myelegans
09.08.11, 02:31
Niech mi ktos madry powie, czy to kwestia rozwojowa czy osobnicza. Ja sie ludze, ze rozwojowa, ksiaze malzonek upiera sie, ze taki egzemplarz i probuje za wszelka cene reformaowac. Moj prawie 7 latek ma wyjatkowo wybiorcza uwage, najczesciej proszony o cos, albo pytany o cos trzeba zadac pytanie fafnascie razy, zeby zajarzyl i odpowiedzial polslowkiem. Juz sie nauczylam, jak mam cos waznego do zapytania, albo przekazania, to sadzam, prosze, zeby na mnie popatrzyl, skupil sie i wtedy jest szansa, ze po dwukrotnym tylko powtorzeniu odpowie na temat. Mam wrazenie, ze dla niego to po prostu banaly niewazne uwagi, albo jest zaburzony.
Pytanie lub polecenie rzucone w jego kierunku jak nie patrzy typu "zaloz buty" "odnies talerz do kuchni" "co masz przyniesc na jutro do szkoly?" szansa 1 na 10, ze odpowie w trybie natychmiastowym.
Mnie sie wydaje, ze on po prostu slyszy, ale nie slucha i filtruje jako "background noise", czasami po trzykrotnym poproszeniu o ubranie sie rano, przychodze do pokoju, a on nadal w pizamie czyta ksiazke, twierdzac, ze nie slyszal. Ojciec mierzac miara dorosla, twierdzi, ze dziecko jest zwyczajnie nieposluszne, wg mnie to kwestia rozwojowa.
No cholera mnie czasami bierze i frustracja narasta, zwlaszcza jak sie spieszymy rano tak jak dzisiaj, przewoz stoi pod domem, czeka, a dzieck proszone o zalozenie sandalow 10 min wczesniej, dopiero ich zaczyna szukac, bo nie ma szans zeby byly w tym samym miejscu.
Ze sluchem jest w porzadku, bo wystarczy, ze po pytaniu na ktore nie dostaje odpowiedzi, zapytam szeptem czy chce lody, to natychmiast uwaga mu wraca.
Druga sprawa to okropnie roztargnienie, jest od 3 tygodni na obozie dziennym, gdzie do tej pory: przyniosl do domu juz 3 nieswoje reczniki kapielowe (podpisane, zeby nie bylo) i jakos swoich znalezc nie moze do tej pory, bo.... zapomina poszukac na stole podpisamym "rzeczy znalezione" , zostawil koszulke do plywania, przyszedl do domu majac na sobie nieswoje majtki i buty, i nie rozpoznal swoich szortow lezacych gdzies na podlodze w szatni na basenie obozowym, myslac ze to nie jego zostawil je tam i przyszedl do domu w szortach kapielowych. Za to wraca z plecakiem wypelnionym kamieniami, i roznymi innymi znaleziskami i wie dokladnie ile ma i czego mu brakuje. No rece mi czasami opadaja.
Powiedzcie, czy to mija?