dojrzewanie dziecka-ciężko mi..

17.07.11, 12:57
mój syn ma 13,5 roku
wyraźnie dojrzewa-fizycznie i psychicznie bardzo się zmienił w ciągu ostatniego pół roku.
jest fajny,wesoły,bardzo kontaktowy i rezolutny chłopak,do tej pory dobrze się dogadywaliśmy.
od ok. 3-4 m-cy pojawiają się problemy,z którymi szczerze mówić ja sobie nie radzę,mąż też średnio.
syn zaczął popalać papierosy,stał się arogancki,pyskaty.
kilka dni temu zostawił otwarte gg no i licho mnie podkusiło i poczytałam sobie (wiem-paskudne..).no i zdębiałam-z kolegami i dziewczynami umawiają się na alkohol (ile w tym prawdy-nie wiem bo nigdy nie poczułam),"kurują się po ziole",rozmowy z dziewczyną mają podtekst erotyczny..bluźnią przy tym gorzej niż rynsztok.jestem normalnie w szoku.
nie wiem jak z nim rozmawiać i czy wogóle.tzn bardzo dużo rozmawiamy-ani seks ani narkotyki czy alkohol nie są tematem tabu,przestrzegamy i doradzamy-ale może za dużo?
ewidentnie mam problem z dojrzewaniem dziecka-jak sobie z tym poradzić?
dodam tylko,że jesteśmy normalną rodziną-żadna patologia,o dzieci dbamy,rozmawiamy z nimi.
popełniliśmy jakiś błąd?
    • jagabaga92 Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 20.07.11, 15:16
      Z moich nastoletnich czasów dobre efekty przynosi upicie dziecka prze rodziców i "upalenie" go do zielonosci. Jednej koleżance to mama nawet kazała zapisywać, co czuje upojona i "upalona"wink Skutek - mega pozytywny - dziewczyny poddane eksperymentowi nigdy nie wzięły kolejnego papierosa do ust, ani nigdy w życiu nie upiły sięsmile Myśle, że z chłopakiem będzie podobniewink
      • melmire Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 20.07.11, 16:36
        A ja sie zawsze zastanawialam co by bylo, gdyby dziecko przepicia czy przepalenie odmowilo. Bo ja bylam tego typu dzieckiem ze bym sie zaparla i powiedziala "nie". I co rodzic usiadzie na nastolatku, sila mu wepchnie papierosy do ust?
        Dla mnie najprostsza droga zeby stracic szacunek/autorytet/whatever - bo albo sie okaze ze rodzic nic nie moze, albo bedzie musial posluzyc sie sila fizyczna.
    • scher Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 20.07.11, 15:43
      klara-poisencja napisała:

      > syn zaczął popalać papierosy,stał się arogancki,pyskaty.
      > kilka dni temu zostawił otwarte gg no i licho mnie podkusiło i poczytałam sobie
      > (wiem-paskudne..).no i zdębiałam-z kolegami i dziewczynami umawiają się na alkohol
      > (ile w tym prawdy-nie wiem bo nigdy nie poczułam),"kurują się po ziole", rozmowy z dziewczyną
      > mają podtekst erotyczny..bluźnią przy tym gorzej niż rynsztok. jestem normalnie w szoku.
      > nie wiem jak z nim rozmawiać i czy w ogóle

      Ja bym rozmawiał, i to ostro. Skoro już przeczytałem, to powiedziałbym o tym. Robienie źle to proszenie się o kłopoty, prędzej czy później wypłynie. Tu jeszcze głupota, bo nawet ze swoimi wyskokami nie był w stanie się ukryć. Zostawił otwarte gg, jakby wołał: - Chodźcie, czytajcie, jaki jestem zdemoralizowany!

      Takie zachowania, jak opisujesz, są dla mnie absolutnie nie do przyjęcia, milion razy przekroczone granice nieprzekraczalne. Zrobiłbym wszystko, aby dziecku tego zabronić, wyciągnąć konsekwencje.

      Tłumaczenie i rozmowy z dzieckiem, przemawianie do rozsądku nie mogą, jak widać, zastąpić normalnej rodzicielskiej dyscypliny. Coraz więcej nastolatków nie boi się nikogo i niczego, żadnych konsekwencji. To nie jest normalne.
      Moim zdaniem za dużo luzu dawaliście dziecku do tej pory.
      • verdana Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 20.07.11, 15:51
        Yyy, dziwne rzeczy się zdarzają.
        Całkowicie zgadzam się z Scher, w kazdym punkcie.
        • scher Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 20.07.11, 16:01
          verdana napisała:

          > Yyy, dziwne rzeczy się zdarzają.
          > Całkowicie zgadzam się z Scher, w kazdym punkcie.

          Świat się kończy smile
          • sebalda Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 20.07.11, 16:56
            Kurcze, a ja swoich dzieci nigdy ostro nie dyscyplinowałam, za to strasznie dużo z nimi gadałam i nigdy takich problemów nie miałam.
            Wpajanie wartości, ale nie takie umoralniające tylko zwykłe, ludzkie. Gadanie o konsekwencjach nałogów (obrazowe, rzeczowe) często i przy różnych okazjach. Opowiadanie o tym, jak sama byłam młoda, jakie były pokusy i jakie sposoby ich zwalczania (historie z młodości rodziców naprawdę interesują dzieciaki, ktore mają dobry kontakt ze starymi).
            Córka zawsze była z gatunku wrażliwych intelektualistek, nie była typem imprezowiczki, więc było łatwiej, a z synem wiele za mnie załatwiło harcerstwosmile No może nie załatwiło za mnie, ale mnie wsparło we wpajaniu ideałów. Syn jest harcerzem z przekonania, honorowym i mądrym.
            Znam bardzo przyzwoitą rodzinę, rodzice wydają się bardzo rozsądni i oddani młodszemu synowi, ale ten w 1 klasie gimnazjum wylądował w szpitalu po zatruciu alkoholowym, teraz w wieku 15 lat pali nałogowo, widać, że jest zmanierowany. W tym przypadku zawinił ewidentnie brak czasu dla dziecka, bo rodzice pracują dużo i do późna. Wyjeżdżają na mega wypasione wakacje letnie i zimowe, ale kosztem czasu poświęconego dziecku. Moje dzieci takich wakacji nie mają, ale mają za to na wyłączność cały mój wolny czas, jaki staram się im jak najczęściej poświęcać. Przy czym nie jest to poświęcenie z mojej strony, bo ja zwyczajnie bardzo lubię swoje dzieciaki. To bardzo ważne.
            Zastanówcie się, czego u Was zabrakło, może jest czas, by to skorygować.
            Na pocieszenie dodam, że czasami dzieci chojrakują przed kolegami i wypisują głupoty na gg czy innych portalach, pewnie połowa z tego to prawda, ale rękę na pulsie trzeba trzymać.
            Przekleństwa są na porządku dziennym, strasznie mnie to mierzi, ale rozpowszechnienie tego zjawiska jest już faktem dokonanym. Byle przy mnie tak sie nie wyrażali. Mój harcerz chyba tak nie mówi, bo jest harcerzem, ale wrażliwa intelektualistka niestety czasami takwink O tempora, o mores !!!
            • verdana Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 20.07.11, 17:29
              Ja też problemów nie miałam, ale po pierwsze - to często zalezy od charakteru dziecka, po drugie - coś już zostało zaniedbane, jesli trzynastolatek tak się zachowuje. A czasu cofnąć się nie da.
              Pewne wartosci najwyraźniej nie zostały wpojone i dziecko jest na najlepszej drodze do demoralizacji. pewnie, że trzeba rozmawiać, ale na tym etapie konieczna jest już dyscyplina i kontrola.
              • klara-poisencja Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 20.07.11, 19:25
                kurcze-ale ja naprawdę nie wiem co zaniedbałam.
                nigdy nie byliśmy wobec niego zbyt pobłażliwi,miał jasno określone zasady,nakazy i zakazy ale i mnóstwo praw.dużo rozmawiamy,czasu poświęcaliśmy mu sporo-pracował mąż,ja mniej zdecydowanie więc był czas na zabawę,rozmowy,wspólne wyjazdy i wypady za miasto.
                pewnie,że nie jesteśmy idealni i gdzieś błędy zostały popełnione-tylko gdzie?
                w dużej mierze ma na to wpływ charakteru syna-od dawna widzę,że jest bardzo podatny na wpływy,często nie ma własnego zdania.boi się,że jak czegoś nie zrobi to nie będzie akceptowany w grupie.
                wbrew temu co ktoś tu napisał nie mamy kłopotów z dyscypliną-system kar i nagród działał (tak mi się wydaje).
                sama już nie wiem..to naprawdę fajny,inteligentny chłopak i mam jednak nadzieję,że weźmie sobie nasze rozmowy do serca i będzie mądrzejszy niż jego koledzy.
                dzięki za porady
                • verdana Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 20.07.11, 20:51
                  W idealnym swiecie dobrzy rodzice wychowują grzeczne dzieci. W normalnym świecie można nie popelnić błędu i mieć problemy wychowawcze - bo akurat dziecko dostało sie pod wpływ niewłasciwych kolegów, ciężko przechodzi okres dojrzewania, albo ma problem, o ktorym rodzicom nie mówi.
                  Jesli mogę coś podpowiedzieć, to być moze - ale oczywiscie bardzo być moze - problem lezy w braku problemów - i to z dyscypliną własnie. Dziecko, bardzo grzeczne, bardzo posłusznie wykonujące polecenia rodziców moze wyrosnąć na nastolatka, ktory równie grzecznie i posłusznie wykonuje polecenia lidera grupy.
                  System angród i kar wychowuje dziecko sterowanie "zewnętrznie" - a w nastolatkowym wieku albo dziecko przechodzi na sterowanie wewnetrzne, czyli działa nie dlatego,z e zostanie ukarane lub nagrodzone, ale dlatego,z ę uwaza, ze tak trzeba. I , niestety, własnie taki system, jesli działa, czasem stanowi protezę własnych decyzji i sumienia. To moze być to, co przeoczyliście.
                  • sebalda Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 20.07.11, 21:30
                    Moja pełna zgoda, że na tym etapie dyscyplina będzie potrzebna, pisałam wyżej o wcześniejszych domniemanych zaniedbaniach i o tym, że to nie brak dyscypliny mogł zawinić. I zgadzam się z powyższym postem Verdany. Dziecko zbyt mocno dyscyplinowane, podlegające ciasnemu systemowi nagród i kar faktycznie może mieć problem z własną oceną i to oceną siebie, innych, rzeczy dobrych i złych. Stąd właśnie moja niechęć do surowej dyscypliny, a nacisk na wpajanie wartości. I budowanie poczucia własnej wartości u dziecka.
                    Bardzo się bałam pójścia syna do gimnazjum, bo nie byłam pewna, czy chęć utożsamienia się z nową grupą i nieodstawania od niej nie sprawi, że syn stanie się podatny na wpływy. Stało się odwrotnie, syn bardzo krytycznie podszedł do lansu w grupie, postawił na swój indywidualizm i asertywność, znalazł kolegów podobnych jemu i to, że grupa niby rządząca w klasie go nie akceptowała, nie zlamało go, więcej, wzmocniło. Zatem nie zawsze jest tak, że grupa, środowisko mają przemożny wpływ na zachowania nastolatka.
                    Teraz trzeba z młodym poważnie pogadać, musi wiedzieć, że nie ma absolutnie zgody na używki i uświadamiać mu, że nie musi robić tego, co robi większość, że może być mądrzejszy. Chwalić go za rzeczy warte pochwały, okazywać oprócz miłości, także Waszą przyjaźń, bo łatwiej jest dziecko kochać niż lubić, ale za to jakie to potem satysfakcjonujące i miłesmile
                    • verdana Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 20.07.11, 21:48
                      No własnie - zadne z moich też nigdy nie ulegało naciskowi grupy. Zresztą, IMO ten nacisk, ktorego tak boją się rodzice, jest też przesadą. W klasie zazwyczaj jest spoo różnych grup i dziecko ma szanse wybrać tę, która mu pasuje, a nie podporzadkowywać się bezmyślnie grupie o zupełnie innych celach i wartosciach.
                      A czasem spotykają rodziców wrecz niespodzianki. Mój syn poszedł do bardzo średniego liceum, gdzie rzeczywiście jest nacisk grupy. Na czele z pewnym dresem.
                      Na to, żeby czytać dobre ksiązki, a nie badziewie. Cóż.
                • scher Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 09:35
                  klara-poisencja napisała:

                  > nigdy nie byliśmy wobec niego zbyt pobłażliwi,miał jasno określone zasady,nakazy i zakazy
                  > ale i mnóstwo praw.

                  Jakich praw? Może nieodpowiednich? Może za dużo?

                  > wbrew temu co ktoś tu napisał nie mamy kłopotów z dyscypliną-system kar i nagród działał

                  No ale teraz nie działa. Zamiast ukarać dziecko i przykręcić mu śrubę, obracasz się bezradnie jak ksiądz w studni.
                  • sebalda Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 11:39
                    scher napisał:
                    > wbrew temu co ktoś tu napisał nie mamy kłopotów z dyscypliną-system kar i nagród działał

                    No ale teraz nie działa. Zamiast ukarać dziecko i przykręcić mu śrubę, obracasz się bezradnie jak ksiądz w studni.

                    A może system kar był za mocno dokręcony? Przykręcać śrubę. Czyli co? Jak odebranie kieszonkowego i zakaz gry na komputerze nie działa, to zakaz wychodzenia. Jak to nie zadziała, najlepiej kary cielesne. A jak i to nie zadziała? Wyrzucić z domu albo wezwać policję, niech go zamkną w poprawczaku. Jak długo i jak bardzo można przykręcać śrubę? Aż coś pęknie? Wtedy dopiero będzie płacz.
                    Verdano, nie wiem, czy nie dałaś się nabraćwink
                    • verdana Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 12:47
                      Nie, syn wrócił kiedyś w stanie, który okresliłabym jako stuporsmile Przez pierwsze dwa miesiące nieco obawiał sie rzeczonego dresa, do momentu, kiedy dres podszedł do niego na korytarzu, skrytykował czytanie Prachetta (marna lektura, nie warto) i polecił "Nędzników" jako lekturę stojącą o niebo wyżej. Syn do dziś się skręca ze wstydu, bo "Nedzników" nie przeczytał, a sporo osób się za nich zabrało.
                      Fakt, klasa jest humanistyczna i dres też jest humanistycznysmile
                      • sebalda Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 12:53
                        Verdano, z tym nabieraniem chodziło mi o poparcie dla Schera postulującego dyscyplinęwink Jeśli 13-latek pije i pali oczywiście potrzebna jest dyscyplina, ale jeśli do tej pory ta dyscyplina była, a on mimo to pije i pali, to ja nie doradzałabym dokręcania śruby, tylko zrewidowanie raczej samego ścisłego systemu nagród i kar. Jeśli coś się nie sprawdza, to nakręcanie tego czegoś nic dobrego nie przyniesie, wtedy potrzebna jest analiza i zmiana systemu. Proste.
                        • verdana Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 12:59
                          A ja bym bała sie cokolwiek doradzać.
                          Po pierwsze nie wiadomo, jaka była dotychczas dyscyplina. Taka jak u mnie w domu (szkoły opuszczać nie wolno, trzeba powiedzieć, kiedy się wróci, spać w czasie roku szkolnego chodzi się o..., telewizora i komputera nie włacza sie bez pozwolenia w wyłącza na polecenie, pyskować i krytykować rodziców wolno ile wlezie), czy wojskowy dryl. Czy palenie itd jest buntem przeciw dyscyplinie, czy ta dyscyplina koncentrowała się na zupełnie innch kwestiach (np,. na nauce szkolnej i porzadku w pokoju). Niemniej uważam, zę trzynastolatek, który pali i bardzo wulgarnie rozmawia o dziewczynach jest zjawiskiem na tyle niepokojącym, ze oprócz rozmów itd, potrzebny jest ścisły nadzór.
                          • scher Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 13:01
                            verdana napisała:

                            > A ja bym bała sie cokolwiek doradzać.
                            > Po pierwsze nie wiadomo, jaka była dotychczas dyscyplina.

                            Sebalda już wie: dyscyplina była za ostra.
                            Uzasadnienie: Bo sebalda właśnie z takim zjawiskiem walczy.
                    • scher Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 12:54
                      sebalda napisała:

                      > No ale teraz nie działa. Zamiast ukarać dziecko i przykręcić mu śrubę, obracasz
                      > się bezradnie jak ksiądz w studni.
                      > A może system kar był za mocno dokręcony?

                      A co w pierwszym poście każe ci tak przypuszczać?
                      • sebalda Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 14:22
                        A dlaczego mamy dyskutować w oderwaniu od wszystkich postów autorki, tylko na temat pierwszej wypowiedzi? Autorka doprecyzowała, że był system kar i nagród, zatem dyscyplina była, nie wymyśliłam jej sobie.
                        Dziecko wychowywane w zdrowej, elastycznej dyscyplinie, rzadko schodzi na złą drogę. Matka nie pisała, że pisał wulgarnie o dziewczynach, tylko że pisał językiem z wulgaryzmami. Znam tylko jednego nastolatka, ktory nie przeklina, bo jest harcerzem, bo ja bardzo od lat z tym walczę (i czuję się, jakbym walczyła z wiatrakami), reszta młodzieży przeklina, a znam bardzo różne dzieciaki, te z prawdziwie dobrych domów, te zwyczajne, naprawdę różne. To staje się normą kulturową i czasami myślę, że nasze pokolenie jest ostatnim, ktore to razi. Inna sprawa, że znam osoby bardzo inteligentne, nobliwe, szanowane, ktorym też zdarzają się przekleństwa. Od kogo ta młodzież ma się uczyć?
                        Palenie tępiłabym ostro, ale też wiem, że popalanie w tym wieku nie zawsze kończy się nałogiem. Wprowadziłabym ścisłą kontrolę. Picia oczywiście też. Ale nie tragizować, nie przekreślać dziecka i nie dokręcać śruby, tylko przeanalizować dotychczasowe metody. Co w nich szwankowalo, że chłopak ma potrzebę szpanowania przed rówieśnikami, bo z tego pewnie wynikają jego głupie zachowania.
                        • verdana Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 14:42
                          System kar i nagród nie musi być wcale surową dyscyplina. Wystarczy,że dziecko otrzymuje nagrody i kary wyłącznie za utrzymywanie porządku, oceny w szkole i wyprowadzanie psa. Może za to wychodzić z kolegami ile chce, korzystać z komputera w sposób dowolny itd. Wtedy cały system kar i nagród ma wiele wspólnego z tresurą w określonej dziedzinie, ale nic wspólnego z dyscypliną.
                          Moje dzieci nie przeklinały w mlodzieńczym buncie przeciw przeklinającej matcesmile Bardzo lubię przekleństwa, nie wulgaryzmy, nie przekleństwa jako przecinki, ale przekleństwa w odpowiedniej sytuacji.
                          • sebalda Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 15:36
                            > ) Bardzo lubię przekleństwa, nie wulgaryzmy, nie przekleństwa jako przecinki, a
                            > le przekleństwa w odpowiedniej sytuacji.
                            No właśnie ja się z tym ciągle spotykam, wszystkie moje koleżanki (30-40-latki) też to tak tłumaczą, a ja tego za nic nie rozumiem i nie umiem się przyzwyczaić. Niemniej nie ośmieszam się już, krytykując to zjawisko, bo naprawdę nie znam (a mam krąg wielu znajomych, pracuję w środowisku zdecydowanie inteligenckim) nikogo, kto by nie używał w ogóle inwektyw. Także jak ktoś pisze, że przeczytał w korespondencji dziecka wulgaryzmy, to już w ogóle się nie dziwię, skoro prawie wszyscy dorośli ich używają, jak oczekiwać od dzieci, żeby tego nie robiły. Nawet jak sami tego nie robimy, ale wszyscy inni dorośli robią. U mnie jest jednak przestrzegana zasada nieużywania inwektyw w domu, przy mnie. Syn tego nie robi także poza domem, ale córka i owszem, niemniej ze względu na szacunek wobec mnie i mojej niechęci - w domu nigdy nie przeklina.
                            Rozumiem, że syn autorki wobec niej też raczej nie używa wulgaryzmów?
                            Verdano, dlaczego lubisz przekleństwa, jak to nazywasz, w odpowiedniej sytuacji? Naprawdę chciałabym to zrozumieć, bo od jakiegoś czasu czuję się jak nieprzystosowany do życia w grupie odmieniecwink
                            • verdana Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 15:48
                              Przekleństwa są fragmentem bogactwa języka. Pozwalają na wyładowanie się w sposób nikomu nie szkodzacy - to raz. Dwa - niektóre słowa, uznane za "nieprzyzwoite", nie mają innych odpowiednikow w języku. Jesli powiem, że coś było zaj..., to ani słowo "interesujący", ani "fajny", a ni "ekscytujacy" nie oddają tego, co chcę powiedzieć. Jak mówię, ze w tej sukience widać, jakie mam du..psko, to nie jest to to samo, co powiedzenie "Och, w tej sukience widać, że nie jestem zbyrt dobrze zbudowana" i nie jest to dla mnie rownie nieprzyjemne jak powiedzenie "Cóż, wiadać, że mam otłuszczone pośladki". jak upuszczam sobie młotek na nogę, albo dostaję o północy pracę licencjacka do sprawdzenia na jutro to okrzyk "q!!!!!!" pozwala mi o wiele lepiej wyrazić swój ból, niż cichy szept "ojej, niedobrze...".
                              Nie jestem zwolenniczką klnięcia w sposób niekontrolowany, ale nie jestem też za zubażaniem języka polskiego przez nieużywanie całkiem pożytecznych i unikalnych słów.
                              Czym innym jednak sa wulgaryzmy w odniesieniu do kogoś.
                              • sebalda Re:Wulgaryzmy 22.07.11, 13:03
                                Verdano, dzięki za wyjaśnienie. Jest coś w tym, co piszesz, niemniej ja mam jakiś wewnętrzny hamulec i te słowa rażą mnie w każdym kontekście, no może oprócz tego z pracą licencjacką o północy na jutrosmile
                                Boję się jedynie, że dawanie sobie przyzwolenia na wulgaryzmy jakoś nas wszystkich na nie znieczula, a to pociąga za sobą jednak niebezpieczeństwo uzycia ich w odniesieniu do innych, tak z rozpędu. Gdzieś nie pohamujemy języka i w kłótni powiemy o jedno słowo za dużo. A potem się zdziwimy, że ktoś przez to ucierpiał. Wiem, co mówię, mam w domu takiego, ktory się bardzo dziwił, gdy obruszyłam się za słowo suka. Jeśli się używa w codziennym języku słowa na k, to suka już nie powinno boleć. Mnie boli.
                                Rozumiesz, o co mi chodzi Verdano, prawda? Ty takich obaw nie masz?
                                • verdana Re:Wulgaryzmy 22.07.11, 13:23
                                  Ależ to sa tylko słowa. Może lepiej czasem nawet powiedzieć sobie (czy nawet innym) "Mój szef jest sq...", niż milczeć, albo powiedzieć "Mój szef jest głupim człowiekiem, idiotą i nieudacznikiem".
                                  Nie sądzę, aby użuwanie wulgaryzmów wtedy, gdy sa na miejscu, adekwatne do sytuacji demoralizowało kogokolwiek. Tak, takie niebezpieczeństwo istnieje, jesli wulgaryzmów uzywa się w formie przecinków.
                                  Tak samo może znieczulać - a może nawet bardziej - krytyka kulturalnym językiem, za plecami, albo nieuzasadniona - a przecież nie powiemy nikomu, ze krytyka to wstęp do znieczulicy i nalezy jej zaniechać.
    • mama303 Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 20.07.11, 22:18
      klara-poisencja napisała:

      >.no i zdębiałam-z kolegami i dziewczynami umawiają się na alk
      > ohol (ile w tym prawdy-nie wiem bo nigdy nie poczułam),"kurują się po ziole",ro
      > zmowy z dziewczyną mają podtekst erotyczny..bluźnią przy tym gorzej niż rynszto
      > k.jestem normalnie w szoku.

      Może tyle w tym prawdy co kot napłakał. Wybadałabym chłopaka w szczerej rozmowie, co tak naprawde o tym sądzi: o alkoholu, o używkach, dowcipy erotyczne mogą tez miec charakter maniery.
      nie wpadaj w panikę, może chłopak swój rozum ma dla siebie a tylko na pokaz jest taki wyluzowany.

      > nie wiem jak z nim rozmawiać i czy wogóle.tzn bardzo dużo rozmawiamy-ani seks a
      > ni narkotyki czy alkohol nie są tematem tabu,przestrzegamy i doradzamy-ale może
      > za dużo?
      > ewidentnie mam problem z dojrzewaniem dziecka-jak sobie z tym poradzić?
      > dodam tylko,że jesteśmy normalną rodziną-żadna patologia,o dzieci dbamy,rozmawi
      > amy z nimi.
      > popełniliśmy jakiś błąd?
      • klara-poisencja Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 20.07.11, 23:06
        no w rozmowie zdecydowanie odciął się od alkoholu i narkotyków,do fajek się przyznaje i wie,że sprzeciwiamy się temu-i to bardzo.
        bardzo starałam się być dobrą matką-taką co to i przytuli, i opieprzy.taką,na którą zawsze można liczyć.wydaje mi się,że taka jestem.szkoda,że obecnie autorytetem są koledzy..
        no nic-po wakacjach będę miała okazję pogadać z koleżanką,która jest pedagogiem szkolnym-ciekawa jestem jej spojrzenia na tę sprawę.
        • scher Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 09:36
          klara-poisencja napisała:

          > no w rozmowie zdecydowanie odciął się od alkoholu i narkotyków

          Kolejna naiwna matka nastolatka.

          > do fajek się przyznaje i wie,że sprzeciwiamy się temu-i to bardzo.

          I ten efekt cię zadowala?
          • klara-poisencja Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 15:02
            rozumiem,że wg ciebie powinnam absolutnie nie wierzyć dziecku i zakładać,że kłamie na każdym kroku?
            i jeszcze jedno-daj mi proszę mądrą radę jak walczyć z paleniem bo mnie ręce opadają
            • sebalda Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 16:26
              Dziecku należy się ograniczone zaufanie. To znaczy można ufać, ale trzeba być czujnym. Dziecko musi mieć przekaz taki, że jeśli zawiedzie zaufanie, straci je, a to się skończy kontrolą i nadzorem, a tego żaden nastolatek nie lubi. Trzeba sprawę postawić jasno: jeśli przyłapię Cie na kłamstwie w poważnej kwestii, przestanę Ci wierzyć i zacznę sprawdzać.
              Płacić grubą kasę za truciznę? Paranoja i głupota. Gdybym przyłapała na dowodach w sprawie palenia, zatrzymalabym kieszonkowe z przekazem, że nie będziesz dopłacać do trucizny. I jasny komunikat, że nawet jeśli wszyscy koledzy popalają, to on nie musi, zresztą wszędzie na świecie palenie wychodzi z mody (nie wiem, czy tak jest do końca, ale co zaszkodzi tak mu powiedziećwink).
              • verdana Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 16:36
                Uwazam, ze nie dawanie kieszonkowego 13-latkowi to najlepsza droga, aby zaczął kraść. Bo jemu naprawde potrzebne sa pieniądze. Nie na papierosy, ale choćby na cos do picia, jak jest spragniony. Brak jakichkolwiek pieniedzy tak silnie uzaleznia 13-latka od rodziców, jak zadne chyba inne restrykcje. Mam watpliwości, czy warto.
              • myelegans Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 18:03
                I jasny komunikat, że nawet jeśli wszyscy koledzy popalają,
                > to on nie musi, zresztą wszędzie na świecie palenie wychodzi z mody (nie wiem,
                > czy tak jest do końca, ale co zaszkodzi tak mu powiedziećwink).

                Dlatego znowu sport sredniowyczynowy znowu tu pomaga, bo sportowcy nie pala, maja inne priorytety, imponuja sobie wynikami, a nie uzywkami. ZAWSZE znajdzie sie sport, w ktory mozna trafic, warto sprobowac wszystkiego, czasami to jakis role model, czasami trener, czasami wyniki, czasami obozy itd.
                Pogadanki na temat jak palenie jest szkodliwe niczego nie zalatwi, w tym wieku sie jeszcze mysla, ze sa niesmiertelni i nic sie ich nie ima.

                Ja mam jeszcze jedno przemyslenie, to jest zaufania dziecka do rodzica. NAWET jak popelni recydywe, zapali jeszcze jednego papierosa, napije sie jeszcze jedno piwo, bedzie wiedzial, ze nie bedzie potepiony i zaliczy sie to w poczet "nikt nie jest idealny i blad moze popelnic", bedzie mial odwage sie przyznac. Mowimy tu o rzeczach istotnych, nie o calowaniu sie z dziewczyna. cos co wchodzi w potencjalne prawne kolizje.
                Ja chce, zeby moje dziecko jak sie kiedys upije na imprezie bedzie mialo odwage zadzwonic, poprosic o przywiezienie i wiedziec, ze nie bede na nim pasow darla.

            • mama303 Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 21:13
              klara-poisencja napisała:

              > i jeszcze jedno-daj mi proszę mądrą radę jak walczyć z paleniem bo mnie ręce op
              > adają

              Prawda jest taka że mamy jako rodzice ograniczone pole działania. Możemy zrobic wszystko co w naszej mocy i patrzeć co z tego młodzieniec sobie weźmie do serca.
      • myelegans Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 20.07.11, 23:20
        Nie mam nastolatka jeszcze wiec teoretyzuje. Odkrycia komputerowe na pewno skonfrontowalabym, bo tu nie juz zahacza o bezpieczenstwo swoje i innych, i wchodzenie w konflikt z prawem i TO bym mu uswiadomila: allkohol, papierosy sa nielegalne w jego wieku, narkotyki w zadnym i tu podchodzi nie pod dyscypline rodzicielska, ale prawna, gdzie to ON poniesie konsekwencje nie rodzice.

        Trudno ocenic sytuacje bez wgladu w rodzine, dynamike, srodowisko, historie itd. Ja tak patrze naokolo i widze pewne korelacje, nastolatki ktore sa w cos mocno zaangazowane, a to cos to najczesciej sport indywidualny badz zbiorowy, zalezy od charakteru, jakos lagodniej przechodza czas burzy i naporu. Bo naokolo maja srodowisko rowiesnicze z podobnymi celami i wartosciami, to moze byc jakims zabezpieczeniem, a figura autorytetu jest trener, nie rodzic, co jest duza roznica.
        Moj brat byl wyczynowym plywakiem i znalam cala jego paczke, i teraz z perspektywy wielu lat widze jaki to dobry trening charakteru byl.

        A co syn teraz w wakacje robi? Cos robi, czy sie obija i relaksuje przy piwku i papierosach? Ma jakas strukture dnia, obowiazki? W tym wieku na pewno wyslalabym na jakis oboz: zeglarstwo, konie, tenis, survival, , cos w co moglby wejsc, pobyc w innym, nowym srodowisku. Niech ma cos poza szkola i szkolnym srodowiskiem, czym moglby sie sprawdzic, wyzyc, zaimponowac, zeby i nie mial czasu i nie musial imponowac stosowaniem uzywek.
        • klara-poisencja Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 06:54
          syn interesuje się sportem ale ma słomiany zapał i jak go kilka razy zapisywaliśmy na zajęcie to po najdalej pół roku rezygnował mimo naszego dopingu. obóz,kolonie-nie chce jechać.pojechał raz,wrócił z niezbyt dobrymi doświadczeniami i więcej już nie chciał jechać.nie zmuszę go.
          nie relaksuje się przy piwku-jak wspomniałam nie poczułam nigdy.siedzi przy komputerze jak nie ma pogody albo gania po podwórku.
          • sebalda Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 09:58
            Słomiany zapał w tym wieku jest bardzo typowy. Nie zrażać się, podsuwać dalej.
            A może właśnie harcerstwo. Ja wiem, że niektórym nie najlepiej się kojarzy, ale z doświadczenia syna naprawdę mogę polecić.
            • maksimum Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 22:57
              Niestety chowasz patologie w domu.
              Zycie dla niego jest wielkim rozczarowaniem i siega po uzywki,czyli idzie na latwizne.
              Domyslam sie,ze w szkole idzie mu byle jak,chyba ze slaba szkola i nie ma sie czym przejmowac.
              Corka ma 14 a syn 16,5 i nigdy nie palili ani nie pili.Corka sprobowala pol kieliszka wina na swoje 14 urodziny i to by bylo na tyle.Syn nawet nie chcial sprobowac.
              U nas w domu sie nie pali ani nie pije,wiec nie ma tradycji czy dziedziczenia nalogu,a poza tym zagonilem dzieci do sportu.Syn gra w szkole w tenisa juz 3 lata,a corka trenuje by sie za rok do druzyny zalapac.
              • klara-poisencja Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 21.07.11, 23:11
                bujaj na drzewo-guzik wiesz o mnie,mojej rodzinie i ew. nałogach uncertain
                • maksimum Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 22.07.11, 05:11
                  klara-poisencja napisała:

                  > bujaj na drzewo-guzik wiesz o mnie,mojej rodzinie i ew. nałogach uncertain

                  Dziecko niedaleko pada od jabloni,wiec wiem o tobie wiecej niz ci sie wydaje.
                  • klara-poisencja Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 22.07.11, 06:42
                    tak,tak-oczywiście uncertain
              • mama303 Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 22.07.11, 18:58
                maksimum napisał:

                > Corka ma 14 a syn 16,5 i nigdy nie palili ani nie pili.Corka sprobowala pol kie
                > liszka wina na swoje 14 urodziny i to by bylo na tyle.Syn nawet nie chcial spro
                > bowac.

                Może sa sprytni i umieją sie nieźle ukryć tongue_out
                • maksimum Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 22.07.11, 19:31
                  mama303 napisała:

                  > Może sa sprytni i umieją sie nieźle ukryć tongue_out

                  Mozesz mnie wierzyc,ze sporo jest takich ludzi oraz malolatow,ktorzy nie pala i nie pija i ...ich do tego nie ciagnie.
                  Rozmawialem na ten tamat wczoraj z synem i powiedzial,ze ok 75% tych w jego wieku probowalo alkoholu i wielu juz w gimnazjum.
                  Ja nawet widzialem kolegow syna se szkoly podchmielonych i z papierosem,ale co mnie to obchodzi.Niektorzy juz trawke w wieku 13,5 lat zaczynali palic.
                  Teraz maja 16,5 i sa degeneratami.Rozmawialem z jednym z nich i ma nadzor policyjny.
                  Ma godzine policyjna i gdy gralismy w kosza musial isc do domu,bo chyba o 9 wieczorem juz ma byc w domu.

                  To nie jest sprawa w sprycie czy dobrym maskowaniu sie lecz nabywaniem lub nie zlych nalogow.
                  Kazdy wie,ze alkohol i paierosy sa szkodliwe i jak chcesz sobie pomoc to unikasz rzeczy szkodliwych.
                  • verdana Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 22.07.11, 19:40
                    Twój syn chodzi do szkoły, w której część uczniów ma nadzor policyjny???
                    Ja bym do takiej dennej szkoly dzieciaka nie puscila.
                    • maksimum Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 23.07.11, 05:12
                      verdana napisała:

                      > Twój syn chodzi do szkoły, w której część uczniów ma nadzor policyjny???

                      Oni chodzili razem do podstawowki.Do gimnazjum juz calkiem innego,a teraz syn konczy juz liceum.Tamten chlopak nie wiem czy chodzi do szkoly czy tez nie.

                      > Ja bym do takiej dennej szkoly dzieciaka nie puscila.

                      Nie udawaj glupiej.Twoje dzieciaki do szkoly syna by sie nie dostaly.
                      • klara-poisencja Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 23.07.11, 07:27
                        jesteś człowieku jedną,wielką,denną,pustą i nadętą porażką..szkoda mojej klawiatury
                  • mama303 Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 22.07.11, 20:49
                    maksimum napisał:

                    > Mozesz mnie wierzyc,ze sporo jest takich ludzi oraz malolatow,ktorzy nie pala i
                    > nie pija i ...ich do tego nie ciągnie

                    Ależ ja Ci wierzę, wiem też że jest sporo naiwnych rodziców, którzy sobie myślą że wszystkie małolaty w koło chlaja i popalają ale moje cudowne dziecko to nigdy, przenigdy.
                    Czy dziecko znając takie kategoryczne nastawienie do używek jak Twoje, powiedziałoby Ci o tym gdyby zapaliło? Wątpię.
                    To już ja bym chyba wolała żeby moje dziecko zapaliło i mi powiedziało o tym.

                    > Kazdy wie,ze alkohol i paierosy sa szkodliwe i jak chcesz sobie pomoc to unikasz rzeczy szkodliwych.
                    Ale niektórym małolatom frajdę sprawia adrenalinka, jaką daje sięgniecie bo rzecz szkodliwą i zakazaną.
                    • maksimum Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 23.07.11, 05:19
                      mama303 napisała:

                      > Ależ ja Ci wierzę, wiem też że jest sporo naiwnych rodziców, którzy sobie myślą
                      > że wszystkie małolaty w koło chlaja i popalają ale moje cudowne dziecko to nig
                      > dy, przenigdy.

                      Jest okolo 25% dzieciakow,ktore nigdy nie probuja pic czy palic.
                      Ja w wieku 17 lat palilem i pilem,ale moj kolega z lawki nigdy nie palil.Teraz popija ale w dalszym ciagu nie pali.

                      > Czy dziecko znając takie kategoryczne nastawienie do używek jak Twoje, powiedzi
                      > ałoby Ci o tym gdyby zapaliło? Wątpię.

                      Dlaczego nie?
                      Przeciez nie ma za to kary smierci.
                      Poza tym jest w domu nikt nie pali ani nie pije,to od razu poczuje ze ktos pil czy palil.U nas nawet znajomi(jedna kobitka,ktora juz sie odzwyczaila) nie pala w domu tylko wychodza na zewnatrz.

                      > To już ja bym chyba wolała żeby moje dziecko zapaliło i mi powiedziało o tym.

                      I mam nadzieje,ze ci sie sprawdzi.

                      > Ale niektórym małolatom frajdę sprawia adrenalinka, jaką daje sięgniecie bo rze
                      > cz szkodliwą i zakazaną.

                      Przyznam ,ze jest to raczej dla niezbyt rozgarnietych.
                      • mama303 Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 23.07.11, 08:02
                        maksimum napisał:


                        > Jest okolo 25% dzieciakow,ktore nigdy nie probuja pic czy palic.
                        > Ja w wieku 17 lat palilem i pilem,ale moj kolega z lawki nigdy nie palil.Teraz
                        > popija ale w dalszym ciagu nie pali.

                        No pewnie że są, jest także bardzo wiele innych ciemnych stron psychiki ludzkiej. Ktoś kto nigdy nie pali i nie pije może byc np. socjopatą.
                        Równie cenna jest dla mnie umiejetnośc rozsadnego korzystania z takich "przyjemnosci" jak używki

                        > Dlaczego nie?
                        > Przeciez nie ma za to kary smierci.

                        żeby tata był zadowolony smile

                        > Poza tym jest w domu nikt nie pali ani nie pije,to od razu poczuje ze ktos pil
                        > czy palil.

                        Sa sposoby smile

                        > I mam nadzieje,ze ci sie sprawdzi.

                        A dzięki, to ważne żeby dziecko mi ufało.


                    • gocharadom Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 23.07.11, 08:20
                      maksimum, żal mi Ciebie. Jesteś ślepą matką i trudnym do współżycia człowiekiem.
                      • klara-poisencja Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 23.07.11, 08:45
                        radomianko (ja też z Radomia big_grin)-maksimum z tego co wiem to facet,z którym nie ma dyskusji.
                        • gocharadom Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 23.07.11, 08:58
                          Miło mi - klarosmile Facet -terrorysta, zupełnie nie zna dzieci. Pewnie sam miał trudne dzieciństwo... A jeśli chodzi o tak negatywną i stanowczą postawę wobec używek( alkohol w domu DLA DOROSŁYCH) to sądzę, że miał z tym problem lub jego najbliżsi.
                          • maksimum Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 23.07.11, 20:09
                            gocharadom napisała:

                            > Miło mi - klarosmile Facet -terrorysta, zupełnie nie zna dzieci.

                            Twoich nie znam i bardzo dobrze mi z tym.

                            > Pewnie sam miał trudne dzieciństwo...

                            O tak! Jak wyjezdzalem z Polski to musialem sprzedac swoje dwa samochody i motor,bo mielismy 3 samochody w domu na 3 osoby a matka nie prowadzila.

                            > A jeśli chodzi o tak negatywną i stanowczą postawę wobec u
                            > żywek( alkohol w domu DLA DOROSŁYCH) to sądzę, że miał z tym problem lub jego n
                            > ajbliżsi.

                            O tym juz wyzej napisalem.Babcia nie pila,dziadek nie pil.Matka nie pila,ojciec sporadycznie.
                            Ja kiedys pilem sporadycznie,teraz zupelnie nie.Dzieci nie i pija nie pala co jest nie do ogarniecia dla przecietnych Polakow nawet z Radomia.

                            Wy chyba w Radomiu czesto do wrozek chodzicie,ze macie taki smieszny oglad swiata.
                            • mama303 Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 24.07.11, 09:32
                              maksimum napisał:

                              > O tym juz wyzej napisalem.Babcia nie pila,dziadek nie pil.Matka nie pila,ojciec
                              > sporadycznie.
                              > Ja kiedys pilem sporadycznie,teraz zupelnie nie.

                              Bo pić to trzeba umić wink
                          • klara-poisencja Re: dojrzewanie dziecka-ciężko mi.. 23.07.11, 20:19
                            coś tam jeszcze brzdąkał ale dotarło do mnie,że mogę nie czytać jego dennych,burackich postów i go zablokowałam big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja