dorek3
16.05.11, 11:25
Pisze trochę pod wpływem wątku mamy_kotuli a trochę pod wpływem życia.
Mam na stanie dwóch niespełna ośmiolatków. Od urodzenia staram się ich różnicować na wszystkie sposoby, czasami tylko popełniam jakiś identyczny ciuch (ale nie dlatego że tak uroczo wyglądają ubrani tak samo tylko dana rzecz mi pasuje).
Jeden z chłopców to taka bystrzocha, z dobrą pamięcią a więc tym samym w szkole wypada zazwyczaj troszkę lepiej. Analogicznie jest z aktywnością fizyczną (pomimo wrodzonej wady serca).
Wczoraj byli na urodzinach na kręglach i oczywiście ten pierwszy zdobył medal (3 miejsce) a drugi nie choć różnica była tylko 1 punktu. I po prostu fizycznie przykro mi się zrobiło jak się popłakał i stwierdził że jemu nigdy się nie udaje (na poprzedniej imprezie tego typu brat pierwszy, on poza podium; w konkursie narciarskim on trzeci brat pierwszy).
Staram się specjalnie nie roztrząsać zwycięstwa brata, podkreśliłam postęp jaki zrobił od poprzedniej gry, ale nie wiem czy to pomaga. Szczęśliwie to również tym który zbyt długo nie zastanawia się nad takimi sprawami ale boję się że jak w końcu takich małych sytuacji będzie więcej to utrwali mu się syndrom "gorszego brata". Do tego jest naprawdę fajnych dzieciakiem- pogodnym koleżeńskim, empatycznym. Pod tym względem bije brata na głowę, ale w takim zakresie brak konkursów....
Co robić Waszym zdaniem?