cleris
27.05.12, 21:57
Narobilam klopotow sobie,a przede wszystkim corce wysyłając prośbę o zmiane klasy obecnie I kl. Podstawówki do klasy rownoleglej od nowego roku szkolnego. Ponad miesiąc sprawa pozostawała w kompletnej próżni decyzyjnej, zdążyłam o sprawie zapomnieć,sądziłem,ze dyrekcja znana ze swej nieaktywnosci pominięciem moje podanie. Jakieś było moje zdumienie,gdy ok. 21 w niedziele (dzisiaj) pdebralam telefon od obecnej wychowawczyni dziecka,która zaprasza mnie na spotkanie z dyrektorka i nią w ten piatek. Nie spodziewałem sie,ze będzie to spotkanie trojstronne,nie jestem pewna czy dobrze zrobiłam,działkam pod wpływem silnych emocji i wzburzenia, narobilam sobie problemów,tamta klasa jak klasa,wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Utrzymywać swoje stanowisko z podania, poddać sie woli dyrekcji czy odstąpić i pozostać w obecnej klasie? Dlaczego w ogóle wystąpiłem z taka prośba o zmiane klasy dziecka? Przez jedna dziewczynę,która wybitnie działa córce i mnie na nerwy