kocianna
19.01.12, 07:56
Ja wiedziałam, że moje dziecko jest przemęczone, ale nie wiedziałam, że aż tak. Do szkoły wzywano pogotowie - niby do ataku astmy, okazało się, że to atak nerwicowy. Oczywiście, idziemy do całej masy specjalistów, ale przede wszystkim powinnam jej zmniejszyć obciążenia dodatkowe.
I guzik.
Bo moje dziecko na wieść o tym, że ma zrezygnować przynajmniej z polskiej szkoły albo z zajęć muzycznych (są codziennie) wpadło w histerię. Że nie pozwalam jej spełniać marzeń i zabraniam kontaktów z Polakami. I że "nawet jeśli ją wypiszę, to ona i tak będzie chodzić" (co jest możliwe, bo zdecydowana większość zajęć dodatkowych odbywa się w jej budynku szkolnym w ramach świetlicy i jest bezpłatna). I od wizyty pogotowia codziennie pyta z płaczem, czy pozwolę jej iść w sobotę do polskiej szkoły.
Jak mam przekonać dziecko, jakich argumentów użyć? Czy czekać, aż jej lekarz (czyli niezależny, niezaangażowany autorytet) to powie?