Nastolatki - rady potrzebuję.

07.11.11, 13:07
Do córki przyszła koleżanka. Przyniosły sobie jakieś jedzenie, colę, cukierki, zjadły. I po jakimś czasie koleżanka poszła do toalety i zwymiotowała. Nie byłoby w tym nic strasznego, każdego może zemdlić, ale wg słów córki:
1. koleżanka po wakacjach pojawiła się w szkole strasznie wychudzona, cytuję: "mama, ona zawsze była chuda, ale jak ją we wrześniu zobaczyłam, to aż zamarłam"
2. koleżanka ma idealnie szarą skórę, o ile na buzi ma jakiś podkład i tak tego nie widać, o tyle córka miała ostatnio okazję widzieć łydki koleżanki i tam ta szarość rzuciła jej się w oczy
3. koleżanka uwielbia jeść, uwielbia rozmawiać na tematy jedzenia. Do szkoły przynosi duże śniadanie, ale potem zazwyczaj na długo znika w toalecie.

Ja sobie zdaję sprawę, że to wszystko to tylko poszlaki, matki koleżanki nie znam, mam opory przed wpychaniem nosa w nie swoje w sumie sprawy. Z drugiej strony - mam opory przed nie podjęciem żadnej reakcji, a jeśli jednak mamy rację i koleżanka jest chora?

Nie mam pomysłu co z tym zrobić. Aha, pomysł poinformowania wychowawczyni upadł z różnych względów, ale się nie obroni.

Reagować ryzykując opieprz ze strony matki koleżanki czy zlekceważyć, bo przecież w sumie nic konkretnego nie wiem? Co byście zrobiły na moim miejscu?
    • mamalgosia Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 07.11.11, 13:29
      Może zapytaj córkę?
      Też zawsze mam problemy, czy należy się w danej sytuacji wtrącić czy nie.
      A wychowawcę mają jakiegoś sensownego? Bo można by z nim ewentualnie porozmawiać
    • ib_k Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 07.11.11, 14:42
      skoro wychowawczyni odpada ja poszłabym do psychologa szkolnego, a w ogóle to spróbowałabym jednak poznać się z matką
      • verdana Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 07.11.11, 15:07
        Do psychologa szkolnego, do pedagoga, do dyrekcji i zawiadomić matkę. Nawet, gdyby miała byc awantura.
        Zauwazylas symptomy ciężkiej choroby, matka albo o tym wie - i wtedy Ty jesteś zwolniona od dalszych działań, albo nie wie - i wtedy mozesz uratować dzierwczynie zycie.
        • lolinka2 Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 07.11.11, 17:00
          tak, i duuuuży szum zrobić (w razie czego sąd, mops i cokolwiek), bo otoczenie najbliższe lubi bronić się poprzez wyparcie.
    • przeciwcialo Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 07.11.11, 17:34
      A jakis pedagog w szkole? Może tendy droga. Wezwac rodzica i porozmawiac.
    • morekac Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 07.11.11, 17:36
      ja bym uderzyła do matki i to szybko. Może wie, a może nie. Opieprz, który cię ewentualnie czeka, to pikuś.
      Ale jedyna nastolatka w kolorze szarym, którą widziałam, to była dziewczyna z anoreksją.
    • guderianka Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 07.11.11, 18:01
      Moja koleżanka prawdopodobnie choruje na bulimię od czasów liceum. Wtedy nie zwracałam uwagi na to, że dużo je a potem długo jest w wc, że często zwraca bo "jabłko w żołądku"fermentuje, że serek wiejski był chyba stary itp...zaczęłam coś kojarzyć gdy już była na studiach, relacje między nami się rozluźniły , doszły mnie słuchy od osób będacych z nią bliżej że chyba ma bulimię. Postanowiłam porozmawiac z jej mama i tą rozmową na wiele lat przekresliłam nasze relacje, które dopiero jakiś czas temu zaczęły sie odnawiać..Myśle, że nadal choruje..ma nieładna cerę, płaskie zęby, czasem popękane żyłki wokół oczy, często odchrząkuje..ma obsesję na pukcie wagi, zawsze jak mnie widzi pyta czy schudłam, gdy spotka kogoś z dawnych lat mówi jak wygląda..itp..(jesli chcesz więcej szczegółów to na priv)Nie wiem co robić więc nie robię nic sad
      Porozmawiaj z mamą tej dziewczyny- ale najpierw z córką i powiedz jej, dlaczego należy się wtrącić.
      • azjaodkuchni Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 07.11.11, 19:01
        Nie zostawiaj tej sprawy...z wychowawczynią pogadaj jak sensowa niech przy- obserwuje w szkole... a do matki bym zadzwoniła normalnie z informacją, że X się żle poczuła i wymiotowała ...jak powtarza się to w domu powinna jej się lampka zapalić.
        • myelegans Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 07.11.11, 20:05
          Podpisuje sie. NIE zostawiaj tego. Umowilabym sie z wychowawczynia i poprosila o dyskrecje, dziewczyny o tym nie musza wiedziec, a nauczycielke obowiazuje tajemnica zawodowa. To samo zrobilabym ze szkolnym pedagogiem.
          Jak dziecko jest chore pomozesz, jak nie, to nie zaszkodzisz jak ktos z otoczenia przeprowadzi wywiad z rodzicami.
    • hawa.etc Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 07.11.11, 20:06
      Możesz spróbować porozmawiać z kimś ze szkoły, ale tylko wtedy, gdy masz tam kogoś kompetentnego. Jak przypomnę sobie wiekszość szkół, do których ja chodziłam, to na pewno z nikim bym nie rozmawiała, bo dziewczynie bym nie pomogła, a mogłabym poważnie zaszkodzić. U pedagogów szkolnych zdecydowanie nie sprawdza się zasada, że lepszy słaby, niż żaden.
      Chyba skontaktowałabym się z matką, ale Twoja córka musi się przygotować na zerwanie, lub osłabienie relacji, bo koleżanka może sobie nie życzyć takich przysług.
      • ateh7 Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 07.11.11, 22:39
        Szukałam kiedyś w necie informacjo o anoreksji i o blogach anorektyczek (wystarczy wpisac w google "anoreksja blog" i wyświetla się tego bez liku). To, co przeczytałam, jest przerażające. Nie mam dzieci, ale mam kontakt z nastolatkami, i temat odchudzania nie jest mi obcy. Ja, po zaobserwowaniu takich faktów, jak w poście założycielskim, porozmawiałabym z matką dziewczyny, po prostu dlatego, że interwencja może uratowac tę dziewczynę zanim będzie za późno.
    • ola33333 Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 07.11.11, 20:24

      ja bym zaczela od matki tej dziewczyny, zadzwonilabym zeby powiedziec, ze sie zle poczula i wymiotowala i bym sie spytala czy to sie jej czesciej zdarza.. Dalsze kroki to chyba dopiero po uslyszeniu reakcji matki.. Jesli ona nic z tym nie stara sie robic, bo chyba musiala zauwazyc ze dziecko jest szare, to faktycznie warto zainteresowac tym psychologa szkolnego..
      • bi_scotti Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 07.11.11, 22:36
        Mysle, ze zadzwonilabym do matki dziewczyny i poprosila o rozmowe NIE przez telefon. I pewnie bym byla tak uczciwa jak tylko sie da: to zaobserwowalam sama, to wiem od corki, mam watpliwosci, martwie sie, dziele sie z nadzieja, ze sie myle. Prawde mowiac, gdybym byla matka tej rzygajacej dziewczyny, zdecydowanie wolalabym taki sygnal niz informacje, ze jakas obca mama zglosila swoje obserwacje do szkolnego pedagoga czy wychowawczyni ... Istnieje poza tym opcja, ze mama wie i jakies dzialania w rodzinie sa juz podejmowane.
        No i z wlasna corka tez bym pogadala dosc szczegolowo na temat i okolo tematu.
        • myelegans Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 07.11.11, 23:53
          Bi, jak zwykle masz racje. Rzeczywiscie trzeba zaczac od matki.
          Ja bym jeszcze na wyprobowanie poprosila corke o zaproszenie kolezanki jeszcze 1-2 razy i zobaczyla, czy sytuacja sie powtorzy. Bedzie nawet argument dla matki, ze to nie odosobniony przypadek.
          • agni69 Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 08:50
            To ja z drugiej strony. Moja córka była chora na anoreksję. Widziałam pewne symptomy, ale nie do końca wierzyłam, że to może nas dotyczyć. To było pod koniec I klasy liceum. Koleżanki córki więcej widziały niż ja w domu. To one poszły do pedagoga szkolnego i wychowawczyni. To od pani pedagog w szkole dostałam telefon, zostałam wezwana do szkoły.
            Wtedy właściwie zostałam uświadomiona co się dzieje z moim dzieckiem. Szybka reakcja koleżanek, nauczycieli, generalnie całej szkoły - różne propozycje pomocy. Po wakacjach córka wróciła na miesiąc do szkoły, później 3 miesiące w szpitalu - niezaliczony 1 semestr II klasy. Koniec końców zdała do III klasy - przy olbrzymim wsparciu szkoły. Do tej pory jestem im niezmiernie wdzięczna, koleżankom, wychowawczyni a szczególnie pani pedagog z liceum.
            Dziś po chorobie ani śladu - miałyśmy szczęście.
            A tak nawiasem mówiąc matka najbliższej przyjaciółki wypięła się na nas od samego początku choroby - taka krzyżem leżąca w kościele, zero zainteresowania - wiem, że nawet mówiła, że gdyby moja córka czymś się zajęła to nie w głowie byłyby jej głupoty (czytaj - anoreksja).
    • broceliande Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 09:50
      Tak samo robiłam.
      Akurat moi rodzice nie reagowali, a chyba musieli wiedzieć. Inny syndrom to zasypianie po szkole i wstawanie wieczorem.
      Wydaje mi się, że rodzice tej dziewczyny też wiedzą.
      Ja bym porozmawiała z matką.
      Ale może być toksyczna...
    • menodo Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 13:15
      Nie dzwonilabym do matki kolezanki, zwlaszcza, gdybym jej nie znala. Zreszta, raczej niemozliwe wydaje mi sie, aby matka dziewczynki nie wiedziala, co sie dzieje.
      Probowalalabym dzialac raczej przez szkole - wychowawczynie/psychologa/pedagoga.

      W liceum mojej corki (warszawa) dzieci sa dosc regularnie wazone - i ja rok temu mialam telefon od wychowawczyni z pytaniem, czy mam swiadomosc, ze corka bardzo schudla itd.itd.
      W naszym przypadku sytuacja nie byla az tak dramatyczna jak ta, ktora opisujesz, ale bardzo powazna.
      Oczywiscie, ze wiedzialam, co sie dzieje, ale bylam wobec tego bezradna; potencjalne anorektyczki sa mistrzyniami kamuflazu, do perfekcji maja opanowana sztuke udawania, ze wszystko jest OK. Na szczescie sensowna pomoc ze strony szkoly bardzo pomogla corce oprzytomniec.

      Przy okazji dowiedzialam sie, jak beznadziejnie potrafia reagowac w takiej sytuacji rodzice - slyszalam o przypadku matki, ktora wrecz wspierala corke w "odchudzaniu" - bo to przeciez szansa na kariere modelki itd.
      • joa66 Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 14:14
        Sama się zastanawiam gdzie leżą granice interwencji w sprawie cudzych dzieci. Wiadomo - ratowanie życia i zdrowia, wykorczenia ..itd.

        Ale czy na przykład informować rodziców (o szkole nie wspominając) o tym, że ich dziecko pali, w tym od czasu do czasu marihuanę, pije alkohol ?

        • menodo Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 15:24
          W sprawie papierosow, marihuany czy alkoholu - nie interweniuje u rodzicow znajomych nastolatkow.
          Z doswiadczenia wiem, ze wiekszosc rodzicow i tak sie domysla, ze ich dzieciaki popalaja/popijaja. A tym, ktorzy swiecie wierza, ze maja w domu niewiniatka tym bardziej nie ma sensu otwierac oczu, bo mozna sie tylko spotkac z ich agresja typu - zajmij sie swoim dzieckiem, skad wiesz, ze nie jest narkomanem itd.



          • myelegans Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 15:45
            Cytat W sprawie papierosow, marihuany czy alkoholu - nie interweniuje u rodzicow znaj omych nastolatkow.
            Absolutnie sie z tym nie zgadzam. Wszystko wymienione w wykonaniu nastolatkow podchodzi pod paragraf, wiec nieinterweniowanie to wspieranie kryminalnej dzialalnosci. gdyby to dzialo sie w otoczeniu mojego dziecka NA PEWNO bym interweniowala, zawiadomila rodzicow, pozniej szkole.
            • menodo Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 16:26
              gdyby to dzialo sie w otoczeniu mojego dziecka NA PEWNO bym interweniow
              > ala, zawiadomila rodzicow, pozniej szkole."

              Ale to sie dzieje przeciez - jesli nie w bezposrednim (bo dziecko pewnie nienastoletnie jeszcze) to na pewno ciut dalszym otoczeniu. Podjedz pod pierwsze lepsze gimnazjum, idz do klubu, gdzie sie bawia malolaty, popros znajomego nastolatka, aby pokazal Ci zdjecia znajomych i znajomych znajomych z imprezbig_grin
              Dzwon, dzialaj, najlepiej od razu na policje, bo mowimy przeciez - Twoim zdaniu - o naruszeniu prawa.
            • bi_scotti Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 16:28
              Papierosy i alkohol mozna u nas kupowac legalnie po ukonczeniu 19 lat (u sasiadow na poludniu alkohol chyba od skonczenia 21 lat) wiec ktokolwiek mlodszy ma dostep do ktorejkolwiek z tych uzywek, musi korzystac z nieodpowiedzialnosci jakichs doroslych, ktorzy za taka nieodpowiedzialnosc winni odpowiadac prawnie. Poinformowanie rodzicow/szkoly to nie tyle "donos" na nieletniego co przede wszystkim uczulenie innych doroslych na kontakty mlodych z kims kto nie przestrzega prawa!
              Z marihuana kwestia jest o tyle skomplikowana, ze choc nielegalna, posiadanie minimalnych ilosci do wlasnego uzytku (3 gramy) nie jest karalne, nie ma tez granicy wieku przypisanej do uzywania. Czesc mlodziezy korzysta tez z zasobow wlasnych rodzicow, ktorzy nie widza krzywdy w relaxowaniu sie swietym ziolkiem.
              Wracajac do alkoholu, poniewaz w naszej okolicy wiekszosc mlodziezy prowadzi samochody od ukonczenia 16-17 lat, kwestia trzezwosci jest poza dyskusja. Pomijajac juz sprawe tych 19 lat potrzebnych do legalnego zakupu. Gdybym wiec jakiegos nieletniego zdybala na piciu, nie mialabym ZADNYCH oporow w poinformowaniu rodzicow, szkoly a jakby trzeba to i policji. To juz nie tylko kwestia osobistego zdrowia/zycia danego nastolatka ale w ogole np. bezpieczenstwa na drodze.
              No i jest jeszcze cala sfera srodkow typu extasy etc. tudziez np. narkotyzowania sie srodkami przeciwbolowymi - to jest bardzo niebezpieczna zabawa i znow nie mialabym zadnych oporow w uswiadomieniu rodzicow, ze takie zachowanie ma miejsce.
              • joa66 Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 19:24
                Czy dobrze rozumiem, że Waszym zdaniem punktem wyjścia powinno być to czy dana rzecz jest prawnie dozwolona i jezeli nie jest to wtedy informujemy rodziców i/lub szkołę?

                W sumie bulimia nie jest prawnie zakazana.... a może miec o wiele powazniejsze skutki dla zdrowia i życia niż zakazany prawnie kieliszek wina
                • verdana Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 19:42
                  Poinformowałabym rodziców, gdyby ich dziecko regularnie się upijało, albo ćpało. Natomiast nie wtedy, gdy siedemnastolatek czasem wypije na imprezie kieliszek wina czy puszkę piwa. Chocby dlatego, ze jest to zachowanie raczej niezbyt groźne. Palenie jest bardzo niezdrowe, ale bezpośrednio zyciu nie zagraza i nie ma specjalnego znaczenia, czy pali 17 czy 18 latek. natomiast bulimia jest groźna dla życia i wymaga natychmiastowej terapii.
                  • joa66 Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 20:20
                    A gdyby od czasu do czasu palił trawkę?
                    • aniaop Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 20:37
                      joa66 napisała:

                      > A gdyby od czasu do czasu palił trawkę?

                      Od czasu do czasu? Nie powiedzialabym. Zdarzylo mi sie palic trawke. Co prawda bylam juz pelnoletnia, natomiast majac 16 czy 17 lat wypijalam okazjonalnie winko na impezie czy o z grozo z ciocia w kawiarni i nikt do mnie o to nie mial pretesji. Mysle, ze rodzice wiedzieli. Czasami zdazalo mi sie tez zapalic papierosa na imprezie, chociaz teraz jestem wielkim wrogiem palenia.
                      Wyroslam na ludzi. Czasami, jak czytam niektore wypowiedzi na forum to zastanawiam sie, czy wszystkie osoby wypowiadajace sie tu naprawde byly takie swiete w mlodosci?wink

                      Jesli chodzi o bulimie, to zadzialalabym na pewno. Ale traktuje to jako chorobe i tak samo staram sie pomoc osobie chorej na cos innego, ktora nie chce sie leczyc...
                      • myelegans Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 20:45
                        Cytat Czasami, jak czytam niektore wypowiedzi na forum to zastanawiam sie, czy wszystkie osoby wypowiadajace sie tu naprawde byly takie swiete w mlodosci?wink
                        Pierwszy raz alkohol mialam w ustach po maturze.

                        Ty wyroslas na ludzi, ale ilu nie? I jak poznac, czy ten kto teraz cpa i pije wyrosnie z tego albo nie? Jest jakis marker? Co do picia mam te same obawy co bi, niepelnoletni pija i rowniez jezdza po alkoholu, to juz zagraza bezpieczenstwu innych.
                        Po cos tez zakaz sprzedazy uzywek do 18 roku zycia jest, czy tylko tak sobie zeby byl?
                        I jak sprawdzic jak to jest z tym "od czasu do czasu" zakladasz, ze o wszsytkich razach bedziesz wiedziec i zdecydujesz wg zupelnie swoich kryteriow.
                        Np. gdyby moje nastoletnie dziecko przyszlo pod wplywem z imprezy u kolegi, mozesz byc pewna, ze zadzwonilabym do rodzicow. Tak samo, nie podalaabym, ani nie tolerowala piciaani papierosow innych nieletnich w moim domu. MOJEGO dziecka, w MOIM domu, w MOJEJ obecnosci picie wina czy piwa owszem. Innych nieletnich nie.... bo TAKIE mam zasady....
                        • joa66 Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 20:55
                          Co do picia mam te same obawy co bi, niepelnoletni pija i rowniez jezdza po alkoholu, to juz zagraza bezpieczenstwu innych

                          Prowadzenie pod wpływem używek to inna bajka, bo po pierwsze w Polsce dotyczy to niewielu niepełnoletnich, a po drugie robia to też niestety osoby pełnoletnie.
                          • bi_scotti Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 21:43
                            joa66 napisała:

                            > Prowadzenie pod wpływem używek to inna bajka, bo po pierwsze w Polsce dotyczy t
                            > o niewielu niepełnoletnich, a po drugie robia to też niestety osoby pełnoletnie
                            > .

                            Ale to sie wszystko ze soba wzajemnie laczy: brak poszanowania prawa na etapie nastolectwa (rodzice i inni dorosli przymykajacy oko na to, ze mlodziez "i tak" bedzie pila i palila) z tym, ze potem dorosly czlowiek po kilku glebszych siada za kierownica bez zadnych oporow i nikt go/jej nawet nie probuje powstrzymac, bo to przeciez byly "tylko" 2 kieliszki/2 piwa/2 kolejki ...
                            Znamy wszyscy historie Polski i wiemy skad sie ten brak poszanowania prawa bierze ale to wcale nie znaczy, ze te akurat "tradycje" nalezy wciaz dopieszczac i w narodzie kultywowac. To nie jest ani zdrowe, ani potrzebne, ani sensowne zeby nastolatek pil i palil. Nawet jesli probuje, musi wiedziec, ze robi cos niewlasciwego i NIKT (a przede wszystkim rodzice, rodzice kolegow i kolezanek, nauczyciele i wychowawcy) nie bedzie tego tolerowac. Dopoki jednak dorosli sami stwarzaja atmosfere, ze jakies tam prawo jest ale who cares - nie ma problemu jest TY (syneczku/coreczko) postapisz niezgodnie z prawem, to trudno oczekiwac, ze beda rosli ludzie uczciwie placacy podatki, prowadzacy auta tylko na trzezwo, nie wynoszacy zadnych dobr z miejsc pracy itd. itd. itd. To naprawde sa naczynia polaczone uncertain
                            I jeszcze raz - to jest skret watku, zero koneksji z bulimia etc.
                            • joa66 Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 21:57
                              Z poszanowaniem prawa to też jest niestety bardziej skomplikowana sprawa, nawet jezeli pominiemy prawa barbarzyńskie, narzucone przez dyktatorów.

                              Przykład: wieokrotnie jako młoda osoba łamałam prawo drogowe przechodząc w nocy przez szeroka jezdnię, z torami tramwajowymi, w miejscu niedozwolonym z bardzo prostego powodu; do wyboru miałam legalne przejście podziemne, nieoświetlone i po prostu bałam się, że dostanę tam łomot. Zrozumiała to nawet milicja która mnie kiedyś zatrzymała - powiedzieli tylko, żebym bardzo uważała na tej jezdni.

                              Nie można więc zawsze i wszędzie trzymać się litery prawa.


                              Ale faktycznie robi się off topic.

                              A wracając do tematu - ja jako matka nie robiłabym awantury nikomu, kto by podzielił się ze mną tego typu obserwacjami dotyczącymi mojego dziecka. Ale pewnie bym się wściekła gdyby najpierw poinformował o tym szkołę.

                              p.s. nie przesadzajmy też tak bardzo z poszanowaniem prawa w innych krajach wink
                              • bi_scotti Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 22:04
                                joa66 napisała:

                                > p.s. nie przesadzajmy też tak bardzo z poszanowaniem prawa w innych krajach wink

                                Natura ludzka jest jaka jest i wiekszosc z nas zawsze i w kazdych okolicznosciach (niezaleznie od adresu) probuje "na skroty" ale istotne jest tzw. "przyzwolenie spoleczne" badz jego brak. A PL np. przyzwolenie na lamanie prawa w kwestii picia jest wciaz przykro-powszechne i dotyczy wszystkich grup wiekowych. I to nie jest dobre sad
                                • joa66 Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 22:08
                                  Przyzwolenie na picie, w tym przez nastolatków, w Polsce i w innych krajach to bardziej skomplikowana sprawa, ale nie zasmiecajmy już tego topiku.
                          • myelegans Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 09.11.11, 02:25
                            Cytat w Polsce dotyczy to niewielu niepełnoletnich, a po drugie robia to też niestety osoby pełnoletnie
                            Majac 16 lat zrobilam prowo jazdy i jak wielu moich rowiesnikow jezdzilam samochodem taty dosyc czesto w liceum na rozne spotkania towarzyskie, tylko ze w moim towarzystwie imprezy byly bezalkoholowe. Czesc pozostala bezalkoholowa do dzisiaj.
                            Mieszkalismy w malym miescie, gdzie komunikacja miejska byla taka sobie.
                        • aniaop Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 20:56
                          myelegans napisała:

                          >
                          >
                          > Ty wyroslas na ludzi, ale ilu nie?

                          Chyba troche przesadzasz? W mojej klasie (renomowane warszawskie liceum) nie bylo chyba ani jednego totalnego abstynenta. Wszyscy skonczyli studia, wiekszosc na wysokich stolkach...

                          Co do picia mam te same obawy co bi
                          > , niepelnoletni pija i rowniez jezdza po alkoholu, to juz zagraza bezpieczenstw
                          > u innych.
                          >

                          Jezdze samochodem od 17 roku zycia. Nigdy w zyciu nie wsiadlam za kierownice po alokohlu. Chyba troche generalizujesz.

                          >> Np. gdyby moje nastoletnie dziecko przyszlo pod wplywem z imprezy u kolegi, moz
                          > esz byc pewna, ze zadzwonilabym do rodzicow.

                          Ale to chyba Ty zle wychowalas dziecko, skoro nie umialo poprzestac na jednym kieliszku, tylko sie upilo?


                      • joa66 Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 20:53
                        Sama napisałam o alkoholu, ale jednak uważam akurat to "wykrocznie " za bardziej skomplikowane , chociażby dlatego, że alkohol sam w sobie (np wino) nie jest zły - wszystko zależy od wieku, ilosci, okazji, stosunku do picia i miliona innych rzeczy.


                        W przypadku papierosów, dopalaczy czy trawki - te rzeczy są zawsze złe, chociaż na szczęście nie zawsze źle się kończą.

                        Nie byłam w sytuacji , w której musiałabym podjąć taką decyzję, ale się zastanawiam. Rozmawiałam niedawno z synem o podobnej sytuacji (sporadyczne palenie trawki i inne takie) ale oszczędził mi nazwiska, żebym nie musiała się zastanawiać czy reagowac czy nie. Ja mogę się tylko domyślać o kogo chodzi.
                    • a.nancy Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 09.11.11, 11:32
                      joa66 napisała:

                      > A gdyby od czasu do czasu palił trawkę?

                      tak samo jak papierosy: bezpośrednio życiu nie zagraża.
                    • menodo Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 09.11.11, 17:45
                      joa66 napisała:

                      > A gdyby od czasu do czasu palił trawkę?"
                      Tez nie mowilabym.
                      Pamietam, ze po jakims wyjezdzie syna z kolegami (chyba w liceum) dowiedzialam sie, ze z jednym z kolegow byly ogolnie rzecz biorac spore klopoty. I tez zastanawialysmy sie z jedna z mam - czy powiadomic o tym rodzicow, czy nie. W koncu wyszlo nam - ze lepiej nie.
                      I z perspektywy czasu nie zaluje.
                      Chlopak mialby pieklo w domu, a tak - zaszalal raz i drugi, a w koncu wyrosl na fajnego facetasmile

                • bi_scotti Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 21:30
                  joa66 napisała:

                  >> W sumie bulimia nie jest prawnie zakazana.... a może miec o wiele powazniejsze
                  > skutki dla zdrowia i życia niż zakazany prawnie kieliszek wina

                  Dyskusja skrecila. Nikt nie porownuje eating disorders z sieganiem po uzywki niezgodnie z prawem.
                  • joa66 Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 21:48
                    To jest cały czas ten sam temat - kiedy mówić rodzicom innych dzieci o naszych obserwacjach a kiedy się od tego powstrzymać.
                    • bi_scotti Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 22:00
                      joa66 napisała:

                      > To jest cały czas ten sam temat - kiedy mówić rodzicom innych dzieci o naszych
                      > obserwacjach a kiedy się od tego powstrzymać.

                      No dobra, ale np. dylemat czy mowic obcym rodzicowm o tym ze maly Krzys dlubie w nosie czy ze Jolka sie maluje w windzie jak mama nie widz,i to nie ta sama skala rozwazan co rozmowa o eating disorders albo o kilku glebszych wlanych w gardlo nastolatka. Pewna wiedze o cudzych dzieciach mozna/nalezy zachowac dla siebie. Nawet jesli jakichs zachowan czy zwyczajow jako rodzic sie nie akceptuje. Innych po prostu nie mozna pominac milczeniem ale z roznych powodow! Bo albo sa niebezpieczne dla zdrowia, albo sa nielegalne, albo sa szkodliwe dla innych, albo sa nieetyczne, albo wszystko naraz i cos tam jeszcze.
                      O podejrzeniu bulimii/anoreksji nalezy powiedziec i o uzywaniu alkoholu/nikotyny tez nalezy powiedziec choc powody podania tych informacji nie sa dokladnie takie same, aczkolwiek jakos tam moga sie zazebiac.
                      • joa66 Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 22:11
                        Czy jeżeli zauważymy, że rodzic daje swojemu nastoletniemu dziecku (powiedzymy 15-17 lat) kieliszek szampana (=uzywanie alkoholu) w Sylwestra, czyli de facto łamie prawo, mamy zgłosic to pedagogowi szkolnemu czy zostawić to własnej ocenie?
                        • aniaop Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 09.11.11, 08:47
                          joa66 napisała:

                          > Czy jeżeli zauważymy, że rodzic daje swojemu nastoletniemu dziecku (powiedzymy
                          > 15-17 lat) kieliszek szampana (=uzywanie alkoholu) w Sylwestra, czyli de facto
                          > łamie prawo, mamy zgłosic to pedagogowi szkolnemu czy zostawić to własnej ocen
                          > ie?


                          Jezeli moja corka w tym wieku bedzie miala ochote wypic z nami kieliszek wina do obiadu to naturalnie ten kieliszek dostanie. Chcialam nadmienic, ze w kraju, gdzie wychowal sie moj polwloski maz nawet malym dzieciom podaje sie wino rozcienczone z woda oraz do lunchu w pracy zwyczajowo pije sie wino...
              • myelegans Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 20:38
                Sie podpisze raz jeszcze smile
                • verdana Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 20:57
                  W przypadku trawki sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, ze wzgledu na penalizację takich zachowań. Być może powiedziałabym rodzicom, ale już nie w szkole.
    • nisar Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 21:28
      Ustaliłyśmy z córką, że zadzwonię jak tylko ustalę numer matki dziewczyny. Istotnie, potencjalny opieprz (w sumie nie pierwszy nie ostatni w moim życiu, nie ma się co podniecać) to betka, wliczę w koszty smile Natomiast za radą którejś z Was (już nie wiem której, ale dziękuję) powiem od razu, że moja córka o tej rozmowie nie wie. To na wypadek, gdyby koleżanka miała mieć potem do niej pretensje i ochładzać wzajemne relacje.
      Trochę się boję tej rozmowy, ale czuję że muszę. Trzymajcie kciuki!
      • bi_scotti Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 21:34
        Trzymamy.
        Swoja droga nie wiem czemu tyle osob zaklada, ze z matka tamtej dziewczyny nie da sie pogadac jak z czlowiekiem. Dzieci z klopotami roznego typu, wlaczajac w to potencjalna bulimie, miewaja rowniez bardzo porzadni i sensowni ludzie. Nie mozna przeciez do drugiego czlowieka podchodzic z zalozenia jak do umyslowo ograniczonego jeza.
        Powodzenia w rozmowie! Ja pewnie bym wolala w cztery oczy, nie przez telefon ale to ja ...
        • verdana Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 08.11.11, 21:40
          Trzymamy mocno.
          Rozmowa będzie trudna, bo albo dla matki dziewczyny będzie to grom z jasnego nieba, i będzie - jak kazdy - wsciekla na poslanca, albo na siebie sama, ze przeoczyla - na pewno poczuje się złą matka, jakkolwiek Nisar by się nie starała. czym bardziej jest porzadna i sensowna, tym bardziej moze być wsciekła, bo to zburzy jej wizję samej siebie i wprawi w popłoch. Ludzie potrafią opieprzyć lekarza za złą diagnozę nie dlatego,z e są głupi, ale dlatego,z e sa zdenerwowani.
          Tylko jesli wie o chorobie i stara sie dziewczynie pomoc, rozmowa moze byc bez większych emocji...
          • mariela1987 Re: Nastolatki - rady potrzebuję. 09.11.11, 10:33
            ja bym jeszcze kilka razy zaprosiła te kolezankę do domu, przygotowała jedzenie i potem obserowała. No i rozmowa z jej matka. Nie zaszkodzi na pewno ale nie wiadomo jak będą wygladaly relacje twojej córkiz koleżanką. Być może juz nie będą się kolegować...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja