lasoft
16.04.12, 10:22
Mam z córką (14 lat) taką umowę, że raz na jakiś czas może bez powodu nie iść do szkoły. Zostaje wtedy w domu, a ja jej piszę usprawiedliwienie.
Zdarza się to dość rzadko. Powiedzmy raz na dwa-trzy miesiące. Częściej prosi, żeby mogła nie iść na pierwszą lekcję, bo jest kartkówka, albo nie chce jej się wstać. To się zdarza średnio raz na dwa tygodnie. Ostatnio nie wiedziała, że jest klasówka z francuskiego na pierwszej lekcji i napisała mi smsa, że nie poszła na francuski, bo zapomniała o klasówce i, że jest w bibliotece. Wydaje mi się, że świadczy to, o tym, że ma do mnie zaufanie.
Umówiłyśmy się, że kiedy córka nie idzie do szkoły uzupełnia wszystko, co było na lekcji i odrabia pracę domową. Zdarzyło się jednak po raz trzeci, że córka zapomina, że ma uzupełnić zeszyty, muszę ją dopytywać, przypominać. W piątek przyniosła uwagę w dzienniczku, że nie odrobiła pracy domowej z j. polskiego. Na j. polskim jej nie było (zgodziłam się, żeby nie szła an pierwszą lekcję na wspomnianych warunkach), ale potem w szkole była i miała wszystko uzupełnić. I owszem uzupełniła zeszyt, ale nie dopytała o pracę domową.
I teraz mam pytanie. Jakie konsekwencje mogę wyciągnąć. Najprościej by było, żebym nie zgadzała się na opuszczanie pierwszej lekcji, czy na opuszczanie całego dnia. Obawiam się jednak, że wtedy i tak córka będzie raz na jakiś czas robiła sobie wolne, z tym, że ja nie będę o tym informowana.
Mam dobry kontakt z córką, nie chciałabym zrobić kroku, który spowoduje, że kontakt nam się pogorszy.
Córka jest w pierwszej klasie gimnazjum. Uczy się dobrze.
Jak Wy do widzicie?