Konsekwencje. 14 latka.

16.04.12, 10:22
Mam z córką (14 lat) taką umowę, że raz na jakiś czas może bez powodu nie iść do szkoły. Zostaje wtedy w domu, a ja jej piszę usprawiedliwienie.
Zdarza się to dość rzadko. Powiedzmy raz na dwa-trzy miesiące. Częściej prosi, żeby mogła nie iść na pierwszą lekcję, bo jest kartkówka, albo nie chce jej się wstać. To się zdarza średnio raz na dwa tygodnie. Ostatnio nie wiedziała, że jest klasówka z francuskiego na pierwszej lekcji i napisała mi smsa, że nie poszła na francuski, bo zapomniała o klasówce i, że jest w bibliotece. Wydaje mi się, że świadczy to, o tym, że ma do mnie zaufanie.

Umówiłyśmy się, że kiedy córka nie idzie do szkoły uzupełnia wszystko, co było na lekcji i odrabia pracę domową. Zdarzyło się jednak po raz trzeci, że córka zapomina, że ma uzupełnić zeszyty, muszę ją dopytywać, przypominać. W piątek przyniosła uwagę w dzienniczku, że nie odrobiła pracy domowej z j. polskiego. Na j. polskim jej nie było (zgodziłam się, żeby nie szła an pierwszą lekcję na wspomnianych warunkach), ale potem w szkole była i miała wszystko uzupełnić. I owszem uzupełniła zeszyt, ale nie dopytała o pracę domową.
I teraz mam pytanie. Jakie konsekwencje mogę wyciągnąć. Najprościej by było, żebym nie zgadzała się na opuszczanie pierwszej lekcji, czy na opuszczanie całego dnia. Obawiam się jednak, że wtedy i tak córka będzie raz na jakiś czas robiła sobie wolne, z tym, że ja nie będę o tym informowana.
Mam dobry kontakt z córką, nie chciałabym zrobić kroku, który spowoduje, że kontakt nam się pogorszy.
Córka jest w pierwszej klasie gimnazjum. Uczy się dobrze.
Jak Wy do widzicie?
    • gryzelda71 Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 10:25
      > Mam dobry kontakt z córką, nie chciałabym zrobić kroku, który spowoduje, że kon
      > takt nam się pogorszy.

      To pisz dalej usprawiedliwienia.
      Jak na mój gust dość często odpuszcza sobie lekcje.
      • andaba Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 10:30
        Też uważam, że za bardzo popuściłaś lejce...

        Jeżeli nie uzupełniła braków, to brak zgody na kolejne opuszczenie lekcji wydaje mi się być naturalną konsekwencją.
        • upartamama Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 15:06
          Pisanie dziecku usprawiedliwienia z jednej godziny, bo jej się nie chciało wstać to lekka przesada. Ty - nawet jak ci się nie chce to do pracy wstać musisz. No chyba, że dasz szefowi usprawiedliwienie...
    • triss_merigold6 Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 10:28
      IMO za często sobie robi to wolne. Pobłażaj dalej to zobaczysz dopiero jak zacznie wagarować.
    • default Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 10:41
      Moim zdaniem Twoja córka za bardzo wykorzystuje Waszą umowę. I chyba inaczej ją postrzega niż Ty. Dla Ciebie to wyraz zaufania do córki i do jej zdrowego rozsądku oraz potwierdzenie Waszych dobrych układów. Dla niej - łatwa możliwość wymigiwania się od obowiązków, którą skwapliwie wykorzystuje, nie myśląc o konsekwencjach (typu zawalenie nauki, gorsze oceny itd).
      Zaproponowałaś jej coś, co dla dorosłych ma nazwę "urlopu na żądanie" i jest wykorzystywane w naprawdę podbramkowych sytuacjach, z pełną świadomością że jest to przywilej ograniczony do konkretnej liczby dni i należy nim gospodarować z namysłem. Twoja córka natomiast postępuje na zasadzie "daj palec, a urwę ci całą rękę", a Ty temu ulegasz. Może ustal z córką, że dasz jej usprawiedliwienie np. tylko 1 raz w miesiącu i koniec. Wtedy może przemyśli sprawę, zanim kolejny raz beztrosko opuści zajęcia "bo mama i tak usprawiedliwi".
      Oczywiście może się zdarzyć, że opuści lekcje i tak, na własną rękę, ale to już będzie rodziło określone konsekwencje - i niech je poniesie. Tak jak Ty byś poniosła, gdybyś sobie ot, tak nie poszła do pracy. Jeśli córka chce być traktowana jak dorosła i odpowiedzialna, to nie może chować się za mamusią.
      • chomiczkami Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 10:51
        Podoba mi się układ, który wprowadziła jedna z moich cioć: dziecko ma prawo do dwóch nieobecności "na żądanie" w półroczu. Ja bym to pociągnęła dalej wink czyli: na liczbę godzin, skoro lubi opuszczać po jednej lekcji. Np. 15 godzin w semestrze i nie więcej niż dwie godziny tego samego przedmiotu.

