dziękowałam im za to.
        • asia_i_p Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 20:44
          > No więc dokładnie tak to odebrałam i dlatego mnie to, eufemistycznie rzecz ujmu
          > jąc, zdenerwowało.
          Wiesz, jeszcze mi jedno przyszło do głowy. W oparciu o tego mojego ucznia. Gdybym go poprosiła, żeby zaprosił matkę do szkoły, reakcją byłoby bez wątpienia "A co się stanie, jeśli nie przyjdzie?" Uwielbiał znać wszelkie możliwe konsekwencje łamania reguł.
          Być może pani odczytała to jako "A co mi zrobisz...?" i się wściekła. No ale przecież wie, jakie jest twoje dziecko i powinna wiedzieć, że w tym przypadku to nie o to chodziło.
          • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 20:53
            CytatWiesz, jeszcze mi jedno przyszło do głowy. W oparciu o tego mojego ucznia. Gdybym go poprosiła, żeby zaprosił matkę do szkoły, reakcją byłoby bez wątpienia "A co się stanie, jeśli nie przyjdzie?" Uwielbiał znać wszelkie możliwe konsekwencje łamania reguł.

            Asia, dokładnie!!! dokładnie to pytanie dzisiaj moje dziecko zadało innej nauczycielce! big_grin
          • kannama Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 16.05.11, 10:31
            ale jakby się nauczycielka nie starała to konsekwencją nieprzyjścia rodzica nie będzie wyrzucenie dziecka ze szkoły...więc i tak to niepedagogiczne straszenie czymś co nie nastąpi....
    • scher Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 20:21
      mama_kotula napisała:

      > Syn jest dzieckiem trudnym i sprawia problemy w szkole

      I co z tym robisz?
      • verdana Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 20:24
        Moze na przyklad ususić, albo oddac do DD.
        O ile wiem, dziecko Kotuli ma problemy tego typu, ze bedzie sprawiac problemy niezaleznie od wychowania. pani, ktora takiemu dziecku rzuca podobne zdanie powinna wylecieć z wizgiem ze szkoły.
        • scher Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 20:36
          verdana napisała:

          > O ile wiem, dziecko Kotuli ma problemy tego typu, ze bedzie sprawiac problemy
          > niezaleznie od wychowania

          Aha, możliwe.
          Ale w takim razie jest dla mnie problem innego typu: istnieje ewidentna kolizja między prawami takiego dziecka, a prawami pozostałych uczniów. Należałoby rozważyć, czy szkoła masowa jest faktycznie właściwym miejscem do nauczania aż tak problemowych dzieci.

          Wiem, że ta kwestia została już ideologicznie rozstrzygnięta przez lewicowo ukierunkowanych ministrów, ale dla mnie problem nadal wart jest dyskusji. Nie mogą prawa jednego dziecka być zdecydowanie ważniejsze, niż dobro pozostałych uczniów powierzonych opiece szkoły.

          Przykro mi, że to piszę, bo mama kotula mądra kobieta jest, ale Amicus Plato...
          • ciri_77 Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 20:40
            scher napisał:

            Należałoby rozważyć, czy szkoła masowa jest faktycznie właściwym miejscem do nauczania aż tak problemowych dzieci.

            Ale dziecko kotuli chodzi do szkoły prywatnej, gdzie jego matka płaci cięzkie pieniądze za jego naukę! Co więcej szkoła doskonale wiedziała z jak zaburzonym dzieckiem bedzie mieć do czynienia i zdecydowała sie na jego naukę.
            • scher Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 20:43
              ciri_77 napisała:

              > Ale dziecko kotuli chodzi do szkoły prywatnej

              A! Ja aż tak bardzo życia forumowego nie śledzę smile
              Tym bardziej trzeba rozważyć ewakuację. Wyrzucać ciężkie pieniądze w błoto?
          • verdana Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 20:49
            Nie inne dzieci się skarżą, tylko nauczycielka - istnieje tu wyłacznie kolizja miedzy chęcią nauczycielki, aby mieć święty spokój, a zachowaniem dziecka, które jest zbyt szybkie i czasem mowi, co myśli. Gdyby to był problem z innymi dziećmi - trzeba by się zastanowić, jak go zalatwić, bo trudno powiedziec sobie, ze tylko grzeczne i zdrowe dzieci mają prawo do nauki. Ale tu nie chodzi o kolegów, tylko o dorosłą osobe, ktora nie umie sobie poradzić z uczniem.
            Szkola masowa tylko dla zdrowych, bez deficytów, grzecznych i dobrze wychowanych? Można - tylko pod warunkiem, ze tylko rodzice zdrowych placą podatki...
            Poza tym to nie jest , o ile wiem, szkoła masowa.
          • asia_i_p Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 20:40
            Bez przesady. Kolizja z prawami innych uczniów jest, jeśli dziecko byłoby agresywne (to znaczy wyjątkowo agresywne, bardziej niż inne dzieci), robiło komuś krzywdę, ewentualnie rozwalało lekcje ponad możliwość dyscyplinarne przeciętnego nauczyciela. To, że ktoś musi się pogodzić z tym, że nie wszyscy są tacy jak on, to nie jest żadna krzywda, tylko nauka bardzo przydatnej w życiu umiejętności.
      • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 20:30
        scher napisał:

        > mama_kotula napisała:
        >
        > > Syn jest dzieckiem trudnym i sprawia problemy w szkole
        >
        > I co z tym robisz?


        Każę mu klęczeć na grochu codziennie przez dwie godziny.
        A wiesz, Scher - zakładając ten wątek, powiedziałam do mojego faceta "na bank osobą, która się czepi i zgodzi z nauczycielką i zacznie wieszać na moim dziecku psy będzie Scher". Jutro idę w totka zagrać, albo co - może też trafię.

        Odwrócę kota ogonem - co nauczyciele robią z tym, że dziecko sprawia problemy? Ano powiem ci - stosują system motywacji negatywnej, który moje dziecko ma w odwłoku, w przeciwieństwie do systemu motywacji pozytywnej, który działa i który stosuję w domu.
        • scher Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 20:41
          mama_kotula napisała:

          > A wiesz, Scher - zakładając ten wątek, powiedziałam do mojego faceta "na bank o
          > sobą, która się czepi i zgodzi z nauczycielką i zacznie wieszać na moim dziecku
          > psy będzie Scher"

          Po prostu nie mogłem Cię zawieść smile

          > Odwrócę kota ogonem - co nauczyciele robią z tym, że dziecko sprawia problemy?
          > Ano powiem ci - stosują system motywacji negatywnej, który moje dziecko ma w od
          > włoku, w przeciwieństwie do systemu motywacji pozytywnej, który działa i który
          > stosuję w domu.

          Pytanie: co robisz, kiedy dziecko Twoje w szpitalu trafi na nie dość kompetentnego lekarza? Nie szukasz przypadkiem innego szpitala?

          Jeżeli nawet masz rację i nauczycielka jest niekompetentna, czy wierzysz, że trzyletnie z nią utarczki dobrze zrobią Twojemu dziecku? Czy wierzysz, że współpraca jest możliwa?

          O dziecku, myśl, o dziecku!
          • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 20:48
            Scher, ja się zastanawiam nad zmianą szkoły - która, nota bene, w zeszłym roku przeszła moje najśmielsze oczekiwania i była rewelacyjna... problemy pojawiły się kiedy dziecko skończyło zerówkę i przeszło do 1 klasy, pod opieką tej samej wychowawczyni.
            Problem w tym, że nie bardzo mam alternatywę. Dlatego szukam innych rozwiązań.

            Dziecko przynosi uwagę typu "dwukrotnie SKOPAŁ swoją siostrę". Po przesłuchaniu towarzystwa dowiaduję się, że owszem, kopnął młodą (i tak, wiem, to jest naganne), a w sumie to już nie pamiętają dlaczego kopnął i w ogóle młoda twierdzi ze "chyba kopnął, a może nie". Przyznaj, że "skopał" brzmi dramatycznie - przeczytawszy uwagę miałam od razu wizję mojej córki leżącej na ziemi, zalanej krwią i syna okładającego ją kopniakami.
            Niestety, uwagi nauczyciela są bardzo nacechowane osobistą antypatią do konkretnego dziecka i mi się to nie podoba.
            • verdana Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 20:51
              Gdyby za przepychanki z rodzeństwem wyrzucano ze szkoły, moje ukończyłyby edukację na poziomie przedszkola...
              • dorek3 Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 09:44
                Moi mieli by problemy nawet z ukończeniem przedszkola. a teraz to już chyba dozór kuratora im się należy za to co wyprawiają.

                Swoja drogą Verdana, kiedy to mija? Kogokolwiek innego nie tkną palcem a między nimi dochodzi do rękoczynów co chwila.
                • verdana Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 12:40
                  Nie wiem, kiedy. Mogę tylko zapewnić, ze zrobienie magisterium to zdecydowanie jeszcze za wczesniesmile
                  • dorek3 Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 12:47
                    No nie żartuj sobie. Panowie magistrzy dają sobie po razie...

                    Posiadanie córek ma pewne zalety...
                    • verdana Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 12:53
                      Jeden z tych magistrów jest córką...
                    • ciri_77 Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 13:28
                      Cytat
                      Posiadanie córek ma pewne zalety...


                      Bynajmniej nie córek-bliżniaczek, niestety.... też sie tłuką, właściwie bez przerwy.
                      • dorek3 Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 14:41
                        no to przynajmniej nie mam czego żałować wink

                        A gdzie w takim razie są te słodkie dziewczynki. dobrze ułożone, czysty i grzeczne? W moich ostatnio jakiś diabeł wstąpił.
                        • verdana Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 15:08
                          W bajkach dla grzecznych dzieci?
                        • ciri_77 Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 15:23
                          miłe i słodkie dziewczynki spotykam czasem na zdjęciach (tak 2 na 50 zdjeć sie trafi smile)

                          aa i dziewczynki jeszcze cudnie w histerie wpadają, co chłopcom po 3 roku życia juz sie raczej nie zdarza.....
                          • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 16:29
                            Cytat
                            aa i dziewczynki jeszcze cudnie w histerie wpadają, co chłopcom po 3 roku życia
                            > juz sie raczej nie zdarza...


                            Chyba że są moim synem i dostaną piątkę ze sprawdzianu, bo zapomną wpisac odpowiedź do zadania. Syn mój dzisiaj po przyjściu do domu doznał regularnych spazmów na okoliczność pierwszego sprawdzianu napisanego, jak stwierdził "najgorzej w klasie". Po dochodzeniu okazało się, że "najgorzej w klasie" oznacza "2 osoby dostały oceny lepsze ode mnie". Ratunku.
                            • dorek3 Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 09:36
                              Kotula ja się tam na wychowaniu dzieci jakoś specjalnie nie znam. Uczę się tego na bieżąco na moich własnych ale dla mnie to nie jest normalne aby niespełna ośmioletni chłopiec tak reagował. Nie chcę Cię oceniać ale jesteś pewna że nie ma w tym Twojej winy?
                              • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 10:14
                                dorek3 napisała:
                                > Kotula ja się tam na wychowaniu dzieci jakoś specjalnie nie znam. Uczę się tego
                                > na bieżąco na moich własnych ale dla mnie to nie jest normalne aby niespełna o
                                > śmioletni chłopiec tak reagował. Nie chcę Cię oceniać ale jesteś pewna że nie m
                                > a w tym Twojej winy?

                                Tak, bo ja dziecku do kąta stawiam, jak nie dostanie szóstki. I dziecko dołuję i wmawiam mu, że ma być najlepszy, a jak nie to w dziub.
                                Dorek, zlituj się. Pracuję nad nim od dłuższego czasu, bo doskonale wiem, co to jest chora ambicja i nastawienie "albo najlepiej albo wcale" - i jak to przeszkadza potem w życiu. Jak żwirem o czołg, dziecko ma naprzestawiane w głowie z definicji. Weź też pod uwagę, że to dziecko jest zaburzone autystycznie, w związku z czym ma opóźniony rozwój emocjonalno-społeczny i reaguje jak dziecko dużo młodsze.
                            • hankam Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 20:20
                              > Po dochodzeniu okazało się, że "najgorzej w klasie" oznacza "2 osoby
                              > dostały oceny lepsze ode mnie". Ratunku.


                              Moje dziecko dostawało histerii po napisaniu sprawdzianu najlepiej w klasie, ale nie bezbłędnie.
                              Ciężką, uczciwą pracą udało mi się perfekcjonizm wykorzenić. Czasami odrasta...
            • scher Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 21:08
              Szukanie innych rozwiązań, kiedy widać, że nauczycielka czuje antypatię do naszego dziecka, może być przedsięwzięciem, z góry skazanym na niepowodzenie sad

              Może przyjąć, że nauczycielka ma skłonności do przesady i za bardzo nie zwracać na to uwagi? Jeżeli w rzeczywistości nie SKOPAŁ, to problemu nie ma. A że nauczycielka chce żyć w innej rzeczywistości, to jej sprawa.

              Może zdystansować się trochę i niech sobie młody w typowych sytuacjach radzi sam? Może on ma zdolność do przechodzenia do porządku dziennego nad niedoskonałościami swojej nauczycielki?
              • verdana Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 21:13
                Ja tak uwazałam - u mnie nauczycielka Mlodego lubiła, tyle, ze wymagała od niego umiejętności, ktorych z racji na dysfunkcję nie mogł opanować. Młody nie zglaszał specjalnych zastrzezeń, bo nauczyciele w najmłodszych kklasach to dla większości dzieci niekwestionowany autorytet. Zdystansowałam się zatem/
                Kariera szkolna mojego dziecka zostala przez panią zniszczona, nerwice udalo sie z trudem opanować, facet jest dorosły i jeszcze widać szkody, jakich narobila pani i moje "zdystansowanie się".
        • mamalgosia Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 14:43
          mama_kotula napisała:

          co nauczyciele robią z tym, że dziecko sprawia problemy?
          > Ano powiem ci - stosują system motywacji negatywnej, który moje dziecko ma w od
          > włoku, w przeciwieństwie do systemu motywacji pozytywnej, który działa i który
          > stosuję w domu.

          Twoja opinia jest nieprawdziwa i krzywdząca
          • angazetka Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 15:11
            > Twoja opinia jest nieprawdziwa i krzywdząca

            Znasz tych nauczycieli?
            • mamalgosia Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 18:29
              "tych" nie, ale czy było napisane, że "tych"?
          • verdana Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 15:12
            I tak i nie, zalezy od nauczyciela i dziecka.
            Znam nauczycieli, gorzej - znam szkoły opierajace sie tylko na motywacji negatywnej. Powiem więcej, system szkolny w Polsce, nawet przy dobrych nauczycielach opiera sie przede wszystkim na takiej motywacji. Jesli dziecko czegoś nie umie, albo zapomni - w większości wypadków dostaje złą ocenę czy uwagę. Jesli odpowie dobrze, bardzo często nie dostaje żadnej oceny. Nie jest promowana wiedza dziecka nie związana z programem szkolnym. Jedynke dostać jest latwo, szóstka jest oceną wyjątkową.
            Ocenia się wyniki, nie postępy. To też dla wielu dzieci jest negatywną motywacją.
            • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 16:10
              CytatJedynke dostać jest latwo, szóstka jest oceną wyjątkową.

              O to to.
              Moje dziecko za jakieś tam osiągnięcia dostaje 1 (jeden) plus, za złe zachowanie dostaje 2 albo 3 minusy. Dostać plusa jest bardzo ciężko, dostać minus jest sprawą banalną.

              Cytat
              Nie jest promowana wiedza dziecka nie związana z programem szkolnym


              Nie jest, potwierdzam.
            • yula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 09:54
              wiedza jest wręcz karalna uncertain Ja dostałam skargę na córkę w zerówce że śmie poprawiać nauczyciela, nauczycielka powiedziała że "dziś będziemy uczyć sie o owadach: motylach, ważkach i żabach", a moje dziecko się odezwało że żaby nie są owadami. Nauczycielka była oburzona że dziecko śmie ją poprawiać. Aha, jak nauczycielka mówiła temat ja też zrozumiałam że żaby to owady i pewnie też bym to powiedziała :p
              • asia_i_p Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 16:51
                Przypomniało mi się czytanie intencji mszalnych przez mojego kochanego księdza proboszcza z poprzedniej parafii "Modlimy się dzisiaj za pary małżeńskie Jacka i Alinę, Bożenę i Pawła oraz Marka, Asię i Piotrka".
                • hankam Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 20:27
                  Żeby podciągnąć off-topic - znajomy Piotr poślubiał dziewczynę ze wschodu o imieniu Jana. Ksiadz uparcie i ku uciesze wszystkich mówił o małżeństwie Jana i Piotra.
    • mruwa9 Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 11.05.11, 20:27
      Kolejny nauczyciel, ktory nigdy nie powinien miec kontaktu z dziecmi.
      BTW jak wychowawczyni widzialaby realnie spelnienie takiej grozby przy ustawowym obowiazku ksztalcenia dzieci?
      • liz-beauty Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 10:00
        Calkiem przypadkowo przeczytalam - nie mam dziecka ani mlodszego, ani starszego. Jestem nauczycielka, znam wielu nauczycieli. Nie wierze, ze ta pani tak powiedziala, to kompletnie bez sensu i nie wyobrazam sobie, ze nauczyciel moze myslec i odzywac sie w taki sposob do dzieci osmioletnich. Mysle natomiast, ze trudny (jak pisze mama) osmiolatek moze konfabulowac.
        • analist73 Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 10:34
          Nawet jeżeli 8-latek, coś pokręcił, to pani musiała coś powiedzieć co go przeraziło.
          Co do trudnych dzieci, to są też takie, które mówią prawdę, a nie zmyślają. I myślę, że jego mama wie czy zmyśla, czy mówi prawdę.
        • angazetka Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 10:38
          Jasne, to niemożliwe, że bywają głupie nauczycielki. To musi być wina dziecka uncertain
          • liz-beauty Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 18:02
            Nie napisalam, ze nie ma glupich nauczycielek - pewnie sa, tak samo, jak glupi dziennikarze, ksieza i lekarze. Napisalam, ze nie wierze, ze nauczycielka odezwala sie w ten sposob do dziecka. A jesli tak bylo (mozna zapytac innych dzieci w klasie!), to na pewno trzeba porozmawiac ze szkolnym pedagogiem czy nawet zglosic sprawe dyrekcji w celu wyjasnienia.
        • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 11:02
          Cytat
          Nie wierze, ze ta pani tak powiedziala, to kompletnie bez sensu i nie wyobrazam sobie, ze nauczyciel moze myslec i odzywac sie w taki sposob do dzieci osmioletnich. Mysle natomiast, ze trudny (jak pisze mama) osmiolatek moze konfabulowac


          Ok, zakładamy w takim razie że dziecko konfabuluje.
          Pytanie: po co dziecko miałoby wymyślić sobie taką, a nie inną historyjkę?

          Prędzej bym podejrzewała dziecko _trudne_ i _problemowe_ o ukrywanie faktów typu wywiadówka, bo może mniemać, że jak matka pójdzie na wywiadówkę i się nasłucha, to jemu się oberwie po uszach.
          • liz-beauty Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 17:54
            Nie wiem, czy Twoje dziecko konfabuluje, napisalam, ze moze tak byc. Nikt inny (pozostale dzieci) nie slyszal tej wypowiedzi nauczycielki? Moze dzieciak chce, zebys na tej wywiadowce byla? Poza tym - jako rodzic powinnas byc po stronie dziecka i ono nie powinno sie bac Twoich reakcji na rewelacje ze szkoly!
            • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 18:30
              Cytat
              Poza tym - jako rodzic powinnas byc po stronie dziecka i ono nie powinno sie bac Twoich reakcji na rewelacje ze szkoly!


              Yyy, zacytuj mi gdzie ja napisałam, że moje dziecko boi się moich reakcji na rewelacje ze szkoły, bo jakoś mi umknęło.

              Rozmowa z nauczycielką się odbyła, nauczycielka wyparła się słów, oskarżając dziecko o konfabulację i szybko ucięła temat, bo "nie ma czasu na jakieś wzajemne oskarżenia".

              Jednocześnie podała pani dyrektor - obecnej przy rozmowie - nieprawdziwe informacje nt. dziecka. Np. to, że dziecko notorycznie nie przygotowuje się do lekcji (czytaj: matka olewa dziecko) - w rzeczywistości w czasie całego semestru był nieprzygotowany 2 razy (na ok. 20 zadań typu "przygotować info o...") oraz, że od początku miesiąca zdobyło kilkanaście minusów, podczas gdy zdobyło 3 minusy (oraz 8 plusów). Kiedy zaprotestowałam i poprosiłam o przyniesienie zeszytu do korespondencji dziecka - gdzie jest czarno na białym napisane, czy dziecko jest przygotowane/czy ma minusy, zostałam wyśmiana, bo pani "pamięta". Jakoś słabo pamięta, jak widać. Każde moje pytanie mogące podważyć to, co mówi nauczycielka, było zbywane a nauczycielka plątała się w zeznaniach.

              Nadal będę się upierać, ze nauczycielka ocenia dziecko przez pryzmat swojej niechęci do niego (o której sama mnie kiedyś poinformowała na wywiadówce, twierdząc, iż syn ją "denerwuje i ma strasznie irytujący ton głosu", wyolbrzymiając i reagując histerycznie; starając się za wszelką cenę udowodnić jaka to jej się dzieje krzywda, że musi pracować z takim dzieckiem.
              I tego tak nie zostawię.
              • liz-beauty Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 20:11
                Cytat: "może mniemać, że jak matka pójdzie na wywiadówkę i się nasłucha, to jemu się oberwie po uszach."

                Tak napisalas. Oczywiscie, tu jest "moze mniemac, ze...", a nie, ze sie naprawde boi.

                Nie zostawiaj tego. Idz do pedagoga/psychologa szkolnego. Jest chyba ktos sensowny w tej, jak czytalam, drogiej prywatnej szkole?
                • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 20:38
                  liz-beauty napisała:

                  > Cytat: "może mniemać, że jak matka pójdzie na wywiadówkę i się nasłucha, to
                  > jemu się oberwie po uszach."

                  >
                  > Tak napisalas. Oczywiscie, tu jest "moze mniemac, ze...", a nie, ze sie naprawd
                  > e boi.

                  Napisałam, że dziecko trudne - _wg stereotypowego myślenia_ - mogłoby się raczej bać przyjścia rodzica z wywiadówki niż specjalnie wypychać rodzica na spotkanie z nauczycielem. Zresztą taka sytuacja jest często opisywana w literaturze, w dowcipach itp. - że uczeń obawia się powrotu rodzica z wywiadówki. Nie pisałam o moim dziecku. Nie wiem, jak to wywnioskowałaś.

                  > Nie zostawiaj tego. Idz do pedagoga/psychologa szkolnego. Jest chyba ktos senso
                  > wny w tej, jak czytalam, drogiej prywatnej szkole?

                  Tak, w przyszłym tygodniu mam kolejne spotkanie z wychowawczynią - zaproszę na nie panią dyrektor i szkolnego pedagoga i poproszę o weryfikację prawdziwości słów nauczycielki (a mam na piśmie dowody, że mija się z prawdą) - oraz jej intencji. I zasugeruję brak obiektywizmu w ocenianiu dziecka, które jest dla pani problemem i panią męczy.

                  Chciałabym również zobaczyć i porównać bilans plusów i minusów syna w porównaniu z innymi dziećmi, które podobno z palcem w nosie bezproblemowo osiągają 40-50 plusów na miesiąc (syn ma przeciętnie 12-15), choć wiem, że to pewnie będzie utrudniane jak tylko się da.
                  Mogę przypuszczać, że będzie utrudniane, ponieważ na jednym spotkaniu nauczycielka z pretensją zarzucała mi zaniedbanie syna ("syn brzydko pisze, bo nie ćwiczy pisania w domu, a inne dzieci ćwiczą; poza tym na lekcjach stale się spieszy i robi wszystko na odwal!!"). Bardzo zdziwiona poprosiłam o wgląd w prace innych dzieci, tych co się nie spieszą i ćwiczą, pani się zmieszała i powiedziała, że nie może pokazać. Natomiast niestety nie udało jej się ukryć prac wywieszonych w klasie, gdzie czarno na białym można było porównać pismo tych "lepszych, niespieszących się" dzieci oraz pismo syna.

                  Ciężka i długa droga przed nami, ale nie odpuszczę, bo nie bardzo mam dla dziecka alternatywę.
              • scher Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 20:15
                mama_kotula napisała:

                > I tego tak nie zostawię.

                Faktycznie nie wygląda to dobrze. Co chcesz zrobić?
            • scher Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 20:08
              liz-beauty napisała:

              > Poza tym - jako rodzic powinnas byc po stronie dziecka

              Zawsze?

              > i ono nie powinno sie bac Twoich reakcji na rewelacje ze szkoly!

              Nigdy?
              • liz-beauty Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 20:18
                Tak, zawsze. Rodzic ma byc po stronie dziecka, chocby nie wiem jak narozrabialo, a dziecko ma czuc i wiedziec, ze rodzic jest po jego stronie. Nie oznacza to bezkarnosci ani bezstresowego wychowania! Jako wychowawczyni nastolatkow kilkakrotnie musialam bronic dzieci przed rodzicami - zdarzaly mi sie mamy, ktore nie potrafily wymienic ani jednej pozytywnej cechy swoich corek i ojcowie, ktorzy tlukli synow. Pisze troche chaotycznie, przepraszam.
                • scher Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 20:31
                  liz-beauty napisała:

                  > Tak, zawsze. Rodzic ma byc po stronie dziecka, chocby nie wiem jak narozrabiało,
                  > a dziecko ma czuc i wiedziec, ze rodzic jest po jego stronie. Nie oznacza to
                  > bezkarnosci ani bezstresowego wychowania!

                  Ano chyba że nie oznacza.
                • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 13.05.11, 20:41
                  Cytat
                  Rodzic ma byc po stronie dziecka, chocby nie wiem jak narozrabialo, a dziecko ma czuc i wiedziec, ze rodzic jest po jego stronie.


                  No proszę. A ja wczoraj w szkole usłyszałam dokładnie coś przeciwnego - że rodzic ma grać z nauczycielem do jednej bramki i dziecko ma to odczuć, że rodzic zgadza się z nauczycielem we wszystkim i tworzą wspólny front, nie wolno rodzicowi podważać opinii nauczyciela itd.

                  Peszek w tym, że ja nie zamierzam z tą panią grać do jednej bramki. Oraz, że niestety będę podważać opinię nauczyciela, jeśli jest niesprawiedliwa i krzywdząca dla dziecka.
                  • scher Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 15.05.11, 17:38
                    mama_kotula napisała:

                    > rodzic ma grać z nauczycielem do jednej bramki i dziecko ma to odczuć

                    Też tak uważam co do zasady. Wszystko oczywiście w granicach rozsądku jednak.
                    No i wypracowanie tego wspólnego frontu to zadanie i rodzica, i nauczyciela.
                    • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 15.05.11, 18:31
                      scher napisał:

                      > mama_kotula napisała:
                      >
                      > > rodzic ma grać z nauczycielem do jednej bramki i dziecko ma to odczuć
                      >
                      > Też tak uważam co do zasady. Wszystko oczywiście w granicach rozsądku jednak.
                      > No i wypracowanie tego wspólnego frontu to zadanie i rodzica, i nauczyciela.

                      Scher, mi w szkole w ramach "grania do jednej bramki" zaproponowano bycie egzekutorem. Znaczy mam ustalić taryfę kar i nagród obowiązujących za przewinienia/osiągnięcia dokonane przez dziecko w szkole - i tę taryfę konsekwentnie realizować w domu.
                      I teraz wygląda to tak, że ja mam robić za złego glinę/dobrego glinę tylko dlatego, że nauczyciel sobie z dzieckiem nie radzi.

                      Nie podoba mi się to z kilku powodów. Przede wszystkim z powodu takiego (tu podziękowania dla Verdany, bo nie bardzo wiedziałam jak to ująć w słowa), że dziecko nie jest tylko uczniem, a jego życie nie ma być w całości podporządkowane szkole.

                      Bo cały wic w tym, że w domu dziecko zachowuje się poprawnie, złe zachowanie jest na bieżąco korygowane i problemów z dzieckiem nie ma (oczywiście nie twierdzę, że jest aniołem, ale z dzieckiem sobie radzę i wszystko jestem w stanie z nim ugrać - uprzedzam komentarz: nauczyciel ma w klasie dziesięcioro dzieci, więc MA CZAS aby każdym się zająć z osobna; problem prawdopodobnie w tym, że nie ma chęci).

                      Nie podoba mi się to również z tego powodu, że nie jestem w stanie ocenić, czy minusy/plusy przyznane dziecku są zasadne i przyznane rzetelnie - dla mnie system jest niejasny i nieprecyzyjny, a nauczycielka przyznaje plusy i minusy stronniczo.
                      Nie podoba mi się karanie/nagradzanie dziecka za zachowanie, które ktoś inny ocenił jako dobre/złe.
                      Co w przypadku, kiedy dziecko kogoś uderzy/wyzwie, bo zostanie do tego sprowokowane (np. słownie)? Za bicie/przezywanie jest - wg szkolnego cennika - od 2 minusów w górę. Za skarżenie od 1 minusa w górę. Łelkam tu de haus of fan.
                      Kiedyś na podwórku mój syn uderzył jednego chłopaka. Afera na pół podwórka, wściekły tatuś żądał zadośćuczynienia, takie tam. Potem się okazało, z relacji świadków, że tamten chłopiec krążył naokoło syna i podśpiewywał "twoja mama jest debilem, twoja mama jest debilem, twoja mama jest debilem". No, ale oczywiście, dziecko mogło panować nad emocjami, nieprawdaż.

                      Nie jestem od wykonywania poleceń nauczyciela, dziecko ma wiedzieć, że ma we mnie oparcie - w momencie kiedy dziecko zostanie wzięte "w krzyżowy ogień" przez rodziców i nauczycieli, nie będzie miało do kogo się zwrócić - będzie miało poczucie, że wszyscy są przeciwko niemu - nauczyciel, który stawia minusy i matka, która odbiera przywileje.
                      • scher Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 15.05.11, 19:32
                        mama_kotula napisała:

                        > Scher, mi w szkole w ramach "grania do jednej bramki" zaproponowano bycie egzekutorem.
                        > Znaczy mam ustalić taryfę kar i nagród obowiązujących za przewinienia/osiągnięcia
                        > dokonane przez dziecko w szkole - i tę taryfę konsekwentnie realizować w domu.

                        Ja bym niekiedy na taki układ poszedł, ale musiałbym mieć pewność, że nauczyciel jest mądrym wychowawcą i proponuje mi to, mając dobre uzasadnienie.

                        > Nie podoba mi się to również z tego powodu, że nie jestem w stanie ocenić, czy
                        > minusy/plusy przyznane dziecku są zasadne i przyznane rzetelnie - dla mnie system jest
                        > niejasny i nieprecyzyjny, a nauczycielka przyznaje plusy i minusy stronniczo.

                        No to raczej też bym stawał okoniem.

                        > tamten chłopiec krążył naokoło syna i podśpiewywał "twoja mama jest debilem,
                        > twoja mama jest debilem, twoja mama jest debilem". No, ale oczywiście,
                        > dziecko mogło panować nad emocjami, nieprawdaż.

                        Panowanie nad emocjami to zawsze jakaś wartość jest?
                        Ja bym też w takiej sytuacji kazał przywalić wink

                        > Nie jestem od wykonywania poleceń nauczyciela, dziecko ma wiedzieć, że ma we mnie
                        > oparcie - w momencie kiedy dziecko zostanie wzięte "w krzyżowy ogień" przez
                        > rodziców i nauczycieli, nie będzie miało do kogo się zwrócić - będzie miało poczucie,
                        > że wszyscy są przeciwko niemu - nauczyciel, który stawia minusy i matka, która odbiera
                        > przywileje.

                        Ale wzięcie dziecka w "krzyżowy ogień" nieraz ma uzasadnienie. Tylko dziecko musi wiedzieć, że dorośli są kompetentni i sprawiedliwi.
                        • verdana Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 15.05.11, 19:53
                          Krzyzowy ogień może być dobry, jesli dziecko ewidentnie zawinilo w konkretnej sprawie, albo jesli trzeba zmienić jedną, bardzo wyraźną cechę dziecka. Dziecko dokucza koledze - ok, wspólne działania rodziców i szkoły są uzasadnione. Dziecko spóźnia się zawsze na pierwszą lekcję - ok, rodzice wyrzucają je z łózka, a szkoła obniża stopień z zachowania.
                          Natomiast nie moze być tak, ze dom ma systematycznie karać dziecko za kazdy 'minus" otrzymany w szkole, choćby to był nawet minus uzasadniony. Bo wtedy dziecko bedzie w szkole caly czas, bedzie karane nieustannie, nie będzie miało nikogo, do kogo moze się zwrocić po pomoc.
                          • scher Pełna zgoda n/t 15.05.11, 20:17
        • morekac Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 15:06
          Wychowawczyni oznajmiła nie tak dawno córce, że nie zda do następnej klasy z powodu nadmiaru nieobecności. Ot, tak sobie palnęła celem zmotywowania 12-latki do mniejszej ilosci chorób. A tych nieobecności nie było nawet tak strasznie dużo. Następnego dnia też twierdziła, że młoda trochę przesadziła z interpretacją jej słów. wink
    • mamalgosia Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 14:37
      Ja bym nie nazwała tego zastraszaniem, ale oczywiście słowa takie są niedopuszczalne. Nie wiem, czy syn jest w państwowej rejonowej szkole? Jesli tak, to wyrzucenie nie wchodzi w grę, a nawet jeśli wchodzi (bo szkołą jest n prywatna) to na pewno nie lezy to w gestii pani.
      Tak czy siak na pewno trzeba porozmawiać. Najlepiej w trójkę
      • dorek3 Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 14:40
        no ja bym dziecka do takiej rozmowy na pewno nie włączała.
        • mamalgosia Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 14:45
          A ja tak - żeby sobie w oczy powiedzieli PRAWDĘ jak było. Bo może pani chcieć się wyprzeć przed samą matką. Albo dziecko nie będzie miało odwagi dalej zmyślać
          • verdana Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 15:13
            Zmyślać? I przestraszyło się własnego zmyślania do tego stopnia, ze zmusza matkę do uczestnictwa w wywiadówce?
            • mariela1987 Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 16:37
              ja bym do konca nie wierzyła w to, co mówi dziecko
              1. mógł źle zinterpretować słowa nauczyciela
              2. sprawia problemy więc w pewnym stopniu chce odciągnąć uwagę od siebie

              oczywiscie nie wykluczam,ze taka sytuacja mogła być i jest ona wtedy karygodna ale jeżeli rzeczywiscie chodzisz na zebrania i interesujesz się dzieckiem to nie wiem czemu tak ten nauczyciel powiedział... no ktoś tutaj ,,ściemnia"
    • asia_i_p Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 20:19
      Dziwny nauczyciel.
      W zasadzie w zawodzie nauczyciela należałoby wprowadzić taką specjalną karę dyscyplinarną za wyżywanie się na uczniach podstawówki - rok nauki w gimnazjum albo liceum. Już widzę, jak tam, gdzie dzieciaki znają swoje prawa, wyjeżdża z takim tekstem.
      Moja kuzynka miała zbliżoną sytuację - katechetka powiedziała jej synowi, że jeśli nie będzie zachowywał się lepiej, nie pozwoli mu chodzić na katechezę (zaznaczam, że dziecko zmazało jej potrzebny tekst z tablicy, ale niezłośliwie - widział, że kolega robił to wcześniej i też chciał pomóc). Kuzynka powiedziała jej uprzejmie, że byłaby wdzięczna za niepodsuwanie jej synowi takich pomysłów, bo teraz, kiedy religia go znudzi, zacznie szaleć na lekcjach.
      Więc może powiedz nauczycielowi, że byłabyś wdzięczna, gdyby nie używał wobec syna gróźb, których nie jest w stanie spełnić, bo potem może juz sobie z dzieckiem w ogóle nie dać rady.
      • mama_kotula Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 12.05.11, 21:01
        Cytat
        Moja kuzynka miała zbliżoną sytuację - katechetka powiedziała jej synowi, że je
        > śli nie będzie zachowywał się lepiej, nie pozwoli mu chodzić na katechezę


        U nas ponoć (piszę PONOĆ, bo z relacji dziecka) leciały teksty - po mojej, podkreślam JEDNORAZOWEJ wpadce, kiedy zapomniałam dziecku podpisać sprawdzian - "jak jutro przyjdziesz z niepodpisanym sprawdzianem, to cię nie wpuszczę na lekcję".

        Oczywiście, nauczyciel twierdzi, że nic takiego nie miało miejsca. Być może - mnie tam nie było, natomiast patrzę na sprawę z obu stron, bo zdaję sobie sprawę, że są głupi nauczyciele oraz że moje dziecko mogło sobie to wyobrazić. Niemniej zastanawiam się wciąż, w jakim celu moje dziecko miałoby wymyślać takie rzeczy. Oraz, w jakim celu pytało dzisiaj obcą nauczycielkę z innej klasy (dlaczego nie wychowawczynię?), co może się stać, jak mama nie przyjdzie na wywiadówkę.
        • zawsze.miracle Re: Nauczyciel straszy dziecko. I klasa sp 15.05.11, 22:45
          Czy Ty nie masz tak że w domu musisz odbudowywać wlasne poczucie wartości synka, po powrocie ze szkoły ?
          ja mam...sad
          mamo jestem beznadziejny , najglupszy i wogóle i mam talent do bicia(???!!!!)
          Taaa najlepsze sa takie dzieci , ktore siedza w ławce 45 minut i są wolne i zamyślone.....
Pełna wersja