prawdziwy_ewelina22
04.10.11, 10:16
Syn jest w III klasie SP. W zeszłym roku chodził na dodatkowy angielski w swojej szkole 2 x w tygodniu, karate w swojej szkole 2 x w tygodniu i zajęcia plastyczne 1 w tygodniu poza szkołą.
W tym roku (zapomniałam o tym dodatkowym angielskim na początku roku) ma:
w szkole: kółko dziennikarskie i ten dodatkowy angielski.
Zamiast karate ma basen 1 x w tygodniu, zajęcia modelarskie 1 x w tygodniu w Pałacu Młodzieży i zajęcia plastyczne z zeszłego roku.
Sama uważam, że tego wszystkiego zrobiło się dużo i zastanawiam się, czy nie będzie przemęczony. Z tego wszystkiego on najchętniej wyciąłby angielski dodatkowy, co z kolei budzi moje opory, bo nie jest uzdolniony humanistycznie, z angielskiego jako przedmiotu w szkole ma słabe stopnie, jak sobie odpuścimy, to potem tak łatwo nie nadrobi.
Nie chciałabym, żeby zaniedbał basen. Zajęcia plastyczne i modelarskie są zgodne z jego zainteresowaniami. Boję się, że "siłą bezwładu", jak się uprę, że ma chodzić na ten angielski, to sytuacja będzie taka:
pełna frekwencja na angielskim i kółku dziennikarskim (bo jest w szkole),
chodzenie w kratkę na zajęcia plastyczne i modelarskie (co też nie jest dobre - wiem po zeszłym roku, kiedy chodziliśmy na zajęcia plastyczne w kratkę)
chodzenie w kratkę na basen.
Ciężko mi postanowić, że nie będzie chodził na dodatkowy angielski, bo mi właśnie w życiu bardzo pomogła bardzo dobra znajomość języków obcych. Z kolei on nie chce zrezygnować np. z kółka modelarskiego albo dziennikarskiego - ktoreś z nich można by sobie moim zdaniem darować.
Boję sie, że się dzieciak zaharuje.
Macie jakiś pomysł, co zrobić?