cozapogoda
28.06.11, 13:04
Syn lat 11,od kilku lat przyjaźni się z grupą chłopców (11-13lat). Tak było do zeszłego piątku. w piątek jak zawsze zadzwonił do jednego z nich i zapytał co robisz? kolega na to "gó..." i się rozłączył. Zadzwonił do drugiego,tamten miał zamiar się rozłączyć,ale przez przypadek wcisnął słuchawkę "odebrania" i syn słyszał ,że oni są razem i się namawiają,że nie wyjdą z nim na dwór.
W sobotę jeden z "przyjaciół" sam zadzwonił do syna i powiedział,żeby przyszedł do nich na boisko,syn poszedł,ale na boisku nikogo nie było,zadzwonił do niego i usłyszał,że ma przyjść w inne miejsce,ale tam tez ich nie było. Zadrwili sobie z niego. Wrócił do domu bardzo zawiedziony.
Od tamtej pory siedzi w domu sam,wszyscy koledzy sie od niego odwrócili,nie dzwonią do niego i nie odbierają jego telefonów. Serce mi się kraja,to dopiero początek wakacji a on siedzi w domu .Widzę jaki jest nieszczęśliwy. Nie chcę się wtrącać w ich relacje,ale już sama nie wiem,może ja powinnam z nimi porozmawiać,tylko co mam im powiedzieć,skoro z synem rozmawiać nie chcą. Syn nie ma pojęcia o co chodzi,w czwartek wieczorem wszystko było ok a w piątek rano już nie. Nie chcę nikogo zmuszać do przyjaźni z moim synem,ale tak z dnia na dzień go odtrącili. Nie wiem co myśleć.