Dziecko idzie na studia.

24.04.12, 06:10
Wszystkie lepsze uczelnie kosztuja w granicach 40 tys doll rocznie i powyzej.Jesli do tego dochodzi micha z zamieszkaniem to jest to nastepne 15 tys doll.
Wypadlo na NYU ktore kosztuje 41 tys ale syn dostal spore stypendium bo mial bardzo dobre SAT itd.
Sa tu na forum rozne dyskusje "ile kosztuje dziecko" i najwazniejsze jest w jego wychowaniu to ile kosztuje szkola.
Niektorzy juz swoje pociechy wysylaja do prywatnych podstawowek a ja mialem okazje mieszkac w dobrym miejscu gdzie szkoly byly dobre i jak sie zdalo egzamin do gimnazjum i liceum to mozna bylo do najlepszych szkol za darmo chodzic.
Za dobre uczelnie niestety trzeba placic i sama uczelnia kosztuje 200 tys doll a pozniej medyczne drugie tyle i dziecko wchodzi w zycie z wielkim dlugiem lub oczyszcza rodzicow z pieniedzy.
A jak sie ma dwoje dzieci i oboje zdolnych to edukacja medyczna dla nich kosztuje kolo banki.
Znam takich rodzicow w NYC,ktorzy za edukacje jednego dziecka zaplacili za same studia 160 tys doll a dziecko nie moze pracy po studiach znalezc juz drugi rok.
Za takie pieniadze moznaby sie w Polsce niezle ustawic,ale tu sa troche inne problemy.
W Polsce dzieci panstwowe uczelnie koncza za darmo i jak maja dobry zawod to dostaja 3-4 tys do reki i zyja jak krolewicze.
    • fogito Re: to jednak nie Harvard :( 24.04.12, 06:35
      czuję się zawiedziona.
      • mamusia1999 Re: to jednak nie Harvard :( 24.04.12, 10:09
        nie tylko nie harvard, ale w ogole nie ivy league. cos sie cholera pokielbasilo, czy jak?
        • maksimum Re: to jednak nie Harvard :( 24.04.12, 13:38
          mamusia1999 napisała:

          > nie tylko nie harvard, ale w ogole nie ivy league. cos sie cholera pokielbasilo , czy jak?

          Nic sie nie pokielbasilo.Nie wszystkie Ivy league sa takie dobre jak byly za starych lat.
          NYU to byl second choice,a Columbia jest za daleko.
      • maksimum Re: to jednak nie Harvard :( 24.04.12, 13:32
        Harvard nie wchodzil w rachube.To byla taka mrzonka jak UJOT dla kogos z Malopolski.
        Lepsza jest Columbia i trzeba wybierac cos na miejscu jak sie w dobrym miejscu mieszka.
        • canuck_eh Re: to jednak nie Harvard :( 24.04.12, 16:56
          Harvard nie wchodzil w rachube bo pani na rozmowie kwalifikacyjnej zadawala idiotyczne wedlug ciebie pytania?Czy dlatego ze synus musialby wyjechac z domu i niemialbys nad nim kontroli czy ze wlasnie dodatkowe fundusze trzeba byloby wybecylowac?
          • zgagusia Re: to jednak nie Harvard :( 24.04.12, 17:41
            Harvard nie wchodził w rachubę bo Maćka nie przyjęli tam, w związku z czym maksiu będzie udowadniał ze to kiepska uczelnia wink Ale ekscytacja po zaproszeniu na rozmowę była ogromna, toż maximum razem z synem na ta rozmowę pojechał big_grin
            Dlatego jest nowy wątek zeby nie tak łatwo było odgrzebywac i cytowac wcześniejsze opinie maxa odnośnie uczelni, tego jak to syn będzie przebierał w ofertach a uczelnie się bedą bić o takiego studenta wink I nici z tego, teraz się kamufluje finansami.... Maksiu, ty byś przecież nie postąpił grosza byle się tylko moc pochwalić ze syna masz na Harvardzie bądź Columbii wink Jak była obawa ze się syn do Brooklyn Tech nie dostanie to już byłeś gotowy setki tysięcy $ wyłożyć na prywatna szkole, nawet tam Maćka na egzaminy wyslales (które zdał i byl przyjęty) ale ufff.... Do Brooklyn Tech się zalapal - jakbyś wtedy tamta forsę zainwestował (skoro i tak byłeś gotowy ja przeznaczyć na edukację syna) to teraz było by jak znalazł na dobry uniwerek czy kampus! Więc się nie wykrecaj ze nagle cię nie stać na Harvard czy Columbie...
            • canuck_eh Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 01:49
              JAk to nie stac.JA pamietam ze maksiu pisal ze ma odlozona kase, a teraz pisze ze dostal Maciek stypendium.Jednego i drugiego nie mozemy sprawdzic, ale popisac o tym mozemy.Nie chce mi sie szukac i podlinkowywac owej wypowiedzi bo przeciez maksiu jest plodny w tych swoich watkach, ale pamietam jakby to wczoraj pisal.
            • maksimum Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 03:24
              zgagusia napisała:

