szkolna przyjaźń i rozpacz siedmiolatki

24.07.12, 00:32

moje dziecko skończyło 1 klasę
w tej klasie znalazło się ze swoją ulubioną ikoleżanką Martą, taką jeszcze z czasów żłobka. Pani jednak sadzała dzieci wg swojego klucza, nie pozwoliła im siedzieć razem, córka siedziała sama. Tymczasem dziewczynka-sąsiadka Marty z ławki dość skutecznie "wygryzała" moje dziecko z tej przyjaźni słowami typu "idź sobie, Marta nie chce się z tobą bawić, "odejdź bo Martę denerwujesz" etc.

Ciężko mi patrzeć na to moje smutne dziecko, które przyznało, że mogło się z Martą bawić dopiero po lekcjach w świetlicy. Zastanawiam się, czy po prostu nie poprosić wychowawczyni o posadzenie córki z Martą w drugiej klasie, tym bardziej, że w ub. roku jakieś roszady z parami w ławkach się zdarzały. Inna rzecz - po tym roku mam wrażenie że Marta rzeczywiście poluzowała przyjaźń z moja córką i nie chciałabym jej (Marty) na siłę uszczęśliwiać. Nie chciałabym też sprawić przykrości Ewelinie, w końcu to tylko mała dziewczynka i tez zabiega o przyjaźń. Tyle że trójkąty są dość trudne w utrzymaniu i pielęgnacjiwink Próbowałam nakierować córkę na inne przyjaźnie ale to nie to.

mam cichą nadzieję, ze takie "jazdy", smutki, rywalizacja i zazdrości to wśród dziewczynek w tym wieku powszechne i przejdzie, jakoś się emocjonalnie uspokoi. Dobrze myślę?

Bo jednak wciąż się zastanawiam czy próbować pomóc jakoś córce w odzyskaniu przyjaciółki czy nic nie ruszać, zostawić wszystko swojemu biegowi i pozwolić dziecku na samodzielne zmaganie się z tym - dla niej jednak trudnym - problemem w drugiej klasie.
poradźcie
    • zdziwik Re: szkolna przyjaźń i rozpacz siedmiolatki 24.07.12, 06:09
      a nie mozesz jej zapraszac po szkole do domu albo corka odwiedza tamta w domu. wspolne wyjscia do kina na plac zabaw czy gdzie tam chodzicie, wspolne zajecia pozalekcyjne? mozliwosci jest mnostwo. tylko pytanie czy tamta kolezanka bylaby zainteresowana??? ale tez jest druga strona medalu moze delikatnie wytlumaczyc corce zeby sprobowala poszukac nowej kolezanki lub sprobowac jej w tym pomoc,
      • tymianek21 Re: szkolna przyjaźń i rozpacz siedmiolatki 24.07.12, 08:29
        Nie znam wychowawczyni,ale raczej nie przesadzała dzieci ze złośliwości bo zauważyła że się lubią tylko najpewniej gadały ze sobą cały czas. Sama uczyłam długie lata w szkole i miałam pełno uczniów typu "miły, grzeczny, zawsze przygotowany do lekcji ale gadający non-stop" i też ich rozsadzałam. Mam radę zapraszać jak najczęściej dziewczynkę do domu. Jeśli mieszkacie daleko to w sobotę, niedzielę, umawiać się na wspólne wyjścia do kina, teatru dla dzieci, na plac zabaw. Pzdr
        • yula Re: szkolna przyjaźń i rozpacz siedmiolatki 24.07.12, 19:43
          > Nie znam wychowawczyni,ale raczej nie przesadzała dzieci ze złośliwości bo zauw
          > ażyła że się lubią tylko najpewniej gadały ze sobą cały czas.
          A co powiesz na powód że córka nie mogła siedzieć z najlepszą na ten moment koleżanką bo była grzeczna i spokojna, więc sadzano ją do tych gaduł? Pani zupełnie nie przejmowała sie tym że córka nie może odnaleźć sie w grupie. Aha, to że córka nie gada i nie przeszkadza nawet jak siedzi z tą koleżanką wiedziałam od samej pani.
          Obecna pani córki stosuje roszady w klasie więc każdy ma szanse siedzieć praktycznie z każdym, no może jeśli drastycznie różnią sie wzrostem to na siebie mogą nie trafić smile Dzieciom ten system całkiem sie podoba, córka zdecydowanie ma więcej przyjaciół, chociaż ta pierwsza na razie nadal jest najlepsza smile
          --
          Julia,Maksiu i Tatiankasmile
          http://maks-ostrowski.cba.pl/ - strona syna
          KRS 0000 326 128 cel szczegółowy: Ostrowski Maksymilian - 035
    • bablara Re: szkolna przyjaźń i rozpacz siedmiolatki 24.07.12, 09:30
      A zapytalas pania dlaczego twoja corka siedziala sama? To jest najbardziej dziwne.
      • tymianek21 Re: szkolna przyjaźń i rozpacz siedmiolatki 24.07.12, 09:36
        Ale co jest dziwne??? Nie chce mi się wierzyć ze pani rozsadza dzieci bo ma taki kaprys i chce przeszkodzić w przyjaźni dzieciom. Może dziewczyny cały czas gadały i rozsadziła je oraz inne dzieci żeby tego nie robiły.
        • k1234561 Re: szkolna przyjaźń i rozpacz siedmiolatki 24.07.12, 10:12
          Miałam podobną sytuację z córką.Przyjaciółka od przedszkola przez zerówkę itd.W I klasie siedziały razem,ale na przerwach już było różnie.Czasem bawiły się tylko ze sobą,czasem przyłączały się do pozostałych dziewczynek z klasy.Potem w II i III klasie były przeróżne roszady.M.in.też jedna z koleżanek namawiała przyjaciółke córki aby z nią nie siedziała,próbowała skłócić itd.W IV klasie córka siedziała sama co jej akurat bardzo odpowiadało bo była już zmęczona tymi "przepychankami".Z dawną przyjaciółką nadal się przyjaźnią,ale nie już tak na śmierć i życie.Po prostu córka zobaczyła jakie potrafią być inne dziewczyny,jacy nieraz okazują się przyjaciele,że nie warto trzymać się kurczowo jednej koleżanki,zobaczyła na przykładzie przyjaciółki jak może inny człowiek manipulować drugim,co to zanczy mieć swoje zdanie itd.Ja nie ingerowałam w to nigdy.Po prostu każdą taką sytuację cierpliwie wyjaśniałam,pokazywałam co jest złego w takim zachowaniu.Córka przez to jest już uodporniona na pewne zachowania i sytuacje.Nauczyła się cenić siebie,wie,że nikt nie może nią manipulować,żadna koleżanka nie zmusi jej do zrobienia czegoś co córka będzie uważała za właściwe.
          Dlatego nie ingeruj tak bezpośrednio w zycie klasowe córki.Szkoła oprócz wartości stricte edukjacyjnych uczy też funkcjonowania w grupie.
          A jeśłi dziewczyny tak życ bez siebie nie mogą to niech się nawzajem zapraszają w weekendy czy to na kilka godzin do domu,czy do kina czy teatru,na lody,na basen itp.
        • bablara Re: szkolna przyjaźń i rozpacz siedmiolatki 24.07.12, 14:22
          No dla mnie dziwne, ze skoro rozsadzala np. za kare dzieci to akurat jedno dziecko posadzila samo i ono caly rok tak siedziala. To jest nienormalne. Dlatego uwazam ,ze trzeba bylo sie dowiedziec dlaczego jest tak a nie inaczej. Gdyby dziewczynka siedziala z kims innym to mialaby szanse na nowa przyjazn smile
      • maurra Re: szkolna przyjaźń i rozpacz siedmiolatki 24.07.12, 10:32
        w klasie kilkoro dzieci siedzi samo, z tym akurat nie ma problemu.Moja siedzi sama, wcześniej siedziała z chłopcem, z którym generalnie niezbyt się zaprzyjaźniła i on przesiadł się do innego kolegi.
    • magnolia1973 Trochę na marginesie 24.07.12, 10:54
      Czytając takie posty coraz bardziej się przekonuję do tego co twierdzi wychowawczyni mojej córki - znacznie lepiej sprawdza się sadzanie dzieci przy stolikach. W grupach 4-6 osób. Wtedy nikt nie siedzi sam jak jest nieparzysta liczba dzieci, wszyscy uczą się pracy w grupach, czują się pewniej, bo jak zapomną czegoś przynieść to jest większa szansa, że uda się od dzieci ze stolika pożyczyć materiały, itd.

      Na ostatniej wywiadówce nauczycielka mówiła, że zrobiła raz eksperyment. Rozdzieliła stoliki i posadziła dzieci w parach. Sama była potem niezadowolona, że zmarnowała czas, bo dzieciaki kompletnie tak nie umiały pracować. I dzieci nieszczęśliwe, chociaż w większości siadali z najlepszymi koleżankami/kolegami. Czym prędzej powrócili do modelu z siedzeniem w grupach. Ale może to kwestia przyzwyczajenia tylko i gdyby zawsze siedzieli w parach to zgłupieliby posadzeni w grupach. smile

      Pracują tak już 2 lata i w 3. klasie na pewno będą nadal. Ba, teraz będą na czas prac typowo grupowych (plakat, itp.) zmieniać konfigurację, tak żeby każde dziecko nauczyło się pracować z każdym.
      Spodziewałabym się, że w grupach trudniej utrzymać dyscyplinę, ale nauczycielka twierdzi, że wcale nie. smile
      Jestem tylko ciekawa jak się odnajdą w IV klasie, bo nie wiem czy w starszych klasach też szkoła zachowuje ten model stolikowy. Ale bardzo stawiają na umiejętności pracy w zespołach, więc możliwe, że nawet tak.
      • iwek33 Re: Trochę na marginesie 24.07.12, 21:50
        W klasach 1-3 w szkole moich dzieci każde dziecko ma swój stolik i siedzi samo. Nie rozmawiają, każde dziecko pracuje samodzielnie. To się bardzo sprawdza, bo nie ma własnie takich przepychanek, że ten chce siedzieć z tym, a nie z tym...Praca w grupach też jest, wtedy w danym dniu łączone są stoliki, ale na codzień tak być nie może ze względu na to, że część dzieci siedzi wtedy bokiem do tablicy, a część tyłem- tak być nie może, jest to niezgodne z przepisami i w razie kontroli sanepid przyczepiłby się na pewno do tego.
        • mysz1978 Re: Trochę na marginesie 24.07.12, 22:27
          a u mnie w klasie jest co tydzien losowanie i dzieci ktore przez pierwsze polrocze siedzialy z ulubiona koelzanka/kolega i praktycznie malo znaly niektore inne osoby, wlasnie losujac kogos innego mialy szanse ta osobe poznac i nia troche razem niektore zadania wykonywac smile
          Jak bedzie od wrzesnia (II klasa) to jeszcze nie wiaodmo
    • mama303 Re: szkolna przyjaźń i rozpacz siedmiolatki 25.07.12, 18:22
      Nie ingerowałabym. Jedyne co można robić, to rozmawiac z córką, podsuwac jakies pomysły, rady.
      Do przyjaźni nikogo nie zmusisz.
    • zoskaonly Re: szkolna przyjaźń i rozpacz siedmiolatki 26.07.12, 10:53
      Na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że takie zafiksowanie się na jednej tylko osobie w dzieciństwie (i nie tylko zresztą) nie jest dobre.
      Ja miałam od przedszkola koleżankę. Razem poszłyśmy do szkoły, do jednej klasy. Razem siedziałyśmy, w szkole razem, po szkole razem, po prostu papużki nierozłączki.
      Problem zaczął się ok. 4-5 klasy kiedy połączona nas z inną klasą i doszły nowe osoby. Moja przyjaciółka znalazła sobie inne koleżanki i ja już nie byłam tą najważniejszą. I to było strasznie traumatyczne doświadczenie dla mnie. Baaaardzo długo nie mogłam sobie poradzić z tym, że straciłam "najlepszą przyjaciółkę".
      Także na Twoim miejscu nie próbowałabym pomagać córce w odzyskaniu przyjaciółki, raczej skupiłabym się na zapewnieniu jej innego towarzystwa.
      W przypadku moich synów wygląda to tak, że mają wielu kolegów, nie jednego i tylko jednego przyjaciela. I uważam, że tak jest lepiej. Zapraszamy do siebie różnych chłopców, oni też są zapraszani przez różnych. Oczywiście jedni są bardziej lubiani, inni mniej, ale nie jest tak, że tylko i wyłącznie jednego przyjaciela mają moi synowie.
    • asiula80.07 Re: szkolna przyjaźń i rozpacz siedmiolatki 27.07.12, 10:51
      Borykam się od wczoraj z podobną sytuacją. Moja siedmioletnia córka była razem ze swoją dobrą koleżanką na dwutygodniowej "półkolonii". Były tam najmłodszymi dziewczynkami, prym wiodły dziewczyny starsze, to one decydowały , które dziewczynki mogą uczestniczyć we wspólnych zabawach. Wprowadziły delikatnie mówiąc kolonijny terror, nad którym nie panowali opiekunowie. Dla mojej córki taka nienawiść ze strony dzieci była zupełnie nowym doświadczeniem więc szybko zamknęła się w sobie , natomiast jej koleżanka zupełnie nie przejmująca się sytuacją , została przez dziewczynki zaakceptowana i zupełnie oddzielona od mojej córki, która w efekcie została pozostawiona sama sobie. Niestety dowiedziałam się o całej sytuacji w przedostatni dzień koloni, córa w ogóle nie mówiła o tym w domu, zaniepokoił mnie jej lęk każdego ranka , kiedy zbliżała się pora wyjazdu z domu. Jestem zupełnie zdezorientowana , od września zaczynamy 1 klasę , nowe towarzystwo , nowe dzieci, co będzie jeśli nie da rady się zaaklimatyzować, nie znajdzie przyjaciół. Jest to dla mnie nowość , chodziła kilka lat do przedszkola , gdzie miała mnóstwo koleżanek , była bardzo lubiana, dzieci za nią przepadały. Nie mam pojęcia jak rozmawiać z nią o tej sytuacji, co robić , przeczytałam chyba na stronie gazety wszystkie możliwe artykuły o budowaniu pewności siebie u dziecka. Ale każdy przypadek jest inny, moje dziecko jest zabawne,szalone, nigdy nie myślałam o córce " nieśmiała" Cała ta sprawa mocno zachwiała jej pewność siebie, jak to naprawić , odpowiednio przygotować dziecko emocjonalnie na wrzesień???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja