Dodaj do ulubionych

Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców.

12.01.12, 19:53
Pomózcie jak wymusic na szkole opieke nad dziecmi jeżdżącymi na basen bez angazowania rodziców. Sa jakies przepisy.
Rodzice srednio moga jeździc i co tydzień problem- pojada czy nie pojada. Z samą nauczycielka nie moga jak brakuje 2 opiekunów.
Obserwuj wątek
    • mirszy Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 17:50
      Jeśli basen jest obowiązkowy, to szkoła MA OBOWIĄZEK zabezpieczyć opiekę w drodze na basen. Rodzice mogą, ale nie muszą w tym uczestniczyć.
      I faktycznie jest przepis, że na 10 dzieci musi przypadać 1 opiekun. Jeśłi będzie to nawet 11 osób to musi być 2 opiekunów.
      U nas jest tak, że zawsze idzie któryś z rodziców, ale i tak nauczycieli jest tyle ile być powinno. A jakby rodzice nie przyszli, to co? Dzieci nie idą na basen? Parodia.
      • mamaemmy Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 17:55
        mirszy napisała:

        A jakby rodzice nie przyszli, to co? Dzieci nie idą na bas
        > en? Parodia.

        Dla mnie parodią jest 20-30 dzieci i jeden opiekun.Zwłaszcza w miescie.WIęc to chyba jasne,że musi byc wiecej osob??Naprawde pusciłabys swoje dziecko w grupie ok 26 osób tylko z jedna nauczycielką??Bo ja nie.
        • andaba Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 18:01
          mamaemmy napisała:

          > Dla mnie parodią jest 20-30 dzieci i jeden opiekun.Zwłaszcza w miescie.W
          > Ięc to chyba jasne,że musi byc wiecej osob??Naprawde pusciłabys swoje dziecko w
          > grupie ok 26 osób tylko z jedna nauczycielką??Bo ja nie.
          >

          Ale to nie jest wycieczka krajoznawcza po mieście, tylko przejście od wejścia do szkoły do autokaru i przejście od autokaru na basenowym parkingu do budynku basenowego. Na upartego mogliby pojechac i bez nauczycielki... Dawniej autobusami szkolnymi nauczyciele ani rodzice nie jeździli, kierowca sam sobie radził z piędździesiątką dzieciaków.

          Przynajmniej u nas tak jest.
      • zebra12 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 08:30
        Dobrze napisane: w drodze na basen i w szatni. Tyle. Suszenie włosów nie jest obowiązkiem nauczyciela, podobnie jak pomoc przy ubieraniu. Wystarczy więc dwóch nauczycieli - u nas tak jeżdżą. Wiadomo, że suszę włosy i zakładam czepki, ale nie muszę. I są nauczycielki, które tego nie robią i już.
    • komyszka Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 17:53
      a jakie były ustalenia przy zapisach na basen? czy od razu byliscie poinformowani o takiej "rodzicielskiej" formie opieki? czy wyszło w praniu?
      czy basen należy do szkoły czy sa to zajęcia dodatkowe, nie ujete w siatce godzin?
      jak dokonujecie opłat? za miesiąc? kwartał? półrocze rok szkolny?
    • inguszetia_2006 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 20:22
      Witam,
      Moja koleżanka nie pracuje i jeździ na basen z dziećmi, bo "dyrekcja kazała". Nie potrafi zrozumieć, dlaczego inni się uchylają od tego zaszczytnego obowiązku;-P W szkole są awantury z tego powodu, bo rodzice dzielą się na dobrych, prospołecznych etc.(nie pracujących, freelancerów) i złych, antyspołecznych leni (pracujących). Koleżanka mi opowiadała, że rodzic jadący z dziećmi suszy im włosy, pomaga w ubieraniu, popędza etc. Spełnia rolę nie tylko dekoracyjną. W tej szkole, nie ma dyskusji z dyrekcją;-P Jak kazała, tak trzeba robić. Niektórzy rodzice wynajmują opiekunki i ściągają babcie.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • ga-ti Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 21:02
      Moje dziecko jeździ na basem, autobus zabiera ich z pod szkoły, wiezie pod basen, o określonej godzinie zawozi do szkoły. Czasem jeżdżę z nimi, czasem dojeżdżam na basen bezpośrednio na samo wycieranie i suszenie. Z innymi rodzicami różnie, choć u nas kilkoro zawsze jest (w tym babcia jakaś). Przymusu odgórnego brak! Nikt w szkole nie kontroluje, ilu opiekunów jedzie z wychowawcą. Jeździmy z własnej i nieprzymuszonej woli smile
      Choć chyba przykro musi być nauczycielowi jadącemu samemu z całą klasą tongue_out
      A roboty jest sporo. Pomoc w wycieraniu (dzieci nie wycierają pleców, tyłków, stóp) i w suszeniu włosów, zwłaszcza dziewczynek przed I Komunią Św. smile A czas jest ograniczony, bo autobus o określonej godzinie musi wyjechać, żeby zdążyć przywieść kolejną klasę.
      • najma78 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 21:14
        A roboty jest sporo. Pomoc w wycieraniu (dzieci nie wycierają pleców, tyłków, stóp) i w suszeniu włosów, zwłaszcza dziewczynek przed I Komunią Św.

        To ile te dzieci maja lat, ze trzeba im pomoc wycierac sie?

        U nas dzieciom nikt w tym nie pomaga, oplukuja chlor, wycieraja sie recznikami, nikt nie suszy wlosow, tzn. osuszaja recznikami i wystarczy. Tez maja okreslony czas, jada rano. Moja corka akurat ma dwa razy basen w tym samym dniu, bo wieczorem jeszcze ma nauke plywania platna w centrum sportowym, zaczela dwa lata temu, jezdzi tam ze mna, tez nie suszymy wlosow, dopiero w domu po myciu i nalozeniu odzywki, w przebieraniu ani wycieraniu tez jej nie pomagam, ma 9 lat.
        • kropkacom Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 21:32
          U nas (nie w Polsce) jeździ tylko jedna nauczycielka. Na samym basenie lekcje prowadzą dwie trenerki. Ja, z racji, że mam chore dziecko, też jeżdżę i kurna bąki zbijam z nudów. Dzieciaki wszystko same robią wokół siebie. Ba, do szatni nas (mnie i nauczycielki) nawet nie wpuszczają. big_grin To druga klasa (dzieci 7-8 lat).
          • najma78 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 22:39
            ga-ti napisała:

            > Jeździłam gdy syn i jego koledzy mieli 6, teraz 7 lat. Dziewczynki mają włosy d
            > o połowy pleców, po basenie wracają do szkoły na lekcje, serio mają włosów nie
            > suszyć?

            Serio. Nie wystarczy recznikiem wysuszyc? U nas wiekszosc dziewczynek ma dlugie wlosy, nie susza suszarkami, jest zakazwink W czym problem?
          • iwoniaw Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 23:23
            Dlaczego mają nie suszyć? W przedszkolu dzieciaki jeżdżą na basen - bez rodziców, z nauczycielką i pomocą przedszkolną, wracają suche i żyją.
            Nie widzę powodu dla którego szkoła, zatrudniająca nauczycieli na cały etat, nie miałaby zorganizować wyjścia na zajęcia obowiązkowe bez angażowania w to rodziców.
            • asia_i_p Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 16.01.12, 12:42
              A ja widzę powody. I z góry uprzedzam - nie twierdzę, że to jest dobrze, ale nie widzę jak to zmienić bez doinwestowania dużych pieniędzy.
              Problemem może być ułożenie planu. Szkoła przy układaniu planu ma pewne obostrzenia: liczba sal (u nas jest "na styk", co oznacza, że przez większą część czasu wszystkie są zajęte), komunikacja miejscowa (jeżeli szkoła ma dużo dojeżdżających, lekcje nie powinny się kończyć bardzo późno), niemożność wstawiania okienek w plany klas (bo co niby dzieciak miałby w takim okienku robić), równomierny rozkład lekcji na dni na klasy. Naprawdę, nauczycielskie prośby i potrzeby na liście priorytetów układającego plan są na szarym końcu.
              Jeżeli dodać do tego ograniczenia ze strony basenu - który sobie życzy np., aby lekcje pływania odbywały się przed południem, bo po południu ma klientów indywidualnych - to może się okazać, że wybór jaki ma wicedyrektorka układająca plan jest następujący - albo zapewnia, aby dwóch innych nauczycieli miało te trzy okienka pod rząd i jechało z wychowawczynią klasy, ale pogarsza plan innym klasom, albo prosi o pomoc rodziców.
              Ja wiem, że tak nie powinno być. Wiem, że szkoła powinna mieć tyle sal, żeby dostępność sal w ogóle nie była brana pod uwagę przy układaniu planu. Tylko powiedz mi, jak do takiego stanu dojść, a zwłaszcza jaki wpływ na taki stan ma wychowawczyni danej klasy czy też wicedyrektorka.
        • jkk74 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 00:12
          u nas dzieci chodzą na basen na piechotę... 20 minut spaceru solidnym tempem... naprawdę wypuścisz przy minus 15 dziecko na 20minutowy spacer z mokrą głową???
          szczególnie dziewczynki z długimi włosami?

          co do tego co szkoła ma obowiązek, co powinna a co ew mogłaby... jaki jest stan finansowy wielu szkół polskich wiemy doskonale... może po prostu nie ma wolnych osób które mogłyby pomagać...
    • kkokos Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 21:15
      nigdy nie zrozumiem, stąd ta histeria "ach, co za podła szkoła, wymaga od rodziców ruszenia dupy raz na semestr albo raz na rok z dziećmi na basen".
      basen jest raz w tygodniu. tygodni w roku szkolnym ile? 30 i parę? dzieci ile? 24? 26?
      u nas było 20 czy 21, na pierwszym czy drugim zebraniu nauczycielka zrobiła listę, każdy sobie wybrał taki termin, jaki mi pasował, resztę zapełniły matki niepracujące (taaaak, takie głupie były, że chciały jeździć. no kretynki po prostu) - i proszę nie piszcie, że jesteście tak Potwornie Ważnymi Osobami tam, gdzie pracujecie, ze jeden czy dwa poranki w roku szkolnym bez waszej obecności w firmie to jej upadek, plajta itd.
      leniwe jesteście i tyle. albo księżniczki na ziarnku grochu. korona wam z głowy nie spadnie, jak raz na semestr czy raz na rok podsuszycie czy dopilnujecie kolegów i koleżanki waszego dziecka.
      • math-ilda Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 22:08
        U nas basen jest organizowany przez przedszkole i to przedszkole zapewnia opiekę. Skoro basen jest organizowany przez szkołę w ramach zajęć obowiązkowych to naprawdę nie widzę podstaw, żeby angażować do opieki rodziców. I szkoda byłoby mi marnować dzień urlopu (bo do tego by się to sprowadziło), żeby opiekować się dziećmi w czasie jazdy na basen, bo to obowiązek organizatora. Gdyby to były zajęcia dodatkowe, to można by się zastanowić (choć z drugiej strony zajęcia dodatkowe są płatne, więc niech organizator zajmie się ich organizacjąsmile
      • wuika Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 23:14
        Sorry, ale marnowanie urlopu, aby wyręczyć szkołę w pełnieniu jej obowiązków - z jakiej racji? Bo tak, najczęściej basen nie jest o godzinie 6 rano, żeby na 8 do biura zdążyć suspicious Jak ktoś w fabryce pracuje, to ratowałaby go 4 rano, albo 16 (chyba, że ma na zmiany, to wtedy powie Ci z wyprzedzeniem kilkutygodniowym, a nie we wrześniu z planami na grudzień).
      • andaba Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 23:18
        kkokos napisała:

        > nigdy nie zrozumiem, stąd ta histeria "ach, co za podła szkoła, wymaga od rodzi
        > ców ruszenia dupy raz na semestr albo raz na rok z dziećmi na basen".
        > basen jest raz w tygodniu. tygodni w roku szkolnym ile? 30 i parę? dzieci ile?
        > 24? 26?
        > u nas było 20 czy 21, na pierwszym czy drugim zebraniu nauczycielka zrobiła lis
        > tę, każdy sobie wybrał taki termin, jaki mi pasował, resztę zapełniły matki nie
        > pracujące (taaaak, takie głupie były, że chciały jeździć. no kretynki po prostu
        > ) - i proszę nie piszcie, że jesteście tak Potwornie Ważnymi Osobami tam, gdzie
        > pracujecie, ze jeden czy dwa poranki w roku szkolnym bez waszej obecności w fi
        > rmie to jej upadek, plajta itd.
        > leniwe jesteście i tyle. albo księżniczki na ziarnku grochu. korona wam z głowy
        > nie spadnie, jak raz na semestr czy raz na rok podsuszycie czy dopilnujecie ko
        > legów i koleżanki waszego dziecka.

        Zdajesz sobie sprawę z tego jak głupio piszesz?

        No to wyobraź sobie, że idziesz z dzieckiem do lekarza, a lekarza nie ma, bo pani doktor z dzieckiem na basen pojechała.
        Albo twoje dziecko ma tylko dwie lekcje, bo potem wychowawczyni idzie na basen ze swoim dzieckiem.
        Takie przykłady można mnożyć, nie każdy siedzi w biurze i pierdzi w stołek, i jego nieobecnośc przez dwie godziny będzie niezauważona.
        • phantomka Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 23:42
          Moim zdaniem to logiczne, że szkoła ma zapewnić obowiązkową ilość opiekunów. U nas z grupą 36 uczniów (zerówkowicze) jeżdżą 3 nauczycielki. Rodzice owszem przyjeżdżają, ale z własnej woli, na zasadzie pomocników przy suszeniu włosów.
          Najszybciej dowiesz się w kuratorium, jak to wygląda od strony konkretnych przepisów.
        • kkokos Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 00:09
          andaba napisała:

          No to wyobraź sobie, że idziesz z dzieckiem do lekarza, a lekarza nie ma, bo pa
          > ni doktor z dzieckiem na basen pojechała.

          zdajesz sobie sprawę, jakie bzdury piszesz?

          ach, co za dramat, kogoś mordowali, a matka policjantka nie zapobiegła, bo akurat była z dzieckiem na basenie! ach, samolot miał wylądować, ale nie mógł, bo matka kontrolerka lotu podstępnie i nic nikomu nie mówiąc wymknęła się z dzieckiem na basen, zmuszona przez podłą szkołę!

          tak, wyobrażam sobie, że w każdej pracy - KAŻDEJ - nie tylko pracy polegającej na pierdzeniu w stołek można wygospodarować ten jeden dzień, by potowarzyszyć swojemu dziecku na basenie.
          zazdroszczę ci, że tylko pierdzisz w stołek, ja w swojej robię trochę więcej, no ale byłam wystarczająco mądra i dobrze zorganizowana, by raz - RAZ - w semestrze czy w roku pójść na ten basen i jakoś robota na tym nie ucierpiała; skoro tak nie umiesz, to może czas najwyższy się nauczyć.

          a jeśli wydaje ci się, że twoja (zapowiedziana!) nieobecność przez kilka godzin naprawdę tak strasznie zaważy na losach firmy, to zejdź na ziemię. nie jesteś aż tak ważna smile
          no chyba że jesteś pracoholiczką. a to akurat można leczyć.
          • andaba Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 10:43
            Powtarzam przykład - czy nauczycielka może wygospodarować taki dzień?

            Co innego gdy ktos wykonuje pracę przy której jest dziesięciu innych pracowników. Ale są zawody, gdzie potrzeba tej jednej osoby, bo inaczej robi sie niefajnie. Tak jest w przypadku nauczycielek, lekarzy w przychodniach i wszystkich innych zawodach, gdzie są potrzebni ludzie dla ludzi i nie pracują ci ludzie na zmiany.
            Gdy ludzie pracuja dla papierów to faktycznie, pies z kulawą nogą nie zauważyłby pewnie nawet jakbyś na tym basenie cały rok siedziała. Najwyżej ktoś za ciebie by pracował.

            W wielu przypadkach jedynym sosobem jes urlop - nie uważam, żeby to było w porzadku, akurat te 26 dni urlopu to nie jest ilość, którą warto szastać zwłaszcza mając dzieci, które pewnie wolą z rodzicami na wakacje wyjeżdżać, niz żeby mama im towarzyszyła w zajęciach szkolnych.
          • duch_mariana Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 19:15
            Ja jestem kierowcą autobusu, więc sobie ot tak po prostu z roboty nie wyjdę. W moim przypadku trzeba to załatwiać wcześniej. Ale i tak nie miałbym powodu żeby to robić. Moja córka zanim zaczęła jeździć ze szkołą na basen, umiała się przebrać, wysuszyć włosy i pozbierać swoje klamoty. Jeśli jakieś dziecko w wieku ośmiu lat nie potrafi samo majtek na dupę wciągnąć, to nie jest to mój problem, tylko rodziców tego dziecka. Dlaczego ja miałbym brać wolne i jeździć pomagać, a nie rodzice kaleków życiowych? Co mnie obchodzi że dziewczynki przed komunią mają długie włosy? Moja też miała i ma nadal i sama sobie z nimi radzi. Jak któraś królewna nie potrafi, to albo niech się ostrzyże na dresiarza, albo nauczy tak prostej czynności jak obsługa zwykłej suszarki do włosów. To naprawdę nie jest skomplikowane urządzenie. Jak ktoś umie za przeproszeniem zakisić ogóra albo rozłożyć giry, to niech umie też nauczyć czegokolwiek owoc swoich igraszek tak jak ja to uczyniłem.
              • jedna_an_ja Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 15.01.12, 13:19
                przeciwcialo napisała:

                > ... Przepisy podobno takie
                > że na 10mdzieci musi byc jeden opiekun i "wykorzystuje" się rodziców.
                Taki przepis nie istnieje. Przepisy mówią, że jeden opiekun na 15 osób musi być podczas wycieczek w góry, rowerowych, kajakowych. Podczas pobytu na basenie (co w pewnym stopniu można uznać za sytuację nieco "ekstremalną") odpowiada instruktor pływania, jeśli szkoła potrzebuje pomocy ze strony rodziców, to powinna o nią elegancko poprosić.
                W naszej szkole jest to rozwiązane w ten sposób, że basen jest organizowany o godz. 15.00, zajęcia kończą się przed 16.00, potem rodzice odbierają dzieciątko z basenu, kto chce, to pomaga dziecku w suszeniu włosów, kto nie chce, zabiera dziecię z mokra głową, przynajmniej nikt z rodziców nie może się czepiać, że jego dziecko jest niedopilnowane.
                • andaba Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 15.01.12, 23:26
                  jedna_an_ja napisała:

                  > przeciwcialo napisała:
                  >
                  > > ... Przepisy podobno takie
                  > > że na 10mdzieci musi byc jeden opiekun i "wykorzystuje" się rodziców.
                  > Taki przepis nie istnieje. Przepisy mówią, że jeden opiekun na 15 osób musi być
                  > podczas wycieczek w góry, rowerowych, kajakowych


                  No własnie tak mi sie wydaje, moja córka była teraz na kilkudniowej wycieczce, dzieci było 38, opiekunów 3.
                  A chyba jest różnica miedzy kilkudniowym pobytem w górach, a dojazdem autokarem na basen oddalony kilka kilometrów.
      • bergamotka77 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 13.01.12, 23:46
        kkokos ma racje! W Polsce norma jest totalnie aspoleczna postawa rodzicow, zero zaangazowania w sprawy szkoly - niech inni sie zglosza bo ja nie moge!
        Nie uwierze ze wszystkie mamy w klasie pracuja na etacie, w PL nie pracuje zawodowo ponad 60 proc. mam - po prostu wiekszosci sie nie chce - wola wypic kawke z sasiadka a roboty jest sporo jak dla 1 nauczycielki. Dopilnowac czy sie wysuszyly, bo jesienia i zima nie wyjda z mokrymi wlosami, czy zalozyly czapki, szaliki albo kaptury, pilnuja na basenie dzieci bo sie rozchodza ktos wzial goraca czekolade i sie poparzyl wiec zakaz goracych napojow z automatu - dzieci sa rozemocjonowane, gadaja, rwetes, wyglupy. To dobrze ze zaostrzono normy i potrzeba wiecej opiekunow - to nie zaszkodzi. Ja tez jezdzilam na basen z moim dzieckiem choc mialam malego niemowlaka w domu ale zawsze udalo sie ten raz gora dwa w semestrze zalatwic mu opieke babci. I popatrzec jak fajnie dziecko plywa. Nie lubicie tego? Ja uwielbiam chodzic z synkiem na jego treningi czy mecze, turnieje albo sparingi choc pilka nozna to niby nie jest sport interesujacy dla kobiet. Ja uwielbiam, emocje wieksze niz na Euro.
        • kkokos Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 00:15
          I popatrzec jak fajnie dziecko plywa. Nie l
          > ubicie tego? Ja uwielbiam chodzic z synkiem na jego treningi czy mecze, turniej
          > e albo sparingi choc pilka nozna to niby nie jest sport interesujacy dla kobiet
          > . Ja uwielbiam, emocje wieksze niz na Euro.

          bergamotka, dziecko ematki wszak chodzi na prywatne treningi, a ten basen z motłochem z klasy to tylko z musu, nie wiesz? smile

          W Polsce norma jest totalnie aspoleczna postawa rodzicow, zero
          > zaangazowania w sprawy szkoly - niech inni sie zglosza bo ja nie moge!

          nie "nie mogę", tylko "to poniżej mojej godności" oraz "do pracy na rzecz klasy/szkoły zgłaszają się tylko kretynki". to nie jest pierwszy wątek na ten temat i takie niestety są smutne wnioski sad
          • przeciwcialo Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 07:48
            Nie ma to jak od kretynek zwyzywac. Od wrzesnia na baseny szkolne obowiązkowe syna przeznaczyłam już 4 dni urlopu, 2 dni z nadgodzin i jeden mam w zapasie na luty. Wiecej nie dam zwyczajnie rady a reszta nie chce jeżdzic. Widze jak dzieci lubią pływac ale urlop nie słuzy do wyręczania szkoły.
            Treningi po szkole to co innego- ja tez wtedy jestem po pracy i nie musze kombinowac jak koń pod górke.
            • najma78 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 10:14
              przeciwcialo napisała:

              > Nie ma to jak od kretynek zwyzywac. Od wrzesnia na baseny szkolne obowiązkowe s
              > yna przeznaczyłam już 4 dni urlopu, 2 dni z nadgodzin i jeden mam w zapasie na
              > luty. Wiecej nie dam zwyczajnie rady a reszta nie chce jeżdzic. Widze jak dziec
              > i lubią pływac ale urlop nie słuzy do wyręczania szkoły.
              > Treningi po szkole to co innego- ja tez wtedy jestem po pracy i nie musze kombi
              > nowac jak koń pod górke.

              Szkola podstawowwa w tym zajecia na basenie obowiazkowe jest darmowa, tzn. finansowana przez panstwo czyli podatki itd. wiemy o co chodzi wiec normalna sprawa jest, ze nie mozan wymagac od rodzicow aby poswiecali swoj czas a tym bardziej urlop na opieke nad dziecmi, tak samo jak nie mozna wymagac oplat za komitet rodzicielski, przynoszenia papieru toaletowego czy mydla, a ze rzeczywistosc jest jaka jest no coz... Rodzicow zmusic nie mozna, nie sa spoleczni to trudno, szkola musi zorganizowac opieke, niech jedzie pani z biura albo nawet dyrektor/ka, jaki problem. Jeszcze jedno jesli dzieci nie sa samodzielne i potrzebuja pomocy to nalezy przeniesc lekcje plywania do starszych klas, a wlosow suszyc nie trzeba, jesienia i zima mozna wlozyc czapke albo kaptur na glowe po uprzednim osuszeniu recznikiem. Co do kupowania jakichkolwiek napoi czy jedzenia to powinien byc absolutny zakaz.
              U mojej corki w klasie jest 25 osob w wieku 8 i 9 lata, klasa 4, jezdza na basen busem (wynajetym tylko dla nich), raz w tygodniu, rano, jedzie z nimi nauczycielka i jej asystentka, wszystko dziala jak w zegarku, zadnych problemow. Nikt nie jezdzi na basen z dziecmi z klas mlodszych, np. 4-5-latkami czy 6-7-latkami. Wszystko jest kwestia organizacji.

