dziewczynka terroryzująca II klasę

09.05.12, 14:21
Mój syn ma w klasie koleżankę, która zachowuje się skandalicznie - bije inne dzieci, niszczy im rzeczy itp. Reakcja wychowawczyni jest moim zdaniem żadna, bo trudno za reakcję uznać usprawiedliwianie tej dziewczynki, bo "ona jest taka biedna" (czyli pochodzi z domu z problemami).
Wczoraj pół godziny biła inne dzieci, w tym mojego syna - po głowie, jednemu chłopcu popisała koszulkę niezmywalnym markerem, dziewczynkę wyszarpała za włosy itp. Wychowawczyni wezwała dyrektorkę, która nakrzyczała na klasę, że to przez nich ona taka jest, bo ją prowokują i podpuszczają. Fakt, podobno dwaj chłopcy lubią ją podpuszczać "zrób coś tam, będzie śmiesznie itp.", no ale z tego wynika, że jej wolno wszystko.

Oczywiście pójdę porozmawiać z wychowawczynią, pewnie nie sama, bo nie tylko moje dziecko jest przez nią bite i nie tylko ja uważam, że tak dalej być nie może.
Poradźcie, co można zrobić w takiej sytuacji i jak działać.
    • 71tosia Re: dziewczynka terroryzująca II klasę 09.05.12, 20:16
      I niestety Pani dyrektor miala racje. Dzieciaki jak rozumiem, takze pani syn podpuszczaly i obsmiewly inne dziecko 'z problemami' a jak dzieciak w koncu nie wytrzymalo psychicznie to Pani widzi tylko problem ze jej synkowi dziewczynka przylozyla a innemu koledze pomazala koszulke markerem.
      Droga Pani sa dwa wyjscia albo wyzucic dziecko 'z domu z problemami' ze szkoly - jak roumiem bylaby to najbardziej skuteczna wedlug Pani metoda, albo nauczyc moze pani syna i jego kolegow troche empatii. Pewnie przydalaby sie rozmowa z madrym psychologiem.... zwlaszcza rodzicom.
      ps I jakim prawem wychowczyni informuje innych rodzicow o problemach domu rodzinnego tej dziewczynki?
      • blankaz Re: dziewczynka terroryzująca II klasę 09.05.12, 20:49
        Mój syn jej nie podburzał.
        I nie, nie rozumie pani.
        Może dla pani i pani dzieci sytuacja, kiedy codziennie są w szkole bite i zastraszane przez kolegę czy koleżankę jest normalna. Kiedy nie są prowadzone normalnie lekcje, bo dziewczynka to uniemożliwia też. Dla mnie nie.

        Szczerze mówiąc mam gdzieś empatię, gdy w grę wchodzi krzywda mojego dziecka. I nie pójdę pogłaskać dziewczynki po głowie, bo ona taka biedna jest.
        Temu dziecku trzeba pomóc. I nie napisałam nigdzie, że chcę, aby dziecko zostało wyrzucone ze szkoły.
        • 71tosia Re: dziewczynka terroryzująca II klasę 09.05.12, 22:33
          oczywiscie, jednak nie wydeje mi sie by Pani bardzo duzo zrozumiala z calej sytuacji. Najpierw trzeba przeanalizaowac przyczyny a pozniej skutki a nie odwrotnie. A przyczyna zachowania tej dziewczynki, w wyniku czego ucierpial pani syn, to zachowanie klasy, na co zwrocila uwagei slusznie dyrektorka. Moze nalezy pomoc tej dziewczynce bo to jest przyczyna problemow, moze nalezy nauczyc syna i jego kolegow przyzwoitego zachowania wobec tego dzieciaka? Jezeli po takim w koncu drobnym incydencje ma Pani - osoba dorosla ma 'gdzies' emapatie wobec innego dziecka to jak moze Pani wymagac by 'dziecko z problemami' spokojnie i asertywnie znosilo zaczepki klasy.
          • olena.s Re: dziewczynka terroryzująca II klasę 10.05.12, 08:05
            No jednak ciut przesadzasz.
            Ja nie wiem, czy to jest możliwe w tej klasie, tej szkole, ale rzecz nie polega na tym, by zacząć gładzić po główce agresorkę, bo do pokojowego współistnienia potrzebne są dwie strony, nie jedna.
            Praca powinna iść na dwóch frontach: po pierwsze, sprawczynię należy uczyć i egzekwować od niej pożądane zachowanie - nie bić, nie gryźć, nie niszczyć, reagować w pożądany sposób na zaczepki czy prześladowanie (w szkole mojego dziecka oznaczałoby to również każdorazowe powiadamianie nauczycielki o zajściu) - po drugie naturalnie należy uczyć inne dzieci pokojowego współżycia: tolerancji dla podniszczonych ciuchów, niewykluczania, powstrzymania się od nakręcania/prowokowania dziewczynki.
            • blankaz Re: dziewczynka terroryzująca II klasę 10.05.12, 08:40
              No tu na pewno nie działa pierwszy front - czyli praca ze sprawczynią uncertain
              Z tego co wiem, to problemy są od 1 klasy - w zeszłym roku potrafiła czołgać się pod ławkami i gryźć dzieci po nogach. W pierwszym semestrze syn nie zgłaszał specjalnie problemów, więc teraz chyba doszło do jakieś eskalacji i niestety pani sobie z tym nie radzi. Pedagog szkolny najwidoczniej też nie.
              Jedno jest pewne, trzeba zacząć pracować, bo to dopiero druga klasa, a co będzie dalej?
    • majowadusza Re: dziewczynka terroryzująca II klasę 15.05.12, 10:20
      z tego co się orientuję to prawie w każdej klasie jest taki mały " terrorysta".

      U mnie był podobny problem, bo " terrorysta" upatrzył sobie właśnie moje dziecko.
      Ja zadzwoniłam po prostu do mamy tego dziecka i porozmawialam szczerze. Starałam się rozmawiać bez pretensji tylko z czystej matczynej troski.

      Rozmowa dała skutek.
      • agnieszka369 Re: dziewczynka terroryzująca II klasę 15.05.12, 12:23
        Ja spróbowałabym porozmawiać z dziewczynką ,następnie z jej rodzicami.Jeśli to nie przyniosłoby efektu poruszyłabym sprawę na zebraniu klasowym.
        • blankaz Re: dziewczynka terroryzująca II klasę 15.05.12, 18:21
          Ale tu nie wystarczy porozmawiać z dziewczynką, bo ona nad tym nie panuje.
          Ma zostać przebadana przez neurologa i psychiatrę, na razie ma indywidualny tok nauczania, jedynie część lekcji ma z klasą, ale wtedy dodatkowo jest na tych lekcjach wychowawczyni.
          Jest to trudna sytuacja i dla niej i dla reszty dzieci.
          Na pewno będziemy o tym rozmawiać na zebraniu w przyszłym tygodniu, problem w tym, że żadnego z jej rodziców na żadnych dotychczasowym zebraniu zdaje się, że nie było.
        • natalek79 Re: dziewczynka terroryzująca II klasę 16.05.12, 10:14
          Absolutnie samemu z cudzym dzieckiem nie powinno sie rozmawiać, zwłaszcza bez nadzoru wychowawcy/jej rodzica czy opiekuna prawnego, dziecko może nawymyślać różności i można mieć kłopot...
          Dziecko koniecznie powinno być objęte pomocą psychologa/pedagoga i niestety ale zmian nie ma co oczekiwać z dnia na dzień, bo są to dłuższe procesy. Jeśli uważa Pani, że wychowaca/pedagog sobie nie radzą proszę udać się lub zadzwonić do kuratorium nadzorującego szkołę i zgłosić problem. Może coś pomogą, zainterweniują, czasem przysyłają psychologa dobrego. Nie ma co ukrywać, że problem jest i ktoś tu mądrze powiedzial, że musi być współpraca dwóch stron. A dziecko jak z rodziny z problemami, to też pytanie czy tam jest jakaś pomoc wewnatrz, psycholog/kurator, jak wogóle problem wygląda, bo to też ważne. Widziałam spokojne dzieci, które w trakcie rozwodu rodziców stały się agresorami do potęgi i wogóle nie panowały nad swoimi zachowaniami. To są bardzo bolesne sprawy i bardzo delikatne, ale do rozwiązania. Też mieliśmy problem z agresorem w klasie syna, odmieniło się po zmianie nauczycielki i nagle dziecko potrafo byc normalne w odniesieniu do innych. Trzeba szukać przyczyny, a nie tylko karać za skutki.
          • ania_dentystka Re: dziewczynka terroryzująca II klasę 16.05.12, 12:20
            Jest dziecko z problemami- pytanie jakimi? Czy rodzice się rozwodzą, czy ojciec pije i molestuje seksualnie, czy dziecko ma dysfunkcję czy jest ofiarą bezstresowego wychowania czy "tylko" zajętych rodziców. Bo to rózne problemy. Dziecko nie jest winne, ale rodzice już tak. Nie są też winne dzieci-ofiary agresorki. Dzieciom trzeba pomóc- wszystkim. Z tym, że każda normalna matka w pierwszej kolejności pomoże swojemu dziecku a następnie innemu- tu terrorystce.
            Trzeba działać radykalnie. Zebrać grupę rodziców dzieci poszkodowanych i domagać się od wychowawczyni zapewnienia im bezpieczeństwa.
            Nie jestem zwolenniczką samosądów, ale w szkole mojego syna terrorystka ( ciekawe, że dość często są to dziewczyny) była bezkarna póki jeden z kolegów nie przylał jej tak, że wylądowała u pielęgniarki. Chłopak miał obniżoną ocenę z zachowania , ale terrorystka znormalniała. Nie pochwalam, ale w tym przypadku metoda okazała się skuteczna.
            • krysiawa Re: dziewczynka terroryzująca II klasę 17.05.12, 10:45
              A u nas pomogła właśnie moja rozmowa z "terrorystą",przeprowadzona na spokojnie .Mój syn od tamtej pory miał spokój.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja