tijgertje
30.08.11, 09:34
watek sie rozrasta, a nie chcialabym, zeby moje pytanie zostalo przegapione, bo ciekawa jestem odpowiedzi.
Jak kazdy rodzic chyba w jakims tam stopniu martwie sie, ze cos sie mojemu dziecku moze stac. I jak kazdy robie co moge, zeby pewnych sytuacji uniknac.
Co jednak, jesli cos stanie sie ze mna czy mezem? Wydaje mi sie, ze bardziej prawdopodobne jest, ze to ja zostane napadnieta, ze to ja zgine w wypadku itp. Co wowczas z dzieckiem? Zabezpieczacie sie na taka mozliwosc, ze nagle i niespodziewanie dziecko moze zostac samo jak palec?
My z mezem wlasciwie jestesmy niezle zabezpieczeni na wypadek, gdyby jednemu z nas cos sie stalo. troche gorzej z faktem, gdybysmy np oboje zgineli w wypadku. Finansowo mlody nie bedzie miec problemu, bo mamy testament i notariusza, ktory w razie czego odpowiada za zorganizowanie funduszu dla dziecka (tak, zeby np opiekun nie mogl kupic sobie wypasionego Jaguara albo przepuscic wszystkiego na raz). Po ostatnich wydarzeniach jednak mam watpliwosci i musimy zmienic zapis w testamencie wyznaczajac kogos, kto po naszej smierci moglby sie dobrze zajac synem, a co jeszcze wazniejsze, okreslic pewne warunki i zastrzec, kto na pewno nie moze sie nim zajac

Akurat w przypadku mlodego sprawa nie jest zbyt prosta i gdybysmy nie mieli zapisu i opiekun musial zostac wyznaczony sadownie, to akurat osoby ktore moglyby sie wydawac najbardziej odpowiednie, moglyby dziecko najwiecej skrzywdzic, a na to nie pozwole. Ze tak powiem, nawet po moim trupie
Jak jest u was? Zabezpieczacie jakos przyszlosc dziecka, liczycie sie z relacjami w rodzinie, miejscem zamieszkania, szkola i przyjaciolmi, czy pewnymi szczegolnymi warunkami, jak np u nas autyzm i rodzina w 2 krajach o zupelnie odmiennych mozliwosciach dla dziecka? Czy liczycie na to, ze takie tragedie przytrafiaja sie innym, a w razie czego KTOS z rodziny dzieckiem sie zajmie i to juz nie wasz problem?