do rodziców dzieci noszonych na rękach w niemowlęc

13.04.12, 10:25

Powiedzcie mi proszę czy Wasze dużo noszone w niemowlęctwie na rękach dzieci, usypiane, nie zostawiane wrzeszczące w łóżeczku same itd wyrosły na rozpieszczone dzieci i niedobre dzieci?

Bo takie rzeczy mi się wmawia tym bardziej, że to moje pierwsze dziecko więc uważa się, że ja nie mam o tym zielonego pojęcia.

z góry dziękuję za odpowiedzi, dodam jedynie, że teraz mój brzdąc ma pół roku.
    • sabciasal Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 10:30
      ja mam wspaniałe dzieci. w niemowlęctwie noszone na rękach, śpiące z rodzicami, karmione na żądanie, nigdy nie zostawiane aby się wypłakało.
      nie daj sięsmile
      • marysi.aa Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 10:31
        dzięki!!smile
      • oliwija Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 17:06
        moaj 12 latka była noszona spała ze mną jeszcze w zesżłym roku... wcale nie jest rozpieszczona niedobra itd.........
        jest cudna
    • fogito Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 10:37
      marysi.aa napisała:

      >
      > Powiedzcie mi proszę czy Wasze dużo noszone w niemowlęctwie na rękach dzieci, u
      > sypiane, nie zostawiane wrzeszczące w łóżeczku same itd wyrosły na rozpieszczon
      > e dzieci i niedobre dzieci?

      Nie smile To bardzo spokojne dzieci. Przynajmniej mój syn (8 lat), który nigdy się w łóżeczku wypłakiwać nie musiał, bo mama była na każde zawołanie. Nigdy nie urządzał żadnych histerii, nie jęczał, nie płakał, nie wymuszał. Jest pewny siebie i tego, że w razie problemów mama jest obok i zaradzi wszystkiemu albo prawie wszystkiemu smile

      > Bo takie rzeczy mi się wmawia tym bardziej, że to moje pierwsze dziecko więc uw
      > aża się, że ja nie mam o tym zielonego pojęcia.

      Ja też mam jedno dziecko. A ludzie ci bzdury wmawiają. Kieruj się instynktem. Jak dziecko płacze to należy reagować zawsze, bo ono inaczej nie jest w stanie przekazać Ci swoich potrzeb.
      To dzieci, które są ignorowane w niemowlęctwie i na których płacz nikt nie reaguje są tymi nerwowymi kilkulatkami, które rzucają się na podłogę w sklepach. To dzieci, które nie czują oparcie rodziców i muszą wszytko krzykiem wymuszać.


      > z góry dziękuję za odpowiedzi, dodam jedynie, że teraz mój brzdąc ma pół roku.

      No i super. Noś go, przytulaj jak najwięcej. Układaj do snu i czekaj jak zaśnie, jeśli tego potrzebuje. A on stopniowo będzie się do ciebie odklejał, bo będzie pewien, że zawsze gdzieś tam jesteś dla niego i że zawsze przyjdziesz jak zawoła. Taka pewność, to najlepszy start w dorosłość.
    • yena1 Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 10:51
      moje dziecko było dużo noszone, nigdy nie zostawiane żeby się wypłakała, spała jakis czas ze mną (wszyscy razem nie mogliśmy ze względu na chrapanie taty;P). teraz jest spokojną, pewną siebie dziewczynką, dośc odważną, która np. w przedszkolu zaaklimatyzowała się mogiem bez płaczu zupełnie i dość dobrze się odnajduje w róznych sytuacjach. noś, dopieszczaj i daj dziecku poczucie bezpieczeństwa i tego, że może na Ciebie liczyć, to kiedyś zaprocentuje
    • male_a_cieszy Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 11:05
      Moja ma 4,5 roku. Po urodzeniu dużo noszona, przytulana, chustowana. Usypiana na rękach albo leżąc na mnie. Nie zostawiałam samej do wypłakania się.

