po co tyle książek???

12.07.12, 19:53
może mi ktoś wytłumaczy , po jakiego grzyba dzieciakom tyle książek , a przede wszystkim ćwiczeń?? przeglądam spis do I gim 15 pozycji ,a każda niemalże razy dwa , bo jeszcze ćwiczenia. z VI klasy zostało nam mnóstwo niewypełnionych zadań w ćwiczeniach, i stosy kserówek z danych przedmiotów! czy naprawdę nie można rozsądniej podchodzić do tematu podręczników?
    • aloiw1985 Re: po co tyle książek??? 12.07.12, 22:16
      zapytaj nauczycieli
      • pasik Re: po co tyle książek??? 12.07.12, 22:23
        petycję napiszemy wspólną, też siedzę nad spisem do I gim
        Szafę chyba muszę dokupić na te książeczki mojemu dzieciakowi
      • jakw Re: po co tyle książek??? 12.07.12, 23:20
        aloiw1985 napisała:

        > zapytaj nauczycieli
        Nauczyciele też mogą nie wiedzieć - w końcu w gimnazjum nauczyciel ma pewnie do czynienia z 3 zestawami książek (I, II i III klasa) i na dokładkę niekoniecznie używa ćwiczeń.
        Na pewno taka masa książek potrzebna jest wydawcom - za każde kilka kartek przedstawianych jako oddzielna książka kasuje się kasę.
    • zgagusia Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 09:02
      Tez kupuje dla syna do gimnazjum - mnie dobija książka do informatyki (sprzed 3 lat....) i ćwiczenia do plastyki!!!!! które maja w 90% puste kartki przeznaczone na rysunki czy opisy.... To blok i zeszyt takiej funkcji nie mogą pełnić?!
      Teraz koszty: wszystkie podręczniki bez tych do języków kosztowały mnie 346zl. Do tego dojdzie koszt książek do języków po przydzieleniu do grupy językowej we wrześniu - tytuły są już podane ale rożne poziomy zaawansowania więc nie wiadomo jeszcze które kupić. Języki są trzy: angielski, niemiecki, francuski. Komplet do angielskiego ponad 100, pozostałe po kilkadziesiąt. I jeszcze jedno: szkola jestdwujezyczna, biologii i chemii dzieci uczą się po angielsku i (oprócz podrecznikow polskich!) trzeba kupić książki sprowadzane z Anglii - koszt 220zl. SZOK. Ze nie wspomnę o zeszytach, przyborach, plecaku (porządny to tez duży koszt), butach sportowych.... I miej tu człowieku zdolne dziecko które się w najlepszym gimnazjum uczy... Ponoć szkola jest za darmo w Polsce uncertain

    • mama-ola Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 10:15
      Jak nauczycielka decyduje się na jakieś książki (z ćwiczeniami), to powinna z nich korzystać, a nie przynosić kserówki. Też się irytuję z powodu kserówek. Kserówka to jest w moich oczach śmieć - krzywo odbita na marnym ksero, czarno-biała, nie wiadomo po co, skoro są ładne kolorowe ćwiczenia w książkach.
      Ale 100% ćwiczeń nie musi być wypełnionych pod koniec roku. Wydawcy przygotowują dużo ćwiczeń, żeby nauczyciel miał wybór. Ten wybór zależy m.in. od poziomu klasy i czasu przeznaczonego na dany temat. Wydaje mi się, że jak 70% ćwiczeniówki jest wypełnione, to ok. No i nic nei stoi na przeszkodzie, by dziecko zainteresowane tematem, dla przyjemności sobie w domu pouzupełniało pominięte ćwiczenia smile

      A co do ceny podręczników.
      Jak kupuję powieść, to płacę 35 zł albo nawet 49 zł, jak jest grubsza, bywa że koło 60 zł. A jest tam tylko wlany tekst, nad którym pracowały góra 3 osoby - jedna redakcja, druga i korekta. Powieść można wydać w miesiąc.
      A nad podręcznikiem pracuje sztab ludzi. Bywa że przez 2 lata. Są zdjęcia i teksty, za które się płaci autorom honoraria. Jest lepszy papier. A kosztuje dużo mniej niż powieść, pewnie z połowę. I to ma być drogo?...
      • mama303 Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 16:57
        Ja natomiast uważam, że nasza edukacja opiera sie na zbyt dużej ilości ksiązek typu ćwiczenia do wypełniania. Po co tego az tyle i to do każdego przedmiotu. Te ćwiczenia z jednej strony zabijają w dziecku inwencję, pomysłowość /toz to same schematy do wstawiania/, zdolnośc planowania pracy a z drugiej strony kosztują sporo.
        Przeciez moznaby do ćwiczeń, prac domowych wykorzystywać w wiekszym zakresie zeszyty z korzyścią dla dzieci i kieszeni rodziców smile
        • iwoniaw Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 17:24
          CytatT
          > e ćwiczenia z jednej strony zabijają w dziecku inwencję, pomysłowość /toz to sa
          > me schematy do wstawiania/

          To jest - niestety niestaty - święta racja.
          Z drugiej strony - pomysłowe dziecko z inwencją potem będzie miało problemy z wstrzeleniem się w klucz CKE i _wypełnieniem_ zadań testowych, można więc powiedzieć, że te podręczniki (i szkoła w założeniu) przygotowują do egzaminów takich jakimi one dziś są i tyle w temacie _podstawy programowej_.
          Oczywiście to, co jeszcze potrzebne jest dziecku i na ile szkoła mu to daje, to już inna (i w dużym stopniu osobnicza) sprawa, natomiast nie potępiałabym w czambuł takiej formy nauczania biorąc pod uwagę realia szkolno-egzaminacyjne.
          • mama303 Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 19:21
            iwoniaw napisała:

            > Z drugiej strony - pomysłowe dziecko z inwencją potem będzie miało problemy z w
            > strzeleniem się w klucz CKE i _wypełnieniem_ zadań testowych

            I to jest straszne. Szkolnictwo całe ustawione pod testy. Powinno byc odwrotnie, test powinien sprawdzać, co dziecko sie nauczyło. Zresztą nie tylko test, powinny byc tez inne formy sprawdzania wiadomości. Ale to temat rzeka. W kazdym razie moim zdaniem metoda nauki głównie przez podręczniki-ćwiczenia jest bardzo zła. To powinna być tylko jedna z metod, nie za czesto stosowana.
          • srebrnarybka Re: po co tyle książek??? 14.07.12, 01:03
            Z drugiej strony - pomysłowe dziecko z inwencją potem będzie miało problemy z w
            > strzeleniem się w klucz CKE i _wypełnieniem_ zadań testowych, można więc powied
            > zieć, że te podręczniki (i szkoła w założeniu) przygotowują do egzaminów takich
            > jakimi one dziś są i tyle w temacie _podstawy programowej_.

            To może zacząć akcję za zmianą podstawy programowej i sposobu oceniania?
      • srebrnarybka Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 18:22
        Powieść można wydać w miesiąc.

        Harlequina. Porządną, wartościową powieść autor pisze kilka lat.
        • mama-ola Re: po co tyle książek??? 14.07.12, 20:48
          > Powieść można wydać w miesiąc.
          >
          > Harlequina. Porządną, wartościową powieść autor pisze kilka lat.

          Ja mówiłam o wydawaniu, nie o pisaniu. Wydawanie, czyli redakcja, korekta, skład.
      • jakw Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 18:35
        Ale nakład powieści i podręczników jest nieporównywalny. Na dokładkę nie sądzę , że autorzy podręczników przy każdym nowym wydaniu piszą podręcznik od nowa.
        • mama-ola Re: po co tyle książek??? 21.08.12, 08:57
          > Ale nakład powieści i podręczników jest nieporównywalny.

          Tak, ale dlaczego? Bo czytelnictwo w Polsce (np. w porównaniu z Niemcami) leży i kwiczy. Gdyby ludzie kupowali książki dla siebie, choćby jedną-dwie na rodzinę miesięcznie, to by ich ceny podręczników nie powalały, a nakłady podręczników i niepodręczników byłyby zbliżone.

          W moim domu kupuje się rocznie mniej więcej tyle samo książek co podręczników. Kupuję powieści, książki popularnonaukowe, filozoficzne i literaturę dla dzieci. Ceny książek uważam za normalne; ceny podręczników uważam za niskie*.
          Żeby nie było: nie jestem w żadnym razie zamożna, żyjemy na baaardzo średniej stopie. Ale 30 czy 50 zł na książkę jesteśmy w stanie spokojnie dać. Dlatego cena 20 zł za podręcznik w ogóle mnie nie powala. A innych powala?... Ciekawe czy powala ich cena 15 zł za litrowe pudełko lodów. Ile litrowych pudełek lodów kupują miesięcznie Polacy dla rodziny? Aż dziw, że ich stać... Kwestia priorytetów.

          Prawda jest taka, że Polacy bardzo marnie czytają i nie kupują książek dla siebie (dajmy na to jednej-dwie w miesiącu). I nie widzą w książce żadnej wartości. Dlatego jak ją mają przymusowo kupić, to jest taki bunt.

          * Ceny podręczników są moim zdaniem niskie, co nie znaczy, że wydatek 400 czy 600 zł uważam za mały. Tylko że podręczniki kupuje się raz na rok. W przeliczeniu na jeden miesiąc to już jest kwota 40-60 zł. Dużo? A rata za 40-calową plazmę nie jest większa? Kwestia priorytetów po prostu. Ja dużego telewizora nie mam smile
          • morekac Re: po co tyle książek??? 21.08.12, 11:48
            Dlatego cen
            > a 20 zł za podręcznik w ogóle mnie nie powala.
            Gdzieś ty widziała podręczniki za 20 zł?
            • mama-ola Re: po co tyle książek??? 21.08.12, 12:49
              > Gdzieś ty widziała podręczniki za 20 zł?
              Że niby są droższe? U mojego syna w pakiecie jest kilkanaście książek, pakiet kosztował 199 zł. W Gandalfie też są podręczniki za mniej, np. widziałam podręcznik do matematyki do klasy 5 za 11,80 i podręcznik do polskiego za 11,90.
              • morekac Re: po co tyle książek??? 21.08.12, 15:17
                Jesteś pewna, że za te 11.90 to nie jest jedna część z 5-częściowego zestawu? Wtedy za matematykę płacisz jakieś 60 zł...
          • morekac Re: po co tyle książek??? 21.08.12, 15:39
            Ceny podręcznikow szkolnych są bardzo zbliżone do cen książek o podobnej grubości. Bo jeśli złożysz sobie do kupy matematykę GWO, np. dla klasy IV SP , to jest to koszt ok 60-65 zł (z czego 45 zł to ćwiczenia, które kupujesz nowe praktycznie zawsze). I jest to tylko jeden przedmiot z 10...Za jeden jeżyk do 1 klasy gimnazjum ( a czeka mnie zakup jeszcze 3 języków) zapłaciłam 130 zł...
            Współczesna powieść o podobnej grubości wychodzi jednak taniej... Za 56 zł można nabyć wszystko, co Doyle napisał o Holmesie...

            Prawda jest taka, że Polacy bardzo marnie czytają i nie kupują książek dla sieb
            > ie (dajmy na to jednej-dwie w miesiącu). I nie widzą w książce żadnej wartości.

            Nie czytają, bo są katowani w szkole durnymi lekturami, ze szczególnym uwzględnieniem klas młodszych (sierotki Marysie, Kleksy i inne takie...). W związku z tym nie dociera, że można czytać w celach przyjemnościowo-rozrywkowych.
            Poza tym osobiście stałam się zwolenniczka niezawalania sobie mieszkania nadmiarem książek - można pożyczać z biblioteki.
            • mama-ola Re: po co tyle książek??? 22.08.12, 08:07
              > Bo jeśli złożysz sobie do kupy matematykę GWO, np. dla klasy IV SP , to jes
              > t to koszt ok 60-65 zł (z czego 45 zł to ćwiczenia, które kupujesz nowe praktyc
              > znie zawsze).
              Uważam, że to jest bardzo dobrze wydane 65 zł. (Niby na co nie byłoby żal ich wydać? Na nowe spodnie czy na wyjście do kina?) Dziecko się będzie z tych książek przecież uczyć przez cały rok szkolny! 6,50 zł miesięcznie za książki do matematyki nie można dać? Nie rozumiem czemu.
              • morekac Re: po co tyle książek??? 22.08.12, 10:35
                Ale to nie są tylko książki od matematyki, tylko konieczność zakupu całego zestawu podręczników, w praktyce jednorazowego. Do tych 6,50 dodaj jeszcze 3 zl za polski, 10 za angielski itd. I wychodzi spora suma, nawet raz na miesiąc.
                Ja bym wolała wydać na coś innego, jak na książki, których nawet nie sprzedam, jak już przestaną być potrzebne ani nie wykorzystam dla młodszego dziecka, bo właśnie się program zmienił o 3 kartki w podręczniku... Nie oddam ich nawet do szkoły, żeby np. dzieciaki nie musiały nosić ciężkich tornistrów albo komuś, komu byłyby potrzebne. Mogę je tylko oddać na makulaturę. Trochę też szkoda środowiska, nie sądzisz?
                A za 400 zł można spokojnie puścić dzieciaka na zieloną szkołę. 600 zl to już znaczna część ceny jakiegoś obozu/zajęć pozalekcyjnych. Można też za tę cenę zakupić całkiem sporo książek do czytania. Mało?
                • mama-ola Re: po co tyle książek??? 22.08.12, 11:32
                  > I wychodzi spora suma, nawet raz na miesiąc.
                  Dużo niższa niż czesne za przedszkole. Mnie się finansowo poprawiło po przejściu dziecka z przedszkola do szkoły. W szkole jest jakby nie patrzeć - dużo taniej.

                  > A za 400 zł można spokojnie puścić dzieciaka na zieloną szkołę.
                  > 600 zl to już znaczna część ceny jakiegoś obozu/zajęć pozalekcyjnych.
                  Dlaczego na zieloną szkołę nie szkoda pieniędzy, a na podręczniki szkoda?
                  Dlaczego na obóz czy karate nie szkoda pieniędzy, a na podręczniki szkoda?

                  > Mogę je tylko oddać na makulaturę. Trochę też szkoda środow
                  > iska, nie sądzisz?

                  A innych śmieci nie produkujesz? Co ze starymi ubraniami i opakowaniami po mleku? Karton mleka - 2,50 zł, ile miesięcznie idzie na mleko? Ile z tego szkody dla środowiska?
                  Zresztą rozmawiamy o pieniądzach, nie o środowisku... O tym, czy drogo, czy nie. Moja teza jest taka, że nie jest drogo i że warto kupować podręczniki, bo są potrzebne. Dziecko się z nich uczy przez cały rok - zdobywa informacje, ogląda ilustracje kształtując swój gust plastyczny, czyta fragmenty utworów literackich, co być może zachęci go do przeczytania całej książki. Dla niektórych dzieci to jedyny kontakt z książką w życiu, bo w domu nie obcowałoby z książkami, gdyby nie przymus kupienia podręcznika. Jakby tego przymusu nie było, niektórzy ludzie w życiu nie mieliby książki w ręku! To by było straszne, moim zdaniem.

                  A twoja teza jest taka, że drogo, bo 400-600 zł naraz. Tak? O tym chyba rozmawiamy...

                  Oczywiście wiem, że są rodziny, dla których to jest duża kwota, ale dla wielu nie jest - i też narzekają. Bo im po prostu szkoda pieniędzy na książki. A na lody nie szkoda. U nas 3 zł gałka, widzę, jak idzie rodzina i kupuje po 2-3 gałki na osobę, daje lekką ręką 30 zł. Inna spłaca 40-calową plazmę po 50 zł miesięcznie albo i więcej. A jakby miała dać na podręcznik, to wielkie halo. Czemu? Bo nie widzi w książce dla dziecka wartości, za którą warto zapłacić.

                  Poza tym wydatki też można planować. Ludzie odkładają co miesiąc coś na wakacje, żeby nie ponieść jednorazowego wydatku w lipcu. A na podręczniki też przecież można odkładać...
                  • agni71 Re: po co tyle książek??? 22.08.12, 11:55
                    Chyba chodzi i o to, ze jednorazowo jest duzy wydatek (u mnie np. x 3), i że jest to wydatek właśnie jednorazowy, bo kolejne dzieci juz nie skorzystają. Juz nawet nie chodzi o nową podstawę programową, która wymusza zakup nowych podręczników. Ale te podręczniki sa wydrukowane na tak marnym papierze, ze mam obawy, czy przetrwaja choc jeden rok uzywania? Np. ten podręcznik do j. polskiego:

                    www.podreczniki-gandalf.pl/b/miedzy-nami-jezyk-polski-4-podrecznik/
                    ma tak cienkie kartki (okładka tez bardzo wiotka), ze wątpię, by nadawał sie dla młodszej córki (lub do odsprzedania, jesli ktos nie ma młodszych dzieci), nawet jesli szkoła nie zmieni podręcznika dla jej rocznika!
                    Beletrystyke po przeczytaniu w idealnym stanie większości odsprzedaję smile
                    Co do cen, to faktycznie jedna częśc kosztuje ok. 20-30 zł, ale do tego dochodzą ćwiczenia po 10 do kilkunastu złotych, i cena faktyczna osiąga 50-60 zł.

                    Ale troche jestem adwokatem diabła, bo z częścia twoich wypowiedzi sie zgadzam, np.:

                    > A twoja teza jest taka, że drogo, bo 400-600 zł naraz. Tak? O tym chyba rozmawi
                    > amy...
                    >
                    > Oczywiście wiem, że są rodziny, dla których to jest duża kwota, ale dla wielu n
                    > ie jest - i też narzekają. Bo im po prostu szkoda pieniędzy na książki. A na lo
                    > dy nie szkoda. U nas 3 zł gałka, widzę, jak idzie rodzina i kupuje po 2-3 gałki
                    > na osobę, daje lekką ręką 30 zł. Inna spłaca 40-calową plazmę po 50 zł miesięc
                    > znie albo i więcej. A jakby miała dać na podręcznik, to wielkie halo. Czemu? Bo
                    > nie widzi w książce dla dziecka wartości, za którą warto zapłacić.

                    Tu nie do końca, bo ksiązki dzieciom kupuje chętnie i jakos mi nie szkoda na kolejna beletrystykę czy encyklopedie, a ten w sumie ok. 1000 zl na podręczniki jakos mnie boli wink
                    >
                    > Poza tym wydatki też można planować. Ludzie odkładają co miesiąc coś na wakacje
                    > , żeby nie ponieść jednorazowego wydatku w lipcu. A na podręczniki też przecież
                    > można odkładać...

                    tez prawda
                  • morekac Re: po co tyle książek??? 22.08.12, 13:08
                    Bo ostatecznie chodzenie do szkoły to nie jest taka znowu przyjemność. I to nie jest to, że szkoda tych pieniędzy, tylko po prostu wielu ludzi tych pieniędzy nie ma - i musi się z czymś ograniczyć.
                    Ja narzekam, bo mi wychodzi od kilku lat sporo tej kasy - starsza szła nowym programem, młodsza też - i dla każdej trzeba było kupować wszystkie książki nowe, bo te po starszej - pomimo, że nie takie znowu zużyte - po prostu się nie nadawały. Już mi wyszło na 2 - 800 zł - pomimo, że młodsza ma trochę książek po starszej do gimnazjum, i nie zakupiłam jeszcze języków oraz jakieś pojedyncze książki są jeszcze niewydane. Więc będzie pewnie tylko 1100 zamiast 1400.
                    Poza tym - mnie strasznie denerwuje jedna rzecz. Kiedy córka była w gimnazjum , w spisie podręczników były ćwiczenia od muzyki i plastyki. Po czym przez cały rok wypełnili całe 4 strony. wink
                    Rozumiem, że ćwiczenia mają pomóc utrwalać wiedzę - ale już naprawdę - bez przesady. Zresztą ani muzyka, ani plastyka nie są tak kluczowymi przedmiotami, żeby przy 32h lekcji i zajęciach dodatkowych tracić skąpe zasoby czasu na utrwalanie wiedzy na temat bitników, rocka i punka oraz liczenie taktów w piosence ludowej.
                    Marnotrawienie papieru, energii i kasy. Tak, mnie boli, kiedy rzeczy, które można byłoby jeszcze zużyć - są do wyrzucenia z powodu 3 kartek. Inne przeczytane książki możesz oddać, odsprzedać etc. ubrania także - może komuś posłużą.

                    Mnie się finansowo poprawiło po przejści
                    > u dziecka z przedszkola do szkoły. W szkole jest jakby nie patrzeć - dużo tanie
                    > j.
                    Do czasu. Poślij dziecko na dodatkowy język (albo i dwa), poślij na jakiś kurs przygotowujący do egzaminu, korki z chemii etc. O jakiś zajęciach hobbystyczno-sportowych nie wspomnę.
    • janka345 Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 11:59
      Nie bardzo rozumiem... jest podręcznik + ćwiczenie (do poćwiczenia nowych wiadomości z podręcznika), więc gdzie tu za dużo? U nas dzieciaki miały przykazane ( z większości przedmiotów), że ćwiczenia mają po każdym temacie wypełniać w domu i mają być zapełnione, a nauczyciele sprawzali co jakieś 3 miesiące na wyrywki, ćwiczenie służyło też do tego, żeby sprawdzić swoje wiadomości, w przypadku problemu mają isć do nauczyciela dopytać.

      Jedynym zbędnym wg mnie ćwiczeniem jest to do plastyki.

      Może dzieć po prostu nie wypełnił ćwiczenia, bo nikt nie sprawdził?
    • iwoniaw Hmm... Może do korzystania? 13.07.12, 12:46
      Nie wiem, jak twoje dzieci, ale moje korzystają z podręczników i ćwiczeń (te wypełniają częściowo w szkole, częściowo w ramach zadania domowego, czasem obowiązkowego, czasem dla chętnych). Kserówek nauczyciele też nie dają sobie a muzom, tylko celem dodatkowych ćwiczeń. Może więc zamiast psioczyć na nauczycieli, poszukać przyczyn "niewypełnionych zadań w ćwiczeniach i stosach kserówek" nieco bliżej?
      • jakw Re: Hmm... Może do korzystania? 13.07.12, 18:27
        iwoniaw napisała:

        >Może więc zamiast psioczyć na nauczycieli, po
        > szukać przyczyn "niewypełnionych zadań w ćwiczeniach i stosach kserówek" nieco
        > bliżej?
        Zapewniam cię, że dodatkowe wypełnianie ćwiczeń do muzyki czy plastyki w I gim nie służy absolutnie niczemu.
        • mama303 Re: Hmm... Może do korzystania? 13.07.12, 19:25
          jakw napisała:

          > Zapewniam cię, że dodatkowe wypełnianie ćwiczeń do muzyki czy plastyki w I gim
          > nie służy absolutnie niczemu.

          Ani w żadnej innej klasie smile
    • gopio1 Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 17:25
      Też mnie dziwi ilość ćwiczeń - na wykazie do 4 klasy - jest 12 ćwiczeń (do 7 przedmiotów), z czego aż 3 do matematyki. Nie wiedziałam jeszcze tych ćwiczeń, ale domyślam się, że są tam okienka, gdzie wystarczy wpisać właściwą liczbę, zostawione puste miejsca na obliczenia i parę linijek na odpowiedź. Pamiętam, że ja miałam w podstawówce tylko zbiór zadań i zeszyt, nie mam pojęcia dlaczego pisanie w zeszycie zrobiło się nagle dla współczesnych dzieci aż tak kłopotliwe...

      Ale inna rzecz wkurza mnie jeszcze bardziej - "podręczniki" do angielskiego. Nie dość że pioruńsko drogie (w granicach 30-40 zł), to jeszcze młodsza córka nie może skorzystać po dwa lata starszym bracie, bo okazuje się, podręcznik to tak naprawdę kolejne ćwiczenia - na każdej stronie należy coś wpisać lub uzupełnić, mimo że są dwie oddzielne pozycje określone jako "zeszyt ćwiczeń". Także do nauki języka jestem zmuszona kupować drugi raz ten sam podręcznik, mimo że już taki mam - i tak przez co najmniej trzy lata uncertain
      • azjaodkuchni Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 17:54
        A ja uczyłam się w czasach gdy były podręczniki i tanie zeszyty. Podręcznik po roku można było oddać rodzeństwu lub sprzedać, ćwiczenia miałam chyba tylko do polskiego i do matematyki. Moje dziecko w klasie 1 polskiej szkoły miało same ćwiczenia właściwie cały pakiet nic się oddać nie dało. Po przeprowadzce do Singapuru niespodzianka tu są podręczniki, ćwiczenia i zeszyty . Książki są tanie bo są dotowane, ale jak jest 5 dzieci w domu to się wszystkie z 1 książki uczą a co roku rodzice kupują tylko nowe ćwiczenia i zeszyty. Oszczędzajmy lasy. Po co nauka ekologii jak się tak durnie papier marnuje.
        • morekac Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 20:43
          Cóz, młodsza w klasach 4-6 po starszej miała tylko atlas geograficzny. Starsza też miała same nówki - bo reforma programowa. Na szczęście w tym roku mamy trochę książek po starszej, muszę dokupić tylko 3 ćwiczenia, języki i uwaga: nowe podręczniki do muzyki i plastyki z ćwiczeniami. wink Bo stare są już przeterminowane czy co?
          Oczywiście starsza wszystkie podręczniki musi mieć nowe - bo to pierwsze wydania. Ale na szczęście są chyba bez ćwiczeń...
          • jakw Re: po co tyle książek??? 16.07.12, 07:20
            morekac napisała:

            > Oczywiście starsza wszystkie podręczniki musi mieć nowe - bo to pierwsze wydani
            > a. Ale na szczęście są chyba bez ćwiczeń...
            Albo jeszcze nie wiesz o tym, że są ze ćwiczeniami...
            • morekac Re: po co tyle książek??? 17.07.12, 22:10
              Możliwe, że jeszcze nie wiem. Fakt, do niektórych podręczników są też i ćwiczenia...
        • pasik Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 21:06
          azjaodkuchni podpisuję się 20 stoma paluchami
          taki sam punkt widzenia
      • zielonazielona1 Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 17:55
        święte słowa.
        w dalszych klasach podstawówki będziesz miała identycznie- książki po starszym dziecku nie wykorzystasz, bo albo pobazgrana ( mówię tu o podręczniku , nie o ćwiczeniach), albo program się zmienił, albo nauczycielowi przez 2-3 lata się znudził ten podręcznik , więc daje propozycje innego też to przerabiam- mam 4 klasy różnicy , a ciągle kupuję, bo zawsze coś nie pasuje.
        a na nauczycieli nie psioczę, ale jak ćwiczenia od polskiego z 4,5,6 są prawie puste, to mogłaby babka sobie darować...
        w gimnazjum mam zajęcia modelarskie- ćwiczenia, zajęcia kulinarne- ćwiczenia,itd...
        jak nie będzie w szkole szafek to pomyślcie ile to wszystko będzie razem ważyć.
        • jakw Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 18:30
          zielonazielona1 napisała:


          > w gimnazjum mam zajęcia modelarskie- ćwiczenia, zajęcia kulinarne- ćwiczenia,it
          > d...
          Mnie to ciekawi co w takich ćwiczeniach z modelarstwa czy kulinariów może być. Uzupełnianie przepisów???
        • janka345 Re: po co tyle książek??? 15.07.12, 13:27
          Ja sprzedaję podręczniki od 4 klasy bezpośrednio po zakończeniu roku szk., przeważnie się udaje, zostają tylko ksiązki do języków (tu duża rotacja i częste zmiany) no i ćwiczenia, ksiązki typu technika, plastyka, muzyka, informatyka są na 3 lata.
          W tym roku syn odkupił ksiązki od rok starszej koleżanki. Zmieniła się tylko fizyka. Dokupić trzeba jedynie ćwiczenia (choć fakt, że też są drogie).
      • morekac Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 20:44
        nie mam pojęcia dlaczego pisanie w zeszycie zrobiło się nagle dla współczesnych dzieci aż tak kłopotliwe...
        Zeszyty też trzeba nosić.
    • canuck_eh Re: po co tyle książek??? 13.07.12, 20:54
      To moze zakup podreczniki a z nadmierna iloscia zeszytow cwiczen to poczekaj do wrzesnia i sie dowiedz bezposrednio u nauczyciela.Powinien wiedziec czy cos bedzie przerabial z tych cwiczen czy nie.
    • mamalgosia Re: po co tyle książek??? 14.07.12, 15:39
      Nie mam pojęcia.
      Jestem nauczycielką i zawsze mi wystarczał podręcznik i zeszyt. A często nawet podręcznika nie trzeba było.

      Ilość ćwiczeń we wczesnej podstawówce to naprawdę przesada. Szczególnie tzw zeszytów, które pełnią funkcję zeszytu, a kosztują jak ksiażkisad
      • mama-ola Re: po co tyle książek??? 14.07.12, 21:08
        > Jestem nauczycielką i zawsze mi wystarczał podręcznik i zeszyt. A często nawet
        > podręcznika nie trzeba było.

        To jesteś nauczycielką starej daty chyba smile W jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu smile
        Pamiętam jak redagowałam poradniki dla nauczycieli 10-12 lat temu. Było dużo uwag ogólnych, metodycznych o każdym dziale oraz z 10 scenariuszy lekcji - jeden z tego działu, dwa z tamtego, trzy z owego. Miał format B6 i był niezbyt gruby. A teraz... Poradnik zawiera scenariusz każdej, absolutnie każdej lekcji, włącznie z lekcjami typu wycieczka do lasu..., ba, nawet zawiera pytania, które nauczyciel dzieciom w tym lesie zadaje! Zawiera wpisy do dziennika! Punkty podstawy programowe, realizowane na danej lekcji. I dużo, dużo więcej. Do jednego przedmiotu jest kilka poradników na rok, bo jako jedna wielka księga by się w torbie nauczycielce nie pomieściła.
        Pytanie, kto to tak popsuł?... Wydawcy popsuli nauczycieli poprzez podsuwanie im coraz bardziej kompletnych materiałów? Czy nauczyciele popsuli się wcześniej i teraz wymagają od wydawców?...
        • mamalgosia Re: po co tyle książek??? 15.07.12, 13:59
          Tak, jestem nauczycielem starej daty, z jeszcze starszą mentalnością. Nawet sprawdziany SAMA układam, zamiast wydrzeć wzdłuż linii perforowanej z oddzielnie zakupionej książki
          • mama-ola Re: po co tyle książek??? 15.07.12, 20:29
            To jestem Tobą zachwycona smile Bo ja spotkałam się raz z pytaniem nauczycielki I klasy szkoły podstawowej (!!!), czy wydawnictwo przygotuje sprawdziany...
            • janka345 Re: po co tyle książek??? 16.07.12, 05:29
              Korzystanie z takich gotowych testów przygotowanych przez wydawnictwa jest zupełnym nieporozumieniem, bo na pewno nie sprawdzają rzeczywistej wiedzy uczniów. Przecież one są dostępne dla ogółu chociażby do ściągnięcia na stronach internetowych. W początkowych klasach podstawówki rodzice nimi dysponują, w starszych to już uczniowie znajdują sobie sami smile. i ciągle jeszcze istnieją nauczyciele święcie przekonani, że klasa tak się wspaniale materiału nauczyła...
              • mama-ola Re: po co tyle książek??? 16.07.12, 10:09
                > Przecież one są dostępne dla ogółu chociażby do ściągnięcia na stronach interne
                > towych.
                Niezupełnie tak... W ofercie sprzedaży wydawców ich nie ma. Na stronie internetowej wydawcy do ściągnięcia też nie. Żeby kupić/dostać sprawdziany, trzeba udowodnić, że się jest nauczycielem - np. być w bazie nauczycieli (imię, nazwisko, szkoła, w której się pracuje, pieczątka dyrektora).
                Oczywiście te wszystkie zabezpieczenia są obchodzone i w internecie można sprawdziany jakoś tam zdobyć, ale to nie znaczy, że od początku ich tajność to fikcja.

                > ciągle jeszcze istnieją nauczyciele
                > święcie przekonani, że klasa tak się wspaniale materiału nauczyła...

                Takich sprawdzianów jest cała masa. Od jednego wydawnictwa zazwyczaj są co najmniej ze cztery wersje: A, B, C, D... A wydawnictw jest od groma. Jeśli uczeń w ramach przygotowań do sprawdzianu to wszystko przerobił, a potem na sprawdzianie z pamięci odtworzył, to nauczyciel może mieć przekonanie (może nie święte), że uczeń umie. Coś tam na pewno umie...
                • janka345 Re: po co tyle książek??? 16.07.12, 11:59
                  W klasie mojego syna była taka sytuacja z historią i angielskim. Dzieciaki bardzo szybko spostrzegły, że nauczyciele robią testy przygotowane do danego podręcznika, a że były to testy wyboru (z niewielkimi wyjątkami), to nauczyły się tylko... literek, które mają zaznaczyć. Wszystko wyszło na jaw, kiedy nauczyciel ,,pomylił'' rzędy...
                  • mama-ola Re: po co tyle książek??? 16.07.12, 12:33
                    Co za cwaniaki. Mam nadzieję, że mój syn nie będzie tak robił. Staramy się mu wpoić, że ściąganie to oszustwo.
                    • janka345 Re: po co tyle książek??? 16.07.12, 13:42
                      Jasne, ja również nie popieram oszustwa. Jednak w naszym kraju jest przyzwolenie społeczne na ściąganie (rodzice sami szukają testów w necie, żeby dziecko lepiej wypadło) i żadne testy - gotowce się nie sprawdzają. Wyniki sa po prostu nierzetelne
                      • mama-ola Re: po co tyle książek??? 16.07.12, 14:46
                        Popatrz na to z drugiej strony. Jak rodzic jest cwaniakiem, to i dziecko będzie cwaniakiem. Czym skorupka nasiąknie za młodu, tym na starość trąci. Żaden test układany przez nauczycielkę na godzinę przed lekcją tego zmieni.
                • morekac Re: po co tyle książek??? 17.07.12, 22:08
                  > ciągle jeszcze istnieją nauczyciele
                  > > święcie przekonani, że klasa tak się wspaniale materiału nauczyła...
                  Ech, ten numer to można było zastosować i ćwierć wieku temu, jak nauczyciel szedł na łatwiznę.
                  Ale osobiście uważam, że takie ogólnodostępne sprawdziany czy lekcje powtórzeniowe to nie jest rzecz zupełnie bez sensu - mimo wszystko da się z nimi powtórzyć i usystematyzować wiedzę. A już na pewno nabrać wprawy w rozwiązywaniu testów.
    • mama-ola Re: po co tyle książek??? 14.07.12, 20:57
      Jedną z przyczyn jest też postawa nauczycieli. Nauczycielom się nie chce mówić każdemu uczniowi z osobna, co ma napisać w zeszycie. A w młodszych klasach, np. w pierwszej, trzeba podejść prawie do każdego i mu powiedzieć z osobna. (Mówienie naraz do całej klasy nie daje pożądanych efektów). A jak w ćwiczeniówce jest napisane delikatnie, a uczeń ma poprawić po sladzie, to wtedy każdy uczeń napisze, co trzeba.
      - Taką właśnie opinię przekazano mi od nauczycieli zarzucających, że w pewnych książkach (do klasy I dla 6-latków) jest pusta linijka na wpisanie czegoś. Nauczycielki postulowały, żeby było delikatnie do napisania po śladzie, albo żeby była pierwsza litera, b owtedy wiadomo na pewno jakie ma być słowo (zaczynające się na tę właśnie literę).
      Mój syn był akurat w I klasie i zapytałam go,jak to jest u nich. Otóż pani mówi do całej klasy, a potem zachęca, by zadawać pytania, jak ktoś nie wie, co napisać. I zawsze dużo osób dopytuje. Czyli się potwierdza. Potwierdza się to, że jak nauczyciel leniwy, to woli wypełniankę, żeby mu dzieci głowy nie zawracały dodatkowymi pytaniami.
      • kawon10 Re: po co tyle książek??? 15.07.12, 21:01
        Zgadzam się. Ćwiczenia rozleniwiają i panią i dzieci. Samodzielnie w klasie trzeciej nie potrafią samodzielnie sklecić kilku zdań. Zeszyty do plastyki są uzupełniane na trzech stronach, i koniec na tym. Tu chodzi o kasę!!!!! Takie ćwiczenia są zawsze droższe od zwykłego bloku czy zeszytu. Podobno moż na odmówić kupowania tylu książek i ćwiczeń, ale nie wiem, ile osób w Polsce tak zrobiło?
        • jakw Re: po co tyle książek??? 16.07.12, 07:28
          kawon10 napisał(a):

          >. Podobno moż na odmówić ku
          > powania tylu książek i ćwiczeń, ale nie wiem, ile osób w Polsce tak zrobiło?
          Moja starsza, będąc jeszcze w podstawówce, raczyła kiedyś zapomnieć ćwiczeń do matematyki, o których to ćwiczeniach pani nauczycielka ględziła przez 2 tygodnie. Młoda dostała pałę.
          Ciekawe ile pał skosi uczeń , którego rodzice odmówią "kupowania tylu książek i ćwiczeń".
        • mama-ola Re: po co tyle książek??? 16.07.12, 10:12
          > Ćwiczenia rozleniwiają i panią i dzieci. Samodzielnie w klasie trz
          > eciej nie potrafią samodzielnie sklecić kilku zdań.

          Też się tego obawiam. Dlatego sama będę z synami ćwiczyć układanie zdań i krótkich tekstów. Obawiam się, że bez douczania w domu się nie obędzie.
    • cruzbos Re: po co tyle książek??? 18.07.12, 18:55
      Moje córki również mają i miały ćwiczenia do wszystkich przedmiotów w starszej podstawówce i gimnazjum, w liceum już prawie wogóle, ale np. do przedsiębiorczości były. Miały też oczywiście zwykłe zeszyty. Z tym że ćwiczenia zawsze miały uzupełnione, częściowo na lekcjach, częściowo w ramach pracy domowej obowiązkowej lub dla chętnych. Oczywiście zdarzało się, że niektóre zadania były pomijane, bo np. już coś takiego zrobili w zeszycie. Byli też nauczyciele, którzy uważali za oczywiste, że po każdej lekcji dany temat będzie uzupełniony w ćwiczeniach, ale nie traktowali tego jak pracy domowej tylko utrwalenie wiedzy i sprawdzali ćwiczenia dwa razy w roku albo raz i to jeszcze nie wszystkim.

      Wiadomo ceny powalają z nóg, ale ja akurat nie uważam, żeby ćwiczenia były zupełnie zbędne, wręcz przeciwnie. Mają różne formy zadań, czasami różna trudność, wykonując je można się przekonać, czy zrozumiało się temat. Nie trzeba polegać na tym czy nauczyciel podyktuje jakieś ćwiczenia do zrobienia w zeszycie czy nie, niestety nie wszyscy są super zaangażowani, a mając ćwiczenia w domu można samemu je uzupełniać i utrwalać wiedzę. Nie jestem pewna czy gdyby nie było wydrukowanych poleceń wszyscy nauczyciele mieli by na tyle chęci i motywacji, żeby wymyślić tak różnorodne ćwiczenia i w takiej ilości (nie wiem czy tak jest we wszystkich wydawnictwach, ale ja mam dobre zdanie o tych, które używały moje dzieci). I warto zauważyć, że program jest bardzo naładowany a godzin lekcyjnych mało, więc lepiej że dzieciaki mają już polecenia zapisane, łatwiej idzie praca czy to w szkole czy w domu. A jak na lekcji ktoś skończy szybciej może już robić następne ćwiczenie a nie czekać na resztę i podyktowanie dalszych zadań przez nauczyciela.
      • tam96 Re: po co tyle książek??? 15.08.12, 00:01
        druk jest tani jak barszcz smile mozna poszukac ile to groszy za 100 stron bierze prywatna nowoczesna drukarnia.

        sie dogadali na gorze niestety tongue_out rzuczki zas placzcie i placcie chxx wi za co.

        w sredniowieczu ino nauczyciel mial booka i jakos to szlo haha
        • aron2004 Re: po co tyle książek??? 15.08.12, 06:54
          346 zl mozna za to kupic 15 paczek papierosow a tu skandal na ksiazki trzeba wydac
          • kozauwoza Re: po co tyle książek??? 15.08.12, 13:14
            aron2004 napisał:

            > 346 zl mozna za to kupic 15 paczek papierosow a tu skandal na ksiazki trzeba wy
            > dac

            No pewnie że to skandal, w księgozbiorze rodzinnym nie ustawisz. Do wyrzucenia po roku. Nóz sie w kieszeni otwiera sad
        • klara.zawada Re: po co tyle książek??? 17.08.12, 13:08
          Widać że "book" i nauczyciel średniowieczny ni współczesny nie pomogli nauczyć się pisać po polsku. Może to wina ćwiczeń..
    • anulajc Re: po co tyle książek??? 21.08.12, 09:56
      Moje dziecko idzie do klasy pierwszej i też za bardzo mi się pakiet nie podoba. Strasznie kolorowy, ciężko się będzie skupić, poziom kiepski. Ja jak dziś pamiętam jak w liceum wszyscy biegali i szukali baaardzo starej książki do historii bo nauczyciel stwierdził, że te proponowane to jakaś kicha. Była mega interesująco napisana i każdy po nią z chęcią siengał. Teraz mam wrażenie,że tylko testy i wbicie w klucz się liczy a nie ogólnie pojęta edukacja. A szkoda.
      • zielonazielona1 Re: po co tyle książek??? 21.08.12, 13:08
        racja, co widać po testach.z roku na rok coraz słabiej.
    • jagabaga92 Re: po co tyle książek??? 21.08.12, 13:08
      Ja doceniam pracę autorów opracujących podręcznik, ale uważam że podręczniki są za drogie. Tym bardziej że podręczniki są obowiązkowe, a nie jak jakąś powieść i wiadomym jest, że nakład podręczników w zostanie sprzedany.

      W temacie podręczników "denerwuje" mnie pewna rzecz - co rok nowe wydanie często tej samej treści, z tym że przeredagowany układ graficzny. I nawet chcąc odkupic od kogoś ksiązke używaną (bo autor i tytuł ten sam, a często nawet okładka), potem okazuje sie, że gdy nauczyciel każe otworzyć książke na stronie 123, to na tej stronie u róznych uczniów są rózne treściuncertain. Ale najważniejsze przecież, żeby biznes wydawniczy się kręcił!!!uncertain
      • mama-ola Re: po co tyle książek??? 21.08.12, 13:37
        > co rok nowe wydanie często tej samej treści, z tym że przeredagowany układ graficzny.

        Na pewno co rok? Wydaje mi się to niemożliwe...

        > potem okazuje sie, że gdy nauczyciel każe otworzyć książke na stronie 123, to
        > na tej stronie u róznych uczniów są rózne treściuncertain

        Wygląda na to, że posądzasz wydawców o złośliwość. A to nie tak. Zmienia się, jeśli się musi. Wierz mi, że najtaniej (najbardziej dochodowo) by było co rok dodrukowywać książki z tych samych klisz.

        > Ale najważniejsze przecież, żeby biznes wydawniczy się kręcił!!!uncertain

        No raczej nie chciałabyś upadku 90% wydawnictw smile

        ----

        Za moich czasów było tak...
        Właścicielem podręczników była szkoła. Pod koniec roku szkolnego zdawało się komplet podręczników otrzymany rok wcześniej i dostawało się komplet na nowy rok. Dokupić za własne pieniądze trzeba było ćwiczenia.
        Nie rozumiem, dlaczego nie korzysta się ze starych, dobrych, sprawdzonych metod...
        A może by kampanię na ten temat przeprowadzić?
        Są chętne / chętni do akcji ogólnopolskiej?
        Ewentualnie można by zadziałać we własnym ogródku. List do dyrektora szkoły podpisany przez tysiąc rodziców danej szkoły - niech kupi podręczniki dla szkoły, bibliotekarze opieczętują, rodzice podpiszą zobowiązanie, że ich dzieci oddadzą pod koniec roku niepomazane i czyste książki.
        • jagabaga92 Re: po co tyle książek??? 21.08.12, 13:49
          > > co rok nowe wydanie często tej samej treści, z tym że przeredagowany ukła
          > d graficzny.
          >
          > Na pewno co rok? Wydaje mi się to niemożliwe...

          tak właśnie było w minionym roku szkolnym w przypadku książki do religii dla I klasy szk. podstawowej (różnica "graficzna" w wydaniu 2011 i 2010). Z uwagi na te różnice i niejednokrotnie na "złe samopoczucie dzieci" z tego powodu, katechetka powiedziała, że na ten rok ona zamówi książki dla wszystkich z tego samego wydania.

          Moi znajomi też narzekali na takie "praktyki" wydawnicze.
          • mama-ola Re: po co tyle książek??? 21.08.12, 15:45
            > tak właśnie było w minionym roku szkolnym w przypadku książki do religii dla I
            > klasy szk. podstawowej (różnica "graficzna" w wydaniu 2011 i 2010).

            No to trzeba by jeszcze porównać 2009, żeby wywnioskować, że co roku inaczej (bo może przedtem było przez parę lat tak samo). Ale jeśli co roku jest inaczej, żeby przymusić klientów do kupowania nowych książek, to bardzo niegodnie! Zważywszy, że to religia, to nawet - rzekłabym - grzesznie smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja