mama_kotula
11.05.11, 18:02
Dzisiaj mój syn (I klasa szkoły podstawowej) usłyszał od wychowawczyni:
"Jeśli twoja matka nie przyjdzie na wywiadówkę, to cię wyrzucę ze szkoły".
Pytanie: czy takie słowa do dziecka od nauczyciela są dopuszczalne? Ja to uznałam za straszenie, wymuszanie i szantaż. Być może się mylę. Nie mówiąc już o tym, że w taki sposób nauczyciel robi ze mnie idiotkę.
Nadmieniam, że wychowawca nie ma problemu, aby skontaktować się ze mną i umówić na spotkanie - jest email, jest zeszyt do korespondencji, jest wreszcie kontakt telefoniczny.
Syn jest dzieckiem trudnym i sprawia problemy w szkole, dlatego moja obecność na wywiadówce jest konieczna i ja sobie z tego doskonale zdaję sprawę, niemniej nie mieści mi się w głowie, aby wjeżdżać na emocje dziecka ośmioletniego w celu wymuszenia określonego zachowania rodzica. Nie mówiąc o tym, że było to kompletnie niepotrzebne, bo - jak pisałam - z nauczycielem jestem w stałym kontakcie.