ejkumkejkum2
11.10.11, 14:09
Witam.
Prosze Was e-mamy o pomoc, poradę, może doświadczone mamy coś podpowiedzą.
Mamy 7-letniego syna, obecnie chodzi już do drugiej klasy-poszedł jako 6-latek.
W klasie pani wychowawczyni (starsza pani), założyła tzw dzienniczki, i w tamtym roku syn miał w nim bardzo dużo uwag, w tym mimo, że dopiero drugi miesiąc szkoły, jest juz parę kartek.
Ciągle sa to uwagi, typu:
"nie słucha poleceń, nie pracuje na lekcji, krzyczy, wydaje dźwięki(?), rzuca łupiny z temperówki na podłogę, uderza ręką w glowę, mówi, że się nudzi, robi, co chce, wstaje i biega po klasie, buja się na krześle, czasem popchnie jakies dziecko...." Dla nas rodziców to niemiłe, ciągłe takie uwagi. Zdarza się, ale rzadko, że jest pochwała, że się starał, w najgorszym razie nie ma nic. Ale prawie codziennie ostatnio jest coś wpisane,
Najgorszy wybryk sprzed kilku dni-syn (podobno...ale po zapytaniu potwiedził) na stołówce podczas obiadu zdjął spodnie (czy tylko górę, nie wiem dokładnie) i
stał (może biegał) po stołówce... Po tym fakcie w dzienniczku pojawiło się: wzywam rodziców (oboje) najpierw do psychologa, potem do pedagoga....

Ma to być dziś.
Nie wiem za bardzo, jaką przyjąć postawę, co mówić, czy tłumaczyć się wiekiem syna(dziecko), energicznym usposobieniem, czy przyjmowac wszystko co będa mówiły
panie.
Przyznam, że nie jest mi miło, wysłuchiwac ciągle tego samego, myślałam, że z czasem to się uspokoi.
Musze tu dodać, iż w domu syn ma na ten poczet kary, typu zakaz bajek, albo nie
korzysta z jakiejś przyjemności, która miała byc (kino, basen). jednak jak czas pokazuje, za wiele sobie z tego nie robi. Jak zapytałam, czemu zdjął spodnie wtedy na stołówce, powiedział, że kolega mu kazał....
Dodam też, że od kilku miesięcy chodzimy z mężem na terapię, głównie z powodu syna, ale psycholog powiedziała, że on jest normalnym dzieckiem, nie stwierdza adhd, powiedziała też, że uwagi jakie pani mu wpisuje, świadczą o cyt: porażce nauczyciela...
Mając to na uwadze, nie wiem, jak się dziś zachować, czeka nas pewnie niemiła rozmowa.
Napisane jest w dzienniczku:sprawa poważna:.
Ale czy ja mam powiedzięc, o tej porażce nauczyciela.? Nie wiem, czy to odbije się na synu, i pokaże, że jesteśmy nastawieni anty..
ZUpełnie nie wiem co robić.
Syn owszem, nie jest typem spokojnego przegrzecznego dziecka, zdarza się, że czasem musze dwa razy powiedzieć, żeby coś zrobił (przeważnie drugi raz dobitniej), nigdy jednak nie był bity, za nic, i nie chcę tez stosować takiej formy kary
za te "przewinienia" klasowe.
Proszę o pomoc, radę...
Dodam też, że żeby pomóc mu się "wyżyć", skoro w szkole tak się zachowuje, zapisaliśmy go na judo/aikido, basen, zajęcia plastyczne i gra na pianinie...
Ale .... problem (wg pani ) nadal ten sam... Po prostu przeszkadza pani w lekcji i ona pisze, że nie może przez niego prowadzić lekcji, że inne dzieci nie mogą się przez niego uczyć, on wtedy idzie do pani dyrektor albo psycholog. Na początku trochę te uwagi mnie wkurzały, wiedziałam, że może być mu ciężko wysiedzieć w łąwce 45 minut, albo kilka lekcji. No, ale te ciągłe uwagi jw... ręce opadają.
Najgorsze, że nie wiem, czy tylko on taki jest, czy inne dzieci też. Pani pewnie powie, że tylko on, raz to już sugerowała, syn twierdzi, że inni też psocą. Błędne koło....
Przepraszam za literówki i może chaotyczny zapis, ale jestem trochę zdenerwowana, wydaje mi się, że dobrze wychowuje swoje dziecko, jest dyscyplina w domu (w sensie konkretne godzina na posiłki i sen, zabawa, nauka, regularność, o 20ej już w łóżku, dużo rozmów), ale mam takie niesforne dziecko i co zrobić...
Pani wychowawczyni to już się boję, bo nie wiem, co mam mówić jak kolejny raz gdy go odbieram, załamuje mi ona ręce i mówi, że syn był niegrzeczny (nie słuchał jej, robił co chciał itd...)