Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka

21.03.12, 20:38
Witam ponownie!
Jak już wcześniej pisałam starszy syn chodzi do oddziału przedszkolnego w szkole. Teraz nie ma jeszcze zbyt wiele odrabiania prac domowych ze szkoły, ale chodzi na reedukację, gdzie zawsze ma zadawane ok 7 stron. Powinniśmy (on powinien) pracować regularnie - codziennie. Ale każde "zmuszenie" go do np. pokolorowania 1 strony jest horrorem a jak już się uda to 10 razy wstaje albo biega po pokoju, albo coś majstruje, albo skubie ołówek i w konsekwencji coś co powinno mu zająć 15 min, zajmuje mu godzinę i 10 min. Nie pomaga już system motywacyjny, on chce nagrody tu i teraz, konsekwencje tykające też nie wchodzą w grę - olewa sprawę sad Mam taki ciężki egzemplarz w domu a jestem świadoma, że jeśli nie zacznę coś z tym robić, potem będzie tylko gorzej.
Co można zrobić, żeby takie odrabianie lekcji stało się mniej dokuczliwe dla obu stron - ucznia i rodziców?
    • iwoniaw Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 21.03.12, 21:41
      Ale on ma jakieś deficyty zdiagnozowane, czy po prostu nie może się skupić?
      Bo w pierwszym przypadku pytałabym o radę specjalistów od tych konkretnych problemów, w drugim - niestety - siadała przy nim i pilnowała, żeby siedział i utrzymywał w miarę przyzwoite tempo tego kolorowania, czy co tam robi. I chwaliła, że mu dobrze idzie i podkreślała potem, jak szybko skończył i ile teraz ma czasu na zabawę dzięki temu, że się sprężył.
      • jakw Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 21.03.12, 21:55
        iwoniaw napisała:

        > Ale on ma jakieś deficyty zdiagnozowane, czy po prostu nie może się skupić?
        Zapewne ma, skoro specjaliści zadają mu pracę domową. A skupienie się to już zupełnie inna para kaloszy.
    • 71tosia Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 21.03.12, 22:42
      7 stron kolorowanek dla 6 latka!!! I to dla dziecka z deficytem uwagi. I to specjalisci od reedukacji wymyslili?
      • verdana Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 21.03.12, 23:11
        Natychmiast zmienić reedukatora. natychmiast - nie czekać nawet jeden dzień.
        Dziecko z deficytami NIE MA PRAWA się przemęczać, bo wtedy deficyt pogłębia się, zamiast maleć. Dziecko, ktore ma zmęczoną rekę pisze i rysuje coraz gorzej, a ręka "zapamiętuje" niewłasciwe ruchy. 7 stron dziennie może zadawać tylko idiota, przepraszam za wyrazenie.
        Poza tym lada moment do deficytów dojdzie totalna niechęć do nauki. W takim wypadu brak jakiejkolwiek reedukacji jest bez porównania lepszy od tego, co niedouczony specjalista kaze dziecku robić.
        • asia_i_p Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 21.03.12, 23:35
          A to nie jest 7 stron na tydzień, żeby sobie robił jedną dziennie?
        • przeciwcialo Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 22.03.12, 06:47
          Co tak ostro?
          Ile razy w tyg dzieciak chodzi na reedukację? Może ten zakres to na cały tydzień bo zajęcia raz w tygodniu? Wtyedy wypada strona dziennie więc żaden kosmos.
          • 71tosia Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 22.03.12, 19:04
            nawet 1 strona szlaczkow przy deficytach uwagi i slabej koordynacji wzrokowej to koszmar dla tak malego dziecka. Raczke w tym wieku mozna wyrabiac bawiac sie: plastelina, farbki, nozyczki sa bardziej efektywne niz rysowanie strony szlaczkow. A jak juz koniecznie rysowac to raczej kolorowac cos fajnego co zainteresuje malego: dinozaury, samochody, ptaszki, roboty etc
            • verdana Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 22.03.12, 19:17
              Strona dziennie dla siedmiolatka to strona DODATKOWO. jeszcze są lekcje.
              Poza tym nikt nie powinien wymagać pracy 7 dni w tygodniu od małego dziecka. Podejrzewam, ze nie da sie nawet w tygodniu robic cdziennie jednej strony - czasem jest wiecej lekcji, czasem zajecia dodatkowe.
              Obrzydzanie wszelkiej nauki - to jedyne, co dziecko osiągnie. Owszem, ręke trzeba wyrabiać, ale nie w tak nudny i monotonny sposób.
              • joanna669 Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 22.03.12, 19:58
                Syn chodzi jeszcze do zerówki. Ze szkoły nie ma dużo lekcji. Raz na tydzień pokolorowanie rysunku, albo uzupełnienie zaległości (reedukację ma w czasie zajęć w szkole). Nie znosi rysowania, kolorowania. Lepiej wychodzi mu pisanie literek po śladzie (też z reedukacji). Ale o to żeby przysiadł do lekcji jest wielka walka, cały czas trzeba przy nim siedzieć, ponieważ gdy spuści się go z oka, to on zajmuje się już wszystkim innym, niż tym czym ma się zajmować.
                Mały jest pod obserwacją psychologa w Poradni oraz pedagoga w szkole (w grę wchodzi jeszcze deficyt uwagi).
                Jeśli chodzi o naukę wierszy, czy też piosenek na pamięć uczy się np. podskakując, to samo z zajęciami z logopedii, tutaj nie ma żadnego problemu. Ale ćwiczenia z motoryki małej (typu pisanie literek) nie da się wykonać w podskokach.
                A może są na rynku jakieś suplementy diety, które pomagają się trochę skoncentrować?
                Bo teraz jest problem z naprawdę niewielką ilością zadań do wykonania, a w kolejnych latach tego będzie coraz więcej.
                • 71tosia Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 22.03.12, 23:03
                  mam wrazenie ze i reedukatoray i ty przesadzacie. Dziecko w tym wieku nawet jak nie ma deficytu uwagi nie bedzie chetnie siedzialo przy biurku i 'odrabialo lekcji' A czym on chce sie zajmowac? To troche trudniejsze bo mniej standartowe dla 'reedukatora' ale moze tak ukierunkowac jego zabawy by powiazac to z reedukacja. Np jak lubi samochody to niech je koloruje, oblepia plastelina, uklada z klockow itd. Jak bedziesz 6 latka katowac 'szlaczkami' ktorych nienawidzi to w nastepnych latach problem bedzie sie potegowal a nie znikal.
                  • morekac Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 22.03.12, 23:47
                    Jako 7-latka bez jakichkolwiek deficytów toczyłam pianę z ust na widok szlaczków. Tak tego nienawidziłam, że pamiętam to do dzisiaj...
                  • mama303 Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 23.03.12, 06:56
                    Nie uważam, że 6 latek nie jest w stanie codziennie w domu posiedzieć nad zadanymi lekcjami. Bez przesady, teraz sześciolatki w I klasie ucza sie pisać, mają prace domowe.Jak jest duży opór to trzeba pomóc dopilnowac a nie całkiem odpuszczać.
                    • 71tosia Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 23.03.12, 10:20
                      tak tak za chwile 5 latki bedziemy sadzac przy biurku i zmuszac do odrabiania lekcji. Tylko co zostanie z kreatywnosci takiego czlowieka? Dziecko w tym wieku MUSI sie bawic im wiecej tym lepiej, bo to je naprawde rozwija a nie robienie szlaczkow.
                      • mama303 Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 23.03.12, 19:20
                        71tosia napisała:

                        > Dziecko w tym wieku MUSI sie bawic im wiecej tym lepiej, bo to je naprawde rozwija a nie robienie szlaczkow.

                        A ktoś mu broni sie bawić?
                    • jakw Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 23.03.12, 19:35
                      mama303 napisała:

                      > Nie uważam, że 6 latek nie jest w stanie codziennie w domu posiedzieć nad zadan
                      > ymi lekcjami. Bez przesady, teraz sześciolatki w I klasie ucza sie pisać, mają
                      > prace domowe.Jak jest duży opór to trzeba pomóc dopilnowac a nie całkiem odpusz
                      > czać.
                      Z tym, że 6-latki z deficytami to raczej zostały jeszcze w zerówce, więc nie wiem na ile takie porównania są sensowne.
                      • verdana Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 23.03.12, 19:38
                        Prblem w tym, że zmuszanie szesciolatka z deficytami, aby siedział i z placzem robił to, co wychodzi mu najgorzej - to fatalny start w szkolne życie. Gorszy, niż niewyrównane deficyty.
                        • joanna669 Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 23.03.12, 20:57
                          Dziś odrabialiśmy lekcje, oczywiście nie obyło się bez spadania z krzesła i udawania martwego, to ja na to, że mnie to nie rusza i ma siadać i kolorować dalej. Ponadto co 10 minut wybiegał do drugiego pokoju (pustego) i wracał.
                          Żeby pokolorował rysunek umówiłam się, że ja pokoloruję 2 piłki a on 4 i zrobimy konkurs na najładniejszą piłkę. Jakoś poszło. Jutro odrabianie lekcji ciąg dalszy.
                          Ja nie odpuszczam tak łatwo a nie wyobrażam sobie, żeby poszedł na zajęcia bez pracy domowej. I dopóki to ja mogę decydować taka sytuacja się nie wydarzy. I oby mi wystarczyło cierpliwości.
                          W domu mam też młodszy egzemplarz (syn 5,5l), którego trzeba odciągać od książeczek, potrafi rysować godzinami. W ubiegłym tygodniu wyganiałam go na rower z domu, jak robił siódmą z kolei stronę w książeczce. Ja natomiast sama całkiem lubiłam naukę, byłam bardzo obowiązkowa a jeszcze bardziej lubiłam sukcesy z tego tytułu, ale miałam też swoje życie prywatne i nigdy nie chciałabym, żeby któryś z moich synów całymi dniami ślęczał nad książkami. I gdzie tu znaleźć złoty środek, jak jednego trzeba zaganiać, a drugiego odganiać od książek smile
                          • berdebul Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 24.03.12, 09:29
                            joanna669 napisała:

                            > Dziś odrabialiśmy lekcje, oczywiście nie obyło się bez spadania z krzesła i uda
                            > wania martwego, to ja na to, że mnie to nie rusza i ma siadać i kolorować dalej

                            A próbowałaś posadzić go na piłce? Albo poduszce rehabilitacyjnej (okrągła, z wypustkami) - pozwalają się bujać, wiercić i paradoksalnie lepiej skupić na zadaniu?

                            Szlaczków i wszelkich ćwiczeń na usprawnianie małej motoryki nienawidziłam. Do tej pory pamiętam jak przekalkowywałam po kilka obrazków dziennie, wypełniałam linijki szlaczków itd, bezsensowny koszmar. W żaden sposób to nie pomogło. Pismo stało się ładniejsze w wieku lat nastu, po prostu coś zaskoczyło. Zmieniłam też przybory do pisania - tylko ołówki z nakładkami ułatwiającymi trzymanie, albo pióro.
                        • mama303 Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 24.03.12, 09:02
                          verdana napisała:

                          > Prblem w tym, że zmuszanie szesciolatka z deficytami, aby siedział i z placzem
                          > robił to, co wychodzi mu najgorzej - to fatalny start w szkolne życie. Gorszy,
                          > niż niewyrównane deficyty.

                          a siedmiolatka juz byś zmuszała?
                          • verdana Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 27.03.12, 22:11
                            Zmuszałam.
                            I zmarnowałam mu karierę szkolną. Jego siostry i brata, z dokładnie takimi samymi deficytami i bardzo podobnym charakterem (brata, siostra jest pracowita...) nie zmuszałam. Naprawdę, różnica w stosunku do szkoły, obowiązków szkolnych, zainteresowanie lekcjami i ogólnym stosunkiem do życia - porazająca.
                            • przeciwcialo Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 27.03.12, 22:29
                              Jednostak pracowita chciała nadrobic, to mniej pracowite olało sprawę bo....ma deficyty.
                              • verdana Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 27.03.12, 22:39
                                I jednostka pracowita skończyła z dokładnie takimi samymi deficytami, jak ta, co olała i z takim samym wykształceniem. Za to bez cieżkiej nerwicy.
                                • verdana Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 27.03.12, 22:47
                                  Nie, wróć.
                                  Jednostka 1- leniwa, zmuszana groźbami do pracy nad deficytami przez osiem lat. Fatalne wyniki w szkole, niechęć do szkoły, nerwica, dysortografia jak była, tak została.
                                  Jednostka 2 - pracowita. Nie zmuszana do pracy nad deficytami, choć pilnowana, aby coś jednak robiła. Przez osiem lat. Deficyty jak były, tak zostały. Nerwicy brak, wyniki w szkole b. dobre.
                                  Obie jednostki obecnie pisza doktorat.
                                  Jedniostka 3 - praca nad deficytami, bez szczególnego nacisku 8 lat. Nacisk kładzony przez reedukatora, w domu jedynie pilnowanie ogólne, aby zeszytu były wypełniane, wszkaże w dowolnym tempie i terminie (ogółem kilkaset stron ćwiczeń) Efekty zerowe. Wyniki w szkole przeciętne.
                                  Równie dobrze mozna było odtańczyć taniec deszczui okadzać. Ostatni redukator przyznał rację - akurat na dysortografię (a nie nieznajomość ortografii) ćwiuczenia niemal nie wpływają. Szkoda czasu. Poradzono nabycie laptopa.
                                  • mama303 Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 28.03.12, 06:43
                                    Czyli wszystkie jednostki jednak w pewein sposób jednak kontrolowałaś tyle że pierwszy egzemplarz z napinką własną a pozostałe już się wyluzowałaś smile.
                                    Nie było tak że olałaś deficyty jak tu doradzasz innym.
                            • mama303 Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 28.03.12, 06:39
                              verdana napisała:

                              > Zmuszałam.
                              > I zmarnowałam mu karierę szkolną. Jego siostry i brata, z dokładnie takimi sam
                              > ymi deficytami i bardzo podobnym charakterem (brata, siostra jest pracowita...)
                              > nie zmuszałam. Naprawdę, różnica w stosunku do szkoły, obowiązków szkolnych, z
                              > ainteresowanie lekcjami i ogólnym stosunkiem do życia - porazająca.

                              Czyli generalnie nie ważne czy to szęscio czy siedmiolatek. Poprostu nigdy bys nie zmuszała.
                      • mama303 Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 24.03.12, 09:01
                        jakw napisała:

                        > Z tym, że 6-latki z deficytami to raczej zostały jeszcze w zerówce, więc nie wi
                        > em na ile takie porównania są sensowne.

                        Niekoniecznie, deficyty to "wychodzą" potem. W wieku 6 lat decydują rodzice i 6 latek np. z zaburzeniem koncektracji czy z problemami manualnymi czy nawet z ryzykiem dysleksji ma prawo znaleźc się w I klasie.a niedługo wszystkie 6 latki znajda sie w klasie I.
                      • przeciwcialo Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 27.03.12, 22:27
                        Teraz słowo wytrych- deficyt funkcjonuje powszechnie i w dużych ilościach.
    • morekac Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 22.03.12, 10:03
      masz 2 wyjścia: albo odpuszczasz, albo młody odrabia to przy wysprzątanym do biurku (żadnych rozpraszaczy), ty zaś pilnujesz, żeby się nie ruszył od biurka, dopóki nie zrobi. Jak cerber. Nie komentujesz, że krzywo, że niestarannie, że coś tam. Możesz powiedzieć, że strasznie mu współczujesz, ale mus to mus. Trudno. Chwalisz, że zrobił szybciej niż poprzednio. Chwalisz, że wyszło mu takie piękne A, całkowicie zaniedbując niepodobne do niczego O.
      Przy czym reedukację można prowadzić nie tylko za pomocą pisania w zeszycie i może w jego przypadku lepsze byłyby inne sposoby?
    • triss_merigold6 Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 22.03.12, 11:01
      Pozbyć się z biurka wszelkich rozpraszaczy - żadnych zabawek, plasteliny, karteczek, muzyki i siedzieć przy dziecku aż zrobi tłumacząc, że im sprawniej wykona, tym szybciej będzie mógł wrócić do zabawy.
      Porozmawiać z reedukatorem czy aby na pewno kolorowanie jest jedyną możliwą opcją.
      Pocieszę Cię, jak będziesz pilnować to po jakimś czasie te jazdy przejdą, a dziecko usprawni sobie rękę i nie będzie to dla niego takie uciążliwe.
      Mój pierwszak przez pierwsze tygodnie szkoły ryczał nad każdą linijką jaką miał zapisać literami (ćwiczenie pisowni), męczył się, rozpraszał, a teraz w II semestrze już w miarę sprawnie pisze zdania i odrabia te lekcje szybko. A zadawane mieli i mają dużo i regularnie.
    • twojabogini Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 22.03.12, 11:32
      Dziecko nie dlatego nie pracuje, że nie chce,tylko dlatego, że nie może. Trzeba poobserwować dziecko i poszukać przyczyn jego trudności. Wiem, że system działa tak, że wyłapuje się dzieci słabiej sobie radzące i kieruje się je na reedukacje, która polega na tym, że dostają więcej zadań do wykonania, tylko na łatwiejszym poziomie. To bzdura!!!

      Po pierwsze zbadaj dziecku wzrok u dobrego okulisty, dobrze by było, aby specjalizował się w optometrii. Może to być też specjalista, który współpracuje z placówkami edukacyjnymi dla dzieci słabowidzących. Ważne jest ustalenie nie tylko wad związanych z ostrością widzenia, ale także astygmatyzmu, problemu z widzeniem przestrzennym, akomodacją oka, symetryczną pracą oczu.
      Czy dziecko skarży się na bóle głowy? Po jakim czasie nie chce pracować? Czy jeśli jest w stresie niechęć do pracy jest silniejsza? Poobserwuj i przekaż te informacje lekarzowi. W jakiej odległości siada oglądając filmy? Czy przechyla głowę, odsuwa ją albo nachyla nad zeszytem? To wszystko pomoże lekarzowi postawić właściwą diagnozę. Warto popracować nad pracą oczu stosując ćwiczenia oczu - zapytaj specjalistę o jakiś zestaw do domu.

      Sugeruję badanie wzroku, bo to najczęstsze zaburzenie na tym etapie rozwoju. Kierunek badań zawsze jednak najlepiej wyznaczają rodzice bo to oni znają swoje dziecko. Jak ze słuchem, a może przy długim siedzeniu dziecko odczuwa ból bo ma słabe mięśnie brzucha i pleców? Warto też zgłosić się do poradni pedagogicznej, sprawującej opiekę nad szkołą. Dziecku wykonane zostaną tam nieodpłatnie badania diagnostyczne, które pozwolą określić rodzaj problemów z jakim boryka się dziecko. Psycholog na twoją prośbę wystawi również instrukcję dla nauczyciela (np. więcej czasu na ćwiczenia pisemne, odczytywanie poleceń, umożliwienie chwili ruchu w trakcie długich zajęć). Warto pamiętać, że np. stwierdzenie słabej koordynacji ręka oko, to dopiero początek drogi. Potem trzeba ustalić z czego ta słaba koordynacja się bierze - możliwe przyczyny to np. przykurcze mięśni, coraz częstszy u małych dzieci zespół cieśni nadgarstka lub stan zapalny (gry komputerowe i telewizyjne w nadmiarze), albo zaburzenia widzenia.
      Zawsze bądź po stronie swojego synka, w zetknięciu ze szkołą jest bezbronny! Zamiast kolorowanek rysujcie bombowce, pożary, (albo co tam maluch lubi, wszystkie dzieci lubią rysować wielką pizzę na ogromnym kartonie i kolorować dodatki, robota na parę dni - a pod koniec tygodnia - w nagrodę pizza) na początek czarnym grubym flamastrem, później może mały będzie miał ochotę pokolorować np. ogień (nie krytykuj braku dokładności - chodzi o to żeby ruszał ręką kontrolując tą czynność wzrokiem, a nie żeby rysunek był idealnie pokolorowany) - ręka tez się wyrobi.
      Zrezygnowałabym tez z nauki przy biurku, żeby "wyrabiać nawyk". Wiele 7-latków lepiej uczy się będąc w ruchu, tak że rysunki można wykonywać i kolorować na kartonie rozłożonym na podłodze, na brystolu przypiętym do ściany. itp. Im więcej różnorodnych czynności tym lepiej. Wycinajcie, lepcie, malujcie, także palcami. Niech "reedukacja" będzie zabawą, a nie katorgą.



    • mama-ola Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 22.03.12, 15:03
      Moje dziecko nie ma stwierdzonych deficytów, a tak samo nie znosi kolorowania i nie wysiedzi przy zadaniu domowych - podczas odrabiania wstaje, wraca, lata gdzieś, znów wraca itd.
      Jestem świeżo po wywiadówce - większość jego klasy tak ma. To normalne w tym wieku.
      Wychowawczyni powiedziała, że stara się nie zadawać nic do domu, jeśli już coś zada, to to, czego dzieci nie skończyły na lekcji.

      Jeśli Twój syn ma tak dużo ciągle zadawane, to serdecznie mu współczuję.
      Wydaje mi się, że można by go uczyć inaczej, np. ruchowo. Np. dzielenie na sylaby - klaszczemy zi-ma (normalnym głosem), zi-ma (po cichu), zi!-ma! (krzyczymy). I trudniejsze wyrazy w ten sam sposób. Albo rozpoznawanie głosek - jest "a" w wyrazie czy go nie ma? Mówisz jakiś wyraz, np. szal, i jak syn usłyszy "a", to ma kucnąć, a jak nie usłyszy "a", to nic nie ma zrobić (albo coś innego, np. podnieść nogę).
      itp. itd.
      Jest wiele sposobów na uczenie programu klasy I nie nad kartką, ale w ruchu.
      Choć oczywiście z wszystkim tak się nie da.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia
      • mama303 Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 22.03.12, 17:53
        mama-ola napisała:

        > Jest wiele sposobów na uczenie programu klasy I nie nad kartką, ale w ruchu.
        > Choć oczywiście z wszystkim tak się nie da.

        Tylko pewnie chodzi o ćwiczenie rączki i uważam że jedna strona takich ćwiczeń manualnych dziennie to nie jest przesada.
    • mama-ola Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 22.03.12, 15:11
      > Co można zrobić, żeby takie odrabianie lekcji stało się mniej dokuczliwe dla ob
      > u stron - ucznia i rodziców?

      Dowiedziałabym się na Twoim miejscu, co ma kształcić dane ćwiczenie. Jeśli rękę - to nie ma rady, musi się odbywać na papierze (szlaczki, literki, niewychodzenie za linię).

      Ale być może niektóre zadania nie mają na celu ćwiczenia ręki, tylko rozpoznawanie kolorów, sekwencji kolorów, skupianie uwagi. Mam tu na myśli ćwiczenia typu: cały rząd gwiazdek, pierwsze trzy np. niebieska, czerwona, żółta; reszta białe. I polecenie: pokoloruj dalej według wzoru. Tutaj celem jest nie samo pokolorowanie, tylko dobór odpowiednich kolorów, skupienie uwagi, zrozumienie wzoru itd. To chyba mozna by ćwiczyć na klockach. (Zapytaj może w poradni?)

      Być może niektóre ćwiczenia można by rozciąć i wykonać manipulacyjnie. U syna widziałam np. takie - połącz wielką literę z odpowiednią małą. I rozsypka liter: A e I a u E i U. Łączył to na kartce liniami. A równie dobrze można by to wyciąć i manipulacyjnie utworzyć pary. A potem jeszcze parami nakleić na kartkę. Być może to dla ruchliwego dziecka byłoby ciekawsze.
    • mama303 Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 22.03.12, 17:58
      joanna669 napisała:

      > Co można zrobić, żeby takie odrabianie lekcji stało się mniej dokuczliwe dla ob
      > u stron - ucznia i rodziców?

      No cóż trzeba usiąść z dzieckiem i przypilnować, może cos pomóc np: "ja pokoloruje ci cos tam a Ty coś tam"A może on cos innego woli z manualnych ćwiczeń niż kolorowanie, np kalkowanie, rysowanie po ponumerowanych kropkach, wycinanie itd, itp.
    • igajos Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 23.03.12, 12:38
      tak trochę z innej beczki. Mój syn - sześciolatek w pierwszej klasie - zdecydowanie lepiej i szybciej odrabia lekcje, jak nie siedzi na krześle, tylko na piłce. Wierci się, buja, podskakuje i na początku myślałam, że piłka to nie był dobry pomysł. Ale samo odrabianie lekcji idzie mu szybciej niż jak czasami wybiera krzesło i ma na nim wysiedzieć. Wtedy co chwilę znajduje pretekst, żeby zrobić przerwę.
      Inna sprawa, że codziennie strona dodatkowych zadań to wydaje mi się dużo. Jedna - dwie linijki szlaczków, albo coś niewielkiego do pokolorowania. Tyle syn robił pod koniec zerówki ze względu na "słabą" rękę. A i tak był bardzo nieszczęśliwy.
      Może więcej rzeczy w formie zabawy. U nas hitem było rysowanie potworów - dorosły rysował "początek" - zazwyczaj jakiś bazgrołek, albo kilka kresek, a młody dorysowywał resztę tak, żeby wyszedł potwór. Tematyka oczywiście dowolna, zgodna z gustem i upodobaniami dziecka.
    • myszaw Re: Odrabianie lekcji - koszmar 7 latka 27.03.12, 21:24
      Lekcje to jakiś koszmar... A jak jeszcze słucha się rodziców na wywiadówkach, którzy niemal pytają się o każdą pracę domową albo upewniają się czy to za trzy, czy cztery dni odbędzie się kartkówka... Niestety, brak pracy domowej to również nauczka dla dziecka. Co prawda nie nauczy się, że "Karolinka ma w koszyczku 5 pisanek, a Jaś - 8" albo "nie" z czasownikami pisze się rozłącznie", ale nauczy się, że matka troszczy się o swoje dzieci, naogół ma rację, nauczycielka - jak obiecała postawić dwóję za brak pracy domowej, tak postawiła, a ojciec - wkurza się jak jego syn przynosi dwóję. Nie poświęcajcie się ponad miarę, bo nie nauczycie dziecka odpowiedzialności (pal licho pracę domową z biologii, ale potem na studiach - katastrofa). W wypadku moich dzieci, zawsze prosiłam o szybkie przekazywanie mi informacji nt. niewypełniania obowiązków, a potem ... no cóż ... nie ma obowiązków - nie ma przywilejów (tak samo macie w pracy, nieprawdaż?) mysza z mamrodzine.pl
Pełna wersja