Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w szkole

11.10.11, 14:09
Witam.
Prosze Was e-mamy o pomoc, poradę, może doświadczone mamy coś podpowiedzą.
Mamy 7-letniego syna, obecnie chodzi już do drugiej klasy-poszedł jako 6-latek.
W klasie pani wychowawczyni (starsza pani), założyła tzw dzienniczki, i w tamtym roku syn miał w nim bardzo dużo uwag, w tym mimo, że dopiero drugi miesiąc szkoły, jest juz parę kartek.
Ciągle sa to uwagi, typu:
"nie słucha poleceń, nie pracuje na lekcji, krzyczy, wydaje dźwięki(?), rzuca łupiny z temperówki na podłogę, uderza ręką w glowę, mówi, że się nudzi, robi, co chce, wstaje i biega po klasie, buja się na krześle, czasem popchnie jakies dziecko...." Dla nas rodziców to niemiłe, ciągłe takie uwagi. Zdarza się, ale rzadko, że jest pochwała, że się starał, w najgorszym razie nie ma nic. Ale prawie codziennie ostatnio jest coś wpisane,
Najgorszy wybryk sprzed kilku dni-syn (podobno...ale po zapytaniu potwiedził) na stołówce podczas obiadu zdjął spodnie (czy tylko górę, nie wiem dokładnie) i
stał (może biegał) po stołówce... Po tym fakcie w dzienniczku pojawiło się: wzywam rodziców (oboje) najpierw do psychologa, potem do pedagoga.... sad
Ma to być dziś.
Nie wiem za bardzo, jaką przyjąć postawę, co mówić, czy tłumaczyć się wiekiem syna(dziecko), energicznym usposobieniem, czy przyjmowac wszystko co będa mówiły
panie.
Przyznam, że nie jest mi miło, wysłuchiwac ciągle tego samego, myślałam, że z czasem to się uspokoi.
Musze tu dodać, iż w domu syn ma na ten poczet kary, typu zakaz bajek, albo nie
korzysta z jakiejś przyjemności, która miała byc (kino, basen). jednak jak czas pokazuje, za wiele sobie z tego nie robi. Jak zapytałam, czemu zdjął spodnie wtedy na stołówce, powiedział, że kolega mu kazał....
Dodam też, że od kilku miesięcy chodzimy z mężem na terapię, głównie z powodu syna, ale psycholog powiedziała, że on jest normalnym dzieckiem, nie stwierdza adhd, powiedziała też, że uwagi jakie pani mu wpisuje, świadczą o cyt: porażce nauczyciela...
Mając to na uwadze, nie wiem, jak się dziś zachować, czeka nas pewnie niemiła rozmowa.
Napisane jest w dzienniczku:sprawa poważna:.
Ale czy ja mam powiedzięc, o tej porażce nauczyciela.? Nie wiem, czy to odbije się na synu, i pokaże, że jesteśmy nastawieni anty..
ZUpełnie nie wiem co robić.
Syn owszem, nie jest typem spokojnego przegrzecznego dziecka, zdarza się, że czasem musze dwa razy powiedzieć, żeby coś zrobił (przeważnie drugi raz dobitniej), nigdy jednak nie był bity, za nic, i nie chcę tez stosować takiej formy kary
za te "przewinienia" klasowe.
Proszę o pomoc, radę...

Dodam też, że żeby pomóc mu się "wyżyć", skoro w szkole tak się zachowuje, zapisaliśmy go na judo/aikido, basen, zajęcia plastyczne i gra na pianinie...
Ale .... problem (wg pani ) nadal ten sam... Po prostu przeszkadza pani w lekcji i ona pisze, że nie może przez niego prowadzić lekcji, że inne dzieci nie mogą się przez niego uczyć, on wtedy idzie do pani dyrektor albo psycholog. Na początku trochę te uwagi mnie wkurzały, wiedziałam, że może być mu ciężko wysiedzieć w łąwce 45 minut, albo kilka lekcji. No, ale te ciągłe uwagi jw... ręce opadają.
Najgorsze, że nie wiem, czy tylko on taki jest, czy inne dzieci też. Pani pewnie powie, że tylko on, raz to już sugerowała, syn twierdzi, że inni też psocą. Błędne koło....

Przepraszam za literówki i może chaotyczny zapis, ale jestem trochę zdenerwowana, wydaje mi się, że dobrze wychowuje swoje dziecko, jest dyscyplina w domu (w sensie konkretne godzina na posiłki i sen, zabawa, nauka, regularność, o 20ej już w łóżku, dużo rozmów), ale mam takie niesforne dziecko i co zrobić...

Pani wychowawczyni to już się boję, bo nie wiem, co mam mówić jak kolejny raz gdy go odbieram, załamuje mi ona ręce i mówi, że syn był niegrzeczny (nie słuchał jej, robił co chciał itd...)
    • babunia_wygodka Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 14:18
      ejkumkejkum2 napisała:

      E, to musi być troll. Ktoś tak głupi żeby przez rok nic nie zrobić z dzieckiem przynoszącym regularnie uwagi nie byłby w stanie napisać tak długiej wypowiedzi.
    • pade Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 14:18
      Przede wszystkim powiedz o tym, ze chodzicie do psychologa.
      Jesli w domu syn jest grzeczny i tylko w szkole ma problemy to rzeczywiście wina może być równiez po stronie nauczyciela.
      Ale przede wszystkim nie bój się, nikt tam nie będzie na Ciebie krzyczał. Spotykacie się żeby rozwiązać problem.
      • ejkumkejkum2 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 14:29
        Dziękuję, tak chodzimy do psychologa, zachowanie syna było motorem ku temu;
        Pani babunia chyba jednak nieuważnie czytała.... CHodzimy od ponad pół roku..
        W domu dziecko jest normalne, powiedziałabym grzeczne bardzo, czasem popyskuje, ale szybko wraca do normy...Mówiłam to pani wiele razy, ale ona wie swoje, i raz nawet powiedziała, że"skoro jej nie wierzę, to może powinnam zmienić klasę....." ?
      • bi_scotti Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 14:31
        OK, syn robi, co robi ALE podstawowe pytanie jest co robi pani zeby Mlodego zainteresowac lekcja, zeby go zaangazowac w zajecia, zeby mu zaproponowac takie activities, ktore nie beda przeszkadzaly reszcie klasy. Bo ponarzekac to mozemy sobie wszyscy razem na pogode - na nia nia mamy wplywu! Pani nauczycielka zas jak najbardziej ma wplyw na zachowanie ucznia. Skargi do rodzicow to jakies nieporozumienie - Ciebie ani Twojego meza nie ma w klasie gdy dziecko sie nudzi i marudzi - to pani nauczycielka tam jest i to ona jest odpowiedzialna za to zeby Mlody sie zachowywal odpowiednio, zeby nie marnowal czasu, zeby sie dobrze czul w klasie i korzystal z lekcji. Wiec pytanie podstawowe jest "co robi pani zeby Twojego syna uczyc?"
        Uwaga w dzienniczku czy wezwanie rodzicow to jest jakis kompletnie last resort kiedy, bo ja wiem, nastolatek okrada kolegow albo jest bully, albo zniszczy szkolny sprzet specjalnie - jakies naprawde drastyczne powody. To, ze 7-latek sie nudzi w klasie to nie jest wina/problem rodzicow - to jest odpowiedzialnosc nauczyciela!
        • ma_dre Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 14:53
          no wspaniale, ze mieszkasz zagranicom, tylko moze postaraj sie nastepnym razem uzywac polskich sformulowan?? Na pewno da sie?!
          • aquuaa Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 15:01
            ma_dre napisała:
            > no wspaniale, ze mieszkasz zagranicom, tylko moze postaraj sie nastepnym razem
            > uzywac polskich sformulowan?? Na pewno da sie?!


            Acha - a co wniosla twoja wypowiedz dla Autorki watku? Bo bi_scotti wypowiedziala sie i na temat i z sensem. I po co takie glupie zaczepki?
          • madzioreck Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 01:26
            A Ty się musiałaś, po prostu musiałaś, bez sensu dopieprzyć do jednej z najbardziej w porządku forumek. W czymś Ci to przeszkadza? Nie musisz czytać.
        • gaskama Ty jesteś cudzoziemką, która tak świetnie zna języ 11.10.11, 15:09
          k polski? Czy jesteś Polką, która po pięciu latach pobytu zagranicą zapomniała języka ojczystego?
          • angazetka Re: Ty jesteś cudzoziemką, która tak świetnie zna 11.10.11, 15:50
            Ludzie, tramwaju się czepcie, a nie polszczyzny Bi_scotti.
            • gaskama Re: Ty jesteś cudzoziemką, która tak świetnie zna 11.10.11, 16:14
              Nie czepiam się, tylko pytam. Z ciekawości. Dziewczyna pisze tak, jak mówi Dżoanna Krupa

              - zaproponowac takie activities,
              - to jest jakis kompletnie last resort

              Ciekawi mnie, dlaczego. Ty coś wiesz, czego ja nie wiem? Podziel się wiedzą. Tylko proszę nie każ mi czytać maili postó biscontti od 2004 roku.
              • jamesonwhiskey Re: Ty jesteś cudzoziemką, która tak świetnie zna 11.10.11, 16:32

                > Ciekawi mnie, dlaczego. Ty coś wiesz, czego ja nie wiem? Podziel się wiedzą. Ty
                > lko proszę nie każ mi czytać maili postó biscontti od 2004 roku.

                to nawet ja kurka wiem , zreszta co sie udzielasz z jakimis postami nie na temat
                wszyscy rozumieja oprocz ciebie znaczy ty masz problem
              • morgen_stern Re: Ty jesteś cudzoziemką, która tak świetnie zna 11.10.11, 21:29
                Naucz się najpierw przepisywać nicki, a potem pouczaj. I odczep się od bi wink
        • madeleine.b Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 15:28
          Taaa... pleciesz takie same farmazony co ta pani nauczycielka, tylko Ty przeginasz w drugą stronę.
          A wpasowując się w kanon Twojej wypowiedzi stwierdzam, że to bullshit.
    • aqua48 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 14:25
      Przede wszystkim nie bój się wychowawczyni, nie atakuj jej. Usiądźcie na spokojnie, bez nerwów i oskarżeń, może jeszcze pedagogiem i psychologiem szkolnym i zastanówcie się wspólnie w czym leży problem i jak go zlikwidować. Nikt Ci nie każe bić dziecka, ani stosować dodatkowych kar w domu za złe zachowanie w szkole. Ale jakaś przyczyna być musi, że dziecku w szkole trudno jest się skupić i że słucha podpuszczeń kolegów. Podejdź do problemu w ten sposób, że dorośli muszą pomóc dziecku, a nie że ktoś będzie Was rozliczał z tego jakimi jesteście rodzicami. Może zamiast aikido lepiej go zapisać na jakieś zajęcia wyciszające, ułatwiające zapamiętywanie i utrzymanie skupienie?
      • ejkumkejkum2 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 14:32
        aqua48 napisała:
        , a nie że ktoś będzie Was rozliczał z tego jakimi jesteście rodz
        > icami. Może zamiast aikido lepiej go zapisać na jakieś zajęcia wyciszające, uł
        > atwiające zapamiętywanie i utrzymanie skupienie?

        no właśnie tego "rozliczenia" się boję.
        Ale przecież nikt nie rodzi się z umiejętnością bycia rodzicem

        aikido miały być po to, bo niby uczy dyscypliny
        chodzi tez na plastykę, wyciszająco, bo łądnie maluje i ma zdolności w tym kierunku
        pianino--podobnie, chciał też i my chcieliśmy..
        basen--ruch
        ok, musimy iść do szkoły, 3 majcie kciuki...potem się odezwę.
      • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 14:35
        Cytat
        Nikt Ci nie każe (...) stosować dodatkowych kar w domu za złe zachowanie w szkole


        Nic bardziej mylnego. Większość nauczycieli właśnie tego oczekuje od rodziców źle zachowujacych się dzieci, bo, jak twierdzą, w szkole mają "związane ręce". Co równiez jest bzdurą i zwyczajną wymówką.
        • myelegans Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 15:01
          mama_kotula napisała:
          > Nic bardziej mylnego. Większość nauczycieli właśnie tego oczekuje od rodziców ź
          > le zachowujacych się dzieci, bo, jak twierdzą, w szkole mają "związane ręce". C
          > o równiez jest bzdurą i zwyczajną wymówką.

          Wiekszosc nauczycieli w Polsce, ja takich na swoim podworku nie spotkalam, wogole stwierdzenie "jest niegrzeczny" nie jest stosowane, bo nie znaczy NIC, co dla jednego jest NIEGRZECZNY dla drugiego jest akceptowalny i mamy dokladny regulamin tego co wolno, a co nie, dzieci tez, ale nie jest to "niegrzeczny" ale na poziomie klasy to regulamin, ktory dzieci same ulozyly, i podpisaly jako kontrakt
          "rece i nogi trzymamy przy sobie caly czas"
          "nie uzywamy niewlasciwych slow"
          "uzywamy glosu wewnetrznego"
          "wstajemy od stolikow tylko jak nauczyciel pozwoli"
          "glos ma tylko jedna osoba w jednym czasie"
          itd. itp.
          My widzimy, dzieci widza, konsekwencje wyciaga nauczyciel w "real Tiem" rodzice sa angazowani, jak szkola wyczerpie wszelkie, mozliwe sposoby i jest to rzadko, i sa ku temu powazne powody i zeby dziecku POMOC, nie ukarac.
          Kurcze, okropnie mnie irytuja takie postawy, widze, ze od mojej kariery szkolnej niewiele sie zmienilo.
          • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 15:11
            Cytat
            rodzice sa angazowani, jak szkola wyczerpie wszelkie, mozliwe sposoby


            Taaak, fajnie byłoby, jakby to się dało tak. Zazdroszczę.

            Sytuacja z zeszłego tygodnia - jeden chłopaczek non stop przez kilka godzin dokuczał mojemu synowi, wg pani: "odwracał się do niego i go przezywał, wyzłośliwiał się" (w klasie i na próbie wystepu). Co zrobiła pani? Wstawiła chłopaczkowi kilka uwag i "przeprowadziła z oboma chłopcami powazną rozmowę", co guano wielkie dało oczywiście, w końcu mój syn nie wytrzymał i chłopaczkowi strzelił.
            I pani synowi wstawiła uwagę, bo bić nie wolno.
            Wszystko opada. Wszystko.

            "Wszelkie możliwe sposoby" w naszej szkole sprowadzają sie do wstawiania uwag...
            • madeleine.b Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 15:31
              I takie mamusie uwielbiam najbardziej. A powiedz mi co pani mogła jeszcze zrobić? Walnąć tamtego, żeby Twój syn nie musiał?
              Ciekawe jakbyś śpiewała, gdyby to Twoje dziecko dostało po gębie.
              • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 16:29
                madeleine.b napisała:
                > I takie mamusie uwielbiam najbardziej. A powiedz mi co pani mogła jeszcze zrobi
                > ć? Walnąć tamtego, żeby Twój syn nie musiał?
                > Ciekawe jakbyś śpiewała, gdyby to Twoje dziecko dostało po gębie.

                Robaczku - pani miała cały wachlarz sposobów, by tamten chłopiec przestał prowokować mojego syna. Nie użyła żadnego z nich, ograniczyła się do wpisania uwag, które, jak już napisałam, guano dały. W obliczu tego, że dziecko wielokrotnie zwracało się do nauczyciela ze skargą na kolegę i nauczyciel nie zrobił NIC w celu skutecznego przerwania zachowania kolegi, dziecko postanowiło poradzić sobie samo. Nie mówię, że bicie jest dobre, niemniej dziecko zostało sprokowane - zarówno zachowaniem kolegi, jak i zachowaniem nauczyciela.

                Aaa - i żeby nie było - moje dziecko również niejednokrotnie dostało po gębie w szkole. Traumy z tego powodu nie ma.

                A jak już napisałam niżej - wystarczyło chłopców odizolować od siebie, aby uniemożliwić im kontakt ze sobą. I tak, była taka możliwość, zarówno w klasie, jak i na próbie występu. Tylko to trzeba ruszyć łbem czasem i pomyśleć.
                • madeleine.b Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 19:01
                  Jeśli już mi wymyślasz protekcjonalny pet name to chociaż jakąś gwiazdeczkę albo serduszko, bo robaków nie trawię.

                  Co do reszty - od razu widać, że guano to Ty masz wspólnego z realiami szkoły a "wachlarz" rozwiązań czy tam sposobów to czysta utopia i slogan prawie jak "przyjazne państwo". Słyszeliśmy sto razy, ale jak dotąd nic konkretnego nikt nie wymyślił. Nie wiem w jakim wieku masz dziecko, ale już widzę jak pani dwóch gimnazjalistów odseparowuje. Z resztą po co? Chyba zakłada się, że dzieci normy zachowań znają i będą ich przestrzegać. Zazwyczaj jak rozmawiam z rodzicem i pada stwierdzenie, że dziecko nie umie skupić uwagi, rozmawia, odwraca się rodzice mówią: proszę przesadzić. Taaaa....jak kwiatka chyba. Ławek by mi zabrakło i czasu.
                  I jeszcze co do rozwiązań - w dobie rozkwitu wszelkich praw uczniów i rodziców, a zaniku obowiązków ja osobiście boję się zareagować inaczej, ostrzej, niż rozmowa i uwaga, bo takie właśnie osoby jak Ty mają potem taaaaaakie halo. Na ostatnim zebraniu rodzice musieli podpisać 8 list o zgodach na różne przedsięwzięcia i byciu poinformowanych o tym i tamtym, a i tak zadzwoniła do mnie mama z nerwem, że jej syn wrócił później do domu, bo został na dodatkowym W-F i nawet nie zadzwonił do niej. Paranoja.
                  • gryzelda71 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 19:04
                    Kotula pisze o klasach I-III podstawówki.Serio nie można przesadzić dzieci?
                    • madeleine.b Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 19:06
                      A to jest serio rozwiązanie problemu?
                      • gryzelda71 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 19:11
                        A co zaproponujesz?
                      • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 19:26
                        madeleine.b napisała:
                        Cytat
                        "wachlarz" rozwiązań czy tam sposobów to czysta utopia i slogan prawie jak "przyjazne państwo". Słyszeliśmy sto razy, ale jak dotąd nic konkretnego nikt nie wymyślił


                        Że tak zacytuję klasyk z Seksmisji: bo jesteście na to za głupie. W większości. Niestety.
                        Na szczęście istnieją myślące nauczycielki, które potrafią POMYŚLEĆ i chce im się ruszyć dupę i myśleć outside the box, a nie przerzucać całą odpowiedzialność na rodziców. Na tym forum znam przynajmniej ze 2.

                        > A to jest serio rozwiązanie problemu?

                        Jest to rozwiązanie DORAŹNE, na chwilę obecną, aby problem nie eskalował w DANYM MOMENCIE (w tym konkretnym przypadku: aby jeden chłopiec nie miał możliwości dokuczania drugiemu chłopcu). Jest duża szansa, aby agresor się wyciszył, odseparowany od kolegi. Ale jak już pisałam, to trzeba pomyśleć. Mózgiem.
                        I jak się wdroży rozwiązanie doraźne, wówczas się myśli o rozwiązaniu długofalowym.

                        I czytaj uważnie: wychowawczyni sama przyznała, że owszem, powinna była tak zrobić.
                        • przeciwcialo Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 19:32
                          Przesadzenie akurat uważam za srednie rozwiazanie. Z innej ławki tez mozna jęzor pokazywac.
                          • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 19:45
                            przeciwcialo napisała:
                            > Przesadzenie akurat uważam za srednie rozwiazanie. Z innej ławki tez mozna jęzo
                            > r pokazywac.

                            Przeciwciało, ja piszę o tej konkretnej sytuacji - kiedy nauczycielka MIAŁA możliwość rozdzielenia dzieci tak, aby jeden drugiemu nie dokuczał. Dokuczanie nie polegało na wywalaniu jęzora, tylko na wyzywaniu, złośliwym scenicznym szeptem, skandowaniu wyzwisk i wyśmiewaniu.
                            Błędem nauczyciela było, że pozwolił na eskalację zachowania, które powinna ukrócić już po pierwszym zgłoszeniu od ucznia.

                            I na temat tej sytuacji również rozmawiałam z nauczycielką, i to niejedną.

                            A w sumie to powinnam przeprosić wszystkie normalne, myślące nauczycielki, bo mi się ulało przed chwilą - więc przepraszam. Ulało mi się, bo po raz pięćsetny zostałam zmuszona do udowadniania, że nie jestem wielbłądem. Bo do cholery, ja sobie naprawdę zdaję sprawę, że moje dziecko aniołem nie jest - bo nie jest. Natomiast bezradne rozkładanie rączek przez panią nauczycielkę i wymaganie ode mnie, abym po kilku godzinach karała dziecko za przewinienie, któremu, niespodzianka, można było zapobiec, jest dla mnie bardzo mocno nie halo.

                            Bo najłatwiej jest powiedzieć, że się nie da, że nauczyciel nie może, że potem rodzic będzie japę darł. Problem w tym, że przeważnie się da, tylko trzeba chcieć. Jeśli dane rozwiązanie nie działa - spróbować innego, a nie kurczowo się trzymać jednego i powtarzać "zróbcie coś z tym, zróbcie coś z tym". No sorry.
                            • bi_scotti Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:02
                              mama_kotula napisała:

                              > Bo do cholery, ja
                              > sobie naprawdę zdaję sprawę, że moje dziecko aniołem nie jest - bo nie jest. Na
                              > tomiast bezradne rozkładanie rączek przez panią nauczycielkę i wymaganie ode mn
                              > ie, abym po kilku godzinach karała dziecko za przewinienie, któremu, niespodzia
                              > nka, można było zapobiec, jest dla mnie bardzo mocno nie halo.
                              >
                              > Bo najłatwiej jest powiedzieć, że się nie da, że nauczyciel nie może, że potem
                              > rodzic będzie japę darł. Problem w tym, że przeważnie się da, tylko trzeba chci
                              > eć. Jeśli dane rozwiązanie nie działa - spróbować innego, a nie kurczowo się tr
                              > zymać jednego i powtarzać "zróbcie coś z tym, zróbcie coś z tym". No sorry.
                              >

                              Dzieci nie sa/nie beda a przede wszystkim nie maja byc aniolami smile To jest oczywiste, jak najbardziej zrozumiale i powinno byc oczekiwane (!), ze kilkulatki (a i kilkunastolatki tez) beda sie w szkole DOPIERO UCZYC zachowania w grupie, skupiania uwagi, poprawnych reakcji, samodyscypliny etc, etc. Za to sie placi nauczycielom i wychowawcom zeby cierpliwie, kreatywnie, zyczliwie, indywidualnie, konsekwentnie i z nieustajaca radoscia powtarzali na rozne sposoby i w roznych okolicznosciach (spiraling!) to, czego od uczniow oczekuja, wykorzystywali czas na to zeby powoli (powoli!) wdrazac ich do bezkonfliktowego funkcjonowania w spoleczenstwie.
                              Oczywiscie, musi miec miejsce wspolpraca domu ze szkola ale kompletnym nieporozumiem jest oczekiwanie przez nauczyciela, ze rodzic w domu bedzie korygowal to, czego tenze nauczyciel nie umial/nie chcial skorygowac w szkole! I komunikacja nie moze sie odbywac wedlug schematu: pani mowi > rodzice sluchaja > uczen jest ukarany w szkole i w domu > pani znow sie skarzy > rodzice znow sluchaja/czytaja skarge > uczen znow jest karany ... To nie jest wtedy zadne wychowywanie.
                              Tak w ogole to to wszystkie jest az tak oczywiste, ze az glupio o tym pisac. Az sie wierzyc nie chce, ze sa jeszcze jacys wychowawcy, ktorzy probuja swoje profesjonalne obowiazki przerzucic na dom przy pomocy zapisow w dzienniczku. Jakbym czytala o moim dziecinstwie w polskiej szkole lat 60-tych i 70-tych sad
                              • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:11
                                Cytat
                                Tak w ogole to to wszystkie jest az tak oczywiste, ze az glupio o tym pisac.


                                Prawda? Mam wrażenie, że walę żwirem o czołg, wiewiórką w mur oporowy.
                            • madeleine.b Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:09
                              Możesz krzyczeć ile wlezie, obrażać mnie i innych. Przywykłam. Nadal twierdzę, że nie zaproponowałaś co jeszcze można było zrobić. Jasne, to nie Ty masz rozwiązywać problemy tylko pani z przygotowaniem pedagogicznym, ale tak na mądry rodzicielski rozum. Co jeszcze oprócz rozmowy i uwagi do rodziców no i przesadzania (czego pani nie zrobiła)??
                              • iuscogens Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:15
                                Bo kotula nie jest od takich przyziemnych rzeczy, tym mają się zajmować tępi nauczyciele ;P
                                Jak ona z taką samą pogardą podchodzi do nauczycieli w szkole wlasnych dzieci jak na forum, to nie dziwię się, że u nich komunikacja szwankuje.
                                Podejrzewam, że cokolwiek by nauczycielka nie zrobiła i tak będzie źle, bo łbem nie ruszyła i śmiała powiedzieć kotulowemu potomkowi, że nie może bić innych. Zgroza tongue_out
                                • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:18
                                  Cytat
                                  odejrzewam, że cokolwiek by nauczycielka nie zrobiła i tak będzie źle, bo łbem nie ruszyła i śmiała powiedzieć kotulowemu potomkowi, że nie może bić innych.


                                  Pieprzysz.
                                  • iuscogens Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:24
                                    Co prawda nauczycielem nie jestem, ale zawsze też mogę być głupia, nie??
                                    Sorry, ale dawno nie widziałam, żeby ktoś z taką pogarda i wyzszością się o innych wypowiadał (pomijając watki wyborcze), ty się zastanów czy swojego podejścia w stylu "Nauczyciele to idioci, którzy nie potrafią łbem ruszyć" nie przekazujesz dziecku.
                                    Za niedługo będziesz zdziwiona, ze nauczyciela nie słucha, ale zapewne wyjdziesz z założenia, ze to wina tępego nauczyciela. Coś nie widzę szansy na zadna refleksje z twojej strony.
                                    • amoreska Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:39
                                      Cytatty się zastanów czy swojego podejści
                                      > a w stylu "Nauczyciele to idioci, którzy nie potrafią łbem ruszyć" nie przekazu
                                      > jesz dziecku.

                                      Dokładnie tak.

                                      A "idiotyzm" nauczycieli to niejednokrotnie nie ich lenistwo czy brak odpowiednich predyspozycji do zawodu, ale po prostu ścisłe obwarowanie mnóstwem zakazów formalnych i nieformalnych pt. "Czego nauczyciel nie ma prawa zastosować wobec ucznia".

                                      "Wyczyść rybom akwarium, ty sobie z tym dobrze poradzisz".
                                      "W du...ie mam akwarium, a pani jest głupia."
                                      Są tacy uczniowie. Bo np. usłyszą od rodzica, który mawia tak o nauczycielu. I biorą przykład.

                                      A to jakby ktoś chciał sobie przypomnieć - też w temacie poniekąd
                              • bi_scotti Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:16
                                madeleine.b napisała:

                                > Co jeszcze oprócz rozmowy i uwagi do rodziców no i przesadzani
                                > a (czego pani nie zrobiła)??

                                Nie do mnie chyba ten post (choc pod moim), ale chyba sie czepiasz - trzeba byc w klasie zeby dokladnie wiedziec, co jest mozliwe. Wielokrotnie np. bardzo pomaga przydzielenie "super waznego i trudnego zadania" (mycie akwarium tongue_out ) "walczacym stronom" i ... okazuje sie, ze mozna (trzeba!) wspoldzialac, ze konflikt zdycha gdy jest challenge i gdy tak naprawde jest cos do zrobienia. Bo dzieci najczesciej zaczynaja "malpowac i swirowac" z nudow ( jak u Osieckiej: to wszystko z nudow, Wysoki Sadzie, wszystko z nudow ...). Mozna tez posadzic cale klasowe towarzystwo w kolko i razem pogadac co z kolegami zrobic, mozna wypisac (jak wspomniala Myelegans) co robimy w klasie a czego nie i WSZYSCY sie pod tym podpisujemy a potem RAZEM przestrzegamy ... Etc. etc. Kazda mozliwa reakcja zalezy od tego, co akurat sie dzieje w klasie, ile jest dzieci, jaka pora dnia, jak daleko do dzwonka - za duzo niewiadomych zeby ulozyc konkretny plan dzialania dla tej konkretnej pani. ALE pozostawienie konfliktu w rekach i dziobach dwoch kilkulatkow rozwiazaniem nie jest, bo efakt jest do przewidzenia i bez szklanej kuli - ktos komus krzywde zrobi. A przeciez nie o to chodzi!
                              • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:16
                                Cytat
                                Nadal twierdzę, że nie zaproponowałaś co jeszcze można było zrobić. Jasne, to nie Ty masz rozwiązywać problemy tylko pani z przygotowaniem pedagogicznym


                                O, to to, dokładnie i tego się trzymajmy.
                                Ja problemy rozwiązuję w domu, z dobrym skutkiem. Problemów integracji w grupie szkolnej nie rozwiążę, ponieważ, niespodzianka, nie mam grupy oraz, niespodzianka, nie mam przygotowania pedagogicznego do pracy z grupą. Ty masz. I to jest twój zawód. Jak ja nawalam w pracy, to mi klient nie płaci. Jak ty nawalasz, po prostu piszesz kartkę do rodzica "zróbcie coś z tym" (niezależnie od tego, czym "TO" jest - czy problemem z zachowaniem dziecka, czy problemem z nauką). Jak ja nie umiem czegoś zrobić w pracy, to się tego uczę. Jak ty nie umiesz czegoś zrobić w pracy, mówisz "się nie da". Tyle w temacie.

                                A propozycji rozwiązań róznych problemów naprzedstawiałam się już w szkole. 150 razy. W końcu powiedziałam "basta", bo od czego do cholery jest w szkole nauczyciel. I ja bardzo chętnie będę współpracować z nauczycielem, jeśli będę widziała wysiłek z obu stron, a nie ciągłe urządzanie rytualnego palenia czarownic w temacie Rodzic Dysfunkcyjny A Ja Umywam Rączki.

                                Mimo wszystko, miłego wieczoru życzę i wracam do pracy.
                                • madeleine.b Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:22
                                  Czyli ogólnie bla bla bla byle tylko sobie pokrzyczeć.
                                  • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:38
                                    madeleine.b napisała:
                                    > Czyli ogólnie bla bla bla byle tylko sobie pokrzyczeć.

                                    Wiesz co? Serio teraz napiszę - od krzyczenia jest mi już niedobrze. I tak nie dociera. A ja już naprawdę jestem zmęczona rzucaniem żwiru w czołg.

                                    Poczytaj, co napisała Bi_scotti, poczytaj, co napisała Myelegans i wyciągnij wnioski. Ja się pod tym w całości mogę podpisać.

                                    I nie, nie jest tak jak pisała Iuscogens - ja nie gardzę nauczycielami. Zanim moje dzieci poszły do szkoły, byłam pełna podziwu dla przedstawicieli tego zawodu. Naprawdę. Wydawało mi się, że to taka duża odpowiedzialność - za naukę, częściowo za wychowanie, wydawało mi się, że ludzie, którzy się na to decydują, są godni szacunku z definicji.

                                    A potem się okazało, że to wszystko to tylko piękna otoczka i chrzanienie o "powołaniu", "odpowiedzialności", "funkcji wychowawczej". I z każdym dniem, miesiącem, coraz bardziej jestem rozczarowana. Ogólnie panującą bezmyślnością i lenistwem. I przerzucaniem odpowiedzialności już nie tylko za zachowanie dziecka, ale i za naukę ("proszę nauczyć córkę trzymać prawidłowo ołówek").

                                    I też dałam sobie wmówić, że nauczyciel nic nie może zrobić, a ja mam okropne straszne dysfunkcyjne dziecko. I, ofkors, jestem okropną straszną dysfunkcyjną matką.
                                    Problem w tym, że potem poznałam nauczycieli, którzy jednak mogli. I to z bardzo dobrym skutkiem. I z takimi jestem w stanie współpracować - i współpracuję. Z dobrym skutkiem. I oni problemów nie zgłaszają, wręcz przeciwnie. Paradoks? Nie, dobre chęci i wysiłek obu stron. Po prostu. A jeśli współpraca ma polegać na tym, że pani ogranicza się do wpisania uwagi, a ja dziecku mam wymyślić w domu system kar, to ja mam to w nosie, bo to dla mnie przesunięcie funkcji. I tyle.
                                    • amoreska Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:44
                                      Cytat"proszę nauczyć córkę trzymać prawidłowo ołówek".
                                      Przyczepiłabym się jedynie do sformułowania "proszę nauczyć..."
                                      Naturalna potrzebą jest, by rodzic utrwalał w domu z dzieckiem umiejętności nabyte przez nie w szkole. Pani powinna raczej powiedzieć: "Warto zwrócić uwagę, by córka również w domu trzymała prawidłowo ołówek."
                                      • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:56
                                        Amoreska, alez ja wiem! do diabła, wiem, że z dzieckiem w domu trzeba pracować. I pilnować, i utrwalać.
                                        I tak, przyczepiam się do sformułowania, dokładnie tak jak piszesz. Jakby pani powiedziała tak, jak mówisz, to bym słowem nie pisnęła. Tylko, że ja "proszę nauczyć dziecko..." słyszę często - nie w kontekście mojego dziecka, w kontekście innych dzieci z klasy. "Proszę nauczyć dziecko korzystać ze słownika" - halo, ja mam uczyć?? Plus wszechobecne zadania domowe, które dziecko lat 7 nie jest w stanie zrobić samodzielnie (samodzielnie = dopuszczając pomoc rodzica pt. wskazówki, w zdrowym rozkładzie pracy ok 80/20 - 80% dziecko, 20% rodzic), zadanie wykonuje w dużym stopniu rodzic, bo dziecko samo nie jest w stanie. Dla mnie takie zadania są kompletnie bez sensu, bo dziecko z nich nic nie wynosi, nie angażuje się w nie, bo angażuje się rodzic - więc po co?

                                        Ale po co ja się produkuję... zaraz się po raz pięćsetny dowiem, że po prostu nie chce mi się w domu pracować z dzieckiem uncertain
                                    • madeleine.b Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 21:53
                                      No to zaskakujące jak wiele mamy wspólnego, bo ja przechodzę mniej więcej podobną ewolucję co Ty, tylko od strony nauczyciela.
                                      I z całym szacunkiem, ale Bi_scotti czy Myelegans nie są jakimiś autorytetami, nie chce mi się analizować ich wypowiedzi w celu wyciągania wniosków.
                                      Dopiero niedawno (odkąd jestem wychowawcą po raz 3) nauczyłam się bronić. Autentycznie bronić siebie i swojego zdrowia psychicznego, poczucia wartości. Także na forum. Zawsze prezentowałam postawę dążenia do konsensusu, ale nic to nie daje.
                                      Jak słyszę czy czytam brednie w stylu "gdyby lekcja nie była nudna, to by nie ziewało", to padam na twarz. Dla niektórych wszystko jest zawsze nudne i nie tak jak trzeba: tanczyć nie będę, bo mnie noga boli; rysował, wycinał, kleił też nie, bo nie mam kredek, nożyczek, kleju; odgrywanie ról? nie, bo to siara; już o zwykłym czytaniu czy pisaniu nie wspomnę, bo to zupełnie mało rozrywkowe. Są dzieci i rodzice, którym nikt nie dogodzi, a ja nie zamierzam tracić energii życiowej na takich, a gdybym chciała na każdej lekcji się przebierać, puszczać filmiki czy robić inne atrakcje dla przyciągnięcia uwagi, na pewno nie zrealizowałabym programu. Długo by pisać, chyba się nie zrozumiemy. Pozostaje nam jak najlepiej wypełniać swoje role.
                                      Jeszcze tak na koniec zauważę, że czasami taka uwaga
                                      (swoja drogą to głupie słowo, bo to zwykła informacja dla rodzica, którego nie chce się o każdą bzdetę prosić do siebie, a kontakt wypada mieć i informować o wszystkim)
                                      jest niejako prośbą o pomoc w tymże trudzie wychowawczym, szczególnie, że ucząc np. angielskiego widzę niektóre dzieci 2 razy w tygodniu. Serio mam taką ogromną ochotę największe krzykaczki stąd zaprosić do mnie na lekcję do którejś z obecnych klas pierwszych. Ja sama się czasami tylko śmieję z absurdów, bo czuję się jak w ukrytej kamerze.
                                      • kkokos Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 22:11
                                        Ja sama się czasami tylko śmieję z absurdów, bo czuję s
                                        > ię jak w ukrytej kamerze.

                                        matka z klasy mojego syna - w szóstej klasie - gdy wychowawczyni zadzwoniła do niej do pracy ze skargą? donosem? a nie, przepraszam, wedle twoich słów z informacją dla rodzica (absolutnie mu niezbędną), że "syn mimo zwracanej uwagi wciąż trzyma nogi na poprzeczce krzesła kolegi, a powinien siedzieć prosto" też poczuła się jak w ukrytej kamerze...
                                        • amoreska Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 22:17
                                          Z powodu wyłącznie takiej pierdoły zadzwoniła do rodzica do pracy? Aż trudno w to uwierzyć...
                                          • przeciwcialo Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 22:20
                                            Usunąc mu tych nóg z krzesła nie mogła bo o pobicie zostałaby oskarzona. A tak w razie czego rodzice wiedzą za co synuś wpiernicz od kolegi dostał wink
                                            • amoreska Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 22:26
                                              Albo o pobicie, albo o molestowanie - "pani nie ma prawa mnie dotknąć".
                                            • kkokos Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 01:10
                                              przeciwcialo napisała:

                                              > Usunąc mu tych nóg z krzesła nie mogła bo o pobicie zostałaby oskarzona. A tak
                                              > w razie czego rodzice wiedzą za co synuś wpiernicz od kolegi dostał wink

                                              a nie nie, kolega (z ławki) nie miał nic przeciwko temu - to panią irytowało, że chłopak siedzi bokiem do ławki, czyli poniekąd do pani. (chłopaka rozumiem, bo całe liceum, a chyba i ostatnie klasy podstawówki tak siedziałam - czego z kolei mój syn nie jest w stanie pojąć, bo mówi, że to wyjątkowo niewygodne)
                                              tak, zadzwoniła z taką pierdołą - zgodnie z odruchem pawłowa: uczeń nie wypełnia polecenia nauczyciela (nieważne, czy istotnego czy nie), trzeba przerzucić na matkę odpowiedzialność
                                  • madzioreck Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 01:44
                                    madeleine.b napisała:

                                    > Czyli ogólnie bla bla bla byle tylko sobie pokrzyczeć.

                                    Jakie blabla? Przecież to, co napisała Kotula, to prawda...:

                                    "Jak ja nawalam w pracy, to mi klient nie płaci. Jak ty nawalasz, po prostu piszesz kartkę do rodzica "zróbcie coś z tym" (niezależnie od tego, czym "TO" jest - czy problemem z zachowaniem dziecka, czy problemem z nauką). Jak ja nie umiem czegoś zrobić w pracy, to się tego uczę. Jak ty nie umiesz czegoś zrobić w pracy, mówisz "się nie da". Tyle w temacie."
                                • iuscogens Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:29
                                  No niezupełnie, dziecko to nie program komputerowy, od postawy rodzica zależy bardzo wiele, naprawdę nie trzeba mieć przygotowania pedagogicznego, żeby wiedzieć, że dziecko nie ma osobnych szufladek dom/szkoła i że to jak sie dziecko zachowuje w szkole może być efektem tego co się dzieje w domu. I odwrotnie. Jakbyś zauważyła, że dziecko ma jakiś problem związany ze szkołą i przeżywa go w domu to byś założyła, że to nie twoja działka, że tym ma sie zająć nauczyciel??
                                  • gryzelda71 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:36
                                    Jakbyś
                                    > zauważyła, że dziecko ma jakiś problem związany ze szkołą i przeżywa go w domu
                                    > to byś założyła, że to nie twoja działka, że tym ma sie zająć nauczyciel??

                                    Zależy jaki problem.Owszem rozwiązuje go(próbuje),ale czasem obserwacje przedstawiam pani nauczycielce,bo w szkole mnie nie ma,a ona jest.
                                  • przeciwcialo Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 21:24
                                    Tak tylko wspomne ze dom i szkoła mają całkiem sporą część wspolna. Nie da się tych dwóch zbiorów rozdzielic. To nie nauczyciel ma wychowywac dziecko, ma pomóc rodzicom.
                • iuscogens Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 19:59
                  O poprzednim poscie było o rozmowie z chłopcami i uwadze, w tym już tylko uwaga, jak w końcu było?? Czy rozmowa z chlopcami nie jest przypadkiem jednym sposóbem z wachlarza??
                  Jak ty się biedna musisz męczyć z tymi głupimi nauczycielami, wachlarzy nie znają, łbami nie ruszają.
                  Przerost własnego ego to poważna sprawa tongue_out
                  • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:05
                    Cytat
                    Czy rozmowa z chlopcami nie jest przypadkiem jednym sposóbem z wachlarza??


                    Rozmowa nie podziałała - sytuacja powtórzyła się wielokrotnie po rozmowie, ponieważ dziecko olało uwagi pani. Dla mnie to znak, że trzeba zastosować inne rozwiązanie, skoro to nie działa. No ale ja z definicji nienormalna jestem.

                    Nie mówiąc o tym, że przekaz rozmowy do mojego syna brzmiał jak napisałam niżej "bądź mądrzejszy, nie daj się prowokować, panuj nad sobą i swoimi emocjami w kazdej sytuacji" (bo ja, pani nauczycielka, ci nie pomogę, bo nie mogę). Dokładnie tak to odebrało dziecko. I dziecko nie zwraca się już do nauczyciela z prośbą o pomoc, bo, cytuję "a co to da". Bo dziecko już wie, że na nauczyciela nie może liczyć.

                    Cytat
                    Jak ty się biedna musisz męczyć z tymi głupimi nauczycielami, wachlarzy nie znają, łbami nie ruszają.


                    No niestety. Przynajmniej połowa z nich nie powinna wykonywać swojego zawodu.
                    • madeleine.b Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:12
                      mama_kotula napisała:
                      > No niestety. Przynajmniej połowa z nich nie powinna wykonywać swojego zawodu.

                      O ja....zacytujesz jakieś konkretne i wiarygodne badania, czy to kolejna Twoja mądrość życiowa, którą przekazujesz swojemu synowi?
                      Bo jeśli nie ma takowych badań, to ja równie dobrze mogę stwierdzić, że takim matkom jak Ty powinno się dzieci odbierać. Idiotyzm.
                      • iuscogens Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:18
                        W sumie to dobry trop, może problemy z dzieckiem są pochodną tego, że dziecko widzi, że mamusia gardzi głupimi nauczycielami i samo nie widzi powodu, żeby sluchać głupiej nauczycielki.
                        Chociaż nie to na pewno nie problem z dzieckiem kotuli, to ten inny zaczął tongue_out
                    • przeciwcialo Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 21:27
                      A co złego w radach nauczycielki o niereagowaniu, wykazaniu sie madrościa wieksza niz agresor?
                      • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 21:41
                        przeciwcialo napisała:
                        > A co złego w radach nauczycielki o niereagowaniu, wykazaniu sie madrościa wieks
                        > za niz agresor?

                        Obiektywnie nic, jest to bardzo dobra rada - i często ją stosuję.

                        Problem pojawia się, kiedy niereagowanie nie przynosi spodziewanego skutku, bo agresor nic sobie z tego nie robi. Wtedy tłumione emocje w człowieku wzbierają i w końcu się ulewa. Bo można cierpliwie nadstawiać drugi policzek, czekając, aż komuś się znudzi walenie - ale do czasu. Po przekroczeniu pewnej granicy następuje kontra na zasadzie wywalenia bezpieczników.

                        Przeciwciało, ja absolutnie nie bronię mojego dziecka - uważam, że bić nie wolno, w żadnym przypadku. Natomiast jestem w stanie zrozumieć, że zostało do tego sprowokowane, jak już pisałam - zachowaniem kolegi i kompletną bezradnościa opiekuna. Bo opiekun powinien umiec zaobserwować, kiedy można pozostawić rozwiązanie konfliktu stronom zaangażowanym, a kiedy powinien zainterweniować SKUTECZNIE. I to działa w przypadku konfliktów między moimi dziećmi - kiedy widzę, że dadzą sobie radę same, to je zostawiam (ale obserwuję), ale kiedy widzę, że następuje eskalacja, pomagam im w rozwiązaniu sprawy. Czasem po prostu oddzielając jedno od drugiego, celem ochłonięcia i wyciszenia - bo tłumaczenie w emocjach z reguły mało daje.
                        • przeciwcialo Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 21:47
                          Kotula, ale teorie obserwacji swietnie sie sprawdzają na 2-3 sztukach w domu. W grupie 20 i więcej ciut trudniej. Poza tym rodzice tego prowokatora jakos zareagowali? Bo jesli oni zlewają sprawe to chocbyc ty i nauczycielka chodziły na rzęsach to guzik wskóracie.
                        • pade Muszę się wtrącić, mamo kotula przeczytaj 12.10.11, 11:15
                          Przyczepiłyście się do kotuli jak rzep do psiego ogona a nie macie racji!
                          Podam dwa przykłady, córa w klasie pierwszej, nadruchliwa, chodząca po klasie, przeszkadzajaca tym wierceniem się na maksa. Skargi prawie codziennie. Rozmawiam z dzieckiem: twierdzi, że wstaje po chusteczkę, bo komuś coś spadło itd. Tłumaczę, że przeszkadza pani i innym dzieciom. Jest jej przykro, wstydzi się, ale to niczego nie zmienia. Ponadto w świetlicy ma panią, która nie radzi sobie z dziećmi kompletnie-włażą jej na głowę, jeszcze więcej skarg.
                          Nowy rok szkolny-prosze wychowawczynię by zaangażowała moją córkę do pomocy, wytarcia tablicy, rozdawania pomocy naukowych itd. Proszę też, by pochwaliła ją od czasu do czasu bo córce na tym bardzo zalezy, bo pochwały ją motywują. Zmieniono też panią opiekunkę świetlicy i co? Tadam!!! Moje dziecko nie sprawia żadnych kłopotów! Słyszę tylko pochwałysmile
                          Jaki z tego wniosek?
                          I co do bicia. Moja córa uderzyła kiedyś koleżankę w świetlicy. Przeżyłyśmy to obie strasznie, jej było wstyd i przykro, ja cała roztrzęsiona zadzwoniłam do wychowawczyni i opisuję sytuację. A ona na to: nie przejmować się, dziewczyny się pogodzą, to się zdarza, porozmawia z nimi itd. Byłam w szoku.
                          Po rozmowie z wychowawczynią obie wiedzą, że: nie wolno bić i ...nie wolno dokuczać.
                          Wniosek:
                          Moja córa ma mądrą wychowawczynię.
                          Gdyby opiekun ze świetlicy zareagował prawidłowo nie doszłoby do tej sytuacji.
            • amoreska Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 15:42
              A co miała twoim zdaniem zrobić?
              Co ty zrobiłabyś w takiej sytuacji?
              • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 16:25
                amoreska napisała:
                > A co miała twoim zdaniem zrobić?
                > Co ty zrobiłabyś w takiej sytuacji?

                Odizolowałabym chłopców od siebie. FIZYCZNIE. Zresztą pani sama przyznała, że mogła to zrobić.
                • iuscogens Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 19:48
                  I co da fizyczne odizolowanie na przerwie, skoro istnieje coś takiego jak przerwa???
                  Tak dużo piszesz o używaniu rozumu, a nie pomyślałaś o tym??
                  • gryzelda71 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 19:50
                    Masz rację,NIC SIĘ NIE DA ZROBIĆ.Oprócz napisania uwagi.
                    • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:01
                      gryzelda71 napisała:

                      > Masz rację,NIC SIĘ NIE DA ZROBIĆ.Oprócz napisania uwagi.

                      No oczywiście, że się nie da.
                      A, przepraszam, można jeszcze, tak, porozmawiać z ofiarą pod hasłem "bądź mądrzejszy i nie daj się prowokować". Się znaczy cierp w milczeniu i nadstawiaj drugi policzek, i panuj, panuj, panuj nad emocjami, dziecko, w każdej sytuacji panuj nad emocjami, w końcu masz już aż 7 lat. Ode mnie pomocy się nie spodziewaj, bo JA NIC NIE MOGĘ ZROBIĆ.
                      • gryzelda71 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:08
                        Poprawka,JA NIC NIE CHCE ZROBIĆ.
                        Przerabiam taka postawę już drugi rok.Nie wiem,czy będę tak cierpliwa jak w zeszłym roku.
                  • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 19:56
                    Cytat
                    I co da fizyczne odizolowanie na przerwie, skoro istnieje coś takiego jak przerwa???


                    Fizyczne odizolowanie na lekcji, chciałaś powiedzieć?

                    Zacytowałabym jedną z koleżanek - nauczycielkę. A propos pacyfikacji zachowania dzieci na przerwie. Tylko muszę spytać, czy mogę zacytować, gdyż wypowiadała sie na forum ukrytym.

                    W każdym razie konkluzja jest taka, że się da - bardzo wiele się da. Tak jak pisałam. Ograniczanie się do wpisania uwagi to pójście na łatwiznę, po prostu.
                    • iuscogens Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:03
                      I ty sądzisz, że fizyczne odizolowanie na lekcji, sprawi, że konflikt między chlopcami cudownie się rozwiąże. Właśnie niedawno przechodziłam przez taki konflikt w szkole mojej siostry, mówię o straszych dzieciach, ale niepelnosprawnych intelektualnie.
                      I okazało się, ze właśnie ta wyśmiewana przez Ciebie rozmowa, najwięcej dała, a też doszło do uderzenia, z tym, że moja siostra została uderzona.
                      Rozdzielone byly, jakoś nie załatwiło to sprawy.
    • gaskama Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 14:33
      A kto zdecydował, by dziesko w wieku 6 lat wysłać do szkoły? Syn przechodził jakieś testy? Może jest niedojrzały emocjonalnie? Może powinien iść do szkoły nie w wieku 6 lat, a nawet nie w wieku 7 a dopiero w wieku 8 lat. A może jest zbyt rozwinięty intelektualnie i się nudzi w szkole? Nikt na forum nie postawi diagnozy. Z Twojego pisu ja wnioskuję, że psycholog mógł się pomylić twierdząć, że z dzieckiem wszystko w normie i tylko nauczycielka jest zła. Może warto zasięgnąć innej opinii? Ważne są też oberwacje Twoje i męża (aczkolwiek rodzice mają tendencje do braku obiektywizmu). Warto porozmawiać z innymi osobami, które oberwują syna. Co sądzą dziadkowie, rodzina? Chociaż tu też nie do końca można liczyć na obiektywną ocenę. Często prawda leży po środku. W klasie mojego syna był chłopiec, który też poszedł w wieku 6 lat do szkoły. Zachowywał się trochę jak Twój syn. Chłopiec był jednak wybitnie i wszechstronnie uzdolniony, często poprawiał panią. Pani zaczęła go tępić, uwagi były też po kilka razy w tygodniu. Rodzice zwalili wszystko na panią i przenieśli syna do innej szkoły. Teraz podobno jest super. Tak twierdzi mama chłopca.
      • jamesonwhiskey Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 15:13
        > yć na obiektywną ocenę. Często prawda leży po środku. W klasie mojego syna był
        > chłopiec, który też poszedł w wieku 6 lat do szkoły. Zachowywał się trochę jak
        > Twój sy

        ja tez mysle ze to nadprzecietna inteligencja kazala mu sciagac spodnie w stolowce
        wyc/wydawac dziwne dzwieki i popychac inne dzieci
        • gaskama Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 15:34
          "zachowywał się trochę jak Twój syn"

          TROCHĘ - nie pisałam o rozbieraniu się. Ty Kaczorze internetu.
          • jamesonwhiskey Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 15:46
            > TROCHĘ - nie pisałam o rozbieraniu się. Ty Kaczorze internetu.

            czyli co troche sciagal spodnie i troche wyl
            zreszta jak sie zachowywal inaczej to po co o tym piszesz
            • gaskama Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 16:10
              A po co czytasz, jak i tak nie rozumiesz?
              • jamesonwhiskey Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 16:28
                > A po co czytasz, jak i tak nie rozumiesz?

                no nie stety trudno pominac wypowiedzi nie na temat
      • przeciwcialo Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 17:03
        Faktycznie rada, osmiolatek wsród sześciolatków to byłby jak anioł.
    • aquuaa A moze... 11.10.11, 14:44
      Przeczytalam bardzo dokladnie to co napisalas i rzucilo mi sie w oczy jedno:

      dziecko, przed ktorym stawia sie wymagania + stosuje zlozony system kar

      No powiedz sama - czemu ma mu zalezec, zeby sie poprawic? I tak jest 'ten zly' - zawsze. Jedna uwaga w ta czy tamta strone nie czyni roznicy.
      Moze i jest niesforny ale dobry pedagog zaraz wyznaczylby mu jakas odpowiedzialna funkcje, pokazalby mu, ze jest wazny i ta czynnosc jest wazna i jest mu wdzieczna za to, ze dzieki temu costam funcjonuje lepiej/ sprawniej. Poszukalby jakiejs umiejetnosci u chlopca i znalazlby pole do nawiazania wspolpracy.

      Pani tylko potrafi stawiac wymagania i karac. Z takim jej podejsciem on jej na 100% nie znosi i nie zalezy mu na opinii tej osoby - proste.

      A w domu? Jak pokazujecie mu, ze jeste dzieckiem odpowiedzialnym? Samo aikido czy inne aktywnosci - bardzo fajnie i popieram ale jak to sie ma do poczucia wlasnej wartosci? Znow wymagania > zapisalismy cie > musisz isc.
      Pokazujecie mu, ze wciaz przysparza wam problemow a moze moglby uczestniczyc inaczej w zyciu rodzinnym? Moze moglby podejmowac jakies drobne decyzje? Moze ma marzenia, ktore chcialby zrealizowac i potrzebuje wsparcia i motywacji?

      A wiec reasumujac - zabraklo mi w tym wszystkim Twojego dziecka. Gdzie ono jest? Gdzie jest jego miejsce w hierarchii? Dlaczego jest WAZNY (no bo nie powiesz mi, ze nie jest)?

      Niestety o dobrego nauczyciela jest bardzo trudno a wiec sporo pracy przed wami. Pani juz niczego nie nauczysz i nie sadze, zeby dobrze zniosla jakiekolwiek uwagi, ze ona takze jest winna takiej sytuacji. Zatem sama musisz znalezc dobra metode.
      Powodzenia
      • myelegans Re: A moze... 11.10.11, 18:57
        aquuaa napisała:

        > Moze i jest niesforny ale dobry pedagog zaraz wyznaczylby mu jakas odpowiedzial
        > na funkcje, pokazalby mu, ze jest wazny i ta czynnosc jest wazna i jest mu wdzi
        > eczna za to, ze dzieki temu costam funcjonuje lepiej/ sprawniej. Poszukalby jak
        > iejs umiejetnosci u chlopca i znalazlby pole do nawiazania wspolpracy.

        o to, to, na kzadego ucznia jest sposob, tylko, no wlasnie, trzeba na niego spojrzec jak na ucznia, jednostke, nie rubryczke w dzienniku.
        Nasza zerowkowa nauczycielka na spotkaniu z nia powiedziala "znalazlam na M. sposob, daje mu cos za co ma byc odpowiedzialny i go z tego rozliczam, efekty juz widoczne" ja nawet nie bylam swiadoma o co chodzi, bo nigdy poza klase nie wyszlo. Nauczycielka sprawy klasowe rozwiazywala w ... klasie....
    • myelegans Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 14:49
      bardzo lubie takie uwagi nauczycieli do rodzicow "Syn/corka jest niegrzeczny na LEKCJI, prosze COS zrobic", trzeba odpisac "Syn niegrzeczny w domu prosze COS zrobic". Dziecko zostaje karane podwojnie w szkole uwagami i dezaprobata nauczyciela i w domu za to samo nastepny dowal kary.
      Podpisuje sie pod psychologiem, ze nauczyciel malo wydolny i nie potrafi opanowacz 7-latkow na lekcji, dziecko niezaburzone, a zachowania typowego 7-latka. Ja widze, ze jemu sie w szkole najwywarazniej nudzi i pani zamiast COS z tym zrobic zwala robote na rodzicow, zeby zdalnie, za pomoca pilota kontrolowali dziecko w sytuacji, w ktorej jego nawet nie widza.

      Zapytalabym pania, CO ja mam zrobic, poza tym, zeby byc na lekcji i reagowac natychmiast, i zasugerowac, zeby pani tez COS robila np. zajmowala dzieci CZYMS zeby sie nie nudzily. CZy dzieci wiedza jaki jest np. regulamin klasy, maja gdzies zasady wywieszone, zeby pani mogla sie odniesc do tego co wolno, a co i jakie sa konsekwencje? CZy pani rozdaje tylko kije, czy ma tez marchewki w arsenale? Zansz syna i wiesz jaka pozytywna "reinforcement" mu zaaplikowac. Mozecie go przekupic, u nas w zerowce pani stawiala kolorowe kropki codziennie, bez wnikania CO sie zdarzylo, tylko tak dla zaznaczenie, ze COS tam bylo nie tak, ale kazala sie tym nie przejmowac. Ustalilismy, ze za wszystkie zielone kropki w tygodniu (najlepsze) podwoimy mu kieszonkowe. NIe karalismy za ZLE zachowanie, nagradzalismy dobre.

      Byl jeden incydent w toalecie w zerowce, ze chlopaki sobie siusiaki pokazywali, wyladowali u dyrektora, bardziej dla autorytetu, niz dla chlosty, a do nas tylko pani zadzwonila i powiedziala "musielismy zareagowac, zeby uciac w zarodku, zachowanie jednak zgodne w wiekiem rozwojowym, prosze nie robic sprawy w domu" i co? Nie powtorzylo sie, porozmawialismy, zadnych kar i juz.

      Mowienie 7-latkom "badz grzeczny, uwazaj na lekcji, nie przeszkadzaj" to zbyt mgliste polecenia, to tak jakby postawic go w drzwiach zabalaganionego pokoju i powiedziec "posprzataj" za duzo, niekonkretnie i dziecko sie na wstepie zniecheci.
      • aquuaa Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 15:13
        myelegans napisała:
        > bardzo lubie takie uwagi nauczycieli do rodzicow "Syn/corka jest niegrzeczny na
        > LEKCJI, prosze COS zrobic", trzeba odpisac "Syn niegrzeczny w domu prosze COS
        > zrobic".


        smile Powinni odpisac:
        a w domu jest grzeczny, nawet bardzo i co pani na to?
        + link do szkolenia z umiejetnosci pedagogicznych
    • gaskama Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 14:52
      Ojej, dopiero teraz doczytałam, że Ty wymyślasz system kar, za zachowania w szkole. To chyba nie jest ok. To nauczycielka powinna wymyślać system motywacyjny w szkole dla Twojego syna, nie ty. Chyba w tym przypadku pania w szkole nie do końca się sprawdza.
    • kkokos Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 15:51
      nie bardzo mieści mi się w głowie, że nauczyciel wpisuje do dziennika w formie pretensji do rodziców, iż "syn mówi, że nudzi się na lekcji". to jest totalna kompromitacja nauczyciela, bo to on powinien tak prowadzić lekcję, by syn się nie nudził - a jeśli reszta dzieci spija każde słowo z nauczycielskich ust i syn jest tym jedynym znudzonym, to normalny (nawet nie dobry) nauczyciel zajmuje go tak, by się nudzić przestał.

      >>>>wydaje dźwięki - no to pociesze cię, że ten problem nauczycielski nie mija z wiekiem dziecka: mój syn miał w szóstej klasie uwagę wpisaną na dziennika (klasowego, nie dzienniczka ucznia) "wydaje nieokreślone dźwięki na lekcji matematyki". grupa matek (włącznie ze mną) na zebraniu dostała po usłyszeniu tej uwagi klasycznej głupawki, która oczywiście objawiła się wydawaniem nieokreślonych dźwięków smile
      czy oni - nauczyciele - choć to w obu przypadkach nauczycielki - naprawdę nie widzą, że robią z siebie idiotki takimi wpisami??

      >>>>Jak zapytałam, czemu zdjął spodnie w
      > tedy na stołówce, powiedział, że kolega mu kazał....
      a co było dalej? jak się dalej potoczyła ta rozmowa i do czego w niej doszliście?

      • hellulah Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 01:58
        kkokos, ja słyszałam historię o studencie (było nie było, starym koniu w porównaniu z siedmiolatkiem), skądinąd znanym z wywracania oczyma, pocierania twarzy, ziewania i takich tam, który pewnego razu podczas zajęć wydał z siebie bardzo zabawny dźwięk, takie bulgotanie/bąbelkowanie... jakby... no taki dźwięk, jaki powstaje, gdy się wypuści szybko powietrze i wprawi w drgania nieco wilgotne wargi... zagadnięty grzecznie, co chciał przez to wyrazić, odparł, "Nothing, really. Just a mental percolation".

        Osoba prowadząca zajęcia musiała się ewakuować z sali smile i dojść do siebie w dobre kilka minut, a na samo wspomnienie tej wymiany zdań do dziś ma głupawkę jak stąd do Szanghaju. Mental percolation ma zaś w pewnych kręgach dodatkowe, tajemne znaczenie smile
    • ga-ti Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 18:52
      Nie karzę mojego syna za złe zachowanie w szkole, ale zawsze z nim rozmawiam. Dostał uwagę, że nie słucha poleceń pani, bo mimo jej zakazu, zrobił coś tam. Porozmawiałam z młodym, wyjaśniłam, czym mogło grozić jemu lub kolegom jego "nieposłuchanie". Podobnie tłumaczę, dlaczego na lekcji nie może gadać z kolegami, nie może sobie mruczeć, podśpiewywać, buczeć itp.Tłumaczę, pytam młodego o jego punkt widzenia, rozpatrujemy różne scenariusze, możliwości. Wiem, że nauczycielka mająca 30 uczniów, nie jest w stanie z każdym osobiście rozmawiać o jego zachowaniu, dyskutować, tłumaczyć, tak jak ja mogę to zrobić w domu z jednym, moim dzieckiem.

      I nie jest nagminnie spotykane, by 7 latkowie zdejmowali spodnie i biegali z gołym tyłkiem (lub w samych gaciach) po stołówce. W klasie mojego syna takich przypadków nie odnotowano.
      • bi_scotti Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 19:15
        ga-ti napisała:

        > I nie jest nagminnie spotykane, by 7 latkowie zdejmowali spodnie i biegali z go
        > łym tyłkiem (lub w samych gaciach) po stołówce. W klasie mojego syna takich prz
        > ypadków nie odnotowano.

        smile Eeee ... 7-letni chlopcy (choc i dziewczyny tez) bywaja bardzo kreatywni - talerze na glowie, malowanie butow, plastelina we wlosach (swoich badz kolezenskich), stworzonka boze przyniesione po przerwie do klasy i oswajane na rozne sposoby .... Zdejmowanie czesci garderoby to maly pikus. I nie w tym rzecz czy to nagminne czy nie, faza eksperymentowania trwa latami - kwestia pozostaje jak na to reaguje reszta swiata a przede wszystkim szkolna wladza czyli ta "pani". A z tego, co pisze autorka watku, pani jest mniej niz srednia w sensownej organizacji czasu i zajec dla swoich podopiecznych. Przeciez nie o to chodzi zeby ucznia gwozdzikami przybic do krzeselka i pyszczek mu zakleic duck tape! Ucznia, nawet najbardziej niesfornego, mozna (i trzeba!) zainteresowac, pogadac z nim, na cos sie umowic, postawic jakies wyzwania, zaproponowac rozne "deals", uczynic za cos odpowiedzialnym - tyle jest opcji, ze glowa mala a pani jedyne rozwiazanie widzi w pisaniu do rodzicow i wzywaniu ich na dywanik. Kanal sad
        No i ciekawy jest ten watek, ze Mlody zrobil cos niby crazy, bo go kolega namowil. Warto pogadac z Mlodym ale i pani powinna z cala klasa pogadac na temat wyzwan/zakladow itp. To bardzo wazny temat wychowawczy a pani znow skupia sie tylko na tym, ze spodnie nie byly na pupsku. Oh, ta pani ... sad
        • lucerka78 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 19:59
          Jestem na polskim forum zeby nie zapomniec jezyka i kurde juz ktorys raz musze sprawdzac coponiektore wyrazy w slowniku przy Twoich wypowiedziach.

          Kobieto, rozumiem cie doskonale, bo mi sie tez pewne niepolskie slowa doslownie cisna na usta po tylu latach. Gimnastyka mozgu dobrze jednak robi.
          Co to znaczy bully, duck tape? Czy jest jakis polski odpowiednik?

          • hamerykanka Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:53
            Pewnie chodzilo o ducT tape. Tasma klejaca.
            Nie wiem czy sa odpowiedniki 'to bully'. Zastraszanie?
            • bi_scotti Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 21:34
              hamerykanka napisała:

              > Pewnie chodzilo o ducT tape. Tasma klejaca.

              Nope. Chodzilo mi o duck tape: 1.bp.blogspot.com/-5XHRbVgmxUs/TklfSmA1USI/AAAAAAAAB30/b2s8H2H0XzI/s1600/Duck_Tape.jpg

              Teraz juz wszyscy wiedza czego mozna uzyc na niegrzeczne dzieci albo pyskatych mezow tongue_out
              • lucerka78 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 14:00
                Wg szwabskiej wikipedii oba wyrazenia mozna stosowac wymiennie a oznaczaja tasme klejaca przemyslowa. Zaczynam sie wciagac smile
            • majer555 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 13.10.11, 09:35
              Czy istnieje odpowiednik "bully"

              Na pewno nie ma. Jezyk polska to uboga jezyk.
          • donkaczka Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 21:04
            patrz, a podobno ematki takie w jezykach biegle smile
            akurat "bully" nie ma dobrego odpowiednika po polsku
            • lucerka78 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 21:24
              Dziekuje za wyjasnienie smile
      • przeciwcialo Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 19:20
        A tłumaczysz że przeszkadzanie jest zwyczajnie niekulturalne? Na takim przeszkadzanieu traca wszyscy.
    • madeleine.b Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:19
      A mnie takie podejście i ogólnie poglądy tu prezentowane tylko utwierdzają w przekonaniu, że nic się nie zmieni, bo mimo, iż chcecie, żeby nie widać było Waszej nienawiści do nauczycieli, to ona aż kipi i wszelkie zapewnienia "nie wszyscy tacy są, niektóre są myślące" brzmią śmiesznie fałszywie. Zdecydowanie wolę pracować z dziećmi, które pochodzą z rodzin patologicznych i przejawiają prawdziwe problemy wychowawcze, niż z takimi, których mamuśki lecą z mordą, bo synusia ktoś przezywa.
      I wcale się nie dziwię, że niektórym nauczycielom się nie chce inaczej reagować, niż przewiduje statut, wysilać się i stawać na rzęsach. Jak jedna strona jest jako tako usatysfakcjonowana, to druga będzie mieć jakieś wąty. Mi się jeszcze chce, ale ja krótko w zawodzie. Z każdym miesiącem ideały padają coraz niżej.
      • donkaczka Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 21:07
        madeleine.b, mam gleboka nadzieje, ze jestes wymierajacym gatunkiem pedagoga i ze nigdy na podobnego moje dziecko nie trafi
        • madeleine.b Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 21:31
          Oł łał jakie to głębokie i pełne troski o los ludzkości. Wygraweruj to sobie gdzieś.
          • donkaczka Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 21:45
            jezu naprawde taka skwaszona i zgryzliwa baba jak ty uczy dzieci? pozostaje ratowac resztki wiary w ludzi stwierdzeniem "niemozliwe, to troll.."
            • madeleine.b Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 21:55
              A to jeszcze lepsza myśl. To na lodówce powieś.
              Przy okazji jak nie potrafisz odpowiedzieć, albo czegoś ogarnąć, to nie odpisuj.
              Ja Ciebie też nazwę trollem i co?
              Guzik z pętelką.
              • donkaczka Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 22:27
                rany, zawsze tak buzujesz zloscia? odpowiadac nie ma na co, z ciebie sie jakis problem ulewa, a diagnozy przez internet lekarze nie stawiaja, co tam dopiero forumka
                pozostaje tylko wierzyc, ze nie jestes tym kim piszesz, ze jestes, bo nauczycielka o takim charakterze, sposobie prowadzenia rozmowy na forum, zlosliwosci to dopiero bylaby katastrofa
    • sharpless6 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:41
      nie słucha poleceń, nie pracuje na lekcji, krzyczy, wydaje dźwięki(?), rzuca ł
      > upiny z temperówki na podłogę, uderza ręką w glowę, mówi, że się nudzi, robi, c
      > o chce, wstaje i biega po klasie, buja się na krześle, czasem popchnie jakies d
      > ziecko...."

      Jak dla mnie to normalne, znaczy się częste zachowanie ale bieganie po klasie czy rozbieranie już nie. Pani jest sędziwą nauczycielką wiec jest przyzwyczajona do grzecznych klas jak to kiedyś bywało. Jak dla mnie to są czynniki rozpraszające (mnie denerwuje jak poł klasy obgryza paznokcie albo dłubią w nosie) ale trzeba uczyć pomimo to i da się przyzwyczaić.

      Twoje dziecko może być wypuszczane przez kolegów z klasy i właściwie być niewinne ale zawsze obrywać np rozbieranie na stołówce. Może twój dzieciak chce zaimponować kolegom i robi za błazna.

      Nic nie mow pani o porażce nauczyciela, tylko najpierw wysłuchaj pani, koniecznie powiedz, że chodzicie do psychologa i że pracuje się nad dzieckiem oraz ,że domu nie ma problemow.
      Pomyśl, że pani nie wzywa cię na dywanik abyś się spowiadała tylko po to aby rozwiązać jakoś ten problem Mam nadzieję, że pomogłam.
      • sharpless6 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:46
        Myślę, że raczej pani ma problem niż ty i bym się nie przejmowała.
        • ejkumkejkum2 olaboga 11.10.11, 20:57
          ...ale tu wpisów.
          Jak wychodziłam z domu, było chyba z 8 może, a teraz...
          Musze najpierw się przebić przez to wszystko, co tu napisałyście, tymczasem dziękuję za poświęcenie uwagi..
          Mam niezłą lekturę na wieczór, nawet serial sobie odpuściłam, sprawy okołomaluchowe ważniejsze...
          Jak Wam napiszę jutro, co było głównym tematem dzisiejszej rozmowy z panią psycholog (aż godzinę trwała, na pedagog już nie było czas-, zresztą nawet jej nie było, a my byliśmy...), no to jestem ciekawa Waszej reakcji...
          To podobno główna zmora (chyba obecnie) pani wychowawczyni i pani psycholog prosiła by nad "tym" teraz pracować...
          Ja wymiękłam. To chyba jakaś szkoła specjalna..

          Teraz Was trochę poczytam...
          Miłego wieczoru.
    • sharpless6 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 20:54
      to miało być dziś, co powiedziala pani?
      • madeleine.b Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 21:33
        A czy to ważne co powiedziała? Głupia jest i niedouczona, cokolwiek by nie powiedziała.
        • mandziola Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 22:15
          To chyba Ty taka jestes. Masz teorię spiskową - nikt nie lubi nauczycieli - i jej sie trzymasz. Projektujesz jakies swoje kompleksy na wszystkich.
    • volta2 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 11.10.11, 23:38
      ja tak raczej nie do ciebie osobiście ale w tonie takim ogólnym
      dlaczego nie można wychować młodego człowieka na takiego, który wie, że się w szkole w czasie lekcji siedzi na pupie, że się nie zaczepia kumpla nawet jak się go nie lubi, że się nie wydaje dźwięków = te osławione dźwięki to najczęsciej bekanie, chrząkanie, udawanie pierdzenia i inne tego typu przyjemności, czasem jest to pisk podeszwy o powierzchnię, metodyczne "pstrykanie" palcami lub długopisem, mam wymieniać dalej?

      to takie trudne jest?
      przeciętny rodzic ma 7 lat na wypuszczenie z domu poprawnego egzemplarza i skoro mu 7 lat nie starczyło, to skąd nagle takie wymagania co do nauczyciela?

      i nie ma się czym chwalić, że w domku nie ma z egzemplarzem problemów, bo nie rodzi się dziecka, by w domu go trzymać. bo jak widać konfrontacja ze światem zewnętrzynym wypada wówczas kiepściutko.

      jakoś przez kilka już lat na dwóch poziomach edukacji nigdy nie spotakałam się z ułamkiem tych uwag o których tu się pisze(n dodatek jako normie rozwojowej, acha...) i moje dzieci nie prezentują tych zachowań ani w domu ani w szkole.
      ale ja nad ich kształtowaniem pracowałam solidnie, teraz zbieram raczej slowa uznania dla dzieci. zarówno za naukę(na co nie mam wpływu, bo to jednak jakieś predyspozycje dziecko musi mieć, i nie każdego można zrobić geniuszem) jak i zachowanie( tu już rodzic ma więsze spektrum możliwości wypracowania pożądanych zachowań)

      szkoda mi w sumie moich dzieci, gdy w szkole spotkają małych dzikusów(oby nie ), których nikt nie nauczyczł kulturalnego zachowania w dzieciństwie. gdyby były tylko kulturalne, to już by odpadało sporo problemów z zachowaniem.
      no ale mamuśki w sumie rozumiem, że mają problemy z nauczeniem dziecka kultury bo z tego co widać, mają same spore braki w tym zakresie, chamskimi odzywkami i epitetami sypią z taką lekkością, że aż ciekawie się to czyta.

      i nagle wyjaśnia się, skąd biorą się problemy z potomkiem.




      • kkokos Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 01:17
        volta, to ja też nie do ciebie, a tak ogólnie:

        żal mi ludzi, którzy nie broili w szkole. żal mi tych dzieci, co pośladki mają od małego tak ściśnięte, bo pani matka wytresowali. żal mi tych, co nigdy w życiu się nie zbuntowali przeciwko nudnym lekcjom, przynudzającym nauczycielom, wkurzającym osobnikom w klasie - bo przez życie przejdą z równie ściśniętymi pośladkami, z wrzodami i nerwicami, w poczuciu, że oni mają się dostosować, a ich odczucia, emocje, pragnienia są kompletnie nieistotne, ba, że jest zakaz ich ujawniania. żal mi też tych mamuś, które wytresowanie siedmiolatka nazywają kulturą. i tych, które zapomniały, jak same w szkole wydawały dziwne dźwięki choćby nie będąc w stanie opanować chichotu z najgłupszych powodów. chyba że to sztafeta pokoleń i takie mamusie też miały ściśnięte pośladki od małego. ale to tym bardziej mi żal.
        • hellulah Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 02:10
          Ok, ok, ale rozróżnij proszę ściśnięte poślady od empatii i otwartości na Innego.

          Ja tam widzę różnicę między np. mało szkodliwymi wygłupami a niech tam nawet typu obnażanie się, a np. agresją skierowaną przeciwko kolegom czy nauczycielom. Pewna znana mi osoba walczyła kiedyś z nakazem "zostawiania odzieży wierzchniej w szatni" w tenże sposób, że wraz z kolegami się przespacerowała po szkole w glanach i slipkach, jedynie (no, pewnie mieli jeszcze skarpetki). (Ech, czemu wtedy było jeszcze aparatów w komórkach...?) To był żart i bunt, dwa w jednym.

          Bicie czy/i poniżanie kolegów czy rozpierniczanie nauczycielowi lekcji, wrodzona niechęć do udziału w zajęciach (połączone z szyderą i brakiem reakcji na polecenia) to jest brak wychowania.

          • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 07:02
            Cytat
            czy rozpierniczanie nauczycielowi lekcji


            Zanim się odniosę, powiedz - co rozumiesz pod pojęciem "rozpierniczanie nauczycielowi lekcji"?
            • hellulah Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 08:53
              Muszę tłumaczyć? serio?

              ok - wszelkiego typu złośliwe zachowania, których celem jest wytrącenie nauczyciela z równowagi, zademostrowanie junactwa i pozycji w grupie, rżnięcie głupa etc., jak również uchylanie się od brania udziału w pracy zbiorowej, niewykonywanie poleceń wraz ze chichotem i komentarzami pod nosem, przeszkadzanie, np. szturchanie uczciwie pracujących kolegów etc., i co tylko sobie taki - cytując bi_scotti - bully wymarzy.
              • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 11:50
                > Muszę tłumaczyć? serio?

                No tak. Bo ja np. słyszałam o wiele obszerniejszą definicję "rozpierniczania lekcji" smile, ale to za chwilę. Lećmy dalej, drugie pytanie: czy jesli dziecko wykona pracę wcześniej, dużo wcześniej niż reszta klasy (załóżmy że praca przeznaczona na 15 minut została wykonana w 2 minuty) - dostaje ścisły nakaz siedzenia na dupie, niekręcenia się, milczenia przez następne 15 minut, aż reszta skończy, i tak 3 razy w ciągu lekcji - czy wówczas zachowanie dziecka pt. "nudzę się, więc się kręcę i wydaję odgłosy, co przeszkadza kolegom" jest celowym i złośliwym rozpierniczaniem lekcji?
                • agni71 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 13:57
                  mama_kotula napisała:

                  > > Muszę tłumaczyć? serio?
                  >
                  > No tak. Bo ja np. słyszałam o wiele obszerniejszą definicję "rozpierniczania le
                  > kcji" smile, ale to za chwilę. Lećmy dalej, drugie pytanie: czy jesli dziecko wyko
                  > na pracę wcześniej, dużo wcześniej niż reszta klasy (załóżmy że praca przeznacz
                  > ona na 15 minut została wykonana w 2 minuty) - dostaje ścisły nakaz siedzenia n
                  > a dupie, niekręcenia się, milczenia przez następne 15 minut, aż reszta skończy,
                  > i tak 3 razy w ciągu lekcji - czy wówczas zachowanie dziecka pt. "nudzę się, w
                  > ięc się kręcę i wydaję odgłosy, co przeszkadza kolegom" jest celowym i złośliwy
                  > m rozpierniczaniem lekcji?


                  Na pewno wydawanie odglosów, czy podchodzenie do kolegów jest celowym przeszkadzaniem imw wykonywaniu zadań. Wg ciebie nie?
                  • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 14:13
                    Cytat
                    Na pewno wydawanie odglosów, czy podchodzenie do kolegów jest celowym przeszkadzaniem imw wykonywaniu zadań. Wg ciebie nie?


                    Zdefiniuj mi różnicę między "celowy" a "bezmyślny".
                    Pytanie drugie: co może zrobić nauczyciel, aby zapobiec takim zachowaniom. Przypominam: dziecko wykonało zadanie dużo wcześniej i dostało prikaz siedzenia na tyłku, w bezruchu z buzią na kłódkę i czekania na kolegów.
                    • przeciwcialo Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 15:15
                      No to nich te 12 minut posiedzi. Przeszkadzanie bezmyslne czy celowe ma ten sam skutek. Jest niefajne dla tego komu przeszkadza sie.
                      • kawka74 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 15:52
                        Jak bardzo autorytet nauczyciela ucierpi, jeśli poprosi Jasia czy Stasia o zrobienie czegoś ekstra, na dodatkową ocenę/serduszko/słoneczko/punkt?
                        Dwanaście minut dla siedmiolatka to sto lat, a dla żywiołowego siedmiolatka to wieczność. Jeśli można sobie z tym poradzić nieinwazyjnie, a dzieciak może mieć frajdę, to czemu nie? 'W imię zasad, s...synu"? Bo nie i już?
                        • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 16:27
                          Cytat
                          Dwanaście minut dla siedmiolatka to sto lat, a dla żywiołowego siedmiolatka to wieczność. Jeśli można sobie z tym poradzić nieinwazyjnie, a dzieciak może mieć frajdę, to czemu nie? 'W imię zasad, s...synu"? Bo nie i już?


                          Jak to czemu nie. Przecież Volta już napisała wszystko i wyczerpała temat tongue_out. Dzieciak ma znać swoje miejsce, koniec kropka.

                          Nie mówiąc o tym, że zmuszając dziecko do siedzenia w bezruchu i bez żadnej aktywności pośrednio karze sie dziecko za to, że dziecko umie wykonać zadanie szybciej i sprawniej. Co idealnie demotywuje - po co się starać i umieć, skoro potem człowiek tylko obrywa.
                      • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 16:24
                        Cytat
                        No to nich te 12 minut posiedzi.


                        Przeciwciało - mam dla ciebie propozycję. Taki eksperyment:
                        2 minuty coś rób, 13 minut siedź w bezruchu (nie machaj rękami, nogami, nie bierz do ręki żadnych przedmiotów, nie odzywaj się) - obserwuj otoczenie li i jedynie. Powtórz trzykrotnie. Zrób sobie 10 minut przerwy, w czasie której przejdź się (nie za szybko!) kilka razy po pokoju. Następnie powtórz eksperyment dwukrotnie.

                        Ja doskonale wiem, że każde zachowanie "odbiegające" przeszkadza i nie musisz mi tego tłumaczyć.
                        Niemniej zgadzam się z tym, co napisała Kawka pod twoim postem.
                    • agni71 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 20:15
                      jesli dziecko samo nie widzi/nie wiem, ze takie zachowanie przeszkadza innym, to zapewno ktos mu to powiedział, i to zapewne nie raz i nie dwa. Skoro wie, ze to przeszkadza, a dalej tak robi, to tak - moim zdaniem robi to celowo. Bezmyślnie? Chyba tylko jesli ma jakis deficyt odczuwania empatii.

                      > Pytanie drugie: co może zrobić nauczyciel, aby zapobiec takim zachowaniom. Przy
                      > pominam: dziecko wykonało zadanie dużo wcześniej i dostało prikaz siedzenia na
                      > tyłku, w bezruchu z buzią na kłódkę i czekania na kolegów.

                      Nauczyciel może miec przygotowane dla tego dziecka dodatkowe zadania, takiego typu, jakie zainteresują dziecko.
                • hellulah Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 16:30
                  W sumie racja, że wytłumaczyć trzeba, cofam słowo smile

                  Przykład, który tu podałaś, to nie to, co mam na myśli. Mam na myśli np. polecenie "proszę podzielić się na grupy [tu np. jakaś odpowiedź, kto z kim], teraz robimy to i to, w taki i taki sposób, przez tyle a tyle minut" i w odpowiedzi:
                  - ucznia, który nie raczy się odwrócić/dołączyć do reszty grupy, bo nie,
                  - zamiast zapoznać się z zadaniem i rozpocząć ustalanie z resztą grupy, jak dzielą pracę, zaczyna lepić kulki z papieru i rzucać nimi w sufit, tudzież kopie w krzesło kolegi z naprzeciwka,
                  - i tak dalej, generalnie brak podejmowania prób wykonania zadania (zadania, czyli coś do czytania i wyszukiwania wniosków, rozwiązywanie karty pracy, rysowanie, a nie siedzenie bez ruchu bezzadaniowo), od razu nuuuuddaaaaa przeplatana aktami wandalizmu, agresją, złośliwymi uwagami.

                  Rozpierniczanie lekcji - do tego musi być lekcja, czyli akcja, akcja, akcja, a nie siedzenie na tyłku w bezruchu mentalnym.
                  • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 19:46
                    hellulah napisała:

                    Cytat
                    Mam na myśli np. polece
                    > nie "proszę podzielić się na grupy [tu np. jakaś odpowiedź, kto z kim], teraz r
                    > obimy to i to, w taki i taki sposób, przez tyle a tyle minut" i w odpowiedzi:
                    > - ucznia, który nie raczy się odwrócić/dołączyć do reszty grupy, bo nie,
                    itd.



                    Ok, dziękuję za wyjaśnienie smile

                    Zatem pytania kolejne:
                    - czy uznajemy, że dziecko ma naturalnie wrodzoną umiejętność pracy w grupie?

                    - jeśli nie, przechodzimy do pytania następnego - kto ma dziecko nauczyć pracy w grupie: rodzic w domu czy nauczyciel w szkole? oraz jaki jest dopuszczalny czas nauki, po którym mozemy od dziecka bezwzględnie wymagać umiejętności pracy w grupie? smile



                    --
                    I am weird but I am not strange smile
                    • moofka Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 19:57
                      > Zatem pytania kolejne:
                      > - czy uznajemy, że dziecko ma naturalnie wrodzoną umiejętność pracy w grupie?
                      >
                      > - jeśli nie, przechodzimy do pytania następnego - kto ma dziecko nauczyć pracy
                      > w grupie: rodzic w domu czy nauczyciel w szkole? oraz jaki jest dopuszczalny cz
                      > as nauki, po którym mozemy od dziecka bezwzględnie wymagać umiejętności pracy w
                      > grupie? smile
                      >

                      smile
                      oo - to tez przerabialam
                      a on twierdzil, ze woli sam, niz zeby mu sie ktos wcinal
                      i mysle sobie, ze w doroslym zyciu to jednak kazdy sam na swoj sukces pracuje i umiejetnosc tzw pracy w grupie do niczego nikomu potrzebna nie jest
                      sama tego nie cierpie, wiec i dziecko rozumialam doskonale
                      co wiecej - inna pani, dziecko starsze o 2 miesiace i zadnych uwag co do umiejetnosci pracy w grupie nie bylo,
                      moze owa grupa sensowniejsza wink
                      • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 20:15
                        Cytat
                        > i mysle sobie, ze w doroslym zyciu to jednak kazdy sam na swoj sukces pracuje i
                        > umiejetnosc tzw pracy w grupie do niczego nikomu potrzebna nie jest
                        > sama tego nie cierpie, wiec i dziecko rozumialam doskonale


                        Ja tak radykalnie nie idę, myslę, że podstawy umiejętności pracy w grupie - mam na myśli "nie przeszkadzam innym uczestnikom grupy" - fajnie mieć.

                        Na myśl o pracy grupowej jestem chora. Oraz, w moim przypadku praca grupowa, czy to na studiach, czy w pracy, polega na tym, że wszyscy robią to co ja chcę i tak jak ja chcę ;P, albo ja robię wszystko sama, bo zrobię to lepiej ;P

                        Natomiast, wbrew temu co zarzuca mi tu połowa forum, moje nastawienie nie odbija się na wymaganiach stawianych dziecku, bo ok, jakieś wymagania programowe szkoła ma i dziecko musi je spełnić. Pytanie tylko ponawiam: kto ma nauczyć dziecko zasad pracy i zachowania w dużej grupie - ja w domu czy nauczyciel w szkole? Oraz ile czasu dajemy dziecku na przyswojenie zasad pracy w grupie, biorąc pod uwage naturalne predyspozycje dziecka?

                        (ps. uprzedzam komentarze - tak, wiem, w domu można uczyć pracy grupowej, natomiast nijak się to ma do pracy w grupach w klasie)
                        • hellulah Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 23:02
                          > Pytanie tylko ponawiam: kto ma nauczyć dzieck
                          > o zasad pracy i zachowania w dużej grupie - ja w domu czy nauczyciel w szkole?


                          Zarówno nauczyciel w szkole, jak i rodzic w domu.

                          Nauczyciel w szkole uczy - przykładowo - na czym polega wspólne rozwiązywanie zadania w grupie, jak to można podzielić, jak radzić sobie z wyrażeniem swojego zdania i ustaleniem wspólnego frontu.

                          Rodzic/rodzice w domu - przykładowo - że należy szanować zarówno poglądy i zdania własne, jak i innych osób, że obowiązuje w kontaktach społecznych grzeczność, że nie szarpiemy ze złości koleżanki za włosy, ani nie nazywamy kolegi debilem, że można chociaż spróbować się postarać w pewnych sytuacjach wysiedzieć na zadku w miarę spokojnie (i skupić się na pracy) przez jakiś czas, że szkoła to nie tylko samo zło i obowiązek, to także poligon oraz warsztaty społeczne, ale również miejsce, gdzie - jeśli się chce - może się czegoś nauczyć, czy będzie to dobre jako ćwiczenie połączeń nerwowych w mózgu, czy jako wiedza "instant", czy jako umiejętności praktyczne. Aha, że znudzenia w miejscach publicznych nie okazujemy poprzez agresję czy zachowania nieakceptowane, tylko np. komunikujemy swoje potrzeby werbalnie, opisujemy nasz problem i proponujemy rozwiązanie ("proszę pani, już skończyłem, czy mogę dostać kolejne zadanie?"). Że istnieje coś takiego jak opóźniona gratyfikacja, czasem trzeba znieść coś - z naszego punktu widzenia - mało pasjonującego, co potem zaprocentuje.

                          Oczywiście te role się zazębiają (nauczyciel przekazuje także to, co rodzic, i na odwrót), ale mam nadzieję, że się mniej więcej opowiedziałam.

                          Żeś się zresztą czepiła akurat przykładu pracy w grupie.

                          BTW, skoro potrafiłaś zarządzać grupą - to chyba świetnie, miałaś okazję do wypróbowywania tej umiejętności, jak mówią w USA, good for you.
          • przeciwcialo Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 15:12

            > Bicie czy/i poniżanie kolegów czy rozpierniczanie nauczycielowi lekcji, wrodzon
            > a niechęć do udziału w zajęciach (połączone z szyderą i brakiem reakcji na pole
            > cenia) to jest brak wychowania.
            >
            Amen.
        • volta2 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 10:40


          chichot zaliczasz do dziwnych dźwięków? to rzeczywiście masz problemy z interpretacją tekstu pisanego. przypominam - naditerpretacja to dalej problemy z interpretacją.

          i skoro takie masz problemy z odczytaniem w sumie prostego tekstu - dalej wysilać się nie będę, tym bardziej że to nie do mnie, tylko tak zupełnie ogólnie. na szczęście. bo jeszcze by mi się poślady ścisnęły. a tak to luzz przynajmniej będę miała.
      • kropkacom Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 06:32
        Jest masa dzieci z deficytami i dysfunkcjami (duża część z niezdiagnozowanymi). Kolejna masa to dzieciaki, które zaliczą jeden czy dwa negatywne incydenty w szkole wynikające ze specyfiki kontaktów międzyludzkich. Potem są dopiero te twoje niewychowane dzikusy.

        Także cieszę się, że nie masz i nie miałaś z dziećmi problemów. Bardzo łatwo być wtedy zasadniczym w ocenach innych. Ja to rozumiem. I to właściwie tyle.
      • kowalka33 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 07:56
        A ja zgadzam się z Voltą. Moja córka nie sprawia wrażenia jakby miała ołówek wsadzony gdzieś tam...Po prostu potrafi się zachowywać odpowiednio do sytuacji. Nie znaczy to że nie ma własnego zdania, nie potrafi się pokłócić czy obrazić (choć za swoje koleżanki dałaby się pociąć ), wie że na lekcjach trzeba raczej być cicho, takie rzeczy jak obnażanie czy agresja skierowana do kogoś nie przytrafiły jej się nigdy......Jest zwykłą dziewczynką , nie żadną gwiazdą , staram się wychowywać tak by nie krzywdziła siebie ale innych też!!!! Chodzę z dziećmi z klasy na basen i napiszę tak-jak rodzice mogą chować takich chamów w domach.Łażą z tymi dziećmi na sto zajęć dodatkowych ale zwykła kultura, empatia po prostu leży...Do autorki wątku-jeżeli chłopiec chodzi na pianino, aikido, basen, plastykę to kiedy odpoczywa , kiedy się zwyczajnie nudzi , czyta biega po dworze, przyjmuje kolegów. Przerobiłam już fascynację tymi zajęciami dodatkowymi i wiem że dzieci są za małe, że w większości czasu to wyciąganie kasy od rodziców (nie piszę o sytuacji gdy dziecko jest uzdolnione w jakimś kierunku)
        • azile.oli Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 08:36
          Ja się z Voltą zgodzę w całej rozciągłości. Pomijając dzieci z dysfunkcjami, nie wyobrażam sobie, żebym nie była w stanie wpoić dziecku podstawowych zasad kulturalnego zachowania, między innymi tgo, że się innym nie przeszkadza, tak nauczycielowi, jak i kolegom. I moje dzieci (teraz licealiści) nigdy uwagi nie przyniosły, a zapewniam, że kija w tyłku nie miały, żartować potrafią, ale nigdy żaden nauczyciel się nie przyczepił, mimo, że naprawdę nie trafialiśmy na same ideały.
          Miałam niejednokrotnie nerwy na nauczycieli o to, że to moim dzieciom się przeszkadza. I wcale nie o to miałam pretensje, że nie potrafią zapanowac nad kilkoma gagatkami, a o to, że długo zwlekały z wezwaniem rodzica do szkoły . Niechby tam popylał i raz w tygodniu, może nauczyłby dziecko zasad dobrego wychowania.

          I nadmienię - rodzice dzieci z dysfunkcjami sami często odwiedzali szkołę i to z tymi dziećmi było najmniej problemów.
          • azile.oli Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 08:49
            A co do pomysłu z rozsadzaniem dzieci - to nie jest lek na całe zło. Są takie egzemplarze, które będą przeszkadzały każdemu, z którym usiądą, a nawet, jak się go posadzi samego, to albo zacznie łazić po klasie, albo wydawać głupie dźwięki. I uwierzcie, są dzieci, dla których nudne będzie wszystko i wcale nie dlatego, że wszystko wiedzą i wyprzedzają klasę o lata świetlne.
            Moje dzieci też się nie raz nudziły na lekcji, córce zdarzało się podsypiać na niemieckim, albo czytać książkę - nigdy, żaden nauczyciel nie zwrócił jej uwagi. Ale pewnie dlatego, że nikomu tym nie przeszkadzała, a program miała opanowany jakieś 3 lata do przodu.
            A przeszkadzały na lekcji osoby, które szósty rok nie potrafiły odmienić czasowników ''być'' i ''mieć''. Pewnie nudne były...
        • pierr-dzioszek Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 08:36
          A może zbyt mało poświęcasz uwagi dziecku i ono za wszelką cenę chce ją zdobyć?? Znam takich rodziców co to pozapisywali dzieci na wszelkie możliwe dodatkowe zajęcia,tylko na bycie razem nie wystarcza czasu. I umywają ręce,bo przecież tacy wspaniali z nich rodzice,tak dbają o dziecko i jego rozwój. No wybacz,ale basen,judo i jeszcze gra na pianinie (po CHOLERĘ??!!!) na pewno zajmuje dużo czasu,może tak z czegoś zrezygnować i pobyć z dzieckiem?? "Wyżyć" można się też niekoniecznie na dodatkowych zajęciach.
          • ejkumkejkum2 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 11:14
            Z tymi dodatkowymi zajęciami, bo tu widzę wiele zarzutów, to dopiero od niedawna zaczęliśmy, własnie dlatego, żeby cos się działo w życiu dziecka.
            Wszyscy dookoła mówili, że on nigdzie nie chodzi, nie ma kontaktu z rówieśnikami, nie uczy się społeczności, itd itp... No to zapisaliśmy, ...też źle, jak słyszę..
            Czas mamy dla niego, i to wystarczająco. 4 zajęcia to raptem 4-6 godzin w tygodniu, to chyba niewiele. Dodam, że chyba lepiej, bo w tym samym czasie wcześniej oglądać mógł bajki np, a wolę, by był i wśród dzieci i robił coś innego, bajki moim zdaniem odmóżdżają nieco, zwłaszcza w dużej ilości. WOlę juz go wozić na te zajęcia (pan od pianina akurat przychodzi do nas) niż robić coś w domu (pranie, gotowanie, sprzątanie).. a dziecko przed telewizorem.
            Poza tym, żeby było jasne-nic na siłę. Syn sam wybrał pianino, miał fioła na punkcie keyborda, kupilismy mu i idzie mu świetnie. Na aikido nie może sie doczekać, ma tam nowych kolegów, uczy się też pracy w grupie, bo sa polecenia, wspólne ćwiczenia itd...
            Więc to nie jest tak, że to go męczy... 4-6 godzin na 7 dni...
            Oprócz tego my chodzimy z nim na spacery, ma czas na zabawe w pokoju, na "dłubanie " w nosie itd...
            Nie wiem, jak nauczyć syna "słuchania"... Dodam,--w szkole -słuchania pani.
            Mnie w domu słucha, a jak nie, pracuję nad tym.
            A co będzie na lekcji nie wiem.
            I nie moge tam być przeciez.
      • agni71 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 10:42
        Jak nie jestem wielbicielką Volty (nieraz sie nie zgadzam z jej poglądami), tak tutaj właściwie moge sie podpisać pod jej slowami.

        • ejkumkejkum2 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 11:01
          Witam ponownie Was, mamy, oraz nauczycielki, bo po niektórych wpisach można się domyśleć, że takie osoby również tu się wypowiadały.
          Ciężko było mi przebić się przez niektóre posty, zwłaszcza, że połowa wpisów, jak zauważyłam, to forma dyskusji między dwiema, trzema osobami, odbiegająca zasadniczo od wątku.

          Ale do rzeczy.
          Byliśmy wczoraj z mężem u pani psycholog, która, jak się okazało, dostała "zlecenie" od pani wychowawczyni, aby z nami porozmawiać.
          Nie wiem, czy wychow. nie miała juz odwagi, chęci.... z nami bezpośrednio rozmawiać czy co, ale stało się, ok.

          Przez pierwsze 20-30 minut (cala wizyta zabrala nam godzinę), pani psycholog pokazywała jakies rysunki, jakie poleciła mojemu synowi rysować, jak byl u niej.
          Na ich podstawie stwierdziła, że syn jest mocno ukorzeniony w rodzinie (było jakieś drzewo z korzeniami), że ma z nami dobre relacje, że jest ok. Potem, że jest ogromnie inteligentny, błyskotliwy, bystry, że ma dużą wyobraźnię, pomysły, super czyta, itd.......
          Ja nie wiedziałam cały czas, o co chodzi, gdzie ten problem ta "sprawa dość ważna", w związku z którą nas wezwano...

          No i tak od słowa do słowa, pomalutku pani psycholog przeszła do sytuacji, w której syn nie dostosowuje się do poleceń (wychowawczyni), że ma coś zrobić, i nei robi, ale czegos nie może, a robi...
          O co chodziło? O to, że był głodny i wyjął ze śnaidaniówki śniadanie, ale nie poczekał do rpzerwy tylko jadł na lekcji, chcialo mu sie tez pić, pani nie pozwoliła sie napić, miał poczekać do przerwy...

          Ja rozumiem, to się zgadza, że na jedzenie jest przerwa, na lekcji nie wolno, ale...

          ale...czy to po to zostaliśmy wezwani....?
          Spytałam, okazało się, że syn po prostu przeszkadza tym pani w lekcji...
          Ręce mi opadly, naprawdę żaden inny problem nie został poruszony.
          Z mojej inicjatywy, jak zapytałam o ten wybryk ze spodniami, odp...to normalne w tym wieku, chłopcy pokazują sobie ..hhhh.
          Potem było zebranie w klasie z wychowawczynią, mimo, iż codziennie pisze, że zachowanie syna jest złe, że jej przeszkadza itd... nie mówila mi nic na zebraniu, nie kazała zostać po, jak to kiedyś bywało... nic, zero uwag...
          Zrzuciła problem na psychologa?
          Na nas?
          Zgłupieliśmy naprawdę..
          Dziecko zjadło kawałek bułki, napilo się i ..nad tym mamy teraz pracować....Ma wiedzieć, kiedy nie to znaczy nie i uczyć się czekać. Ok, dobrze, weźmiemy to pod uwagę.
          Umówieni bylismy tez z pedagod, mimo, iż czekaliśmy parę minut...nie pojawiła się.
          Podobno nie było jej juz w szkole...
          Gdyby to bylo takie łątwe, pomyślałabym o zmianie szkoły.
          Dziękuję za niektóre cenne uwagi, jedna z mam nawet zauważyła, że to było wczoraj, tak, wczorajsmile
          Odnośnie odpwoiedzi syna, że kolega "mu kazał" zdjąć wtedy spodnie, tak pytałam dalej, \czy jak by mu kazał wskoczyć do ognia, to czy też by wskoczył.... i rozmawialiśmy o tym,... dośc długo.
          Żal mi tego dzieciaka, bo nieraz jak odbieram, to już po minie widzę, że jest uwaga w dzienniczku (nie cierpię juz tego słowa) i on też jest już zestresowany, bo ...co to będzie...
          Znowu gadanina, znowu nie obejrzy bajki itd...
          A załóżmy, że czasem mu się coś zdarzy, niechcący, albo, jak któraś z Was napisała, na niego trafi, i czemu ma za cierpieć w domu.
          Bo przeceiz może być tak, że się popychają z chłopcami, a pani zobaczy akurat tylo jak on popycha, albo jak inni poskarzą, to przyzna im rację, bo przecież mój syn ma już przypięta łatkę urwisa...
          No, zobaczymy, co będzie dalej, wstajemy wcześniej teraz, żeby maluch cokolwiek zjadł przed wyjściem, żeby wytrzymal do tej pierwszej przerwy chociaż(ale przecież nie zmusze do jedzenia, a rano, wiadomo, nie każde dziecko chce jeść)...

          Ile nerwów mnie to kosztowało wczoraj, to już nie mówię. Miałam wrażenie, że idę na jakieś ścięcie.....
          Pni jeszcze twierdziła (psycholog), że syn bardzo dobrze trafił,, że ona obserwowała sobie raz ich lekcję, i pani wychowawczyni jest bardzo dobra dla niego..... .... Sam obiektywizm!
          • olena.s Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 11:49
            Ja tylko co do śniadań...
            U nas wcześnie sprawdzają się śniadania "mokre" - przez długi czas przebojem były normalne owsiane płatki zalane wieczorem mlekiem. Rano jest to dość maziowate, dowalam tarte jabłko i parę szatkowanych migdałów/orzechów lub alternatywnie jakichś jeszcze owoców. Konsystencja ułatwia i przyspiesza spożycie.
            Co do szkoły - to tez nic nie rozumiem, ale wzywanie z powodu zjedzenia śniadania pod ławką wydaje mi się mocno kuriozalne.
          • kawka74 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 13:20
            A, już doczytałam, że po jabłkach, nie spojrzałam na datę.
            Chyba trafnie oceniłam wychowawczynię, niestety.
          • triss_merigold6 Współczuję 12.10.11, 13:34
            Współczuję.
            Moje dziecko w zerówce było zasypywane uwagami. Na inflację czarnych kropek, kartek, uwag i kar uodpornił się gdzieś w okolicach października, a my razem z nim. Od innych rodziców (także rodziców spokojnych dziewczynek) dowiedziałam się, że mieli identycznie. Panie sobie ewidentnie nie radziły, nie reagowały odpowiednio szybko, żeby ucinać konflikty w zarodku, mnożyły kary za drobiazgi etc.
            I klasa, nowa wychowawczyni i nowa, lepsza jakość. Pani trzyma klasę w ryzach, nie narzeka, na zebraniach prezentuje zupełnie inne podejście. I cud - syn się stara, zachowanie poprawiło się bardzo, panią lubi i przejmuje się tym co pani mówi.
            Czyli można. Nie daj się wkręcić w kanał, że jesteś jako rodzic kompletnie niewydolna.
          • sharpless6 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 20:51
            Macie fajną i mądrą psycholog, starsza wychowawczyni jest już zmęczona i z przyzwyczajenia wymaga surowej dyscypliny. Prawie wszyscy zdolni ponadprzeciętni uczniowie tak się zachowują na lekcji, trzeba tylko poprosić panią żeby przygotowywała mu dodatkowe kserówki z ćwiczeniami.
            W jedzeniu na lekcji nie wiedzę niczego złego, zrobił wszystkie ćwiczenia, nudził się, był głodny i wyjął śniadanie. Na lekcji się nie je i nie pije ale jeśli dziecko nic od rana nie jadło i nie zdążyło na przerwie albo zapomiało to się pozwala, więc trzeba to z panią wychowawczynią omówić.
            A tak w ogóle to masz fajne dziecko i naprawdę fajna mama z ciebie, więcej takich rodziców.
            • claudel6 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 23:03
              wiem, ze to offtop, ale ja byłam w takim liceum, gdzie nie stosowano durnych zasad typu "bo nie" i moglismy jeśc i pic na lekcjach. i jakoś nauczyciele nie mieli z tym problemu. kochałam tę moją szkołę.
      • przeciwcialo Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 15:09
        Popieram w całej rozciagłości.
    • kawka74 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 13:15
      nie słucha poleceń, nie pracuje na lekcji, krzyczy, wydaje dźwięki(?), rzuca ł
      > upiny z temperówki na podłogę, uderza ręką w glowę, mówi, że się nudzi, robi, c
      > o chce, wstaje i biega po klasie, buja się na krześle, czasem popchnie jakies d
      > ziecko...

      Domyślam się, że żywotne dziecko może doprowadzić nauczyciela do rozpaczy, ale zanim doprowadzi, trzeba się dowiedzieć, co konkretnie zrobiła pani, żeby rozwiązać problem.
      Zaproponowała synowi dodatkowe ćwiczenia (zadania, obrazki do pokolorowania, cokolwiek)? Spróbowała skanalizować jego aktywność np. prosząc o wytarcie tablicy? Pilnuje, żeby nie miał na ławce niczego, poza absolutnie potrzebnymi rzeczami? Uwagi są ważną informacją, owszem, ale za tym musi coś iść oprócz wkładu pracy rodzica.

      > Pani wychowawczyni to już się boję, bo nie wiem, co mam mówić jak kolejny raz g
      > dy go odbieram, załamuje mi ona ręce i mówi, że syn był niegrzeczny (nie słucha
      > ł jej, robił co chciał itd...)

      Nie bój się, nie przyjmuj postawy przepraszającej.
      Powiedz: 'my robimy to, to i to, syn jest pod opieką psychologa', a potem spytaj, co pani robi, żeby rozwiązać problem, poza wpisywaniem uwag. Grzecznie, ale stanowczo. Syn mówi, że się nudzi - czy zaproponowała mu pani dodatkowe zadania? Przypuszczam, że padnie odpowiedź przecząca, treść uwag sugeruje, że pani jest ze starej szkoły i karze za głośniejsze oddychanie. Przykre, ale jeśli taka postawa nauczycielki będzie się utrzymywała, nie wróżę Wam owocnej współpracy.
      • volta2 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 14:04
        nie słucha poleceń i nie pracuje na lekcji

        na jakiej podstawie więc twierdzisz, że pani ma dać mu dodatkową pracę - skoro on nie wyrabia się z podstawowymi zadaniami?
        że nudne pewnie powiesz?

        no tak, dla reszty klasy jakoś do zrobienia a dla królewicza nudne?

        i jak skanalizować poprzez wycieranie tablicy, jak w klasie takich "specjalnej troski" jest 4 czy 5 uczniów? mają ją ścierać jednocześnie? bo jeśli w klasie jest taki jeden, to faktycznie można coś zrobić ale jak już jest multisymulatna to robi się problem, nie sądzisz?

        widać, że jest teraz spory popyt na nauczycieli- terrorystów - bo jak umieją trzymać klasę w ryzach - to są świetni. bo bez trzymania w ryzach SIĘ NIE DA? dzieci same z domu nie wyniosły minimum podstaw dobrego zachowania?(wymienione wyżej: krzyczy, wydaje dźwięki, biega, krzyczy, popchnie JAKIEŚ dziecko)
        • gryzelda71 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 14:13
          Uwagi mojego syna:nudzi się na lekcji,wierci się na lekcji,gada.
          Czy wykonuje polecenia?Tak wykonuje.To może jakieś dodatkowe zadanie?Od prowadzenie lekcji ja jestem.Tak wygląda rozmowa z panią.Co zaproponujesz?
          • triss_merigold6 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 14:17
            Off top - pisałam kiedyś, że u nas jazdy i inflacja uwag była w zerówce. Syn z jednej strony to zlewał, z drugiej był ciągle zestresowany. I klasa, nowa pani z zupełnie innym podejściem i cud - dziecko się stara, pracuje, uwagi są sporadyczne, a nie codzienne.
            • gryzelda71 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 14:23
              Zmiany kadrowe nie wchodzą w grę.
              Ja dziecka nie przeniosę,nauczycielka nie do zmiany (nie mam pojęcia dlaczego).
            • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 14:28
              Cytat
              Syn z jednej strony to zlewał, z drugiej był ciągle zestresowany.


              No bo tak mniej wiecej to działa.
              Jedna uwaga ciężkiego kalibru raz na miesiąc robi ogromne wrażenie.
              10 uwag na tydzień przestaje robić wrażenie po miesiącu, bo dziecko zaczyna to uznawać za swoistą normę. A jednocześnie, nawet nieświadomie, non stop jest pod presją i odczuwa stres, bo że jego życie zaczyna kręcić sie wokół schematu uwaga - kara - uwaga - kara, a szkoła staje się tematem nr 1 przez całą dobę.

              Ja już kiedyś pisałam - jakby mnie przez 7h dziennie bez jednej przerwy rozliczano z każdego głośniejszego pierdnięcia, trzymania nóg na poprzeczce krzesła, używanych słów (i nie, nie chodzi o wulgaryzmy - chodzi o "przemoc słowną" w postaci mówienia np. "nienawidzę kolorować") i wyrażanych emocji - a potem przez kolejne 5 godzin matka mi zgodnie z zaleceniami szkoły urządzała jazdy wychowawcze, to szybko przekroczyłabym dopuszczalne normy agresji i autoagresji.
              • moofka Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 19:37
                No bo tak mniej wiecej to działa.
                Jedna uwaga ciężkiego kalibru raz na miesiąc robi ogromne wrażenie.
                10 uwag na tydzień przestaje robić wrażenie po miesiącu, bo dziecko zaczyna to uznawać za swoistą normę.


                moje dziecko kazdy telefon do mnie po szkole zaczyna radosnym "dzis nie dostalem uwagi" big_grin
                a uwagi sa tak bzdurne zazwyczaj ze mi rece opadają

                przy tym wszystkim to zdrowe, kontaktowe, karne i absolutnie sterowalne dziecko z ktorym ja problemow nie mam zadnych

                panie mają, bo wg nich jest "za madry", "przestymulowany" i za szybko pracuje
                ostatnia uwaga dotyczyla tego, ze sie do tempa klasy nie dostosowuje big_grinbig_grin
                wczesniej sie przejmowalam, teraz zlewam


                A jednocześnie, nawet nieświadomie, non stop jest pod presją i odczuwa stres, bo że jego życie zaczyna kręcić sie wokół schematu uwaga - kara - uwaga - kara, a szkoła staje się tematem nr 1 przez całą dobę.

                Ja już kiedyś pisałam - jakby mnie przez 7h dziennie bez jednej przerwy rozliczano z każdego głośniejszego pierdnięcia, trzymania nóg na poprzeczce krzesła, używanych słów (i nie, nie chodzi o wulgaryzmy - chodzi o "przemoc słowną" w postaci mówienia np. "nienawidzę kolorować") i wyrażanych emocji - a potem przez kolejne 5 godzin matka mi zgodnie z zaleceniami szkoły urządzała jazdy wychowawcze, to szybko przekroczyłabym dopuszczalne normy agresji i autoagresji.
              • moofka Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 19:38
                KOmpletnie mi sie rozjechalo big_grin

                Kotula
                _________
                No bo tak mniej wiecej to działa.
                Jedna uwaga ciężkiego kalibru raz na miesiąc robi ogromne wrażenie.
                10 uwag na tydzień przestaje robić wrażenie po miesiącu, bo dziecko zaczyna to uznawać za swoistą normę.


                moofka
                ______________-
                moje dziecko kazdy telefon do mnie po szkole zaczyna radosnym "dzis nie dostalem uwagi" big_grin
                a uwagi sa tak bzdurne zazwyczaj ze mi rece opadają

                przy tym wszystkim to zdrowe, kontaktowe, karne i absolutnie sterowalne dziecko z ktorym ja problemow nie mam zadnych

                panie mają, bo wg nich jest "za madry", "przestymulowany" i za szybko pracuje
                ostatnia uwaga dotyczyla tego, ze sie do tempa klasy nie dostosowuje big_grinbig_grin
                wczesniej sie przejmowalam, teraz zlewam










                A jednocześnie, nawet nieświadomie, non stop jest pod presją i odczuwa stres, bo że jego życie zaczyna kręcić sie wokół schematu uwaga - kara - uwaga - kara, a szkoła staje się tematem nr 1 przez całą dobę.

                Ja już kiedyś pisałam - jakby mnie przez 7h dziennie bez jednej przerwy rozliczano z każdego głośniejszego pierdnięcia, trzymania nóg na poprzeczce krzesła, używanych słów (i nie, nie chodzi o wulgaryzmy - chodzi o "przemoc słowną" w postaci mówienia np. "nienawidzę kolorować") i wyrażanych emocji - a potem przez kolejne 5 godzin matka mi zgodnie z zaleceniami szkoły urządzała jazdy wychowawcze, to szybko przekroczyłabym dopuszczalne normy agresji i autoagresji.
        • mama_kotula Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 14:21
          Cytat
          jak skanalizować poprzez wycieranie tablicy, jak w klasie takich "specjalnej troski" jest 4 czy 5 uczniów? mają ją ścierać jednocześnie? bo jeśli w klasie jest taki jeden, to faktycznie można coś zrobić ale jak już jest multisymulatna to robi się problem, nie sądzisz?


          Ja sądzę, że Kawka sobie z tym doskonale radzi jako nauczycielka - znaczy, z multisymultaną tongue_out
          Jednemu wytarcie tablicy, drugiemu podlanie kwiatków, trzeciemu zaproponowanie zrobienia sobie porządku w szafce szkolnej, czwartemu nakarmienie rybek itd.
          Oraz, mądry nauczyciel wyłapie prowodyra akcji "rozwalamy lekcję" i jemu zleci to wycieranie. Jeśli wybierze odpowiednią osobę, to reszta, pozbawiona przywódcy, przestanie świrować. Najczęściej jest tak, że uczniowie działają "wspólnie", tzn. jeden nakręca resztę, przez co reszta ośmiela się i zaczyna kontynuować dzieło kolegi. Bo skoro kolega może, to czemu i nie ja, nieprawda? Multisymultana nie bierze się znikąd - z reguły jest tak, że zaczyna jeden delikwent, prowokując resztę. Jeśli nauczyciel nie zareaguje na czas, wyłapując ognisko zapalne, to owszem, może się zdarzyć, że będzie mieć piekiełko - na swoje własne życzenie.

          Bardzo rzadko się zdarza że grupa uczniów, jak to bardzo uprzejmie i w ogóle nie pogardliwie piszesz - "specjalnej troski" - działa niezależnie od siebie, tzn. każdy sobie.
          • agni71 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 20:26
            > Ja sądzę, że Kawka sobie z tym doskonale radzi jako nauczycielka - znaczy, z mu
            > ltisymultaną tongue_out
            > Jednemu wytarcie tablicy, drugiemu podlanie kwiatków, trzeciemu zaproponowanie
            > zrobienia sobie porządku w szafce szkolnej, czwartemu nakarmienie rybek itd.
            > Oraz, mądry nauczyciel wyłapie prowodyra akcji "rozwalamy lekcję" i jemu zleci
            > to wycieranie.

            To ja jeszcze pozwole sobie z zupełnie innej strony spojrzec na zagadnienie. Wiadomo, fajnie rozladowac te energie na cos pozytywnego, dodac moze dziecku wazności, dając zadania typu podlanie kwiatków. Szkoda tylko, że angażując dzieci tzw. niegrzeczne, zapomina sie o tym, ze może te grzeczne tez chciałyby cos takiego zrobić, skupic na sobie całą uwage pani, wykonac jakąs ekstra pracę nie związana z dydaktyką.....
            • kawka74 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 20:33
              może te grzeczne tez chciałyby cos taki
              > ego zrobić,

              Po pierwsze angażowanie nie służy nagradzaniu, tylko zagospodarowaniu aktywności. Wierz mi, są dzieci, które dostają ciężkiej qrwicy, kiedy im ktoś przeszkadza, i nie zawsze garną się do wycierania tablicy.
              Po drugie dla chcących można znaleźć odpowiednie funkcje i zadania.
              Może by tak przestać już wymyślać sztuczne problemy, co?
        • przeciwcialo Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 15:35
          Albo bedzie - Prosze pani a dlaczego tylko Tomek wyciera tablicę? Ja tez chcę! To niesprawiedliwe! I tu pada foch, łzy itp.
          • kawka74 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 15:45
            Aleście się przywiązały do tej tablicy, jak dzieci.
            Myślisz, że to jest jedyna czynność poza elementami lekcji, którą można zlecić dziecku?
        • kawka74 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 12.10.11, 15:43
          Nie rzucaj się tak, nie ma potrzeby.
          Pracuję z dziećmi ponad dziesięć lat i miałam w klasie takie egzemplarze, że Ci się nawet nie śniły, chyba, że w koszmarach. Nie teoretyzuję, mówię, jak jest, mówię o doświadczeniach własnych, a nie o tym, co wyczytałam w mądrych książkach. W klasach, które uczę, połowa to dzieci dysfunkcyjne, dyslektyczne, mam dziecko z nadpobudliwością i dziecko z (prawdopodobnie) ZA (w trakcie diagnozy).
          Mentalnie chyba jeszcze nie wyszłaś ze szkoły peerelowskiej, pani wychowawczyni chyba też nie. Między pruskim drylem a totalnym rozpasaniem jest całkiem sporo możliwości, tylko trzeba chcieć pracować z dzieckiem i pracować nad sobą (mówię o nauczycielu). Owszem, są dzieci wymagające większego wysiłku, owszem, są rodzice, którzy nie współpracują, ale z tego, co pisze autorka wątku, wynika, że nie jest ona matką olewającą, a dziecko nie wykracza dramatycznie poza normy rozwojowe.
    • amoreska Ktoś kiedyś powiedział, że 12.10.11, 19:17
      na medycynie i edukacji "znają się wszyscy".
      Ja nie instruuję architekta, jak ma projektować dom, bo się na tym nie znam.
      Prawo do "poprawiania" nauczycieli uzurpuje sobie wielu ludzi. Bo przecież każdy chodził do szkoły...
      • gryzelda71 Re: Ktoś kiedyś powiedział, że 12.10.11, 19:23
        > Ja nie instruuję architekta, jak ma projektować dom, bo się na tym nie znam.

        Ale on nie każe tobie zrobić projektu i zapłacić sobie co nie?A nauczyciele czesto gęsto jednak wymagaja od rodziców,żeby coś za nich zrobili.

        • amoreska Re: Ktoś kiedyś powiedział, że 12.10.11, 19:31
          Ja bym powiedziała nie "za nich" a "również" - tak przynajmniej powinno być. Wszak dziecko jest podmiotem wychowawczym (brzmi oficjalnie wink ) i wobec nauczyciela, i wobec rodzica.
          • mama_kotula Re: Ktoś kiedyś powiedział, że 12.10.11, 19:47
            amoreska napisała:
            > Ja bym powiedziała nie "za nich" a "również" - tak przynajmniej powinno być. W
            > szak dziecko jest podmiotem wychowawczym (brzmi oficjalnie wink ) i wobec nauczyc
            > iela, i wobec rodzica.

            Zatem mogę wymagać od nauczyciela aby pomógł mi w tym, by dziecko przestrzegało zasad panujących w domu? smile Skoro jest podmiotem wspólnym...
            • amoreska Re: Ktoś kiedyś powiedział, że 12.10.11, 22:02
              CytatZatem mogę wymagać od nauczyciela aby pomógł mi w tym, by dziecko przestrzegało
              > zasad panujących w domu?

              W pewnych aspektach możesz.
              Np. załóżmy, że dziecko w domu używa brzydkich słów. Możesz poprosić nauczyciela, by zwrócił uwagę, czy w szkole również, a jeśli tak, to można pomyśleć wspólnie nad systemem motywacyjnym wykorzystującym np. grupę w szkole - "patrzcie, Jaś dziś bardzo się starał nie używać brzydkich słów, otrzymuje za to x punktów".
              • mama_kotula Re: Ktoś kiedyś powiedział, że 12.10.11, 22:10
                Ok, z tym jestem w stanie się zgodzić.

                Pytanie nr 2: czy mogę prosić nauczyciela o współpracę w temacie korekty zachowania, które występuje WYŁĄCZNIE w domu, a w szkole nie?
                Pytanie nr 3: czy mogę prosić nauczyciela o wpisanie dziecku dodatkowych plusów z zachowania jeśli w domu zachowało się w sposób pożądany - w celach motywacyjnych? smile
                • amoreska Re: Ktoś kiedyś powiedział, że 12.10.11, 22:23
                  Pyt. 1 - myślę, że tak, jak najbardziej.
                  Można umówić się z nauczycielem co do formy tej współpracy.
                  Pyt. 2 - Szczerze? Nie wiem, myślę, że można by spróbować, pod warunkiem, że w szkole również zachowywałoby się w tej materii ok.
                  • mama_kotula Re: Ktoś kiedyś powiedział, że 12.10.11, 23:16
                    amoreska napisała:
                    > Pyt. 1 - myślę, że tak, jak najbardziej.
                    > Można umówić się z nauczycielem co do formy tej współpracy.
                    > Pyt. 2 - Szczerze? Nie wiem, myślę, że można by spróbować, pod warunkiem, że w
                    > szkole również zachowywałoby się w tej materii ok.

                    Źle myślisz. Niestety. Fajnie by było, jakby tak było, ale tak nie jest. Nauczycielka na propozycję pierwszą spojrzała na mnie jak na kosmitę który bredzi, mówiąc "doceniam pani poczucie humoru, cha cha cha". Na moją odpowiedź, że nigdy nie byłam bardziej poważna, roześmiała się ponownie.
                    Propozycji drugiej nie ryzykowałam.
              • moofka Re: Ktoś kiedyś powiedział, że 13.10.11, 06:48
                > Np. załóżmy, że dziecko w domu używa brzydkich słów. Możesz poprosić nauczycie
                > la, by zwrócił uwagę, czy w szkole również, a jeśli tak, to można pomyśleć wspó
                > lnie nad systemem motywacyjnym wykorzystującym np. grupę w szkole - "patrzcie,
                > Jaś dziś bardzo się starał nie używać brzydkich słów, otrzymuje za to x punktów

                to tez dobre z tymi brzydkimi slowami
                wulgaryzmy są wszedzie - co oczywiscie chwalebne nie jest
                ale dziecko ktore sobie na soczystą dupę pozowli jest uwazane za źle wychowane
                nic to ze telewizor, tatko, mamusia, pani w szkole i koledzy pozwalają sobie na duzo bardziej dosadne sformulowania
                dupa u siedmiolatka wywoluje zgorszenie tongue_out
                • mama_kotula Re: Ktoś kiedyś powiedział, że 13.10.11, 06:53
                  Cytat
                  ale dziecko ktore sobie na soczystą dupę pozowli jest uwazane za źle wychowane


                  Na dupę?
                  Moofko droga. Ja dostałam uwagę, że moje dziecko używa wulgaryzmów.
                  Wulgaryzmem było słowo "szmata".
                  W rymowance: "cisza na morzu, cisza w komnacie, kto się odezwie ten wisi na szmacie".
                  I że to niedopuszczalne jest. I że proszę coś z tym zrobić.
                  • amoreska Re: Ktoś kiedyś powiedział, że 13.10.11, 20:27
                    Po tym poście, a także po poprzednim (tym o formie współpracy w sprawie negatywnych zachowań w domu) przyznaję, że nauczycielka twojego dziecka jest co najmniej dziwna. Niestety takie też się zdarzają uncertain.
                    I chyba nie wie, co to są wulgaryzmy wink
            • elf1977 Re: Ktoś kiedyś powiedział, że 14.10.11, 09:04
              Niekoniecznie, ale jeśli usłyszałabym, że moje dziecko jest w szkole agresywne, uznałabym, że ja jako matka biorę za to także odpowiedzialność.
              W klasie mojej córki jest sześciolatek, który bije, popycha, wyzywa inne dzieci, oprócz tego chodzi po klasie itd. Dziecko do szkoły chodzi miesiąc, kto je przez 6 lat nauczył takich aspołecznych zachowań?
          • gryzelda71 Re: Ktoś kiedyś powiedział, że 12.10.11, 20:08
            Czyli przykład z architektem taki sobie.
    • rosapulchra-0 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 13.10.11, 06:59
      Miałam kiedyś taką uczennicę, wtedy ona była w szóstej klasie. Udzielałam jej korepetycji z matematyki, bo z tego przedmiotu była zagrożona. Po raz drugi. Dostawała mnóstwo jedynek. Za wszystko, za to, że się odwróciła, coś powiedziała, zaczęła jeść kanapkę, brzydko napisała, cokolwiek. Nauczycielka z 30 -letnim stażem, stara krowa, która się po prostu uwzięła i dowalała dzieciakowi aż miło. Sprawa się skończyła w kuratorium. Dziewczynka zdała test z matematyki na ocenę dobrą, co się całkowicie kłóciło z opinią nauczycielki. Po tym teście, szczerej rozmowie przedstawiciela kuratorium z nauczycielką problem niedouczenia dziewczynki zniknął jak ręką odjął. I tak mi się właśnie mocno kojarzy sytuacja twojego syna w szkole z powyższym..
      • agni71 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 13.10.11, 09:10
        I tak mi się właśnie mocno kojarzy sytuacja twoj
        > ego syna w szkole z powyższym..

        Czyli co? Myslisz, że nauczycielka zmysla to, ze dziecko chodzi po klasie, wydaje dżwięki, probuje jeść na lekcji, bije innych itd.?
        • rosapulchra-0 Re: Prośba o radę--niesforne dziecko-problemy w s 13.10.11, 20:36
          Tak, uważam, że zmyśla, a na pewno przejaskrawia i tworzy problem tam, gdzie go nie ma.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja