Wybiorcza uwaga

09.08.11, 02:31
Niech mi ktos madry powie, czy to kwestia rozwojowa czy osobnicza. Ja sie ludze, ze rozwojowa, ksiaze malzonek upiera sie, ze taki egzemplarz i probuje za wszelka cene reformaowac. Moj prawie 7 latek ma wyjatkowo wybiorcza uwage, najczesciej proszony o cos, albo pytany o cos trzeba zadac pytanie fafnascie razy, zeby zajarzyl i odpowiedzial polslowkiem. Juz sie nauczylam, jak mam cos waznego do zapytania, albo przekazania, to sadzam, prosze, zeby na mnie popatrzyl, skupil sie i wtedy jest szansa, ze po dwukrotnym tylko powtorzeniu odpowie na temat. Mam wrazenie, ze dla niego to po prostu banaly niewazne uwagi, albo jest zaburzony.
Pytanie lub polecenie rzucone w jego kierunku jak nie patrzy typu "zaloz buty" "odnies talerz do kuchni" "co masz przyniesc na jutro do szkoly?" szansa 1 na 10, ze odpowie w trybie natychmiastowym.
Mnie sie wydaje, ze on po prostu slyszy, ale nie slucha i filtruje jako "background noise", czasami po trzykrotnym poproszeniu o ubranie sie rano, przychodze do pokoju, a on nadal w pizamie czyta ksiazke, twierdzac, ze nie slyszal. Ojciec mierzac miara dorosla, twierdzi, ze dziecko jest zwyczajnie nieposluszne, wg mnie to kwestia rozwojowa.
No cholera mnie czasami bierze i frustracja narasta, zwlaszcza jak sie spieszymy rano tak jak dzisiaj, przewoz stoi pod domem, czeka, a dzieck proszone o zalozenie sandalow 10 min wczesniej, dopiero ich zaczyna szukac, bo nie ma szans zeby byly w tym samym miejscu.
Ze sluchem jest w porzadku, bo wystarczy, ze po pytaniu na ktore nie dostaje odpowiedzi, zapytam szeptem czy chce lody, to natychmiast uwaga mu wraca.

Druga sprawa to okropnie roztargnienie, jest od 3 tygodni na obozie dziennym, gdzie do tej pory: przyniosl do domu juz 3 nieswoje reczniki kapielowe (podpisane, zeby nie bylo) i jakos swoich znalezc nie moze do tej pory, bo.... zapomina poszukac na stole podpisamym "rzeczy znalezione" , zostawil koszulke do plywania, przyszedl do domu majac na sobie nieswoje majtki i buty, i nie rozpoznal swoich szortow lezacych gdzies na podlodze w szatni na basenie obozowym, myslac ze to nie jego zostawil je tam i przyszedl do domu w szortach kapielowych. Za to wraca z plecakiem wypelnionym kamieniami, i roznymi innymi znaleziskami i wie dokladnie ile ma i czego mu brakuje. No rece mi czasami opadaja.

Powiedzcie, czy to mija?
    • bi_scotti Re: Wybiorcza uwaga 09.08.11, 04:13
      A jaka jest reakcja na mimochodem rzucona informacje, ktora jest dla Mlodego atrakcyjna? Tak samo "nie slyszy" oferty "zagramy w Twoja ulubiona gre" czy "idziemy na lody" (to tylko przyklady, nie mam pojecia co dla Niego akurat jest super fun smile )? Bo jesli takie info odbiera bez problemow natomiast olewa prosbe o odniesienie talerza do zlewu to sama masz odpowiedz - slubny ma racje; jesli jednak zero reakcji jest rozlozone po rowno - point dla Ciebie wink
      Tylko co z tego wynika?
      tongue_out
      • joa66 Re: Wybiorcza uwaga 09.08.11, 07:38
        Pytanie lub polecenie rzucone w jego kierunku jak nie patrzy typu "zaloz buty" "odnies talerz do kuchni" "co masz przyniesc na jutro do szkoly?"

        To raczej polecenia niż pytania ( nawet ostatnie sugeruje czynnośc do wykonania).

        Mój syn kiedy był młodszy tez nie lubił poleceń do wykonania natychmiast, działał natomiast system "uprzedzania", np. "za 10 minut wychodzimy, szykuj się powoli", "jak skończysz zupę, zanieś talerz do kuchni", "po filmie spakuj się do szkoły" itd, a dopiero potem wydawaliśmy już polecenia do wykonania od razu. (Syn z tego wyrósł, nawet nie wiem kiedy)

        Są dzieci, które z trudnoscią przechodzą z jednego "stanu" do drugiego.

        Może tak też jest i u Was?
      • yula Re: Wybiorcza uwaga 09.08.11, 09:52
        Nie masz racji, ona ma punkt w obu przypadkach i powiedziała dlaczego, dla niego te rzeczy które mu mówią nie są ważne, więc puszcza je mimo uszu, jeśli nie zatrzyma sie go i nie zmusi do zwrócenia uwagi. Napisała że zdanie o lodach powiedziane szeptem słyszy doskonale, bo dla niego są ważne. A ty miałabyś racje gdyby mimo usłyszenia i dotarcia do niego nie chciał wykonać polecenia.
        Do autorki:
        Nie ma wyjścia, nie mówić w biegu do niego, szczególnie rzeczy ważne, jak chcesz by coś zrobił to skup jego uwagę na sobie i wtedy powiedz, a jeszcze lepiej każ powtórzyć. Ja tak postępuje ze swoim a właściwie i starym i młodym tongue_out Co do roztargnienia i nie zapamiętywania swoich rzeczy to nie wiem, bo jeszcze takich problemów nie mamy.
        • mama_kotula Re: Wybiorcza uwaga 09.08.11, 11:05
          Cytat
          Ja tak postępuje ze swoim a właściwie i starym i młodym tongue_out


          Chichi. Ze mną tak postępuje mój facet i twierdzi, że to cholernie wkurzające, jak go nie słucham kiedy mi coś w biegu mruczy, a ja akurat robię coś innego.
          Ale potwierdzam - inaczej się nie da, człowiek się tylko wkurzy.
          Oraz, sprawdza się checklista, np. "rzeczy do wykonania rano" - wstać, ubrać się, umyć zęby, pościelić łóżko (rzeczy wykonane odkreślać). To tak a propos tego ubierania się i szukania sandałów wink
          • myelegans Re: Wybiorcza uwaga 09.08.11, 16:53
            > Oraz, sprawdza się checklista, np. "rzeczy do wykonania rano" - wstać, ubrać si
            > ę, umyć zęby, pościelić łóżko (rzeczy wykonane odkreślać). To tak a propos tego
            > ubierania się i szukania sandałów wink

            Przerabialam, tylko, ze na te checkliste trzeba spojrzec i odhaczyc, a o tym sie.... zapomina i wtedy znowu JA musialam chodzic i przypominac, 2 razy wiecej pracy..

