xylinka
27.12.11, 21:41
Sytuacja podczas świąt u teściów. Teściowa parę razy mówiła coś co "zabolało" moją córkę (prawie 6 latkę) np, że da coś drugiej wnuczce (nie mojej córce), tamtą chwaliła... W końcu moja córka się rozpłakała i powiedziała,że chce wracać do domu... Na to teściowa,że nasza córka jest rozpieszczona.... Wtedy ja podniosłam głos,że to "mamy wina bo dziecko ciągle słycha że jest gorsze i że mama tamtej coś da, a tej nie". Teraz pewnie zaprosi nas na obiad w Nowy Rok, ale ja nie mam chęci tam do niej isć, córka tez nie, bo znowu będzie wysłuchiwać,że babcia da coś drugiej wnuczce a jej nie da... Kto wg Was ma rację? Czy teściowa twierdząc ze moja córka jest rozpieszczona? Czy ja uważając,że nie powinna faworyzowac wnuczek? Zdenerwowało mnie jej okreslenie,że nasza córka jest "rozpieszczona", wg mnie każdemu dziecku byłoby przykro gdyby babcia wkoło mówiła same dobre rzeczy o innej wnuczce, tamtej mówiła,ze coś da, a drugiej nie... Czy ja przesadzam?