motywowanie dziecka

01.07.12, 13:22
biznes.interia.pl/prasa/news/dzieci-trzeba-przekupic-zeby-je-zmotywowac,1816130
i wkońcu ktoś sie nad tym pochylił ucierając nosa pieknoduchom smile musze sie tu pochwalić że choc nie wpadło mi do głowy by dawac przed testem ( na swoje usprawiedliwienie mam to że syncio chciał zabawki/gedzety a kaska jeszcze za mało do niego przemawiała ) to starałem sie uzyskac informacje wstepną ( jak najbardziej żetelną i sie nie naciołem) zaraz po teście , brałem za ręke i szliśmy do sklepu a syncio podskakiwał z radości smile . nadal jednak boje sie dac przed testem bo ciężko było by mi mu coś odebrać widząc jak ciężko pracuje ale wykorzystam ten sposób jak mu motywacja kiedyś opadnie smile
    • verdana Re: motywowanie dziecka 01.07.12, 15:00
      Ależ to jak najbardziej możliwe, ze dziecko, ktoremu płaci się za stopnie będzie miało lepsze stopnie. Tylko co z tego? Stopnie w szkole są jednym z najmniej istotnych elementów w wychowaniu kogoś na odpowiedzialnego, zmoblizowanego wewnętrznie, a nie zewnętrznie, samodzielnego i przyzwoitego człowieka.
      • jakbabciekocham Re: motywowanie dziecka 01.07.12, 17:43
        Jest taka anegdota o gościu, któremu smarkacze przeszkadzali wrzaskami w prowadzeniu interesu, knajpy czy czegoś podobnego (nie pamiętam szczegółów). Nie pomagały prośby i groźby, więc wziął się na sposób i zaczął im ...płacić. Te oczywiście uradowane darły się w najlepsze. Po jakimś czasie drastycznie zmniejszył "zapłatę" i pozbył się dzieciaków, które uznały, że za taką kwotę to oni się wysilać nie będą.
        Podzielam zdanie Verdany, że motywowanie pieniędzmi "za oceny" to kanał i porażka.
        • jotde3 Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 13:06
          > Podzielam zdanie Verdany, że motywowanie pieniędzmi "za oceny" to kanał i poraż
          > ka.

          a niby czemu ?
      • jotde3 Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 13:20
        verdana napisała:
        > Ależ to jak najbardziej możliwe, ze dziecko, ktoremu płaci się za stopnie będzi
        > e miało lepsze stopnie. Tylko co z tego?

        no pomyśl co z tego ? bedzie miało oczywiście piękniejsze oczy bo wiadomo od dawna że stopnie są za piękne oczy wink buhehehehhe

        >Stopnie w szkole są jednym z najmniej
        > istotnych elementów w wychowaniu kogoś na odpowiedzialnego, zmoblizowanego wewn
        > ętrznie, a nie zewnętrznie, samodzielnego i przyzwoitego człowieka.

        to może niech szkoła zrezygnuje ze stopni a pracodawca z premi czy podwyżki wynagrodzeń smilebuhehehehe i bedzie wspaniała utopia motywacji wewnątrznych przyzwoitych ludzi smile heheheh .
        jak taki czas nastanie to i ja zmienie zdanie bo w końcu dziecko wychowuje do świata smile


        • jotde3 Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 13:30
          coś sie porobiło z tymi cytatami sad
        • jotde3 Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 13:31
          i sie naprawiło ,sory za zamieszanie
        • olena.s Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 13:36
          Bo jeżeli człowiek (także dziecko) wchodzi w coś, co go interesuje i pociąga, to zajdzie dalej i zwiększą frajdą, niż jeżeli wchodzi w cos wyłącznie z powodu kasy. O, weż różnicę między nauczycielem entuzjastą, który ma chęć i werwę do szukania najlepszych metod dotarcia do dzieci, a nauczycielem rzemieślnikiem. Który będzie miał lepsze efekty?
          • jotde3 Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 17:20
            olena.s napisała:
            > Bo jeżeli człowiek (także dziecko) wchodzi w coś, co go interesuje i pociąga, t
            > o zajdzie dalej i zwiększą frajdą, niż jeżeli wchodzi w cos wyłącznie z powodu
            > kasy.

            pewnie , wiekszość jednak pociąga zbijanie bąków

            > O, weż różnicę między nauczycielem entuzjastą, który ma chęć i werwę do s
            > zukania najlepszych metod dotarcia do dzieci, a nauczycielem rzemieślnikiem. Kt
            > óry będzie miał lepsze efekty?

            w zarabianiu kasy ? podejżewam że oboje takie same bo im niedojda nie chciało sie za młodu wziąść do poważnej roboty czy skończyć poważnych kierunków wink
            • olena.s Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 17:38
              Nie, nie w zarabianiu kasy.
              • jotde3 Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 18:06
                olena.s napisała:
                > Nie, nie w zarabianiu kasy.

                to o co chodzi w pracy ? o samoorealizacje ? samorealizować po osiągnięciu dorosłości trzeba sie klasycznie przez zarobek jak dorosły człowiek a nie taki co z nudów garnki lepi smile a hobby to mozna sobie mieć jak jest sie dość sprytnym by zająć sie rodziną i jeszcze mieć na nie czas będąc dobrym w pracy .
                • verdana Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 19:10
                  Aż współczuję. Jeśli naprawdę jedyną Twoja samorealizacją juest suma pieniędzy, którą zarabiasz, a poza tym nie masz z pracy żadnej satysfakcji i nie widzisz, aby w ogóle była Ci - poza pioeniedzmi, do czegokolwiek potrzebna. Połowę życia spedzić tylkio po to, aby dostać parę papierków, za ktore coś mozna kupić - cóż, koszmarna, koszmarna nuda i marnowanie czasu.
            • verdana Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 19:21
              Więc rozumiem, ze dziecko ma skńczyć motywowane tylko taki poważny kierunek, po którym bedzie zarabiało kupę kasy?
              Cóż, wiięc tak - najpierw motywujesz pieniędzmi, aby miało jak najlepsze stopnie, aby mogło skończyć studia - jak mmnjiemam - i potam, aby znalazło pracę, ale nie rozwijającą czy interesujacą, ale taką , która przynosio pieniądze, samorozwój jest kompletrnie nieważny. Czyli placisz dziecku nie za to, aby umiało, bo to jest nieistotne - w dorosłym życiu nie ma sie rozwijać, tylko zarabiać, a zarabianie, jak twierdzisz, z rozwojem nie ma nic wspólnego. Czyli nauka rzeczywiście jest nieważna, wazne są oceny i egzaminy.
              Tyle, ze jeśli zarabianie ma byc tym jedynym celem zycia, a rozwój osobisty czy wiedza są kompletnie nieistotne, to powinieneś płacić za to, zeby dziecko poszło do zawodówki i zdobyło naprawdę poszukiwany i popłatny zawód. Wytresowany i oplacony szóstkowicz prawdopodobnie będzie miał większy problem ze znalezieniem pracy, niz sprawny kucharz, hydraulik czy budowlaniec po przyzwoitej zawodówce.
              A wiec nie wiem, za co płacisz - chyba za zmarnowanie dziecku szansy.
            • hankam Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 22:19
              Wiesz, że robisz kompromitujące błędy ortograficzne?
              Nie motywowoli Cię rodzice do nauki, czy co?
      • kocianna Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 13:03
        Ja się z Tobą bardzo zgadzam, Verdano, a z drugiej strony... mam problem z uczeniem motywacji wewnętrznej. W szkole powiedzmy, że jakoś się to sprawdza - dziecko mam na razie małe, jej obecne możliwości znam i wiem, że ich nie przeskoczy, i w ogóle temat ocen jest u nas omijany szerokim łukiem (zawsze się pytam: czego się dziś nauczyłaś, a nie "co dostałaś").
        Ale w przypadku, kiedy trzeba skłonić dziecko do czegoś żmudnego, co efekty przyniesie, przykładowo, za trzy miesiące? Na przykład ćwiczenie gry na instrumencie albo rehabilitacja: trzeba to robić codziennie, a postępy nie są widoczne z dnia na dzień. Jestem przeciwna motywacji finansowej, ale trudno mi znaleźć inną.
        • kocianna Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 13:07
          I nie, jeszcze nie płacę za oceny czy za ćwiczenie - nagrody są niematerialne (dodatkowe minuty gry na komputerze, dodatkowa partyjka jakiejś gry) - jednak zdecydowanie jest to motywowanie zewnętrzne.
          • verdana Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 14:38
            Ja myślę, zę rehabilitacja to jest taka rzecz, za którą jak najbardziej motywacja moze byc zewnętrzna. To jest nieprzyjemne i będzie nieprzyjemne - w dorosłym zyciu zresztą, o ile rehabilitacja bedzie potrzebna, to dorosły będzie zmotywowany, znacznie lepiej niz dziecko orientując się, jaki jest cel. Nikt nie zamierza nikomu tłumaczć, zę rehabilitacja jest fajna sama z siebiesmile
            Uczenie sie to jednak trochę inna sprawa.
            No i ja bym bardzo rozrózniła "nagrody" od płacenie za coś. Nagroda jest za coś szczególnego i nie jest wypłacana zgodnie z cennikiem. Nagroda IMO jest bardzo fajną rzeczą, bo może byc dana za osiągnięcie, albo za wysiłek, albo za osiągniecie celu (wolę nie mówić, co dałam za przjscie do klasy maturalnej bez poprawek). Ale nagroda nie jest wyznaczona z góry.
            Motywacja wewnętrzna do nauczenie sie kretyńskiego programu szkoły na pewno nie jest wskazana. Co innego motywacja do uczenia sie czegoś, co człowieka interesuje, albo do zdania, nawet głupiego egzaminu, pozwalajacego dostać sie do wymarzonej szkoły. I to po prostu kiedyś przychodzi. A jesli nie przychodzi, albo jest napędzana pieniędzmi - to moim zdaniem i tak niewiele dziecku z tej wymarzonej szkoły przyjdzie...
            • jotde3 Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 15:36
              verdena , najpierw pisałaś :"Nie, to nie jest "moje widzimisię" - nagrody powodują, ze to, co robimy dla nagrody przestaje przynosić satysfakcję." a teraz :"> No i ja bym bardzo rozrózniła "nagrody" od płacenie za coś. Nagroda jest za coś
              > szczególnego i nie jest wypłacana zgodnie z cennikiem."
              zastanów sie wiec jakie jest twoje stanowisko . nie potrafisz tez zinterpretować wyników badań które podajesz (omówiłem w poście wcześniej ) w efekcie piszesz nie na temat .

              dla mnie ważne jest tu jedynie to że płacenie ( a nie np. daWANIE DROPSÓW wink za wyniki testu powoduje lepsze wyniki testu ( link w pierwszym poście ) i nie zamierzam dalej dyskutować czy dla kogoś lepsze wyniki testu są w tym wypadku lepsze niż gorsze czy gorsze są lepsze , to ciekawy temat ale dla ciebie za trudny co wykazałem wyżej .
            • joannab-o Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 15:53
              Co innego motywacja do uczenia sie czegoś, co człowieka interes
              > uje, albo do zdania, nawet głupiego egzaminu, pozwalajacego dostać sie do wymar
              > zonej szkoły. I to po prostu kiedyś przychodzi.

              Podobnie z systematycznością - najpierw zrozumienie sensu, potem motywacja wewnętrzna i systematyczność. Jeśli się będzie kombinowało w kierunku odwrócenia tej kolejności, to zrozumienie sensu nie przyjdzie i dziecko albo popadnie w lenistwo albo w pracoholizm (bunt lub automatyczny przymus).

              Dla przyszłego celu należy zrezygnować z doraźnej korzyści, pogodzić się z tym, że nie jest "zmotywowane" od samego początku nauki i w stopniu, jaki nam by się podobał. Zupełnie tak samo, jak postępuje się z dzieckiem chcąc, aby kierowało się zasadami moralnymi, zinternalizowało je kiedyś, choć doraźnie skuteczniej jest je zastraszyć, uderzyć , przekupić itp.
              • jotde3 Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 15:59
                joannab-o napisała:
                > Podobnie z systematycznością - najpierw zrozumienie sensu, potem motywacja wewn
                > ętrzna i systematyczność. Jeśli się będzie kombinowało w kierunku odwrócenia te
                > j kolejności, to zrozumienie sensu nie przyjdzie i dziecko albo popadnie w leni
                > stwo albo w pracoholizm (bunt lub automatyczny przymus).

                a skąd ty to wisz kumo wink? jak dziecko bydzie szło do pierwszej klasy to ty mu bydziesz sens nauki wykładac czy to lekcji gonić ?
        • jotde3 Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 13:19
          kocianna napisała:

          > Ja się z Tobą bardzo zgadzam, Verdano, a z drugiej strony... mam problem z ucze
          > niem motywacji wewnętrznej.

          ja sie też z nią zgadzam na poziomie chciejstw a nie realności
    • jagabaga92 Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 14:04
      moim zdaniem najlepsze efekty motywacyjne przynosi budowanie w dziecku poczucia własnej wartości i "wmawianie" mu że potrafi, że poradzi sobie.

      Ja jako dziecko/"młodzieżówka" byłam nagradzana pieniędzmi za piątki, za świadectwo z paskiem, ale odbierałam to jako "przydatnąwink" nagrodę, a nie jako motywację.
      • maksimum Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 17:27
        "Na dobrą sprawę wynik prowadzonego przez dwa lata w kilkunastu szkołach podstawowych badania jest jedną wielką pochwałą płacenia dzieciom za dobre stopnie. Tam, gdzie takie metody stosowano, wyniki testów zawsze były lepsze."
        ------------
        Dziwne ,ze naukowcy przeprowadzili te badania ostatnio,bo ja place za stopnie dzieciom juz 14 lat.
        Zadnego polskiego kieszonkowego,tylko pieniadze za wyniki i wyniki sa.
        • maksimum Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 17:30
          W Polsce wiadomo bedzie mocna opozycja bo tam jest kult dawania za nic,cos jak money for nothing & chicks for free.
          A pozniej wyrastaja z tego roszczeniowcy,ze im sie nalezy choc robota nie byla zrobiona,ale przeciez przyszli do roboty i trzeba im zaplacic.
        • jotde3 Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 17:52
          > Zadnego polskiego kieszonkowego,tylko pieniadze za wyniki i wyniki sa.

          ja na początku troche zacząłem po polsku chcąc sie odciąc od ciągłego "tato kup " wyznaczyłem tygodniówke zresztą dzieciak juz zaczoł pracować a na sprawdziany wiedzy czyli efekty było za wcześnie bo nie doszliśmy do etapu " samodzielnie " ale wtedy to też elementam motywującym było też warknięcie , raz mu pozwoliłem nie zrobić ćwiczeń mówiąc że nie bedzie ani tygodniówki ani obrywów od dziadka i babc, powiedział - ok , potem widząc że sie nie usr...o więcej już nie zaryzykował smile najwyżej postęka a i to z rzadka , prześliśmy na dobre do "samodzielnie " i robi swoje z zaangazowaniem i wynikami potwierdzonymi konkursami za co oczywiście jest kasa która natychmiast (mam nadzieje że narazie ) zamienia sie w jakieś duperelstwa . aleluja i do przodu smile hehehe
          • verdana Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 18:03
            Czy wyniki są, to będzie wiadomo za dwadzieścia lat. Chyba, że jedyne co się w życiu liczy, to dobre oceny w szkole.
            Warto też pamiętać, zę dziecko, które uczy sie dla kasy nie będzie miało zadnej mkotywacji, aby zrobić coś bez nagrody. Bo przecież jemu nie zalezy na tym, by być dobry, tylko na pieniadzach. Ciekawe, co sie stanie, gdy w pewnym momencie, na przykład z powoedu braku zdolności, dobre oceny przestaną spływać strumieniem - czy warto będzie w ogóle zdać do następnej klasy?
            No i oczywiście, lepiej wykuć na pamięć program szkolny i dostać pieniadze za piątkę, niż przeczytać dziesdięć książek - bo mozna nie nauczyć się idalnie do klasówki, dostać czwórkę i nie zarobić. Nie warto rozwijać żadnych bezplatnych zainteresowań, bo za to nie płacą. Celem jest wyuczenie sie programu szkolnego i tyle, nic ponadto nie jest opłacalne. A potem okaże się, że karierę robią ci z pasją, za którą ocen się nie wystawia...
            Za to cholernie opłaca sie ściągać, przepisywać, i błagać nauczycieli o lepszą ocenę - bo nagrodę dostaje się nie za wiedzę, tylko za stopnie w szkole.
            A na studiach nagle okaże sie, zę nikt za naukę nie płaci i moze w ogóle nie warto się starać?
            • jotde3 Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 18:14
              verdana napisała:
              > Czy wyniki są, to będzie wiadomo za dwadzieścia lat.


              tak jak ja rozumiem "wynik" to szczerze mówiąc to nie będzie chyba pewne nigdy , mozna tylko szacować prawdopodobieństwo ,przy udanym życiu wnuków to już bedzie mozna dokładniej szacować


              > Warto też pamiętać, zę dziecko, które uczy sie dla kasy nie będzie miało zadnej
              > mkotywacji, aby zrobić coś bez nagrody.[...]itd itd czyli rózne niestworzone historie


              skąd ty bierzesz te swoje mądrości ? od baby z pietruszką na targu ? czy od przemądrych psichologów co ze swoim życiem nie umieją nic sensownego zrobić

              • bye.bye.kitty mądrości od baby z pietruszką 06.07.12, 12:52
                nieważne czy Verdana bierze "swoje mądrości" od baby z pietruszką czy kotu spod ogon.
                Ważne, ze jest doświadczoną matką i nauczycielką. Wiele dziewczyn korzystało z pożytkiem z jej rad też tu, na forum. Ale ad rem.

                Dobre oceny i motywacja zewnątrz sterowalna to idealna sprawa sprawa gdy chodzi o hodowlę korpo-ludzików. Zarówno w świecie prawdziwych pieniędzy jak i prawdziwych sukcesów nie ma ludzi, którzy wymęczali 6 i 5 dla 5 groszy na cukierki (lub gwoli uniknięcia pasa - bo przecież marchewkę można zamienić na kij i nie zmieni to sedna metody). S pasjonaci. Sądzisz, że Higgs uczył się dla cukierków? Że rodzice obiecali mu ładne nagrody za doktorat? Wielu prawdziwie bogatych lub prawdziwie znanych zrezygnowało z formalnej edukacji. Przykład z mainstremu - Gates. Przykład niszowy, dla oczytanych - pisarz Robert Nye, który olał szkołę. Wykonywał różne prace, bez wykształcenia przyjęto go do gazety. Niespełna 10 lt po porzuceniu nauki odbierał pierwsze prestiżowe nagrody literackie.

                Zawsze powtarzam mojej córce, że kompletnie nie interesują mnie jej oceny - ciekawi mnie co zrozumiała, co chce drążyć, czemu chce się poświęcić. Ciekawa rzecz - zbiera i odkłada pieniądze na te pasje, inwestuje w nie, nie czeka, aż ja jej zapłacę z to, że czymś się zainteresowała, że jest w czymś dobra. Może nie będzie Gatesem czy Nye'em ale jestem o nią spokojna.

                BTW w mojej rodzinie panowała zabawna zasada nagradzania dzieci za złe oceny - na pocieszenie. Jakoś bardziej mi to pasuje i taniej wychodzi;P bo przeciętne dziecko nie jest w stanie wygenerować tylu jedynek co piątek np za ładny obrazek Jezuska na religii tudzież za wdzięczne skakanie na WF i przynoszenie strojusmile
                • janka345 Re: mądrości od baby z pietruszką 06.07.12, 13:36
                  Tak, ale czy to nie wyjątki w sali światowej? Z moich obserwacji wynika, że jednak wielu nie osiągnęłoby sukcesu, gdyby nie palec na pulsie rodziców. Nie ważne w jakiej formie - takiej, która skutkuje nabyciem umiejetności przydatnych w przyszłości
                  Są umiejętności, na których zdobywanie już za póżno w starszym wieku...
                  • jotde3 Re: mądrości od baby z pietruszką 06.07.12, 13:54
                    anka345 napisała:
                    > Tak, ale czy to nie wyjątki w sali światowej? Z moich obserwacji wynika, że jed
                    > nak wielu nie osiągnęłoby sukcesu, gdyby nie palec na pulsie rodziców.

                    co więcej , często dorosłe już dzieci zarzucają rodzicom że ich nie dopilnowali .
                    • bye.bye.kitty Re: mądrości od baby z pietruszką 06.07.12, 14:38
                      w zdobywaniu 5 i 6?
                      ciężko uwierzyć.

                      Słyszałam natomiast zarzuty, że nie motywowali do pracy nad pasją - nie wypychali na treningi w mróz itp. I czasem talent się rozmywał.

                      Oceny szkolne to nie jest żadna informacja o człowieku. Można być zresztą orłem wśród gołębi i de facto nie umieć za wiele.
                      • jotde3 Re: mądrości od baby z pietruszką 06.07.12, 14:42
                        bye.bye.kitty napisała:

                        > Oceny szkolne to nie jest żadna informacja o człowieku. Można być zresztą orłem
                        > wśród gołębi i de facto nie umieć za wiele.

                        tylko jakoś nie wiedzą tego przy naborze do dobrych szkół i zliczają te punkciki , idż ich oświeć .
                        • bye.bye.kitty Re: mądrości od baby z pietruszką 06.07.12, 15:04
                          no o to mi między innymi chodzi - system jest zły i nie ma co się w ogóle na to oglądać.
                          Wszystkie szkoły są aktualnie złe, nie ma lepszych i dobrych.

                          BTW z mojego pokolenia, z grona dalszych znajomych na najciekawsze studia dostali sie ludzie z Kąta i Sorbony, takich szkół licealnych dla "odrzutów": spadochroniarzy, subkultur, ludzi o niemal zerowej frekwencji. Tam "zsyłano" uczniów z którymi szkoły sobie nie radziły - często dlatego, ze nikt nie potrafił ich zrozumieć. Ludzie stamtąd maja zazwyczaj (ci których znam) świetne prace, skończone fajne studia, i przede wszystkim - fantastyczne wspomnienia z liceum. Ja mam wspomnienia jazdy na opakowaniu deprimu czy innego syfu dziennie, rzygania ze stresu, pół-głupich nauczycieli-sadystów (kretynka, która za takie samo wypracowanie postawiła mi 2 i 5 - zadała ten sam temat do domu, tydzień później pojawił się na pracy klasowej, napisałam TO SAMO, niemal co do słowa, i dostałam 2. Przyniosłam jej tamta pracę i oczywiście pojawiła się druga piątka, ale do dziś pamiętam to poczucie upokorzenia, ze tacy ludzie nas uczą).

                          Absolutnie nie chcę, by córka zdawała do gimnazjum, czy liceum przodującego w rankingach - wiem, ile to warte.
                          • jotde3 Re: mądrości od baby z pietruszką 06.07.12, 15:48
                            bye.bye.kitty napisała:

                            > no o to mi między innymi chodzi - system jest zły i nie ma co się w ogóle na to
                            > oglądać.
                            > Wszystkie szkoły są aktualnie złe, nie ma lepszych i dobrych.

                            po pierwsze to odpowiadając cytuj a teraz do meritum , system nie jest w tym zły bo sprawdza prócz wiedzy itd umiejętność osiągania wyznaczonych celów którymi min są oceny .


                            > Absolutnie nie chcę, by córka zdawała do gimnazjum, czy liceum przodującego w r
                            > ankingach - wiem, ile to warte.

                            mam podobne zdanie , to dzieci robia szkołe i dobry wybór to nie zawsze wybór " dobrej " szkoły .
                            • bye.bye.kitty Re: mądrości od baby z pietruszką 06.07.12, 16:12
                              no to po co się przejmujesz ocenami?

                              > mam podobne zdanie , to dzieci robia szkołe i dobry wybór to nie zawsze wybór "
                              > dobrej " szkoły .
                            • mama303 Re: mądrości od baby z pietruszką 08.07.12, 10:37
                              jotde3 napisał:

                              > po pierwsze to odpowiadając cytuj a teraz do meritum , system nie jest w tym z
                              > ły bo sprawdza prócz wiedzy itd umiejętność osiągania wyznaczonych celów którym
                              > i min są oceny .

                              Zawsze ucze dziecko, że oceny nie są celem edukacji smile
                              • jotde3 Re: mądrości od baby z pietruszką 09.09.12, 15:46

                                ama303 napisała:
                                > Zawsze ucze dziecko, że oceny nie są celem edukacji smile

                                ja też , ucze że celem edukacji ( oprócz oczywiście wiedzy i kompetencji , ale to przyznadza wszyscy ) jest nauka osiąganie celów a chwilowo tylko są nimi oceny bo potem to bedzie kasa i rodzina . uczymy sie wiedz by poznać narzędzia ale poznać je po to by osiągać cele .
                • hankam Re: mądrości od baby z pietruszką 06.07.12, 16:53
                  BTW w mojej rodzinie panowała zabawna zasada nagradzania dzieci za złe oceny - na pocieszenie. Jakoś bardziej mi to pasuje i taniej wychodzi;P bo przeciętne dziecko nie jest w stanie wygenerować tylu jedynek co piątek np za ładny obrazek Jezuska na religii tudzież za wdzięczne skakanie na WF i przynoszenie stroju

                  Ooo, u mnie podobnie. Szczególnie za naprawdę duże wpadki. Na przykład wypad na lody, albo kupno jakiejś maskotki, czy później wymarzonej książki.
                  To bardzo dobrze działa. smile
            • metwoh Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:24
              Jak to nie płaci? A stypendia naukowe za odpowiednio wysoką średnią.
              • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:38
                metwoh napisał:

                > Jak to nie płaci? A stypendia naukowe za odpowiednio wysoką średnią.

                widać resort edukacji już to wie a biedna verdena dalej nie
      • jotde3 Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 18:39
        jagabaga92 napisała:
        > moim zdaniem najlepsze efekty motywacyjne przynosi budowanie w dziecku poczucia
        > własnej wartości i "wmawianie" mu że potrafi, że poradzi sobie.

        znam wiele dzieci z wydawało by sie bardzo wybujałym ego które są najlepsze ale tylko we własnym przeświadczeniu wiec jesli dziecko nie ma zaniżonej samooceny to na nic sie to zda.
        • olena.s Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 19:18
          To o czym mówisz, to arogancja.
          Wiara we własne siły to coś zupełnie innego.
          • jotde3 Re: motywowanie dziecka 03.07.12, 09:03
            olena.s napisała:
            > To o czym mówisz, to arogancja.
            > Wiara we własne siły to coś zupełnie innego.

            a skąd , wiara we własne siły to wiara we własne siły a arogancja to wtedy jak o tym mówimy głośno
    • asia_i_p Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 18:11
      Były też inne badania - ludziom, którzy określali pewne czynności jako przyjemne, zaczęto za nie płacić. Po pewnym czasie przestali je odbierać jako przyjemne, choć dalej byli zmotywowani finansowo. Odebranie pieniędzy w tym momencie zamordowało motywację.
      Czyli jeśli zaczniesz płacić dziecku za oceny, przygotuj się na płacenie mu do pierwszej pensji.
      • jotde3 Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 18:24
        asia_i_p tak, nawet chyba ktoś już tu pisał o tym jak płacił dzieciom za krzyczenie i im sie znudziło.
        oba te badania można porównać ze względu na ich różnice ( jakich sytuacji dotyczyły ) . tak na szybko widze to tak że napewno kasa zmienia podejście :
        jak sie robi coś dla siebie i potem można na tym zarobić to chęć zarobku( myślenie pieniądzem ,nagrodą ) przewaza i nie jest to juz przyjemne bo myślimy efektywnością , mobilizujemy sie maksymalnie itd
        a jak sie czegoś nie robi to kasa jest dobrym powodem by robic .
        więc tak, kasa może coś zepsuć na pewnym etapie ale tylko wtedy jak on jest smile
        • verdana Re: motywowanie dziecka 02.07.12, 19:08
          Zapomniałeś, ze życie nie składa się tylko z zarobku i nagrody. Za zajmowanie sie dzieckiem, ugotowanie obiadu, pomoc kolezance nie płacą. Dziecko nauczone, zę robi się rzeczy, za które płacą nie ma żadnej motywacji do robienia czegokolwiek bez nagrody, ani dla kogoś, ani dla wlasnej satysfakcji.
          Czyli - cale żydcie ma pracować wyłącznie dla pieniedzy, przy czym zawsze to, za co płacą, jest wazniejsze od tego,z a co nie płacą. Jedyną satysfakcją z pracy jest wypłata. Możesz spokojnie wyhodować dziecko, które będzie harowało od rada do wieczora bez przyjemności, a tylko dla nagrody. Przy czym swoją wartość oceni w pieniądzach - tak jak Ty oceniasz dziecko. Płacisz za bycie dobrym uczniem, doceniasz tylko naukę.
          Rozumiem, zę Twoja żona robi podobnie - liczy się dla niej tylko to, ile zarabiasz, nic więcej. Jesli zarabiasz wiecej, bardziej Cię ceni , mniej - nagle jesteś pozbawiony wielu przywilejów, bo przecież nie liczy się , jakim jesteś członkiem rodziny, tylko jakim pracownikiem.
          • jotde3 Re: motywowanie dziecka 03.07.12, 09:07
            verdana napisała:
            Dziecko nauczone, z
            > ę robi się rzeczy, za które płacą nie ma żadnej motywacji do robienia czegokolw
            > iek bez nagrody, ani dla kogoś, ani dla wlasnej satysfakcji.

            odniose sie tylko do tego fragmentu jako przykładu twoich błędów . otórz płacenie dziecku by je dodatkowo zmotywować nie powoduje że dziecko nie zrobi niczego bez nagrody czy to dla kogoś ( bliskiego ) czy dla własnej satysfakcji . reszty nie chce mi sie już omawiać bo to poprostu twoje widzimisie jak i to cytowane zdanie .
            • verdana Re: motywowanie dziecka 03.07.12, 09:29
              Nie, to nie jest "moje widzimisię" - nagrody powodują, ze to, co robimy dla nagrody przestaje przynosić satysfakcję. Dzieci, którym dawano cukierka, za zjedzenie nielubianej potrawy, po zakończeniu badań nigdy wiecej potrawy do ust nie wzięły, uznały ja za obrzydliwą. Dzieci, ktore zachęcano, tłumaczac, zę potrawa jest smaczna - w wielu wypadkach pod koniec badań ja polubiły.
              To samo jest z nauką - dajac pienia.dze pozbawiasz dziecko satysfakcji z dostania piątki, czy nauczenia sie czegoś - ma satysfakcję tylko z kasy. Ale żadnej przyjemności z nauki, ani z efektów. Chwilowo będzie moze miało lepsze stopnie, ale skończą sie opłaty - a mlody człowiek sam z siebie nie będzie miał ochoty ani studiować (chyba, ze będziesz płacił na studiach za oceny), ani się dokształcać.
              Poza tym w szkole też nie bedzie mu warto tracić czasu na uczenie się niczego, za co nie zapłacisz - czyli czegokolwiek poza programem. Bo jak sie czegoś takiego nauczy, to moze mu zabraknąć czasu na zarobienie pieniędzy za piątkę. I moze się okazać, jak to czasem bywa, ze wyjsdzie ze szkoły z dobrymi ocenami i żałośnie małą wiedzą, po czym na studiach okaże się,z ę gorsi uczniowie mają znacznie szersze horyzonty - i wtedy nawet pieniadze nie pomogą.
              Ale rozumiem, zę Tobie nie zalezy na tym, aby dziecko było oczytane, aby interesowało sie czymś, aby cokolwiek wiedziało - tylko aby wyuczyło się idiotycznego programu szkolnego na piątki. Nie wiedza, ale stopnie - to jest najwazniejsze i za to płacisz.
              • jotde3 Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 11:43
                nie podpiełem w dobrym miejscu , robie to teraz poniżej

                verdena , czy przeczytałaś posta do asi_i_p, zamieszaczam poniżej
                jotde3 napisał:
                > asia_i_p tak, nawet chyba ktoś już tu pisał o tym jak płacił dzieciom za krzyc
                > zenie i im sie znudziło.
                > oba te badania można porównać ze względu na ich różnice ( jakich sytuacji dotyc
                > zyły ) . tak na szybko widze to tak że napewno kasa zmienia podejście :
                > jak sie robi coś dla siebie i potem można na tym zarobić to chęć zarobku( myśl
                > enie pieniądzem ,nagrodą ) przewaza i nie jest to juz przyjemne bo myślimy efe
                > ktywnością , mobilizujemy sie maksymalnie itd
                > a jak sie czegoś nie robi to kasa jest dobrym powodem by robic .
                > więc tak, kasa może coś zepsuć na pewnym etapie ale tylko wtedy jak on jest

                co do twojego przykładu to tak , jest to mozliwe przy zrażaniu dziecka do potraw ( na tej samej zasadzie co zrażanie do przyjemności z krzyczenia z tą tylko różnica że zrażamy do czegoś co dziecko ma szanse polubić samo z siebie w przyszłości np. brokuły i inne których nie lubiłem w dziećiństwie a potem sie samo zmieniło ) ale tłumaczenie nie zmotywuje dziecka które wie czego chce ( bawić sie w/g własnego pomysłu ) do pracy na dłużej , może na początku , a potem sie zaczyna " on ma to , on ma tamto" i widzi że tamten nie zdaje pierwszej klasy !!! i argumenty , ja sie dobrze ucze itd. wiec jakiś system nagradzania trzeba mieć żeby dziecko sie nie zbuntowało na tą jawną niesprawiedliwość .
                • jakw Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 22:50
                  jotde3 napisał:
                  > ale tłumaczenie nie zmotywuje dziecka które wie czego chce ( bawić sie
                  > w/g własnego pomysłu ) do pracy na dłużej , może na początku , a potem sie zac
                  > zyna " on ma to , on ma tamto" i widzi że tamten nie zdaje pierwszej klasy !!!
                  > i argumenty , ja sie dobrze ucze itd. wiec jakiś system nagradzania trzeba mieć
                  > żeby dziecko sie nie zbuntowało na tą jawną niesprawiedliwość .
                  No nie wiem, moje starsze dziecię jakoś nie rozpacza, że nie motywuję jej kasą przed czy po klasówce. I jakoś motywacja jej nie spada. A argumentu "bo ja się dobrze uczę" to nawet nigdy nie użyła. A jeśli twoje dziecko zazdrości koledze tego, że coś ma, a kolega nie zdał do II klasy, to spytaj się go, czy naprawdę powtarzanie klasy jest aż tak atrakcyjne ;-/
                  • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 09:53
                    jakw napisała:
                    > No nie wiem, moje starsze dziecię jakoś nie rozpacza, że nie motywuję jej kasą
                    > przed czy po klasówce. I jakoś motywacja jej nie spada. A argumentu "bo ja się
                    > dobrze uczę" to nawet nigdy nie użyła. A jeśli twoje dziecko zazdrości koledze
                    > tego, że coś ma, a kolega nie zdał do II klasy, to spytaj się go, czy naprawdę
                    > powtarzanie klasy jest aż tak atrakcyjne ;-/

                    oczywiście ,są różne dzieci i tak, można zbyć dziecko niczym ( verdena napisała by ci tu historie jak to potem to dziecko nie zapłaci pracownikom mówiąc że przecież za zapłate macie doświadczenie wink buhehhehe. generalnie ten twój pomysł przez miłoserdzie potraktuje hunorystycznie smile
        • jotde3 Re: motywowanie dziecka 03.07.12, 10:29
          verdena , czy przeczytałaś posta do asi_i_p, zamieszaczam poniżej
          jotde3 napisał:
          > asia_i_p tak, nawet chyba ktoś już tu pisał o tym jak płacił dzieciom za krzyc
          > zenie i im sie znudziło.
          > oba te badania można porównać ze względu na ich różnice ( jakich sytuacji dotyc
          > zyły ) . tak na szybko widze to tak że napewno kasa zmienia podejście :
          > jak sie robi coś dla siebie i potem można na tym zarobić to chęć zarobku( myśl
          > enie pieniądzem ,nagrodą ) przewaza i nie jest to juz przyjemne bo myślimy efe
          > ktywnością , mobilizujemy sie maksymalnie itd
          > a jak sie czegoś nie robi to kasa jest dobrym powodem by robic .
          > więc tak, kasa może coś zepsuć na pewnym etapie ale tylko wtedy jak on jest smile

          co do twojego przykładu to tak , jest to mozliwe przy zrażaniu dziecka do potraw ( na tej samej zasadzie co zrażanie do przyjemności z krzyczenia z tą tylko różnica że zrażamy do czegoś co dziecko ma szanse polubić samo z siebie w przyszłości np. brokuły i inne których nie lubiłem w dziećiństwie a potem sie samo zmieniło ) ale tłumaczenie nie zmotywuje dziecka które wie czego chce ( bawić sie w/g własnego pomysłu ) do pracy na dłużej , może na początku , a potem sie zaczyna " on ma to , on ma tamto" i widzi że tamten nie zdaje pierwszej klasy !!! i argumenty , ja sie dobrze ucze itd. wiec jakiś system nagradzania trzeba mieć żeby dziecko sie nie zbuntowało na tą jawną niesprawiedliwość .
    • mama303 Re: motywowanie dziecka 03.07.12, 10:18
      Zawsze podziwiałam mojego kuzyna za b dobre wyniki w szkole. Kiedy powiedziałam się, że mama płaci mu za oceny, czar prysł.
      • sylaluk1 Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 12:57
        To co z dziecmi ktore w szkole nie maja ocen ??? Jak je zmotywowac do nauki?
        W szkole mojego syna (8 lat, konczy za 2 tygodnie klase 3)nie ma tzw. stopni a na koniec roku dziecko dostaje swiadectwo opisowe na kilka stron gdzie z kazdego przedmiotu sa 2 oceny- pierwsza za wysilek jaki dziecko wlozylo w nauke tego konkretnego przedmiotu a druga za osiagniecia, z tym ze tu bardziej liczy sie ta pierwsza ocena za wysilek a nie za osiagniecie.Do tego jest opis co dziecko robilo przez caly rok...
        Nie ma ocen w ciagu roku ale klasa podzielona jest na kilka grup gdzie kazda grupa pracuje "swoim tempem rozwojowym" ale tez te lepiej uczace sie dzieci maja "pod opieka" te slabsze dzieci i czesc zadan robia wspolnie aby zmotywowac te slabiej uczace sie do jakiegokolwiek wysilku.
        • jotde3 Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 13:19
          sylaluk1 napisała:
          > To co z dziecmi ktore w szkole nie maja ocen ???

          u nas były w pierwszej klasie oceny w książkach ale nie płaciłem za nie bo to uważałem za mało ważne za to miał kieszonkowe i dary od rodziny ( które mogłem wstrzymać ) . płaciłem ekstra jedynie za wyniki konkursów na myslenie , tak mnie maltretował że zmuszony byłem zastanowić sie nad systemem tego nagrodzenia i staneło na ciągu arytmetycznym który mu zapisałem na tablicy co go uspokoiło i pracował dalej już bez zawracania sobie głowy wysokością nagrody .
          • elenore Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 16:00
            Mam bardzo dziwnego syna zatem ... bo napisał test szóstoklasisty na 38pt bez uiszczania przeze mnie jakiejkolwiek opłaty ... więcej - nawet po fakcie nie oczekiwał nagrody ;-O
            Czy coś z moim dzieckiem nie tak ?
            wink))))))))
            • jakw Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 22:13
              elenore napisała:

              > Mam bardzo dziwnego syna zatem ... bo napisał test szóstoklasisty na 38pt bez u
              > iszczania przeze mnie jakiejkolwiek opłaty ... więcej - nawet po fakcie nie ocz
              > ekiwał nagrody ;-O
              > Czy coś z moim dzieckiem nie tak ?
              Oczywiście, że jest coś nie tak. Twoje dziecko jest za mało cwane wink
        • maksimum Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 17:22
          sylaluk1 napisała:

          > nie ma tzw. stopni a
          > na koniec roku dziecko dostaje swiadectwo opisowe na kilka stron gdzie z kazde
          > go przedmiotu sa 2 oceny- pierwsza za wysilek jaki dziecko wlozylo w nauke tego
          > konkretnego przedmiotu a druga za osiagniecia,

          To jest najwiekszy komunistyczny horseshit jaki mozna wymyslec.
          To jest cos co zabija konkurencje a tym samym rozwoj.


          • sylaluk1 Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 17:41
            maksimum napisał:
            > To jest najwiekszy komunistyczny horseshit jaki mozna wymyslec.
            > To jest cos co zabija konkurencje a tym samym rozwoj.

            Hm...nie widze aby w ten sposob zabijany byl rozwoj mojego syna, przeciwnie rozwija sie bardzo dobrze, jest ciekawym swiata i zadnym wiedzy prawie 9 latkiem.Do szkoly chodzi z radoscia i bez lekow ze jak slabiej mu cos pojdzie to dostanie złą ocenę( u nas na swiadectwie 1 to ocena najwyzsza...).Rodzice absolutnie nie moga wykonywac np.prac plastycznych czy innych za dziecko w domu bo wszystkie prace wykonywane sa w szkole.
            Ktos gdzies w watku powyzej opisywal takie sytuacje w polskich szkolach jak rowniez "czytanie" na ilosc wypozyczonych ksiazek...to jest dla mnie absurd i zabijanie rozwoju.U nas kazde dziecko ze szkolnej biblioteki otrzymuje 2 ksiazki na tydzien dostosowane poziomem do jego umiejetnosci czytania na danym etapie rozwoju.Ksiazki te dziecko czyta w domu (z rodzicem lub bez ) i potem rodzic w specjalnym zeszycie potwierdza ze dziecko te ksiazki faktycznie przeczytalo, do tego raz w tygodniu kazde dziecko czyta spory fragment ksiazki z Pania indywidualnie-jesli radzi sobie dobrze to Pani podnosi stopien trudnosci...Nam ten system jak najbardziej odpowiada.
            • maksimum Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 19:16
              sylaluk1 napisała:

              > i...Nam ten system jak najbardziej odpowiada.

              To ze ci system odpowiada ,nie znaczy ze jest dobry.
              Milionom ludzi odpowiadal system komunistyczny a jednak upadl.
              Czym wieksza konkurencja tym lepszy system.
              Jakie jest bezrobocie w tym najlepszym systemie?
              Zeby nie wyszlo na to,ze najlepszy system jest w stagnacji i powoli zbliza sie ku upadkowi i ...... w dalszym ciagu w oczach ludzi jest najlepszy.
              • mama303 Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 21:55
                maksimum napisał:

                > Czym wieksza konkurencja tym lepszy system.

                Nie wszystkim osobom/dzieciom odpowiada konkurencja i rywalizacja. Niektórych wręcz hamuje w rozwoju.

                • maksimum Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 22:44
                  mama303 napisała:

                  > maksimum napisał:
                  >
                  > > Czym wieksza konkurencja tym lepszy system.
                  >
                  > Nie wszystkim osobom/dzieciom odpowiada konkurencja i rywalizacja. Niektórych w
                  > ręcz hamuje w rozwoju.
                  ---------
                  Niestety mylisz sie.
                  Konkurancja byla jest i bedzie zawsze.Zaczynajac od wspolnoty pierwotnej do dnia dzisiejszego. Jak wyeliminujesz konkurencje to stworzysz komunizm,ktory upadl ze wzgledu na brak konkurencji.
                  Przykro mi ze tego nie rozumiesz.
                  • mama303 Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 22:53
                    maksimum napisał:

                    > Niestety mylisz sie.
                    > Konkurancja byla jest i bedzie zawsze.Zaczynajac od wspolnoty pierwotnej do dni
                    > a dzisiejszego. Jak wyeliminujesz konkurencje to stworzysz komunizm,ktory upadl
                    > ze wzgledu na brak konkurencji.
                    > Przykro mi ze tego nie rozumiesz.

                    a mi przykro że Ty tak upraszczasz. Człowiek wcale nie potrzebuje ciagłej konkurencji w każdej dziedzinie. Inaczej nie bylibyśmy w stanie sobie nigdy bezinteresownie pomóc wzajemnie.
                    Jednostki potrzebujące ciągłej konkurencji mają cos z głową nie tak.
          • elenore Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 11:37
            maksimum napisał:

            > sylaluk1 napisała:
            >
            > > nie ma tzw. stopni a
            > > na koniec roku dziecko dostaje swiadectwo opisowe na kilka stron gdzie z
            > kazde
            > > go przedmiotu sa 2 oceny- pierwsza za wysilek jaki dziecko wlozylo w nauk
            > e tego
            > > konkretnego przedmiotu a druga za osiagniecia,
            >
            > To jest najwiekszy komunistyczny horseshit jaki mozna wymyslec.
            > To jest cos co zabija konkurencje a tym samym rozwoj.
            >
            >

            Maksiu, wiedzę że dość mocno odjechałeś od polskiej rzeczywistości. Oceny opisowe w klasach I-III wprowadzono kilka ładnych lat po 89 wink
            Poczytaj coś więcej niż to forum i własne wypowiedzi. wink
            • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 11:43
              elenore napisała:
              > Maksiu, wiedzę że dość mocno odjechałeś od polskiej rzeczywistości. Oceny opiso
              > we w klasach I-III wprowadzono kilka ładnych lat po 89 wink
              > Poczytaj coś więcej niż to forum i własne wypowiedzi. wink

              ale maksiu nie twierdził że sytem ten wprowadzono przed 89 rokiem ( w czasie umownie nazywanym komuną ) twierdził jedynie że to komunistyczny pomysł bo wiadomo przecież że komuniz nie chciał wynagradzać za efektywność pracy a działać na zasadzie " od każdego w/g możliwości a każdemu w/g potrzeb " gubiąc w ten sposób to co napędza rozwój - konkurencje . idee jego jak widze nadal zyją . lenin wiecznie żywy wink
              • elenore Re: motywowanie dziecka 09.07.12, 14:52
                W odległych czasach, byłam turystycznie z wizyta u ciotki we Francji wink Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się że jej syn (wtedy ośmioletni) nie dostaje ocen, a jedynie nauczyciele opisują jego osiągnięcia i zdobyte umiejętności na koniec każdego okresu nauki.
                Ach ta komunistyczna Francja ;-p
    • janka345 Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 20:09
      ten artykuł skłania jednak do myślenia...
      Bo jak tu zmotywować do nauki (nie do lepszych stopni, ale raczej do zdobywania wiedzy i umiejętności) dziecko/nastolatka, który jest totalnie leniwy i brak mu ambicji? Wiele jest takich dzieciaków. Nie uczy się, to postawić nad nim krzyżyk i niech rowy kopie (bo takich też potrzebują)? A co jesli marnuje zdolności, bo mu się zwyczajnie nie chce? Może dobry każdy sposób, który spowoduje, że człowiek weżmie się za siebie?
      Czy wielu sławnych dziś ludzi osiągnęło by to, gdyby nie nadludzki często wysiłek rodziców, żeby zmusić ich do ćwiczenia pewnych umiejętności? Przykład Wodecki (który w wywiadach podkreśla, że umie to co umie, bo dziadek zmuszał go do grania i nie wygląda teraz na człowieka nieszczesliwego), Callas, siostry Williams i dzesiątki innych...
      • maksimum Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 22:36
        janka345 napisała:

        > Przykład Wodecki (który w wywiadach podkreśla, że umie to co umie, bo dziadek zmuszał go do grania i nie wygląda teraz na człowieka nieszczesliwego), Callas, siostry William
        > s i dzesiątki innych...
        ----------
        Moja corka NIGDY by nie grala w tenisa,gdybym jej nie przekupywal pieniedzmi.
        Teraz jak jej oferuje pieniadze za granie to odmawia,bo sama polubila grac.
        • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 06:43
          maksimum napisał:

          > ----------
          > Moja corka NIGDY by nie grala w tenisa,gdybym jej nie przekupywal pieniedzmi.
          > Teraz jak jej oferuje pieniadze za granie to odmawia,bo sama polubila grac.

          surprised To ja mam chyba jakieś wyjątkowe dziecko, które uwielbia sport i uwielbia być najlepszym. A jak zdarzy się trzecie miejsce to jest dramat. I ja muszę tę jego ambicję przystopowywać, bo inaczej to by się zamęczył.
          • hankam Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 10:23
            Pamiętam dramaty mojej córki, kiedy osiągnęła najlepszy wynik w klasie z testu z angielskiego i to tak zdecydowanie najlepszy, ale nie był to wynik maksymalny.
            Do uczenia się tego, co jej nie interesuje muszę ją jednak motywować - najcześciej mówię jej, że to jej będzie w przyszłości potrzebne (chemia) jeśli chce studiować to, co się jej marzy, albo przypominam, że musi miec przyzwoitą średnią, aby dostać się do dobrego liceum.
            Jakoś rozumie, co do niej mówię, nie wyciąga ręki po pieniądze.
            • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 10:31
              hankam , niewiem ile lat ma twoja córka ale spróbuj tak przemówić do rozbrykanego 7 latka . równie dobrze mogła byś po chińsku .
              • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 13:24
                jotde3 napisał:

                > hankam , niewiem ile lat ma twoja córka ale spróbuj tak przemówić do rozbrykane
                > go 7 latka . równie dobrze mogła byś po chińsku .

                Ja mam rozbrykanego ośmiolatka i nie mówię po chińsku. Ale u nas ambicja w genach, więc zakładam, że nam łatwiej wink
                • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 13:50
                  fogito napisała:
                  > Ja mam rozbrykanego ośmiolatka i nie mówię po chińsku. Ale u nas ambicja w gena
                  > ch, więc zakładam, że nam łatwiej wink

                  jego sprawa jak nie chce nagrody ,widać za głupi na to smile
                  • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 13:57
                    jotde3 napisał:

                    > fogito napisała:
                    > > Ja mam rozbrykanego ośmiolatka i nie mówię po chińsku. Ale u nas ambicja
                    > w gena
                    > > ch, więc zakładam, że nam łatwiej wink
                    >
                    > jego sprawa jak nie chce nagrody ,widać za głupi na to smile

                    Zapewne nie doszedł jeszcze do twojego poziomu, na którym bez kasy palcem nie kiwniesz. Ale za ortografię to ci chyba nie płacili, bo straszne byki walisz. Aż w sumie żal, że nie płacili wink
                    • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:01
                      fogito napisała:
                      > Zapewne nie doszedł jeszcze do twojego poziomu, na którym bez kasy palcem nie k
                      > iwniesz.

                      nie , po prostu jest za mało inteligentny

                      • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:06
                        jotde3 napisał:

                        > fogito napisała:
                        > > Zapewne nie doszedł jeszcze do twojego poziomu, na którym bez kasy palcem
                        > nie k
                        > > iwniesz.
                        >
                        > nie , po prostu jest za mało inteligentny
                        >

                        smile Usiłujesz dziecko obrazić w rozmowie z matką? Wznieś się trochę wyżej ponad poziom baby z targu, bo nigdy nie zrozumiesz.

                        Dzieciak jest piekielnie inteligentny, ambitny i zmotywowany. Do tego ma wszystko czego potrzebuje i nie musi błagać o grosiki na kieszonkowe. Ale rozumiem, że zazdrość 4 litery ściska tongue_out
                        • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:16
                          fogito napisała:

                          > smile Usiłujesz dziecko obrazić w rozmowie z matką? Wznieś się trochę wyżej ponad
                          > poziom baby z targu, bo nigdy nie zrozumiesz.
                          >
                          > Dzieciak jest piekielnie inteligentny, ambitny i zmotywowany. Do tego ma wszyst
                          > ko czego potrzebuje i nie musi błagać o grosiki na kieszonkowe. Ale rozumiem, ż
                          > e zazdrość 4 litery ściska tongue_out

                          jednak nadal jest za głupi by uzyskać cos więcej . ale nie o to chodzi tylko o to że ze swojego przypadku robicie zasade wykluczające a podane przezemnie badania dotyczą czegoś wiecej jak jednostkowego przypadku .
                          • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:18
                            jotde3 napisał:

                            > jednak nadal jest za głupi by uzyskać cos więcej . ale nie o to chodzi tylko o
                            > to że ze swojego przypadku robicie zasade wykluczające a podane przezemnie bada
                            > nia dotyczą czegoś wiecej jak jednostkowego przypadku .

                            Skoro tak nalegasz to ja zejdę do twojego poziomu... To ty jesteś głupi.
                            • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:29

                              fogito napisała:
                              > Skoro tak nalegasz to ja zejdę do twojego poziomu... To ty jesteś głupi.

                              zdaje sie że napisałem ci że twoj synek jest za głupi bo nie umie uzyskać od ciebie czegoś wiecej niż ma a ty napisałaś że jestem głupi bo jestem głupi . wiem nie wiedzisz różnicy ( bo za głupia jesteś smile
                              • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:51
                                jotde3 napisał:

                                >
                                > fogito napisała:
                                > > Skoro tak nalegasz to ja zejdę do twojego poziomu... To ty jesteś głupi.
                                >
                                > zdaje sie że napisałem ci że twoj synek jest za głupi bo nie umie uzyskać od ci
                                > ebie czegoś wiecej niż ma a ty napisałaś że jestem głupi bo jestem głupi . wiem
                                > nie wiedzisz różnicy ( bo za głupia jesteś smile

                                skoro nie rozumiesz... jesteś za głupi, żeby to zrozumieć smile
                                On nie musi uzyskiwać ode mnie niczego więcej ponad to co ma, bo my mamy ambicję i zdolności w genach i nikt nie traktuje jego osiągnięć jako czegoś wyjątkowego. Ot naturalna kolej rzeczy, bo rodzice tez byli zdolni i ambitni.
                                On nie łączy osiągnięć w nauce z pieniędzmi. Gdyby tak było oznaczałoby to moją porażkę wychowawczą. Jak prosi o Ipada to po jakimś czasie go dostaje. Musi tylko sam nauczyć się obsługiwać te nowinki techniczne, za którymi ja nawet nie nadążam.
                                • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:59
                                  fogito napisała:
                                  > On nie łączy osiągnięć w nauce z pieniędzmi. Gdyby tak było oznaczałoby to moją
                                  > porażkę wychowawczą. Jak prosi o Ipada to po jakimś czasie go dostaje. Musi ty
                                  > lko sam nauczyć się obsługiwać te nowinki techniczne, za którymi ja nawet nie n
                                  > adążam.

                                  to cudownie , masz wspaniałe dziecko i sama jestes wspaniała i bardzo ładna , wszyscy jesteście wspaniali a teraz idż do psychiatry albo weż tabletki wink
                                  • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 15:07
                                    jotde3 napisał:

                                    >
                                    > to cudownie , masz wspaniałe dziecko i sama jestes wspaniała i bardzo ładna , w
                                    > szyscy jesteście wspaniali a teraz idż do psychiatry albo weż tabletki wink

                                    Mam cudowne dziecko i do tego tak ładne jak mama. I wcale nie muszę brać tabletek smile
                                    • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 15:19
                                      fogito napisała:
                                      > Mam cudowne dziecko i do tego tak ładne jak mama. I wcale nie muszę brać tablet
                                      > ek smile

                                      hehehe. może załuż taki wątek :
                                      " Mam cudowne dziecko i do tego tak ładne jak mama. I wcale nie muszę brać tabletek smile "

                                      • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 20:40
                                        jotde3 napisał:

                                        >
                                        > hehehe. może załuż taki wątek :
                                        > " Mam cudowne dziecko i do tego tak ładne jak mama. I wcale nie muszę brać tabl
                                        > etek smile "
                                        >

                                        A ty załóż wątek - "nie umiem pisać po polsku - pomocy!" wink
                                    • hankam Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 16:14
                                      No dobra, JD, a teraz napisz, dlaczego tak ci trudno uwierzyć, ze niektórzy mają dzieci, które są zdolne, ambitne i do tego, żeby się uczyły, nie trzeba im płacić?
                                • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 15:01
                                  fogito napisała:
                                  > skoro nie rozumiesz... jesteś za głupi, żeby to zrozumieć smile

                                  tu nie ma co rozumiec , to trzeba leczyć smile
                                  • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 15:07
                                    jotde3 napisał:

                                    > fogito napisała:
                                    > > skoro nie rozumiesz... jesteś za głupi, żeby to zrozumieć smile
                                    >
                                    > tu nie ma co rozumiec , to trzeba leczyć smile

                                    Potrzebujesz porady terapeutycznej...
    • janka345 Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 20:15
      żeby było jasne, ja nigdy nie płaciłam synowi za oceny, ale jest już nastolatkiem i zwyczajne naucz się, bo trzeba przestaje działać, a dziecię nie jest pracusiem, jest dość leniwy nawet jeśli chodzi o sfery/przedmioty, które lubi... ostatnio generalnie nic mu się nie chce, może taki wiek a może trzeba zacząć się martwić i poszykać sposobu na motywację...
      • fogito Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 21:30
        Ach te geny... Ambitni rodzice mają ambitne dzieci i nie musza im płacić za uczenie się. Reszta przekazała dzieciom w genach lenistwo i olewanie i dlatego musi się trzymać za kieszeń przez naście lat. Oj współczuję tym dzieciom i rodzicom wink
        • atteilow Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 22:21
          Ach ten wyścig szczurów...

          Uwazam że tak zwana satysfakcja z nuczenia sie czegos jest tówniez formą nagrody dla dziecka, dzieje sie w sferze mentalnej, natomist pieniadze, czy tez inne dobra funkcjonują materialnie. Nie widze zatem róznicy.
          Gdyż:
          Jesli dzieciak się uczy dla satysfakcji (doznań mentalnych), lub fizycznych (materialnych) zaspokaja swoja potrzebe nagrody, co sprawia że działa interesownie.

          Jeśli robi sie cos bezwiednie... bardziej nieświadomie, ot tak po prostu... wtedy nie mamy w tym żadnego interesu. A dobra ocena, czy tez pieniadze sa skutkiem ubocznym takiego dzialania.

          To podobnie jak z dobroczynnością. Jestes dobry wówczas, gdy nie wiesz jak jestes dobry, gdy dzialasz z odruchu serca, nie dla wdzięczności.... czy (o zgrozo!) nagrody w niebie.
          • joannab-o Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 08:52
            > Uwazam że tak zwana satysfakcja z nuczenia sie czegos jest tówniez formą nagro
            > dy dla dziecka, dzieje sie w sferze mentalnej, natomist pieniadze, czy tez inne
            > dobra funkcjonują materialnie. Nie widze zatem róznicy.
            > Gdyż:
            > Jesli dzieciak się uczy dla satysfakcji (doznań mentalnych), lub fizycznych (m
            > aterialnych) zaspokaja swoja potrzebe nagrody, co sprawia że działa interesowni
            > e.
            Mechanizm jest rzeczywiście taki. Jest też zasada, że nagroda gorsza wypiera nagrodę lepszą.

            Chyba nikt nie zaprzeczy, nawet obecni tu panowie, że małe dziecko uczy się dla satysfakcji uczenia się. A potem coś się dzieje i satysfakcja z uczenia z wiekiem staje się statystycznie coraz rzadsza.
            Dorośli, którzy już nie wierzą w satysfakcję z uczenia i z życia w ogóle, dostarczają dziecku zewnętrznych, gorszych, nagród - zaczynają dziecko chwalić, powodują, że rywalizacja z przyjemności ewoluuje w walkę o wysokie poczucie wartości, stanowiące według nich doskonałą nagrodę, potem zaczynają dawać oceny w szkole i stosują w domu różne rodzicielskie nagrody.
            Satysfakcja z uczenia się nie ma wielkich szans utrzymać się w takich warunkach. Ciekawy przykład na to wypieranie się nagród dał maximum - o córce, która nie chce nagrody, bo czuje, ze ta psuje jej przyjemność. Fajnie, że zdarza się nie zabić tej przyjemności nawet płaceniem żywą gotówka, ja nie zalecałabym rodzicom takiej brawury.

            Mam dwóch nastolatków i oni zachowali tę wczesnodziecięcą satysfakcję z wiedzy i zdobywania sprawności. W sumie bez większego wysiłku, tylko przez odbieranie dzieciom przyznawanych przez otoczenie nagród (unieważnianie pochwał, szkolnych ocen, pilnowanie, żeby rywalizacja zachowała właściwy sens).
            • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 10:00
              joannab-o napisała:
              > Chyba nikt nie zaprzeczy, nawet obecni tu panowie, że małe dziecko uczy się dla
              > satysfakcji uczenia się. A potem coś się dzieje i satysfakcja z uczenia z wie
              > kiem staje się statystycznie coraz rzadsza.

              dzieje sie to że realny świat wymaga tej nauki w stopniu znacznie wiekszym niż dziecko( najczęściej ) jest w stanie wykszesać z z własnych chęci .do tego artykół udowodnił że nagroda pieniężna podnosi te chęci .reszta twojej opowiesci to niestworzone historie
              • joannab-o Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 10:36
                Nie niestworzone, tylko dla Ciebie niezrozumiałe. Zresztą niedawno byłeś zdania, że dzieci z własnej woli nie uczą się niczego, teraz, że się uczą ale "w stopniu" za małym.

                >reszta twojej opowiesci to
                > niestworzone historie
                Dobrze by było tak w ogóle, gdybyś w swoich postach używał argumentów, zamiast pisać "nie bo nie".
                • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 10:47
                  oannab-o napisała:
                  > Nie niestworzone, tylko dla Ciebie niezrozumiałe.


                  verdena mogła by scenariusze do holiwod pisać smile hehehhe

                  Zresztą niedawno byłeś zdania
                  > , że dzieci z własnej woli nie uczą się niczego, teraz, że się uczą ale
                  > "w stopniu" za małym.

                  znowu babskie gadanie , chcesz omawiać kwestie sementyczne ? jak ci mówią w pracy " posprzątaj cały korytarz " a ty jedynie szmate namoczysz a oni potem " nic pani nie zrobiła " to sie bedziesz kłucić z nimi że szmaty namoczyłaś ? oczywiście że czegoś z programu szkolnego chyba każde by sie nauczyło przez swoją ciekawość , problem w tym że to by było dalece niewystarczające .

                  > >reszta twojej opowiesci to
                  > > niestworzone historie
                  > Dobrze by było tak w ogóle, gdybyś w swoich postach używał argumentów, zamiast
                  > pisać "nie bo nie".


                  do bajki o czerwonym kapturku też musiał bym sie odnosić w merytorycznych argumentach ?
                  • joannab-o Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 11:49
                    > do bajki o czerwonym kapturku też musiał bym sie odnosić w merytorycznych argum
                    > entach ?
                    Jeszcze raz. Nie rozumiesz i dlatego uważasz za bzdurę.
                    Spróbuj sobie wyobrazić, że byś nam tu wykładał sposób obliczania parametrów nadproża, a ktoś by odpowiedział " ale hollywoodzka historia hehehehehehe, skup się kawalerze" .
                    • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 11:51
                      joannab-o możesz konkretnie podać cytat do którego sie odniosłem ?
                  • hankam Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:40
                    > znowu babskie gadanie , chcesz omawiać kwestie sementyczne ?

                    Semantyczne, na miłość boską. A wiesz chociaż, co to znaczy?
                    • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:43
                      hankam napisała:

                      > [i]> znowu babskie gadanie , chcesz omawiać kwestie sementyczne ? [/
                      > i]
                      >
                      > Semantyczne, na miłość boską. A wiesz chociaż, co to znaczy?

                      na miłośc boską wróć do tematu smile
                      • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:53
                        jotde3 napisał:

                        > hankam napisała:
                        >
                        > > [i]> znowu babskie gadanie , chcesz omawiać kwestie sementyczne
                        > ] ? [/
                        > > i]
                        > >
                        > > Semantyczne, na miłość boską. A wiesz chociaż, co to znaczy?
                        >
                        > na miłośc boską wróć do tematu smile

                        Hankam nie bądź okrutna i nie znęcaj się nad chłopakiem.
          • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 10:03
            atteilow napisała:
            > Uwazam że tak zwana satysfakcja z nuczenia sie czegos jest tówniez formą nagro
            > dy dla dziecka, dzieje sie w sferze mentalnej, natomist pieniadze, czy tez inne
            > dobra funkcjonują materialnie. Nie widze zatem róznicy.

            tak jest , jednym wystarcza uścisk ręki kierownika a drudzy woleli by sie udać do kasy . jakich chcecie dzieci ( własnych wink ? hehehe
            • verdana Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 16:27
              Ja takie, które wolą uścisk reki. Zazwyczaj sa szczęśliwsze.
              W mojej pracy główną motywacją bywa satysfakcja, nie kasa. I miimo to ludzie, cholera, pracują. Chętnie, na emerytury ich sie nie da odesłać.
              • metwoh Re: motywowanie dziecka 09.07.12, 22:23

                verdana napisała:
                Ja takie, które wolą uścisk reki. Zazwyczaj sa szczęśliwsze.
                W mojej pracy główną motywacją bywa satysfakcja, nie kasa. I miimo to ludzie, cholera, pracują. Chętnie, na emerytury ich sie nie da odesłać.

                Oj pani psorko. Na tej uczelni prywatnej, co to chcesz zabijać swoich genialnych studentów, to oczywiście tez tylko dla satysfakcji pracujesz? Dla uścisku dłoni dziekana?
                Niczym Ignacy Borejko w spódnicy-kasą się brzydzismile
        • hankam Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 22:33
          Właśnie tak, fogito. smile
          • atteilow Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 22:38
            Taaa... czas wziąć w koncu odpowiedzialność z własne geny.

            Ani to kogoś wina, że ma złe, ani to kogoś zasługa, że ma dobre.
            • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 06:37
              atteilow napisała:

              > Taaa... czas wziąć w koncu odpowiedzialność z własne geny.
              >
              > Ani to kogoś wina, że ma złe, ani to kogoś zasługa, że ma dobre.

              Ambicję można wypracować u dziecka dobrym przykładem a nie metodą kija i marchewki wink Ale to o wiele trudniejsze.
              • atteilow Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 09:40
                Wiec ma się w końcu tą ambicje w genach, czy nie?

                Jesli mam w genach lenistwo, czuje opór przed zrobieniem czegokolwiek, jesli dzialam pomimo oporu i totalnego zniechęcenia nastepuje sprzecznosc miedzy tym co muszę, a tym co naprawdę chcę. Jestem rozdarta, sfrustrowana i wściekła. A wykonywanie danej roboty nie przynosi satysfakcji, mimo, ze jest ona zrobiona, czasami nawet dobrze. Czyli zatem nagradzana jest moja wściekłość i frustracja.




                • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 13:22
                  atteilow napisała:

                  > Wiec ma się w końcu tą ambicje w genach, czy nie?

                  Ma się smile i wtedy jest łatwiej dla wszystkich. A jak nie to trzeba sobie wypracować tę wewnętrzną dyscyplinę bez zewnetrznych nagród w postaci pieniędzy np.
        • maksimum Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 22:40
          fogito napisała:

          > Ach te geny... Ambitni rodzice mają ambitne dzieci i nie musza im płacić za ucz
          > enie się. Reszta przekazała dzieciom w genach lenistwo i olewanie i dlatego mus
          > i się trzymać za kieszeń przez naście lat. Oj współczuję tym dzieciom i rodzicom wink
          ----------
          To niekoniecznie jest lenistwo lecz przystosowanie do istniejacego systemu.
          Jesli wystarczy sie uczyc na 3-4 by przejsc do nastepnej klasy,to po co sie meczyc?
          Jesli jednak dzieciak za extra meczenie siedostanie extra kase ,to wynik jest zadowalajacy tak dla dziecka jak i dla rodzica.
          • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 06:40
            maksimum napisał:


            > To niekoniecznie jest lenistwo lecz przystosowanie do istniejacego systemu.

            surprised A cóż to przystosowanie do systemu?

            > Jesli wystarczy sie uczyc na 3-4 by przejsc do nastepnej klasy,to po co sie mec
            > zyc?

            Dla satysfakcji bycia najlepszym.

            > Jesli jednak dzieciak za extra meczenie siedostanie extra kase ,to wynik jest z
            > adowalajacy tak dla dziecka jak i dla rodzica.

            Jeśli nie ma motywacji wewnętrznej to faktycznie nie ma chyba innej rady jak tylko mu płacić.


            • hankam Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 09:25
              fogito napisała:

              > Dla satysfakcji bycia najlepszym.

              >
              Nawet niekoniecznie najlepszym.
              Dla satysfakcji bycia wybitnym w swojej dziedzinie.

              Niektórzy się tacy rodzą, jak ktoś jest średnio zdolny i niezbyt pracowity, a na dodatek nic go specjalnie nie interesuje, to rzeczywiście płacenie za wyniki może zmobilizować do większego wysiłku.
              • atteilow Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 10:07
                "Być najlepszym, być wybitnym..." bla, bla....

                A po co być najlepszym? No po co?

                Dla splendoru, dla pochwał, dla wyróżnień, dla satysfakcji wyjścia przed szereg .... Tak, to też jest nagroda, negujecie pieniądze, ale nie negujecie nagradzania jako takiego. Wartościujecie, która nagroda jest dobra, a która jest zła. A ja nadal nie widzę różnicy. Bo sam fakt nagradzania zostaje zachowany, zmienia tylko formę.

                I tylko nie mówcie, ze chodzi o bycie najlepszym dla samego siebie, bo jeśli nawet dziecka nie wyróżnią na apelu, to w domu mamusia pochwali (czyli też nagradza)...

                Możemy powiedzieć, że wychowuje człowieka, który będzie łasy na komplementy i pochwały, a mało odporny na krytykę.

                • hankam Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 10:14
                  > A po co być najlepszym? No po co?

                  Żeby dostać Nobla? wink

                  Nie widzisz różnicy między dostaniem nagrody (w jakiejkolwiek formie) za osiągnięcia, a osiąganiem czegokolwiek wylącznie za nagrodę?
                  • verdana Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 10:22
                    I nie mylmy też nagrody z płaceniem za coś. Pieniądze, dawane za stopnie wg. cennika nie sa zadną nagrodą.
                    • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 10:28
                      verdana napisała:
                      > I nie mylmy też nagrody z płaceniem za coś. Pieniądze, dawane za stopnie wg. ce
                      > nnika nie sa zadną nagrodą.

                      a czym ? jak biore udział w turnieju, wygrywam to co dostaje ? zawsze mówili że nagrode pieniężną a nie gaże czy pensje .pozatym jak ma sie madre dziecko , nagrodzi raz , to potem ono sie zapyta "co dostane" ? tak że w/g twojej definicji jak sie ma mądre ( cwane) dziecko zainteresowane zabawkami ( kasą ) to nagroda mogła by być tylko raz .
                  • atteilow Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 10:55
                    hankam napisała:

                    > > A po co być najlepszym? No po co?
                    >
                    > Żeby dostać Nobla? wink

                    Super odpowiedz i tak ponownie zatoczyliśmy kolo i skończyliśmy na nagrodzie pieniężnej. Nagroda Nobla to nagroda pieniężna. smile Ile tam teraz tej forsy się dostaje ?

                    Laureaci Nobla są podwójnie nagradzani:
                    - po pierwsze - splendor i sława, (czyli zaspokojenie mentalnej potrzeby pochwały)
                    - po drugie - FORSA! (potrzeba materialna)

                    A gdyby tak musieli wybrać miedzy jednym, a drugim. Jak myślicie co wybiorą ?
                    • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 10:58

                      > A gdyby tak musieli wybrać miedzy jednym, a drugim. Jak myślicie co wybiorą ?

                      ja bym wybrał splendor bo najpewniej kase już bym miał a jak bym jej jeszcze nie miał to w wyniku splendoru zaraz i tak bym ją miał smile
                      • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 11:02
                        po prawdzie to są nagrody niematerialne ( np. jakiś doktorat honoriskauza, sportowiec roku itd. ) ale o nie sie przecież nie zabiega jak np. o wynik w sporcie . są nie motywujące i dowartosciowujące raczej dla dającego niż biorącego .
                      • atteilow Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 11:10
                        ja bym wybrał splendor bo najpewniej kase już bym miał a jak bym jej jeszcze n
                        > ie miał to w wyniku splendoru zaraz i tak bym ją miał smile

                        No, nie takiej odpowiedzi się spodziewałam.

                        Sława jest mecząca i wciąż trzeba się trzymać w określonych kryteriach, spełniać wymagania, zeby móc na nowo zaslugiwać na ten splendor. To wkurzające... takie nadymanie się, trzymanie fasonu, udowadnianie, jak bardzo jestem dobry.

                        Cenię sobie święty spokój i prywatność... Czy ta forsa wystarczyłaby na jakąś mała wysepkę na Pacyfiku?

                        • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 11:17
                          atteilow napisała:
                          > No, nie takiej odpowiedzi się spodziewałam.

                          domyślam sie smile

                          > Sława jest mecząca i wciąż trzeba się trzymać w określonych kryteriach, spełnia
                          > ć wymagania, zeby móc na nowo zaslugiwać na ten splendor.

                          nie wiem ,nigdy nie byłem sławny i nie o nia chodzi a o uznanie .

                          To wkurzające... tak
                          > ie nadymanie się, trzymanie fasonu, udowadnianie, jak bardzo jestem dobry.

                          nikt ci nie każe .

                          > Cenię sobie święty spokój i prywatność... Czy ta forsa wystarczyłaby na jakąś m
                          > ała wysepkę na Pacyfiku?

                          po prawdzie to jest wiele wysp niezamieszkałych , możesz wprowadzić sie na dziko wink
                    • hankam Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:10
                      Przede wszystkim nieśmiertelność. Po drugie satysfakcja.
                      Nagroda jest wysoka, ale nie aż tak zawrotnie wysoka.
                • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 10:24
                  atteilow napisała:

                  > Dla splendoru, dla pochwał, dla wyróżnień, dla satysfakcji wyjścia przed szere
                  > g .... Tak, to też jest nagroda, negujecie pieniądze, ale nie negujecie nagradz
                  > ania jako takiego. Wartościujecie, która nagroda jest dobra, a która jest zła.

                  dobra jest taka która lepiej przybliża do celu.
                  • asia_i_p Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 13:00
                    To za mało. Oprócz tego nie powinna:
                    - oddalać od innych celów, równie ważnych;
                    - zastępować satysfakcji z osiągnięcia celu;
                    - stawać się niezbędna, aby ktoś w ogóle próbował zdobyć cel.

                    Co zrobisz, jeśli w którymś momencie przestanie cię być stać na płacenie? Albo kiedy dziecko odkryje, że koszenie trawników sąsiadom jest lepiej płatne za ten sam wkład godzinowy niż przygotowanie się do testu?
                    • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 13:58
                      asia_i_p napisała:
                      > To za mało. Oprócz tego nie powinna:
                      > - oddalać od innych celów, równie ważnych;
                      > - zastępować satysfakcji z osiągnięcia celu;
                      > - stawać się niezbędna, aby ktoś w ogóle próbował zdobyć cel.
                      >
                      > Co zrobisz, jeśli w którymś momencie przestanie cię być stać na płacenie? Albo
                      > kiedy dziecko odkryje, że koszenie trawników sąsiadom jest lepiej płatne za ten
                      > sam wkład godzinowy niż przygotowanie się do testu?

                      wytłumaczyłem ci juz nieadekwatnośc przykładu badania który podałaś , czasem możesz pomysleć sama ?
                      • asia_i_p Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 20:58
                        Nie tyle wytłumaczyłeś mi, bo to zakłada twoją niewątpliwą rację, ile przedstawiłeś swoje zdanie - ja mam inne. A zarzucanie mi bezmyślności to trochę nieuprzejmy sposób dyskutowania.
                        No i dalej nie wiem, czy bierzesz pod uwagę, że dziecko może znaleźć inne sposoby zarobkowania niż dobre oceny, i jaki masz plan na taką ewentualność.
                • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:03
                  atteilow napisała:

                  > "Być najlepszym, być wybitnym..." bla, bla....
                  >
                  > A po co być najlepszym? No po co?

                  Dla własnej satysfakcji. Ale wiem, że to trudno zrozumieć komuś, kto nie ma wewnętrznej potrzeby doskonalenia się ot tak po prostu.
                  • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:12
                    fogito napisała:

                    > Dla własnej satysfakcji. Ale wiem, że to trudno zrozumieć komuś, kto nie ma wew
                    > nętrznej potrzeby doskonalenia się ot tak po prostu.

                    czemu wiec nie pozwolisz nam którzy nie mamy takiej wewnętrznej potrzeby użyć sposobów które pozwolą naszemu potomstwu przekazac nasze nieszczęsne geny dalej .
                    • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:16
                      jotde3 napisał:

                      > fogito napisała:
                      >
                      > > Dla własnej satysfakcji. Ale wiem, że to trudno zrozumieć komuś, kto nie
                      > ma wew
                      > > nętrznej potrzeby doskonalenia się ot tak po prostu.
                      >
                      > czemu wiec nie pozwolisz nam którzy nie mamy takiej wewnętrznej potrzeby użyć
                      > sposobów które pozwolą naszemu potomstwu przekazac nasze nieszczęsne geny dale
                      > j .

                      Ależ pozwalam, bo przecież nie z mojego konta te pieniądze płyną. Żal tylko dzieci, które od początku nauki nie mają szans się przekonać, że nauka to może być przyjemność sama w sobie.
                      • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:27
                        fogito napisała:
                        > Ależ pozwalam, bo przecież nie z mojego konta te pieniądze płyną. Żal tylko dzi
                        > eci, które od początku nauki nie mają szans się przekonać, że nauka to może być
                        > przyjemność sama w sobie.

                        jakie przekonac sie , jak wcześnie nie zaczną sie uczyc to potem tylko zmywak a przy nim bycie koproludem to duży sukces .
                        • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:43
                          jotde3 napisał:

                          >
                          > jakie przekonac sie , jak wcześnie nie zaczną sie uczyc to potem tylko zmywak a
                          > przy nim bycie koproludem to duży sukces .

                          Przykład idzie z góry, ale rozumiem, że w twoim przypadku dziecko nie ma z kogo tego przykładu brać.
                          • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:56
                            fogito napisała:

                            > jotde3 napisał:
                            >
                            > >
                            > > jakie przekonac sie , jak wcześnie nie zaczną sie uczyc to potem tylko zm
                            > ywak a
                            > > przy nim bycie koproludem to duży sukces .
                            >
                            > Przykład idzie z góry, ale rozumiem, że w twoim przypadku dziecko nie ma z kogo
                            > tego przykładu brać.

                            ok, zniose te obelgi bo cały czas o tym mówie . dziecko woli gry pc jak nauke i gdyby nie gonienie kijem i dawanie marchewki (oba na raz ) to by nie miało sukcesów nie tyle szkolnych ( bo to jak narazie mało warte) ale konkursowych ( zad. z tekstem i sudoku ) .
                            • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 15:05
                              jotde3 napisał:

                              >
                              > ok, zniose te obelgi bo cały czas o tym mówie . dziecko woli gry pc jak nauke i
                              > gdyby nie gonienie kijem i dawanie marchewki (oba na raz ) to by nie miało suk
                              > cesów nie tyle szkolnych ( bo to jak narazie mało warte) ale konkursowych ( za
                              > d. z tekstem i sudoku ) .

                              To pozostaje mi tylko wpółczuć ci, że tyle wysiłku musisz włożyć w zmotywowanie dziecka do nauki. Może trzeba było powstrzymać się przed kupowaniem gier na PC. Mój syn gra jedynie na stronie www.mathelitcs.eu i jak ma czas to jest zwykle w pierwsze dziesiątce w Europie.
                              • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 15:15
                                fogito napisała:
                                > To pozostaje mi tylko wpółczuć ci, że tyle wysiłku musisz włożyć w zmotywowanie
                                > dziecka do nauki.

                                niepotrzebnie , wysiłek nie jest aż tak wielki a pozatym uważał bym za złe gdyby zbyt łatwo poszło np. on by chciał grać ja bym powiedział -ucz sie i on by tak po prostu sie uczył .

                                > Może trzeba było powstrzymać się przed kupowaniem gier na PC

                                to było niemożliwe ze wzgledów towarzyskich i podobnych .


                                > . Mój syn gra jedynie na stronie www.mathelitcs.eu i jak ma czas to jest zwykle
                                > w pierwsze dziesiątce w Europie.

                                przecież już powiedziałem jesteście wspaniali itd.
                                • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 20:46
                                  jotde3 napisał:


                                  > > . Mój syn gra jedynie na stronie www.mathelitcs.eu i jak ma czas to jest
                                  > zwykle
                                  > > w pierwsze dziesiątce w Europie.
                                  >
                                  > przecież już powiedziałem jesteście wspaniali itd.

                                  No jesteśmy wink Nauczyciel pianina mojego syna nazywa mnie matką idealną, i pomimo, że taka nie jestem to pracuję nad tym wink
                                  A syn uczy się grać na własne życzenie, ja go nie zmuszam tylko dopilnowuję aby miał czas na granie w swoim przeładowanym sportowym grafiku.
                    • hankam Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:42
                      jotde3 napisał:
                      >
                      > czemu wiec nie pozwolisz nam którzy nie mamy takiej wewnętrznej potrzeby użyć
                      > sposobów które pozwolą naszemu potomstwu przekazac nasze nieszczęsne geny dale
                      > j .


                      Szczerze mówiąc, może lepiej, żeby nie przekazywali.
                      • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:48
                        hankam napisała:

                        > jotde3 napisał:
                        > >
                        > > czemu wiec nie pozwolisz nam którzy nie mamy takiej wewnętrznej potrzeby
                        > użyć
                        > > sposobów które pozwolą naszemu potomstwu przekazac nasze nieszczęsne gen
                        > y dale
                        > > j .

                        >
                        > Szczerze mówiąc, może lepiej, żeby nie przekazywali.

                        znów nie na temat , ja nie pytam czy to lepiej byśmy przekazali czy nie , mówie jedynie że może mamy sposób jak zmotywowac nasze dziecko i go użyjemy . i wątek dotyczy czy to dobry sposób jak brak motywacji czy nie .
                  • atteilow Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 15:38
                    ogito napisała:

                    > atteilow napisała:
                    >
                    > > "Być najlepszym, być wybitnym..." bla, bla....
                    > >
                    > > A po co być najlepszym? No po co?
                    >
                    > Dla własnej satysfakcji. Ale wiem, że to trudno zrozumieć komuś, kto nie ma wew
                    > nętrznej potrzeby doskonalenia się ot tak po prostu.

                    A po co oszukujesz siebie i swoje dzieci, że to jakaś wewnętrzna potrzeba. Jeszcze powiedz, że szkolną wiedzę zdobywają z czystej pasji i fascynacji, nie dlatego, że nauczyciel wymaga.

                    Większość z tych rzeczy, które dziecko poznaje w szkole nie przyda się mu w życiu. Wewnętrzna potrzeba to eksplorowanie świata na własną rękę, nie szkolna nauka.

                    Wiedza wynikająca z pasji jest zdobywana bez czyjejkolwiek presji i późniejszej próby zweryfikowania jej poprzez sprawdziany.Wiedzę tego rodzaju zdobywasz wtedy gdy nawet nie wiesz, że sie uczysz, przez zabawę, doświadczenie, itp. Więc nie nazywajmy potrzeby posiadania wiedzy, wymuszoną przez szkołę, czy rodziców wewnętrzną potrzebą.

                    Własna satysfakcja bycia najlepszym, czyli tym samy lepszym od innych jest egoistyczną postawą, charakteryzującą małego szczurka biegnącego za kawałkiem sera. I właśnie tego uczysz swoje dzieci.

                    • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 15:50

                      > A po co oszukujesz siebie i swoje dzieci, że to jakaś wewnętrzna potrzeba.

                      a bo to taka ich psychotechnika którą wynieśli z pracy w amwayu . tak sie nakręcają .
                      • hankam Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 16:43
                        Może po prostu mamy inne dzieci, niż Wy.

                        Zauważ jednak, że gorący zwolennik płacenia dzieciom za wyniki w nauce nie doczekał się wymarzonych rezultatów - syn faktycznie zdał SAT bardzo dobrze, jednak nic poza tym sobą nie reprezentuje. Nie umiał podjąć decyzji, co chce studiowac (zgadzał się na wszystko, co maksimum mu podsuwał), nie umiał samodzielnie napisac eseju, nie potrafił się zaprezentowac na rozmowie kwalifikacyjnej (bo cóż on tam mógł powiedzieć - że osiągnął biegłość w rozwiązywaniu testów? Że ma prawie najlepszą średnią?) - i marzenie maksimuma o Harvardzie prysło.

                        Oczywiście, działania maksimuma przyniosły pewien efekt - syn ze swą wysoką średnią i wspaniałym wynikiem SAT został przyjęty na przyzwoity uniwersytet. Chociaż dalej nie wie, co chce robić i maks musiał wybrać mu studia.
                      • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 20:54
                        jotde3 napisał:

                        >
                        > > A po co oszukujesz siebie i swoje dzieci, że to jakaś wewnętrzna potrzeba
                        > .
                        >
                        > a bo to taka ich psychotechnika którą wynieśli z pracy w amwayu . tak sie nakrę
                        > cają .

                        jak już mówiłam - czyste geny smile
                    • hankam Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 16:33
                      Zgoda, tak właśnie jest.
                      Ja się w ogóle nie nadaję do tej dyskusji, bo nie mam i nigdy nie miałam żadnego powodu do motywowania dziecka do nauki. Nie walczymy o średnią - na to przyjdzie czas w ostatniej klasie gimnazjum. Jedyne, co muszę robić, to czuwać nad zachowaniem jakiejś równowagi pomiędzy pasją (neuronauki), a koniecznością uczenia się na przyzwoitym poziomie przedmiotów nie lubianych - jak geografia, czy matematyka.
                    • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 20:49
                      atteilow napisała:

                      >
                      > A po co oszukujesz siebie i swoje dzieci, że to jakaś wewnętrzna potrzeba. Jesz
                      > cze powiedz, że szkolną wiedzę zdobywają z czystej pasji i fascynacji, nie dlat
                      > ego, że nauczyciel wymaga.

                      Nie oszukuję. Głęboko w to wierzę wink Dziecko nie chodzi do polskiej szkoły, która zapewne by go stłamsiła ( w większości przypadków). On uwielbia szkołę i uczy się w niej. Po szkole ma treningi piłkarskie i zero czasu na wkuwanie.

                      >
                      > Własna satysfakcja bycia najlepszym, czyli tym samy lepszym od innych jest egoi
                      > styczną postawą, charakteryzującą małego szczurka biegnącego za kawałkiem sera.
                      > I właśnie tego uczysz swoje dzieci.

                      Wyścig szczurów jest wtedy kiedy na końcu czeka nagroda pieniężna.

              • janka345 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 12:06
                Uważam, że lenistwo ,,zabija'' również wybitnie zdolnych, co widać np. w szkołach muzycznych (akurat tutaj mam rozeznanie). i co wtedy? Motywować na wszelkie sposoby nawet kasą, czy zostawić samemu sobie, bo nic z niego nie będzie?
                • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 12:18
                  janka345 napisała:
                  > Uważam, że lenistwo ,,zabija'' również wybitnie zdolnych, co widać np. w szkoła
                  > ch muzycznych (akurat tutaj mam rozeznanie). i co wtedy?

                  to nawet nie lenistwo tylko niewłaściwe priorytety np. granie na kompie a nie poznawanie całek wink

      • morekac Re: motywowanie dziecka 09.07.12, 22:29
        a może trzeba zacząć się m
        > artwić i poszykać sposobu na motywację...
        Myślisz,że płacenie za dobre stopnie cokolwiek pomoże? Bo równie dobrze może 'nadrobić' pałami w innych dziedzinach i wyjdzie na to samo. Albo będzie jeszcze gorzej.
        Rok temu przeprowadziłam eksperyment: dziecię w gimnazjum miało mieć płacone za dobre stopnie (sama wyraziła przypuszczenie, że może to trochę jej pomoże). Średnia wzrosła o 0,005...
    • jakw Re: motywowanie dziecka 05.07.12, 22:43
      jotde3 napisał:

      > nadal jednak boje sie dac przed teste
      > m bo ciężko było by mi mu coś odebrać widząc jak ciężko pracuje
      Czyli nie liczyłoby się dla ciebie to ile pracy włożył, ile umie, nie liczyłoby się samodzielne myślenie, ale to czy wstrzeliłby się w klucz na tymże teście. Nie za wcześnie sposobisz młodego na korporacyjnego szczura?

      >ale wykorzystam
      > ten sposób jak mu motywacja kiedyś opadnie smile
      I jak mu motywacja gwałtownie wzrośnie i zacznie kosić maksy z tych testów to będziesz miał 2 wyjścia:
      a) rozważyć ogłoszenie bankructwa
      b) przestać płacić i poczekać aż mu motywacja znowu spadnie (a spadnie, jeśli będzie wystarczająco cwany)
      • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 09:46
        jakw napisała:
        > jotde3 napisał:
        >
        > > nadal jednak boje sie dac przed teste
        > > m bo ciężko było by mi mu coś odebrać widząc jak ciężko pracuje
        > Czyli nie liczyłoby się dla ciebie to ile pracy włożył, ile umie, nie liczyło
        > by się samodzielne myślenie, ale to czy wstrzeliłby się w klucz na tymże teści
        > e.

        masz namyśli klucz interpretacyjny ? to spotykam go w podręcznikach a prawie nigdy w testach ( chyba raz na setki zadań z alfika i kangura ) ucze dziecko że są różne klucze ( jak napotykam je w podręcznikach ) ale naprawde w tych testach to nie ma to znaczenia dla wyniku ,


        > >ale wykorzystam
        > > ten sposób jak mu motywacja kiedyś opadnie smile
        > I jak mu motywacja gwałtownie wzrośnie i zacznie kosić maksy z tych testów to b
        > ędziesz miał 2 wyjścia:
        > a) rozważyć ogłoszenie bankructwa
        > b) przestać płacić i poczekać aż mu motywacja znowu spadnie (a spadnie, jeśli b
        > ędzie wystarczająco cwany)

        konkursy nie są codziennie smile częstsze konkursy mniej kaski . zresztą niebuj żaby smile
        • elenore Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 11:40
          Pytanie jak długo można płacić ? Podstawówka, gimnazjum ... a co dalej ?
          Obawiam się, że przyjdzie moment gdy Twoja latorośl znajdzie łatwiejszy sposób zarobkowania niż oferowane przez Ciebie grosze za dobre świadectwo (pamiętaj, ze w miarę jedzenia - apetyt rośnie wink).
          • elenore Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 11:49
            jtede - poczytaj tutaj
            • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 11:54
              elenore napisała:
              > jtede - poczytaj tutaj

              no i co ? pojedyńcza historia . może jak by mama nie goniła do nauki to by nie było kryzysu na studiach bo by nie było żadnych studi a byłby kryzys na zmywaku .
              • elenore Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 12:01
                jotde3 napisał:

                > elenore napisała:
                > > jtede - poczytaj tutaj
                >
                > no i co ? pojedyńcza historia . może jak by mama nie goniła do nauki to by nie
                > było kryzysu na studiach bo by nie było żadnych studi a byłby kryzys na zmywaku
                > .

                To nie jest pojedyncza historia wink
                No ale jak chcesz się o tym przekonać na własnym potomstwie to voila - przecież nikt Ci nie zabroni ;-p Tylko dzieciaka szkoda.
                • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 12:04
                  elenore napisała:
                  > To nie jest pojedyncza historia wink

                  to że kryzys przyszedł by na zmywaku ?

                  > No ale jak chcesz się o tym przekonać na własnym potomstwie to voila - przecież
                  > nikt Ci nie zabroni ;-p Tylko dzieciaka szkoda.

                  masz szklaną kule oczywiście ?
                • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 12:21
                  elenore już sie ośmieszyłaś z rozumieniem " komunistyczny " i " wprowadzony w komunie "
                  więc moze dziś odpocznij troche smile
              • zgagusia Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 13:28
                > było kryzysu na studiach bo by nie było żadnych studi a byłby kryzys na zmywaku

                "studi"?????? Co to jest???? Jeśli chodziło ci o "studiów" to masz problemy nie tylko z ortografią ale także z gramatyką języka polskiego - a tego dysortografia nie tłumaczy uncertain
                • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 13:55
                  zgagusia idż na forum "prawidłowa polszczyzna" i nie zawracaj już d...
                  • hankam Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:17
                    Wiesz, po prostu widzimy straszny rozdźwięk, między Twoim wygórowanym mniemaniem o sobie, a dorobkiewiczowską mentalnością i nieumiejętnością pisania i wysławiania się.
                    Do tej pory był jeden nieudacznik na forum - maksimum, teraz już jest dwóch.
                    • fogito Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:22
                      hankam napisała:

                      > Wiesz, po prostu widzimy straszny rozdźwięk, między Twoim wygórowanym mniemanie
                      > m o sobie, a dorobkiewiczowską mentalnością i nieumiejętnością pisania i wysław
                      > iania się.
                      > Do tej pory był jeden nieudacznik na forum - maksimum, teraz już jest dwóch.
                      >

                      a mówiłam, że to nie "dys" tylko niedouczenie w czystej postaci. I wszystko przez to, że rodzice nie płacili za oceny. Ja bym się normalnie na tych rodziców wkurzyła wink
                    • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:36
                      hankam napisała:
                      > Wiesz, po prostu widzimy straszny rozdźwięk, między Twoim wygórowanym mniemanie
                      > m o sobie, a dorobkiewiczowską mentalnością i nieumiejętnością pisania i wysław
                      > iania się.

                      a ja widze straszny rożdzwiek miedzy tym co piszecie a realnym życiem

                      > Do tej pory był jeden nieudacznik na forum - maksimum, teraz już jest dwóch.

                      czemu masz go za nieudacznika ( i mnie ?)
                      • hankam Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 23:29
                        Wyjechał dawno temu i nic nie osiągnął. Mieszka w nienajlepszej dzielnicy (owszem, są na Brooklynie przyjemne miejsca, ale taki adres nie jest adresem człowieka sukcesu). Ma przeciętnych znajomych pracujących w kiepskich zawodach (nie ma nic złego w byciu fryzjerką, tylko nie uważamy tego za sukces, prawda?). Wystarczy przeczytać jego wątki o Kowalskiej i innych. To nie sa ludzie sukcesu, o jakim marzy(ł) maks. Wyjeżdża na przeciętne wakacje blisko domu.
                        Parę lat temu zdawał egzaminy na bus drivera. Myślisz, że robił to, bo się z kimś założył? Nie sądzę.
                        Jedyne powody maksimuma do brylowania, to ciężko wypracowane sukcesy jego dzieci. Ciężko odchorowuje sukcesy innych - jeździł po Łukaszu Zbylucie jak po łysej kobyle, tak go w oczy kłuło, że chłopaka po przeciętnej szkole przyjęto na, bodajże, Harvard. (W przeciwieństwie do jego syna, którego po podobno najlepszej szkole na Harvardzie nie chciano.) Bo żeby te ciężko wypracowane sukcesy Maćka i Moniki lepiej wyglądały, trzeba zdeptać wszystkich innych.
                        Do tego stopnia utożsamia się ze swoim synem, że swój profil na FB okrasił jego zdjęciem.

                        Jedynym powodem do chwały Maksimuma jest to, że wyrwał się ze swojego podwarszawskiego miasteczka i mieszka w Ameryce.

                        Nie wiem , czy jesteś takim samym nieudacznikiem, ale jawisz się jako maksimum bis.
          • jotde3 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 11:50
            elenore napisała:

            > Pytanie jak długo można płacić ? Podstawówka, gimnazjum ... a co dalej ?


            tak długo jak bedzie to skuteczne i konieczne . jak maksio napisał kase i tak trzeba dać bo dziecko nie zarabia a ma swoje potrzeby ( pózniej np. bedzie chciał wziąść dziewczyne na lody ) , wiec my ją dajemy za coś .

            > Obawiam się, że przyjdzie moment gdy Twoja latorośl znajdzie łatwiejszy sposób
            > zarobkowania niż oferowane przez Ciebie grosze za dobre świadectwo (pamiętaj, z
            > e w miarę jedzenia - apetyt rośnie wink).

            naszczęście rośnie też świadomość przyszłości i wcześniejsze wychowanie , nawyki przynoszą efekt przed osiągnięciem np. pełnoletności
            • jakw Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 21:04
              jotde3 napisał:

              >a ma swoje potrzeby ( pózniej np. bedzie chciał wziąść dziewczyne na lody )
              Czyli ja mam w sumie luz, bo mam dziewczyny wink

              > naszczęście rośnie też świadomość przyszłości i wcześniejsze wychowanie , nawyk
              > i przynoszą efekt przed osiągnięciem np. pełnoletności
              Gorzej jeśli głównym nawykiem zostanie z tego "Tata, daj kasę"...
              • jotde3 Re: motywowanie dziecka 09.09.12, 15:50
                jakw napisała:

                > jotde3 napisał:
                > > naszczęście rośnie też świadomość przyszłości i wcześniejsze wychowanie ,
                > nawyk
                > > i przynoszą efekt przed osiągnięciem np. pełnoletności
                > Gorzej jeśli głównym nawykiem zostanie z tego "Tata, daj kasę"...

                a nawyk , tato podetrzyj pupe zostaje ?
          • atteilow Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 14:18
            elenore napisała:
            ...Obawiam się, że przyjdzie moment gdy Twoja latorośl znajdzie łatwiejszy sposób
            zarobkowania niż oferowane przez Ciebie grosze za dobre świadectwo (pamiętaj, z
            e w miarę jedzenia - apetyt rośnie wink).


            To super jesli dzieciak znajduje dobrze platne zajęcie. Lepiej jest pracowac mądrze niż ciężko.
            Gdyby ciężka praca była w cenie najbogatsi byliby niewolnicy.

            Myslę, ze gloryfikujemy tu pojęcie wysiłku, trudu i znoju... jakies takie blędne przekonania wciąż sa w naszych glowach. Najpierw trzeba się pilnie uczyc, potem ciężko pracować. I tak cale zycie czeka nas jakis wysiłek, ale nie wszyscy przeciez tak zyją.

            Najbogatsi nie pracują za pieniądze, to pieniądze pracują dla nich. Wcale nie sa wybitnymi umysłowymi jednostkami.
            I tak wiekszość z nas narzeka na prace, marne zarobki, wydłużenie wieku emerytalnego... a jednocześnie twierdzi, że pieniądze nie sa ważne.

            Jeśli nie sa ważne to dlaczego chodzimy do pracy na co najmniej 8 godz. dziennie ? I najczęściej pracujemy dla cudzych interesów, bo przeciez nie dla wlasnych. To wyścig szczurów.

            Trochę odbiegam od tematu "płacenia za oceny", ale chciałam tak ogólnie nawiązać do kwestii pieniędzy i tzw. ciężkiej pracy (również odnośnie nauki) w życiu człowieka.

            Skoro jakiś małolat odkryl w sobie inteligencje finansową i możliwość zarabiania to tylko się cieszyć.
            • verdana Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 16:43
              Poza tym trzeba myśleć perspektywicznie.
              Jesli dzieki płaceniu za oceny nasze dziecko nauczy się myśleć w kategoriach ekonomicznych - tzn, zę połaca sie dostawać jak najwiecej dobrych ocen, to mamy problem.
              Albo dziecko jest głupie i mimo dobrych ocen nie nauczyło się myśleć - a wtedy zda doskonale egzamin i dostanie się do dobrej szkoły. Dobre szkoły, licea w szeczególności mają to do siebie, zę trójka jest tam oceną doskonałą, a o piątce ktoś kiedyś słyszał, ale nikt jej nie widział.
              Albo dziecko czegoś się jednak nauczyło i zawali testy. Wtedy, wiedzac skąd czerpać dochód, pójdzie do marnej szkoły i zakosi mnóstwo pieniedzy za łatwo zdobyte oceny.
              • janka345 Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 22:47

                > Albo dziecko czegoś się jednak nauczyło i zawali testy.

                Albo też będzie inny scenariusz: dzięki przekupstwu ze strony rodzica dzieć nabędzie nowych, przydatnych umiejętności, poszerzy wiedzę i rozwinie horyzonty, dzieki temu zda lepiej testy i uzyska lepsze oceny, co będzie skutkowało tym, że dostanie się do szkoły, do której chciałby iść (a nie wyląduje w tej, w której nie chce przez za niską średnią)

                Pod koniec tego roku szk. nakłoniłam młodego nagrodą do poprawienia oceny. Oznaczało to zaliczenie na lepszą ocenę 3 zaległych sprawdzianów, czyli trochę wkuwania. Z zaliczenia naprawdę miał satysfakcję, podniosło to jego samoocenę, poza tym zobaczył, że w tym konkretnym przedmiocie też może osiągnąć sukces (w co nie bardzo wierzył, ale udało się, bo pilnowałam)
                • verdana Re: motywowanie dziecka 06.07.12, 23:06
                  Taak, tylko w następnej szkole, dobrej, dziecko, któremu placiło sie za oceny , najprawdopodobniej nagle zostanie pozbawione wszelkiej motywacji. Bo okaża się, zę nie da rady dostawać tylu - o ile w ogóle - dobrych ocen. Czyli zostanie bardzo sumiennie ukarane za to, zę się uczyło. I albo będzie czuło się fatalnie, bo nie spełni oczekiwań rodziców, nie będzie miało pieniędzy, albo uzna, zę jak tak - skoro juz za naukę nie moze zarobić, to nie warto w ogóle sie starać.
                  Nie dotyczy to jednorazowej nagrody za poprawienie jednego stopnia, tylko regularnego opłacania kazdej dobrej oceny.
                  • jotde3 Re: motywowanie dziecka 09.09.12, 15:48
                    verdana napisała:

                    > Taak, tylko w następnej szkole, dobrej, dziecko, któremu placiło sie za oceny ,
                    > najprawdopodobniej nagle zostanie pozbawione wszelkiej motywacji.

                    spróbuj bajki pisać .
                • jotde3 Re: motywowanie dziecka 09.09.12, 15:55
                  janka345 napisała:
                  > tym zobaczył, że w tym konkretnym przedmiocie też może osiągnąć sukces (w co n
                  > ie bardzo wierzył, ale udało się, bo pilnowałam)

                  tak jest janka , dzieciaki są dzieciakami i często wola i motywacja musi pochodzić z zewnatrz , jak dziecku okarzesz też miłość to nie bedzie całościowego buntu i twoje wartości nie zostaną odrzucone a zasymilowane dzieki czemu memy twoich wnuków itd bedą coraz lepsze .
    • mamusia1999 Re: motywowanie dziecka 11.07.12, 11:52
      mnie tez sie trzewia przekrecaja na mysl o placeniu za oceny.

      ale przyznac trzeba, ze jotde3 przynajmniej jest w swoim wychowaniu autentyczny i spojny, bo najgorzej to usilowac dziecku wpoic zasady sprzeczne z wlasnym zachowaniem.

      okolicznoscia lagodzaca zapewne moze byc wiek, jotde3 mianowicie - faceci tak po 40 czasem budza sie, ze zyli wg falszywych priorytetow. albo jotde3 pracuje z pasja za swietne pieniadze i nie "czuje" mozliowsci, ze ktos tylko dla pieniedzy wybiera wstretny mu zawod.

      ale tak z ciekawosci? czy w PL przecietna rodzina nazwijmy to ...akademicka...jest tak bardzo finansowo do przodu w porownaniu z rzemieslnikami/zawodami wyuczonymi? bo u nas (D) znowu bez przegiec (abstrahujac od adwokatow-gwiazd i neurochirurgow):
      "zawodowiec" zaczyna zarabiac juz w terminie czyli od 16 roku zycia (rodzice przewaznie wymagaja odkladania czegos na ksiazeczke), pelna pensje od 18, zanim akademik skonczy studia i zacznie od pensji stazysty, rzemieslnik ma juz srednio 8letni staz i ew. konkretna pensje, rozglada sie za nieruchomoscia, bo ma sensowny kapital wlasny. nie placi wiec czynszu tylko odsetki, przewaznie nizsze od czynszu. akademicy po studiach musza wynajmowac. zona rzemieslnika o podobnym statusie (ksiegowa np., sekretarka) mimo macierzynystwa zawsze znajdzie ( w zaleznosci od wieku dziecka) jakis kawalek etatu, w wieku szkolnym nawet caly, bo to "tylko" 8 godzin.
      pensje akademika i dobrego "zawodowca" (technikum np., nie zmywak oczywiscie) wyrownuja sie najwczesniej dobrze po 30. tylko, ze zona-akademik dlugo zostaje z dziecmi w domu, bo na jej stanowisku ni ma polowki, tudziez mieszka 800km od domu rodzinnego i babciow niet; potem placi za nianie (min. 10godzinny dzien pracy) i tez bilans finansowy jest skromny. za to jak dzieci dorosna, to rzemieslnik ma je z glowy; a u akademikow jeden pracuje na ich studia.
      to tak bardzo z grubsza ocyzwiscie.
      ja tez staram sie...motywowac moja Mloda w kierunku studiow, ale pewnie z na podstawie wlasnej satysfakcji z pracy intelektualnej, bo bynajmniej nie z powodu kasy, jw.
      • jotde3 Re: motywowanie dziecka 09.09.12, 16:10
        amusia1999 napisała:

        >i nie "czuje" mozliowsci, ze ktos tylko dla pienied
        > zy wybiera wstretny mu zawod.

        wstrętny zawód to może być np. hydraulik czy pani lekkich obyczajów ( choć z innych zupełnie powodów ) .jak byłem w liceum to nie wiedziałem co tu w zyciu robić , teraz wiem że mógłbym robić niemal wszystko byle kasa z tego była i bym miał dużo wolnego czasu . dzieci w liceum najczęściej chyba nie kierują sie racjonalnością w wyborze dalszej nauki . wybieraja na podobnej zasadzie co pare lat wcześniej wybierali bycie strażakiem czy policjantem .
        • agataszymendera75 Re: motywowanie dziecka 13.09.12, 13:21
          Motywacja dzieci do nauki spędza sen z powiek niemal wszystkim rodzicom. Ja rozpoczęłam motywowanie mojej córki od zapisania jej 3 marzeń związanych z nauką, szkołą, osiągnięciami. Wyznaczenie sobie takich małych celów, daje możliwość ich osiągnięcia w krótszym czasie, a co za tym idzie dziecko szybciej doświadcza smaku sukcesu i czuje, że mu się uda. Takie małe sukcesy już od najmłodszych lat budują poczucie własnej wartości i wiary we własne umiejętności. Wewnętrzna motywacja jest najważniejsza. Chwalenie i wyrażanie uznania to podstawowe sposoby motywacji, nagrody są drugorzędnymi "marchewkami". Zwykle nagrody stają się konieczne gdy wyczerpiemy całą pulę pochwał i wydaje się, że nie odnoszą one już skutku. Jednak moim zdaniem dzieci powinny się nauczyć, że szczęście i samozadowolenie jest za darmo. Pozdrawiam Agata Szymendera; www.fajnarodzinka.com
        • agataszymendera75 Re: motywowanie dziecka 13.09.12, 13:23
          Motywacja dzieci do nauki spędza sen z powiek niemal wszystkim rodzicom. Ja rozpoczęłam motywowanie mojej córki od zapisania jej 3 marzeń związanych z nauką, szkołą, osiągnięciami. Wyznaczenie sobie takich małych celów, daje możliwość ich osiągnięcia w krótszym czasie, a co za tym idzie dziecko szybciej doświadcza smaku sukcesu i czuje, że mu się uda. Takie małe sukcesy już od najmłodszych lat budują poczucie własnej wartości i wiary we własne umiejętności. Wewnętrzna motywacja jest najważniejsza. Chwalenie i wyrażanie uznania to podstawowe sposoby motywacji, nagrody są drugorzędnymi "marchewkami". Zwykle nagrody stają się konieczne gdy wyczerpiemy całą pulę pochwał i wydaje się, że nie odnoszą one już skutku. Jednak moim zdaniem dzieci powinny się nauczyć, że szczęście i samozadowolenie jest za darmo. Pozdrawiam Agata Szymendera. fajnarodzinka.com/
          • mnietka Re: motywowanie dziecka 13.09.12, 21:01
            Przejrzałam wątek i dziwi mnie to oburzenie niektórych, że za wyniki w nauce można dziecku płacić. Rodzice w podstawówce i gimnazjum płacili nam za oceny, plus za złe oceny my musieliśmy płacić im (mi się nie zdarzyło) big_grin W liceum już sami motywowaliśmy się do nauki. Chociaż oboje mieliśmy stypendia za wyniki, więc w sumie pieniądze też były nagrodą. Na studiach (oboje bez problemu dostaliśmy się na dzienne) mój brat miał stypendium naukowe chyba ciągle, ja tylko po pierwszym roku, bo potem stwierdziłam, że się nie opłaca tyle uczyć tongue_out Brat robi doktorat na Politechnice (informatyka), ja kończę studia magisterskie na tej samej uczelni (tyle, że budownictwo). Także uważam, że metoda skuteczna tongue_out
            • mama303 Re: motywowanie dziecka 15.09.12, 10:23
              mnietka napisała:

              > Przejrzałam wątek i dziwi mnie to oburzenie niektórych, że za wyniki w nauce mo
              > żna dziecku płacić. Rodzice w podstawówce i gimnazjum płacili nam za oceny, plu
              > s za złe oceny my musieliśmy płacić im (mi się nie zdarzyło) big_grin W liceum już sa
              > mi motywowaliśmy się do nauki. Chociaż oboje mieliśmy stypendia za wyniki, więc
              > w sumie pieniądze też były nagrodą. Na studiach (oboje bez problemu dostaliśmy
              > się na dzienne) mój brat miał stypendium naukowe chyba ciągle, ja tylko po pie
              > rwszym roku, bo potem stwierdziłam, że się nie opłaca tyle uczyć tongue_out Brat robi
              > doktorat na Politechnice (informatyka), ja kończę studia magisterskie na tej sa
              > mej uczelni (tyle, że budownictwo). Także uważam, że metoda skuteczna tongue_out

              A nie lepiej bys sie czuła gdybyś doszła do tego wszystkiego bez dodatku w postaci płacenia przez rodziców za sukcesy?......
              Ja uważam że płacąc dzieciom za ich sukcesy za bardzo ingerujemy w ICH naukę, ICH sukcesy, ICH porażki. To jest ICH życie, nie sterujmy nim aż tak mocno!
              • jakw Re: motywowanie dziecka 15.09.12, 12:45
                mama303 napisała:

                > A nie lepiej bys sie czuła gdybyś doszła do tego wszystkiego bez dodatku w post
                > aci płacenia przez rodziców za sukcesy?......
                Czułaby się może tak samo, za to miała więcej kieszonkowego wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja