nisar
07.11.11, 13:07
Do córki przyszła koleżanka. Przyniosły sobie jakieś jedzenie, colę, cukierki, zjadły. I po jakimś czasie koleżanka poszła do toalety i zwymiotowała. Nie byłoby w tym nic strasznego, każdego może zemdlić, ale wg słów córki:
1. koleżanka po wakacjach pojawiła się w szkole strasznie wychudzona, cytuję: "mama, ona zawsze była chuda, ale jak ją we wrześniu zobaczyłam, to aż zamarłam"
2. koleżanka ma idealnie szarą skórę, o ile na buzi ma jakiś podkład i tak tego nie widać, o tyle córka miała ostatnio okazję widzieć łydki koleżanki i tam ta szarość rzuciła jej się w oczy
3. koleżanka uwielbia jeść, uwielbia rozmawiać na tematy jedzenia. Do szkoły przynosi duże śniadanie, ale potem zazwyczaj na długo znika w toalecie.
Ja sobie zdaję sprawę, że to wszystko to tylko poszlaki, matki koleżanki nie znam, mam opory przed wpychaniem nosa w nie swoje w sumie sprawy. Z drugiej strony - mam opory przed nie podjęciem żadnej reakcji, a jeśli jednak mamy rację i koleżanka jest chora?
Nie mam pomysłu co z tym zrobić. Aha, pomysł poinformowania wychowawczyni upadł z różnych względów, ale się nie obroni.
Reagować ryzykując opieprz ze strony matki koleżanki czy zlekceważyć, bo przecież w sumie nic konkretnego nie wiem? Co byście zrobiły na moim miejscu?