tala5
25.01.12, 09:05
Witam wszystkich serdecznie. Chciałabym się podzielić moimi wrażeniami z wczorajszej zabawy w szkole mojego syna, 2 klasa podstawówki, bo nie mogę jakoś przejść nad tym do porządku dziennego i wciąż mnie to gryzie.
Zabawa rozpoczęła się na sali gimnastycznej o 16.30 więc było już ciemno a w pomieszczeniu włączone były jedynie migające, kolorowe światełka. Dzieci praktycznie się nie widziały. Najgorszy był jednak hałas, nigdy w życiu nie uczestniczyłam w zabawie na której byłoby tak głośno. To nie była nawet muzyka bo linia melodyczna była nierozpoznawalna, młot pneumatyczny przy tym to tylko zwykły głośny dźwięk. Impreza była dla klas 1-3 ale zaproszono na nią również rodzeństwo uczniów więc znalazły się tam również dzieci 2, 3, 4 letnie, w tym moja córka, z którą wyszłam z sali po włączeniu muzyki. Syn wyszedł za mną po 10 minutach ze łzami w oczach, że tego nie wytrzyma bo jest za głośno a on na dodatek nie widzi znajomych.
Wielu rodziców mówiło, że jest za głośno ale nikt nie zareagował. Na moje pytanie czemu jest tak głośno i czy można przyciszyć wychowawczyni odpowiedziała, że musi być głośno bo dzieci są głośne a muzyka musi być głośniejsza niż one. Czy tylko dla mnie jest to paranoja? My poszliśmy do domu ale dzieci były na tej sali 2 godziny i wydaje mi się, że nie było to obojętne zarówno dla ich słuchu jak i psychiki. Moim zdaniem wpuszczenie dzieciarni na salę, puszczenie im hałaśliwej muzyki i zgaszenie świateł nie jest przepisem na dobrą zabawę dla tej grupy wiekowej. A gdzie zabawy? Konkursy? Później dowiedziałam się, że był tylko jeden konkurs na najciekawszy kostium

Proszę opowiedzcie jak wyglądają zabawy w szkołach Waszych dzieci a ja zaczynam szukać informacji o normach dopuszczalnych decybeli i niestety zgadzam się z naukowcami, że rośnie nam głuche pokolenie jeśli nawet szkoła daje taki przykład a rodzice pozwalają swoim pociechom na przebywanie w takim miejscu. Pozdrawiam.