6-latek w szkole niepublicznej

17.02.12, 08:17
Warto rozpocząć jako nowy wątek, bo poprzednie są już dość długie.
I jeśli nawet nie wywoła to dyskusji, to przypominam, że jednym z argumentów refomy było wyrównywanie szans edukacyjnych dzieci. Może to jakiś przyczynek do dyskusji, jak to wyrównanie działa - i zadziała - w praktyce?

Tekst pochodzi z Gazety Prawnej
    • przeciwcialo Re: 6-latek w szkole niepublicznej 17.02.12, 09:04
      Szkoły niepubliczne i prywatne nie sa dla wszystkich, to wiadome. Nabór moga robic wg jakiego klucza im sie zechce. I nie dziwię się że wybieraja tylko zdolne dzieciaki- po co maja sie męczyc z dziecmi z dysfunkcjami, problemami róznymi.
      Znam przypadek usuniecia z prywatnej szkoły dziecka mniej zdolnego niz reszta grupy- zaniżał wyniki i rodziców poproszono o zabranie dziecka ze szkoły.
      • dorek3 Re: 6-latek w szkole niepublicznej 17.02.12, 09:15
        A ja znam niepubliczna szkołę która przyjmuje jak leci bez żadnej wstępnej selekcji. Chętnych ma na 3 lata do przodu. W tym roku w I klasach przeważją 6-latki.
        Nie wolno generalizowować.
        • tititu Re: 6-latek w szkole niepublicznej 17.02.12, 10:55
          Dorek, to nie tak.
          Dyrektor otwartym tekstem na spotkaniu z rodzicem (przy zapisie czy tez przy zlozeniu papierow) informuje, ze nie zyczy sobie ADHD ani zadnych zabuzen autystycznych objawiajacych sie agresja. Ze szkola ma uczyc a nie zajmowac sie terapia i on do tego nie ma ludzi, ochoty ani czasu. Chce uczyc pozostale dzieci, bo za to mu rodzice placa.
          I miedzy innymi po to juz po zapisie jest spotkanie rodzinne. Jak jakies dziecko dostanie swira - nawet jednorazowego - i cos zdemoluje lub pobije kogos to nie ma zmiluj - nie zostanie przyjete. Podczas spotkania dzieci sa wiec ogladane w otoczeniu rodzicielskim pod katem zachowan.
          W sumie rozumiem jego postawe. Tak jest efektywniej. A 6-cio latkow mu przybywa. Zreszta 7-mio tez.

          W szkole syna 6-cio latkow przybywa z kazdym rokiem. Dla mnie szkola prywatna (male klasy) to byl jeden z decydujacych argumentow gdy myslalam o wczesniejszym poslaniu dziecka do szkoly. Bo jesli cokolwiek idzie nie tak, informacje zwrotna ma sie szybko, reedukacja jest na dobrym poziomie i do zalatwienia w ciagu tygodnia. Nad zaleceniami ped-psych z odpowiednich placowek nie dyskutuja, tylko wdrazaja. Mamy dziewczynke z takimi zaleceniami w klasie.
          Tak wiec nie tylko poziom nauczania ale i liczebnosc klas i "otoczka" jest wazna. Otoczka to i zaplecze techniczne, ilosc dodatkowych mozliwosci rozwoju, dluga super swietlica (tylko dla danej klasy, ew. laczona z rowiesnikami) ale i pani, ktora codziennie gdy przychodze po dziecko wie lepiej ode mnie czy w tym momencie moje dziecko jest na kolku, czy jest dzisiaj na jakims wyjsciu i czy jadlo. Lepiej niz przedszkolanka.smile
          Bo w szkole jest ok 100-120 dzieci wiec wszystkie po imieniu i nazwisku ogarnia.
          • dorek3 Re: 6-latek w szkole niepublicznej 17.02.12, 11:22
            Ale ja się z Toba w 100% zgadzam. I wcale nie uważam takiej selekcji o której piszesz za cos zdrożnego. U na też była taka informacja, tyle że polegana na opinii rodziców. Jeśli szkołą nie jest przygotowana do uczenia dzieci z taki zaburzeniami to właśnie uczciwe jest postawienie tego jasno na wstępie.
            Pisząc o selekcji, o której mowa była w poprzednim poście miałam na mysli wybieranie sobie uczniów którzy piszą, czytają, liczą, juz na wstępie są otwarcie, chłonni i bóg wie co jeszcze.
            Nasza szkoła (społeczna) wygląda z grubsza jak opisujesz. Może z wyjątkiem infrastruktury.
    • wrzesniowamama07 Re: 6-latek w szkole niepublicznej 17.02.12, 11:07
      Przeczytałam z zainteresowaniem. Co prawda moje dziecko ma w tej chwili dopiero 4,5 roku, ale planuję go wysłać do pierwszej klasy jako sześciolatka, do szkoły społecznej.

      Jedyne, co mnie dręczy to czy nabierze przez ten czas umiejętności manualnych, trzymanie kredki, ołówka, długopisu. Bez świrowania, chyba zaczniemy w domu ćwiczyć powoli - syn melodii żadnych nie przejawia. Co do innych aspektów to jakoś spokojna jestem, że da radę na tej rekrutacji...
    • mama303 Re: 6-latek w szkole niepublicznej 17.02.12, 19:53
      Za kilka lat jak wsztystkie 6 latki obowiązkowo pójdą do I klasy będą musieli przyjmowac 6 latki do niepublicznych szkół. Narazie szkoły niepubliczne nie sa gotowe na przyjęcie szesciolatków.
    • a-lfa Re: 6-latek w szkole niepublicznej 18.02.12, 11:15

      Cóż tym szkoły prywatne / społeczne, czyli ogólnie rzecz biorąc niepubliczne różnią się od publicznych, iż mogą sobie robić selekcje. I wybierać na uczniów te dzieci, które spełniają te czy inne normy. Co do tezy, iż 6 latek nie kwalifikuje się do pierwszej klasy to w treści artykułu dowodu na to nie znalazłem. Natomiast jest to wyraźnie zaznaczone, iż problemy miewa też sporo 7 latków. To, co wynika natomiast z treści artykułu to fakt, iż opisywane szkoły prywatne na razie nie chcą sobie robić problemów wiec wolą raczej 7 niż 6 latki, z którymi może być trochę więcej problemów - bo lepiej na zimne dmuchać niż się sparzyć, czyli mieć jakiś problemy.
      • tititu Re: 6-latek w szkole niepublicznej 20.02.12, 11:13
        No wiec ja sie nie spotkalam z preferencja dla starszych czyli 7 latkow. Oczywiscie zadawano mi milion pytan czy koniecznie moje dziecko musi jako 6-cio latek pojsc do szkoly, bo sie super nadaje, wszystko ok ale dziecinstwo... z dziecinstwem koniec.
        Teraz kolejna ofiare wrzucam w edukacje i kompletnie nikt mi czapy nie zawraca pytaniami. Najwieksi oredownicy utraconego dziecinstwa ze szkoly zachecaja mnie do poslania 6cio latka do 1 klasy. Wszyscy podkreslaja, ze dziecko radzi sobie na testach i w grupie lepiej niz starsze o ponad rok dzieci.
        W klasie starszego dziecka "6-cio latki" nie maja problemow z nauka ani z innymi szkolnymi sprawami. Na reedukacje chodza "7-mio latki". Ale to pewnie przypadek.
    • graz.ka Re: 6-latek w szkole niepublicznej 19.02.12, 09:20
      wpis od artylułem
      wyborcza.pl/1,76842,11173338,Konflikt_pokolen.html

      Wspólna nauka dzieci I - III nie tylko w Owernii
      Autor: acc4 18.02.12, 21:44
      Jest w Warszawie prywatna szkoła, w której dzieci z klas I - III stanowią jedną grupę, uczącą się we wspólnym pomieszczeniu, poprzedzielanym jedynie niskimi regałami na książki. Grupa ta liczy ok. dwadzieściorga dzieci. Każda klasa ma swoją "panią", ale wiele zajęć odbywa się razem. Dzieci starsze pomagają młodszym, razem omawiają niektóre tematy, np. z dziedziny przyrody, czy techniki, razem uczestniczą w zajęciach ruchowych, muzycznych i plastycznych. Nie ma żadnych problemów związanych z różnicami wiekowymi, choć zdarza się, że niektóre maluchy sięgają do połowy ramienia trzecioklasistom. Zadania do samodzielnego wykonania są zadawane i zaliczane w okresach tygodniowych. Nauczyciele nie korzystają z przywilejów Karty Nauczyciela. Pracują z dziećmi od godz. 8 do 16. Dlatego dzieci na ogół odrabiają lekcje w szkole, korzystając z pomocy nauczycieli. Otrzymują listę zadań na tydzień w formie tabelki do "odhaczania" - co ułatwia rodzicom kontrolę. W domu odrabia się tylko te zadania, których nie zdążyło się odrobić w szkole. Ślęczenie wieczorami nad lekcjami jest zjawiskiem nieznanym w tej szkole.

      ---
      Forum ORIGAMI
      • mama303 Re: 6-latek w szkole niepublicznej 19.02.12, 10:39
        No więc ja uważam że z tą róznicą wieku to najgorzej radza sobie nauczyciele, niestety. W naszej szkole jest tendencja do równania wszystkich do jednego poziomu. I co z tego że w klasie se dzieci które juz płynnie czytają? Można to wykorzystać, żeby np. czytały innym dzieciom czytanke na lekcji.
        To że niektóre dzieci dobrze radza sobie z czytaniem czy pisaniem nie oznacza że trzeba te co sobie radza gorzej na siłe gonić czy gnębic z tego powodu. Ona tez dogonią!

        A co do wspólnej nauki to przypomniały mi się dzieci z Bullerbyn, tam dzieci uczyły sie i bawiły razem a były w róznym wieku. Chyba nikt nie czuł sie gorszy. Uwielbiam tę ksiązkę smile
        • tititu Re: 6-latek w szkole niepublicznej 20.02.12, 11:18
          U starszego dziecka obserwuje rownanie do tzw. poziomu klasy.
          Im dalej w las, tym bardziej wychodzi, ze jedno jest bardziej matematykiem, wiec rodzice chca wiecej i trudniejszych zadan... Drugie jest jezykowcem. Trzecie uwielbia czytac.
          W ile stron mozna jeszcze rozszerzac podstawe?
          Rodzice "humanistow" nie chca meczenia dzieci nadmiarem matmy, "matematykow" polskim, dzieci z problemami w opanowaniu jezykow obcych nie chca zwiekszenia wymagan z jezykow itd. Wiec w sumie podobnie jak za moich czasow w publicznej szkole zaczyna sie robic.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja