Wpływ agresywnego kolegi na inne dziecko

09.03.12, 09:19
Tym innym dzieckiem może być mój syn.
Wczoraj dostałam telefon od taty koleżanki z klasy, który chciał mnie zawiadomić, że jego córka padła ofiarą wyjątkowo niewybrednej agresji ze strony pewnego kolegi (który jest bliskim kolegą mojego syna), a w tym wszystkim, choć biernie, lecz brał udział mój syn.
Kolega najpierw szarpał się z koleżanką, potem ona schowała się w pobliskiej klatce schodowej, a kiedy wyszła, kolega skierował się w jej stronę ze słowami: "Zaraz ci k..... wp....!", czego świadkiem już wtedy był ojciec koleżanki.
Mężczyzna przyznał, że mój syn nie zachowywał się agresywnie, tylko stał z boku i się przyglądał, ale powszechnie wiadomo jest, że chłopcy trzymają się razem. Zadzwonił do mnie po starej znajomości (nasze dzieci znają się od przedszkola) z wątpliwością, czy to aby jest odpowiednie towarzystwo dla mojego syna.

Rozmawiałam z synem, jego wersja pokryła się z tym, o czym się dowiedziałam. Podkreślał oczywiście, że to nie on się tak zachowywał i widziałam, że odcina się od takich zachowań kolegi. Niemniej jednak wiem, że to jest jego najbliższy szkolny kolega i rzeczywiście boję się, żeby mój syn nie zaczął przejmować jego zachowań. Poza tym, co tu ukrywać, nie podoba mi się, że dzieciak obraca mi się w takim towarzystwie. Znam tego chłopca i jego rodziców (zupełnie normalni ludzie, nie jakiś margines), słyszałam, że chłopiec do najświętszych nie należy, ale nie przypuszczałam, że aż do tego stopnia.

Przeprowadziłam z synem rozmowę, powiedziałam mu czym może grozić dalsza znajomość z tym kolegą jeśli on się nie zmieni. Powiedziałam, że następnym razem jak będzie świadkiem takiego zachowania kolegi, ma albo zwrócić mu uwagę albo po prostu odejść. Nie zabronię mu spotykać się z kolegą, bo to niewykonalne (są w jednej klasie) a i zadziała w odwrotny sposób. Zaapelowałam więc do jego mądrości, zapewniłam, że mam do niego zaufanie i wierzę, że jest na tyle rozsądny i nie będzie uczestniczył w podobnych akcjach.

Co jeszcze powinnam zrobić, bo boję się, że to nie wystarczy?
    • jusytka Re: Wpływ agresywnego kolegi na inne dziecko 09.03.12, 09:52
      To co my rodzice widzimy, to zaledwie margines tego, co dzieje się pomiędzy rówieśnikami. Mój syn jest prawdzie starszy, ale ostatnio wyprawiałam urodziny dla swoich kolegów. By czuli się swobodnie udostępniłam im pokój syna i salon, a sama zamknęłam się w sypialni dyskretnie kontrolując, co się dzieje. Niestety to co usłyszałam mnie trochę zszokowało, to znaczy sposób w jaki do siebie mówią, no i samo słownictwa rzecz jasna. Dodam, że znam wszystkich rodziców, to również nie jest żadem margines, mało tego, dzieci są w szkole bardzo grzeczne i super się uczą (najlepsza średnia w całej szkole). Nie byłabym wiec za tym, by na podstawie tego jednego incydentu określić tego chłopca jako złe towarzystwo. Rozmawiaj synem i dyskretnie kontroluj sytuację...
      • iwoniaw Re: Wpływ agresywnego kolegi na inne dziecko 09.03.12, 10:44
        Zgadzam się z Jusytką - w klasie dziecka (młodszego) zaczęły się pojawiać problemy z agresją (głównie werbalną) i sprawa póki co została przecięta dzięki interwencji rodziców - z tym, że sytuacja identyczna: rodzice sympatyczni, kulturalni, żaden margines i większości z zainteresowanych raczej opadły szczęki ze zdziwienia niż bagatelizowali problem. Dlatego ja bym poobserwowała i dowiedziała się, jak z innymi kolegami w klasie, co na to wychowawca, no i jak to widzą rodzice tego najlepszego kolegi - czy oni też woleliby wiedzieć i interweniować, czy to jakieś podejrzane towarzystwo uważające, że "chłopak nie może być święty"?
Pełna wersja