        Wiesz, ty myślisz, że ona ci ufa, bo informuje o nieobecnościach, a ona sobie kryje tyłeczek, bo za więcej niż 5 nieobecności nieusprawiedliwionych nie można mieć w wielu szkołach dobrej oceny z zachowania.

        Poza tym, co to za usprawiedliwienie: poszła do szkoły, tu kartkówka, więc poszła do biblioteki. No a jak nauczycielka francuskiego spotka ją na korytarzu między kolejnymi lekcjami? No i tę kartkówkę zaliczyć trzeba - może na kolejnych lekcjach, może na konsultacjach, ale trzeba. Jak ma problem z pamięcią, kup jej kalendarzyk wink. 14-letnie dziewczyny potrafią z niego korzystać.
    • karra-mia Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 10:58
      dobrym kontaktem z dzieckiem nazywasz zgodę na wagary, bo nie chce jej się wstać np?
      z tego, co piszesz, wynika, ze córka dosc często opuszcza lekcje, kartkówki...bez sensu
    • peggy_su Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 12:39
      Miałam podobną umowę z mama pod koniec podstawówki i w LO. Z tym, że mama po prostu uznała mnie za dorosłą w tej kwestii i nie pilnowała czy przepisałam zeszyty albo odrobiłam zadanie. Czepiała się tylko ocen końcowych. Jeśli sama zdecydowałam że nie ide dzis do szkoły, to tez sama musiałam sie martwic o uzupełnienie braków i o to jak to wpłynie na zaległości oraz relacje z nauczycielami. Siłą rzeczy sama starałam sie nie korzystac z forów zbyt często, żeby po prostu nie mieć problemów.

      Opuszczenie nawet jednej lekcji raz na 2 tygodnie to jednak często. To że córka Cię nie okłamuje idąc na wagary, to mało, chyba nie nauczyłaś jej wystarczająco poczucia obowiązku wobec szkoły. Nauczyłaś ją tego, że jak jej się nie chce, albo nie zdąży z czymś to nie ma problemu, może to olać, do tego matka nie będzie miała nic przeciwko.
    • deszcz.ryb Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 13:24
      A mnie dziwi to, że pozwalasz córce na opuszczanie klasówek czy kartkówek, kiedy nie jest do nich przygotowana. Powinnaś ją raczej uczyć tego, żeby podchodziła poważnie do obowiązków szkolnych - jak nie umie nic na klasówce, to trudno - dostanie pałę i będzie musiała poprawiać. Poniesie logiczne KONSEKWENCJE swojego zachowania. Teraz też poniosła - dostała uwagę za brak pracy domowej, ty możesz ją pouczyć, że sama jest odpowiedzialna za swoje lekcje [zresztą co to za tragedia - uwaga za brak pracy domowej? wink ].

      Przez to, co teraz robisz, uczysz ją olewactwa - nie nauczy się na klasówkę w terminie, bo wie, że mamusia i tak jej podpisze usprawiedliwienie [jak będzie dorosła, to też będziesz jej pisała usprawiedliwienia dla szefa?].

      >Najprościej by było, że
      > bym nie zgadzała się na opuszczanie pierwszej lekcji, czy na opuszczanie całego
      > dnia. Obawiam się jednak, że wtedy i tak córka będzie raz na jakiś czas robiła
      > sobie wolne, z tym, że ja nie będę o tym informowana.

      Na wywiadówce wszystkiego się dowiesz. wink Tylko zapowiedz jej wcześniej uczciwie, że koniec z olewactwem, nie będziesz usprawiedliwiać jej nieobecności i sama będzie za nie odpowiadać; i że czym innym jest opuszczenie godziny z powodu zmęczenia czy złego samopoczucia, a co innego unikanie klasówek.
    • kobieta306 Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 13:32
      dla mnie to jest zupełnie nie do przyjęcia.
      Umowy tego typu sa chore. Zobaczysz za jakis czas, że popełniłaś ogromny błąd. Dobre relacje nie polegaja na chorym pobłażaniu. Pomijam już, że nieuka chowasz. Ale dzieciak uczy się, że można "olewac", bo ma na to przyzwolenie. Ale może i dobrze. Inne dzieci bedą miały lepsze szanse.
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 13:35
        opuszczlam lekcje czesciej niz studenci wyklady a w 3 klasie mialam dobra ilosc punktow i z ocen i z egzaminu tongue_out dostalam sie do dobrego liceum. da sie ?
        • kobieta306 Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 13:40
          jasne że się da. Nie w tym rzecz. Jeden bedzie siedział w szkole cały czas i głupi bedzie , a inny zostanie profesorem bedąc wiekszośc czasu na wagarach. Bardziej chodzi mi o zasady, które się dziecku wpaja. cos jak umycie rak po wyjściu z toalety - oczywsta oczywistośc, że się nie ściemnia, nie oszukuje itd.itd.
      • iceland.3 Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 14:25
        Ja rowniez z mama miałam taka umowe. Wykorzystywałam ja bardzo czesto, a nawet groziło mi powtarzanie klasy z jezyka obcego przez brak frekwencji. Byłam zdolnym dzieckiem, nudziłam się w szkole. Nauczycielka jeden schemat zadan robiła przez 45minut dla mnie była to strata czasu wolałam się wyspać. Moze moi rodzic e za bardzo mi poblazali ale tez ufali. Mamy doskonale relacje i wyszlam na ludzi. Czesto winna jest szkoła bo zdolniejsi uczniowie sie tam nudza. Czasami wolalam sie nie wyhylac ze swoja wiedza, bo bylo mi tak wygodnie przyznaje bez bicia. Wtedy myslalam o niebieskich migdalach i o koledze z lawki obok. Na klasowki tez czasem nie chodzilam, glownie chodzilo o historie. Wyszłam na ludzi i znam historię, ktorej nauczylam sie poprzez podroze, filmy o tej tematyce. Porozmawiaj szczerze z dzieckiem, przypomnij umowe ale nie zadreczaj jej tym.
    • lilly_about Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 13:36
      Czyli teraz wagaruje za przyzwoleniem, a tak wagarowałaby bez przyzwolenia? Zbyt dużo swobody jak dla mnie w kwestii chodzenia lub nie do szkoły.
    • a.va Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 13:36
      Ja bym się z nią umówiła, że ma określoną liczbę usprawiedliwień na półrocze, a nie za każdym razem, gdy ma na to ochotę. Super, że ma taką możliwość (każdy ma czasem gorszy dzień), ale zanadto to wykorzystuje. A to, czy nadrabia materiał z lekcji, na której nie była, zostawiłabym jej, nie sprawdzałabym tego. Jej sprawa, czy za brak pracy domowej dostanie pałę, czy odrobi.
      • marina2 Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 13:42
        córka nadużyła umowy za Twoim przyzwoleniem.właściwie obie przegięłyście.
        teraz będąc na Twoim miejscu odstąpiłabym od umowy
        a/wersja mega soft co do końca roku szkolnego z możliwością powrotu do niej od następnej klasy
        b/soft odstąpienie do końca gimnazjum
        c/normal: koniec umowy bez powrotu kiedykolwiek

        w sumie ja odstąpiłabym w ogóle .
        mam w domu 14 latka również.
    • iwles Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 13:50

      a ja jestem ciekawa, co ty piszesz jej w tych usprawiedliwieniach, zwłaszcza tych na pierwszą lekcję. Nauki jest ok. 40 tygodni, więc usprawiedliwień tych jednogodzinnych piszesz ok. 20. Czym usprawiedliwiasz nieobecnośc córki ?
      • lasoft Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 14:01
        Dziewczyny, to nie tak. Kartkówke opuściła raz. Częsciej nie chodzi, bo nie chce jej się wstać. No i raz klasówkę.
        Jeszcze dodam, że w zeszłym semestrze córka 4 razy skorzystała z możliwości opuszczenia pierwszej lekcji.
        W tym semestrze również 4 razy nie poszła nie pierwszą lekcję (w tym raz kartkówka raz klasówka) oraz wykorzystała 2 dni wolne.


        Ale widzę, że muszę nieco pociągnąć cugle. Za bardzo chciałam być kumpelą chyba.
        • default Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 14:31
          lasoft napisała:
          >. Za bardzo chciałam być kumpelą chyba

          Z tym byciem kumpelą swojego dziecka to jest tak, że łatwo się na tym oszukać. Tzn. tak się wmanewrować, że owo "kumpelstwo" sprowadzi się praktycznie do pobłażania we wszystkim. Nam się wydaje, że jesteśmy tacy cool i fajni kumple dla naszych dzieci, a one po prostu wykorzystują takie podejście w sposób bezczelny i wyrachowany.
          Ty sobie myślisz: "ale mam fajne układy z moją córką", a ona sobie myśli: "moja matka to frajerka, wszystko jej można wcisnąć, więc hulaj dusza" smile
        • malgosiek2 Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 20:20
          lasoft napisała:

          > Ale widzę, że muszę nieco pociągnąć cugle. Za bardzo chciałam być kumpelą chyba.


          Ale rodzic nie jest od tego żeby być kumplem, bo to nierealne.
          Tak sie nie da jeśli się jest rodzicem.
      • mdro Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 14:02
        Tak zupełnie z boku tematu - a trzeba w ogóle "czymś" usprawiedliwiać? Czasem zdarza mi się wpisać powód, ale najczęściej (tak w 90% przypadków) piszę po prostu "uprzejmie proszę o usprawiedliwienie nieobecnosci syna w dniu takim a takim" koniec kropka podpis. I jeszcze się nie zdarzyło w toku edukacji (jeden liceum, drugi gimnazjum), by wychowawczyni/wca zwrócili mi uwagę.

        A teoretycznie powodem nieobecności tylko na pierwszej lekcji może być np. pobieranie krwi do badań.
        • lasoft Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 14:04
          mdro napisała:

          > Tak zupełnie z boku tematu - a trzeba w ogóle "czymś" usprawiedliwiać? Czasem z
          > darza mi się wpisać powód, ale najczęściej (tak w 90% przypadków) piszę po pros
          > tu "uprzejmie proszę o usprawiedliwienie nieobecnosci syna w dniu takim a takim
          > " koniec kropka podpis. >>

          Dokładnie tak piszę.
    • koolair Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 14:31
      No cóż - córka jest na dobrej drodze zrobienia z siebie lesera..
    • m_ari_ola Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 15:19
      pozostaje tylko dom poprawczy... tam ci ją poprawią
    • ekata Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 16:10
      Ja tez miałam taki układ z moją mamą i to od początku podstawówki.
      Nauczyło mnie to tylko jednego: że łatwiej jest unikać nieprzyjemnych sytuacji niż stawiać im czoło.
      Mówiłam np. mamie, że mam sprawdzian, na który się nie przygotowałam, bo zapomniałam i dostawałam usprawiedliwienie. Skończyło się na tym, że z premedytacją nie przygotowywałam się do zajęć, których nie lubiłam, bo wiedziałam, że nie muszę.
      W konsekwencji do dzisiaj jak mi się coś nie podoba to szybko odpuszczam i poddaję się. Wolę unikać stresujących sytuacji niż zawalczyć, jeśli wiem, że ryzyko niepowodzenia jest duże. Walczę z tą cechą charakteru, bo jest okropnie irytująca.
      Nie powtórzę tego błędu.
      Wolę, żeby moje dziecko dostało kiepską ocenę i zmierzyło się z konsekwencjami swojego wyboru.
    • black.joanna Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 16:22
      Ale idiotyczna umowa.
      • araukaria29 Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 17:50
        Miałam z rodzicami podobny układ, z tym, że ja urywałam się na cały dzień. I co? Rzekłabym, że wyszłam na ludzi. Dziewczyna i tak musi zaliczyć klasówki i kartkówki. Musi odrobić wszystkie prace domowe. W sytuacji, gdyby nasza szkoła była "normalna", może spojrzałabym na to inaczej. Ale nie jest. Nie wiadomo, dlaczego się nie nauczyła. Może uczyła się czegoś innego. I nie dała rady nauczyć się wszystkiego. Ale szkoła generalnie ma to gdzieś. A może poprawa klasówki jest problemem? Spotkałam się juz z sytuacją, gdy poprawić można ocenę tylko na 3. Dlaczego? Bo tak, nauczyciel ma taką zasadę. I co mu zrobisz. Uczeń to też człowiekwink Generalnie uczy się? Zalicza? To gdzie problem....smile Dwa dni w semestrze nie poszła do szkoły. No skandal normalnie...
    • mysia-mysia Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 17:52
      jeśli dobrze się uczy to dlaczego chciała wolne w dniu klasówki/kartkówki? jest tak nastawiona na to że musi mieć ze wszystkiego piątki a żadna inna ocena się nie liczy?

      • thaures Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 18:56
        Też miałam taką umowę z synem w gimnazjum- z tym,że mógł nie iść do szkoły tylko raz w semestrze. Wolałam to, niż kłamanie. Nie wykorzystywał tego w 100 %.
        Teraz jest w liceum- może ze dwa razy nie poszedł na pierwszą lekcję-ja wiem, ale usprawiedliwienia nie piszę- bo niby co mam napisać? Umowy z gimnazjum nie wykorzystuje, bo twierdzi,że potem jest za dużo do nadrabiania. Tak więc taka umowa ma sens w zależności od dziecka. Wiem, że z młodszemu synowi czegoś takiego nie zaproponuję..
        Ja też ze dwa razy w liceum powiedziałam mamie,że nie chce iść do szkoły i zostałam w domu.
    • fifiriffi Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 18:47
      konsekwencje???
      Ty chyba nienormalna jesteś,żeby pozwalac dziecku nie chodzic na lekcje bo ma kartkówki.To po co ona chodzi so szkoły???Pokazac się w ciuchach?uncertain
    • borys314 Re: 16.04.12, 18:56
      Ja też czasem synowi odpuszczam, ale są to sytuacje rzeczywiście sporadyczne. I bezbłędnie rozpoznaję, czy po prostu nie chce mu się iść do szkoły, czy rzeczywiście jest w gorszej formie (nie chodzi tu o chorobę, bo to oczywiste). Wtedy uznaję, że lepiej jeden dzień przeleżeć w domu, a następnego dnia w pełni sił wrócić do szkoły, niż wlec się z mozołem do piątku.

      Biorąc pod uwagę, że córka zaczęła wykorzystywać ten układ, na Twoim miejscu wyznaczyłbym odgórnie liczbę dni w semestrze, które może bez większego powodu opuścić. I motywacją zdecydowanie nie powinno być nieprzygotowanie do klasówki!
      • borys314 Re: 16.04.12, 18:58
        Aha, moi rodzice też mi czasem odpuszczali szkołę, a byłem zawsze wzorowym uczniem i do pracy podchodzę bardo rzetelnie. Da się. Chociaż sporo pewnie też zależy od charakteru dziecka.
    • yoko0202 a ja bym zmieniła tą umowę 16.04.12, 19:02
      w taki sposób, że nie ma bata, na klasówki i kartkówki chodzi i trudno, najwyżej dostanie laskę i będzie poprawiać, to jest jej sprawa, bo to jest jej szkoła, Ty do szkoły już chodziłaś smile

      jeżeli się po prostu urwie z lekcji bez ustalenia z Tobą, tak jak ostatnio, to trudno, Ty tej godziny nie usprawiedliwisz, będzie miała nieusprawiedliwione, przy większej ilości takich godzin obniżą jej stopień ze sprawowania. Trudno.

      generalnie to nie jest wojsko, tylko szkoła, dziecko też człowiek - każdemu zdarza się gorszy dzień, złe samopoczucie, niedospanie itp., jeżeli to nie jest nagminnie tylko kilka razy w semestrze to uważam, że nie ma wielkiego problemu

      niemniej, córa musi zrozumieć, że niechodzenie do szkoły ma jakieś tam konsekwencje - jeżeli za Twoją zgodą nie pójdzie to musi uzupełnić, jeżeli urwie się z klasówki i nie będzie miała usprawiedliwione to dostanie pałke, jeżeli nie uzupełni czegoś to dostanie uwagę itp itd. Ale wtedy Ty od tego ręce umywasz. Nie musi mieć samych świetnych ocen, ale musi rozumieć, że to jest jej odpowiedzialność.

      bo na razie, to ma świadomość że można nie pójść, z żadnym dodatkowym wysiłkiem nie musi to być związane, i szafa gra. Może zacząć tego nadużywać.

    • azile.oli Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 19:17
      Ja mam ze swoimi dziećmi podobny układ, tylko one tego nie nadużywają.
      Czyli, zostają w domu, gdy są wybitnie zmęczone i nie w formie, a z pojedynczych godzin zwalniam np, gdy dziecię zostało np wprowadzone w błąd przez kolegę i nie ma pracy domowej, nie wiedziało, że jest kartkówka. A nie wiedzą, bo nie było ich w szkole z ważnych powodów.
      Nie ma opcji - ''bo zaspałam/łem'', to im się nigdy nie zdarza.
      Jeśli ich nie ma, to lekcje odpisują, ale taka prawda, jak człowieka nie ma w szkole, to może coś przeoczyć.
      Jesteś pewna, że jej się nie chciało dobrze tych lekcji odpisać, czy też coś przeoczyła onalub koleżanka.
      Co zmienić? Za dużo tych jednogodzinnych nieobecności. To bym ukróciła.
      No i poważnie z dziewczyną porozmawiac, że jak jej nie ma, to ma się do uzupełnienia lekcji przyłożyć, bo następnym razem jej nie usprawiedliwisz.
      Jak ona będzie w porządku, to i na Ciebie może liczyć, ale uświadom jej, że te nieobecności nie mogą być za częste, czyli zostawiamy je na specjalne okazje, a o zasypianiu nie ma mowy.
    • jak_matrioszka Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 19:19
      Twoj model postepowania powinien sie znalezc w top10 najbardziej efektywnych sposobow na zaszkodzenie wlasnemu dziecku.

      Szkola ma za zadanie przygotowac do dalszego zycia, w tym zawodowego. Czasem musi byc trudno, czasem musi sie niepowiesc, czasem musi byc nudno, na tym polega zycie. Potem w pracy tez beda dni kiedy sie nie chce, kiedy sie cos nie uda albo kiedy mimo najlepszych checi bedziemy sie nudzic - i co, kto napisze szefowi usprawiedliwienie? I czy "uprzejmie prosze o usprawiedliwienie nieobecnosci..." wystarczy zeby skasowac normalna dniowke?
      Owszem, mozna byc wlasnym szefem i miec firme, ale to raczej dla tych ktorzy pracuja systematycznie, nawet jak sie nie chce lub jak cos sie wydaje nudne, a nie dla tych ktorzy czujac opor chowaja sie za plecami mamy.
    • nabakier Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 19:37
      Mam tak samo z moi pierwszooklasistą gimnazjalnym. Mnie tez rodzice nie pilnowali, i wyszłam na ludzi.
      Wolę to, niż potajemne wagary. Oczywiście, trzeba trzymać miarę. Mój nie chodzi jak już to na cały dzień- źle się czuje, to nie idzie, przy czym za źle uważam lekkie zaziębienie, jakieś łamanie, czasem zmęczenie po treningu.
      Czasem prosi i nie pozwalam, jak jest tego za dużo. Mówię: "za dużo" i nie ma dyskusji.
      Tych klasówek to bym jednak bardziej pilnowała, niż obecności na zwykłych lekcjach.

      Fajnie, że masz z nią kontakt smile
    • lola211 Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 19:58
      Moja córka moze miec 5 usprawiedliwien od rodzica w semestrze.Gdy nie chce jej sie isc do szkoly,gdy zle sie czuje.Tez ze 2 razy zapomniala odrobic zaleglosci.Dostala ostrzezenie, ze jesli sie to powtórzy, koniec ze zwolnieniami.Na razie sie pilnuje.
      Ja sie nie obawiam wagarow, bo to nie w jej stylu.
      Na twoim miejscu dalabym jej ostatnia szanse. Jesli jeszcze raz zawali- koniec ze zwolnieniami.Ostrzeglabymtez córke przed konsekwencjami wagarowania z góry wyznaczajac rodzaj kary, ktory by ja wowczas spotkalo (o wagarach dowiesz sie na wywiadowce przeciez).
      • malgosiek2 Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 20:18
        Mój syn też aktualnie chodzi do I kl gimnazjum.
        I żadne takie układy nie mają miejsca.
        Chodzi normalnie jak trzeba.
        Wyjątki jakie są to faktyczna wizyta u lekarza.
        Nie wyobrażam sobie takiego postępowania.
        Dzieciaki wchodzą w najtrudniejszy okres wiekowy i nie sądzę, aby takie postepowanie jak Twoje było dobre.
        Ja bym dała szlaban ta takie "usprawiedliwienia"
        Ale sama na siebie ukręciłaś bicz i nie oczekuj teraz super porad.
        Rozpuściłaś pod tym kątem i teraz płacz.........
        • lola211 Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 23:08
          > Dzieciaki wchodzą w najtrudniejszy okres wiekowy i nie sądzę, aby takie postepo
          > wanie jak Twoje było dobre.

          No wlasnie, wez to pod uwage,jesli chodzi o twojego syna.Jeszcze w 1 klasie sie dostosowuje do kategorycznej postawy mamusi, ale za rok- dwa jak mu smyczy nie popuscisz to bedzie wagarowal.
          • joanna35 Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 23:46
            Niekoniecznie Lola. Z moim synem, też pierwsza gimnazjum, mam umowę - dwa zwolniena /dwa dni lekcyjne w ciągu roku(po jednym na semestr) bez podania przyczyny, przy czym nie dotyczy to dni z klasówkami. mamy tę umowę od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Syn skorzystał może dwa razy, może, bo pamiętam jedną taką nieobecność. Nie wagaruje, do orłów nie należy.
            • lola211 Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 23:54
              No ale ma jednak mozliwosc skorzystania z takiej opcji,prawda? Czy korzysta-inna rzecz.
              Syn powyzszej forumki absolutnie nie, bo ona sobie nie wyobraza.
              • malgosiek2 Re: Konsekwencje. 14 latka. 17.04.12, 06:28
                lola211 napisała:

                > Syn powyzszej forumki absolutnie nie, bo ona sobie nie wyobraza.
                >

                Masz coś do mnie?
                Bo mam takie wrażenie od pewnego czasu.
                Nie musisz mnie lubić, fakt.
                Mamy z mężem takie, a nie inne zasady co do szkoły akurat.
                I nie musisz być złośliwa w tym zakresie.
                • lola211 Re: Konsekwencje. 14 latka. 17.04.12, 20:51
                  W ogóle cie nie kojarze, wiec nie wiem, skad wniosek, ze cie przesladuje.Ja nie z tych forumek.
                  Przeczytaj swoj pierwszy wpis i zastanów sie, kto jest złosliwy.
          • malgosiek2 Re: Konsekwencje. 14 latka. 17.04.12, 06:23
            lola211 napisała:

            > No wlasnie, wez to pod uwage,jesli chodzi o twojego syna.Jeszcze w 1 klasie sie
            > dostosowuje do kategorycznej postawy mamusi, ale za rok- dwa jak mu smyczy nie
            > popuscisz to bedzie wagarowal.


            Nie sądzę.
            Na tyle ze sobą rozmawiamy i wie co "grozi"za wagarowanie.
            Wbrew pozorom nie ma krótkiej "smyczy"
            Wiele rzeczy moge mu odpuścić, ale nie szkołę akurat.
    • dziewczynka_z_sasiedztwa Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 22:15
      ojj tam...ja nie rozumiem tego " pojazdu " na autorke, że rozpuszcza córkę itp. W końcu ona zna swoje dziecko najlepiej i może do tej pory jakoś im sie ten układ sprawdzał. Napisała przecież, że dziewczynka sie dobrze uczy i mają dobre kontakty a to wydaje mi sie najważniejsze, przynajmniej większe prawdopodobieństwo, że córka jest z nią zawsze szczera itp. Nie trzeba od razu szufladkować dzieciaka, że uważa matke za frajerke i wykorzystuje. Nie mniej dziecko musi znać granice więc powinna mieć wyznaczony limit dni/godzin które może opuścić. No i przede wszystkim to ona musi widzieć sens chodzenia do szkoły co w naszych realiach jest trudne,ale powinna wiedzieć, że wykształcenie jest ważne itp. i na tym bym sie skupiła - żeby jej samej zależało i w pewnym sensie sama wiedziała co może ( odpowiedzialność po prostu) ...uważam, że normalna, niezdemoralizowana 14 latka powinna to zrozumieć, jasne, że może nie będzie łatwo ale jednak.
    • mruwa9 Re: Konsekwencje. 14 latka. 16.04.12, 23:18
      Ja tez mialam taki uklad z mama, ALE: nigdy nie mialam problemow z ocenami, gdyby zaczal sie zjazd w dol ze srednia, pewnie mama przykrecilaby kurek. czyli warunkiem ukladu, po pierwsze, byly dobre oceny, a po drugie- zostac w domu- ok, ale nie za darmo: siedzisz w domu= odkurzasz , zmywasz i gotujesz obiad dla reszty domownikow. A co najmniej przygotowujesz baze (obieranie ziemniakow, itd).
      W takim ukladzie trzeba sie bylo dobrze zastanowic, co sie bardziej oplacalo: zostac w domu czy isc do szkoly.
      Powody, dla ktorych zostawalam w domu, to np. wf (organicznie nienawidzilam, bo wuefistka szurnieta byla mocno), zwlaszcza w kombinacji z miesiaczka ( nie uznawano prawa do niecwiczenia w tych dniach, a dla mnie byl to ogromny problem).
Pełna wersja