"zielona szkoła" a konieczność przyjmowania leków

09.03.12, 14:54
klasa córki w przyszłym roku ma jechać na 5 dni na zieloną szkołę. Abstrahując od tego czy córa na taki wyjazd się nadaje - mam inny problem. Codziennie rano i wieczorem ma inhalacje przez nebulizator, ponadto bierze wieczorem dodatkowe tabletki. Jak to wygląda na takich wyjazdach? Nie wiem czy córa będzie na tyle systematyczna żeby te leki przyjmować, a to ważne bo ma astmę. Ponadto dochodzi jeszcze dodatkowy lek w razie zaostrzenia objawów - i tu odpowiednie dawkowanie. Czy pani ma obowiązek się tym zająć? Jak to wygląda w praktyce?
    • andaba Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 09.03.12, 14:58
      Oczywiście, że pani ma obowiązek się zająć. Przed wyjazdem wypełniasz kartę, w niej piszesz o stanie zdrowia córki i wszystkie wytyczne n/t leków. Oprócz tego spotykasz się z nauczycielką, najlepiej na spokojnie dzień wcześniej, a nie tuż przed odjazdem) i przekazujesz leki z instrukcją stosowania. Pani na pewno dopilnuje.
      • przeciwcialo Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 09.03.12, 17:09
        Nauczycielka nie ma chyba obowiazku pilnowac dawkowania lekarstw.
        Organizator zielonej szkoły z reguły zapewnia opieke pielegniarska- przynajmniej moje dzieci zawsze taka opieke miały zagwarantowaną.
        • damakama Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 09.03.12, 19:14
          nie tylko nie ma obowiązku, ale wręcz jej nie wolno podawać żadnych lekarstw - w sumie możesz liczyć jedynie na pielęgniarkę (choć i ta musi być dokładnie poinformowana), albo na to, że nauczycielka będzie ryzykować naruszenie przepisów
          • andaba Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 09.03.12, 21:15
            damakama napisała:

            > nie tylko nie ma obowiązku, ale wręcz jej nie wolno podawać żadnych lekarstw -

            Nieprawda. Ostatecznie kilkoro moich na zielone szkoły jeździło i zawsze pani mówiła, że jeżeli któreś dziecko przyjmuje leki i matka ma watpliwości, czy je bedzie przyjmować lub w odpowiedmnim czasie, to prosi o przekazanie leków jej. Chyba personel pielęgniarski nie jest na zielonej szkole non stop, tylko pewnie jak w szkole - do południa, nie przyjedzie pielegniarka wieczór, żeby dać zyrtec.

            Co do pielęgniarek - to ona ma takie same urawienia jak chodzi o odawanie tabletek jak nauczycielka, no chyba, że trzeba byłoby zastrzyk dać. Możliwe, ze nauczycielka nie może odac np pyralginy, nie wiedząc czy dziecko nie uczulone, ale tak zgodnie z przepisami to i pielęgniarka nie może.
            • osimek Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 09.03.12, 21:32
              Pielęgniarka ma wykształcenie medyczne i ma obowiązek podawania leków, nauczyciel nie ma prawa podawać leków ponieważ nie posiada odpowiedniego wykształcenia sad
              Jeśli chodzi o zieloną szkołę to porozmawiaj z wychowawcą bo to zapewne ona/on będzie kierownikiem wycieczki i ona będzie ponosić odpowiedzialność. U nas jest tak że nauczyciel ma listę i leki dziecka, i podaje leki - mniejsze zło, mniejsze szanse na przedawkowanie lub zapomnienie. Dziecko też powinno mieć kartkę by pamiętało iść po leki.
              Najważniejsze to rozmowa dużo wcześniejsza z nauczycielem
              • marcin.slawski Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 09.03.12, 22:06
                Konia z rzędem temu, kto znajdzie wykładnię prawną, że wolno lub nie wolno w takiej konkretnej sytuacji smile
                Jeżeli rodzic wyraża na to zgodę, jeżeli są to stałe i niezbędne leki i jeżeli ich sposób podawania nie jest inwazyjny (iniekcje), to nauczyciel ma prawo podawać stałe leki podczas zielonej szkoły.
                Inaczej i rodzic też nie miałby prawa, nie mając wykształcenia medycznego.
                W interesie dziecka, za zgodą prawnych opiekunów i przede wszystkim ze zdrowym rozsądkiem najlepszym rozwiązaniem jest, aby leki podawał w tym wypadku wychowawca.
                Jakiś czas temu byłem bardzo zainteresowany tematem i pytałem wszelkie możliwe "instytucje": Sanepid, Kuratorium, Rzecznik Praw Dziecka, Lekarze, Rodzice - o taki właśnie przypadek. Nikt nie miał zastrzeżeń.
              • scher A panie nauczycielki 09.03.12, 23:06
                osimek napisała:

                > nauczyciel nie ma prawa podawać leków ponieważ nie posiada odpowiedniego wykształcenia

                A panie nauczycielki nadal swoje. Ministerstwo swoje, rodzice swoje, chore dzieci swoje - a panie nauczycielki swoje. Nie bo nie.
                • osimek Re: A panie nauczycielki 12.03.12, 12:56
                  Pewnie ze swoje, bo mam dziecko i wolę zadzwonić po pogotowie niż później mieć sprawę w sądzie, że podałam dziecku lek na który jest uczulony.
                  Poza tym Scher - czytają Twoje wypowiedzi najczęście nauczycieli szlag trafia, pomyśl dwa razy zanim coś napiszesz, albo zacznij pracować w szkole podstawowej lub gimnazjum
                  • mamusia1999 Re: A panie nauczycielki 12.03.12, 17:57
                    ale pytanie brzmi, czy nauczyciel moze podawac dziecku przyjmowany juz przewlekle lek, za zgoda i wg pisemnej instrukcji rodzicow.

                    na szczescie nasi nauczyciele moga. inaczej moja Mloda przegapilaby cale przedszkole: miala sklonnosc do drgawek goraczkowych i pewnie za kazdym kichnieciem musialaby zostac w domu = od wrzesnia do kwietnia non stop wink
                    a tak cale przedszkole wiedzialo, ze w lodowce jest wlewka diacepamu. nigdy nie byla potrzebna.

                    ze nie moze doraznie podac paracetamolu na bol glowy to jasne.
                  • scher Gdzie kończy się zdrowy rozsądek 12.03.12, 18:35
                    osimek napisała:

                    > Pewnie ze swoje, bo mam dziecko i wolę zadzwonić po pogotowie niż później mieć
                    > sprawę w sądzie, że podałam dziecku lek na który jest uczulony.

                    Nie przyszło ci do głowy, że można robić to co trzeba (podać lek choremu dziecku, którego jest się opiekunem), jednocześnie przestrzegając pewnych ustalonych zasad, żeby nie podać dziecku leku, na który jest uczulone?

                    Dla ciebie są tylko dwie skrajności? Podać dziecku lek i wylądować w więzieniu (jedna skrajność) albo nie podawać leków żadnemu dziecku z żadnych okolicznościach (druga skrajność)? Nie szukasz żadnych rozwiązań pośrednich?

                    No cóż, kolejny raz sprawdza się powiedzenie: Gdzie kończy się zdrowy rozsądek, zaczyna się oświata wink
    • marcin.slawski Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 09.03.12, 19:17
      Dziecko absolutnie nie może samo brać leków, zwłaszcza takich !
      Porozmawiaj z Panią teraz, aby później nie robiła wyrzutów, że jest obciążana dodatkowymi obowiązkami. Nie licz na opiekę pielęgniarską w ośrodku. Takowa najczęściej jest doraźna i w razie "przegapienia" leku nie będzie winnych (choć w praktyce winę ponosi kierownik wyjazdu).
      A praktycznie zrób tak:
      Spakuj leki w osobną, przeźroczystą, zamykaną torbę z wyraźnym opisem sposobu ich podawania. Napisz na torbie "WAŻNE !!!" oraz wyraźnie imię i nazwisko dziecka.
      Ja sobie przy tego typach leków drukuję dużą kartkę i wieszam w pokoju w widocznym miejscu. Możesz takową wydrukować, zalamitować i podkleić taśmą dwustronną smile Wówczas Pani zostanie jedynie jej przyklejenie. Jeśli dodatkowo córka będzie wiedziała co i kiedy ma brać - zyskasz dodatkową kontrolę nad podawanymi lekami.
      Lepiej się chyba zabezpieczyć tego nie da smile
      Nie odkładaj rozmowy z Panią na ten temat na czas zbiórki wyjazdowej. Każdy rodzic przekazuje kilka "ostatnich ważnych" informacji x kilkanaścioro dzieci = kilkadziesiąt informacji do zapamiętania uncertain
      Dla formalności, jako że podczas zielonych szkół nie ma kart kwalifikacyjnych, napisz informację adresowaną do kierownika wyjazdu. Podaj telefony kontaktowe do wszystkich, którzy w razie problemów wytłumaczą co i jak ( oboje rodzice, czasem dziadkowie). utrzymuj stały kontakt z wychowawcą ( wychwytuj wszystkie: "trochę trudniej oddycha", " ma mały katar", itp.)
      Jak wszystko zagra i masz zaufanie do wychowawcy bądź spokojna o córkę i ciesz się jej wyjazdem i nabywaniem nowych doświadczeń. A jeśli to jeszcze wyjazd nad morze, wiem z praktyki, że astma nie jest dokuczliwa wink
      • regli Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 09.03.12, 22:52
        Stanowisko Ministerstwa Zdrowia w sprawie możliwości podawania leków dzieciom przez nauczycieli w szkole i przedszkolu: www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=m15&ms=737&ml=pl&mi=737&mx=0&ma=15096 Może to również tyczyć wyjazdów szkolnych.
        I jeszcze inne publikacje w tym temacie: (ostatnia myślę, że to wydrukowania i przekazania nauczycielowi)
        www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=m15&ms=737&ml=pl&mi=737&mx=0&ma=14663
        www.men.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=180%3Aqone-s-wrod-nasq-wsparcie-dla-dzieci-przewlekle-chorych-&catid=25%3Awydarzenia-z-udziaem-ministrow&Itemid=34
        www.men.gov.pl/images/docs/Choroby/astma.pdf
        • marcin.slawski Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 09.03.12, 23:07
          Wielkie dzięki, bo przydadzą mi się bardzo poradniki smile
          Bardzo "podoba" mi się szczególnie to stanowisko Ministerstwa Zdrowia...
          Tak naprawdę nie zmienia nic, bo posyła do kolejnych "zakamarków" prawa. Kto przeprowdza przeszkolenia dotyczące podawania leków, co je reguluje, itp... ?
          Na marginesie Wam powiem, że obecnie nie ma obowiązku przekładania Sanepidowi książeczek zdrowia dla wychowawców kolonii, gdyż niedawne zmiany w prawie uniemożliwiły ich egzekwowanie przez brak przepisów "co w przypadku braku"...
          Naprawdę niezły bałagan w tym jest. Najważniejsze, aby zarówno wychowawcy jak i rodzice trzymali się zdrowego rozsądku.
      • dorek3 Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 11.03.12, 23:17
        Panie Marcinie, a co z astmatykami którzy jak wiadomo maja zestaw do przyjmowania na przewlekle i odrębny w przypadku zoastrzeń. Spakować wszystko razem + instrukcja ? Nebulizator podejrzewać że dziecku do bagażu, a resztę wychowawcy?
        • marcin.slawski Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 11.03.12, 23:35
          Wszystkie leki jak najbardziej razem z dokładnym opisem. Nebulizator w bagażu, wszystkie leki razem w jednej torbie. Może być też w bagażu głównym, gdyż wiedząc o chorobie dziecka wiemy o lekach i "przechwytujemy" je przy rozpakowywaniu.
          W przypadku zaostrzeń w pierwszej kolejności kontaktujemy się z rodzicem bez względu na opis leków (nawet lekarz ma tutaj drugorzędny głos wink ).
    • mama_misi Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 10.03.12, 12:02
      W praktyce wygląda to tak, że jadę z dzieckiem jako opiekun...

      Leki to nie problem, my mamy pojemniki w które rozdzielam leki na cały tydzień i córka sama o nich pamięta więc na zielonej szkole mogłaby to robić sama, rola pani polegałaby tylko na upewnieniu się czy aby na pewno wzięła. Inhalacje - ja od razu widzę nie umyte i nie wysterylizowane nebulizatory i to mnie skutecznie zniechęca. U nas jest jeszcze kwestia drenaży ale Was to nie dotyczy.
      Jeżeli córka nie jest zupełnie samodzielna, to chyba ewentualną decyzję trzeba podejmować po rozmowie z panią, bo w sumie póki co nawet nie wiesz, czy się zgodzi na te wszystkie zabiegi. Z tego co wiem, może ale nie musi - jej dobra wola. Na pielęgniarkę na zielonej szkole bym nie liczyła - u nas była tylko doraźnie.
    • jagoda2 Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 10.03.12, 16:12
      Moja córka była/jest nadal w bardzo podobnej sytuacji - ma alergię wziewną i non stop przyjmuje leki rano i wieczorem, spraye do nosa, wziewy (w razie potrzeby). Po raz pierwszy wyjechała na białą szkołę mając skończone 7,1 lat, następnie na zieloną szkołę mając 7,5 lat - nigdy nie było problemu z podawaniem leków, ale fakt - klasa mojej córki jest 12-osobowa, nie wszystkie dzieci zawsze jadą, więc bywa ich jeszcze mniej. Pani nie robiła najmniejszego problemu, ale może dlatego, że w naszej szkole wszystkim bardzo zależy, aby wszystkie dzieci wyjeżdżały na wspólne wyjazdy i w zasadzie nic nie stanowi problemu. Poza tym, być może pani miała tylko jedno takie dziecko do opieki, więc to też ułatwia sprawę. Dodatkowo okazało się, że pani (młoda dziewczyna po studiach) sama jest alergiczką, więc wziewy, sterydy etc. nie są jej obce, wie jak się zachować np. w przypadku duszności i to mnie bardzo uspokoiło. Moja córka nie musiała niczego pilnować sama, bo od tego jest właśnie wychowawca. Tak więc, z naszego doświadczenia mogę powiedzieć, że nigdy nie było żadnego problemu z lekami i po pierwszej białej szkole nie miałam już żadnych obaw co do leków. Na zielonych szkołach boję się również ukąszeń komarów, bo córka reaguje na nie megaalergicznie, ale to już jest osobna historia (histeria).
      [Niestety, nie uchroniło to mojej córki przed zapaleniem płuc, z którym wróciła po zielonej szkole w II klasie sad.]
      • asia_i_p Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 10.03.12, 16:55
        Moja córka nie musiała niczego pi
        > lnować sama, bo od tego jest właśnie wychowawca.