            Nawet takie glupie rzeczy, jak na obozie dostal forme do wypelnienia dla rodzicow na zgode na wycieczka czolnem i ognisko wieczorem. Wsadzil do plecaka obok.... mokrego recznika na ktory zreszta daje mu plastikowa torbe, zeby nie moczyl wszysktiego, zamiast do kieszonki obok. Przyniosl do domu zmiety, mokry kawalek papieru, ktory do niczego sie nie nadawal.
            No o to mi jeszcze chodzi. Swoich kart Pokemonow nigdy nie wsadzilby obok mokrego recznika.
            ZERO zdrowego rozsadku i pomyslunku o konsekwencjach.
            • mama_kotula Re: Wybiorcza uwaga 09.08.11, 17:06
              Cytat
              No o to mi jeszcze chodzi. Swoich kart Pokemonow nigdy nie wsadzilby obok mokrego recznika.
              ZERO zdrowego rozsadku i pomyslunku o konsekwencjach.


              A, to my mamy jeszcze bardziej wesolutko, bo dzieciątko radośnie swoje rzeczy (np. rysunki) pcha luzem do plecaka - mimo posiadania teczki specjalnie przeznaczonej na nie - a potem do kogo jest foch, że się zniszczyły? do matki, moja droga, do matki i nie pytaj mnie, dlaczego do matki akurat, bo to jest jakaś straszliwa tajemnica, której źródeł nikt nie zna.

              Przy checkliście trzeba przez parę-paręnaście dni niestety - no sorry, że to napiszę, bo fajne to nie będzie i zakłada dodatkową robotę - przy dziecku na dupie siedzieć (można z kindlem i ebookiem tongue_out). No trzeba, choćby ci zęby zgrzytały, mi zgrzytają nadal, ale co mam zrobić? i w duchu proszę wszelkie bóstwa aby moje kolejne dziecko nie miało tych konkretnych genów swojej matki tongue_outtongue_out
            • nangaparbat3 Re: Wybiorcza uwaga 09.08.11, 20:16
              Czepiasz się. Dla niego ważne są karty z Pokemonami.
              To jeszcze naprawdę mało - siedem lat.
    • mruwa9 Re: Wybiorcza uwaga 09.08.11, 07:36
      Klasyka smile Znam takie egzemplarze.
      Znasz to? www.youtube.com/watch?v=gUHsA1NPyGE
      big_grin
    • mama_kotula Re: Wybiorcza uwaga 09.08.11, 11:02
      Myelegans, mam identyczny egzemplarz, tyle że nieco bardziej zafiksowany. Ale mój ma ZA smile
    • myelegans Re: Wybiorcza uwaga 09.08.11, 15:21
      joa, ja tak robie od zawsze, jestem chodzaca zegarynka i nieustajaco przypominam, "masz 15 minut, .... za 10 minut.... za 5 minut.... masz 1 minute", na czas na komputerze, nastawiam minutnik, ktory mu bzyczy kolo ucha i on go ignoruje, wiec znowu musze interweniowac, a oczekiwalabym, ze sam wylaczy komputer i juz. Ja nie chce nieustajaco gderac i przypominac zwlaszcza w sprawach rutynowych.
      Mnie nie chodzi o rzeczy niecodzienne, tylko wlasnie o te codzienne.... rutynowe.... wykonywane regularnie... o tej samej porze.... w tej samej kolejnosci. Codziennie wieczorem i rano sa te same rytualy , wiec nie wiem, skad u mojego dziecka nieustajace zaskoczenie, ze trzeba zrobic toalete wieczorna, zalozyc pizame, umyc zeby i ma to byc zrobione przed 21 w wakacje i 20:30 w czasie roku szkolnego. Ze zalozy jedna nogawke pizamy, i juz mu uwagi na druga nie styknie, bo W TEJ CHWILI musi dokonczyc rozdzial ksiazki, nie za 5 sekund. No nie mam cierpliwosci, i cos mi w zoladku rosnie.
      Na tym etapie rozwojue zyczylabym sobie, nie przypominac CODZIENNIE, ze trzeba odniesc kubek i talerz do kuchni, wrzucic brudne ubrania do zsypu, powiesic recznik na uchwycie po skonczeniu kapieli, wyjac zabawki z wanny, umyc zeby, ubrac pizame. To juz powinno byc wdrukowane i stanowic "second nature", a kurna nie jest. Nie chce nieustajaco trzymac albo kij, albo marchewke w sprawach rutynowych i mam wrazenie, ze bez przerwy przypominam i gderam i bardzo tego nie lubie i siebie wtedy nie lubie, bo moglabym sobie poczytac gazete w tym czasie, i przyjsc na wieczorne rozmowy do poduszki, zrelaksowana, a nie nabuzowana zla energia.

      Czasami robimy eksperyment i odpuszczamy przypominanie. Efekt: o plecak, buty, kurtke mozna sie potknac wchodzac, kubki, talerze, lyzeczki rozwalone po stole i blatach, po ksiazkach w pokoju trzeba chodzic, bo nie ma wolnego miejsca na podlodze, dziecko zasypia o 23 w ubraniu przykryte ksiazka, bez umytych zebow na lozku, obok niego miska z resztkami niedojedzonych jablek, rano musze go zwlekac i sa na wstepie awantury, bo jest oczywiscie niewyspany.

      No zesz, nie mam pomyslu. On mi przypomina troche takiego roztargnionego naukowca, zawsze mu cos po glowie chodzi, zawsze ma jakies pomysly, projekty, wszystko inne jest wazniejsze i nawet nie probuje sie starac, ale jak cos chce bardzo i jest zmotywowany np. wyjazdem do amusement park, albo obiecam, ze pojdziemy w jakies atrakcyjne miejsce to wszystko robi blyskawicznie, bez ociagania. Tylko, ze ja tej motywacji nie moge utrzymac na codzien bo sie nie da.
      Kotula, ja wielokrotnie podejrzewalam, ze mam Aspergeryka, byl badany pod tym katem, nie potwierdzono.
      Mnie sie juz po prostu nie chce byc policjantem, powinien zaczac powoli brac odpowiedzialnosc i wykazywac odrobine obowiazkowosci. Ja na pewno taka nie bylam w tym wieku.
      Wg mnie powinnam karac i nagradzac za wykonywanie rutynowych obowiazkow, jakos mi sie to kloci z intuicja i chce to zostawic dla rzeczy bardziej istotnych, niz karanie za nieumyte zeby,, albo przypominanie, ze mu je bakterie zra, tylko wtedy znowu to trzeba robic codziennie. No ilez mozna.
      No dobra, sie nakrecam. Slowo honoru, ze latwiej mi kierowac kilkunastoosobowym zespolem w pracy niz jednym 7-latkiem.
      • mama_kotula Re: Wybiorcza uwaga 09.08.11, 16:58
        Myelegans, checklista. Ja ci mówię. Checklista wywieszona na ścianie, to działa. Nie tylko na aspergeryków, to ogóline działa.

        To nie jest wdrukowane - znaczy, ten schemat rutynowych czynności, to musi być na piśmie i najlepiej w punktach. U mnie to nie jest wdrukowane do 30 roku życia, biorę poprawkę na mój ZA, ale wyuczone chociaż mogłoby być - sorry, nie jest, ręcznik wieszam, jak sobie przypomnę (i jak sobie w myślach powtarzam po kolei co mam zrobić po kąpieli). Moja mama do tej pory nie może się nadziwić, że ja nie robię pewnych rzeczy odruchowo (własnie w stylu wieszania ręcznika po kapieli, wkładania piżamy wieczorem, odnoszenia talerzyka do zlewu). No nie robię, nie robie i już.

        Oraz, może zacznij jednak nagradzać za wykonywanie codziennych rzeczy. Ja wiem, to powinno byc drugą naturą, takie tam, ale a nuż zadziała? Ja w pewnym momencie rozwoju tongue_out dawałam dziecku punkty za ubranie się bez przypominania. Ośmiolatkowi tongue_out
        • myelegans Re: Wybiorcza uwaga 09.08.11, 18:30
          No tos mnie pocieszyla wink Ale cos w tym slowie pisanym jest bo w szkole w klasie maja wywieszony dzienny rozklad zajec co po czym, w lazieince kartka przypominajaca o .... spuszczeniu wody i umyciu rak. Wody w toalecie mlody tez ... zapomina spuszczac, co powinno byc odruchem. Ja sie tylko obawiam, ze ta checklista stanie sie czescia krajobrazu, a jak ja sie bede do niej odnosic, to bedzie bunt, ze "no przeciez wiem, nie musisz mi mowic 10 razy"
          Moze mus kaze zrobic taka checklist, on lubi ukladac wszelkiego rodzaju "rules" dla wszystkich i wszystkiego.

          No i ja zawsze dziekuje jak zaniesie talerz do kuchni, albo jak cos zrobi po pierwszej prosbie, zawsze mowie "prosze....." i dziekuje jak zrobi. Sorry, ale dodatkowego kieszonkowego nie dostanie za to, ze umyje zeby.
          • mama_kotula Re: Wybiorcza uwaga 10.08.11, 10:48
            Cytat
            Sorry, ale dodatkowego kieszonkowego nie dostanie za to, ze umyje zeby.


            Ale nie chodzi o dodatkowe kieszonkowe, chodzi o zwykłą behawiorałkę, czyli dodatkowe wzmacnianie zachowania pożądanego. Ja też byłam taka zasadnicza na początku, krzycząc głośno, że potem mi dziecko będzie domagać się płacenia za ładny uśmiech. Zmieniłam zdanie. Dziecko nie domaga się płacenia za ładny uśmiech i swoje zwyczajne obowiązki, mimo, że na początku dostawało dodatkowe punkty za pościelenie łóżka i ubranie się. Powoli punkty ewoluują, a zasada główna jest taka, że w jednej chwili eliminujemy tylko JEDNO niepożądane zachowanie/stymulujemy tylko JEDNO pożądane zachowanie. Jak zabangla, zmieniamy kryteria przyznawania punktów. Trochę to trwa, ale się sprawdza.
      • yula Re: Wybiorcza uwaga 10.08.11, 10:06
        No na temat komputera jest bardzo prosta metoda: zrobić dziecku konto nie administratora i nałożyć kontrolę rodzicielską z ograniczeniami czasowymi. I jak przyjdzie czas to sam sie wyloguje. Na mojego zadziałało, nie było wrzasków na mamę bo komputer sam to robił, obecnie nie ma tego bo skorzystał z okazji że mąż odszedł od komputera i sam sobie ją zdjął, ale teraz wieczorem wystarczy przypomnieć o niej i jest w miarę grzeczne wyłączanie komputera.

        Listę w łazience też muszę powiesić, a właściwie to chyba obrazki spuszczania wody, podciągania spodni i mycia rąk tongue_out
    • nangaparbat3 Re: Wybiorcza uwaga 09.08.11, 20:13
      Za to
      > wraca z plecakiem wypelnionym kamieniami, i roznymi innymi znaleziskami i wie
      > dokladnie ile ma i czego mu brakuje. No rece mi czasami opadaja.

      I tu masz odpowiedź.
      Wydaje mi się, że niektórym szcześliwie nie mija (lub nie w pełni mija) i ci zostaja naukowcami z prawdziwego zdarzenia lub artystami (z prawdziwego zdarzenia).
      • mama_kotula Re: Wybiorcza uwaga 09.08.11, 20:59
        Cytat
        Wydaje mi się, że niektórym szcześliwie nie mija (lub nie w pełni mija) i ci zostaja naukowcami z prawdziwego zdarzenia lub artystami (z prawdziwego zdarzenia).


        Nanga, wszystko jest bardzo fajne w teorii. I dla takiego człowieka też jest fajne, bo on generalnie nie widzi problemu. I dla wszystkich, którzy nie muszą żyć z takim człowiekiem też jest to fajne, bo bycie artystą i naukowcem jest trędi.

        Problem jednak jest, organizacyjny - bo najczęściej takie "naukowe roztargnienie" jest upierdliwe dla otoczenia. I dziecię, który spóźnia się na autobus szkolny (hint: to jest jedyna możliwość dostania się do szkoły) - bo on ma na wszystko czas i musi doczytać rozdział książki a potem przez 15 minut szuka tenisówek - nie ponosi samo konsekwencji. Konsekwencje ponoszą rodzice, bo mają do wyboru a) zawieźć dziecko do szkoły samochodem/komunikacją miejską i np. spóźnić się do pracy, b) zostawić dziecko w domu i do pracy nie iść. Fajnie? Nie, nie fajnie.

        Wychodzi też druga rzecz - kiedy rodzeństwo zaczyna się buntować, że ono musi bez przypominania, a ten bęcwał nie musi (np. odwieszać ręcznika po kąpieli). Albo kiedy przez jednego małego "naukowca" czy "artystę" cała rodzina spóźnia się na przedstawienie teatralne. Na miejscu rodzeństwa też bym się buntowała. Ergo, kolejna upierdliwość dla rodziców i reszty.

        Na ematce czy edziecku zdaje się ktoś wspominał przypadek swojego ojca - profesora - który zachowywał się tak "artystycznie" i "naukowo". Przykładowo - szedł do sklepu z psem, wracał bez psa, po 2 godzinach rodzina orientowała się, że psa nie ma, gdzie jest pies, nikt nic nie wie, w końcu tatuś sobie przypomina, że poszedł z psem do sklepu na drugim końcu wsi... i syn z córką lecą 3 kilometry po wsi szukać psa, bo szanowny tatuś był łaskaw zapomnieć, gdyż jest stworzony do wyższych celów.
        • lolinka2 Re: Wybiorcza uwaga 10.08.11, 16:56
          O... o o o, to jest mniej - więcej moja starsza córka, taki typ - roztargniony naukowiec stworzony do wyższych celów.

          I faktycznie młodszą trafia szlag: dlaczego ja sprzątam swój pokój, a Natala nie? (akcja jest taka, że przypominamy, określamy etap po etapie co jest do zrobienia etc. i czasem po prostu nic nie działa...) dlaczego ja odstawiam buty na miejsce, a Natala nie? itp itd

          Nas trafia szlag, bo ona wszystko wiecznie gubi. Gry się dekompletują i gubią (ale to jej sprawa bo jej gry), książki się gubią, zeszyty gubią, przybory gubią, kapcie, worki, kurtki, czapki, rękawiczki, szaliki - to samo... i zawsze ta sama wymówka "no szukałam, sprawdzałam i nie ma" - po czym znajdujemy my, albo młodsza siostra... Jeśli coś większego zginie w szkole to do szkoły ma wrócić i szukać do skutku opytując panią woźną na tę okoliczność (metoda się sprawdza jak dotąd - tylko na basenie rzeczy giną na stałe, a w szkole drobiazgi wyłącznie...).

          Ale ale... o kursie franka rosnącym, odległości z merkurego do słońca i okresie obiegu, intelekcie świń, ekosystemie leśnym i wszystkich psach z osiedla (rasa, upodobania, historia życia) można z nią godzinami rozprawiać. I na każdy temat sporo mądrych rzeczy wie. Na tym jej zależy po prostu, a reszta... to takie mało znaczące drobiazgi.
          • nangaparbat3 Re: Wybiorcza uwaga 10.08.11, 17:53
            lolinka2 napisała:
            > Ale ale... o kursie franka rosnącym, odległości z merkurego do słońca i okresie
            > obiegu, intelekcie świń, ekosystemie leśnym i wszystkich psach z osiedla (rasa
            > , upodobania, historia życia) można z nią godzinami rozprawiać. I na każdy tema
            > t sporo mądrych rzeczy wie. Na tym jej zależy po prostu, a reszta... to takie m
            > ało znaczące drobiazgi.

            No i takie osoby też są ludzkości potrzebne smile
            • myelegans Re: Wybiorcza uwaga 10.08.11, 21:41
              Lolinka opisalas moje dziecko. Pod koniec roku szkolnego przegrzebalam w szkole pake pt "rzeczy znalezione" i wygrzebalam: 1 bluze, 3 kurtki, 3 niesparowane rekawiczki, wszystko podpisane, ale "sie zgubilo" i "no nie wiem, nie mialem tego przeciez ubrane", doprowadzajac mnie do paniki, ze wczesnego Alzheimera dostaje. Nanga masz racje, tacy ludzie dodaja kolorytu, ale zycie z takim na codzien to trzeba nieustajaco sie resetowac, zwlaszcza przy zorganizowanej matce i ojcu perfekcjoniscie, ktory tez ma wysokie IQ, wiec ma wiecej zrozumienia.
              Tylko, no wlasnie tylko, potwornie dezorganizuje zycie rodzinie, nieustajaco musze myslec za siebie i za niego, pozniej jestem oskarzana, ze gderam, przypominam, i ze "ja przeciez wiem, nie music powtarzac".
              Wywiesilam wczoraj w lazience rysunek pokazujacy spuszczanie wody w toalecie i mycie rak. Jak weszlam po raz kolejny zostala dorysowana pupa i nie powiem co jeszcze, po raz kolejny weszlam, a woda nie spuszczona oczywiscie. Gleboki oddech, przemy dalej....
              • nangaparbat3 Re: Wybiorcza uwaga 11.08.11, 00:49
                Ale przecież jesteś dumna z tej dorysowanej z przyległościami? Bo to [przecież bardzo dowcipne, serdecznie sie ubawiłam.
                Nie panikuj - nie zapomnę, jak corce "ukradli" w podstawówce coś z ubrania, a że to było nowiutkie i śliczne wkurzyłam się i poszłam osobiście do pani woźnej, czy aby nie ma w rzeczach znalezionych. I ona mi te rzeczy znalezione pokazała - to była wielka skrzynia wypełniona po brzegi czym tylko zechcesz (nasza zguba też tam była), szczęka mi wtedy opadła z wrażenia. Byc może jest coś takiego jak Alzheimer rozwojowy, chyba że.
                O ile sie orientuje to masz jednego syna (przepraszam, jeśli się mylę). A mogłabys mieć takich czterech - wyobrażasz sobie, co by było???
                No mówię Ci, wyluzuj, wybierz tylko to, czego się już pod żadnym pozorem nie da pominąć.
                Co do spuszczania wody, powiedziałabym chyba dziecku, że martwię się, bo jeśli zapomni i ktoś spoza rodziny najbliższej zauważy, to będzie okropny wstyd, że Ty i tato jeszcze to znosicie, ale inni nie bedą tacy wyrozumiali. I zaproponowałabym takie ćwiczenie: oderwać kawałek papieru, zmiąć, wrzucić, i znowu: oderwać, zmiąć, wrzucić, parenaście razy. Na wesoło, pogodnie, jak zabawę. Może to mu w odpowiednim momencie jakoś się skojarzy? No a na koniec umyć ręce smile
                • mama_kotula Re: Wybiorcza uwaga 11.08.11, 10:30
                  Cytat
                  poszłam osobiście do pani woźnej,
                  > czy aby nie ma w rzeczach znalezionych. I ona mi te rzeczy znalezione pokazała
                  > - to była wielka skrzynia wypełniona po brzegi czym tylko zechcesz (nasza zgub
                  > a też tam była), szczęka mi wtedy opadła z wrażenia. Byc może jest coś takiego
                  > jak Alzheimer rozwojowy, chyba że.


                  Biorąc pod uwage, ze w szkole jest ok 500 uczniów, wielka skrzynia nie robi jakiegoś wielkiego wrażenia. Wystarczy że raz na rok połowa dzieci coś zostawi i się po to nie zgłosi smile


                  Cytat
                  Co do spuszczania wody, powiedziałabym chyba dziecku, że martwię się, bo jeśli zapomni i ktoś spoza rodziny najbliższej zauważy, to będzie okropny wstyd, że Ty i tato jeszcze to znosicie, ale inni nie bedą tacy wyrozumiali.


                  Ja dziecko goniłam do spuszczania tłumacząc wprost na spokojnie, że jak się nie spuszcza wody, to cuchnie na całą łazienkę. I zwlekałam dziecko znad smakowitej lektury, spośród zabawy - aby dokończyło łazienkową imprezę - dziecko dostawało piany na ustach. Ale dziecko doskonale wie, że to kwestia nie podlegająca dyskusji, z tego się zabawy nie robi (zabawę typu wrzucanie papieru do kibelka to ja bym może 3-latkowi proponowała, nie 7-latkowi), wodę się spuszcza, sedes się zamyka, koniec tematu. Tylko fakt, ja musiałam się nalatać i powstrzymywać chęć mordu - ale to moje latanie po milion razy wliczam w koszty wychowania aspergeryka. Po kilku miesiącach wdrażam teraz akcję "użyj szczotki" tongue_out
                  • nangaparbat3 Re: Wybiorcza uwaga 11.08.11, 12:37
                    To z wrzucaniem papierków i spuszczaniem jest dla osób z pamięcią głównie motoryczną. Ja tak mam, zapamietuję ruch, gest, jak zwierzątko, gadać do mnie można i nic z tego, kartki na scianie po prostu nie zauważę, etc. Za to połączenie czegoś, co mam zapamiętać z gestem czy przemieszczaniem się działa niezawodnie.
                    Na niektóre osoby super działa zaśpiewanie.
                    W ogóle mnóstwo jest sposobów, żeby sobie (dziecku) pomóc inaczej, niż tępym powtarzaniem, które w naszej tradycji zajmuje bezdyskusyjne pierwsze miejsce, tak nas uczono i my to powtarzamy, ja zresztą też, tylko czasem mam przebłyski sad
                    Dla mnie istotą jest, żeby w uczeniu (czegokolwiek i kogokolwiek, bez względu na wiek i rangę) więcej było zabawy i radości niż poczucia przymusu. Pamiętasz jak dziecko uczy sie chodzić? Jaką ma z tego frajdę? A potem gdzies tę radość uczenia się gubimy - a raczej dorośli ją niszczą sad
                    • mama_kotula Re: Wybiorcza uwaga 11.08.11, 13:25
                      Ok, więc ja biorę poprawkę na to, że mam dziecko zaburzone, które nie ma pewnych połączeń w mózgu i bardzo ciężko mu się tworzą. I które za chiny ludowe nie połączy tego, że zabawa we wrzucanie papieru do kibelka ma prowadzić do tego, że po załatwieniu się wycieramy i spuszczamy wodę.