              Moja rada, przestan sie tym martwic i tyle, powiedz, ze limit pomocy spolecznej wykorzystalas, niech sami rozwiaza ten problem, ktory problem wcale nie jest tak naprawde a zwykla nieudolnoscia. Pozdrawiam
          • jakw Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 29.01.12, 11:18
            andaba napisała:

            > Tak, te z babciami na podorędziu zawsze sa najbardziej wygadane.
            Zdecydowanie. Swojego czasu przez 1 semestr zasuwałam na ten nieszczęsny basen z niemolakiem pod pachą. W następnym semestrze wróciłam do pracy, ale zastąpiła mnie mama z kolejnym niemowlakiem.Zwykle towarzyszyła nam jeszcze dyżurna babcia jednego chłopca, od czasu do czasu pojawiała się jeszcze mama pielęgniarka po nocy na dyżurze. A na każdym zebraniu były kwasy pt "dlaczego nie ma ochotników".
        • duch_mariana Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 19:19
          > Dopilnowac czy sie wysus
          > zyly, bo jesienia i zima nie wyjda z mokrymi wlosami, czy zalozyly czapki, szal
          > iki albo kaptury, pilnuja na basenie dzieci bo sie rozchodza ktos wzial goraca
          > czekolade i sie poparzyl wiec zakaz goracych napojow z automatu

          A ja pytam po raz kolejny - czy wasze dzieci są na tyle tępe, żeby w wieku ośmiu lat nie potrafiły gaci na dupę wciągnąć, obsłużyć suszarki do włosów i nie wiedzieć że gorąca czekolada jest gorąca? Jeśli takie są to jest to tylko zasługa rodziców, a nie moja. Ja nie pieprzyłem wszystkich mamusiek i nie muszę ponosić tego konsekwencji. Co kto wychował to ma. Miłego ubierania, karmienia, podcierania do osiemnastki albo i do emerytury jeśli ktoś chce.
        • wjw2 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 20:49
          kkoks nie ma racji. W Polsce normą jest roszczeniowa postawa nauczycieli i szkoły.
          Jeżeli szkoła wymyśla "zajęcia obowiązkowe" to ma zapewnić opiekę nad dziećmi podczas ich trwania, jeżeli nie jest w stanie sprostać to zwyczajnie takich zajeć nie organizuje, proste
          Jak mi tu jedna z emam, pań nauczycielek, napisała "to nie mój problem", że "nie ma kto, a przepisy" etc.

          Tak się składa, że ja sama lubię organizować sobie czas wolny (dziwna jakaś jestem nie), nie pani nauczycielka nie szkoła, ale ja decyduję o tym kiedy biorę urlop i co w tym czasie robię.

          Tak jestem aspołeczna i nie mam z tym problemutongue_out


          • carmita80 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 15.01.12, 11:08
            wjw2 napisała:

            > kkoks nie ma racji. W Polsce normą jest roszczeniowa postawa nauczycieli i szko
            > ły.
            > Jeżeli szkoła wymyśla "zajęcia obowiązkowe" to ma zapewnić opiekę nad dziećmi p
            > odczas ich trwania, jeżeli nie jest w stanie sprostać to zwyczajnie takich zaje
            > ć nie organizuje, proste
            > Jak mi tu jedna z emam, pań nauczycielek, napisała "to nie mój problem", że "ni
            > e ma kto, a przepisy" etc.
            >
            > Tak się składa, że ja sama lubię organizować sobie czas wolny (dziwna jakaś jes
            > tem nie), nie pani nauczycielka nie szkoła, ale ja decyduję o tym kiedy biorę u
            > rlop i co w tym czasie robię.
            >
            > Tak jestem aspołeczna i nie mam z tym problemutongue_out


            To niejest kwestia aspolecznej postawy, jednak trudno oczekiwac od osob pracujach zawodowo aby wykorzystywali urlopy wypoczynkowe na prace wolontaryjna. Absurdem jest nieumiejetnosc zapewnienia opieki dzieciom na zajeciach obowiazkowych. Mieszkam za granica i tu wszystko dziala jak powinno, od rodzicow sie nie oczekuje pracy wolontaryjnej, kto chce i moze tak pracuje, a jest sporo matek, ktore to robi tyle, ze to sa extra osoby, od nich sie nie wymaga, szkola bez nich jest normalnie i prawidlowo zorganizowana. Skoro wymogiem jest jedna osoba do opieki na 10 dzieci to szkola musi takie osoby zapewnic, moga to byc matki/ojcowie ochotnicy, ale nawet jesli nikt sie nie zglosi to i tak niczego nie zmienia, szefostwo szkoly musi to zorganizowac.
        • jakw Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 29.01.12, 11:09
          bergamotka77 napisała:

          > W Polsce norma jest totalnie aspoleczna postawa rodzicow, zero
          > zaangazowania w sprawy szkoly
          W Polsce jest co najmniej kilkunastoprocentowe bezrobocie i myślę, że także z tego wynika ta "aspołeczna" postawa rodziców.



          > Ja tez jezdzilam na basen z moim dzieckie
          > m choc mialam malego niemowlaka w domu ale zawsze udalo sie ten raz gora dwa w
          > semestrze zalatwic mu opieke babci.
          Przebiję cię - z małym niemowlakiem to ja jeździłam na basen z klasą starszej siostry niemowlaka - i nie raz czy 2 razy w roku a przez cały semestr. ;-p
      • jolunia01 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 15:45
        kkokos napisała:

        > nigdy nie zrozumiem, stąd ta histeria "ach, co za podła szkoła, wymaga od rodzi
        > ców ruszenia dupy raz na semestr albo raz na rok z dziećmi na basen".

        Ależ drogi(a) kkokosie, nie o to chodzi, ile razy, tylko o WYMAGA. Obowiązkiem szkoły jest zapewnić dzieciom opiekę w czasie obowiązkowych zajęć. Nie można wymagać od rodziców wyręczania szkoły. Zupełnie inaczej jest, jeśli się poprosi. Tyle, że państwo nauczycielstwo nie potrafią prosić.

        > ) - i proszę nie piszcie, że jesteście tak Potwornie Ważnymi Osobami tam, gdzie
        > pracujecie, ze jeden czy dwa poranki w roku szkolnym bez waszej obecności w fi
        > rmie to jej upadek, plajta itd.

        A nie przyszło ci do głowy, że niektóre z nas pracują w takich firmach, gdzie zwyczajnie i po prostu nie mogą wziąć tego dnia w terminie, który wcześniej zaplanowały na pomoc szkole? Gdzie szef może odmówić tegoż urlopu akurat w tym dniu, bo sytuacja tego wymaga, albo po prostu ma zły humor i nie podpisze. I nie pisz, że można wziąć "na żądanie", bo nawet jeśli nie grozi to plajtą firmy, to często plajtą domowego budżetu.

        > leniwe jesteście i tyle. albo księżniczki na ziarnku grochu. korona wam z głowy
        > nie spadnie, jak raz na semestr czy raz na rok podsuszycie czy dopilnujecie ko
        > legów i koleżanki waszego dziecka.

        Każdy sądzi według siebie. Bardzo ci współczuję trudnego charakteru. Ja też się nie rwałam w czasach wcześniejszej szkolnej edukacji mojej córki do rozmaitych zajęć planowanych w godzinach mojej pracy - chętnie za to uczestniczyłam w działaniach popołudniowych czy weekendowych.
        Co ciekawego natomiast zaobserwowałam - nigdy nie chciano pomocy rodziców na wycieczkach, czy to jedno- czy kilkudniowych. Fascynujące zjawisko. Wtedy zawsze była wystarczająca liczba pracowników szkoły. I od razu zawiadamiam - nie chodziło o kwalifikacje formalne, bo mam wszystkie wymagane uprawnienia.
      • sabciasal Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 15.01.12, 18:44
        tak, jestem leniwa. dlatego nie widzę powodu, aby brać urlop (bo wyobraź sobie, że jednak nie mogę się urwać z pracy na 2,5 h w środku dnia) i towarzyszyć dziecku w drodze na basen. Zasadniczo urlop wykorzystuję w wakacje i ferie, aby zapewnić opiekę dzieciom, gdy ich nauczycielki mają wolne. smile
        Basen obowiązkowy - szkoła powinna zapewnić opiekę.
        a twój post nie wiem dlaczego jest tak napastliwy. Skoro możesz bez bólu uczestniczyć w życiu szkoły , to czemu się wściekasz? Byłoby fajnie, gdybym napisała, że nadgorliwe mamuśki nauczyły, że zawsze można żądać czegoś od rodziców?
        • bergamotka77 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 15.01.12, 23:20
          sabciasal napisała:

          > tak, jestem leniwa. dlatego nie widzę powodu, aby brać urlop (bo wyobraź sobie,
          > że jednak nie mogę się urwać z pracy na 2,5 h w środku dnia) i towarzyszyć dzi
          > ecku w drodze na basen. Zasadniczo urlop wykorzystuję w wakacje i ferie, aby za
          > pewnić opiekę dzieciom, gdy ich nauczycielki mają wolne. smile

          Jeśli to do mnie - nie piszę o etatowych mamach, ale są mamy pracujące na zmiany, z domu, mające działalność, niepracujące, mające wolne babcie itd. Nie uwierzę że na 30 osób wszyscy pracują na etacie i nikt nie ma wolnej babci wink

          > Basen obowiązkowy - szkoła powinna zapewnić opiekę.
          > a twój post nie wiem dlaczego jest tak napastliwy. Skoro możesz bez bólu uczest
          > niczyć w życiu szkoły , to czemu się wściekasz? Byłoby fajnie, gdybym napisała,
          > że nadgorliwe mamuśki nauczyły, że zawsze można żądać czegoś od rodziców?

          Nie jestem nadgorliwą mamuśką, też mam mało czasu, poza tym szkoła nie żąda tylko ma problem z opieką a basen to fajna rzecz (mniej oferm nie umiejących pływać) i często finansowana przez gminę, więc dzięki temu darmowa.
      • mmena Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 19.01.12, 15:05
        kkokos napisała:
        > nigdy nie zrozumiem, stąd ta histeria "ach, co za podła szkoła, wymaga od rodzi
        > ców ruszenia dupy raz na semestr albo raz na rok z dziećmi na basen".
        > basen jest raz w tygodniu. tygodni w roku szkolnym ile? 30 i parę? dzieci ile?
        > 24? 26?
        Nie ty jedna. Pani w urzędzie też nie rozumie. "To na prawdę nie można wziąć dnia wolnego by przyjść załatwić sprawę w urzędzie?" Pani doktor też nie rozumie. Bo i tu "przecież można wziąć dzień wolnego i przyjść na badania". I na zebranie w przedszkolu "też przecież można wziąć jeden dzień wolnego i stawić się o godz. 15.00".
        Aż trudno uwierzyć, że można mieć tak dalece ograniczoną wyobraźnię! Naprawdę każda z was myśli, że to "tylko jeden dzień"?!
        Pewnie, że nikomu korona z głowy nie spadnie jeśli "raz na semestr dopilnuje". Ale czemu ma to robic?! Za to ma płacone szkoła. Jeśli zlecam glazurnikowi wykafelkowanie łazienki to nie przychodzę, żeby mu klej wymieszać, "bo przecież korona z głowy nie spadnie".

        bergamotka77 napisała:
        > Jeśli to do mnie - nie piszę o etatowych mamach, ale są mamy pracujące na zmia
        > ny, z domu, mające działalność, niepracujące, mające wolne babcie itd. Nie uwie
        > rzę że na 30 osób wszyscy pracują na etacie i nikt nie ma wolnej babci wink
        No to co? Nie ma to najmniejszego znaczenia. Mamy niepracujące mogą sobie siedzieć i p... w przysłowiowy stołek. To nie do ich obowiązku należy zapewnienie opieki dzieciom w drodze na basen i na samym basenie. A babcia swoje dzieci już odchowała i jedyne co powinna to rozpieszczać wnuki do granic przyzwoitości, a nie robić za opiekunkę na basenie.
      • jakw Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 29.01.12, 11:00
        Niestety, nie jest to takie proste jak ci się wydaje. Ja w przypadku konieczności pójścia z dziećmi na basen musiałabym po prostu wziąść urlop - inaczej nie mam po prostu gwarancji, że tak po prostu będę mogła wyjść w trakcie dnia na kilka godzin. A to, że danego dnia na pewno będę mogła ów urlop wziąść to nie jestem w stanie określić ze 100% pewnością we wrześniu.
    • coronella Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 07:43
      Nie znam się na przepisach, ale moja córka jezdzi autokarem tylko z nauczycielem (2 klasa). Jak mogę- jadę z nimi, sama z własnej ochoty. Jak nie mogę- jadą tylko z wychowawczynią. Na miejscu (basen przy szkole) jest kadra do pomocy dzieciom. 3 panie w szatni dziewcząt, i 3 panie w szatni chłopców.
      A na inne wycieczki też jezdzi tylu opiekunów? Może to jakaś dziwna wymówka tylko?
    • lolinka2 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 10:42
      U nas było ujadanie, jacy to potworni rodzice, że się nie chcą włączyć... potem pani wpadła na pomysł dyżurów (he?), ja się zaperzyłam, że no way... nie po takiej "zachęcie" na dzień dobry...

      W drugiej szkole dzieci na basen chodziły i jakoś miały z kim... da się? daaaaa
      • bergamotka77 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 18:38
        milenka
        w jakim swiecie ty zyjesz? Szkola bez basenu, nie wyobrazam sobie - Carringtonowna sie znalazla wink Ja nie znam szkoly z basenem...Dzieci sa samodzielne w tym wieku ale takie sa przepisy i dobrze tylko w PRL nauczyciel musial zajac sie 50 dzieciakow - chyba dobrze ze sie cywilizujemy.

        przeciwcialo
        nie dziwie sie ze cie wkurza ze tyle dni poswiecilas na te wyjazdy na basen - szkoda urlopu, rzeczywiscie, oznacza to ze reszta szanownych mam w klasie jest patologicznie leniwa. Trzeba ustalic dyzury - u nas tak bylo ale zglosili sie chyba wszyscy. Dlaczego jedni wybieraja urlop a inni siedza w domu i olewaja?

        andaba
        Nie mam babci do dyspozycji wlasnie, inaczej nie zatrudnialabym niani, ona tez pracuje ale wyjatkowo godzila sie zajac maluchem raz czy dwa razy w semestrze, babcie tez maja urlop i zwykle nie wykorzystuja go w pelni a ty masz tzw. dni opieki nad dzieckiem.
    • zebra12 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 12:33
      Nauczyciel ma zapewnić bezpieczeństwo uczniom w szatni basenowej oraz w drodze na basen. Nie ma mowy o suszeniu, ubieraniu, czesaniu itd - tyle w kwestii przepisów.
      Dzieci powinny więc same umieć się ubrać i wysuszyć. Dlatego rodzice często jeżdżą, by im w tym pomóc.
      Oczywiście część nauczycieli pomaga uczniom w suszeniu czy zakładaniu czepka, ale nie muszą tego robić.
      • azjaodkuchni Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 16:05
        Chodziłam w polskiej szkole mojego dziecka na basen. Suszyłam włosy, czasem majtki bo panienki siadały dupskiem w kałużę wody a na dworze 5 lub 6 stopni ... Jedna mama z biura na godzinkę na suszenie włosów wyskakiwała. Miała nie daleko mogła super . Pomyślałam sobie o moich azjatyckich znajomych i o tym , że one się w kolejkę zapisują by móc byc szkolnym wolontariuszem....
        azjaodkuchni.blogspot.com/2011/12/juz-za-pare-dni-za-dni-pare.html
        --
        azjaodkuchni.blogspot.com/
        • kropkacom Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 16:13
          Wolontariat wolontariatem... Ne należy wyręczać szkoły w jej obowiązkach. Potem nagle okaże się, ze na przerwach dzieci pilnować mają tez rodzice. No, chyba ze szkoła opiera się całkowicie na wolontariacie. To już jednak inna bajka.

          Ja jako rodzic nie mam wstępu do szatni. W końcu dzieciaki też chcą mieć jakiś spokój aby się przebrać a nie oglądać obce matki. Włosy mogą pomóc suszyć koleżanki.
          • olena.s Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 15.01.12, 06:19
            W mojej szkole, ile razy zajdę w czasie godzin nauki widzę rodziców wolontariuszy. Czytają na korytarzach, pilnują porządku przy porannym kotle z autami, autobusami i tłumami maluchów, popołudniami czasem prowadzą treningi czy zajęcia pozalekcyjne, pomagają w bibliotece, na kiermaszach, zawodach, uroczystościach, a także - oczywiście - jeżdżą na wycieczki. Szkoła amerykańska, wielu Anglosasów którzy woluntariat traktują mniej więcej tak, jak człowiek higieniczny mycie zębów.
            Niemniej, pomijając rozrywki odbywające się poza godzinami szkoły, wolontariuszami są tylko osoby niepracujące zawodowo! LI i jedynie! Nie wyobrażam sobie, by rodzice brali urlopy we własnych firmach na pomoc szkole - no, dobra, może jeden dzień na rok w jakiejś nadzwyczajnej sytuacji, ale no kurczę, nie więcej!
          • asia_i_p Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 15.01.12, 14:53
            Kropka, ale bądźmy też realistami. Trzy klasy pierwsze oznaczają, że o tej samej porze trzeba by się było pozbyć na trzy godziny lekcyjne 9 nauczycieli. Ciężko jest tak ułożyć plan lekcji, żeby tylu nauczycieli miało naraz wolne - zwłaszcza, że priorytetem jest to, żeby uczniowie nie mieli okienek, mieli mniej więcej tyle samo lekcji każdego dnia i tak dalej. I raczej nikt nie zaakceptuje, że klasy na przykład klasy czwarte będą musiały godzinę w środku lekcji przesiedzieć w bibliotece, bo ich historyczka pilnuje klas pierwszych czy trzecich na basenie. Bo co z tego, że nauczyciel ma obowiązek pracować 40 godzin, skoro dziećmi nie można dowolnie dysponować przez te 40 godzin, bo trzeba trochę pod uwagę brać ich wytrzymałość.
            Ideałem byłoby, gdyby w szkole było tylu nauczycieli, żeby się dało tak ułożyć plan (ale podobno i tak mamy za dużo nauczycieli w stosunku do uczniów), albo tyle sal, żeby problem "zajętości" sal nie istniał przy układaniu planu - ale tak nie jest. Jakim takim rozwiązeniem byłoby też, gdyby personel techniczny miał uprawnienia do sprawowania opieki nad dziećmi - jakiś kurs opieki kolonijenej fundowany przez szkołę czy coś w tym stylu - i mógł łatać tego typu dziury.
      • iwoniaw Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 16:07
        Oczywiście, że nie muszą, nawet by mi do głowy nie przyszło wymagać od nauczycielki, żeby suszyła czy ubierała 8-letnie dziecko!
        Jeśli dzieci jadą specjalnie w tym celu wynajętym autokarem prosto spod szkoły na basenowy parking, to w czym w ogóle problem? Nie wierzę, że szkoła nie dysponuje ani jednym pracownikiem, który akurat w godzinie jazdy na basen nie wykonuje innych czynności. Spokojnie można dać nauczycielom dyżury - no ale to dyrektorowi musi się bardziej chcieć kierować zespołem ludzi niż organizować czas rodzicom uczniów, byle własną kadrę i siebie odciążyć.
    • kowalka33 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 19:44
      Cóż może się wypowiem o swojej sytuacji. Jeżdżę z dziećmi z klasy córki na basen raz w tygodniu . Zgłosiłam się sama, pani zapytała na zebraniu kto może czy chce. Na początku zapanowała cisza więc się zgłosiłam, miałam jeżdzić na zmiany , inne mamy miały mnie zmieniać no ale w zasadzie tylko jedna mama i jej mama (czyli babcia dziecka ) były parę razy. Autobus nie podjeżdża pod szkołę tylko dzieci muszą dojść kawałek do drogi. Przy szkole parkuje spokojnie samochód dostawczy ajenta szkolnej stołówki. W autobusie jedzie na basen klasa trzecia i czwarta -przy czym czwarta bez nauczyciela i tam mają być rodzice. I tu jest problem bo nie raz akurat w tej "naszej " czwartej klasie rodziców nie ma i jest mała afera. Pomijam fakt jak się czwarta klasa zachowuje jak wygłupia, biega po drodze aż dziw że dyrekcja traktuje to tak lajtowo. W autobusie jeżdzi tego dnia babka ze świetlicy, szczerze mówiąc nie wiadomo do końca po co. Niby utrzymuje porządek w autobusie. Dzieci są samodzielne , nawet jak połowa nie wysuszy głowy to też jakoś nie umiera taki wiek...Pomagam przy suszeniu , dobijają mnie podarte czepki przy włosach do pasa ale rodzice mają to gdzieś. Nauka pływania trwa 30 minut i biorąc pod uwagę postępy a raczej ich brak to pieniądze wywalone w błoto (w końcu miasto za to płaci). Nie można oglądać postępów bo i tak nie wpuszczają na taras (pewnie ktoś by się przyczepił). Kolejną zastanawiająca sprawą jest brak kasy na hod dogi, co tydzień ci sami chcą hot dogów i co tydzień ci sami nie mają kasy...Pani tłumaczyła dzieciom o tym że na ten temat muszą rozmawiać z rodzicami i pamiętać o kasie no ale na razie to kulą w płot. MOja córka ma wspaniałą panią ale jak pomyślę co będzie w czwartej klasie ...to szlag mnie trafia. Moja matka jest nauczycielką , taką z tych dobrze uczących , angażujących się. Wychowano mnie w wielkim szacunku dla pracy nauczyciela ale jak moje dziecię rozpoczęło edukację to widzę naokoło pełno olewactwa, krytykanctwa, narzekania na niskie zarobki i zalew pracy. Z kolei u mojej znajomej pani po roku poszła na zdrowotny odpocząć , inna zaszła w ciąże i jest 2 tyg w pracy 2 w domu (nie neguję nat. samej ciązy )
    • amona13 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 19:56
      lepiej jak szkoła zrezygnuje z basenu i wtedy rodzice będą bulić 400 zł za semestr ( tyle kosztuje w Gdańsku ) i sami będą wozić - szkoła nie możliwości zapłacić nauczycielowi za jazdy na basen, 18 ( a od 2 lat 20) godzin przy tablicy to praca z dziećmi , reszta to praca bez udziału dzieci , oczywiście każdy może starać się o pracę w oświacie
    • asia_i_p Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 20:31
      Teoretycznie szkoła powinna zapewnić opiekunów. Praktycznie, jeżeli jedzie kilka klas na raz, rano, to szkoła może nie mieć "wolnej" odpowiedniej liczby nauczycieli. Albo, jeżeli ma mało gabinetów, może nie być w stanie tak ułożyć planu, żeby ten sam nauczyciel miał te trzy okienka pod rząd (a przynajmniej tyle potrzeba). Układanie planu w za ciasnym budynku to jest zawiła sprawa i może się nie dać poskładać tak, żeby jeszcze zostawić w odpowiednim czasie wolnych nauczycieli dla każdej klasy wyjeżdżającej na basen.
    • jaque Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 21:48
      A na czym polega ta obowiązkowość basenu?
      Bo z tego co wiem, to obowiązkowa jest określona liczba godzin WF. I jeśli gmina ma kasę, to może w ramach tych lekcji opłacać dzieciakom basen. Jeśli kasy brak, to basenu nie ma - jak ostatnio w niektórych dzielnicach W-wy.
      Z tego moim zdaniem nie wynika obowiązek szkoły, żeby zapewnić opiekę. Szkoła musi zapewnić nauczyciela WF. I jeśli wyprawa na basen wymaga większej liczby osób, to może postawić warunek: opieka jest - dzieci jadą, opieki nie ma - dzieci mają wf w sali gimnastycznej. Tak przynajmniej jest u nas, i od początku roku jest to dla wszystkich jasne. Oczywiście z opieką bywają problemy, ale nie słyszałam, żeby jakiś rodzic oczekiwał, że szkoła wydeleguje dodatkowe osoby do suszenia włosów, podciągania rajstopek, szukania zgubionych spineczek niestety czasem przerażająco niesamodzielnych drugoklasistów (a raczej drugoklasistek).

        • jaque Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 14.01.12, 23:53
          Ale dlaczego?
          Basen zamiast wf na sali gimnastycznej to rodzaj bonusu. Gmina chce, to płaci za basen. Ale już nie za dowóz na ten basen i nie za opiekę dodatkową, jeśli taka musi być. Jeśli to rodzicom nie odpowiada, to dzieci nie jeżdżą na basen i mają zwykły wf. I tyle.
          Inaczej byłoby, gdyby basen był obowiązkowym punktem programu szkolnego. Ale nie jest. To tylko dobra wola gminy/szkoły.
          • komyszka Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 15.01.12, 07:41
            nie jest istotne czy basen jest bonusem czy nie.
            wazne jest, że został wpisany w siatke godzin obowiazkowych, jako realizacja jednej z trzech godzin w-f. gmina (jako organ prowadzący szkołę) płaci za basen i za dowóz dzieci. szkoła w takim przypadku ma obowiazek zapewnic dzieciom opiekę jak podczas kazdych innych obowiazkowych zajęć z siatki. tu dodatkowo dochodzą bieżące uregulowania dotyczace ilości opiekunów podczas wycieczek- i tego zaden normalny dyrektor "obchodzić " nie bedzie.
            zatem powtórzę- w takich warunkach szkoła MUSI zorganizować opiekę we własnym zakresie. rodzic moze (lecz nie musi) być "bonusem" opiekuńczym. zresztą- wystarczy pytanie w kuratorium i sprawa sie wyjaśni- w sposób, jaki opisuję.
        • kozica111 Re: Postawa "sie należy" rządzi:( n/t 15.01.12, 08:57
          Jeśli odbyłaś kilka dyżurów to twój żal i oczekiwanie "odciążenia" jest 100 % zrozumiałe.Szkoda ze inni nie mają poczucia odpowiedzialności...tak, odpowiedzialności a nie obowiązku bo obowiązku tu nie ma...30 dzieci, każde ma 2 rodziców /raczej/ , sporo ma babcie , dziadków, czyli powiedzmy teoretycznie jest ok 90 osób do "dyżuru" i co i jajco... Szkoła ma obowiązek, owszem ma i co z tego skoro nie jest w stanie...Można zrezygnować z basenu, można sie sprężyć, można płakać gdy okaże się że doszło do tragedii bo dzieci były niedopilnowane.Jeśli ktoś uważa że nic się nie może stać bo dzieci "tylko" jada autobusem to znaczy że ma sklerozę i nie pamiętam własnego dzieciństwa albo brak mu wyobraźni.Co za różnica potem czyja była "wina"....
          • przeciwcialo Re: Postawa "sie należy" rządzi:( n/t 15.01.12, 09:04
            Kilka razy juz byłam kosztem urlopu czy dni za nadgodziny. Jeszcze raz w tym semestrze pojadę a potem pas. Więcej nie dam rady. Dzieci basen lubią i szkoda byłoby aby nie jeżdziły ale z tego co pisano wyżej w sytuacji kryzysowej szkoła jednak musi zorganizowac opiekę więc ja w drugim semstrze z opieki basenowej odpadam. Nie poswięcej więcej dni wolnych które potrzebne sa chocby w wakacje czy ferie.
            • asia_i_p Re: Postawa "sie należy" rządzi:( n/t 15.01.12, 10:22
              No szkoła musi zorganizować tę opiekę w sensie, że nie puści tych dzieci samych.
              Jeśli okaże się, że brakuje jej kadr, może:
              - Zamienić WF na basenie na WF w sali gimnastycznej;
              - Zmienić plan pracy w szkole, wydłużając czas jej pracy i wprowadzając popołudniową zmianę (bądź przesuwając popołudniową zmianę na później).
              Jednego, czego na pewno nie zrobi, to nie dobuduje sobie sal (jeżeli problem jest związany z planem lekcji) i nie zatrudni więcej nauczycieli (jeżeli problem związany jest z liczbą nauczycieli).
    • makk73 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 16.01.12, 00:42
      W szkole mojego dziecka basen był obowiązkowy bo.. brakowało sal gimnastycznych do ćwiczeń na w-f. Jeździłam z nauczycielką do pomocy. Dzieciaki nie potrafiły się wytrzeć, gubiły skarpetki, wracały w mokrych, nie potrafiły założyć czepków. Było za mało czasu, żeby wszystkim wysuszyć włosy, szczególnie dziewczynkom, które mają długie i gęste. Pomimo, że oprócz mnie jeździły jeszcze 4-5 mamy czy babcie to niektóre dzieci, którym zabrakło przebojowości, nie ustawiły się w kolejce jako pierwsze wychodziły z basenu z mokrymi włosami schowanymi pod kapturem/czapką. A później kilkudniowe chorowanie, nadrabianie zaległości w pierwszych miesiącach nauki.

      Jakoś nigdy nie zdarzyło mi się pomyśleć, że kosztem mojego czasu pracy ktoś robi mnie w durnia, bo szkole się nie chce, bo dyrektor jest leniwy i mało przedsiębiorczy. Żal mi było tych dzieciaków, że znalazły się w sytuacji z jednej strony przymusowej (obowiązek) z drugiej widziałam jak bardzo olewana jest przez nauczyciela podstawowa opieka. Np. pomyłkowo puścił z prysznica wrzątek i w pośpiechu, nie sprawdzając temperatury wody nawet dłonią kazał dzieciom pod niego wchodzić.

      Uważam, że w dobrze pojętym osobistym interesie bezpieczeństwa naszego dziecka dobrze jeździć na basen, nie zdając się wyłącznie na dodatkową kadrę pedagogiczną, której w podobnych sytuacjach najczęściej brakuje.

      Rozumiem, że nie każda matka ma możliwość jeżdżenia na basen razem z klasą, najczęściej ludzie pracują na etat, często system pracy jest zmianowy. Rozumiem rozgoryczenie autorki postu, dla której wolny czas jest dobrem deficytowym. Dlatego warto na wywiadówce (i nie tylko) nagłośnić problem, znaleźć ewentualne osoby do pomocy, nie pracujące lub dysponujące czasem pracy bardziej elastycznym. A może namówić szkołę do poszukiwania wolontariuszy? Instytucje państwowe mają w tym zakresie duże pole do działania, a studenci pedagogiki chętnie umieszczą w swoim C.V. wolontariat w szkole jako pierwsze zawodowe doświadczenie.
      • kropkacom Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 16.01.12, 07:53
        > Dzieciaki nie potrafiły
        > się wytrzeć, gubiły skarpetki, wracały w mokrych, nie potrafiły założyć czepkó
        > w. Było za mało czasu, żeby wszystkim wysuszyć włosy, szczególnie dziewczynkom,
        > które mają długie i gęste. Pomimo, że oprócz mnie jeździły jeszcze 4-5 mamy cz
        > y babcie to niektóre dzieci, którym zabrakło przebojowości, nie ustawiły się w
        > kolejce jako pierwsze wychodziły z basenu z mokrymi włosami schowanymi pod kapt
        > urem/czapką. A później kilkudniowe chorowanie, nadrabianie zaległości w pierwsz
        > ych miesiącach nauki.

        Która to klasa? Ja absolutnie byłam za pilnowaniem dzieci na każdym kroku w pierwszej klasie. Jednak w drugiej klasie i na basenie nie wyobrażam sobie aby moje dziecko nie umiało się wytrzeszcz. Może to wina organizacji czasu na basenie. U nas jest go dużo i dzieciaki maja czas na wszystko.
          • ywwy Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 16.01.12, 08:26
            jeżeli basen jest w ramach lekcji w-f to dyrekcja winna zapewnić dwóch nauczycieli, którzy w ramach swoich godzin, lub godzin karcianych będą opiekować się dziećmi!
            Rodzice TYLKO jak chcą to mogą wspomóc nauczycieli, to nie jest ich obowiązek.

            Gdyby mój małż posiadał 5 cyfrowe dochody miesięczne to wolontariat miałabym na imię smile
            • doroti.net Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 01.02.12, 20:14
              Zgodnie z art. 42 ust. 2 pkt 2 lit. a i b Karty Nauczyciela (DzU z 2006 r. nr 97, poz. 674, z późn. zm.) - nauczyciel w ramach tygodniowego czasu pracy i ustalonego wynagrodzenia zobowiązany jest realizować, obok zajęć dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych prowadzonych bezpośrednio z uczniami lub na ich rzecz, inne zajęcia i czynności wynikające z zadań statutowych szkoły, w tym zajęcia opiekuńcze i wychowawcze uwzględniające potrzeby i zainteresowania uczniów, z tym, że w ramach tych zajęć: nauczyciel szkoły podstawowej i gimnazjum, powinien prowadzić zajęcia opieki świetlicowej lub zajęcia w ramach godzin przeznaczonych w ramowych planach nauczania do dyspozycji dyrektora szkoły, z wyjątkiem godzin przeznaczonych na zwiększenie liczby godzin obowiązkowych zajęć edukacyjnych, w wymiarze 2 godzin tygodniowo (do 1 września 2010 roku jednej godziny).

              Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Edukacji Narodowej w sprawie rodzajów zajęć, które mogą być realizowane w ramach godzin, o których mowa w art. 42 ust. 2 pkt 2 lit. a i b Karty Nauczyciela podjęcie decyzji w kwestii, jakie zajęcia powinny być realizowane w szkole w ramach wspomnianych godzin należy do dyrektora szkoły. Jednakże godzin tych nie można przeznaczyć na zajęcia obowiązkowe, opiekę nad uczniami podczas ich dowozu do szkoły, doraźne zastępstwa oraz nauczanie indywidualne. Pojęcie godziny do dyspozycji dyrektora określone zostało w § 2 ust. 5a Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 12 lutego 2002 r. w sprawie ramowych planów nauczania w szkołach publicznych (DzU z 2002 r. nr 15, poz. 142 z późn. zm.). Zajęcia takie powinny służyć zwiększeniu szans edukacyjnych i przeznaczone są na pracę z uczniem zdolnym lub uczniem mającym trudności w nauce, jak też zajęcia rozwijające zainteresowania uczniów. Zgodnie z przytoczonym wcześniej stanowiskiem MEN zajęcia te powinny być zbieżne z indywidualnymi potrzebami uczniów, poprzez udzielanie im pomocy w przezwyciężaniu trudności edukacyjnych, rozwijaniu zdolności i pogłębianiu zainteresowań. W ramach tego czasu dopuszczalne jest również sprawowanie opieki w zależności od potrzeb szkoły. W ramach wspomnianych godzin szkoła podstawowa i gimnazjum może również wzbogacić ofertę świetlicy. Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 21 maja 2001 r. w sprawie ramowych statutów przedszkola oraz publicznych szkół (DzU z 2001 r. nr 61, poz. 624, z późn. zm.) wskazuje, że godzina lekcyjna w gimnazjum i szkołach ponadgimanzajlnych trwa 45 minut. Jednakże w uzasadnionych przypadkach możliwe jest prowadzenie zajęć edukacyjnych w czasie od 30 do 60 minut, przy zachowaniu ogólnego tygodniowego czasu zajęć ustalonego w tygodniowym rozkładzie. Zgodnie z przytoczonym wcześniej stanowisku MEN, pod pojęciem godziny lekcyjnej, trwającej 45 minut, należy rozumieć również inne zajęcia o charakterze dydaktycznych. Natomiast pozostałe zajęcia o charakterze opiekuńczo-wychowawczym powinny trwać 60 minut. Natomiast w klasach I–III szkoły podstawowej czas trwania poszczególnych zajęć edukacyjnych ustala nauczyciel w oparciu o ogólny tygodniowy czas zajęć.

              Mając na uwadze powyższe, wspomniana godzina zajęć na basenie, jeżeli nie należy do obowiązkowych zajęć edukacyjnych i nie została wprowadzona jako dodatkowa godzina przeznaczona na zwiększenie liczby takich zajęć, może być rozliczana jako realizacja art. 42 ust. 2 pkt 2 lit. a i b Karty Nauczyciela. Jednakże należy pamiętać, że o tym, jakie zajęcia w szkole realizowane są w ramach wspomnianych godzin należy do dyrekcji szkoły. Natomiast, jeżeli chodzi o czas trwania zajęć, to opisane w pytaniu zajęcia, niewątpliwie mają charakter zajęć dydaktycznych (prowadzone w ramach zajęć wychowania fizycznego), a więc powinny trwać 45 minut. Jednakże, jak to zostało wcześniej wspomniane w uzasadnionych przypadkach takie zajęcia mogą jednak trwać również 60 minut (ale nie dłużej), przy zachowaniu ogólnego tygodniowego czasu zajęć lekcyjnych ustalonego w ich tygodniowym rozkładzie.
        • makk73 Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 29.01.12, 03:47
          Pierwsza klasa, basen od początku zamiast dwóch godzin w-f. Dzieci nawet starsze od sześcioletnich nie potrafiły się wytrzeć, a do suszarek był prawdziwy pęd. Siedmiolatki i część sześciolatków nie potrafią samodzielnie wysuszyć głowy. Poza tym czas na suszenie był ograniczony, nie dla wszystkich starczyło czasu na wysuszenie, bo autokar za chwilę musiał jechać po następną grupę z innej klasy.

          Mam podobne odczucia jak autorka głównego postu. Drażni mnie, że szkoła posiadając braki w kwestiach organizacyjnych ceduje pewną część obowiązków na rodziców. Rozumiem zdenerwowanie autorki, bo jako osoba pracująca często ponad miarę oczekuję w zamian za moje podatki rzetelnej opieki nad uczniem, a nie tłumaczeniem się brakiem finansów. Obecnie jest tyle programów, również unijnych, które mogą zapewnić dodatkowe wyposażenie w szkołach. Nieudolna kadra zarządzająca odbija się bezpośrednio na brakach naszych dzieci i robi w durnia rodziców oczekując działań często niemożliwych. Żałosna polska rzeczywistość.
          • jakw Re: Obowiązkowy basen, NIE obowiązkowy 31.01.12, 18:58
            alaura napisała:

            > Bo według n
            > owej podstawy programowej NIE SĄ obowiązkowe.
            Wg starej też nie byłyl. Po prostu gminy zasobniejsze w kasę "fundowały" szkołom basen.

            >I tym sposobem, zostały w ramach oszczędności skasowane w Warszawie.
            Na razie to chyba tylko w Śródmieściu.
            • iwek33 Re: Obowiązkowy basen, NIE obowiązkowy 01.02.12, 11:21
              Oczywiście, że ten basen to nie są zajęcia obowiązkowe, jest tak, jak pisze poprzedniczka: bogatsze gminy "fundują" szkołom basen. W szkole moich dzieci nigdy nie było przymuszania do uczestnictwa w tych zajęciach, żadne zwolnienia nie były wymagane. A daną klasą opiekuje się 1 nauczyciel, w klasach młodszych jedzie również chętny rodzic. Na na całą klasę na basenie jest tylko jeden instruktor basenowy, w związku z tym, gdy instruktor bierze grupę 15 osobową pod swoją opiekę ( więcej nie może i nigdy nie wziął) pozostałą cześcią klasy opiekuje się nauczyciel. Byłam jako rodzic-opiekun na basenie z nauczycielką syna i pani na moment nawet nie usiadła przy stoliku. Cały czas opiekowała się pozostałą grupą, której akurat nie zabrał instruktor.( Była w stroju kąpielowym i wchodziła z dzieciakami do basenów). Za pomoc w pilnowaniu ( ja tylko obserwowałam dzieciaki z brzegu, potem pomagałam odnaleźć dzieciakom pogubione skarpetki, posuszyć włosy, spakować rzucone byle gdzie kąpielówki) pani bardzo mi podziękowała. Na koniec roku wszyscy rodzice, którzy jeździli z nauczycielką na basen dostali podziękowania w formie dyplomu. Niestety te zajęcia są do południa, wtedy inne klasy mają swoje lekcje i nie ma "wolnych" nauczycieli, którzy mogliby pojechać. No ale tak, jak piszę: u nas nigdy nikt nie mówił oficjalnie, że to są zajęcia obowiązkowe. Zawsze był to wyjazd zorganizowany dzięki temu, że gmina to finansuje i chętne dzieci mogą skorzystać za darmo z zajęć na basenie.
              • jolcix Re: Obowiązkowy basen, NIE obowiązkowy 01.02.12, 19:37
                jestem trenerem pływania i jestem zatrudniona w szkole podstawowej jako nauczyciel , uczę pływania w klasach I, my mamy to szczęście, że basen mamy przy szkole, więc maszerujemy na niego korytarzem szkolnym, mogę mieć w grupie tylko 15 osób, moim obowiązkiem jest zaprowadzenie dzieci na basen, nauczenie pływania i odprowadzenie na lekcję, nie musze dzieci ubierac i suszyć, ale nie wyobrażam sobie, żebym im nie pomogła, bo wtedy połowa by była mokra, nie miała bluzki albo skarpetek, itp, pomagam tym dzieciakom jak mogę, a mi pomagają rodzice, którzy nie pracują lub dziadkowie , przychodzą w dużej grupie, lub wyznaczają sobie SAMI dyżury i zawsze dwie trzy osoby sa do pomocy, szczególnie u dziewczynek które przed komunią zapuszczają włosy,

    • vessss Re: Obowiązkowy basen, obowiązki dla rodziców. 18.10.21, 08:38
      Odkopuję, bo w klasie basenowy problem. Dostaliśmy info o potrzebie obecności 2 rodziców, w tym jednego płci męskiej do szatni dla chłopców. Wypada po 1 dyżurze każdego rodzica na 2 m-ce i bunt. Część nie może "bo nie, szkoła ma zapewnić" - nie zapewni bo nie ma wolnych nauczycieli, "bo nie dostanie urlopu"- 1 lub 2 dni, bo basen przez 3 m-ce, część może ( freelancerzy i niepracujący), ale nie zamierza odwalać wszystkich dyżurów za resztę, tylko swoje wyznaczone liczbą rodziców i się nie dziwię. Jak to rozwiązać? Klasa trudna opieka wskazana..
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka