mevgal
29.05.12, 16:19
Chodzi o córke.Ma 10 lat i bardzo ograniczone menu.Pediatra już mówi o niedoborach,a ja ni potrafię jej zmusić do jedzenia czy nawet próbowania innych rzeczy.Pewnie,że to mój błąd ulegania w dzieciństwie

.Syn je w zasadzie wszystko,ma tylko kilka znienawidzonych potraw (klasyka:brokuł,wątróbka,rosół) i jak to akceptuje.Ale z córką jest już prawdziwy problem.Zup prawie nie je (trochę czystego rosołu jedynie),nie je warzyw oprócz surowej marchewki i pomidora.Najchętniej wcina makaron z fetą (nawet twarogu naszego nie ruszy,żółtego sera też nie),oczywiście sosu pomidorowego nie znosi.Mięso typu gulasz,kotlet kurczak jest ok.Naleśniki,pierogi -be.Kanapki rzadko bo prawie też nic do tych kanapek nie lubi.Na słodko też nie lubi.I co z nią robić? Niedobory żywieniowe to już poważna sprawa.Z punktu widzenia mnie jako gotującej w domu przygotowanie osobnych dań jest kłopotliwe.Aha sposób "na siłę" nie działa. Zaczyna płakać a po wmuszeniu do buzi ma odruch wymiotny.Jak nie zje obiadu to zapycha się suchą bułką więc zasada" poczekasz-zgłodniejesz" też nie działa.Proszę o konstruktywne porady bo nie wiem co robić.