wrzesien10
21.10.11, 17:11
Minęły prawie dwa miesiące od 1 września i wielkich obaw jak sobie córeczka poradzi ze zmianą szkoły podstawowej. Była to bardzo ciężka decyzja, której nikomu nie życzę. Po męczeniu się przez 10 miesięcy w szkole publicznej zdecydowaliśmy się przenieść córkę do szkoły społecznej. W naszym przypadku zmiana ta okazała się przysłowiową zmianą na lepsze - dopiero porównanie tych dwóch typów szkół to potwierdza, a konkretnie
- wreszcie przekonałam się, że jest możliwe aby dzieci 6- i 7-letnie nie chodziły same po szkole gdzie im się żywnie podoba;
- wreszcie problemy z dziećmi są naprawdę rozwiązywane przez rozmowę nauczyciela z dzieckiem, a nie wstawianie kolejnych uwag do dzienniczka, który dziecko chowa głęboko aby pani nie mogła wpisać uwagi a rodzic jej przeczytać;
- wreszcie świetlica to nie przetrwalnia, z której znudzone 6-latki uciekają i spędzają czas przy automacie ze słodyczami albo w inym również nieciekawym miejscu
Oczywiście nie jest to często wina nauczycieli i dyrekcji tylko całego systemu jaki za tym stoi - szkoła publiczna jest najcześciej niedoinwestowana, boryka się z przepełnieniem, a dyrekcji (i nauczycielom jest z tego powodu często wszystko jedno, co jest bardzo smutne