dorek3
08.06.11, 10:09
Dziś pierwszaki z naszej szkoły pojechały na Zieloną Szkołę. Ale wśród nich brakuje jednego z moich chłopców, który po 100% frekwencji przez ostatnie trzy miesiące złapał poważną infekcje tuz przed wyjazdem. Lekarka wysłuchała zmiany osłuchowe w płucach, dostał antybiotyk. Już od wczoraj bez gorączki i dobrym samopoczuciem gotów do wyjazdu, ale ja pozostałam nieugięta.
Popłakiwał już kilkakrotnie z rozczarowania i żalu, obiecałam więc że będzie mógł sobie wymyślić jakąś przyjemność w zamian. Nie tyle rzecz ale jakiś fajny wypad. No i młody zaczął kombinować.
Najpierw że to nie może być jedna przyjemność skoro brat jest na wyjeździe przez 3 dni. Dziś rano stwierdził, że on tez powinien dostać analogiczne kieszonkowe jak brat na wyjazd. Nie stawia sprawy ostro, roszczeniowo, raczej z takim szelmowskim błyskiem w oku.
Jak daleko poszłybyście w "wyrównywaniu strat"?