kakofonia na zabawie karnawałowej

25.01.12, 09:05
Witam wszystkich serdecznie. Chciałabym się podzielić moimi wrażeniami z wczorajszej zabawy w szkole mojego syna, 2 klasa podstawówki, bo nie mogę jakoś przejść nad tym do porządku dziennego i wciąż mnie to gryzie.
Zabawa rozpoczęła się na sali gimnastycznej o 16.30 więc było już ciemno a w pomieszczeniu włączone były jedynie migające, kolorowe światełka. Dzieci praktycznie się nie widziały. Najgorszy był jednak hałas, nigdy w życiu nie uczestniczyłam w zabawie na której byłoby tak głośno. To nie była nawet muzyka bo linia melodyczna była nierozpoznawalna, młot pneumatyczny przy tym to tylko zwykły głośny dźwięk. Impreza była dla klas 1-3 ale zaproszono na nią również rodzeństwo uczniów więc znalazły się tam również dzieci 2, 3, 4 letnie, w tym moja córka, z którą wyszłam z sali po włączeniu muzyki. Syn wyszedł za mną po 10 minutach ze łzami w oczach, że tego nie wytrzyma bo jest za głośno a on na dodatek nie widzi znajomych.
Wielu rodziców mówiło, że jest za głośno ale nikt nie zareagował. Na moje pytanie czemu jest tak głośno i czy można przyciszyć wychowawczyni odpowiedziała, że musi być głośno bo dzieci są głośne a muzyka musi być głośniejsza niż one. Czy tylko dla mnie jest to paranoja? My poszliśmy do domu ale dzieci były na tej sali 2 godziny i wydaje mi się, że nie było to obojętne zarówno dla ich słuchu jak i psychiki. Moim zdaniem wpuszczenie dzieciarni na salę, puszczenie im hałaśliwej muzyki i zgaszenie świateł nie jest przepisem na dobrą zabawę dla tej grupy wiekowej. A gdzie zabawy? Konkursy? Później dowiedziałam się, że był tylko jeden konkurs na najciekawszy kostium smile
Proszę opowiedzcie jak wyglądają zabawy w szkołach Waszych dzieci a ja zaczynam szukać informacji o normach dopuszczalnych decybeli i niestety zgadzam się z naukowcami, że rośnie nam głuche pokolenie jeśli nawet szkoła daje taki przykład a rodzice pozwalają swoim pociechom na przebywanie w takim miejscu. Pozdrawiam.
    • yula Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 09:55
      U nas wszystkie imprezy odbywają sie z konieczności w godzinach szkolnych, więc z oświetleniem nie ma problemu, co do poziomu hałasu, to dla mnie za głóśno, ale ja ciągle narzekam na hałas :ale dzieciom jego poziom nie przeszkadza smile Są jakieś konkursy i jest jakaś organizacja.
    • menodo Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 10:15
      W przedszkolu i w pierwszej podstawówce mojej córki było tak samo. I też wydawało mi się, że coś z moim dzieckiem nie OK i że pewnie ma to mnie, bo ja mam nadwrażliwość słuchową.
      I te migające światełka...Koszmar!

      Moje dziecko na tych zabawach wytrzymywało tak ok. 5 min., a na ostatnią z nich w ogóle nie poszło. Słyszałam jeszcze o kilku takich cudakach; większość dzieci podobno świetnie się bawiła w takich warunkach - i to był argument dla dyrekcji, że wszystko jest OK!



      • annes67 Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 11:15
        U mnie i z moim dzieckiem podobnie. To si e pocieszlylam. Całkowicie zgadzam sie z autorka wątku, mój syn tez nienawidzi takich spędów.
        W tym roku zapowiedział ,ze nie chce isć. ( I kl)
        Może faktycznie nie bede go siłą wyciągać.?w dodatku go rozumiem.

        niestety cała reszta faktycznie to znosi...tak zreszta jak reszta społczenstwa zgadza sie na każdy chłam który im sie wcisnie na poziomie rozrywki.

        Czy sie dziecku podoba czy nie ktos i tak na tym zarobi, bo ktos i tak jest juz poukładany z dyrekcja szkoły by kase za taka zabawe zgarnać.

