lolkosia
02.02.12, 11:30
Mam problem z synem w dużej mierze z własnej winy i chciałabym prosić o rady jak mogę poprawić nasze relacje. Z powodu wielu problemów życiowych, ciągnących się latami za mało czasu poświęcałam swojemu synowi. Mam z nim bardzo słaby kontakt. Gdy dochodzi do jakiegokolwiek konfliktu (np. syn umyślił sobie, że chce jechać na weekend do ciotki a ja się na to nie zgadzam) syn jest bardzo nerwowy, krzyczy, nie słucha co się do niego mówi i w żaden sposób nie potrafię go uspokoić. Nie ma mowy o jakiejkolwiek rozmowie. Wykrzykuje mi że mnie nienawidzi, że mnie nie kocha, trzaska drzwiami, rzuca przedmiotami czasem nawet popchnie czy uderzy... itp. Proszę go aby poszedł do swojego pokoju i się uspokoił i wtedy porozmawiamy ale on ma w nosie co ja mówię. Powtarza że nie będzie mnie słuchał, zatyka uszy i śpiewa "tralalala nie słucham się Ciebie". Takie sytuacje kończą się karami na które reaguje kolejnym atakiem złości. Nieważne jaki pomysł mu przyjdzie do głowy - mniejszy czy większy gdy odmawiam z reguły dzieje się to samo. Druga sprawa dotyczy jego wolnego czasu. Dla niego liczy się tylko komputer, tv no i ewentualnie wyjście na dwór do kolegów, które polega często na pójściu do danego kolegi aby za moimi plecami grać na komputerze. Wiem o tym ponieważ kilka razy przypadkiem wygadał się kolega, który u niego był. Proponowałam synowi inne formy spędzania czasu, np układanie puzzli które bardzo lubi, gry planszowe, gry w karty, lotki, rolki itp. Chciałam żeby chodził ze mną na spacery czy na basen ale on odpowiada że mu się nie chce, że woli sobie bajki pooglądać.. Ze szkołą nie ma większych problemów ale uczyć nie chce mu się wogóle, odrabianie lekcji - przykry obowiązek i byle szybciej, byle jak. Jest bardzo roztrzepany, wiele rzeczy zapomina, gubi, nie wie gdzie co zostawia, czasem mam wrażenie, że "nie myśli". Nie mam zbyt wiele wolnego czasu ponieważ mam jeszcze 2 letnią córkę i dom na głowie ale zdaję sobie sprawę że najwyższy czas poświęcić się synowi póki jeszcze nie jest za późno. Bardzo proszę o rady jak mogę do niego dotrzeć, co i jak mu proponować (zabawy), jak załagodzić te napady agresji i złości gdy mu czegoś odmawiam. Czy powinnam być raczej surowa czy może cierpliwa i łagodna? Póki co mieszam te metody, staram się być cierpliwa i tłumaczę ale jak przekracza pewne granice puszczają mi nerwy i daję mu kary - zabieram telefon, komputer, tv bo tylko to go najbardziej interesuje ale to prawie wogóle nie pomaga bo syn nie daje się ani trochę zdyscyplinować.