nati.2008
10.10.11, 12:03
mój 9,5-letni syn przeraża mnie swoim lenistwem. Nic mu się nie chce. O wszystko muszę prosić i powtarzać z 5 razy zanim coś do niego dotrze i łaskawie to zrobi. I nie mówię tu o niewiadomo czym tylko o: spakowaniu plecka, sprzątnięciu pokoju itp. Jak w końcu go pogonię - to zaczyna pyskować - mężowi też, bo uważa, że ciągle krzyczę, a on przecież za chwilę to zrobi. Chwila to u niego może być i godzina

Jeśli np. w końcu zabierze się do pakowania plecaka,to na bank o czymś zapomni - wydaje mi się, że z lenistwa. Wtedy robi wszystko aby szybiej i na o...dol. Już nas po prostu doprowadza do szału, mozna mu coś mówić kilka razy, ale jak nie rykniesz - to nic z tego

. Idzie sie przebrać do pokoju, to po przekroczeniu jego progu natychmiast zapomina i dopiero jak słyszy moje kroki na schodach to zaczyna akcję przebierania. Ja mam już dosyć. Wyegzekwować coś od niego to min 5 razy trzeba powtarzać, krzyknąć, a potem mama niedobra jest, a mi już ręce opadają. Do tego zaczyna pyskować i się burzyć - nie wiem, czy to już ten wiek, ale może mądrzejsze mamy pomogą radą. Bić go nie chcę, bo to nie pomaga, tłumaczę i nic. Mąż znosi to lepiej, a mnie szlag trafia, jak to widzę. Właściwie nie mam pomysłu nawet na karę, bo to obraca się przeciwko mnie

Co z takim robić?