              > Harvard nie wchodził w rachubę bo Maćka nie przyjęli tam, w związku z czym maks
              > iu będzie udowadniał ze to kiepska uczelnia wink

              Byla dobra i jest dobra z tym ze teraz trudniej dostac sie na Columie niz na Harvard.

              > Ale ekscytacja po zaproszeniu na
              > rozmowę była ogromna, toż maximum razem z synem na ta rozmowę pojechał big_grin

              Podwiozlem go bo on by tam nie trafil.

              > Jak była obawa ze się syn
              > do Brooklyn Tech nie dostanie to już byłeś gotowy setki tysięcy $ wyłożyć na p
              > rywatna szkole, nawet tam Maćka na egzaminy wyslales (które zdał i byl przyjęty
              > ) ale ufff.... Do Brooklyn Tech się zalapal - jakbyś wtedy tamta forsę zainwest
              > ował (skoro i tak byłeś gotowy ja przeznaczyć na edukację syna) to teraz było b
              > y jak znalazł na dobry uniwerek czy kampus! Więc się nie wykrecaj ze nagle cię
              > nie stać na Harvard czy Columbie...

              Jesli chodzi o prywatne liceum to nie byly to wielkie pieniadze,bo szkola kosztuje 11 tys rocznie i Maciek dostal 50% stypendium,czyli kosztowalaby 5,5 tys doll rocznie.
              Brooklyn Tech jest lepsza szkola niz tamta prywatna(Xaverian HS) i dlatego tam poszedl.
              • zgagusia Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 08:19
                Maksiu, ja naprawdę rozumiem ze studia zależą w dużym stopniu od zasobności portfela rodziców.
                Tylko widzisz, ty przez lata obecności na forum jeździłeś po Polakach jak po łysej kobyle potępiajac w czambuł polskie szkoły - bo praktycznie nie ma polskich studentów na topowych uniwerkach hamerykanskich wink Nie byłeś w stanie przyjąć do wiadomości ze dla polskiej rodziny wysłanie dziecka na studia za ocean jest na ogół finansowo nie do zrealizowania, a jeszcze ta odległość.... I to byl dla ciebie koronny argument za kiepska jakością polskiej edukacji... Tymczasem można by napisać ze Brooklyn Tech jest słabe bo Maciek się na Harvard czy Columbie nie dostał.
                Btw, gdzie pójdzie ten kolega syna który miał maxa z SAT?

                A.
                • hankam Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 10:36
                  No, a teraz okazało się, że wysłać dziecko do Bostonu to dla maksimuma mentalny problem - za daleko, lepiej studiować w Nowym Jorku i mieszkac u mamusi i tatusia. No i problem finansowy. Co, zdaniem McSimuma nie powinno być problemem dla polskich studentów i ich rodziców, okazało się problemem nie do przekoczenia dla Macieja Zaboklickiego z Bruklynu.
                  Ileż to razy pisał, że nie ma polskich studentów na topowych uniwerkach w Stanach, bo sa za słabi, przecież odległość to nie problem, a jakby byli dobrzy, to dostaliby stypendia.
                  A ostatecznie okazało się, że ani Columbia, ani Harvard.
                  Żeby ci dokuczyć, przypomnę, że córka Wiecznej studiuje na tym uniwersytecie, który jest na samej górze w linkowanych przez ciebie rankingach, na bardzo dobrym kierunku i dostała stuprocentowe stypendium.

                  Rozumiem też z twoich postów, że podjąłeś za Maćka męską decyzję i zdecydowałeś, że ma być lekarzem.
                  Biedny Maciek. Może jeszcze kiedyś sam podejmie jakąś męską decyzję, a moze tego nie doczekamy.
                • maksimum Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 17:06
                  zgagusia napisała:

                  > Nie byłeś w stanie przyjąć
                  > do wiadomości ze dla polskiej rodziny wysłanie dziecka na studia za ocean jest
                  > na ogół finansowo nie do zrealizowania, a jeszcze ta odległość....

                  Prawie mnie przekonalas,ale sa jeszcze stypendia ktore moga pokryc wieksza czesc kosztow a w niektorych wypadkach nawet calosc kosztow studiowania.

                  > I to byl dla ciebie koronny argument za kiepska jakością polskiej edukacji...

                  Taka jest niestety prawda.

                  > Tymczasem można by napisać ze Brooklyn Tech jest słabe bo Maciek się na Harvard czy >Columbie nie dostał.

                  To ze sie Maciek nie dostal,to nie znaczy ze nikt sie nie dostal,bo co rok systematycznie sie pare osob dostaje.

                  > Btw, gdzie pójdzie ten kolega syna który miał maxa z SAT?

                  No wlasnie,z nim sie sprawa skomplikowala,bo Rice go nie przyjela a on wlasnie tak chcial studiowac.

                  futureowls.rice.edu/home.aspx
                  Generalnie on mial mniej ofert niz moj syn,bo niektore uczelnie ktore zaakceptowaly syna nie zaakceptowaly Sean'a.
                  Widocznie chodzi o srednia ocene ze szkoly sredniej a on mial ja duzo nizsza niz moj syn.
                  Corka moja sie tym przestraszyla i pracuje mocno nad srednia juz w pierwszej klasie liceum.
              • iwoniaw Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 15:16
                Cytat> Podwiozlem go bo on by tam nie trafil.

                Wiesz co, ja rozumiem - powieźć dziecko, bo wygodniej/szybciej/milej, ale nastolatek by na uczelnię na rozmowę NIE TRAFIŁ? I ty naprawdę nie widzisz w tym nic nienormalnego? Rozumiem 6-latek, ale 16-latek? W sumie nie dziwię się, że w takiej sytuacji akademik nie wchodzi w grę, ale to jest naprawdę problem.
                • maksimum Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 17:27
                  iwoniaw napisała:

                  > Cytat> Podwiozlem go bo on by tam nie trafil.
                  >
                  > Wiesz co, ja rozumiem - powieźć dziecko, bo wygodniej/szybciej/milej, ale nasto
                  > latek by na uczelnię na rozmowę NIE TRAFIŁ?

                  Ta rozmowa nie byla na uczelni tylko w pracy u tej kobiety.Budynek jest dosc duzy i ma kilka wejsc dosc daleko od siebie usytuowanych.

                  > I ty naprawdę nie widzisz w tym nic
                  > nienormalnego? Rozumiem 6-latek, ale 16-latek? W sumie nie dziwię się, że w ta
                  > kiej sytuacji akademik nie wchodzi w grę, ale to jest naprawdę problem.

                  Po co mu akademik jak ma 50 min z domu do uczelni?
                  • iwoniaw Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 19:03
                    Cytat> Ta rozmowa nie byla na uczelni tylko w pracy u tej kobiety.Budynek jest dosc du
                    > zy i ma kilka wejsc dosc daleko od siebie usytuowanych.


                    No i co to niby zmienia?

                    Cytat Po co mu akademik jak ma 50 min z domu do uczelni?

                    Na TEJ uczelni faktycznie po nic i o to chodzi.



                    -----
                    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
          • maksimum Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 03:18
            canuck_eh napisała:

            > Harvard nie wchodzil w rachube bo pani na rozmowie kwalifikacyjnej zadawala idi
            > otyczne wedlug ciebie pytania?Czy dlatego ze synus musialby wyjechac z domu i n
            > iemialbys nad nim kontroli

            On jest dziecinny jak na swoj wiek.
            Jak zachoruje to nie pojdzie do lekarza.Trzeba mu przypomniec zeby cos zjadl.
            Niesmialy jest-ja mu znalazlem partnerow do tenisa.

            • hankam Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 10:57
              Ciekawe, czy widzisz jakiś swój udział w tym, ze jest aż tak dziecinny.

              Może, gdyby wyjechał, to w końcu by dorósł.
              • zgagusia Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 12:02
                Wg tego co max od lat opisuje to Maciek jest nie tyle dziecinny co całkowicie stłamszony, zdominowany przez ojca - przez to niezdolny do podjęcia własnej decyzji czy to odnosńie studiów czy towarzystwa w jakim się obraca - przecież jego 'kandydaci na kolegow' wink muszą się przed maksem legitymowac swoim wynikiem SAT, a jak teraz czytamy nawet partnerów do tenisa wybierał nie syn, ńie trener, a tatuś big_grin
                • hankam Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 12:10
                  Ja temu chłopakowi współczuję - teraz tata wybrał mu uczelnię i kierunek.

                  Mam nadzieję, że Monika będzie miała większe jaja od brata.
                  • maksimum Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 17:16
                    > Mam nadzieję, że Monika będzie miała większe jaja od brata.

                    Ona jest po prostu lepsza.
                    Ma lepsza srednia od brata i w 9 klasie napisala lepiej pre-SAT niz brat w 10 klasie.
                    Zobaczymy jak bedzie dalej,bo na razie to wyglada na to,ze wszystkie najlepsze uczelnie ja przyjma i to ona bedzie wybierala miedzy Columbia a Harvardem i wypadnie na Columbie.
                    • hankam Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 19:02
                      Ale tam przecież tak niebezpiecznie!
                      Zbyt niebezpiecznie dla Maćka!
                      Mówilam, że Monika ma większe jaja od brata, nawet Ty tak uważasz.
                      • maksimum Re: to jednak nie Harvard :( 26.04.12, 16:13
                        hankam napisała:

                        > Mówilam, że Monika ma większe jaja od brata, nawet Ty tak uważasz.

                        Monika sie zawsze lepiej uczyla od brata i tak jest do tej pory.Jak bedzie pozniej zobaczymy.
                        W kazdym razie przyklada sie teraz wiecej do nauki niz w podstawowce.
                • maksimum Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 17:23
                  zgagusia napisała:

                  > Wg tego co max od lat opisuje to Maciek jest nie tyle dziecinny co całkowicie s
                  > tłamszony, zdominowany przez ojca - przez to niezdolny do podjęcia własnej decy
                  > zji czy to odnosńie studiów czy towarzystwa w jakim się obraca - przecież jego
                  > 'kandydaci na kolegow' wink muszą się przed maksem legitymowac swoim wynikiem SAT
                  > , a jak teraz czytamy nawet partnerów do tenisa wybierał nie syn, ńie trener, a tatuś big_grin
                  -----------
                  Ja sobie sam kiedys wybieralem kolegow,silnych odwaznych ,zdecydowanych a pozniej sie okazalo ze wielu z nich siedzialo w wiezieniach za rozboje itp.
                  Poza tym,jesli jeszcze nie ma 18 lat to jestem za niego odpowiedzialny prawnie i to co robie zawsze mu wychodzilo na dobrze.
                  Was niezle wq..... ze synowi dobrze idzie pod okiem ojca i chcialybyscie go po POlsku wychowywac na "inteligenta wielkich miast".
                  Taki co lubi wypic,zapalic ,nie gardzi dziewczynami z tradzikiem lub nadwaga-taki normalny swojak.
                  • fogito Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 19:45
                    maksimum napisał:

                    >
                    > Was niezle wq..... ze synowi dobrze idzie pod okiem ojca i chcialybyscie go po
                    > POlsku wychowywac na "inteligenta wielkich miast".

                    To trzymanie dorosłego dzieciaka przy tyłku to jest właśnie typowo polskie wychowanie. Amerykanie to dzieciaki wyrzucają na studia jak najdalej. No, ale ty jesteś Polakiem więc nic dziwnego, że do 30tki syn będzie mieszkał z rodzicami big_grin

                    > Taki co lubi wypic,zapalic ,nie gardzi dziewczynami z tradzikiem lub nadwaga-ta
                    > ki normalny swojak.
              • maksimum Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 17:12
                hankam napisała:

                > Ciekawe, czy widzisz jakiś swój udział w tym, ze jest aż tak dziecinny.

                Tak,ja bylem taki sam.Widocznie to w genach jest zapisane.

                > Może, gdyby wyjechał, to w końcu by dorósł.

                Ja czekam,ze ty dorosniesz ale nic na to nie wskazuje.
            • canuck_eh Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 14:30
              Maks i ty nie widzisz tutaj niczego zlego w tym ze stoisz i ciagle kierujesz synem?Ze nie pozwolisz mu podjac decyzji, potluc sie jak skreci zle i wyrznie lbem w sciane?Twoja rola maksiu jest jak przyjdzie syn i powie - tato mam problem taki i tak to jest naprowadzenie syna ze moze zrobic tak i tak ze konsekwencje moga byc takie i takie i go zostawic do przemyslenia.I niech sam zrobui.Jezeli jednak mimo ze powiedziales mu idz w prawo , poszedl w lewo i znowu sobie guza nabil to trudno.Przylozyc mu lodu i pocieszyc dzieciaka ze jutro bedzie lepiej, ze trudno podjal zla decyzje teraz z tego trzeba jakos wylezc.I kolejna rozmowe z dzieciakiem przeprowadzic, a nie za raczke prowadzic doroslego chlopa i sie dziwisz ze 18latek jest dziecinny.To juz moj 11 latek sam podejmuje decyzje, upada, zdziera sobie kolana i moja rola jest taka ze podaje mu reke i podnosze.Oczywiscie jak uwazam ze jednak jest cos gdzie tej decyzji sam podjac nie moze to nie podejmuje tej decyzji i mu tlumacze dlaczego a nie NIE BO NIE.Od tego jestesmy my rodzice wlasnie maksiu.Przez lata mowilam corce ze jedna kolezanka ja wykorzystuje i zeby sobie dala z nia spokoj.To nie , bo ona nie bedzie miala kolezanek w klasie bo ona skloci wszystkich przeciwko niej.I nie rozumiala jak jej mowilam to co to za przyjaciolka?Poszla to HS i tez jeczala ze nie ma praktycznie z nikim z klasy zajec.Mowie - poznasz nowych ludzi i zobaczysz zapomnisz o tej durnej .Nie minal tydzien jak dzioecko przyznalo mi racje a teraz mi mowi ze 3 ( slownie trzy) dziewczyny z klasy nie zmienily sie po pojsciu do HS nie poprzewracalo im sie we lbach - sa takie jakie byly w podstawowce i praktycznie z nimi utrzymuje blizszy kontakt.Z reszta kolezanek jest luzne czesc czesc i tyle.
              Daj zyc i popelniac bldy synowi.
              • maksimum Re: to jednak nie Harvard :( 25.04.12, 17:37
                canuck_eh napisała:

                > Maks i ty nie widzisz tutaj niczego zlego w tym ze stoisz i ciagle kierujesz sy
                > nem?Ze nie pozwolisz mu podjac decyzji, potluc sie jak skreci zle i wyrznie lbe
                > m w sciane?Twoja rola maksiu jest jak przyjdzie syn i powie - tato mam problem
                > taki i tak to jest naprowadzenie syna ze moze zrobic tak i tak ze konsekwencje
                > moga byc takie i takie i go zostawic do przemyslenia.I niech sam zrobui.Jezeli
                > jednak mimo ze powiedziales mu idz w prawo , poszedl w lewo i znowu sobie guza
                > nabil to trudno.Przylozyc mu lodu i pocieszyc dzieciaka ze jutro bedzie lepiej,

                W taki wlasnie sposob bardzo ciezko sie ewolucyjnie do przodu ruszyc i dobrym przykladem moze byc Polska gdzie ponad 1.000 lat temu wzieliscie chrzest od Czechow i w dalszym ciagu Czesi sa dla was nie do doscigniecia.
                A popatrz na USA.Niby krotka historia a cywilizacja duzo wyzsza niz w Europie Zachodniej.

                > Daj zyc i popelniac bldy synowi.

                Zycie jest za krotkie by czekac az dzieciak sam naprawi wlasne bledy.
    • mamusia1999 Re: Dziecko idzie na studia. 24.04.12, 08:45
      no i co? bo nie kumam. to jest forum dyskusyjne, a w twoim poscie jakos zabraklo kwestii do dyskutowania albo tezy do obalenia badz potwierdzenia. ale tym samym spryciarzu masz spore szanse, ze sie nikt sprzeciwial nie bedzie wink no tak, pomarancze sa pomaranczowe a studia w USA kosztuja.
      • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 24.04.12, 13:45
        mamusia1999 napisała:

        > no i co? bo nie kumam. to jest forum dyskusyjne, a w twoim poscie jakos
        > zabraklo kwestii do dyskutowania

        Mamcia.Jak nie wiadomo o co chodzi-to chodzi o pieniadze!
        Chodzi o cene edukacji w Polsce i na swiecie.
        W USA mozna chodzic do bardzo dobrych szkol publicznych wliczajac w to gimnazjum i liceum za darmo ale juz za dobre studia trzeba placic i to sporo.

        No wiec pytanie pomocnicze jest :Ile kosztuje wychowanie dziecka?

        > albo tezy do obalenia badz potwierdzenia. ale
        > tym samym spryciarzu masz spore szanse, ze sie nikt sprzeciwial nie bedzie wink n
        > o tak, pomarancze sa pomaranczowe a studia w USA kosztuja.

        Sprzeciwiac sie mozna bo polsko-europejski system edukacji jest inny.
        Gimnazja i licea te dobre sa tylko prywatne ale juz studia nawet najlepsze sa banalnie tanie albo za darmo.
        • hankam Re: Dziecko idzie na studia. 24.04.12, 16:11
          Współczuję, że się Maciek na Harvard nie dostał.
          Natomiast jesli chodzi o to, że w POlsce "Gimnazja i licea te dobre sa tylko prywatne", to śmiem twierdzić, że się, jak zwykle zresztą, kompletnie nie orientujesz. Były tu parę razy podawane linki do rozmaitych rankingów, zobacz sobie, bo to nie takie proste, jak Ci się wydaje.
          A w ogóle to jakiś ton smutku w Twoim głosie wyczuwam, jak piszesz o pieniądzach. sad
        • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 24.04.12, 16:53
          MAksiu wychowanie dziecka kosztuje nic.Tylko tyle ile poswiecisz czasu swojemu dziecku.Rozmowy itp itd.Chyba ci chodzilo ile kosztuje wyedukowanie dziecka .A to juz jest inna para kaloszy.
          No i moze przestalbys dublowac watki bo zaczyna byc to meczace.Wystarczylo dopisac do istniejacego watku gdzie sie MAciek dostal.Szkoda ze nie wyjechal poza zasieg tatusiowego wplywu.Dobrze by mu zrobilo.Teraz bedziesz dorabial teorie ze NYU jest lepszy od Harvardu i innych ktore byly na liscie.Prawdy sie nie dowiemy dlaczego na inne uniwersytety Maciek sie nie dostal badz odrzucil oferte( finanse, nie dostal stypendium o ktorym pisales ze na bank dostanie bo SAT, bo wyniki sportowe bo co tam jeszcze)
        • mamusia1999 Re: Dziecko idzie na studia. 24.04.12, 17:08
          mam deja vu. no normalnie jak wywiad z walesa. niby po polsku i nawet gramatycznie poprawnie, a i tak zupelnie "obok". moze to jakis asperger jest?

          a ile kosztuje dziecko: przewaznie tyle, na ile rodzicow maksymalnie stac. jakos nie znam nikogo, kto inwestuje mniej, a wiecej nie da rady wink

          krytycznie spogladajac na zagadnienie, mozna sie zastanawiac, czy sensowny jest uklad, w ktorym wybor studiow uzdolnionego mlodego czlowieka zalezy od portfela rodzicow.
          bo mniemam, ze ta columbia "za daleko" wlasnie w aspekcie finasowym czyli trzeba by wylozyc na akademik i utrzymanie, jakis pojazd etc. ?
          • canuck_eh Re: Dziecko idzie na studia. 25.04.12, 01:55
            Mamusia, my tutaj podejrzewamy ze Columbia odpadla nie ze Macka nie przyjeli czy ze wogole nie wyslal tam podania tylko ze jakby wyjechal to maksiu nie mialby kontorli nad synkiem.Harvard niby byl i byla rozmowa kwalifikacyjna, ale teraz wlasnie nie wiadomo czy Maciek zawalil rozmowe i go nie przyjeli, czy finanse nie pozwalaja.Nie ma sie co wstydzic w sumie ludzka rzecz ze kogos nie stac na studia , a moze jeszcze dodatkowym czynnikiem bylo otrzymanie stypendium na NYU.Kto wie.Przeciez tego nie sprawdzimysmile

            Aaa wlasnie MAksiu - jak tam rozgrywki w Brooklyn Tech. w tenisie.Nie chwaliles sie - wygrali i w gazecie byly zdjecia?RZeknij slowkosmile
            • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 25.04.12, 03:39
              canuck_eh napisała:

              > Aaa wlasnie MAksiu - jak tam rozgrywki w Brooklyn Tech. w tenisie.Nie chwaliles
              > sie - wygrali i w gazecie byly zdjecia?RZeknij slowkosmile

              Na razie wszystkich na Brooklynie bija i to z palcem w nosie.
              Na ostatni ich mecz nawet telewizja przyjechala i syn oraz jeszcze jeden chlopak byli w MSG.
              Nie dosc ze ich gre pokazali,to jeszcze wywiad z nimi byl.Ja tez sie na szklo zalapalem.

              To jeszcze nic bo jak w maja zaczna sie playoffs,to bedzie wywiadow i TV wiecej niz sobie zyczysz.

              Na koniec ciekawostka.
              Corka gra w druzynie dziewczat w Brooklyn Tech.
              Wlasnie dzisiaj miala pierwszy mecz w podstawowym skladzie,bo wczesniej grala dwie pokazowki.
              • zgagusia Re: Dziecko idzie na studia. 25.04.12, 08:10
                > .Ja tez sie na szklo zalapalem.
                >

                No i o to chodziło! wink
                • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 25.04.12, 16:56
                  zgagusia napisała:

                  > > .Ja tez sie na szklo zalapalem.
                  > >
                  >
                  > No i o to chodziło! wink

                  Kamerujacy chcial wiedziec nazwiska grajacych a ja stalem najblizej,wiec skierowal kamere na mnie a ja glosno wyrecytowalem swoje imie i nazwisko oraz nazwisko kolegi z ktorym syn gral.
                  • iwoniaw Re: Dziecko idzie na studia. 25.04.12, 19:06
                    CytatKamerujacy chcial wiedziec nazwiska grajacych a ja stalem najblizej,wiec skiero
                    > wal kamere na mnie a ja glosno wyrecytowalem swoje imie i nazwisko oraz nazwisk
                    > o kolegi z ktorym syn gral.


                    big_grin Czasem naprawdę mam wrażenie, że sobie jaja robisz.
                    BTW, mówi się "chciał (po)znać nazwiska".
          • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 25.04.12, 03:32
            mamusia1999 napisała:

            > krytycznie spogladajac na zagadnienie, mozna sie zastanawiac, czy sensowny jest
            > uklad, w ktorym wybor studiow uzdolnionego mlodego czlowieka zalezy od portfel
            > a rodzicow.

            Tak wlasnie wyglada zycie w USA.

            > bo mniemam, ze ta columbia "za daleko" wlasnie w aspekcie finasowym czyli trzeb
            > a by wylozyc na akademik i utrzymanie, jakis pojazd etc. ?

            Od domu do NYU moze dojechac kolejka miejska w mniej niz 1 godz.
            Do Columbii jest co najmniej 1,5 godz w jedna strone i Columbia jest polozona w Harlemie -czyli nieciekawej dzielnicy i lepiej tam po nocy nie chodzic wokol domu czy akademika.
            Ceny obu uczelni sa niemal identyczne.
    • iwoniaw No faktycznie szkoda, że się Maciek nie dostał 24.04.12, 17:45
      na Harvard, albo że kasy choćby na Columbię brakło - w NYU faktycznie przynajmniej na akademiku zaoszczędzisz, w końcu jest jeszcze Monika, za chwilę pewnie będzie też zdawać?

      No nie da się ukryć, że wszędzie od rodziców w dużym stopniu zależy, z jakiego poziomu dziecko startuje.
      • maksimum Re: No faktycznie szkoda, że się Maciek nie dosta 25.04.12, 04:02
        iwoniaw napisała:

        > na Harvard, albo że kasy choćby na Columbię brakło - w NYU faktycznie przynajmn
        > iej na akademiku zaoszczędzisz, w końcu jest jeszcze Monika, za chwilę pewnie b
        > ędzie też zdawać?

        Monika dopiero zaczela liceum a ono u nas trwa 4 lata.
        Monika w pierwszej klasie liceum miala lepsze pre-SAT niz syn w drugiej klasie liceum.
        Poza tym gra w tenisa tak jak syn.Beda z niej ludzie.
        • hankam Re: No faktycznie szkoda, że się Maciek nie dosta 25.04.12, 10:40
          No, to będziemy mieli kolejną harvardzką sraczkę maksia za trzy lata.
    • hankam Re: Dziecko idzie na studia. 25.04.12, 12:41
      W Polsce dzieci panstwowe uczelnie koncza za darmo i jak maja dobry zawod to dostaja 3-4 tys do reki i zyja jak krolewicze.

      To może trzeba było nie wyjeżdżać. ; D
      • mamusia1999 Re: Dziecko idzie na studia. 25.04.12, 20:08
        maksiu jak zwykle o jakies 10 lat do tylu. co ja gadam, to juz 15 lat temu dobry start to bylo jakies 6 tysiecy. zycie po krolewsku za 3-4 tys.? dzisiaj?
        maksiu daj se spokoj z komentowaniem polskiej rzeczywistosci.

        ja to gdzies na dnie swiadomosci matka polka jestem i bym spietrala, ale: corka znajomych (lat 12, znajomi : nauczycielka i kardiochirurg, wiec nie "margines"), wychowana na prowincji, w swoje urodziny wsiadla (oczy za zgoda rodzicow) z kolezankami do pociagu, przejechala 1,5godz., odbyla "shopping" w nieznanym jej milionowym miescie i wrocila (przesczesliwa), z przesiadka, o umowionej godzinie. calosc przy pomocy appow.
        inny znany mi mlody czlowiek od lat pomaga samotnej matce w sprawach bankowych i urzedowych - a tez mozgowiec, ale jesli sytuacja tego wymaga to nawet late bloomer dorasta. maksiu zdobadz sie chlopie na odwage (albo se wez proszek jakis) i nastepnym razem daj do lapki plan miasta.
        no bo 18latki to juz w podroz dookola swiata (travel&work) wyjezdzaja. jazda bez trzymanki normalnie.
        • zgagusia Re: Dziecko idzie na studia. 25.04.12, 20:27
          Eee, plan miasta nie pomoże bo z tym ze by Maciek nie trafił to chyba jakaś ściema, maksiu nie wysadzil go po prostu z auta na konkretnej ulicy pod budynkiem tylko go odprowadził za rączkę pod same drzwi! - pisał ze widział rekruterke i ona mu się nie podobała... Tylko widzisz maksiu, ty ja widziałeś - więc pewnie ona i ciebie widziała, po czym zobaczyła ze odprowadzany przez ciebie chłopak wchodzi do niej na rozmowę - No a takich za rączkę przez rodziców prowadzonych to oni na Harvardzie nie chcą, dlatego przebieg tej rozmowy byl taki ze już po niej wielkich nadziei nie mieliście....
          Weź maksiu chociaż córce odpuść, jest jeszcze trochę czasu, niech ona ma trochę wolności to może się dowie co SAMA chce w życiu robic. Bo jak widzisz, ani max z SAT, ani dobre oceny, ani tenis miejsca na Harvardzie wcale nie gwarantują.
          • hankam Re: Dziecko idzie na studia. 25.04.12, 21:55
            No właśnie. Ja się nie dziwię, że można nawet siedemnastolatka zawieźć na rozmowę - ostatecznie podwozimy i dorosłych ludzi tu i tam, lepiej, żeby przed istotną rozmową miał chłopak komfort, jeśli mu potrzebny - to wszystko rozumiem, ale prowadzenie pod drzwi, zeby się nie zgubił w obcym budynku, to już wygląda dziwnie.
          • maksimum Re: Dziecko idzie na studia. 26.04.12, 16:23
            zgagusia napisała:

            > Eee, plan miasta nie pomoże bo z tym ze by Maciek nie trafił to chyba jakaś ści
            > ema, maksiu nie wysadzil go po prostu z auta na konkretnej ulicy pod budynkiem
            > tylko go odprowadził za rączkę pod same drzwi! - pisał ze widział rekruterke i
            > ona mu się nie podobała... Tylko widzisz maksiu, ty ja widziałeś - więc pewnie
            > ona i ciebie widziała,

            Najpierw syn nie tym wejsciem gdzie ona byla wszedl do budynku,wiec wyszed i podwiozlem go do drugiego wejscia bo padalo.On byl juz od niej jakies 10m jak go zauwazyla,a ja bylem w samochodzie 30m dalej bo padalo.
            Ona nie wiedziala czy Maciek przyjechal samochodem czy przyszedl pieszo.


            > po czym zobaczyła ze odprowadzany przez ciebie chłopak w
            > chodzi do niej na rozmowę - No a takich za rączkę przez rodziców prowadzonych t
            > o oni na Harvardzie nie chcą, dlatego przebieg tej rozmowy byl taki ze już po n
            > iej wielkich nadziei nie mieliście....

            Jak zwykle "trafna" konkluzja.

            > Weź maksiu chociaż córce odpuść, jest jeszcze trochę czasu, niech ona ma trochę
            > wolności to może się dowie co SAMA chce w życiu robic. Bo jak widzisz, ani max
            > z SAT, ani dobre oceny, ani tenis miejsca na Harvardzie wcale nie gwarantują.

            Ja uczylem corke grac w tenisa juz od 4 lat,mimo ze nie chciala,wiec placilem jej pieniadze by mimo wszystko grala.
            W ostatnie wakacje nagle zalala checia grania w tenisa i juz nie chciala pieniedzy bo chciala sie zalapac na druzyne szkolna.
            W tenisa w ciagu 1 roku nie nauczysz sie grac by sie zalapac na dobra druzyne szkolna.
            No wiec gra w szkole w tenisa ,mimo ze poczatkowo nie chciala.
            Nie tylko gra ale i bardzo lubi grac w tenisa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja