jeszcze o dojrzałości szkolnej

24.04.12, 12:53
Mam obawy co do dojrzałości szkolnej dziewczynki - skończone w kwietniu 6 lat. Założenie jest że od września pójdzie do pierwszej klasy. Niepokój mój wynika z takich zauważonych problemów: bardzo słaby rozwój ruchowy, nie potrafi wchodzić na drabinki, po pierwszym szczeblu się zniechęca, twierdzi że nie umie, stoi na nim i płacze. Dziecko nie umie jeździć na hulajnodze, rowerze, rolkach itp. Słabo biega. Krótko umie ustać na jednej nodze - tak do 5 s. Boi się nowych wyzwań - skoków z wyższych przedmiotów, wspinania się itp. Niewyraźnie mówi, spieszcza wyrazy. Wydaje się bardziej dziecinna niż wynika to z wieku. Nie umie wymienić liczb więcej niż do 10, potem się już myli. Niechętnie wykonuje jakiekolwiek szlaczki, niechętnie odzwierciedla literki itp. Nie głoskuje i nie umie dzielić na sylaby. Problemy z upomnieniem się o swoją kolej - na placu zabaw odpychają ją od zjeżdżalni 3 letnie dzieci. Jak to piszę to coraz bardziej jestem na nie. Jak ew. wspomóc rozwój?
    • joa66 Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 24.04.12, 13:22
      Ja nie posłałabym tej dziewczynki do szkoły w tym roku.

      Sprawdziłabyn jednak czy nie ma zaburzeń integracji sensorycznej. Wiem, że to ostatnio bardzo modne, ale naprawę widzę kilka objawów (Dziecko nie umie jeździć na hulajnodze, rowerze, rolkach itp. > Słabo biega. Krótko umie ustać na jednej nodze - tak do 5 s. Boi się nowych wyzwań - skoków z wyższych przedmiotów, wspinania się itp)

      Upominanie o swoję kolej ( Problemy z upomnieniem się o swoją kolej - na placu zabaw odpychają ją od zjeżdżalni 3 letnie dzieci) w przypadku małych dzieci, zwłaszcza na placach zabaw, to często właśnie przepychanie się - dzieci, które nie są pewne swojego ciała w przestrzeni. mogą mieć z tym problemy.

      Moje dziecko miało małe problemy z i.s. , w wieku przedszkolnym miał obawy przed schodami (bardzo wolno i przesadnie ostrożnie schodził, itd ), specjalista stiwerdził, że to mały problem m.in. dlatego, że mały jeździł na rowerze na 2 kółkach. Ale tenże specjalista miał też ciężkie przypadki (dorosłych też) kiedy ktoś panikował przed zejściem z ..krawężnika.

      Powodzenia.
      • mama_amelii Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 24.04.12, 14:47
        Też bym nie posłała dziecka do 1 kl. na Twoim miejscu.
        Moja córka w tej chwili ma 5,8 czyta sylabicznie,pisze ze słuchu,liczy do 100,dodaje,odejmuje w zakresie do 20.Na rowerze jeszcze nie jeździ(na 2 kółkach,bo z 4 wiadomo),właśnie się uczymy,bo też z tych bojaźliwych.Na hulajnodze śmiga.Ma cechy przywódcze,inicjuje zabawy,nie da sobie w kasze dmuchać.
        Nie lubi porażek,jest bardzo wrażliwa(radzi sobie z tym,ale często płacze jak jej coś nie wyjdzie lub ktoś nie zechce się z nią bawić w to co ona chce).
        Daj czas swojemu dziecku.
      • morekac Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 24.04.12, 15:34
        Albo wczesne objawy dysleksji. W każdym razie pokazałabym małą w poradni szkolnej.
    • wrzesniowamama07 Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 24.04.12, 14:19
      moim zdaniem nie powinnaś w ogóle rozważać pierwszej klasy. Dziecko nie wykazuje ani dojrzałości emocjonalnej (płacz na drabince), ani społecznej (jest odpychana przez dużo młodsze dzieci, nie radzi sobie w grupie), ani intelektualnej (do dziesięciu liczą już swobodnie 4-5 letnie dzieci, znam wiele przykładów niespełna 5-latków, które zasuwają znacznie dalej), ani w małej motoryce sobie nie radzi. Po co ją pchać do szkoły, skoro będzie prawdopodobnie odstawać od grupy na każdym poziomie?
    • makurokurosek Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 24.04.12, 14:58
      Z twojego opisu wynika, iż dziecko nie opanowało umiejętności jakie winno posiadać po skończeniu rocznego przeszkolenia przedszkolnego. Dziecko które po roku nauki nie opanowało dzielenia wyrazów na sylaby, oraz kilku głoskowych wyrazów na głoski prawdopodobnie będzie miało problem z opanowaniem czytania.
      Nie zdecydowałabym się posłać takiego dziecka do pierwszej klasy i dziwię się, że to dziecko otrzymało pozytywną opinię z przedszkola.
      Natomiast zdecydowanie wybrałabym się na poważną rozmowę z nauczycielkami przedszkolnym co do dalszej pracy z dzieckiem.
      Co do rozwoju fizycznego zastanawia mnie czy to dziecko w ogóle bywało na placu zabaw.
    • koza_w_rajtuzach Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 24.04.12, 16:23
      Zdecydowanie na Twoim miejscu nie wysyłałabym dziecka do szkoły.
      Jeśli chodzi o umiejętności to może by nadrobiła, ale niedojrzałość emocjonalna wg mnie jest największym powodem, żeby została w przedszkolu. Mam 6-latkę i u nas akurat zero problemów, na testach gotowości do szkoły nie było żadnych zastrzeżeń, ja też nie dostrzegam braków, a i tak zostawiam córkę w przedszkolu. Także zostaw córkę i bez żadnej presji nadrabiajcie wszystko, ponieważ jak teraz poszłaby do szkoły, to mogłaby wpaść w kompleksy widząc, że jednak odstaje od dzieci, a myślę, że troszkę może odstawać. Nie martw się, na pewno zaskoczy, niektóre dzieci po prostu potrzebują więcej czasu, żeby wszystkiego się nauczyć. Na Twoim miejscu udałabym się z córką do jakiegoś neurologa, bo to, że nie potrafi ustać na jednej nodze świadczy o problemach z równowagą, co również przekłada się na to, że boi się jeździć na hulajnodze, rowerze czy rolkach. Przydałyby jej się jakieś ćwiczenia. Kup jej rowerek biegowy, wiem, że niby dla młodszych dzieci, ale to bardzo ćwiczy równowagę. Poza tym pójdź do jakiegoś neurologopedy, żeby ogólnie popracować nad córką, zarówno jeśli chodzi o mowę jak i ogólnie rozwój.
    • agni71 Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 24.04.12, 16:58
      I ja odradzam posłanie córki do I klasy w tym roku. Raczej nie osiągnęła jeszcze gotowości szkolnej. A co mówią nauczycielki w przedszkolu i psycholog przedszkolny? Powinnas była dostac juz chyba od nich ocenę gotowości szkolnej dziecka?
    • tititu Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 24.04.12, 18:09
      Nie posyłaj. W tylu obszarach musi nadrobić sprawność za rówieśnikami, że to nie ma sensu. Ale jak wypisałaś te słabe strony, to sama wiesz nad czym pracować.
      Ja bym szybko przebiegła się do speca od s.i. lub na gimnastykę dziecko zapisała.
      I więcej na plac zabaw z nią chodziła i ośmielała do chodzenia po krawężnikach, wspinania się na bezpiecznym terenie itd.
      No i logopeda też powinien ją odsłuchać - inaczej dzieci ją wysmieją już na "dzień dobry".
      A liczenie? Gdzie byli rodzice jeśli dziecko w tym wieku nie umie liczyć? A przeliczać umie? -schody, samochody, rowery, ptaki...
      Aż boję się zapytać o inne rzeczy...
      • verdana Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 24.04.12, 18:29
        A po co chcesz dziecko, które nie osiągnęło nawet poziomu równolatków, posyłać do szkoły? Będzie dramat. Rozumiem zastanawianie się, gdy dziecko doskonale czyta i pisze, liczy , jest intelektualnie rozwinięte jak 7-latek, ale mniej sprawnie fizyczne. Rozumiem posylanie dziecka rozwiniętego ponad wiek społecznie, który lepiej dogaduje sie ze starszymi dziećmi, choć jeszcze nie czyta. Ale dziecko, które nie nadąża we wszystkich dziedzinach, a będzie musiało dogonić dzieci o rok starsze? Po co?
        W takiej sytuacji, jak opisujesz ja wręcz nie posłałabym do szkoły 7-latka, tylko wystąpiła o odroczenie obowiązku szkolnego...
    • yula Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 24.04.12, 20:35
      To jest twoja córka? Jeśli tak, to czemu nie zauważyłaś problemu wcześniej? 6-lat to dość dużo jak na problemy z koordynacją(wchodzenie na drabinki, stanie na jednej nodze itp.) Też radzę zwrócić sie do specjalisty od SI, a w domu - karuzele, huśtawki na ile dziecko toleruje, chodzenie po krawężniku (zalecenie lekarza jako ćwiczenie domowe dla mojego 3-latka który nie potrafił 3 kroki zrobić w linii prostej smile) Moim zdaniem też ta dziewczynka nie powinna iść do pierwszej klasy, opóźnienie w jednej sferze można nadgonić, ale ona jest z tyłu ze wszystkim.
    • mama303 Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 24.04.12, 20:58
      Troll?
    • jakw Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 24.04.12, 21:38
      Tak z opisu to twoje obawy są bardzo na miejscu. Na oko przydałaby się pewnie integracja sensoryczna, logopeda i zapewne zajęcia wspomagające. Czy udanie się z dziewczynką do poradni psychologiczno-pedagogicznej wchodzi w rachubę?
    • tititu jak wspomóc rozwój 24.04.12, 22:39
      Przede wszystkim wymagać to będzie dużo czasu i dużo wysiłku (cierpliwości, zachęcania, samozaparcia), może i dużo kasy (trener i.s., logopeda).

      Rozwój ruchowy:
      - plac zabaw - obowiązkowo ze 3-4 razy tygodniowo i tu metoda drobnych kroczków czyli bawić się z dzieckiem powoli ale na wszystkim po kolei,
      - wracając do domu robimy co możemy z tym co mamy obok (krawężnik, kałuże, ławeczki, ...)
      - konsultacja i.s., z rehabilitantem, trenerem gimnastyki/ gimnastyki korekcyjnej/ i zapisanie dziecka na jakąś formę ruchu, żeby je usprawnić,
      - współpraca z trenerem/rehabilitantem, który z dziećmi pracuje i może przynajmniej zadawać ćwiczenia, jeśli na stałe dziecka nie poprowadzi.

      Logopedia:
      - lecimy po skierowanko do poradni logo i zapisujemy się na wizytkę diagnostyczną,
      - wpychamy się do logopedy w przedszkolu na rozmowę, nie dając sobie wmówić, że dziecko z czegoś, oprócz butów wyrośnie,
      - nie czekając na wizytę (pewnie już za kilka tygodni/miesięcy) wyszukujemy googlem gimnastykę usprawniającą język i włączamy ćwiczenia do kanonu zabaw dziecięcych (nie wszystko na raz ale 3-4 ćwiczenia robione każdego dnia - dowolne - zdziałają cuda).

      Sytuacje społeczne:
      Chwalimy za co się da: za każdy wysiłek i każdą sytuację społeczną, w której dziecko sobie poradziło - nawet jak poradziło sobie tak sobie chwalimy, bo jest postęp.

      Liczenie i zapamiętywanie kolejności:
      Liczyć można wszystko dookoła. Porównywać ilości, wagi, pojemności. Z opanowaniem liczenia powyżej 10 jak przez jakiś czas dziecko będzie z dorosłym liczyć różne rzeczy nie powinno być problemu.
      Moje dziecko miało problem z kalendarzem (miesiące) więc co jakiś czas powtarzaliśmy od początku roku kto się kiedy urodził i co się kiedy obchodzi. Teraz miesiące wkute na blaszkę a dodatkowo dziecię wie kiedy z kwiatami czy laurką ma do kogoś uderzyć. Dni tygodnia - czytać wierszyk o dzieciach tygodnia do wstukania na pamięć.

      Manualnie: zatrudniać w kuchni, gonić do mycia butów, nie wyręczać. Nie lubi szlaczków to niech wycina, maluje, koloruje czy robi coś innego co lubi (ubiera/rozbiera lalki...)

      Nie głoskuje i nie dzieli na sylaby.
      To chyba najmniejszy problem. Jak pójdzie do 1 klasy to pracować z dzieckiem i tyle. Teraz zająć się ważniejszymi rzeczami.

      Żeby nie było, że tylko chcę dokopać. Nieee, dzisiaj nie. smile



    • slonko1335 Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 25.04.12, 18:35
      Albo zbyt surowo oceniasz swoje dziecko albo nauczyciel wychowania przedszkolnego jest ślepy i nie nadaje się do swojej pracy.
      • euro18 Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 26.04.12, 11:30
        Odpowiem hurtowo, nie, to nie jest moje dziecko, a siostrzenica. Problemy zauważałam wcześniej, ale dopiero ostatnio miałam szanse pobyć z nią sam na sam dłużej niż na okazjonalnej wizycie rodzinnej. Dopiero niedawno dowiedziałam się też że rodzice zapisali ją do pierwszej klasy i szczerze mówiąc też mam obawy. Szczególnie martwią mnie problemy ruchowe, mowa i rozwój emocjonalny. Rodzice z tych absolutnie nie przyjmujących do siebie wątpliwości i każda uwaga to obraza i twierdzenie aby się nie wtrącać, bo ich dziecko jest w porządku. Napisałam abyście ew. rozwieli moje wątpliwości, ale z tego co widzę wszyscy są jednomyślni - jest problem. Nie wiem jaka jest diagnoza przedszkolna i pewnie się nie dowiem. Co ew. można zrobić z perspektywy cioci?
        • mama_amelii Uszanowac decyzję siostry i tyle 26.04.12, 11:52
          Nic nie możesz zrobić,to jej dziecko i jej decyzja.
          • iwoniaw Zrobic wiele nie może, ale mówić powinna 26.04.12, 11:56
            - oczywiście, że nie publicznie, poprzez wytykanie "niedociągnięć" małej, ale szczera rozmowa z siostrą w cztery oczy i namówienie jej przynajmniej na konsultację w poradni, to zdecydowanie krok, który w takiej sytuacji podjąć należy. Być może siostra należy do osób, które wszelkie sugestie zasięgnięcia porady specjalisty traktuje jako "robienie z dziecka wariata" (tak, są tacy ludzie), ale tu nie ma czego "uszanować", tylko trzeba wyperswadować jej głupi i szkodliwy pogląd.
        • iwoniaw No to kiepsko - dziecko, jak rozumiem, chodzi do 26.04.12, 11:52
          przedszkola? Jeśli tak, to głównie nauczycielki będące z nim na co dzień powinny już dawno zasygnalizować rodzicom, że dziecko ma problemy. Rzeczy, które opisujesz, wg opisu umiejętności dziecka, jaką właśnie dostałam na podsumowanie kolejnego roku w przedszkolu powinien (i to nie jako jedyne!) mieć opanowane przeciętny (!) cztero(!)-latek...
          • jakw Re: No to kiepsko - dziecko, jak rozumiem, chodzi 27.04.12, 20:58
            iwoniaw napisała:
            >Rzeczy, które opis
            > ujesz, wg opisu umiejętności dziecka, jaką właśnie dostałam na podsumowanie kol
            > ejnego roku w przedszkolu powinien (i to nie jako jedyne!) mieć opanowane przec
            > iętny (!) cztero(!)-latek...
            Trochę przesadzasz. 4-latki na pewno nie zajmują się masowo głoskowaniem , a i z sylabami mogą mieć problemy. I nie tak często widuje się 4-latki liczące prawidłowo choćby do 10, o jeździe na rowerze na 2 kółkach czy rolkach już nawet nie wspominając.
        • tititu Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 26.04.12, 12:22
          Umów się z siostrą, pogadaj, daj siostrze poczytać wątek. Jak poczyta ze zrozumieniem, to po pierwszym momencie, kiedy krew ją zaleje powinna zacząć się zastanawiać.
          Jak nie to w przyszłym roku poczytamy jej wątki jak to szkoła jest niedostosowana do 6-cio latków.

          Jako ciocia też możesz zrobić sporo ale pewnie nieregularnie...
          Możesz rozwijać ruchowo, zabierać na place zabaw, chwalić za radzenie sobie, kupić wiadro plasteliny i lepić razem z dzieckiem, malować, ... Nawet gimnastykę języka przy lodach lub nutelli, piórkach itd poćwiczyć tongue_out
          Chyba, że "za krytykę" odstawią Cię od dziecka.
        • makurokurosek Możesz i to dużo 26.04.12, 12:33
          Nie masz wpływu na decyzję siostry, ale masz wpływ na to jak sama spędzasz czas z siostrzenicą. Wykorzystaj ten czas tak by przyniósł małej korzyści spędzajcie go na placu zabaw, zabawach ruchowych, pracach plastycznych, wspólnym ręcznym szyciu ciuszków dla lalek, kalkowaniu postaci z książek, wycinaniu ich i robieniu teatrzyków.
          Jest mnóstwo czynności wpływających na poprawę małej motoryki a nie kojarzących się z nudnymi szlaczkami.
          Dzielenie na sylaby można również robić na zasadzie szarad, typu kto pierwszy zgadnie co to za wyraz.
        • zakletawmarmur Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 26.04.12, 23:37
          Czyli to Twoja siostra... Tak sie zastanawiam jakie są miedzy Wami relacje? Czy w dzieciństwie nie rywalizowałyście ze sobą?
    • euro18 Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 26.04.12, 12:22
      I jeszcze jest taka dziwnie ostrożna wręcz flegmatyczna. Np. - jesteśmy w parku, kupiłam jej loda. Siadamy na ławce, bo jak szła z tym lodem to musiałam ją prowadzić za ramię, jakby nie potrafiła połączyć kierunku spaceru z jedzeniem. Siadamy, dałam jej taką małą łyżeczkę do lodów i wyobraźcie sobie - wokół szaleją dzieci (duży i fajny plac zabaw) a ona siedzi koło mnie i 20 min. je jedną gałkę loda. Mnie już w duchu tafia. Jak zjadła to nie zerwała się do innych tylko w zasadzie chciała iść dalej. Dopiero ją namówiłam na ten plac zabaw, ale zupełnie sobie tam nie radziła. Jak się trochę rozbawiła to zachowywała się trochę żywiej, ale i tak, jak już opisywałam miała duże trudności. Zapytana na koniec, czy było fajnie i czy przyjdziemy jeszcze, cieszyła się i mówiła że tak. Może jest po prostu nieśmiała i to przejdzie... Sama już nie wiem.
      • morekac Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 06.05.12, 09:06
        Siadamy na ławce, bo jak szła z tym lodem to musiałam ją pr
        > owadzić za ramię, jakby nie potrafiła połączyć kierunku spaceru z jedzeniem

        Większość dzieci tego nie potrafi wink
    • euro18 Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 26.04.12, 12:29
      Z opisów rodziców wynika że w przedszkolu radzi sobie świetnie, jest grzeczna. Ma podobno jedną koleżankę, ale młodszą od niej i ona nie pójdzie z nią do I klasy, tylko do zerówki szkolnej. Do logopedy podobno jej w przedszkolu nie skierowali, a rodzice twierdzą że ona ładnie powtarza wyrazy prawidłowo, więc nie ma problemów. W codziennej mowie wymowa jest nieprawidłowa i niewyraźna - ja to tak oceniam, może jednak skoro logopeda nic nie widział to ja się czepiam. Zauważyłam też że rodzice nie zachęcają ją szczególnie do wysiłku fizycznego - pytają czy chce coś zrobić, a jak odpowie że nie to mówią, nie musisz, nie ma problemu. Dziecko dużo czasu siedzi w domu, może stąd te problemy z podstawowymi rzeczami na placu zabaw.
      • wrzesniowamama07 Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 26.04.12, 22:40
        Ale to że dziecko jest grzeczne nie oznacza, że sobie świetnie radzi!

        A czy 6-latek nie musi mieć teraz opinii o dojrzałości szkolnej?

    • zakletawmarmur Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 26.04.12, 23:34
      Boi się nowych wyz
      > wań - skoków z wyższych przedmiotów, wspinania się itp.

      W jakich sytuacjach? Gdy wychodzi z koleżankami na dwór też? Gdy ma ochotę zjechać ze zjeżdzalni też nie potrafi wspiąć sie na szczebelki? Czy nie potrafi wejść na drabinę, gdy ma odpowiednią motywacje? Czy w sytuacji, gdy ciocia prosi, żeby weszła na kolejny szczebelek? Wiesz przypomina mi się odcinek "Trzeciej planety od słońca" gdy wuefista prosi młodego o wspięcie się po linie. Młody pyta "a co jest na górze"smile

      Nie umie wymi
      > enić liczb więcej niż do 10, potem się już myli.

      No ok, wiele dzieci w wieku 6 lat liczy już znacznie więcej. Jednak pierwsze pół roku nauki w szkole to właśnie liczenie do 10. Z matematyką więc sobie powinna poradzićsmile

      Niechętnie wykonuje jakiekolwi
      > ek szlaczki, niechętnie odzwierciedla literki itp.

      Przy Tobie? Masz pewność, że w przedszkolu też tego nie robi? Zresztą co tu gadać, ćwiczenia grafomotoryczne, choć potrzebne, są cholernie nudne. To była moja zmora z przedszkola. Mojej córki zresztą teżsmile

      Nie głoskuje i nie umie dzie
      > lić na sylaby.

      A panie z przedszkola też to zauważyły? Z wyrazem typu "dom" też? Jaka atmosfera panowała podczas testu? Mała miała na to ochotę, czy ciocia ją namawiała?

      Problemy z upomnieniem się o swoją kolej - na placu zabaw odpych
      > ają ją od zjeżdżalni 3 letnie dzieci.

      To mnie akurat nie dziwi. Głupio odpchać młodszego od siebie. Moja córka, która potrafi się obronić, przy małych dzieciach przechodzi na tryb "trzeba uważać, ustępować". Zresztą inaczej dziecko zachowuje się w przedszkolu, inaczej w obcym miejscu, w którym bywa raz na miesiąc.

      Myślisz, że poświęciłaś dziecku na tyle uwagi i robiłaś to w odpowiedni sposób, żeby być w stanie je ocenić? Myślisz, że jeśli są problemy to rodzice, przedszkolanki, którzy to dziecko mają na codzień by tego nie zauważyli?
      Dlaczego rodzice są tacy wrażliwi na krytykę? Może coś z nimi nie tak a może zwyczajnie próbują chronić małą przed ciocią, która w ich odczuciu, czepia się dziecka? Myślisz, że dziecko czuje się przy Tobie na tyle swobodnie, żeby test miał sens? Jaki masz stosunek to jej rodziców? Czy nie ma między Wami rywalizacji na jakiś płaszczyznach?

      Nie chce Cię oskarżać o złe zamiary. Zauważyłam jednak, że dziecko to wdzięczny temat, coby wbić komuś szpileczkęsmile Nawet nie do końca złośliwie, świadomie. W tym przypadku nie zanosi się, żebyś mogła im pomóc. Rodzice z jakiś powodów Ci nie ufają. Może to intuicja, doświadczenie z przeszłości, może mają jakieś kompleksy. Jeśli nawet masz dobre zamiary to odbierają to jako próbę krytyki w celu dowartościowania się. Musiałabyś być bardzo delikatna, najlepiej rozmowy pokierować na takie tory, żeby incjatywa testów w PP/ dodatkowej stymulacji dziecka wyszła od nich.

      Zresztą nie martwiłabym się bardzo. Dziecko powinno mieć test gotowości szkolnej robiony w przedszkolu, przez panie, które ją dobrze znają i mają wykształcenie tematycznesmile Myśle, że można im zaufać.
      • sion2 Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 29.04.12, 18:14
        Żadne dziecko nie jest własnością rodziców. Kazdy dorosły człowiek, widząc potencjalne zagrozenie dziecka jakąś sytuacja i wcalnie nie chodzi o to że musi to byc od razu podejrzenie przestepstwa, glodzenie, bicie i molestowanie - ale także jesli widzi że rozwój dziecka jest zagrożony przez niewłasciwe postepowanie rodziców - powinien reagować. Macie rację że ciocia nie może decydować. Nie mają racji te które twierdzą że powinna machnąc ręką bo "to nie jej dziecko".
        Sama mam bratnice. Wszystko z nia w porzadku (może poza wadą wymowy która juz powinna korygowana przez logopede a nie jest) ale nie wyobrazam sobie sytuacji obserwowania jakiejs nieprawidlowosci i wzruszania ramionami żeby sie nie narzucac bratu. Rozmawiamy wiele o małej, z bratową także, jesli cos mi sie wydaje że dzieje sie nie halo to zawsze im mowie. Brat przyjmuje to normalnie, bratowa nieraz sie denerwuje ale bez przesady też. Zwłaszcza, że oboje wiedzą że mam duże doswiadczenie pedagogiczne jako wieloletnia niania, byla przedszkolanka, była reedukatorka. To że nie mam wlasnych dzieci ma sie tu jak piernik do wiatraka.
        Wiec na przyklad ja zawsze jasno mowie co wedlug mnie jest nie tak. To jaką potem oni decyzje podejmą - nie mam na to wpływu. Nigdy nie każę im niczego robić bo ja tak chcę. Zreszta raz sie pomylilam bo uwazalam że mala w wieku 2 lat i 9 mcy nie osiagnela dojrzalosci emocjonalnej gotowosci do przedszkola (fatycznie tak bylo) ale do wrzesnia byly 3 mce i dziecko szybko nadrobiło i sie przyjelo w przedszkolu. Pewnie beda mi to wytykac do konca zycia, skoro taka jestem "nieomylna". Ale nawet wtedy nie mowilam "nie poslajcie jej do przedszkola" tylko "moim zdaniem nie osiagnela dojrzalosci" i mowilam dlaczego.
        Wydaje mi sie że to akurat taka typowa polska mentalnosc ze to co 4 scianach sie dzieje to tajemnica i nikomu nic do tego.
        Jesli ktokolwiek widzi że rodzina chce podjac decyzje krzywdzace dla dziecka - obojetne czy to bedzie ciocia czy wuj z Ameryki, powinien przynajmniej rozmową zainterweniowac.
        • zakletawmarmur Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 02.05.12, 23:44
          Oj, nie chrzań, że Polska mentalność to moralność pani Dulskiejsmile Akurat jeśli chodzi o wychowanie dzieci to wszyscy wiedzą lepiej. Szczególnie bezdzietne ciocie i wujkowie, którzy dzieciaka obserwują podczas imprez okolicznościowychsmile Dlaczego od razu odrzucasz moje wątliwości?

          Masz swoje dzieci? Jesteś matką idealną? Czy bratowa, fanatyczka zdrowego żywienia, miałaby prawo obnażać każdy Twój błąd żywieniowy? Jeśli w jej opinii robisz ogromną krzywdę dziecku podając mu danonka? Przecież to zawiera cukier, karmisz dziecko syfem i uczysz złych nawyków żywieniowych! A co w sytuacji, gdyby wtrącał sie Twój brat, który w dzieciństwie z Tobą rywalizował? Uważasz, że to ok, czy męczące i za razem krzywdzące dla dziecka? A gdyby ciocia czeiała się np. wagi Twojego dziecka (które w Twojej oppini i opini lekarza byłoby ok)... Czy nie bałabyś się, że dziecko popadnie w kompleksy?

          A może właśnie jest na odwrót, może właśnie chęć dowalenia rodzicom można łatwo zatuszować dobrymi chęciami względem dziecka? Bo przecież pani stawia się w roli tej dobrej cioci, która chce chronić biedne dziecko a rodzice są tymi złymi. Wiadomo, że krzywdzenie dziecka to najokrutniejsza rzecz pod słońcemsmile A co byś powiedziała, gdyby się okazało, że w dzieciństwie panie ze sobą silnie rywalizowały? Naprawdę uważasz, że tego argumentu nie powinno się brać przy ocenie przydatności "dobrych rad". Czy radę od kogoś kogo lubisz, kto wiesz, że trzyma Twoją stronę traktujesz na równi z dobrą radą nieprzyjemnej znajomej, która szuka powodu, żeby Ci dokopać? Naprawdę uważasz, że nie warto byłoby się zastanowić czy za chęcią dawania dobrej rady nie stoi chęć dokopania bratowej? A co jeśli stoi, czy wtedy dawanie tej rady byłoby ok? Na prawdę uważasz, że wszyscy mają dobre intencje tak jak Ty?
          W tym wypadku chodzi o drażliwy temat pod tytułem "rozwój dziecka". I nie jest to wcale rzecz charakteryzująca się prosty mi kryteriami oceny. Bo jak ocenić np. bogactwo słownika? Czy fakt, że ktoś spieszcza oznacza, że jest zacofany? A może raczej pokazuje wyższy poziom czułości? A jak zmierzyć sprawność fizyczną dziecka? Czy fakt, że nie stoi długo na jednej nodze oznacza, że nie potrafi? A może nie ma ochoty, nie widzi sensusmile

          Wiesz co, chyba każdy rodzic miał w życiu sytuacje, gdy ktoś czepiał się jego dziecka tylko po to, żeby podnieść sobie samoocenę. W pewnym momencie, każdy z nas dochodzi do wniosku, że trzeba nauczyć się olewać opinię ludzi, którym się nie ufa. Oni cioci nie ufają. Może nawet odbierają jako znęcanie się nad dzieckiem (te wszystkie testy mające wykazać, że mała jest zacofana). Jeszcze raz podkreśle, w przeciwieństwie do Ciebie, widzę istotny sens analizowania intencji "wtrącającego" zarówno w sytuacji, gdy ktoś mi się wtrąca, jak i w sytuacji, gdy ja się mam ochotę wtrącićsmile I zbywanie tego pod przykrywką "dobra dziecka" nie jest ok.

          I przypominam, że tu nie chodzi o sprawę molestowania seksualnego czy innej formy znęcania się nad dzieckiem, którymi zajmuje się prokurator i powinno się "coś z tym zrobić". Tu chodzi o ocenę gotowości szkolnej, którą mała musiała mieć robioną w przedszkolu (przez osoby wykształcone i doświadczone pedagogicznie, które z nią sporo czasu spędziły) i pewnie na początku pierwszej klasy będzie powtórka... Jeśli nawet nie bedzie sobie radzić (co przy obecnym programie nauczania jest wątpliwe) to w trakcie roku będzie można jeszcze zmienić zdaniesmile I armagedon tak naprawdę jest mało prawdopobnysmile
          • yula Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 06.05.12, 10:03
            >Tu chodzi o ocenę gotowości szkolnej, którą mała musiała mieć
            > robioną w przedszkolu (przez osoby wykształcone i doświadczone pedagogicznie, k
            > tóre z nią sporo czasu spędziły) i pewnie na początku pierwszej klasy będzie po
            > wtórka...
            Moja córka jest w pierwszej klasie, nie widziałam powtórki oceny gotowości szkolnej smile A co do przedszkolnej.... To do fachowości oceny mam duuuuże wątpliwości smile Na szczęście nie miałam wątpliwości co do córki. Jedno zdanie z opinii które mnie zwaliło z nóg, chociaż jeszcze kwiatki były takie że znajoma pedagog nie wiedziała czy sie śmiać czy płakać. To zdanie "dziecko zna litery i łączy je w sylaby", no suuuuuper, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę że dziecko poszło do zerówki płynnie czytając.
        • analist73 Re: jeszcze o dojrzałości szkolnej 03.05.12, 13:45
          Tylko nie każdy ma doświadczenie z dziećmi jak Ty. Autorka postu chyba nie ma własnych dzieci i nie pracuje z dziećmi (bo nie byłoby takiego pytania). Nie bez powodu powstało powiedzenie:
          "byłam idealną mamą dopóki nie miałam dzieci".
          Dziewczynka może być podobna do mojej córki, jak ktoś jej nie spasuje to niczego od się nie dowie. Nie będzie się z nim bawić, rozmawiać. I takiemu komuś wydaje się że dziecko jest jak szara, cicha myszka, która nic nie umie.
Pełna wersja