yasemin
12.11.11, 15:32
Co byście zrobili, gdyby wasze dziecko przyniosło do domu taki kwiatek;
'Pani w szkole powiedziała, że są sytuacje, kiedy lepiej jest skłamać. Na przykład, kiedy prawda może sprawić przykrość".
Czy taka postawa nie wzbudziłaby waszej nieufności? Bo przecież, skoro ktoś wyznaje taką zasadę i jeszcze namawia do tego innych, to może także kiedyś okłamać nas/nasze dziecko? Czy taki nauczyciel nie musiałby mieć się na baczności, gdyby to dotarło do wychowawcy i dyrektora?
A jeśli, przypadkiem, Wasze akurat dziecko okaże się na tyle szczere i obdarzone kręgosłupem moralnym, by powiedzieć nauczycielowi; 'Co pani opowiada, uczy nas pani kłamstwa? Nic go nie usprawiedliwia, lepsza jest prawda'. Kto w takiej sytuacji powinien bardziej się bać?
Czy Wy w domu uczycie dzieci absolutnej szczerości, czy dopuszczacie czasem drobne kłamstwo?
Ja Wam powiem, że kiedy będę miała dzieci, będę ich uczyła właśnie szczerości. Uważam, że niczego dobrego nie zbuduje się na kłamstwie, nawet w imię 'nie ranić innych'. Prawda bywa bolesna, ale człowiek musi uczyć się z nią sobie radzić.