Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem?

15.07.12, 01:33
Proszę o radę w sprawie dziewczynki z sąsiedztwa. Ma 11 lat, przychodzi do mojej córki bawić się. Jest ewidentnie zaniedbana: brudna, glodna, bez opieki matki (ojciec w innym mieście). Matka pracuje, mimo to nie zostawia jej nic do jedzenia - jedynym pożywieniem na cały dzień jest np. lód w lodówce lub jajka surowe albo budyn do ugotowania. Matki całe dnie nie ma w domu, a ona i jej brat (15 lat) chodzą do późna wieczór sami bez dozoru. Moja córka lubi bawić się z nią. Czasem częstuję ją zupą lub robię kanapki, wtedy zjada chętnie - widać, że glodna. Kiedyś przyssała się do cytryny - pewnie brak jej witamin. Matki nie znam osobiście - wraca okolo g. 1 do domu. Co mam robić? Rodzina ma opiekę kuratora, ale nic to nie daje. Czy powinnam to gdzieś zgłosić? Czy zastępować jej nieformalnie matkę czy lepiej trzymać na dystans? Dziewczynka teraz jeszcze jest w miarę posłuszna, dostosowuje się do zasad jej proponowanych, ale obawiam się, że za 2-3 lata bedzie nie do opanowania - pójdzie w świat. Proszę o przemyślane sugestie, co powinnam zrobić z tym fantem?
    • aniucha333 Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 15.07.12, 11:55
      Czy ty juz nie pisalas pod innym loginem na onnym forum o tej dziewczynce?

      Rodzina ma opiekę kuratora,
      > ale nic to nie daje.

      Wiec odpowiednie urzedy to juz wiedza, wiec co ty jeszcze chcesz robic?

      > Czasem częstuję ją zupą lub robię kanapki, wtedy zjada chętnie - widać, że glod
      > na.

      I to jest to co powinnas robic codziennie bez stekania i biadolenia na forum. Dokarmiaj ja, pozwalaj corce sie z nia bawic, zapraszaj do siebie i dogladaj tych dzieci jak cie tak serce boli a nikt wokol (ani rodzina ani odpowiednie urzedy) nic nie robia.

      Dziewczynka teraz jeszcze jest w mi
      > arę posłuszna, dostosowuje się do zasad jej proponowanych, ale obawiam się, że
      > za 2-3 lata bedzie nie do opanowania - pójdzie w świat.

      Hmm, czyli jesli z biednej zaniedbanej rodziny to z niej jakas lafirynda wyrosnie? Znam wiecej przypadkow tych dzieci z dobrych domow, ktory bardziej sie szmacily niz te z tych biednych. Ci ostatni potrafia miec lepszy instynkt samozachowawczy.

      Proszę o przemyślane su
      > gestie, co powinnam zrobić z tym fantem?

      To co robisz i to z wiekszym sercem, cierpliwoscia i bez oczekiwania achow i ochow ze to robisz.

      pzdr
      • kawon10 Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 15.07.12, 14:50
        Nie, nie pisałam wcześniej. Widać takie przypadki się zdarzają...sad
    • alabama8 Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 15.07.12, 12:07
      Idź do szkoły, pogadaj o możliwości darmowych obiadów, albo opłacanych przez MOPS. Idź do MOPSu - pogadaj o tym samym. Jak brudna to wykąp, jak głodna - nakarm.
    • zielonazielona1 Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 15.07.12, 12:36
      idź do MOPS-u , porozmawiaj , powiedz jak sprawa wygląda w twojej ocenie, może kurator nie widzi tego problemu tak jak ty go widzisz?
      pamiętam miałam przypadek jako wychowawca w szkole : pojechałam na wywiad , a tam dom w ruinie , bez prądu, bieżącej wody, opału i matka w 9 mcu ciąży ( 8 dziecko ). rodzina z kuratorem, więc zadzwoniłam . nic nie wiedzieli o sytuacji, i o kolejnym dziecku- za chwile znalazł się prąd , kurator i pomoc dla tych ludzi.
      niestety instytucja to tylko instytucja - może kurator dawno u nich nie był? szkoda dziecka i matki.
      • kawon10 Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 15.07.12, 15:17
        Dzięki za głosy. Czuję się teraz mocniejsza. Z tego co wiem, to kuratorka odwiedza tą rodzinę systematycznie, ale wizyty są zapowiedziane i na ten czas wszystko jest idealnie: mieszkanie posprzątane, dzieci i matka obecne w domu. Po wyjściu pani kurator wszystko wraca do "normalnego" stanu. A napisałam o tym nie dlatego, żeby biadolić albo czekać na oklaski, ale by się po prostu poradzić. Bo czasem w dobrej wierze można wyrządzić "niedźwiedzią" przysługę. Jeszcze raz dziękuję.
        • atteilow Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 15.07.12, 17:47
          Oj kobitki, same sobie podstawiamy nogę. Padło zdanie i to w nawiasie "ojciec w innym mieście", czyli że co? Nie ponosi odpowiedzialności za utrzymanie i wychowanie wlasnego dziecka ? Cala odpowiedzialnosć się skumulowała na matce, ktora ...pracuje. No... cholera ! No jak pracuje to jej fizycznie z dzieckiem nie ma... bo inaczej się po prostu nie da!

          Kobieta się zarzyna, robi na dwa etaty, tatuś hula po świecie... Ciezko jest jednoczesnie pracować i wychowywać dzieciaki, gdy brak kasy, gdy brak podzialu obowiązków, gdy brak pomocy, wsparcia, a wścibscy sasiedzi lustrują i oceniają.

          Pomoc tutaj powinna polegac na POMOCY CAŁEJ RODZINIE ! Nie tylko na pomocy dziecku. Prościej jest oderwać dziecko od rodziny i skupić się tylko na nim i zapewnić jedzenie i opierunek. Ale to błędne myślenie, bo problem dziecka wynika z z problemów w rodzinie. Jesli nie dochodzi do przemocy, a zaniedbanie wynika z biedy, czy tez pewnej bezradności matki, trzeba zacząc od pomocy dla niej.

          No i gdzie ten tatus sie podziewa ?
          • kawon10 Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 15.07.12, 20:36
            Tak, dokladnie, pomóc rodzinie - piękna myśl, ale tego się już nie da. Najbardziej potrzebująca "naprawy" jest matka, ale pewnych rzeczy się nie da naprawić. Np. nie da się cofnąć czasu i uzdrowić sytuacjię rodzinną tej matki. Coś musiało zaistnieć (możemy się tylko domyślać), że dziewczyna w wieku 17 lat była już z jednym dzieckiem, za rok lub dwa zdrugim, a znów za trzy z trzecim. Teraz kobieta ma troje dzieci, jest już po 30 ale figurę ma licealistki, ale myślenie także. Widać ją nocami roześmianą i ... znikającą gdzieś za rogiem ulicy. Ja tak to widziałam ze trzy razy w przeciągu trzech lat, odkąd znam tę dziewczynkę. Więc myślenia matki już nie zmienimy. Tylko pytanie, czy można coś zrobić, aby dziecko nie powielało wzoru rodziców, tzn. że dzieci można zostawić na ulicy, u sasiadow i jakoś sobie dadzą radę, inni ludzie nakarmią, że z nim nie ma o czym rozmawiać, nie trzeba wychowywać, bo po co, że dziecko niczego nie potrzebuje itp. I nie ma problemu, że dziecko potencjalnie zdolne, bystre, już w klasie drugiej nie zdaje do trzeciej, że trzeba z nim posiedzieć i pouczyć się. Tak, zapracowanie, ale nie tak zupełnie, bo czas na kolegów/przyjaciół to ta matka ma. Ech, życie...
            • pyzzi Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 15.07.12, 21:37
              kawon10 . Bardzo ładnie z Twojej strony, że starasz się dowiedzieć, jak pomóc dziewczynce.
              Jej matka.. no cóż , może chciałabyś delikatnie z nią porozmawiać? Ludzie się zmieniają, ale czasem musi się stać coś, co nimi potrząśnie.

            • pyzzi Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 15.07.12, 21:41
              Aha, Caritas Polska ma program tzw. Skrzydła. Osoba- opiekun z Caritasu może zrobić dziecku zakupy na pewną kwotę co miesiąc.
            • 71tosia Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 15.07.12, 21:52
              no coz ja tez nie wierze w uzdrawianie rodziny. Rodzinie dysfukcyjnej bardzo trudno pomoc bo dorosli w takiej rodzinie najczesciej nie maja wcale potrzeby zmiany jej funkcjonowania, dzieciom ciagle mozna probowac pomoc.
              Samo to ze dziecko widzi funkcjonowanie normalnej rodziny jest juz wazne, wiec jak chcesz pomoc tej dziewczynce staraj sie by bywala u was jak najczesciej. Mozna poprosci by razem z corka odrabialy lekcje, nie tylko sie bawily? Dobrze by bylo powiadomic szkole o sytuacji rodziny i zalawic dzieciom darmowe obiady w szkole. Skontaktuj sie tez bezposrednio z kuratorem, moze kilka niespodziewanych wizyt przestraszy jednak troche mama dzieci i zmusi do wiekszego zaangazowania?
            • atteilow Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 16.07.12, 08:05
              I tak sobie patrzysz na nia jak znika za rogiem ulicy i zazdrościsz tej zgrabnej figury, i tego śmiechu ale pocieszasz sie myslą, że wredna z niej suka bo dzieci zaniedbuje. I popatrz jak to mozna sie dowartościować, Ty taka dobra zajmiesz sie jej córka, dokarmisz i łaskawie pozwolisz na zabawę z własnym dzieckiem, ale gdzies tam oczyma wyobraźni widzisz juz jak mała idzie w ślady matki.

              Problem dla ciebie nie stanowi glodujace dziecko, tylko matka, żyjaca w odmienny sposób od ciebie. I to ze dobrze wyglada i sie śmieje. A Ty kiedy ostatnio się śmiałaś ?
              • kawon10 Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 16.07.12, 10:48
                Kobieto (do przedmówczyni), weź się uspokój. Chyba nie czytalaś ze zrozumieniem tego, co pisałam. Nie wypowiadaj się, jeśli nic mądrego nie umiesz napisać.
                • atteilow Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 16.07.12, 11:33
                  To szczerze sobie odpowiedz co cie bardziej irytuje, głód dziecka, czy zgrabna figura i śmiech matki? Bo jesli, jest to komplenie bez związku z tematem, po co o tym wspomniałaś?
                  • scher Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 16.07.12, 11:53
                    atteilow napisała:

                    > To szczerze sobie odpowiedz co cie bardziej irytuje, głód dziecka, czy zgrabna
                    > figura i śmiech matki? Bo jesli, jest to komplenie bez związku z tematem, po co o tym
                    > wspomniałaś?

                    Nie jest bez związku z tematem, bo mówi dużo o rzeczywistej sytuacji dziecka. Nie odniosłem wrażenia, aby autorka wątku zazdrościła czegokolwiek tej matce, z postów wyłania się troska, nie irytacja.
                    Daj na wstrzymanie.
                  • maksimum Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 16.07.12, 21:39
                    atteilow napisała:

                    > To szczerze sobie odpowiedz co cie bardziej irytuje, głód dziecka, czy zgrabna
                    > figura i śmiech matki? Bo jesli, jest to komplenie bez związku z tematem, po c
                    > o o tym wspomniałaś?
                    -------
                    Zeby calosciowo przedstawic sytuacje rodzinna.
                    Matka nie pracuje na 2 etaty,bo drugi etat ma za rogiem.
                    A ty pewno jestes z tych co czekaja na nia za rogiem,bo nie ma to jak smiech i zgrabna figura do konca zycia.
              • maksimum Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 16.07.12, 21:34
                atteilow napisała:

                > I tak sobie patrzysz na nia jak znika za rogiem ulicy i zazdrościsz tej zgrabne
                > j figury, i tego śmiechu ale pocieszasz sie myslą, że wredna z niej suka bo dzi
                > eci zaniedbuje. I popatrz jak to mozna sie dowartościować, Ty taka dobra zajmie
                > sz sie jej córka, dokarmisz i łaskawie pozwolisz na zabawę z własnym dzieckiem,
                > ale gdzies tam oczyma wyobraźni widzisz juz jak mała idzie w ślady matki.
                >
                > Problem dla ciebie nie stanowi glodujace dziecko, tylko matka, żyjaca w odmienn
                > y sposób od ciebie. I to ze dobrze wyglada i sie śmieje. A Ty kiedy ostatnio się śmiałaś ?
                ----------
                A ja mysle,ze ty masz mocne problemy psychiczne i lubisz sie przypiepszac do ludzi bez powodu.
            • maksimum Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 16.07.12, 21:31
              kawon10 napisał(a):

              > Teraz kobieta ma troje dzieci, jest już po 30 ale figurę ma licealistki, ale myślenie ta
              > kże. Widać ją nocami roześmianą i ... znikającą gdzieś za rogiem ulicy.

              A wy pewno oczekujecie ,ze maz bedzie siedzial w domu i sie temu przygladal?

              Baaardzo prawdopodobne,ze corki pojda sladem matki.
          • maksimum Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 16.07.12, 21:29
            atteilow napisała:

            > No i gdzie ten tatus sie podziewa ?

            Tatus sie pierwszy poznal na mamusi i kopnal ja w d....
            Zaden facet nie zostawi wartosciowej kobiety,bo takie sa w poteznym deficycie.
            • atteilow Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 18.07.12, 06:55
              Kolejne wpisy tylko potwierdzają moje wcześniejsze przypuszczenia, że dobro dziecka ma mniejsze znaczenie, a chodzi tutaj o chęć ukamieniowania matki-ladacznicy i te rokowania na przyszłość, że mloda podzieli jej los...

              Bardzo chcialabym wierzyć w calą tą filantropię, będę sledzić wpisy i jesli dzieki temu los dziecka sie odmieni wówczas przyznam, że się myliłam.

              Co jest zle w takiej pomocy z doskoku? To, że pomoc ta jest tylko czasami i tylko trochę i tylko wtedy gdy pomagający ma akurat czas, chęć i możliwość. A potem dziecko i tak musi wrócić do swojego domu, w którym panują zle relacje. Czyli tak naprawdę to nie zmienia jego sytuacji.

              Dlatego potrzebny bylby tu cały system pomocy nie tylko chwilowe i krótkotrwale zajmowanie sie dzieckiem, ktore uspokaja sumienie pomagającego, że wypełnia dobry uczynek.

              Jeśli kurator pozwala na funkcjonowanie tej rodziny byc może nie ma jawnych przesłanek, aby dzieci stamtąd wyrwać i otoczyć właściwą opieką. A może coś zostało przeoczone.
              • scher Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 18.07.12, 08:50
                atteilow napisała:

                > Kolejne wpisy tylko potwierdzają moje wcześniejsze przypuszczenia, że dobro dziecka ma
                > mniejsze znaczenie, a chodzi tutaj o chęć ukamieniowania matki-ladacznicy

                Czyje kolejne wpisy cię utwierdzają? Autorki wątku?
                Myśl, dziewczyno, myśl!

                > Bardzo chcialabym wierzyć w calą tą filantropię, będę sledzić wpisy i jesli dzieki temu los dziecka
                > sie odmieni wówczas przyznam, że się myliłam.

                Dobre uczynki nie muszą powodować odmiany losu. Niekiedy pomagają tylko znieść swoje ciężkie położenie. Niekiedy stanowią też kapitał na przyszłość, źródło siły wewnętrznej.

                > Co jest zle w takiej pomocy z doskoku?

                Nic. Każda pomoc lepsza jest niż żadna.
                I nie filozofuj bezczynnie przed komputerem, tylko też znajdź kogoś, komu możesz pomóc.
                • atteilow Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 18.07.12, 09:52
                  scher napisał:
                  > Czyje kolejne wpisy cię utwierdzają? Autorki wątku?
                  > Myśl, dziewczyno, myśl!

                  A czy nie jest tak, że to autorka watku naprowadziła powyższego komentatora na takie wlasnie wnioski ? Akcja = reakcja.

                  > Dobre uczynki nie muszą powodować odmiany losu. Niekiedy pomagają tylko znieść
                  > swoje ciężkie położenie. Niekiedy stanowią też kapitał na przyszłość, źródło si
                  > ły wewnętrznej.

                  Mhm... Trwajmy zatem ! Jakie to szlachetne znosic swój cięzki los, a jakas tam mila odmiana w ciagu dnia - kanapka u sasiadki- bedzie stanowić kapitał na przyszlosć.

                  > I nie filozofuj bezczynnie przed komputerem, tylko też znajdź kogoś, komu możes
                  > z pomóc.

                  A komputer nie ma nic wspólnego z moją filozofią, to że o tym tu nie napisze, nie znaczy że nie będę tak myśleć. Nie dzialam w sposób wyrachowany i nie wyszukuję potencjalnych potrzebujących, tylko po to zeby sobie poprawic samopoczucie i liczyć na wdzięczność.
                  • maksimum Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 18.07.12, 16:12
                    atteilow napisała:

                    > Mhm... Trwajmy zatem ! Jakie to szlachetne znosic swój cięzki los, a jakas tam
                    > mila odmiana w ciagu dnia - kanapka u sasiadki- bedzie stanowić kapitał na przyszlosć.

                    A ja dobrze wspominam kanapki u sasiadow w mlodosci.

                    > A komputer nie ma nic wspólnego z moją filozofią, to że o tym tu nie napisze, n
                    > ie znaczy że nie będę tak myśleć. Nie dzialam w sposób wyrachowany i nie wyszuk
                    > uję potencjalnych potrzebujących, tylko po to zeby sobie poprawic samopoczucie
                    > i liczyć na wdzięczność.

                    Twoja filozofia to czysto polskie co by tu robic zeby zarobic a sie nie narobic.
                    Zupelnie nie kumasz,ze czlowiek tym sie rozni od zwierzecia,ze jest istota emocjonalna.
                    Bez emocji na codzien zycie ludzkie zatraca sens.Staje sie przewidywalne i ograniczone do posilkow, pracy,troche tv oraz wydalania.
                    Czlowiek tym sie rozni od zwierzat ze potrafi zmienia swoje otoczenie nie tylko przez dobry przyklad ale i aktywny wklad w naprawe tego co szwankuje.
                    • atteilow Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 18.07.12, 17:06

                      > A ja dobrze wspominam kanapki u sasiadow w mlodosci.

                      W sensie dokarmiania, czy gościnnego poczęstunku ?

                      > Zupelnie nie kumasz,ze czlowiek tym sie rozni od zwierzecia,ze jest istota emoc
                      > jonalna.
                      > Bez emocji na codzien zycie ludzkie zatraca sens.Staje sie przewidywalne i ogra
                      > niczone do posilkow, pracy,troche tv oraz wydalania.
                      > Czlowiek tym sie rozni od zwierzat ze potrafi zmienia swoje otoczenie nie tylko
                      > przez dobry przyklad ale i aktywny wklad w naprawe tego co szwankuje.

                      Jaki to ma związek z moją wypowiedzią ? Chwilę wyżej sam przewidziałeś przyszłość tej dziewczynki, że pójdzie w ślady matki. Proszę o konsekwencje i trzymanie się swojego zdania, lub sprostowanie.

                      Odnośnie emocji. Nie kieruję się w życiu emocjami. Człowiekiem emocjonalnym da się łatwo manipulować. Zarówno mało co mnie oburza jak i mało co zachwyca. Nie dla mnie taka huśtawka nastrojów. Pracowałam nad tym sporo, fakt był okres, że wzruszały mnie rzewne obrazki, a irytowały sprawy niezalezne ode mnie. Potrafię docenic piekno przyrody i plenerów. Nie ogladam wiadomości w TV, gdyz uwazam, że jesli jakaś sprawa bedzie dotyczyć bezpośrednio mnie zapewne się o niej dowiem. Polecam taka pracę nad charakterem. Udało mi się osiagnąć względną równowagę.
                      • maksimum Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 18.07.12, 20:20
                        atteilow napisała:

                        > Polecam taka pracę nad charakterem. Udało mi się osiagnąć względną równowagę.

                        Wszyscy znajomi biora mnie za wyrachowanego faceta,a ja swoim dzieciom zaszczepiam emocje.
              • maksimum Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 18.07.12, 16:00
                atteilow napisała:

                > Kolejne wpisy tylko potwierdzają moje wcześniejsze przypuszczenia, że dobro dzi
                > ecka ma mniejsze znaczenie, a chodzi tutaj o chęć ukamieniowania matki-ladaczni
                > cy i te rokowania na przyszłość, że mloda podzieli jej los...

                To ty nie kumasz,ze dzieciak chodzi po sasiadach sie dozywiac,bo matka mu tego w domu nie zapewnia.Oczywista jest wina matki i od tego trzeba zaczac cala naprawe sytuacji.

                > Bardzo chcialabym wierzyć w calą tą filantropię, będę sledzić wpisy i jesli dz
                > ieki temu los dziecka sie odmieni wówczas przyznam, że się myliłam.

                A moze pomoz komus i sprawdz efekty,bo twoje medrkowanie i siedzenie na d.... przyprawia o rzyganie.

                > Co jest zle w takiej pomocy z doskoku? To, że pomoc ta jest tylko czasami i tyl
                > ko trochę i tylko wtedy gdy pomagający ma akurat czas, chęć i możliwość. A pote
                > m dziecko i tak musi wrócić do swojego domu, w którym panują zle relacje. Czyli
                > tak naprawdę to nie zmienia jego sytuacji.

                Czyli jednak powinno sie zaczac od naprawy matki,ktora tak bronisz?

                > Dlatego potrzebny bylby tu cały system pomocy nie tylko chwilowe i krótkotrwale
                > zajmowanie sie dzieckiem, ktore uspokaja sumienie pomagającego, że wypełnia do
                > bry uczynek.

                Znowu wymioty.

                > Jeśli kurator pozwala na funkcjonowanie tej rodziny byc może nie ma jawnych prz
                > esłanek, aby dzieci stamtąd wyrwać i otoczyć właściwą opieką. A może coś został
                > o przeoczone.

                Bo kurator jest takim samym czlowiekiem jak ty. Lubi poteoretyzowac a tak faktycznie ma wszystko w d... .
                • atteilow Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 18.07.12, 17:22
                  maksimum napisał:
                  > To ty nie kumasz,ze dzieciak chodzi po sasiadach sie dozywiac,bo matka mu tego
                  > w domu nie zapewnia.Oczywista jest wina matki i od tego trzeba zaczac cala napr
                  > awe sytuacji.

                  A czytałeś wszystkie moje wypowiedzi, juz na poczatku stwierdziłam, że nalezy pomóc rodzinie jako całości, ale ty nie chcesz naprawiać rodziny tylko pastwić się nad matką. I jeszcze nie widzisz żadnej winy ojca. No ale tatuś został rozgrzeszony bo przecież... cytuję: "Tatus sie pierwszy poznal na mamusi i kopnal ja w d....
                  Zaden facet nie zostawi wartosciowej kobiety,bo takie sa w poteznym deficycie." koniec cytatu.

                  maksimum napisał:

                  > Czyli jednak powinno sie zaczac od naprawy matki,ktora tak bronisz?

                  Przecież matkę już skreśliłeś. Powinno się zacząc od pomocy rodzinie. Bo dzieciak i tak do niej wlasnie wraca.

                  maksimum napisał:
                  > Znowu wymioty.

                  Bardzo merytorycznie, czyżby to te emocje, czy zatrucie pokarmowe ? Zarówno od jednego jak i drugiego sa odpowiedni specjaliści.
                  • maksimum Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 18.07.12, 20:26
                    atteilow napisała:

                    > A czytałeś wszystkie moje wypowiedzi, juz na poczatku stwierdziłam, że nalezy p
                    > omóc rodzinie jako całości, ale ty nie chcesz naprawiać rodziny tylko pastwić s
                    > ię nad matką.

                    Rodzina juz ma kuratora i ten uwaza ze wszystko jest OK.

                    > I jeszcze nie widzisz żadnej winy ojca. No ale tatuś został rozgrzeszony bo przecież...

                    Robil co mogl,nie dal rady zmienic mamuski i odszedl.
                    Mogl ja bic za zle zachowanie,ale wtedy policja by go zamknela i tez by go nie bylo w domu.

                    > Przecież matkę już skreśliłeś.

                    Jak ja tatus skreslil a pomoc spoleczna uwaza ze wszystko jest OK,to najwidoczniej nie da jej sie naprawic.

                    > Powinno się zacząc od pomocy rodzinie. Bo dzieciak i tak do niej wlasnie wraca.

                    Cos mnie sie zdaje,ze ty wlasnie z takiej rodziny jestes.

              • drop.s18 Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 18.07.12, 19:04
                a takie jest moje zdanie- matka niech robi co chce- puszcza się jeśli ma na to ochote, ale dzieci są najważniejsze i powinny być nakarmione, przypilnowane żeby się uczyły, a jesli matka pracuje na 2 etaty albo na wieczory to ktos powinien się dziećmi zająć. nie mówie zeby siedział 24/dobę, ale chociaż obiad zostawić, sprawdzić co robią. Od zajmowania się dziećmi nie jest sąsiadka, bo nie wiem czy ją stać na dokarmianie 2 dzieci((( a chyba każdy wie jak działa opieka społeczna- 1 kurator na 100 rodzin czy nawet gorzej. A jeśli nie chce się nimi zajmować niech odda je do rodziny zastępczej- wiem że to ostateczność, ale nie wszyscy nadają się na rodziców((
    • mama-ola Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 16.07.12, 13:25
      > Jest ewidentnie zaniedbana: brudna, glodna,

      - Jak brudna, to niech się kąpie rano i wieczorem. Trzeba jej to powiedzieć, bo pewnie matka nie wdrożyła nawyku. Warto sprawdzić, czy jest mydło, szampon, pasta i szczoteczka do zębów w łazience.
      - Jak ubranie brudne, to może jej pokaż, jak się segreguje brudy na ciemne i jasne i jak się nastawia ich własną pralkę. Ewentualnie sama im nastawiaj, ale rozwieszanie niech należy już do tych dzieci. Oczywiście składanie suchego i wkładanie do szaf też niech należy do dzieci.
      - Jak głodna, to jej pokaż może, jak ugotować prostą zupę: dwa skrzydełka, włoszczyzna, przecier pomidorowy, makaron.

      Musi dziewczynka wydorośleć.
      • triss_merigold6 Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 16.07.12, 13:34
        Zaraz, to ma jej wejść do domu i prezentować powyższe podczas nieobecności matki?!
        Nie za dużo przypadkiem wymagasz od sąsiadki?
        • kawon10 Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 16.07.12, 14:22
          DZIEKI SCHER!!! smile Dzięki Tobie odzyskałam jescze trochę wiary w ludzi w internecie. Dzięki za następne rady. Nie pójde do niej do mieszkania, bo mieszka od nas troche dalej i to byłoby nie na miejscu. Tłumaczyłam jej, jak zrobić sobie kompot z jablek, które u nas spadają, jak zakisić ogórki (dziewczyna ma pociąg do kwaśnych rzeczy), ale nie zrobiła tego. Chyba jej się nie chciało.
          • sabciasal Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 16.07.12, 14:38
            Tłumaczyłam jej, jak zrobić sobie
            > kompot z jablek, które u nas spadają, jak zakisić ogórki (dziewczyna ma pociąg
            > do kwaśnych rzeczy), ale nie zrobiła tego. Chyba jej się nie chciało.

            moze zrób to z nią ( i córką) w ramach zabawy. Tłumaczenie jedenastolatce jak zrobić ogórki kiszone chyba nic nie da. I nie sądzę aby jej się nie chciało.
            Trzymaj się i nie odpuszczaj tej pomocy, szkoda dziewczynkismile A głupimi tekstami się nie przejmuj.
        • mama-ola Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 16.07.12, 14:43
          > Zaraz, to ma jej wejść do domu i prezentować powyższe podczas nieobecności
          > matki?!
          Jakby do mojego syna przychodziła regularnie od lat 11-latka z kluczami na szyi, to bym się pokusiła o rozmowę z nią. Oczywiście, że pod nieobecność matki, przecież ta wraca o 1 w nocy. A reszta zależałaby od tej dziewczynki. Może by chciała prowadzić dom? Gotować, prać? Rodzeństwo też by mogło otrzymać swoje obowiązki. Może ich matka by to doceniła?
          • triss_merigold6 Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 16.07.12, 20:59
            Nie jest rolą 11-latki prowadzenie domu i przejmowanie obowiązków gospodarskich matki.
            Matka jest - sądząc z opisu - poważnie dysfunkcyjna, a dziecko ma niezaspokojone podstawowe potrzeby. IMO należy to zgłosić w szkole i w opiece społecznej.
          • drop.s18 Re: Co zrobić z cudzym, zaniedbanym dzieckiem? 18.07.12, 19:08
            ja proponuje prostsze rzeczy do zrobienia typu jajecznica, nalesniki. A może one chodzą głodne bo im się odgrzać nie chce- tego nie wiemy
    • mama-ola a może oaza? 16.07.12, 18:27
      Można by zachęcić dziewczynkę do zapisania się na oazę. Jakby jej się spodobało, to znajdzie tam grupę znajomych, będzie miała gdzie chodzić regularnie, z kim pogadać, jakiś wyjazd wakacyjny jej zorganizują. Tylko nie wiem, czy dają tam jeść, chyba nie, ale jak się zorientują, że nie dojada, to może i z tym coś zrobią. No i będą wpajać zasady moralne, a to też nie zaszkodzi.
      • maksimum Ja bym ja wciagnal do sportu. 16.07.12, 21:42
        Bo jak matka jest zgrabna i wysportowana to corka pewno tez.
        Lepszy kazdy sport niz sport za rogiem.
        • kawon10 Re: Ja bym ja wciagnal do sportu. 17.07.12, 00:50
          Szczerze dziękuję niektórym Wam za mądre pomysły i pokrzepienie. Pozdrawiam wszystkich, również tych, których wypowiedzi były niestosowne.
        • mama-ola sport kosztuje, oaza - nie 17.07.12, 08:06
          A zapłacisz za jej sport? żart smile
          Ponadto oaza bardziej "wciąga" człowieka, na zajęciach sportowych będzie: jak nie chcesz, to idź stąd, nikt cię nie będzie trzymał. I odejdzie bez wsparcia.
          • maksimum Re: sport kosztuje, oaza - nie 17.07.12, 19:47
            mama-ola napisała:

            > A zapłacisz za jej sport? żart smile

            Tak to niestety wyglada,ze ktos cie musi do tego sportu pogonic.
            Wiekszosc chlopakow jakich znam sami na kort przychodzili i wystarczyl jednorazowy wydatek na rakiete i pilki.
            Z moimi dziecmi bylo inaczej.
            Ja ich uczylem grac od malenkosci i beze mnie by na korty same nie poszly.
            Dopiero teraz chodza same na kort w wieku 15 i 17 lat.

            > Ponadto oaza bardziej "wciąga" człowieka, na zajęciach sportowych będzie: jak n
            > ie chcesz, to idź stąd, nikt cię nie będzie trzymał. I odejdzie bez wsparcia.

            To fakt ze trzeba miec to cos w sobie albo dlugoletnie wsparcie rodzicow.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja