bo76
14.05.12, 23:48
No, w tym roku ja zainicjuję

Komunia wczesna, 6 i 7-latki, pierwsza niedziela maja - więc już i po Białym Tygodniu jesteśmy.
Było u nas 9 dzieci, więc atmosfera komunijna.
Dzieci siedzą u nas z rodzicami, więc dwójka dzieci na ławkę przypada.
Zajęliśmy pierwsze i drugie ławki - fotograf miał ułatwioną robotę.
Fotograf wspólny, załatwiony przez nas, żadnych sprzątań kościołów itp - jedynie kwiaty dla katechetki i proboszcza i 200zł w kopercie na roślinę do ogrodu biblijnego, który u nas powstaje. 200 od nas wszystkich, nie od każdej rodziny

Od parafii dostali każdy mała wydanie "Tysiąclatki" i piękne, pamiątkowe krzyże - takie duże na alby, przywiezione dla nich specjalnie z Włoch - na rzemyku, super wyglądają.
Komunia w pięknej pogodzie, cudne słonko i ciepło cały biały tydzień.
Nasz proboszcz ma fajne podejście - jest elegancko i odświętnie, ale bez zadęcia i siedzenia godzinami - w godzinę było po mszy. DZieci same czytały czytania, śpiewały, dziękowały itp - co przy 6-7 latkach jest przesłodkie i nie takie oczywiste, jak w drugiej klasie.
Alby wszyscy takie same, ładne i skromniutkie, ale ładny fason i na szczęście z ładnego, porządnego materiału - taki niegniotący, ale udający białę płócienko, baaardzo się sprawdził i nie było w nim za ciepło - założyłam pod spód bawełnianą halkę wykończoną na samym dole tiulem, która troche podniosła dół i nadała ładniejszego fasonu. Ciepła pelerynka przydała się dopiero w sobotę na majowe.
Wianek sztuczny, ale "udający naturalny" - madomi, baaaardzo fajnie się prezentował na tle innych wianków. Włosy długie, rozpuszczone - córa ma tak łądne lekko skręcone, że grzechem byłoby coś z nimi jeszcze robić. W białym tygodniu czasem spinałam, czasem z opaską szła.
Przyęcie malutkie, więc w domu - Catering, przywieźli, podali, zabrali - zostało na 3 dni dla całej rodziny

Pyszne i bez roboty. Nie chcialłam w knajpie - u nas się do wieczora siedzi a tak dzieci i wyjść mogły i się pobawić do woli.
Przy "wcześniaczkach" najpiękniejsze jest ich podejście - to pojedyncze dzieci, w ogóle nie ma tematu prezentów itp - nikt z przedszkola nie idzie, więc nie ma licytacji na kasę itp. Dzieci autentycznie się cieszą i przeżywają przygotowania i samą ceremonię.
Nasza dostała wymarzone kolczyki od swojej chrzestnej i flik flaka, biblię i jakieś słodycze - reszta to od wszystkich wjazd do Disneylandu, jedziemy w czerwcu. Oczywiście rodzina dorzucała, kto ile chciał - wyjazd fundowaliśmy my, ona "dozbierała" sobie - na jakieś ekstra pamiątki chce wydać i koniecznie na wjazd na Wieżę Eiffella dla nas wszystkich

)
Chrzestny jest jednocześnie ojcem naszej chrześnicy - która też z nami szła do komunii - umówiliśmy się na symboliczną pamiątkę dla dziewczyn - medalik itp, żeby było coś trwałego i żebyśmy się nie wymieniali niepotrzebie kopertami

No i ominęło mnie chodzenie na jakieś "szkolenia dla rodziców", zdawanie tony modlitw itp - tego u nas w ogóle nie było, jedynie raz w tygodniu 45 minut dodatkowej katechezy dla dziecka. To też baaaardzo mi się podobało

nie lunię zbędnej indoktrynacji, swój rozum mam

)
Generalnie ładna uroczystośc, spokojne i radosne duuuuże przeżycie dla całej rodziny, a najbardziej chyba dla mojego synka - 4latka

) Wystapił w garniturze, muszce i był bardzo dumny ze swojej roli brata komunistki.
Po obiedzie i kawie większość z nas poszła na spacer i od razu na nieszpory, potem dalsze luźne biesiadowanie.
Już się cieszę, że za 3 lata syn pójdzie - tym bardziej, że on już nas postanowił wtedy do Legolandu zabrac

)