maksimum
15.05.11, 18:17
Nie wiem co za wynalazki sa teraz w Polsce a moze i w calej EU,ze dzieciaki masowo chodza do psychologow.Co nie zaczne czytac jakis nowy watek,to sie okazuje ze nie tylko wszystkie dzieci byly juz u psychologa ale wiekszosc po kilka razy i to na samym poczatku rozpoczynania nauki.
Wiem,ze to nic innego jak moda,bo czegos takiego nie ma w USA,gdzie corka konczy gimnazjum a syn liceum i nigdy w zyciu psychologa na oczy nie widzieli.
Jak jakiemus dzieciakowi szajba odbije i to dopiero gdzies w liceum lub poznym gimnazjum,to rodzice indywidualnie ida z taka latorosla do psychologa i to by bylo na tyle.
Ile sie takich przypadkow zdarza?
Duzo mniej niz 1 na klase,moze jeden na 100 uczniow,co by wskazywalo ze to zapsychologowienie Polski jest tyle samo warte co badania PISA poziomu edukacji w roznych krajach.
Domyslam sie ze na psychologie sie latwo dostac i bardzo latwo ja skonczyc,tylko z praca jest trudno,wiec wymyslono,zeby kazde dzieco szkolne przepuszczac przez psychologa na koszt wszystkich podatnikow.