        W zeszłym roku prawie całą zabawe czekałna skraju decybeli wypatrujać mój powrót.na początku zapowiadało si e dobrze , miał fajne oryginalne przebranie którym wzbudził podziw...do czasu ..aż dzieciaki poszły w tan....i dalej wiecie.


        Czy jest jeszcze ktos kto tez nie puszcza w tym roku swojego dziecka bo ono nie chce?
    • tala5 Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 11:25
      Cieszę się, że ten problem nie dotyczy tylko nas i że moje dziecko nie jest jakimś wyjątkiem, chociaż z drugiej strony to powszechne przyzwolenie na beznadzieję jest paraliżujące.
    • hankam Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 11:33
      To jest jakiś porąbany standard, niestety. Nawet jeśli jest światło, to muzyka jest o wiele za głosna, w przedszkolu, w szkole podstawowej w gimnazjum.
      Dal mojej córki było i jest za głośno.
      Kolejną sprawą jest dobór muzyki. Dlaczego dzieci z młodszych klas szkoły podstawowej nie moglyby się bawić przy rock and rollu, beatlesach, czymś, co ma rozpoznawalny rytm i melodię? Do starszych klas się nie wtrącam.
    • aaniam Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 11:53
      U nas w klasach 1-3 były raczej zorganizowane zabawy, tańce i konkursy. Zabawa na sali gimnastycznej - oświetlonej lub w ciągu dnia. Piosenki bardziej jak dla przedszkolaków.
      (Moja w 3 klasie powiedziała, że to nuda dla maluchów i wyszła wcześniej). W klasach 3-6 "DJ" puszcza piosenki, wcześniej każda klasa podaje jakie chciałaby piosenki, są też jakieś konkursy itp, łomot jest umiarkowany, jest jasno, widziałam , że dzieci są zadowolone
      • grocholica Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 13:10
        Mnie się wydaje, ze to kwestia ilości dzieci. U nas na jednej zabawie jest zawsze tylko jeden poziom, ale to i tak ok. 150-200 dzieci. Dlatego nie ma żadnego młodszego rodzeństwa, a rodzic może byc tylko jeden z klasy w roli fotografii
        • fogito Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 13:20
          Ja bym zażądała ściszenia muzyki i nie odpuściłabym. W końcu ktoś tam przy tym sprzęcie siedział i mógł to zrobić w sekundę.
          • menodo Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 13:53
            > Ja bym zażądała ściszenia muzyki i nie odpuściłabym. W końcu ktoś tam przy tym
            > sprzęcie siedział i mógł to zrobić w sekundę."

            Hehe, ja interweniowałam, ale podobno się nie dawało, bo na przykład moc sprzętu była zbyt duża w stosunku do wielkości sali; nie dociekałam, zwłaszcza że wszyscy się dziwili - no jak to, przecież musi być głośno, pani patrzy jak inne dzieciaki szaleją, a ta pani córcia to może chora jest czy co?

          • amandaas Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 14:00
            Ale dlaczego tak właściwie? Za głośna muzyka nie odpowiadała kilkorgu rodzicom, reszta dzieci (pewnie koło 150-200) bawiła się dobrze. Dlaczego dostosowywać muzykę do mniejszości?
            Akurat uważam że autorka zachowała się odpowiednio- nie podobało się więc wyszła.
            Ja rozumiem wszelkie zagrożenia dla słuchu wynikające z hałasu, ale tak niestety wygląda na wszystkich dyskotekach, szczególnie tych klubowych na których te szkolne w jakiś tam sposób się wzroują (swiatła,dj). Jak komuś za głośno to nie chodzi, nie każdy lubi taką formę rozrywki, co nie znaczy ze ma ją zmieniać pod siebie.
            • menodo Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 14:45
              > Akurat uważam że autorka zachowała się odpowiednio- nie podobało się więc wyszł
              > a."

              Ano właśnie. Jak się nie podoba to niech spada na drzewo.

              A nam niech leci dicho, techno czy inna rąbanka, przekraczając wszelkie dozwolone normy dla dzieci w tym wieku. Większość się świetnie bawi - no pewnie, że tak, bo już ma ubytki słuchu, bo mamusie już do kołyski wkładały im hałaśliwe przytulanki...Bo to dzieciaczki, które nie zasną w ciszy; musi cały czas coś im "lecieć" i to głośno...Zresztą rodzice mają tak samobig_grin
              • amandaas Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 17:20
                menodo napisała:


                >
                > Ano właśnie. Jak się nie podoba to niech spada na drzewo.
                Dzisiaj się dowiedziałaś że świat tak funkcjonuje?
                Nie demonizujmy imprez które są 2-3 razy w roku. Bez przesady.

                Ja też się tak bawiłam w szkole, przez ostatnie 4 lata studenckie kilka razy w miesiącu lądowałam w klubach i żyję.
                I nie potrzebuję żeby ciągle mi coś gadało, nie słucham radia, nie oglądam telewizji i zasnąć też moge w ciszy.

                Bez przesady większość dzieciaków świetnie się bawi na takich imprezach, a że jest ich niewiele to szkodliwość społeczna czynu niewielka. Komuś głośno, komuś się nie podoba- idzie do domu. Nie ma przymusu tańców-połamańców, co zazwyczaj ma miejsce wasnie w karnawale.
              • canuck_eh Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 18:31
                Wiesz cos ci powiem - poszlam na strzelnice.Tam obowiazkowo trzeba miec zatkane uszy bo wystrzal oglusza i to dosc znacznie.Ja mialam te zatyczki w uszach tylko po to by widzieli ze mam cos w uszach bo jak zalozylam jej poprawnie to nic nie slyszalam jak do mnie mowili.Strzal mi nie przeszkadzal bo mam wade sluchu.- To co w takim przypadku mi by mie przeszkadzala glosna muzyka to inni maja sobie isc bo mi decybele nie wadza?kobieto wez na luz.
                W szkole moich dzieci muzyke puszczono glosniej, ale nie tak glosno ze wlasnych mysli nie mozna bylo slyszec.
                Przy okazji bym postraszyla kontrola.Nagralabym glosnosc tej muzyki i dala do przetestowania gdzie trzeba.Mialby sie z pyszna pan dyrektor.
            • ola33333 Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 18:12
              amandaas napisała:

              > Ale dlaczego tak właściwie? Za głośna muzyka nie odpowiadała kilkorgu rodzicom,
              > reszta dzieci (pewnie koło 150-200) bawiła się dobrze. Dlaczego dostosowywać m
              > uzykę do mniejszości?

              A gdzie jest powiedziane, ze te 150-200 osob bawilyby sie gorzej, gdyby muzyka byla na normalnym poziomie, a nie ogluszajacym ??
              • amandaas Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 18:55
                Wypływamy na subiektywne wodysmile albowiem muzyka była ogłuszająca tylko dla autorki wątku, jej dziecka i kilku osób. Całej reszcie najwyraźniej to nie przeszkadzało. Nie mnie oceniać jak było naprawdę, bo mnie tam nie bylo, ale po prostu buntuję się przed podporządkowywaniem imprezy dla całej szkoły jednemu płaczliwemu dziecku i mamie która nie lubi hałasu.


                Za moich czasów też w klasie były takie delikatne dziewczyneczki, które bywało że płakały na przerwach bo bylo za głośno.Oczywiście mają do tego prawo, ale osoby nielubiące hałasu, nie biorą udziału w tłumnych muzycznych imprezach. Jak świat światem na dyskotekach jakichkolwiek zawsze byla głośna muzyka. A że w dzisiejszych czasach jest mniej melodyjna to już inna sprawa.
            • fogito Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 20:05
              amandaas napisała:

              > Ale dlaczego tak właściwie? Za głośna muzyka nie odpowiadała kilkorgu rodzicom,
              > reszta dzieci (pewnie koło 150-200) bawiła się dobrze. Dlaczego dostosowywać m
              > uzykę do mniejszości?


              Dostosować należy do wszystkich. A nikomu nie jest potrzebna ogłuszająca muzyka. A już na pewno nie dzieciom w podstawówce. Ubytki słuchu sa teraz tak częste właśnie dlatego, że dorośli pozwalają zalewać dzieciaki hałasem.

              > Akurat uważam że autorka zachowała się odpowiednio- nie podobało się więc wyszł
              > a.

              Ściszenie muzyki to byłoby odpowiednie zachowanie.

              > Ja rozumiem wszelkie zagrożenia dla słuchu wynikające z hałasu, ale tak niestet
              > y wygląda na wszystkich dyskotekach, szczególnie tych klubowych na których te s
              > zkolne w jakiś tam sposób się wzroują (swiatła,dj).

              A podstawówka to klub??? Jak dorosły chce ogłuchnąć na własne życzenie to proszę bardzo, ale dzieciakom w szkole nie wolno czegoś takiego serwować, bo konsekwencje mogą być powazne.

              Jak komuś za głośno to nie
              > chodzi, nie każdy lubi taką formę rozrywki, co nie znaczy ze ma ją zmieniać pod
              > siebie.

              A zauważyłaś tendencję, że z roku na rok muzyka na imprezach jest głosniejsza i już nawet nie słychać co grają?
              • amandaas Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 21:15
                Dla mnie mamuśka robiąca jazdę na imprezie i życząca sobie ściszenia muzyki bo jej głośno i dziecku się nie podoba to mega roszczeniowe podejście. Dlatego uważam że autorka postąpiła słusznie, nie ma ustawowego obowiązku uczestniczenia w takich imprezach.
                Poza tym takie imprezy mają miejsce 2-3 razy do roku, więc jest to pikuś w porównaniu do hałasu jakim dzieci są częstowane na przerwach. I robienie jazdy o to że jest głośna dyskoteka uważam za robienie z igły wideł i demonizację sytuacji. Co nie znaczy, że Ty nie możesz uważać inaczejsmile

                > Dostosować należy do wszystkich.

                Takie rzeczy to tylko w Erze smile

                • fogito Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 21:38
                  amandaas napisała:

                  > Dla mnie mamuśka robiąca jazdę na imprezie i życząca sobie ściszenia muzyki bo
                  > jej głośno i dziecku się nie podoba to mega roszczeniowe podejście.

                  Rozumiem, że wyznajesz zasadę "milczenia owiec" niezależnie od okoliczności.
                  W tym wypadku była to zabawa dla małych dzieciaków z podstawówki a nie dla studentów. Rodzic jak najbardziej powinien interweniować w sprawie hałasu powyżej normy.
                  JA wiem, że wielu rodziców narzeka w szkole na wszystko, ale niewielu interweniuje ze strachu przed wychyleniem się z szeregu. Ale ja bym się nie bała, bo ja nie mam problemów z wychylaniem się,

                  Dlatego uwa
                  > żam że autorka postąpiła słusznie, nie ma ustawowego obowiązku uczestniczenia w
                  > takich imprezach.


                  A moim zdaniem położyła uszy po sobie i nie zawalczyła dla dobra dziecka. A powinna, bo wtedy nauczyłaby dzieciaka, że o swoje trzeba walczyć a nie podkulać ogon i uciekać.

                  > Poza tym takie imprezy mają miejsce 2-3 razy do roku, więc jest to pikuś w poró
                  > wnaniu do hałasu jakim dzieci są częstowane na przerwach.

                  Ja słyszałam w jednej szkole taką muzykę przez dziesięć minut i dla mnie to nie był pikuś tylko masakra nie do wytrzymania.
                  A o spokój na przerwach też trzeba walczyć. Syn chodzi do podstawówki, gdzie jest 500 dzieciaków i nie ma jazgotu na przerwach. Dzieci biegają po podwórku.

                  I robienie jazdy o to
                  > że jest głośna dyskoteka uważam za robienie z igły wideł i demonizację sytuacj
                  > i. Co nie znaczy, że Ty nie możesz uważać inaczejsmile

                  Dyskoteka była dla dzieci, więc z założenia nie powinno być jazgotu. Poza tym to bzdura sądzić, że tylko przy ogłuszającej muzyce można się dobrze bawić. Powielamy jakiś absurdalny stereotyp.


                  > > Dostosować należy do wszystkich.
                  >
                  > Takie rzeczy to tylko w Erze smile

                  Nie wiem, mam +GSM

                  • amandaas Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 22:18
                    Mamy inne zdania także nie będę Cię już przekonywać do swoich racji.
                    I nie, nie jestem za milczeniem owiec, jestem z tych "walczących" i pyskatych, ale uważam że wszystko ma swoje granicesmile

                    > A moim zdaniem położyła uszy po sobie i nie zawalczyła dla dobra dziecka. A pow
                    > inna, bo wtedy nauczyłaby dzieciaka, że o swoje trzeba walczyć a nie podkulać o
                    > gon i uciekać.

                    Akurat w tej sytuacji uważam, że nauczyłaby dziecko, że jest pępkiem świata i że wszystko ma być pod niego. I że cała szkoła ma się dostosować bo ON BIEDACZEK nie lubi głośnej muzyki.
                    • menodo Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 23:33
                      > Akurat w tej sytuacji uważam, że nauczyłaby dziecko, że jest pępkiem świata i ż
                      > e wszystko ma być pod niego. I że cała szkoła ma się dostosować bo ON BIEDACZEK
                      > nie lubi głośnej muzyki."

                      Nie, no jasne.
                      Najlepiej byłoby, gdyby zostawiła tam dziecko - niech mały będzie twardy, jak Roman Bratnybig_grin
                      • amandaas Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 26.01.12, 00:06
                        A czy ja jej każe zostawiać? Przecież tłukę uparcie, że dobrze zrobiła, że wyszła- nie każdemu każdy rodzaj rozrywki musi odpowiadać. Gdyby ktoś mnie zaprowadził do opery też prawdopodobnie bym wyszła (z małymi wyjątkami). Za to do filharmonii moge się przeprowadzić.
                        • menodo Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 26.01.12, 00:14
                          Acha, przypomniałam sobie Twój nick - Ty z tych, co to "do upładłego" muszą udowadniać swoje racje. Ja odpadambig_grin
                    • fogito Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 26.01.12, 06:53
                      amandaas napisała:

                      > Mamy inne zdania także nie będę Cię już przekonywać do swoich racji.
                      > I nie, nie jestem za milczeniem owiec, jestem z tych "walczących" i pyskatych,
                      > ale uważam że wszystko ma swoje granicesmile
                      >

                      Hałas na szkolnej dyskotece też powinien mieć granice. Jeśli osoby organizujące nie umieją dostosować go do małych dzieci to znaczy, że powinni zrezygnować z pracy w szkole albo własnie posłuchać rady rodziców. Oczywiście gdyby ci się nie bali zwrócic uwagi, że ktoś tam przekroczył rozsądne granice.

                      >
                      > Akurat w tej sytuacji uważam, że nauczyłaby dziecko, że jest pępkiem świata i ż
                      > e wszystko ma być pod niego. I że cała szkoła ma się dostosować bo ON BIEDACZEK
                      > nie lubi głośnej muzyki.

                      Wyrażasz sie pogardliwie o dziecku i to nie wystawia ci dobrego świadectwa. Nadmierny hałas szkodzi każdemu dziecku. Ale nie każde ma rodzica, który zwróci na to uwagę lub coś z tym zrobi.
                      A o redukcję hałasu w szkole trzeba walczyć, bo najwyraźniej zaczynamy się przyzwyczajać do wszechobecnego jazgotu, który uszkadza słuch dzieci dla świetego spokoju ogółu.
                      Stado nie zawsze ma rację.
                • ola33333 Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 23:49
                  amandaas napisała:

                  > Dla mnie mamuśka robiąca jazdę na imprezie i życząca sobie ściszenia muzyki bo
                  > jej głośno i dziecku się nie podoba to mega roszczeniowe podejście. Dlatego uwa
                  > żam że autorka postąpiła słusznie, nie ma ustawowego obowiązku uczestniczenia w
                  > takich imprezach.

                  To jest impreza szkolna dla WSZYSTKICH dzieci z danej szkoly, dlatego glosnosc nalezy dostosowac do WSZYSTKICH. Lubiacym halas sciszenie na pewno by nie zaszkodzilo..

                  To nie prywatna dyskoteka, do ktorej chodzi ten kto chce, i wlasciciel sam sobie ustala wlasne reguly. Szkola ma szanowac potrzeby dzieci do niej chodzacych.
                  • amandaas Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 26.01.12, 00:08
                    Natomiast dyskoteka nie jest atrakcją obowiązkową.

                    Skoro trzeba się dostosowywać do wszystkich to może poziom nauczania też dostosujmy do WSZYSTKICH? Tym bardziej że lekcje są obowiązkowe. Przecież szkoła musi szanować potrzeby dzieci do niej chodzących.
                    • fogito Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 26.01.12, 06:48
                      amandaas napisała:

                      > Natomiast dyskoteka nie jest atrakcją obowiązkową.
                      >
                      > Skoro trzeba się dostosowywać do wszystkich to może poziom nauczania też dostos
                      > ujmy do WSZYSTKICH? Tym bardziej że lekcje są obowiązkowe. Przecież szkoła musi
                      > szanować potrzeby dzieci do niej chodzących.

                      W złym kierunku lecisz wink Dyskoteka szkolna nie może być absurdalnie głośna, bo to szkodzi dzieciom - wszystkim. Ja wiem, że mało osób ma odwagę się wychylić i prosić o ściszenie do akceptowalnego poziomu, ale właśnie tak należy postąpić, jeśli ciało pedagogiczne nie ma wystarczająco oleju w głowie.
                      • amandaas Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 26.01.12, 15:11
                        Jak już wcześniej pisałam, wypływamy na subiektywne wody, bo nie wiem w jaki sposób chcesz określić w trakcie szkolnej dyskoteki jaka głośność muzyki jest "akceptowalna". Ja zwracam tylko uwagę na to że nie odpowiadała ona tylko kilku osobom. Reszta bawiła się dobrze. Więc może była "akceptowalna", a ktoś robiłby niepotrzebną akcję bo jest bardziej wrażliwy i wyczulony na hałas niż inni? Nie mnie oceniać, nie było mnie tam, nie słyszałam.
                        • fogito Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 26.01.12, 20:54
                          amandaas napisała:

                          > Jak już wcześniej pisałam, wypływamy na subiektywne wody, bo nie wiem w jaki sp
                          > osób chcesz określić w trakcie szkolnej dyskoteki jaka głośność muzyki jest "ak
                          > ceptowalna".

                          Myślę, że są jakieś normy hałasu bezpiecznego dla dziecięcych uszów. Trzeba to tylko zaprezentować dyrekcji. A na szybko to każdy jest w stanie ocenić, czy owe normy są przekroczone. Jeśli dzieci i dorośli się skarżą, to znaczy, że są.

                          Ja zwracam tylko uwagę na to że nie odpowiadała ona tylko kilku os
                          > obom. Reszta bawiła się dobrze.

                          A skąd to możesz wiedzieć? To, że większości jest wszystko jedno nie oznacza, że mają rację. Może po powrocie do domu większość z tych dzieci miała szumy w uszach lub niedosłuch utrzymujący się do dnia następnego. Zakładam, że tak, bo taką reakcję uszu pamiętam ze studenckich czasów, kiedy bywałam na głośnych imprezach.

                          Więc może była "akceptowalna", a ktoś robiłby n
                          > iepotrzebną akcję bo jest bardziej wrażliwy i wyczulony na hałas niż inni? Nie
                          > mnie oceniać, nie było mnie tam, nie słyszałam.

                          Nie trzeba być specjalnie wyczulonym na hałas, żeby ocenić, że jest za głośno na szkolnej dyskotece. Jeśli nie da się rozmawiać, to znaczy, że jest za głośno. Poza tym teraz już wszędzie jest za głośno, i będzie jeszcze głośniej jak nie zaczniemy reagować.
    • mimi_julki Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 14:18
      Zrobili pomiary natężenia hałasu na przerwach w szkołach - wyszło, że normy przekroczone, co i bez pomiarów każdy kto był w szkole na przerwie jest w stanie wykoncypować. Ale dalej: z tych badań wynika również, że po takiej hałaśliwej przerwie narząd słuchu nie jest w stanie się zregenerować, żeby dobrze pracować w czasie lekcji. Od moich czasów szkolnych wiadomo powszechnie, że trzeba bardzo uważać z natężeniem dźwieku w słuchawkach noszonych w uchu: kto tam o to dba! dzieciarnia i młodzież słucha tak głośno, że i otoczenie słyszy, czasami mnie ciary po plecach przechodzą, jaki hałas musi mieć ten młody człowiek w uchu?!?!? Odpowiedź na to pytanie znajomego audiologa: prawdopodobieństwo, że taki gostek ma jakiś ubytek słuchu graniczy niemal z pewnością! Gratulacje dla rodziców, nauczycieli i wszelkiej maści opiekunów, którzy przykładają rękę do tego, żeby jeszcze bardziej zmombardować dzieci hałasem na zabawach karnawałowych, dyskotekowych itp. Duży odsetek z tych dzieci pewnie jakieś ubytki słuchu ma, więc dla nich może by trzeba jeszcze głośniej?

      Jak dla mnie jedyne rozsądne rozwiązanie, to nie bywać na takich "imprezach". Jednocześnie są sensowne domy kultury i sensownie prowadzone animacje dla dzieci - trzeba je wyszukać albo samemu zorganizować. Formuła hałaśliwej dyskoteki przy dzisiejszych możliwościach zabawy to już moim zdaniem przeżytek. Na domówkach dziieci potrafią się wybawić przy muzyce i wcale nie musi ona być głośna. No a skoro są też miłośnicy "rąbanki w remizie" to niech i będą - moje dzieci nie muszą w tym brać udziału.
    • feniks_z_popiolu Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 14:52
      Konkursy to bardzo dobry pomysł na dyskotece dla klas 1-3.

      Tylko trzeba zatrudnić animatora/DJ'a a to kosztuje. W oświacie wydatki tną na potęgę. Szkoła nie zapłaci bo funduszy brak.

      Rodzice? A nigdy w życiu, przecież oświata jest bezpłatna, zresztą płacimy podatki!

      Teoretycznie mogłaby któraś z pań nauczycielek.Tylko która? Żadna nie chce okazać się frajerem/jeleniem/łosiem. A nigdy w życiu, ona jest zatrudniona jako NAUCZYCIEL a nie jakaś tam opiekunka do dzieci. I kto jej za to zapłaci?

      Więc jest jak jest. Sprzęt na maxa, stopery w uszy i święty spokój. Mniej wytrzymali sobie pójdą. I fajnie zostanie mniej do pilnowania. Reszta pląsa, wrzeszczy, głuchnie.
      A co nas to obchodzi byle do 18.00 czy 19.00
    • tala5 Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 16:49
      Ktoś napisał, że jak się nie podoba to zawsze można wyjść, owszem, tylko niczemu nie winne dziecko jest pozbawione zabawy na którą miało ochotę i jest mu przykro. Kiedy opowiadałam sytuację mężowi ten skomentował, że elektoratem głuchym i otumanionym rządzi się jeszcze łatwiej więc syn musi być przygotowany na bycie outsaiderem i znoszenie związanych z tym niedogodności. Ciężka jest czasami szkoła życia dla takich maluchów sad
      • amandaas Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 17:17
        To chyba nie do końca jest tak że się pozbawia dziecko zabawy- dziecko autorki wątku było niezadowolone, więc wyszło. Dlaczego dostosowywać rodzaj zabawy pod nie? Z relacji wynika że znakomita większość dzieci bawiła się świetnie. Najwyraźniej dziecku autorki ten rodzaj zabawy się nie podoba, więc jak ktoś radził niech poszuka rozrywki dla siebie np w domach kultury, a nie nakazuje całej szkole zmieniać schemat zabaw karnawałowych bo ono nie lubi głośnej muzyki.
        Na przerwach przypuszczam że jest podobna głośność, a tak strasznie demonizuje się te zabawy które są 2-3 w roku.

        Sama pamiętam czasy szkolne- takie zabawy były od zawsze, było ich w roku "na palcach jednej ręki policzyć" i wszyscy byli zachwyceni. Z resztą szanowne mamy były chyba kiedykolwiek na imprezie w typowym klubie? Macie świadomość że za pare/parenaście lat wasze dzieci trafią na takie imprezy? smile
    • kozauwoza Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 17:52
      U nas problem jest odwrotny, córka w 3 klasie poszła na zabawę dla klas 1-3 i tam były jakies pszczółki maje i puszki-okruszki. A córka i jej koledzy chcieli troche czadu smile
      • annes67 Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 19:06
        wlasnie w zeszłym roku mieli takie dziecinne "pszczółki ".i puszczone n a maxa !
        ( dla klas 0-3 .) .nieporozumienie.

        ja bylam np. na b. glosnej imprezie techno- house w czasach studenckich i wiem co znaczy ogłuchnac na pare godzin. nie mialam pretensji, bawilam sie swietnie.

        tylko ze gatunek muzyki i cala forma zabawy była do tego przystosowana...!!! rozumiecie.?

        wolalabym dac 10 zl za dj-a i miec zabawe na poziomie.

        a odp. canuck...rozruby w szkole to ja mam dosyc...juz dawno.dlaczego ja?
        • joa66 lekki off topic, reklamy w kinach-multipleksach 25.01.12, 19:53
          Przygód dźwiękowych na zadnym z etapów edukacji nie przypominam sobie, za to bardzo dobrze pamiętam głośnośc reklam (po 15-20 minut) przed filmami dla dzieci.

          Horror.
    • tukata Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 25.01.12, 21:28
      w młodszych klasach zawsze dzieci miały zorganizowana zabawę, co oznaczało konkursy z nagrodami, wspólne tańce, wodzirejami były zawsze dzieci ze sporo starszych klas- gimnazjaliści i to one były pomysłodawcami tych zabaw oraz zajmowali się dekoracją sali. A i jeszcze było to powiązane ze przebraniem się. Pełna opieka nauczycieli, jak jakiś rodzic chciał popatrzeć, to patrzył i robił ew. zdjęcia. Jakiś drobny poczęstunek kupiony przez rodziców, głównie picie. Zawsze w godzinach szkolnych. Muzyka raczej głośna, ale chyba nie tak strasznie, bo dało się porozmawiać. No i nie wyobrażam sobie u takich dzieci egipskich ciemności.
      W gimnazjum dyskoteka, którą sama sobie młodzież przygotowywała, zresztą światło też nie było całkowicie zgaszone, żeby mieć baczenie na morale w czasie tzw. wolnych.
    • mynia_pynia Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 26.01.12, 07:30
      To nie tylko zabawy dla dzieci są zagłuszane.
      Czasami ze znajomymi robimy obchód wrocławskich knajp i do kilku już nie chadzamy bo żeby siebie usłyszeć to trzeba było drzeć się do ucha z całych sił.
      Lubię głośną muzykę (ale nie zagłuszającą startującego rusłana wink), drinka/piwo i papierosa ale rozmowę cenie dużo bardziej.
      A wydawało mi się że postęp w technologi jest ogromny i że bez barier można ukierunkować dźwięk żeby było głośno na tz. parkiecie a przy 'lożach' trochę ciszej.
      • annes67 Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 26.01.12, 08:24
        tak masz racje mynia,
        jest to wszechobecne.
        pytam sie np. dzis syna to powiedz choc jedno zdanie dlaczego nie chcesz isc na ten balik.odp.:

        " bo to takie byle jakie"

        wszechobecna zgoda na byle-jakosc jest plaga.
        i ni e to, ze nie chce cos pomóc,zmienic .
        ni e da sie !. innym jest dobrze, dlaczego znowu mi cos nie pasuje??
        • amandaas Re: kakofonia na zabawie karnawałowej 26.01.12, 15:15
          No tak, bo to że na balu karnawałowym jest muzyka i tańce to jest bylejakość. Bo nie ma zabaw i konkursów. Może reszta dzieci lubi tańce? Z tego co obserwuję tak jest, Ty masz widocznie inne spostrzeżenia.
          I skoro Tobie zawsze coś nie pasuje to może czas zastanowić się nad sobą? Nie mówie że masz się ślepo podporządkowywać i nie dążyć do ulepszenia czegoś, ale trzeba też wyjrzeć poza czubek własnego noskasmile
          • ola33333 Re: ciekawy artykul 26.01.12, 18:19

            www.emiton.pl/tresc/139/5/
    • hankam TEST 26.01.12, 18:31
      Sprawdźcie sobie, czy słyszycie dxwięki w zakresie odpowiednim dla Waszego wieku.
      Test słuchu
      Ja jak najbardziej - słyszę jeszcze dźwięk o częstotliwości 12 kHz, czyli odpowiedni dla mojej grupy wiekowej ; )
      Córka (13 lat) słyszy wszystko, do samego końca.
      Na szkolne dyskoteki nie może chodzić - nie wytrzymuje hałasu.
      Dolną granicę slyszalności mozecie przetestować na tej stronie .
      • hankam Re: TEST 26.01.12, 18:37
        Gazeta złośliwie wycina mi linki, więc próbuję jeszcze raz:
        dolny i górny zakres: www.egopont.com/hearing_tests.php
        • hankam Re: TEST 26.01.12, 18:40
          Natomiast test pokazujący "wiek słuchu" jest pod adresem
          www. f r e e m o s q u i t o r i n g t o n e s.o r g /
          wpisanym, rzecz jasna, bez spacji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja