alew1983
11.02.12, 00:06
Zauważyłam, że ostatnio ludzkość coraz bardziej uwrażliwia się na przemoc psychiczną. Czy w takim razie zachowanie dziecka z zesp. Aspergera też już bywa (mylnie!) nazywane przemocą wobec rówieśników? Na przykład, wyobraźmy sobie sytuację, że np. dziewczynka w 6. klasie ciągle do kogoś podchodzi i zagaduje, ale w inny sposób niż ogólnie przyjęty (-chwali się swoimi osiągnięciami -zwraca uwagę, gdy ktoś przeklina lub mówi niegramatycznie - pyta koleżankę: a dlaczego częstujesz cukierkami tylko Basię i Asię? ), ale choć tak naprawdę próbuje nawiązać kontakt, to jej komunikaty są odczytywane negatywnie, ludzie czują się dręczeni lub poniżani. Czy w takich sprawach inne dzieci zwykle "radzą" sobie same (unikają takiej osoby, puszczają jej uwagi mimo uszu, lub- w przypadku jakichś mądrzejszych- zauważają w niej dobre zamiary i chcą się z nią kolegować), czy idą na skargę do nauczyciela? Co nauczyciel robi w takiej sytuacji? Czy może się zdarzyć taki nauczyciel, który takie dziecko od razu z góry będzie przy całej klasie ganić i potępiać, zamiast zrozumieć jego punkt widzenia i jego język, inny od neurotypowych kolegów ? A czy może się nawet zdarzyć, że mimo zaświadczenia o ZA dostarczonego szkole nauczyciel może w ogóle nie zainteresować się, co to takiego i oceniać takie dziecko według tych samych kryteriów co wszystkich?