                      Na niego działa konwencja gry komputerowej i questów. Przy czym ponownie - biorę poprawkę na to, że nie działa schemat A -> B -> C - dziecię nie kuma przechodniości relacji, i dla niego nie jest oczywistym, że skoro a prowadzi do b, a b do c, to ogolnym skutkiem a będzie w końcu c. Tak, że questy które dziecko wypełnia musza być do bólu uproszczone (na zasadzie zrób a, to dostaniesz b).

                      Oraz jeszcze raz - pomiędzy tępym powtarzaniem do usranej śmierci a zabawą we wrzucanie papieru do kibla jest parę odcieni pośrednich.

                      Cytat
                      Dla mnie istotą jest, żeby w uczeniu (czegokolwiek i kogokolwiek, bez względu n
                      > a wiek i rangę) więcej było zabawy i radości niż poczucia przymusu.


                      Ogólnie sie zgadzam. Ale gdzieś ktoś tu linkował bardzo fajny artykuł o nauce przez zabawę. W skrócie - chodziło w nim o pomylenie pojęć; że nauka nie ma się odbywać PRZY OKAZJI zabawy, tylko nauka sama w sobie ma BYĆ zabawą. Nie chodzi o to, aby dziecko przy okazji gry w domino nieświadomie przyswajało literki, tylko aby przyswajanie jak najbardziej świadome dawało mu radość. Od pewnego czasu skłaniam się własnie ku nauce świadomej, a nie przyswajaniu przez osmozę przy okazji - u nas daje lepsze efekty. Przez osmozę dziecko i tak wchłania, wszystko co jest potrzebne i co jest mu kompletnie niepotrzebne.

                      Dla mojego dziecka największą radością jest, kiedy w końcu się coś uda - zapamiętać, przyswoić, zrobić. Owszem, radością jest też droga do tego, ale trzeba uważać, bo dziecko w czasie tej "zabawowej" drogi może zgubić cel. No ale to moje dziecko, które normalne nie jest, jest maksymalnie proste i ma maksymalnie uproszczony tok myślenia.
                      • nangaparbat3 Re: Wybiorcza uwaga 11.08.11, 13:57
                        ja też jestem prosta. Z tym papierem i spuszczaniem chodziło mi o to, żeby ączka dziecka "zapamiętala", że po wrzuceniu papieru naciska spłuczke. Oczywiście nie będę się zarzekać, że u każdego to się sprawdzi - mnie się sprawdza, mojemu dziecku, które nauczyłam takich sposobow, też.

                        No i pełna zgoda, że to nauka ma być zabawą. Ale też - jak uczyłam rozbioru zdania, to zawsze wymyślałam dzieciom zdania, które je rozśmieszały - i od razu łatwiej było wyjaśniać, co przydawka a co dopełnienie. w pełni się zgadzam, że samo rozbieranie zdań to wielka frajda (dla mnie była zawsze), ale nie zaszkodzi dodać odrobiny humoru do tego.
                        Mnie w naszej dyskusji o tornistrze umkneło, że Twój synek ma ZA, bardzo Cię przepraszam, myślę, że to ze sprawdzaniem i chwaleniem go jest super. I że robisz super robotę, naprawdę. Jeszcze raz Cie przepraszam nie wiem, oslepłam chyba czy co.
                      • lolinka2 Re: Wybiorcza uwaga 12.08.11, 00:05
                        O, o, o... i jeszcze to nasze dzieci mają wspólne: jeśli jest "nauka przez zabawę" to w ferworze zabawy, edukację szlag trafia.....
                        Ile ja się bojów z nauczycielami o to natoczyłam! Zwłaszcza z anglistkami-idiotkami...
                        Ona się NIE nauczy, jeśli nie wie, że a) aktualnie się uczy, b) ma się nauczyć tego, tego i tamtego (w punktach), c) wiedza będzie sprawdzana docelowo tą czy inną metodą (określić), d) ma na to tyle a tyle czasu, e) wszelkie zapiski mile widziane (tekst w książce, notatki w zeszycie etc.) - wzrokowo zapamiętuje, ale wyłącznie teksty, obrazków już nie.
                  • lolinka2 Re: Wybiorcza uwaga 12.08.11, 00:01
                    kotula, ja na moją nierozpoznaną jako aspergerykówna córkę mam te same metody - musi zostawić to, co aktualnie robi (choćby nie wiem jak ciekawe), iść do tego kibla i spuścić tę wodę/ zabrać zgubione z zadka majtki & rajstopy/ iść do kuchni i schować masło do lodówki/zgasić światło, którego nie zgasiła a powinna/ czy czegokolwiek tam nie dokończy...

                    W zasadzie na obu córkach naturalnie jakoś taką metodę mamy - może nie sprawdza się jakoś spektakularnie, ale przynajmniej my tego nie musimy robić za nie wink
    • nangaparbat3 Re: Wybiorcza uwaga 09.08.11, 20:24
      Jeszcze raz, bo ten pierwszy impulsywnie po poście otwierającym.
      Przede wszystkim to bardzo mi się podoba to Twoje dziecko, naprawdę. Ale rozumiem, że może być uciążliwe.
      Moja córka ZA nie ma, ale zawsze miałam wyjątkową jak na swoj wiek zdolność koncentrowania się, i w jakimś okresie było podobnie jak z Twoim synem - pamiętam jakąś taką rozmowę, że ona nigdy nie słyszy: umyj się, idź spać, chodź pomóż etc, za to jeśli się wyszepcze na drugim końcu mieszkania: może pójdziemy z nia do kina - zjawi sie w pół sekundy.
      Nic z tym nie robiłam i przeszło.
      Ty oczywiście nie powinnaś wciąż go poganiać i kontrolować, zwariujecie od tego oboje.
      Checklista wydaje się jakims rozwiązaniem, ale ja bym przede wszystkim spisała te rzeczy, które on na 100% musi wykonać, bo jak nie, to stanie się coś strasznego. Po prostu ograniczyłabym interwencje do absolutnie niezbednego minimum.
    • scher Opisujesz dośc typowe zachowania 10.08.11, 12:51
      Moim zdaniem trzeba robić swoje i czekać, aż dziecko dojrzeje.
      • verdana Re: Opisujesz dośc typowe zachowania 11.08.11, 13:41
        Zgadzam się, ale z pewnym zastrzerzeniem. Ograniczylabym "robienie swojego" co najmniej o 3/4. Z opisu mam wrazenie, ze dziecko cały dzień jest pouczane, cały dzień słyszy uwagi, ze ma co zrobic inaczej, teraz, szybciej, ze o czymś zapomnuiało, ze ma sprzatnąć, umyć itd.
        Nalezy zrobic listę, fakt, ale listę dla siebie. Przez trzy dni spisywać absolutnie WSZYSTKIE uwagi kierowane do dziecka - ale rzeczywiście wszystkie. "Jedz szybciej", "wyrzuć ten papierek", "buty się dstawia do szafki".
        Potem przejrzeć listę i wykreslić wszystko, co nie jest absolutnie niezbedne. Z doswiadczenia wiem, ze uwaga wybiórcza jest niezbędna tym dzieciom, ktore za czesto są pouczane - jesli nie zastosują 'wyboru", caly dzień będą robily nie to, co własnie teraz robią. U mnie rezygnacja z powiedzenia "załóż kapcie" (12-20 razy dziennie), okazała sie zbawienna przy uczeniu rzeczy wazniejszych.
        Poza tym nie staraj się, aby dzieko jednoczesnie nauczylo się wszystkiego. warto czasem skoncentrować się na jednej sprawie, a nie zmienianiu dziecka w kogos zupelnie innego.
        I dla mnie jest oczywiste, ze siedmiolatek wpycha wilgotny recznik obok dokumentu. Ma siedem lat, a nie jest urzednikiem po studiach.
        • nangaparbat3 Re: Opisujesz dośc typowe zachowania 11.08.11, 14:00
          > I dla mnie jest oczywiste, ze siedmiolatek wpycha wilgotny recznik obok dokumen
          > tu. Ma siedem lat, a nie jest urzednikiem po studiach.

          Oj, żebys się nie zdziwiła.
          Ja samą siebie mam za straszną bałaganiarę, ale kiedys przypadkiem zobaczyłam wnętrze służbowej szafy koleżanki superporządnickiej. I przestałam sie przejmować swoim bałaganiarstwem smile
          • fogito Re: myelegans :) 14.08.11, 02:50
            Przede wszystkim, to chyba nie spodziewasz sie, ze twoje dziecko bedzie robilo jak w zegarku to, czego wiekszosc doroslych ludzi nie robi. Mycie rak po wysikaniu to prawdziwy statystyczny problem. I dlatego w restauracjach i szpitalach (np. Stany) mamy kartki przypominajace, zeby personel obowiazkowo myl rece po.... I po coz te kartki, skoro dorosli powinni miec wdrukowane pewne zachowania juz dawno? Sama wiesz jednak, ze nie maja i dlatego trzeba uparcie przypominac o takich pie...ch jak mycie rak po wysikaniu.
            Wiem, ze chcialabys miec juz z glowy takie problemy ale obawiam sie, ze jeszcze nie bedziesz miala. Moj syn ma 7,5 roku i ciagle musze mu przypominac o tych codziennych rzeczach. I akurat w naszym przypadku to moj maz jest tym, co zostawia po sobie balagan i nie myje rak czesciej niz dziecko. Na szczescie moje dziecko reaguje szybko na upomnienia typu - umyj rece przed obiadem, przebierz sie itd... wiec nie musze napominac wielokrotnie. Ale gubienie rzeczy w szkole tu u nas na poczatku zeszlego roku byl problem notoryczny. Pod koniec roku bylo juz lepiej, ale dzieciak dorasta wiec jest szansa, ze wyrosnie z tego. Chociaz patrzac na meza, ktory wypral juz ksiazeczke czekowa w pralce, zostawil na poczcie dowod, zgubil klucze od samochodu itd itp. to obawiam sie, ze nie ma szans na calkowite wyrosniecie z tego roztargnienia. Z tym, ze w przypadku dziecka, to moze byc urocze a w przypadku prawie 50 letniego faceta urocze juz nie jest uncertain
            p.s. do syna w podbramkowych sytuacjach mowie - "slyszysz mnie? - tak. Rozumiesz - tak. To zrob o co prosze... " i robi. Nauczylam, go tez, ze jak licze do trzech to na trzy ma byc juz wszystko zrobione, czyli np. zalozone buty. Oczywiscie jest to glosne teatralne liczenie. Juz coraz rzadziej musze liczyc, ale zdarza mi sie czasami, kiedy maly zaczyna negocjowac zamiast wykonywac polecenia.
            • myelegans Re: myelegans :) 15.08.11, 22:29
              No toz ja zapytalam, czy to rozwojowe czy osobnicze, bo zaczynam tracic cierpliwosc.
              Od mniej wiecej 3 roku zycia ucze zachowan w toalecie, czyli 4 lata mija i mam osobnika, ktory co prawde rece juz umyje, ale .... sama woda, przez 5 sekund i wytrze w recznik, ktory zawsze znajduje na podlodze, to samo ze spuszczaniem wody, raczej z brakiem spuszczania, wieszaniem ubran na wieszaku w hallu, odkladaniem butow do szafki, zamiast rozrzuconych tuz pod drzwiami itd. itp.
              Tak, po 4 latach codziennej nauki mialam nadzieje, ze pewne odruchy beda juz sterowane autopilotem bez wlaczania mozgu, bo sa to.... odruchy, ale widze, ze nie. No i moje dziecko nie reaguje szybko na takie prosby. Mam szczescie jak dotrze po ktoryms tam razie, i ja nie wydaje polecen, ja prosze, jak jest zrobione dziekuje. Jak toaleta nie splukana zawsze prosze, i ma byc zrobione w trybie natychmiastowym niezaleznie od tego co w danym momencie robi.

              Ja mam po prostu wrazenie, ze ten brak postepu, moze nie byc sprawa wyrosniecia. Jak mu na czyms bardzo zalezy, jest zmotywowany, to wszystko dzieje sie szybciutko, bez przypominania i ociagania. Tylko, ze wiekszosc dni jest powszednia, idziemy do szkoly jednej albo drugiej, nie do ZOO czy lunaparku, albo kregielni.

              nie obchodzi mnie co bedzie robil jak bedzie mial 50 lat bo to juz nie moja broszka. Ja po prostu chce w nim wyrobic odruchy i zaczac wymagac zachowan, ktore od kazdego domownika sa wymagane.
              Pewnie latwiej by bylo gdybym te wode spuscila, buty, kurtke odstawila, talerz ze stolu zabrala, mniej bym sie ogadala, tylko wtedy krece bicz na siebie.
              • fogito Re: myelegans :) 15.08.11, 23:59
                myelegans napisała:

                > No toz ja zapytalam, czy to rozwojowe czy osobnicze, bo zaczynam tracic cierpli
                > wosc.

                Moim skromnym zdaniem i jedno i drugie. Niektorzy wyrastaja z tego wiecznego roztargnienia albo z czasem opanowuja zdolnosc automatycznego wykonywania niektorych czynnosci. Sa tez jednak tacy, ktorym mamusie w mlodosci nie przypominaly o przyslowiowym myciu rak i dlatego nie maja tego nawyku w zyciu doroslym.


                > Od mniej wiecej 3 roku zycia ucze zachowan w toalecie, czyli 4 lata mija i mam
                > osobnika, ktory co prawde rece juz umyje, ale .... sama woda, przez 5 sekund i

                Moj syn tez myje rece jak ja nie patrze przez 5 sekund i tez tylko woda. Podobnie robi moj maz. Smiem twierdzic, ze niektorym facetom szkoda czasu na tracenie czasu podczas mycia rak surprised

                > Tak, po 4 latach codziennej nauki mialam nadzieje, ze pewne odruchy beda juz st
                > erowane autopilotem bez wlaczania mozgu, bo sa to.... odruchy, ale widze, ze ni
                > e. No i moje dziecko nie reaguje szybko na takie prosby. Mam szczescie jak dot
                > rze po ktoryms tam razie, i ja nie wydaje polecen, ja prosze, jak jest zrobione
                > dziekuje.

