niebieska32
03.04.12, 19:50
Syn ma prawie 5 lat.Od poltora roku chodzi na zajecia "pilkarskie maluszki"Socacatots..Z jednej strony strasznie chce chodzic i do tej pory spisywal sie tam swietnie.Natomiat od miesiaca na zajeciach troche "pajacuje"..Trener daje do wykonania zadania ,to on czesc robi po swojemu..Czesto mowi,ze jest zmeczony i siada na lawce..Zajecia sa o 18.Fakt,ze moze byc zmeczony,ale inne dzieci jakos daja radę...Denerwuje mnie to,ze zamiast cwiczyc wiesza sie na drabince,chodzi wolno ,pije ciagle itd...Z kolei jak mu juz dzis powiedzialam,ze jak nie bedzie chcial tam cwiczyc to go wypisze..Ze nie musi tam chodzic...To krzyczy ,ze chce..Nawet sie poplakal,zebym go nie wypisywala...Ponoc jest zdolny...Z rodziny sportowcow zreszta...Ale bez sensu takie chodzenie na sile..Ale z drugiej mowi,ze strasznie chce...Jak mowie,przez ponad poltora roku cwiczyl wzorowo..Teraz jakis kryzys,wygupy itd...czy to taki etap? Czy moze nie dojrzal do takich cwiczen? Czy nie ma jednak charakteru sportowca? Moze ktos mial podobnie ze swoim dzieckiem..Bede wdzieczna,za jakies rady i spostrzezenia...