anana12
05.08.12, 18:32
Czy macie pojęcie, że 80% ośmiolatków źle widzi.
W tym roku moje dziecko zostało objęte "Programem wczesnego wykrywania wad wzroku i zeza u ośmiolatków". Wygląda to w ten sposób, że od szkoły do szkoły chodzi zespół lekarzy i badają dzieci po kolei. Badania są dokładniejsze niż standardowe, a jeżeli coś jest nie tak, dziecko zostaje zaproszone na badania dodatkowe do Kliniki Okulistycznej na ul. Sierakowskiego.
W naszym przypadku dokładnie tak było.
Początkowo, gdy dostałam informację, że córka ma problem z widzeniem ogromnie się zdziwiłam i zdenerwowałam, ale potem pomyślałam -trudno , badamy dalej i walczymy z problemem. Zgłosiłam się w wyznaczonym terminie i cierpliwie na dwóch wizytach córka przeszła szereg testów. Wynik był dziwny, dziecko nie spełnia norm widzenia, ale ma zdrowe oczy i nie potrzebuje okularów. Co to znaczy?
Pani doktor, miła, ale nie potrafiła mi wytłumaczyć. Twierdzi, że tak bywa w wielu przypadkach. Gdy próbowałam dociekać powiedziała, że czasami dziecko nie widzi" bo nie".
Dostałam zalecenie skontrolowania za rok.
Myślałam, że to pomyłka , poszłam gdzie indziej- prywatnie. Potwierdzono gorszą ostrość wzroku, ale na pewno na Sierakowskiego zbadali dobrze - nie ma wady do okularów i trzeba poczekać aż mała podrośnie.
Zaczęłam poszukiwać i dowiedziałam się, że podobna akcja miała miejsce w 2008 roku i wtedy wyszło, że 80% ośmiolatków źle widziało, ale tylko część z nich dostała okulary a reszta jest pod obserwacją. Niech ktoś mi powie co jest grane.
Może to coś nie tak z tymi normami skoro większość nie przechodzi. Czy mieści się wam w głowie,że na 30 dzieci w klasie tylko 5 widzi dobrze?
Na co mamy czekać, czy ze złego widzenia wyrasta się? skoro tak to jaka jest norma. Córka widzi do 7 rzędu na tablicy.