      Teraz jest fajną dziewczynką, czasami ma swoje humory, czasami nie potrafi się pogodzić z tym, że jej czegoś odmawiamy i płacze. Ale myślę, że to normalne. Nie rzuca się w sklepach z rykiem na ziemię. Nie jest jakoś specjalnie rozpieszczona, a już na pewno nie przez noszenie na rękach tylko przez naszą niekonsekwencję w niektórych sprawach big_grin
      Jest bardzo samodzielna, nie dokucza innym dzieciom, potrafi długo bawić się sama i wymyślać sobie zabawy, ale z zabawą z innymi dziećmi nie ma problemu.
      Ma świadomość tego, że ją kochamy i zawsze ją przed wszystkim obronimy. Czasami nawet śmiać mi się chce bo jak się bawimy, że ja ją chce złapać i np. załaskotać to ucieka do momentu gdy ma gdzie, a jak już nie ma gdzie to się odwraca i pędem leci do mnie się przytulić, żebym ją obroniła przede mną samą big_grin.
    • joa66 Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 11:05
      Ja to chyba specjalnie urlop wychowawczy brałam po to, żeby nosić dziecko na rękach wink bo JA miałam taką potrzebę.

      nie zostawiane wrzeszczące w łóżeczku same itd wyrosły na rozpieszczon
      > e dzieci i niedobre dzieci?


      Teraz to nastolatek i z całą odpowiedzialnościę stwirdzam, że można różne rzeczy powiedzieć o moim synu, ale nie to, że jest rozpieszczony. Nawet gdybym chciała, to nie bardzo się daje smile

      A inne wady? np bardzo umiarkowany wink porządek w swoim pokoju , ale to nie ma noc wspólnego z noszeniem na rękach, tylko brakiem konsekwencji w tej sprawie ze strony rodziców.


      p.s. tzw bunt dwulatka , krzyki i protesty nie mają nic wspólnego z tym, że dziecko musi krzyczeć, żeby zostać wysłuchanym.
    • tijgertje Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 11:21
      Bzdury. wiekszosc zalezy od charakteru dziecka. Znam dzieci, ktore byly noszone i`hustane` na okraglo, z 2 identycznie wychowywanych i rozpuszczanych braci jeden jest spokojnym obecnie mlodszym nastolatkiem, ktory nie lubi byc chocby dotykany, drugi troche mlodszy moglby sie nie odklejac od maminej spodnicy. Wsrod innych dzieci widze podobe roznice, a rozpuszczenie nie ma wedlug mnie absolutnie nic wspolnego z iloscia noszenia, tylko wynika z braku konsekwencji rodzicow.
      • gepardzica_z_mlodymi Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 17.04.12, 09:15
        Mam podobne obserwacje poczynione na własnych dzieciach, czyli, że wiele zależy od 'wyposażenia' dziecka.
        Jeden noszony, mimo swoich 9 lat, przyklejony do nas rodziców, do samodzielności musi być zachęcany, humorzasty, przy tym bardzo zdolny ale on rozwija się dość nieharmonijnie. Drugi noszony - jest bardzo samodzielny, nie znosi towarzystwa innych, dotyku, jest niechętnie nastawiony do innych, w dużej mierze to z powodu zaburzeń rozwojowych. Trzeci 2;5-latek - noszony, jest bardzo empatyczny, towarzyski, spokojny, samodzielny bardziej niż rówieśnicy - zdawać by się mogło, że to żywa reklama rodzicielstwa bliskości a mnie się wydaje, że każdy dostał co innego od natury. Mimo tego, jak to wygląda nie zmieniłabym swojego podejścia do wychowania.
    • paniot Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 11:24
      Moja starsza córcia (obecnie 3 lata i 5 miesięcy) - noszona prawie non stop przez pierwsze 9 miesięcy życia, na rękach, w chuście itp. Karmiona piersią, więc dla wygody spała ze mną. Dzieliłyśmy łóżko do czasu kiedy skończyła 2 i pół roku - wtedy sama postanowiła spać w swoim łóżeczku. W przedszkolu nie przepłakała ani jednego dnia, czasem nawet nie dostaję buziaka, tak szybko biegnie do sali. Odważna, zaradna, super rozwinięta fizycznie. Bawi się sama w swoim pokoju nawet przez godzinę - zamyka drzwi i nie boi się, że zaraz znikniemy. Wie, ze zawsze może się przytulić. Nawet jak "nabroi" pierwszą rzeczą przed "pogadanką" i konsekwencjami jest przytulenie - daje jej to poczucie, ze kochamy ją i akceptujemy niezależnie co zrobi. Synek (obecnie 11 miesięcy) - chusta, ręce, śpi ze mną. Czasem w nocy jak się obudzi sprawdza łapką, czy jestem obok i śpi dalej. Odważny jak na swój wiek - przy obcych troszkę się we mnie wtuli, a potem bawi się sam (!) na podłodze i nie robi scen jak pójdę do łazienki. Trochę się rozpisałam, ale wniosek jest jeden - nie tylko z moich doświadczeń - dzieci dużo noszone, przytulane mają tak duże poczucie bezpieczeństwa, ze wyrastają na fajne, odważne dzieciaki. Poza tym to zaprocentuje w przyszłości. Tak wiec nie daj się i noś smile
    • dzoaann Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 11:30
      nie daj sie.... moje noszone, pieszczone, nie zostawiane same, wiecznie z mama, najmlodsza chustowa wyrosly na samodzielne, inteligentne, kochane dzieci. Im wiecej zapewnisz dziecku poczucia bezpieczenstwa tym pewniej i radsniej wejdzie ono w swiat.
    • yula Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 11:46
      Jak któś z rodziny daje takie "rady", to mam na to bardzo dobrą radę - przytakuj grzecznie i rób swoje smile Czy będzie spokojny czy ruchliwy zależy od genów/charakteru. A czy będzie rozpuszczony i niedobry zależy od wychowania ale w trochę późniejszym wieku niż niemowlęctwo. A wrzeszczące w łóżeczkach dzieci właśnie mają większą szanse wyrosnąć na nerwusów, bo jak mają nabrać zaufania do rodziców które je zostawiają zapłakane.
      • yula Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 11:50
        Moje były noszone na żądanie, spały z nami każde do 4-go roku życia. Wyrosły z tego same, bez płaczu smile Co z nich wyrośnie to się jeszcze okaże, ale na razie mam samodzielną rezolutną córeczkę, która ma swój charakterek ,ale miała go od urodzenia smile I chłopaka z innego świata, który też coraz lepiej rozumie o co chodzi w naszym świecie smile
    • wrzesniowamama07 Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 12:00
      Mój syn noszony, śpiący ze mną, przytulany - pogodny, pewny siebie 4,5 latek. Wcale nie rozpieszczony, chwalony w przedszkolu za grzeczność i fajne odnalezienie się w grupie
    • budzik11 Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 12:46
      marysi.aa napisała:

      >
      > Powiedzcie mi proszę czy Wasze dużo noszone w niemowlęctwie na rękach dzieci, u
      > sypiane, nie zostawiane wrzeszczące w łóżeczku same itd wyrosły na rozpieszczon
      > e dzieci i niedobre dzieci?

      Wręcz przeciwnie. A mają 4,5r. i 6,5r. Dzieci wykochane, wyprzytulane, nigdy nie zostawione płaczące. Nie chce mi się kopiować tekstu więc linkuję mój stary post, w którym cytowałam mądrą książkę - fragment o tym, co się dzieje z dzieckiem, które jest pozostawione samo sobie, bardzo polecam lekturę: forum.gazeta.pl/forum/w,572,117792131,117813994,Re_Dlaczego_nie_zostawia_sie_dziecko_do_wyplakan.html
    • blue-anna Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 13:02
      Nosiłam i jakbym mogła cofnąć czas nosiłabym jeszcze więcejsmile Dziś 8 lat, może trochę rozpieszczona, ale na pewno nie od noszenia. Pewnie zrobiłam inne błędy, ale noszenia i przytulania do nich nie zaliczam. Odważna, śmiała i bardzo zdolna. Dosyć pewna siebie. Emocjonalna i wrażliwa. Syn 18, dużo mniej noszony, bardzo z nami związany, choć od małego z dużym dystansem fizycznym.
      Noś ile chcesz, nie skrzywdzisz.
    • kamelia04.08.2007 Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 16:23
      moja starsza - 3 lata 3 m-ce - noszona, karmiona na żądanie, spała z nami, teraz gada jak najeta, odważna jest, pewna siebie, pogodna i radosna. Poszła do przedszkola jak miała 2 lata i 8 m-cy, w przedszkolu szybko sie zaaklimatyzowała, oczywiscie płacz był na poczatku, ale teraz nie ma problemów.


      Młodsza tez jest noszona, karmiona i spi z nami (ma rok). Zaczyna już gadac, jest ciekawska.


      Noś, karm za żadanie, przytulaj i nie zostawiaj płaczacej. Dzieci, które maja zaspokojona potrzebe bliskosci rozwijaja sie lepiej.
    • zuzanka79 Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 13.04.12, 23:39
      Dużo ci już dziewczyny napisały, u nas też się nie sprawdziło. Dzieci potrzebują miłości, troski i poczucia bezpieczeństwa. To na prawdę procentuje w przyszłości. Muszą też oczywiście mieć wyznaczone granice ale na to przyjdzie pora bu poprzeczkę podnosić.
      Dodam jeszcze od siebie, będziesz nosić, przytulać, całować usypiać, biec na każde zakwilenie - rozpieścisz.
      Nie będziesz nosić, pozwolisz wrzeszczeć w łóżeczku, nauczysz samodzielnego zasypiania po miesiącu - będziesz wyrodna.
      Wybieraj wink
    • marghe_72 Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 14.04.12, 00:14
      marysi.aa napisała:

      >
      > Powiedzcie mi proszę czy Wasze dużo noszone w niemowlęctwie na rękach dzieci, u
      > sypiane, nie zostawiane wrzeszczące w łóżeczku same itd wyrosły na rozpieszczon
      > e dzieci i niedobre dzieci?
      >
      Moja noszona non stop na rekach
      usypiana li i wyłącznie przy piersi przez prawie 2 lata
      pocieszana w momentach rozpaczy
      itp

      wyrosła na fajne, mądre i lubiane dziecko.
      Ok, miewa gorsze momenty, idealna nie jest wink
    • morekac Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 14.04.12, 06:48
      Powiedzcie mi proszę czy Wasze dużo noszone w niemowlęctwie na rękach dzieci, u
      > sypiane, nie zostawiane wrzeszczące w łóżeczku same itd wyrosły na rozpieszczon
      > e dzieci i niedobre dzieci?

      A nie mówią przypadkiem, że będziesz je musiała nosić na rękach do pełnoletności?
    • mama303 Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 14.04.12, 12:12
      marysi.aa napisała:


      > Powiedzcie mi proszę czy Wasze dużo noszone w niemowlęctwie na rękach dzieci, u
      > sypiane, nie zostawiane wrzeszczące w łóżeczku same itd wyrosły na rozpieszczon
      > e dzieci i niedobre dzieci?

      Zawsze duzo nosiłam moja córkę, nigdy nie zostawiałam płaczacej, nie ignorowałam krzyków czy złosci. wyrosła na normalne bardzo pewne siebie, pogodne i niezmiernie kontaktowe dziecko. ma juz 9 lat.
    • canuck_eh Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 14.04.12, 13:44
      Pieprzenie kotka przy pomocy mlotka.Bylo to moje drugie dziecko.Pierwsze tez dosc sporo nosilam bo musialam - wczesniak i wogole, ale drugie taka byla jego natura i strzelal jeszcze focha bo MISIALAM byc to ja.Dbalam wtedy bi maz sie zjal w tym czasie corka, jak nie bylo malzona w okolicy to jak w koncumoj maly"terrorysta" usnal to mimo ze padalam na pysk, zajmowalam sie corka by nie czula sie odrzucona i na boku.Jedno i drugie jest za soba, teraz corka nastolatka jak to twierdzi - ja go musze nie lubic bo taka natura nastolatki i "dokucza" bratu ale sa za soba oboje.Nie widac rozpieszczenia teraz oboje przechodza trening bo mnie doprowadza do szalu ze wstawiane do zlewu mi sa szklaneczki - co raczki nie potrafia umyc?Smieja mi sie dzieciaki bo zapominaja, wiec im mowie ze ja tez zapomne obiadu zrobic.
      Tego mojego"drania" to nosilam do roku - pewnie chcialby dluzej, ale kregoslup odmowil wspolpracysmile
    • kocianna Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 14.04.12, 18:19
      Ja widzę tylko jeden powód, dla którego nie warto nosić dzieciaka - kiedy Ci kręgosłup wysiada. Ewentualnie kiedy nosisz sama nieproszona - znaczy dzieć jest w stanie samodzielnie się przemieszczać, np. raczkować, a ty mu nie pozwalasz poznawać świata na własną rękę (albo rękę i nogę) i podnosisz, nawet jeśli nie wyraził takiego życzenia.

      Był problem, kiedy moja terrorystka ważyła już te 15 kg i kazała się nosić np. w kościele - i nie było, że ja sobie usiądę i ją wezmę na kolana, nie, trzeba było chodzić i nosić. Ale minęło smile
    • mamusia1999 Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 14.04.12, 19:12
      mialam dwoje ekstremalnie rowzrzeszczanych niemowlat. wiec "fachowym" okiem widze to tak: jesli nosisz, usypiasz, pocieszasz z czystej potrzeby czulosci i czasem dziecko zasypia samo (= czyli wyprzytulane i wycalowane i wypieszczone i syte, ale nie spiace wkladasz do lozeczka i oczka zamykaja sie bez twojego udzialu, np. jak przypadkiem musisz zostwic na chwile samo w lozeczku, zeby otworzyc drzwi listonoszowi, wracasz a dzidzia spi) to nie widze tematu.

      natomiast niemowle ustawicznie rozdraznione to niemowle bardzo otwarte na bodzce i nie potrafiace sie samodzielnie wyciszyc. akcjonizm typu noszenie godzinami, bujanie, wozenie w wozku, samochodzie i triki typu odglos suszarki, odkurzacza, pralki to jest zagluszanie jednego bodzca innym "glosniejszym" i na dluzsza mete utrwala problem. z tego moze (nie musi) wyrosnac ADHD - nie czuje siebie, jestem zmeczony lub podekscytowany i nie znam innej metody niz zaczac "chodzic po scianach" zeby poczuc samego siebie. ale bzdura jest pozostawienie takiego przegrzanego bodzcami niemowlecia samemu sobie. tylko zamaist akcjonizmu wystarczy mocno przytulic, polozyc sobie na brzuchu, trzymac w objeciach, czasem podsunac piastke do ssania - wtedy malenstwo uczy sie autoregulacji, samowyciszenia. nie podskakiwac na pilce, nie bujac sie w fotelu, tylko BYC. monotonnie cichutko cos nucic, dobrze, zeby glowka byla blisko twojego serca lub jelit - to sa dla oseska zanjome odglosy. jesli sytuacja akurat tego wymaga (bo jestes w toalecie np), przez chwilke wytrzymac placz i dopiero po krotkiej chwili pojawic sie jako "wybawiciel". a ww mocne akcje to jest ostatecznosc, jak juz sie wytrzymac nie da.

      z jednego przegrzanego wyrosla bardzo zrownowazona pannica, z drugiego nakrecony ale w granicach normy kawaler. nie wysaslam sobie powyzszego z palca, bo bylam absolutnie bezradna. bylam z obojgiem rozrdarciuchow pod opieka fachowcow od ww wink
    • alfa36 Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 14.04.12, 21:01
      Też nam wmawiano, ze jak tylko mlody zacznie z nami spac, to tak zostanie dluuuggggo. Nic bardziej mylnego. Mial dni, kiedy chcial z nami spac, mial takie, kiedy bralismy go o 4 rano do swojego lozka. Do dzis, a ma 6,5 roku, zdarzają sie zachcianki typu "czy mogę z wami spac". Tyle, że pierwsze slowa, ktore wypowiada budząc sie to "mama już", po prostu nauczył sę, ze mama jest zawsze, na każde zawołanie. Moje dziecko nigdy nie bylo zostawiane samo sobie. Nie jest może bardzo smiały, ale myślę, ze to raczej kwestia genów, natomiast nigdy nie mialam problemow, żeby z kims go zostawic. No i moj mlody jest grzeczny.
      • paliwodaj Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 14.04.12, 21:42
        >Powiedzcie mi proszę czy Wasze dużo noszone w niemowlęctwie na rękach dzieci, usypiane, >nie zostawiane wrzeszczące w łóżeczku same itd wyrosły na rozpieszczone dzieci i niedobre >dzieci?

        to mit dzisiaj, dzis wszyscy ludzie wiedza ze dziecko potrzebuje bliskosci, czulosci, noszenia na rekach do prawidlowego rozwoju, a nie do rozpieszczenia
        Sama wychowana bylam w latach gdzie dzieci zostawialo sie do wyplakania, gdzie dzieci malo sie tulilo, rodzice nie mieli czasu i do dzis chodzi to za mna, wiec powiem ci jak to jest z punktu widzenia dziecko chyba nie "dopieszczonego". No i mowic zesie kocha, ze dziecko jest piekne i wyjatkowe, pokazywac to do znudzenia
    • joxanna Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 14.04.12, 23:59
      Mam trójkę. Wszystkie noszone, karmione piersią powyżej roku, wszystkie spały z nami jak długo chciały - i każde ma inny temperamentsmile. Tak zresztą było od urodzenia: córka zawsze trochę osobna, synek środkowy - chustowa przytulanka. Trzeci choleryczny, ma być tak jak on chce, ale też słodki. Do półtora roku ciągle na rękach, potem się nagle uniezależnił i trudno go złapaćsmile.

      Z tym, że każdy ma inaczej, matki też mają różną cierpliwość. Ja moje nosiłam w dzień, ale mam niezwykle cierpliwego męża, który je usypiał - bo ja to bym zostawiła do wypłakania. Różne też są sytuacje - jak nas dziecko za bardzo kopało, nie mogliśmy spać, to wynosiliśmy z powrotem do własnego łóżka. Mnie to się zresztą wydaje, że zanim skończy 1,5-2 lata to jest tresura, a nie wychowanie i jakieś kary, zostawianie niczemu nie służy.

      Myślę, że wcale nie jest tak łatwo dziecko tak naprawdę zepsuć. Tylko jeśli ty doktrynalnie zdecydujesz się np na wychów wbrew dziecku, to się odbije na tobie, bo dziecko łatwo nie odpuści. I w zasadzie to Ty gorzej na tym wyjdziesz, bo nie dość, że będziesz wściekła, to jeszcze pełna wyrzutów sumienia.
    • feniks_z_popiolu Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 15.04.12, 08:07
      Moje dzieci były noszone na rękach, przytulane, całowane, pieszczone.
      Nigdy nie były usypiane na siłę, zostawiane aby się wypłakały zanim zasną.
      O zgrozo, spałam z nimi jak były karmione piersią; poniekąd dla własnej wygody.
      Sypiały z nami często też później.
      Są grzeczne, hm, jakoś to głupio brzmi w odniesieniu do nastolatkówsmile. W każdym razie społecznie funkcjonują bez zarzutu: dobre relacje koleżeńskie, samodzielne, ogarnięte
      Jako rodzice mamy z nimi relatywnie dobry kontakt (na zasadzie ufaj ale sprawdzaj)

      IMO zimny wychów daje więcej złego niż dobrego, nie daj się
    • jakw Re: do rodziców dzieci noszonych na rękach w niem 15.04.12, 08:55
      Moje wyrosły na trochę rozpuszczone i dobre wink
      Jak młode chce to noś na rękach i nie przejmuj się.
Pełna wersja