                No wiec ja nie prosze. Ja rozkazuje tonem nie znoszacym sprzeciwu w sprawach waznych i niepodwazalnych. I dlatego moje polecenia sa wykonywane szybko. Moj maz uyzywa lagodniejszego proszacego tonu i w efekcie syn olewa jego prosby. W tym momencie sama musisz zdecydowac, czy nie jestes za mietka czasami...


                >
                > Ja mam po prostu wrazenie, ze ten brak postepu, moze nie byc sprawa wyrosniecia


                Mysle, ze nikt nie da ci rady przez net. Moze psycholog szkolny sie wypowie, czy dzieciak wpasowuje sie w ramy rozwojowe czy nie.
                >
                > nie obchodzi mnie co bedzie robil jak bedzie mial 50 lat bo to juz nie moja bro
                > szka.

                A szkoda. Moja tesciowa nie obchodzilo i ja musze zbierac marne zniwo takiego postepowania. Ja wychowuje syna dla przyszlego zycia w rodzinie. Gdyby syn nie myl rak jako dorosly czlowiek byloby to moja porazka wychowawcza. Oczywiscie chodzi tu o wiecej spraw niz tylko banalne mycie rak.


                Ja po prostu chce w nim wyrobic odruchy i zaczac wymagac zachowan, ktore
                > od kazdego domownika sa wymagane.


                To nie pozostaje Ci nic innego jak powtarzac z uporem maniaka i nie odpuszczac. Nigdy. Nawet jak masz dosyc. Nadejdzie czas, ze bedziesz powtarzac coraz mniej. Przynajmniej u nas tak jest,. Moj syn ma czystszy pokoj niz maz i polke z butami rowno ustawionymi w odroznieniu od chaosu panujacego na polce taty.

                > Pewnie latwiej by bylo gdybym te wode spuscila, buty, kurtke odstawila, talerz
                > ze stolu zabrala, mniej bym sie ogadala, tylko wtedy krece bicz na siebie.

                Tego bym nigdy nie robila poza czasem jak dzieciak jest chory.
        • myelegans Re: Opisujesz dośc typowe zachowania 15.08.11, 22:15
          Dzieki verdana. No to JA mam wrazenie, ze caly czas o cos prosze, bo nawet nie wydaje polecen tylko wlasnie prosze i na prawde tego nie lubie i siebie za to nie lubie. Staram sie ograniczac do rzeczy istotnych, uwierz ja juz wiele rzeczy odpuszczam i odpuscilam.
          Teraz latem jak jest 2 razy dziennie na basenie, po czym wlazi do sadzawki zeby zaby lapac, i przychodzi z nogami w blocie, to juz mu odpuszcza kapiel, od brudnych nog jeszcze nikt nie umarl. Zasnie w ubraniu, tez mi zwisa, tylko zeby ma umyc. Nie mam obsesji porzadkow i sprzatania, ani ubierania sie stosownie do pory dnia, pogody czy tygodnia.

          No, ale niestety pewne rzeczy MUSZA byc zrobione o czasie i jak nalezy, bo nikt z domu rano nie wyjdzie, do szkoly i do pracy spozni sie, albo pojdzie spac o odpowiedniej porze, w przeciwnym wypadku jest rano zmecznoy i dzien rozpoczyna sie od histerii z byle powodu i niepotrzebnej nerwowki i to mam w kategorii rzeczy WAZNIEJSZYCH. W weekend odpuszczam i mam dziecko, ktore potrafi caly dzien przechodzic w pizamie, niech i tak bedzie jak nigdzie nie wychodzimy, samej mi sie zdarza, nie je sniadania, bo mu mama pod nos nie podstawi (sniadania wszyscy jemy w innej porze, albo nie jemy wcale). NIech bedzie, nie upieram sie.
          Ja tylko chce wyrobic odruchy, takie zeby na autopilocie chodzily, codzienne, powtarzalne, niezmienne rytualy. Po prostu myslalam, ze prawie 7 latek juz pewne rzeczy bedzie mial zakodowane, ale idzie jak po grudzie.
          • verdana Re: Opisujesz dośc typowe zachowania 15.08.11, 22:27
            Kochana, jak się prosi, to się prosi i nie mozna wymagać zrobienia.
            Przy rzeczach waznych NIE PROŚ. Wydawaj zwięzłe, stanowcze polecenie. Prosić mozna tylko wtedy, gdy dziecko ma wybor - zrobi lub nie.
            Mój 16-latek tez nie je śniadania, jak mu ktos nie da. Więc po prostu idzie do szkoły bezsmile I ja go rozumiem, mam tak samo.
            Za wczesnie - siedmiolatek nie ma nic zakodowane, szczególnie dlatego, zę jego życie zmienia się stosunkowo często. Inne obowiązki na codzień, inne w święta, różne lekcje w rózne dni, zajęcia dodatkowe - to nie jest do ogarnięcia, dziecko przestaje więc ogarniać całość.
            Przy "niezorganizowanym" dziecu - ale tu nie jestem pewna- nie odpuszczałabym przełazonych w piżamie weekendów, bo to wygasza odruchy z całego tygodnia. Znacznie łatwiej nauczyć dziecko stałego, niezmiennego rytmu - wstajesz, myjesz się, ubierasz - niż czasem możesz się nie ubrać, a czasem musisz szybko.
    • tijgertje Re: Wybiorcza uwaga 16.08.11, 00:36
      myelegans, nie badz jedza, na wakacjach jestem, internet dzala jakby nie mogl, a tu prosze, ktos o moim mlodym pisze jak o wlasnym dziecku wink
      A powaznie. Przeczytalam caly watek i faktycznie sytuacje, ktore opisujesz to jak z naszego zycia wyjete. Moj mlody w lutym skonczyl 7 lat, ma klasyczny autyzm i jest wyjatkowym typkiem, z ktorym trzeba po dobroci, sposobem i z anielska cierpliwosciawink Sprawdza sie wyrabianie pewnych nawykow, zawsze tak samo i bez wyjatkow, ale wszystko ma swoje plusy i minusy. w pewnym momencie (czasem po latach) dziec wyrabia jakis nawyk i zaczyna roiccos automatycznie (np korzystac z toalety). sek w tym, ze wszystko jest ok, jak nic innego nie zaprzatnie mu w miedzyczasie uwagi. Wtedy zdarza sie,z e pomija ktorys z krokow i np zapomina wytrzec tylka czy uzyc mydla. Nie ma lekko , ale tak jak mama kotula pisze o check list, to faktycznie w pewnym momencie dziala. Sama mam cala sterte schematow, ktorych sie trzymam i tylko dzieki temu jakos jestem w stanie przetrwac dzien. Wiesz, co mi sie rzucilo w oczy? W tym watku widze glownie kolezanki z innego forum, mamy dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Nie chce krakac, ale dalo mi to do myslenia. Rady na pewno beda przydatne, bo smiem twierdzic, ze metody na autystow swietnie sprawdza sie na dziecku bez zaburzen, ale odwrotnie juz niewink U dziecka z wysoka inteligencja, ktre nie odbiega znacznie od norm rozwojowych czasem bardzo trudno postawic diagnoze. Moj mlody obok autyzmu ma tez ADD, co w koncu wyjasnilo nam niepojeta zagadke, jak mozna ZAPOMNIEC, ze ma sie jedzenie w ustach, ktore trzeba przelknacwink A moj urwis takie "kfiatki" serwuje nam codziennie. Zajrzyj do starych postow na moim blogu, pisalam kiedys o oknach. Wybiorcza uwaga w moim wypadku to tak jak podejrzewasz u swojego syna filtrowanie tla. Nie jestem w stanie skupic uwagi na wszystkim co slysze, sluchajac jednego elementu nie slysze innego, nawet jesli automatycznie udziele odpowiedziwink Teraz, majac w domu taki sam egzemplarz wiem, jakie to jest wkurzajace. Mysle, ze powinnas ograniczyc polecenia i pytania do dziecka rzucane mimochodem. Jak chcesz rozmawiac o szkole, siadasz, i rozmawiasz tylko o szkole, nie obierajac w tym samym czasie ziemniakow i nie ogladajac w tle ulubionego serialu. Jak wydajesz polecenie, dopilnuj najpierw kontaktyu wzrokowego, powiedz co masz do powiedzenia i sprawdz, czy dotarlo, np zadajac pytanie kontrolne, albo kazac powtorzyc polecenie wlasnymi slowami (doslowne to u mojego odtwarzanie automatyczne bez zrozumienia tekstu). Nie wydawaj zlozonychpolecen, jedna rzecz na raz, mozesz probowac haslami, zamiast rozudowanymi zdaniami, np moj przed obiadem slyszy: rece! woda. mydlo. kran. recznik. Kiedys mowilam konkretnie co ma zrobic, ale powoduje to tez sytuacje gdy dziecko staje sie zalezne od twoich slow i samo wylacza myslenie. Zachowujac kolejnosc, ale zmieniajac forme, np zapisujac liste do zrobienia, uzywajac piktogramow, hasel slownych, wyliczania punktow, ktore dziecko musi uzupelnic, spiewajac, robiac durne miny, czy bez slowa pokazujac cos poalcem sprawiasz, ze uczy sie tego samego przyswajajac informacje w roznorodny sposob, dzieki czemu uczenie jest trwalsze i wymaga skupienia uwagi na danej czynnosci.
      Przyjrzalabym sie twojemu urwisowi troche blizej, podpytaj innych opiekunow , zwlaszcza o to, jak wypada na tle rowiesnikow. Przy jednym dziecku wiele latwo przeoczyc, a naprawde nie sadze, zeby twoj maz mial racje i chodzilo tylko o nieposluszenstwo.
      • myelegans Re: Wybiorcza uwaga 17.08.11, 15:57
        tijgertje, swietny blog, czytam od 3 dni, swietny synek i niesamowici rodzice.

        Dziekuje za wszystkie uwagi i spostrzezenia. Zaczynam troche zmieniac swoje podejscie i uzbrajac sie w cierpliwosc, ktorej mi czesto brakuje, zamiast rzucac w przelocie polecenia, staram sie najpierw o uwage mlodego, jak mam pewnosc, ze ja mam, wtedy o cos prosze seryjnie, prosze o powtrorzenie (na co czasami sie wkurza, "mama, no przeciez wiem, nie musze powtarzac), i..... dziala, no w wiekszosci przypadkow. Rano wstaje wczesniej, zeby miec czas na przygotowanie siebie, tak, zeby miec wiecej czasu i spokojnie jeszcze razem poprzebywac, bez nerwowki i poganiania.
        Meza tez uczulilam, zeby popatrzyl na mlodego, z innej strony, i uznal go na razie za zaburzonego i wzial poprawke i nie mierzyl dorosla miara.

        Mlody byl ewaluowany 2 lata temu, wyszlo, ze ma wysoki poziom inteligencji (obciazony genetycznie, dziadek i tata IQ kwalifilkujacym do MENSY), sam nauczyl sie czytac w wieku 4 lat, teraz czyta juz rozdzialowe ksiazki typu Narnia, czy Wizard of Oz, ma bardzo duzy zasob wiedzy, roznorodne zainteresowania, od kosmosu, zycia w morzach i oceanach, anatomii czlowieka, po normalne dal chlopakow w jego wieku: Pokemons, Bakugans, Beyblades, samoloty, etc. , ma bardzo bogate slownictwo, ale rozwojem spoleczny jest ponizej swojego wieku. Zaczyna powooooli dojrzewac, uczyc sie zachowan, rozpoznawac co jest spolecznie akceptowalne, a co nie. Lekarz powiedzial, ze nie jest to nic niezwyklego, ze dzieci idace taka droga rozwojowa, czesto sa opoznione spolecznie.
        Potrafi myslec abstrakcyjnie, zaczyna rozumiec ironie (trzeba mu czasami wytlumaczyc i podstawic pod nos), uwielbia wszelkiego rodzaju riddles i lubi opowiadac zarty, albo sam je tworzy. .
        Jak zaczal zerowke, to w pierwszym "progress report" najbardziej mnie ucieszylo, ze "dobrze przystosowal sie do klasy irokladu dnia, ma dobre relacje z innymi uczniami"

        Sama go diagnozowalam wielokrotnie z ZA, jak byl maly to mial fiola na punkcie wszystkiego co sie kreci, potrafil dlugo bawic sie kolkiem w odwroconym wozku i obserwowac jak zaczarowany, probowal krecic wszystkim co sie nadawalo, robil i nadal robi skomplikowane konstrukcje ze wszystkiego co sie do tego nadaje.
        Nie jezdzi na dwukolowcu, ale jezdzi na duzym trojkolowcu goralu, do ktorego przyczepia przyczepke, potrafi wyjechac pod gorke, kontrolowac go z jazda w dol, nie ma najmniejszego zainteresowania jazda na dwukolowym rowerze, ale.... dobrze plywa, dobrze jezdzi na nartach (uczestniczyl juz w zawodach), na lyzwach i na rolkach probowal, wywracal sie, ale chce probowac nadal, uwielbia karate, zaczal grac w tenisa, baseball, potrafi dobrze uderzyc kijem basebolowym w mala pileczke. Na placu zabaw wspina sie na scianke i przechodzi rekami po poziomych drabinkach. Lubi nowosci, nowe miejsca, nowe atrakcje, ale do nowych ludzi wolno sie przyzwyczaja. Jak juz zawiera przyjaznie to z jednym, dwoma kolegami na dlugo i lojalnie, ale.... jest malo empatyczny, nie ma konceptu pesonal space, ale rozumiem, ze to MOZE byc rozwojowe. Lubi fizyczne zabawy, zapasy z tata, albo ze mna, ale czasami dochodzi do tego, ze np. przysiadzie mnie, albo scisnie i zaboli, prosze, zeby przestal, on sie smieje nadal, dopiero po kilkakrotnym poproszeniu o przestanie, przestaje, albo trzeba przerwac zabawe. Probuje go uczyc, ze jak ktos mowi "nie" w takich sytuacjach, to oznacza "nie" w trybie natychmiastowym. Zaczyna byc lepiej, ale tez wolno.
        Jest ogromnie przywiazany do swoich rzeczy, nie ma problemu z dzieleniem sie zabawkami podczas zabawy u nas w domu, ale..... nie rozstanie sie z zadna, nawet taka, ktora sie dlugo nie bawil. Dopiero niedawno zaczal wymieniac sie swoimi kartami Pokemon, do tej pory nie chcial, pomimo, ze czasami inne dzieci mu je po prostu dawaly, bez wymiany.

        Tak sobie dywaguje, obserwuje i chyba poprosze pediatre podczas nastepnego physical, o reewaluacje, no chce pomoc dzieciakowi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja