daniela11
12.10.11, 10:16
Mój ośmiolatek zapragnął mieć zwierzątko, marzy o śwince morskiej.
Oczywiście jego marzenie jest najsilniejsze po powrocie od kolegi, który ma świnkę w domu lub po rozmowach w szkole wsród dzieci kto co ma. Po kilku dniach przestaje o tym mówić, do tematu wracamy po kolejnej wizycie u kolegi - posiadacza świnki.
Znam mojego syna i jego zapał do wszystkiego i wiem, że cały obowiązek spadnie na mnie.
Ale trochę mi go żal, jak prosi i argumentuje, że prawie wszystkie dzieci w szkole mają psy, koty, chomika, świnkę itp... Wylicza mi kto co ma. A my w domu nie mamy nic... (oprócz upierdliwego 2,5 latka - brata)
Sama jako dziecko przerabiałam wiele zwierząt, mieliśmy w domu prawie wszystko co można hodować w akwarium i klatce (akurat świnki nie miałam). Więc trochę rozumiem synka, że chciałby mieć i trochę mi go żal, jednak rozum zwycięża jak narazie, zdajęsobie sprawę, że cała opieka nad zwierzęciem spadnie na mnie, a po prostu nie chce mieć kolejnego obowiązku...
Mąż też jest na nie.
Poraździe co zrobić, bo naprawdę się zastanawiam... Zgodzić się?
Czy ktoś z Was miał/ ma świnkę? Jak wygląda opieka w praktyce?