bystra211
23.02.12, 12:47
Mam 4 letniego syna, który uwielbia przedszkole. Generalnie czasami nie chce z niego wychodzić i muszę czekać by jeszcze chwilę się pobawił. Jednak ostatnimi czasy dzieją się niepokojące rzeczy. Mianowicie najpierw syn mówił że "Jaś bije dzieci" - to tłumaczyliśmy z mężem, że Jaś po prostu musi się jeszcze nauczyć, że nie wolno nikogo bić i żeby syn w razie czego mówił koledze że jest niegrzeczny i że nie będzie się z nim bawił. Nie chcieliśmy żeby syn oddawał i również dostawał karę za "bicie się". Jednak ostatnio, gdy mąż chciał zostawić małego w przedszkolu ten kategorycznie odmówił i w nogi do drzwi. Zaczęło się poranne marudzenie i wymyślanie różnorakich wymówek aby tylko nie pójść do przedszkola. Tak od słowa do słowa okazało się w końcu, że syn został kilkakrotnie uderzony przez owego Jasia i po prostu nie chce chodzić bo zwyczajnie się go boi. Wobec tego mąż rozmawia rano z nauczycielką co i jak i w odpowiedzi usłyszał, że gdy Jaś kogoś uderzy to dostaje karę. Ok. Jest to dla mnie dosyć seksualne podejście do sprawy. Myślę, że można zrobić coś więcej bo widać kary nie skutkują. Tylko co zrobić żeby moje dziecko więcej nie ucierpiało podczas tego procesu? Czy uczyć je oddawać i dawać "boksy" żeby nie było nieporadne i wiedziało jak się obronić? Czy jeszcze rozmawiać z nauczycielką i dopytywać co na to rodzice Jasia i jakie mają pomysły wychowawcze? A może nie mają żadnych a bicie jest skutkiem oglądania bajek walki typu fonet. Pałer Rendżers, Ben10 i innych? Czy na razie nie robić nic i czekać na rozwój sytuacji?