jagabaga92
16.08.11, 15:00
Mam problem wychowawczy, którego nie potrafię rozwiązać – ani ja, ani mąż, ani reszta rodziny. Może Wy pomożecie
Otóż mam 7-letniego syna. Jest jedynakiem, poświęcamy mu wszyscy sporo uwagi, dużo z nim rozmawiamy. Dzieciak wychowuje się wśród dorosłych (z wyjątkiem pobytu w przedszkolu, zerówce), co z pewnością miało i ma wpływ na to, że chłopak ma jedną olbrzymią wadę: wtrąca się do rozmowy dorosłych, niejednokrotnie przerywając ją swoim „czymś tam” do powiedzenia – raz na temat, raz nie na temat (bo coś mu się przypomniało). Syn ogólnie jest grzeczny, ma dużą wiedzę, lubi mówić, mówić, mówić, więc chce się tą wiedzą chwalić. Niejednokrotnie jest mi wstyd, bo to wygląda tak, jakbyśmy mu na co dzień nie zwracali uwagi, że nie przerywa się czyjejś rozmowy. Za olbrzymi sukces uważam, że czasem mówi ”czy mógłbym coś powiedzieć?”, ale rzadko kiedy poczeka z tą chęcią mówienia dłużej niż 5 sekund

( Z relacji pań z przedszkola i szkoły wiem, że w szkole podnosi rękę i w milczeniu czeka na dopuszczenie do głosu. Problem jest „w domu”. Co mogę zrobić oprócz tłumaczenia, które już mi brzydnie, bo jest mało efektywne. Zwrócenie uwagi podniesionym głosem (nieraz nerwy mi puszczają) też nie przynosi efektu