sport dla niewierzącego w siebie dziecka

29.08.11, 10:04
Witam, mogłybyście mi doradzić , która sztuka walki byłaby lepsza dla chłopca 12 lat, który jeśli chodzi o sprawność fizyczną w ogóle w siebie nie wierzy-wydaje mu się, że jest gorszy, mniej sprawny od innych-po rozmowie z 2 wf-istkami utwierdziłam się w przekonaniu , że to nie prawda.
Powiedział, że chciałby chodzić na jakieś zajęcia-na razie rozmawialiśmy o aikido, ale może judo byłoby lepsze?
Chodzi o o coś nie trudnego i żeby się nie zraził.-żeby pokonał siebie i w siebie uwierzył.
    • kolpik124 Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 29.08.11, 10:11
      Każda sztuka walki jest trudna i każda wymaga sporego samozaparcia. Wiele dzieci wyobraża sobie, że rozpoczynając ćwiczenia, na drugich zajęciach będzie już trenować wykopy jak z filmów z Brucem Lee.

      Tymczasem jest to pól albo i rok roku biegania, skakania i innych typowych ćwiczeń, zanim sensei zacznie wprowadzać w podstawy pierwszej kata.

      Mój syn ćwiczy karate tradycyjne. Po trzech latach zdał przed wakacjami na niebieski pas. ja dla mnie sport idealny dla niego i jego warunków fizycznych - uczy cierpliwości, wytrwalości dyscypliny, koordynacji ruchowej.

      Też lekko nie było i mial chwile załamań, np. kiedy ktoś został dopuszczony do egzaminu semestr wcześniej, ale teraz już ma z górki i na dobre połknął bakcyla smile
      • verdana Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 29.08.11, 10:33
        Taki, jaki sobie wybierze.
        Wysyłanie niewierzacego w siebie dziecka na zajęcia sportowe, szczególnie sztuki walki, na ktore nie ma ochoty, to chyba bardzo dobry sposób, aby utwierdzić go w niewierze... Jesli ma ochotę na ten specyficzny sport, OK, super - zapisywać. Ale jesli nie, to zajęcia, polegające na przykład na "przełamaniu tabu" czyli uderzeniu drugiej osoby, mogą być dla niego nie do przejącia - a tak bywa w karate. Poza tym rywalizacja i sport sprawdza się jako sp[osob na podwyższenie samooceny w amerykanskich filmach - w rzeczywistości dziecko nie przepadające za sportem, okazuje się zwykle słabsze od milościniów tegoz i zamiast wzmacniać swą samoocenę, otrzymuje w prezencie jeszcze jedne zajęcia, na ktorych jest najgorszy...
        • kolpik124 Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 29.08.11, 10:54
          Oczywiście, że dziecko musi wykazywać choćby minimalne zainteresowanie i chęć. Często przed kursami dla początkujących organizowane są zajęcia pokazowe i warto wybrać się na takie z dzieckiem, bo o ile w domu może być oporne, to po zobaczeniu na czym to polega i "czym się to je", często zaczyna się tym interesować.

          Co to "tabu" to bym przesadzała, Po pierwsze od rozpoczecia zajęc do pierwszego uderzenia partnera mija bardzo dużo czasu, czasem i dwa lata, poza tym ktory chłopak w wieku 10-12 lat uważa uderzenie kogoś za "tabu", przecież w tym wieku bójki czy to na poważnie czy dla dowcipu to normalka wśrod chłopców. No, chyba, że znów wkraczamy w forumowy kano politpoprawności, gdzie to że chłopaki się potarmoszą na podwórku to wyraz klęski wychowawczej, zaburzeń osobowości, agresji itp. lansowanych tu bzdur.
          • franczii Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 29.08.11, 11:21
            U dzieci nie widzialam zeby byly uderzenia. Na pewno judo od samego poczatku wprowadza konfrontacje z przeciwnikiem, juz na pierwszych zajeciach probnych 4-6 lat byly tego rodzaju cwiczenia, ale nie sa to uderzenia. Moj syn w tamtym roku chodzil na kung fu i uderzen nie bylo. Bylismy na zawodach i konfrontacja z przeciwnikiem w kategoriach dzieciecych polegala wylacznie na ocenie szybkosci i zrecznosci. Dzieci mialy zalozone kamizelki z rzepami i ich zadaniem bylo przyczepienie kulki przeciwnikowi i unikniecie, zeby przeciwnik im prezyczepil kulke.
        • hellulah Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 29.08.11, 15:11
          Aikido - pokazuje, że nawet słaby fizycznie, niskiego wzrostu osobnik może, jeśli uczciwie nauczy się techniki, pokonać silniejszego fizycznie byczka, ale nie tak, żeby zrobić krzywdę, tylko tak, żeby dać odczuć przewagę - jest komenda "yame!" i nikt nikomu rąk nie łamie, ani nie sprawia bólu. Wszelkie przejawy agresji są ucinane i karane zawieszeniem, czasowym albo całkowitym. Zajęcia opierają się na wzajemnym szacunku i kooperacji. Przy czym nie ma tam jakiegoś "przełamywania tabu", na litość niebieską!

          I tak, poprawiają takie zajęcia samoocenę jak cholera. Dziecko poznaje swoje ciało, jego możliwości, wie, czego unikać, ale wie też, jak bezbrzeżnie śmieszne są agresywne gesty mięśniaków.

          Z synem autorki rodzice mogą się umówić na okres próbny - zajęcia przez np. półtora miesiąca i potem podjęcie decyzji. Sam zobaczy, przekona się. Nie zaszkodzi dać spróbować.

    • turzyca Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 29.08.11, 11:19
      Wybor sztuki walki jest mniej wazny od wyboru dobrego trenera. Mialam w zyciu dwa epizody z judo. Pierwszy trener, umial nas w temat wciagnac, mielismy bardzo duzo teorii, takiego ukladania sobie skali wartosci. Ze to nie bojka, ze przeciwnika trzeba szanowac. Wrocilam do judo na studiach i no coz, odrobilam semestry wymagane do zaliczenia i przestalam chodzic.
      A, jesli chodzi o postepy, mierzone w ilosciach opanowanych rzutow czy chwytow, to na studiach zrobilam znacznie wieksze. Ale jakies to takie bylo bezduszne.
    • dorota.alex Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 29.08.11, 14:59
      Dla podbudowania poczucia własnej wartości idealna jest jazda konna. Od pierwszej jazdy do wyjścia na maneż czasami wystarczą 2-3 półgodzinne jazdy - a na maneżu dziecko samodzielnie kieruje i rządzi wielkim koniem, a koń go SŁUCHA! To poczucie siły jest niezwykłe. I tym bardziej niezwykłe im dziecko mniejsze smile
    • policjawkrainieczarow Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 29.08.11, 16:58
      pytasz w niewlasciwym miejscu IMO. Co Ci pzryjdzie z tego, ze powiem, ze np. u nas wiekszosc rodzicow woli np. taekwondo od karate, a trener pozwala na poprzygladanie sie czy wziecie udzialu w kilku zajeciach za darmo, zeby dziecko sie przekonalo, zy to jest cos dla niego, skoro u was moze byc inaczej? idzze do osrdka(ów), ktore wchodza w gre i pogadaj z kadrą.
      • hellulah Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 29.08.11, 19:12
        No, są jednak pewne ogólnie przyjęte w danej dyscyplinie zasady, filozofia. To można sprawdzić zawczasu.
        • policjawkrainieczarow Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 29.08.11, 19:24
          hellulah napisała:

          > No, są jednak pewne ogólnie przyjęte w danej dyscyplinie zasady, filozofia. To
          > można sprawdzić zawczasu.

          no, ale sens pytania o nie na forum dla mam jest taki, jak sens pytania o to,co zrobic z czterolatkiem-niejadkiem trenera aikido.
          • mamagapka Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 29.08.11, 20:04
            moja córka od 3 lat chodzi na aikido. bardzo dobre zajęcia, dużo gimnastyki ogólnorozwojowej, ale w formie zabawy. teraz ma żółty pas i ćwiczą z kijami. nie tłuką się smile. tylko machają. ale nie dla zabawy. szczerze i gorąco polecam. jest duża dyscyplina a młoda ma na brzuchu taki kaloryfer że ojciec jej zazdrości smile

            ps uprzedzając ewentualne zarty lub pytania- tak, widział na wakacjach nad morzem i na basenie. smile
          • hellulah Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 30.08.11, 12:06
            Zadanie pytania na forum jest sensowne, bo odpowiadają (a przynajmniej powinny) mamy z doświadczeniem - jak to wygląda nie od strony folderów czy zapewnień z plakatów rekrutacyjnych, a od "kuchni".

            Wybacz, ale mając dziecko trenujące wiele lat daną dyscyplinę chyba mogę się wypowiedzieć? Nie muszę być trenerem, chyba wystarczy, że zapoznałam się z filozofią tej sztuki walki, obserwowałam przez lata (gdy dziecko było małe i w takiej grupie, w której podczas zajęć na widowni siadywali rodzice), widzę wpływ na rozwój fizyczny i osobowość.

            I nawet pewne porównanie mam, bo zaliczyliśmy krótki epizod z karate shotokan - inna filozofia, inny styl ćwiczeń, realna agresja podczas treningów, absolutnie nie dla nas. I nie tylko z powodu konkretnego trenera - przede wszystkim inne założenia programowe.



            • kocianna Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 30.08.11, 13:38
              Hehe, tak samo ja: na tatami od 3 miesiąca życia.. Rodzeństwo i ojciec - trenerzy judo. Wiele mam ma całkiem niespodziewane doświadczenia.
              O sztuki walki pytać nie wolno, ale co powoduje duszności - to idealne pytanie na e-matkę, prawda?
    • morekac Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 30.08.11, 00:53
      Poza tym , że sobie coś wybierze, to może jakaś dyscyplina sportowa (niekoniecznie sztuka walki), do której syn ma predyspozycje fizyczne?
      • kocianna Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 30.08.11, 06:53
        Nie sztukę walki wybierz, a trenera. Judo ma fajną filozofię, poza tym to walka bardzo kontaktowa - nie ma uderzeń, cały czas niemal ocierasz się o przeciwnika, zwłaszcza w parterze - to pomaga przełamać wiele barier w kontaktach międzyludzkich. Ale aikido ma podobnie. Dowiedz się, gdzie w pobliżu jest mądry facet (lub babka) z dobrym podejściem do dzieci, właśnie dla takich "wrażliwców" - posiedź pod salą podczas zajęć, porozmawiaj z rodzicami, potem z samym trenerem, poobserwujcie razem z synem zajęcia, jeśli Wam pozwolą. Wtedy wybieraj. Stawiaj raczej na "zajęcia ogólnousprawniające z elementami sztuki walki" niż na wyczyn, przynajmniej na początku - czyli niech to nie będzie znany, robiący wyniki na MP klub sportowy.
    • mynia_pynia Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 30.08.11, 07:02
      A chcesz tak na chwilę czy na dłużej? (kilka lat?)
      Bo na chwilę to sensu nie ma zapisywać na sztuki walki, zbyt wiele się nie nauczy.
      Proponuje basen, przynajmniej po kilku zajęciach pływać (utrzymać na wodzie) się nauczy.
    • mruwa9 Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 30.08.11, 08:44
      Szachy smile
      A tak na powaznie, to nie kazdy musi uprawiac sport w klubie, a nawet z tych aktywnei trenujacych nieliczni maja szanse osiagnac sukcesy mierzone medalami.
      Zamiast kopania lezacego sugerowalabym w ogole nastawienie sie na rekreacje i ruch zupelnie po amatorsku- mozna jezdzic na rowerze, plywac, jezdzic na nartach czy lyzwach, rolkach, chodzic na wedrowki gorskie lub nizinne. Grac w badmintona lub ping-ponga, nie trzeba od razu klubu sportowego i sztuk walki. Mozna znalezc forme aktywnosci, ktora po prostu sprawi przyjemnosc i bedzie lubiana, zamiast pogoni za wynikami, ktore szybciej zniecheca, niz poprawia samoocene.
    • estragonka Re: sport dla niewierzącego w siebie dziecka 30.08.11, 10:03
      moja corka od roku trenuje aikido i jest zadowolona, ja jeszcze bardziej. widze ogromne postepy ogolnorozwojowe (duzo wieksze niz przy trenowaniu poprzednio tanca np). na pewno jest to ogromna zasluga trenera ze dzieci chodza chetnie i sa efekty ich cwiczen.
      widze ze do tej pory dzieciaki byly traktowane troche lajtowo, a im dalej tym jest coraz wieksza dyscyplina. i dobrze smile na razie maja zolte pasy
      • kolia30 dziękuję za odpowiedzi 30.08.11, 10:46
        dzięki za wszystkie odpowiedzi-spróbujemy z aikido, rozmawiałam z trenerem i powiedział mi, ze w aikido nie ma rywalizacji, a "wrażliwcom"poświeca więcej czasu-wiem, że to tylko słowa-ale cóż synek chce, więc spróbujemy;spodobał mi się też tu pomysł jednej z Was na jazdę konną.Jeszcze raz dzięki.
        • rulsanka Re: dziękuję za odpowiedzi 30.08.11, 13:59
          Nie ma rywalizacji? W aikido? Sa egzaminy na kolejne stopnie, a na tych egzaminach mozesz sie wydurnic albo nie. Jest presja. Nie wiem, jak jest u doroslych. Ja cwiczylam na studiach, w dwoch klubach. W jednym czulo sie ta presje caly czas, trener ciagle nas poprawial - stresowalam sie i nie robilam postepow, a w drugim nie bylo presji, choc poziom pewnie wyzszy. Okazalo sie, ze mam talent... Wiele zalezy od trenera, zycze zeby wasz byl dobry.
          • hellulah Re: dziękuję za odpowiedzi 30.08.11, 14:10
            Jest zdrowa rywalizacja wink - przynajmniej w znanym mi dojo.

            Trenerzy podpowiadają, czy do egzaminu podejść, czy jeszcze nie. Nie ma ciśnienia, żeby wszyscy z danej grupy czy rocznika pchali się na każdy kolejny egzamin. Można przeczekać do kolejnego, nie ma sprawy. Owszem, młodzież lubi się ścigać, i niepodejście do egzaminu miłe nie jest, ale to moim zdaniem całkiem ok - to według mnie zdrowe, dać się sprawdzić i rozliczyć z wysiłków. A jaka satysfakcja z każdej nowej naszywki na pasie smile

Inne wątki na temat:
Pełna wersja