        A tu się doczepię, bo z efektami takiego myślenia muszę potem walczyć u moich licealistów. Wychowawca jest od tego, żeby 5 minut po terminie przyjęcia leku dyskretnie spytać "A lekarstwo już wzięłaś?", ale dziecko powinno mieć poczucie, że to ono samo pilnuje tego lekarstwa i samo za nie odpowiada.
        • jagoda2 Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 10.03.12, 17:06
          Licealista może tak, ale mówimy o dzieciach w pierwszych klasach szkoły podstawowej.
          Moja córka i tak jest niezła "w te klocki", bo sama potrafi rozpoznać duszności i wieczorem sama dopomina się o leki (rano, niestety, już nie). Zdecydowanie nie można ufać małym i nieco starszym dzieciom w kwestii leków.
          Jak pisałam wyżej, gdyby w naszej szkole dziecko nie wyjechało z powodu niechęci wychowawcy do podawania leków i monitorowania stanu dziecka, to byłby po prostu skandal. Zazwyczaj jest odwrotnie - to szkoła prosi rodziców dzieci z astmą, cukrzycą i innymi chorobami o to, żeby rodzice zaufali wychowawcom i puścili dzieci na wyjazd. Ale to pewnie kwestia szkoły i podejścia. U nas cała szkoła razem wyjeżdża w styczniu na narty, a w maju na rowery (2 x 7 dni), popołudniami mają normalne lekcje.
    • dorek3 Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 10.03.12, 20:23
      U nas była specjalna opieka pielęgniarska, na którą zrzucili się wszyscy rodzice. Leki zapakowałam, opisałam imieniem i nazwiskiemi i dołaczyłam szczegłowe dawkowae. Bardziej obawiałabym się sytuacji z której trzeba coś zmienić (np zaostrzenia w astmie), w takim przypadku chyba bym naległa na szybki kontakt i konsulacje telefoniczne.
      • i_jeszcze_jeden Re: "zielona szkoła" a konieczność przyjmowania l 12.03.12, 01:38
        Moja córka pojechała w zeszłym roku z lekami (dwoma) na obóz. No nie były to leki na astmę, tylko takie trochę lżejszego kalibru. Dałam dokładny opis, co ma kiedy brać, leki zostały przekazane pani - zgodnie z zasadami na tym obozie panującymi. No i pani podobno regularnie dawała, a córka podobno regularnie łykała. Ale jak policzyłam po powrocie, ile tego zostało, to wyszło mi, że chyba jednak łykała góra raz na dwa dni...
    • panna.sarabella dzięki za odpowiedzi 12.03.12, 09:54
      dzięki wszystkim za odpowiedzi.
      Wygląda wiec na to ze muszę liczyć na dobrą wolę wychowawczyni i muszę zacząć uczyć córkę jakie leki kiedy przyjmuje. Mamy jeszcze ponad pół roku do wyjazdu więc chyba damy radę. Stałe leki chyba opanuje, ale najbardziej boję się leków w przypadku zaostrzeń - tu mogę liczyc tylko na panią.

      Pozdrawiam
      • kanna Re: dzięki za odpowiedzi 13.03.12, 17:21
        Nie rozumiesz, to DOROSŁY ma pilnować podawania leków, nie dziecko. Niczego córki nie ucz! I nie dawaj jej leków, daj dorosłemu.

        Na obozach moich dzieci jest zakaz dawania dzieciom leków, jakichkolwiek - wszystkie przejmują dorośli.
        • mama_misi Re: dzięki za odpowiedzi 13.03.12, 18:38
          Nie zgadzam się z Tobą.
          Mam córkę z mukowiscydozą. To ona ma pamiętać o lekach mimo, iż ma niespełna 9 lat, bo to ONA jest chora. Ja nadzoruję, zwykle dyskretnie. Jeżeli jako mała dziewczynka będzie brała te leki świadomie to i jako nastolatka będzie o nich pamiętała, bo po prostu leki są częścią jej życia. Wyręczające we wszystkim i "głaszczące", "biedne" chore dzieci matki, zwykle wychowują kaleki, które w dorosłym życiu nie mają pojęcia który lek kiedy wziąć, bo mama zawsze dawała odpowiednią tabletkę a tu nagle w wieku nastu lat, ktoś od nich wymaga aby wiedziały co stosują...

          Oczywiście w przypadku zielonej szkoły, dla bezpieczeństwa, leki może mieć pani, ale to dziecko ma pamiętać aby iść do pani i się upomnieć o tabletki. Oczywiście mówię tu o stałych lekach, bo jak coś dziecko bierze czasami to już nie koniecznie w wieku kilku lat musi to ogarniać.
          • mamusia1999 Re: dzięki za odpowiedzi 13.03.12, 19:13
            gorsze to, ze takie kompletne uzaleznienie od matki/opiekuna w kwestii lekarstw/gimnastyki etc jakos promieniuje na inne obszary zycia i z dzieci o szczegolnych potrzebach robi kaleki.

            bardzo drastycznie opisuje to moja przyjaciolka, rehabilitujaca dzieci po wypadkach, z trwalym kalectwem roznego stopnia. wypuszcza z kliniki do domu zywotne, radzace sobie ( na wozku, o kulach, z proteza etc), usmiechniete dzieci, a po pol roku wracaja wlasnie zdeprymowane kaleki. rodzice zaglaskali.
          • marcin.slawski Re: dzięki za odpowiedzi 13.03.12, 19:18
            Oczywiście, że dobrze gdy dziecko wie kiedy i co ma zażyć, jednak przy wyjazdach grupowych nie wolno mu tego robić samemu, jak też posiadać jakichkolwiek leków. Choć przyjmującemu na stałe leki można w pewnym sensie zaufać, jednak grupa dzieci ma swoje prawa. Nie wiadomo czy komuś nie wpadnie pomysł na zabawę lekami, czy dla zaimponowania rówieśnikom któremuś z dzieci nie wpadnie do głowy "łyknięcie", itp.
            Za to wszystko odpowiada kierownik wyjazdu i zasada musi ("musi", nie "powinna") być taka: Wszystkie leki wędrują do wychowawcy za wiedzą kierownika wyjazdu. Kto je będzie podawał to już odrębna sprawa.
            Jestem bardzo "za", aby dziecko pamiętało o porze leków, jak i jakie powinno zażyć, jednak samo ich podanie musi wykonać osoba dorosła, upoważniona przez rodzica.
            Podczas minionych zimowisk pewien 9 latek nie zgodził się z częstotliwością zażywania jednego z leków. Szybki telefon do rodzica i okazało się, że rodzic się pomylił. Dziecko miało rację. Stąd wniosek, że świadomość dziecka o zażywanych lekach jest jak najbardziej wskazana.
            • panna.sarabella Re: dzięki za odpowiedzi 13.03.12, 22:08
              nie zrozumieliście mnie. Nie zamierzam córce dać tych leków, żeby brała je sama, ale żeby wiedziała ze np nauczycielka nie dała jej jednego czy dwóch, albo że dała wieczorem lek, który powinna brać rano lub odwrotnie. Póki co córka dostaje ode mnie tabletki i nie interesuje ją jakie, jakiego koloru, kształtu itp. Tego właśnie ją chcę nauczyć, a także tego ze pojemnik do nebulizatora po każdym użyciu należy umyć...
              • bogusia1231 Re: dzięki za odpowiedzi 14.03.12, 17:16
                Na koloni dziecko miało leki i karteczkę co i jak stosować, umówiłam się z Panią, że młody jej to da zaraz po przyjeździe - młody zapomniał dać Pani, ale w pierwszy wieczór leki przyjął sam, na drugi dzień już dał Pani i Pani je dawkowała (ja się bałam eksperymentów młodych).
              • ib_k Re: dzięki za odpowiedzi 14.03.12, 17:45
                > , ale żeby wiedziała ze np nauczycielka nie dała jej jednego czy dwóch, albo że
                > dała wieczorem lek, który powinna brać rano lub odwrotnie.

                a nie możesz po prostu przygotować dawek w tygodniowych pojemnikach?, i nauczycielce będzie łatwiej i dziecku
          • kanna Re: dzięki za odpowiedzi 14.03.12, 18:24
            Jako powód ZAKAZU dawania dzieciom jakichkolwiek leków podano historie dziewczynki, która dostała od mamusi witaminy, z nakazem brania codziennie jednej.
            Wzięła hurtem 7 przed wyjazdem, bo zapomniała wcześniej, a się bała zawieźć do domu. Dzieci miewają dziwne pomysły.

            Dziecko należy nauczyć, że ma się zgłosić do pani/pielęgniarki wieczorem po leki. Tyle.
Pełna wersja