Jeszcze raz o "przełomie IV klasy"

12.08.12, 13:33
Napomknęłam o tym na innym forum niedawno, ale niniejszy post jest jakby z nieco innej strony.

1. Matki (niebawem) czwartoklasistów - obawiacie się przełomu? Jeśli tak, to czego konkretnie?
2. Matki starszych dzieci (najlepiej niewiele starszych, wtedy się to najlepiej pamiętawink ) - jak to było u was? Jak radziły sobie dzieci? Jak radziliście sobie WY wink ?

A tak na marginesie, by nie zakładać osobnego wątku: jesteście zdania, by przybory szkolne (pióro, kredki, farby, ołówki itp.) kupować droższe, "firmowsze" licząc na lepszą jakość i trwałość, czy też wręcz przeciwnie - niskogatunkowe, tanie, bo szkoda kasy?
    • yula Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 12.08.12, 13:58
      1)Tak, boję sie jak syn sobie poradzi z różnymi nauczycielami i chodzeniem z klasy do klasy, na razie to on potrafi głowę zgubić uncertain
      A co do przyborów szkolnych to najtańsze nadające sie do użytku smile
    • kozauwoza Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 12.08.12, 14:13
      amoreska napisała:

      > 1. Matki (niebawem) czwartoklasistów - obawiacie się przełomu? Jeśli tak, to cz
      > ego konkretnie?

      Obawiam się matematyki w IV klasie. Przegladałam podręcznik i uważam że jest spory przeskok. Moje dziecko nie jest orłem matematycznym, wiec pewnie będzie trzeba z nią przysiąść.
      > A tak na marginesie, by nie zakładać osobnego wątku: jesteście zdania, by przyb
      > ory szkolne (pióro, kredki, farby, ołówki itp.) kupować droższe, "firmowsze" li
      > cząc na lepszą jakość i trwałość, czy też wręcz przeciwnie - niskogatunkowe, ta
      > nie, bo szkoda kasy?

      Moja dziecko dostało kiedys super pióro do nauki pisania, specjalnie wyprofilowane do paluszków i takie tam bajery. Nie cierpiała go i źle sie nim jej pisało, wiec kupiłam jej kilka tanich i ... pomogło.
      Podobnie z plecakiem, kupiłam superancki dobrej firmy, rzeczywiscie solidny ale..... pioruńsko ciężki. Kupłam też tani plecaczek w supermarkecie i ten miał własnie wziecie, lepiutki, duzo kieszonek, łatwo sie uprał jak był brudny smile
      • verdana Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 12.08.12, 14:29
        Moje dzieci, uczniowie średni, nie zauwazyli zadnego przełomu. Nawet bywało lepiej, jeśli nauczyciel klas 1-3 nie był bardzo dobry, albo nie odpowiadał akurat temu dziecku.
        Co do przyborów - jestem zdania, że kredki powinny być dobre, złe sie łamią, albo nie sposób nimi kolorować. Dobre powinny być też pedzle, bo złe się rozdwajają i dziecko ma problemy. Plecak raczej doby, bo ma służyć kilka lat, ale dobry nie znaczy firmowy,. Reszta jak najtańsza bo i tak dziecko zgubismile
      • amoreska Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 28.08.12, 19:49
        CytatObawiam się matematyki w IV klasie. Przegladałam podręcznik i uważam że jest sp
        > ory przeskok.

        Możesz podać, z jakiego podręcznika będzie korzystać twoja córka? Ostatnio przeglądałam nasz i podzielam twoje zdanie.
    • marika012 Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 12.08.12, 14:34
      Jakiś tam lęk mam ale bardziej obawiałam się pierwszej klasy wink

      Ołówki, pióra, kredki kupuję dobre (np. kredki stabilo trio bo na długo wystarczają i dobrze rysują, pióra pilot ścieralne, ołówki faber castell).
      Gumki, temperówki tanie ale sprawdzone np. duża gumka za ok. 60 gr która super ściera, temperówka za 60 gr która ma dwie strugaczki na cienkie i grube kredki.
      Farby, plastelina z majewskiego były w biedronce o wiele taniej niż ten sam produkt w tesco (np. farby w biedronce 9.90, te same w tesco 15 zł.
    • jajko54 Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 12.08.12, 15:48
      nie obawiam się specjalnie, może na początku będą problemy ze spamiętaniem wymagań, pracy domowej z różnych przedmiotów. widzę że angielski startuje z wyższego poziomu niż w klasach 1-3, co jest dobre ale na początku syn pewnie bedzie musiał nadgonić.
      w zasadzie powinno byc lepiej niż w 1-3, do tej pory był spory chaos w programie nauczania, moze teraz sie uporzadkuje.
    • wuwujama Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 12.08.12, 17:32
      Boje sie, bo slyszalam, ze niektorzy nauczyciele w naszej szkole maja bardzo duze wymagania, a lekcji nie ma tak duzo, wiec bedzie trzeba sporo uczyc sie w domu. Do tej pory tempo pracy na lekcjach w naszej klasie bylo szybkie, wiele robili w szkole, w domu tylko zadania do pocwiczenia. Boje sie, bo do tej pory nie mieli zbyt duzo sprawdzianow, kartkowek, a nauczyciele w starszych klasach robia je czesto. Materialu jest duzo w porownaniu do tego co do tej pory roblili, zwlaszcza przyrody i historii sie boje. Boje sie tez dlatego, ze do tej pory lekcje byly w systemie zmianowym tak jak ja pracuje, wiec moglam czuwac nad zadaniami domowymi, postepami corki. Teraz lekcje beda od rana, wiec jak ja bede miala druga zmiane, corka bedzie musiala sama sobie radzic z nauka, bo maz jest w domu poxno.
      Przybory kupuje tanie, nie najtansze, tez nie drogie. Do tej pory tak robilam i nie bylo problemow raczej. Wyprobowoje wiele firm w ramach domowych zajec corki i odrzucam te, ktore sie nie nadaja. A plecak kupilam w Pepco po 30 zlsmile Za rok i tak corka bedzie chciala inny, a jak sie zniszczy wczesniej kupie kolejny za taka sama kwote.
    • grave_digger Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 12.08.12, 19:08
      amor, jeśli kredki to byleby nie do strugania wink przerzuciliśmy się na te wysuwane (grube i chude) i jest git. i starczają na dłużej. nasz patent wink
      • iwek33 Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 12.08.12, 19:44
        To ja jako mama, która przełom ma już za sobą ( jeden) a drugi przed sobą za rok. Nic strasznego się nie wydarzyło, synowi podobało się w 4 klasie dużo bardziej niż w 1-3 ( twierdził, że w 1-3 same nudy, a tu nareszcie jakieś konkrety się pojawiły). W szkole moich dzieci 1 miesiąc 4 klasy jest tzw okresem "chronionym"- dzieci nie dostają wtedy złych ocen, czy uwag, gdy np zapomną jakichś przyborów, czy dodatkowych rzeczy, czy nawet podręcznika- jest to czas na tzw przyzwyczajenie się do nowych obowiązków. Każdy nauczyciel ma swoje wymagania, ale jakoś nie było problemów z tym, żeby syn nie potrafił tego objąć, czy zaakceptować. Kartkówek i klasówek sporo, ale w 1-3 też miał dużo, tylko nie nazywało się tego po imieniu "kartkówka".
        Zmiana jaką odczuliśmy mocno wszyscy to ciężar plecaka. W 4 klasie drastycznie wzrasta liczba podręczników i ćwiczeń do noszenia, w dniu, gdy syn miał 6 lekcji, każda inna i do każdej trzeba było spakować podręcznik, ćwiczenia i zeszyt był straszny, czasem w plecaku było 12- 14 cegiełek. Niektóre podręczniki zostawiali w szkole, ale to doraźnie, tak na stałe jednak wszystko nosił. Ciężar plecaka był naprawdę wielki, dlatego plecak miał z solidnym stelażem i dobrze usztywnionymi i wypełnionymi gąbką plecami, żaden tam szmatkowy worek z miękkimi plecami. I często rano podwoziliśmy syna do szkoły samochodem, gdy ten plecak był tak załadowany.
        Inne przybory różnie- pióro miał tanie-pisał nim przez 6 lat szkoły podstawowej smile
        Warto kupić dobrej jakości bloki techniczne- większość marketowych ma kartki tak cienkie jak papier śniadaniowy, ja zawsze po bloki techniczne wybieram się do sprawdzonego sklepu papierniczego i kupuję droższe, ale z grubymi, sztywnymi kartkami.
        No i bardzo pomocna sprawa- zaopatrzyć 4-klasistę w jakiś porządny notes, który zawsze będzie miał np w piórniku, czy pod ręką i uczulić, by zapisywał sobie wszystkie dodatkowe informacje np o tym, ze coś trzeba dodatkowo przynieść, jakąś książkę, czy pieniądze, czy cokolwiek- 4 klasiście wydaje się, że jest już "taki dorosły" i wszystko zapamięta, najczęściej nie zapisana informacja umyka szybciej, niż uczniak z klasy na przerwę wyjdzie, a najwięcej uwag, czy minusów można potem zarobić za brak np cyrkla, który trzeba bylo dodatkowo przynieść.
        • andaba Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 12.08.12, 23:40
          Moje zdecydowanie były zadowolone z "przełomu". Konkretne wymagania, konkretne oceny, konkretny materiał do przerobienia. Juz się nie mogę doczekać kiedy najmłodszy do czwartej pójdzie, bo nauczanie początkowe mi bokiem wychodzi.
    • myskaz Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 13.08.12, 10:19
      Synów trzech (obecnie 1lo, 2gimn, 5sp)

      Przełom zauważyłam tylko u jednego, b. zdolnego - trochę przestał koszmarnie nudzić się w szkole (w gimnazjum jeszcze lepiej).

      u nas w szkole sprzęt na plastykę kupuje nauczycieli. W piórnikach (albo luzem w plecaku) mają długopis typu Big, ołówek automatyczny z gumką, linijkę, 3 cieńkopisy. W okresach "geometrycznych" - pudełko ze sprzętem do geometrii). Kupujętanie bo tempo gubienia (rozkręcania) mają niesamowite.
      • amoreska Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 13.08.12, 10:38
        Cytat u nas w szkole sprzęt na plastykę kupuje nauczycieli.

        - rodzice wnoszą dodatkową składkę na ten cel ?
        - Rada Rodziców funduje (albo ogólniej - szkoła zapewnia) ?
        - nauczyciel z prywatnych pieniędzy kupuje (wątpię wink ) ?
        • jarkotowa1 Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 13.08.12, 13:46
          U nas jeden przełom za, drugi przed.
          Ja też obawiałam się "przełomu" w przeciwieństwie ucznia. Cieszył się, że ma konkretne przedmioty. Wtedy też wyszło co jest jego mocną stroną a co słabą, określił się które przedmioty lubi a które niekoniecznie. Z matematyki w klasach 1-3 był taki sobie, w 4 okazało się, że jest b.dobry i jest to jego ulubiony przedmiot. W zeszycie zapisują co jest zadane więc nic nie umknie. W dzienniczku zapisują co trzeba przynieść, przekazać rodzicom itp. Nowością było "uczenie się treści" z przyrody czy historii. Ale historia w 4 kl to raptem zarys, wstęp, na prawdę banały.
          Ale za to ciężar plecaka wszystkich przygniótł (ucznia szczególnie).
          Strach ma wielkie oczy.
        • myskaz Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 14.08.12, 09:44
          Wpłacamy 20 zł na dziecko
    • ewasuwek Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 13.08.12, 14:10
      ja sie boję podwójnie.
      Córka idzie do 4 klasy, a syn idzie do 1 klasy i jest na to ZUPEŁNIE NIEPRZYGOTOWANY...

    • dzoaann Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 13.08.12, 14:22
      Moj syn wlasnie po przelomiesmile poradzil sobie super, naresczie polubil szkole, bo wczesniej sie nudzil, uwielbia konkretne przedmioty, a nie takie wszystko razem. Wydoroslal, spowaznial.
      Co do artykulow plastycznych, to kupuje niektore rzeczy ciut lepsze, typu kredki, farby, bo tanimi nie da rady malowac. Ale dlugopisy, olowki, gumki itp, tanie, bo gubi okropniesad
      • gabbiano Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 13.08.12, 16:10
        Córka idzie teraz do 5 klasy. Bałam się trochę klasy 4, bo koleżanki, które miały starsze dzieci straszyły ilością nauki i wymagań. Byłyśmy nastawione na jakąś straszną naukę od rana do wieczora. Okazało się, że wcale nie jest tak źle i córka dobrze sobie radzi. Pani z klas 1-3 była dobrą wychowawczynią, ale zaszufladkowała sobie moją córkę jako uczennicę przeciętną. U nowych nauczycieli miała czystą kartę – to wg mnie było dużą zaletą. Czasami trzeba było trochę się pouczyć na sprawdziany itp., a i zadań domowych bywało dużo. Przy zajęciach pozalekcyjnych 4 x w tygodniu i poświęceniu na naukę naprawdę niezbędnego minimum , na koniec roku miała średnią 5.0 (u nas 6 są za tylko „wybitne osiągnięcia”wink. Tak jak któraś dziewczyna pisała przygotuj się na bardzo ciężki plecak, nawet jeśli niektóre podręczniki uda się trzymać w szkole. U nas było też dużo godzin lekcyjnych – dodatkowa matematyka, dodatkowy język, często lekcje kończyły się dość późno – 15:20. Ale plan lekcji zależy od konkretnej szkoły.
        • k1234561 Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 14.08.12, 06:33
          Moja córka od września zaczyna 5 klasę,więc obie jesteśmy na świeżo po przełomie 4-klasy.
          Dla córki sporym zdziwieniem było to,że np.pani z historii czy przyrody,nic nie zadała do domu,a na nastęnej lekcji odpytała kilku uczniów z tego o czym była mowa na ostanich lekcjach.I tu szok,no jak to przecież pani nic nie mówiła,że trzeba się było uczyć.Poza tym duża ilośc sprawdzianów,testów,częste odpytywania.Zadawanie prac domowych dośc sporych.Nauczyłam córkę uczyć się(tzn.że najpierw trzeba przeczytać informacje z ksiązki i umieć własnymi słowami to opowiedzieć,nie ryć na pamięć,starać się zrozumieć,uczyć się z lekcji na lekcję ,systematycznie), a także z pomocą zwykłago kalendarza biurkowego,gdzie można zapisywać na kolejne dni co trzeba sie nauczyć,przynieść,kiedy sprawdzian itd.nauczyłam dziecko rozplanowywać naukę do sprawdzianów,aby nie zostawiać wszystkiego na ostanią chwilę,czyli dzień przed sprawdzianem.
          Co do przyborów,to ja kupuję te porządne,przez to droższe (faber-castel,staendtler,herlitz,astra).Przynajmniej wiem,że kredki kolorują,farby mają piękne kolory i dobrze kryją,długopis pisze,a nie rozmazuje się,tudzież przerywa itd.,itd.Wyznaję zasadę,że nie stać mnie na kupowanie tanich rzeczy.Dziecko mam z gatunku tych dbających i szanujących swoje rzeczy i nie gubiących ich.
          • yula Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 14.08.12, 09:11
            Ja chciałam zapytać po ile mają lekcji w 4-tej klasie ? Więcej niż w 3-ciej?
            • iwek33 Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 14.08.12, 09:54
              Wg palnu lekcji mojego syna w 4 klasie tygodniowo miał 28 lekcji ( bez żadnych dodatkowych zajęć podaję)
            • dzieciata.renata Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 15.08.12, 20:06
              yula napisała:

              > Ja chciałam zapytać po ile mają lekcji w 4-tej klasie ? Więcej niż w 3-ciej?

              Moje dzieci w 1-3 miały 23 lekcje w tygodniu, w 4-6 28, czyli o jedną lekcję więcej dziennie i to bez wdż.
        • morekac Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 14.08.12, 10:33
          Tak jak któraś dziewczyna pisała przygotuj się na
          > bardzo ciężki plecak, nawet jeśli niektóre podręczniki uda się trzymać w szkole
          Fakt. książki są ciężkie, a dzieci jeszcze stosunkowo małe.
    • aniko16 Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 14.08.12, 10:04
      Ja zupełnie zignorowałam ten "przełom". Co prawda, gdzieś w połowie 4 klasy przypomniałam sobie, że wychowawczyni klas 1-3 przestrzegała przed zmianą, ale do mnie to jakoś nie "dotarło". Byłam zajęta robieniem aplikacji, a dziecko, dobry uczeń, od zawsze było samodzielne przy lekcjach, sporadycznie potrzebowało pomocy. I tak przez pierwsze miesiące nie zajrzałam do żadnego zeszytu, nie przepytałam z żadnej pracy domowej czy sprawdzianu. No i wielkie zdumienie i rozczarowanie na pierwszym zebraniu, kiedy okazało się że moje zdolne, samodzielne dziecko ma średnię ...3,8. Chodzi do klasy sportowej, 10 h w-f i 3 *1,5 h treningi, do tego perkusja i tenis. Szkoła wymagająca, oprócz tej dużej dawki sportu, dodatkowo po jednej godzinie więcej pol. i mat. , bo czasem są zwalniani na mecze. Dzieciak po prostu nie wiedział co to znaczy przygotować się do sprawdzianu, powtórzyć materiał itp. Na szczęście "opamiętaliśmy się" i średnia szybko poszła w góręsmile) A więc z mojego doświadczenia wiem, że przełom jest i lepiej go nie lekceważyć Nie ma też co przesadzać Wystarczy kontrolować dziecko przez pierwszych kilka tyg.
      • madik Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 14.08.12, 12:51
        Ja jestem po przełomie u córki i przed przełomem u syna.
        Córka, bardzo pracowita, systematyczna uczennica, przeżyła mimo tego duży szok w IV klasie.
        Wrzesień był ciężki zanim nauczyła się uczyć - tak jak wcześniej jedna z Was napisała - że nic nie ma zadane, ale pani pyta na następnej lekcji z materiału, więc bywa, że trzeba chociaż otworzyć książkę w domu.

        Syn już się boi, jak zobaczył te wszystkie ksiażki z różnych przedmiotów, to go zaczął brzuch boleć. Powiedziałam mu, żeby nastawił się na ciężki wrzesień i tak samo jak z córką nauczymy się organizować.

        Co do przyborów - kupuję lepsze, niełamiące się kredki, pióra z wymazującą końcówką, ale oni sporadycznie coś gubią. Jeśli już to syn - bluzy...

    • volta2 Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 14.08.12, 14:06
      Moj zmienia szkole z amerykanskiej na polska rejonowke i wlasnie startuje do 4klasy.

      Wiec lek mamy podwojny.

      Ustalilismy zatem, ze rok dajemy sobie luzu, ze nie musi byc najlepszy, ze to normalne, przy tak duzych zmianach.

      Zreszta on juz przezyl swoje, gdy poszedl do tej amerkanki widzac tylko, ze ma na imie majkel. I z ani slowa w angielskim stal sie po poltora roku najlepszym uczniem w klasie. U kazdej wychowawczyni, bo tam zmiana jest co roku i co roku uczen ma nowe otwarcie.

      Zatrm przelomu sie obawiamy, ale do wyscigu go nie ustawiamy.
      • olena.s Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 14.08.12, 14:52
        Będe bardzo ciekawa waszych wrażeń i ocen. Trzymam kciuki - sądzę, że system corocznych "nowych startów" ułatwi mu adaptacje, ale i tak trzymam!
        • volta2 Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 14.08.12, 15:37
          Na razie pracujemy nad pisaniem, w sensie umijetnosci pisania po polsku, nie w sensie ukladania wlasnych tekstow.
          Idzie im lepiej niz myslalam, aczkolwiek nie spodziewalam sie, ze starszak nie slyszy w wyglosie e i a! Tylko en i on lub om. I teraz cala rodzina musi glosno jeczec, by uslyszal. Mlodszy sluch ma doskonaly i pisze pieknie.

          Zobaczymy jak bedzie, na pewno na forum bede szukac rad, wiec bedzie wiadomo jak im idzie.

          Najbardziej sie boje o kontaky z dziecmi, bo pewnie bedzie robil za dziwadlo. Lektura? Co to takiego?smile
    • dzieciata.renata Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 15.08.12, 20:01
      Jestem mamą od września gimnazjalistki i 6-klasistki i zauważyłam duży przeskok w 4. klasie. Dziewczyny nie miały żadnych problemów z nauką w młodszych klasach, lekcje odrabiały bez pomocy, wyniki bardzo dobre, może poziom miały niski? Później niestety wymagania bardzo wzrosły, dużo więcej pisania na lekcjach. Tempo pracy szybkie, a jak nie nadąrzasz z ćwiczeniami musisz dokończyć w domu. Mało tłumaczenia materiału, jak nie rozumiesz doczytaj w domu. Co chwilę nowy temat, mało czasu na ćwiczenie. Ciągłe odpytywania, kartkówki, sprawdziany, dużo pracy domowej codziennie i to wymagajacej pomyślenia, zastanowienia się a nie odtwórczej. Sprawdziany moim zdaniem mają trudne, bardzo szczegółowe, mało czasu a dużo zadań. Nie wiem może to wynika z tego, że dziewczyny trafiły na bardzo dobre klasy, najlepsze w roczniku, dużo świetnych uczniów bez trudności i to do nich nauczyciele się dostosowują a może tak jest wszędzie tylko moje dzieci po prostu są mało zdolne. Ja przynajmniej mam takie refleksje, że jest dużo trudniej niż w młodszych klasach i już sie boję gimnazjum.
      • aniko16 Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 16.08.12, 09:59
        U mojego syna (5 klasa sportowa) - 35 godz/tyg i 2X1,5 h obowiązkowy trening koszykówki. Daje to 42 h /tyg. Dodatkowo miał jeszcze tenis, perkusję i ang. Nie widziałam, że tyle tego było!sad bo w sumie aż 45 h. Teraz 6 klasa syn chce powalczyć o jak najlepsze stopnie i rezygnuje z tenisa i perkusji. Jest w klasie gdzie jest duża grupa dobrze uczących się dzieci, duże wymagania, dużo sprawdzianów b. szczegółowych. J. polski na wysokim poziomie, dużo i często piszą, różne formy, ciekawe kreatywne tematy. Np. napisanie własnego (innego ) zakończenia lektury, część dalsza przygody literackiego bohatera, pisana w 1 os., stworzenie własnego mitu. To akurat mnie bardzo cieszy.
        • pasik Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 17.08.12, 01:50
          przeskok był taki że w 1-3 sie nudził, a w 3 klasie wybitnie. Na forum naczytałam sie strasznych rzeczy, które ominęły nas lotem ptaka. Pamietam może z 5 razy pomagałam odrobić zadanie domowe.
          Nareszcie coś się ruszyło- rozkręcił się z polskim, łyknał bakcyla historii, z przyrody jak z płatka.
          Tylko on..rzadko powtarza materiał,pamięta to co na lekcji..i tak przez 3 lata.
          Myślę że w gimnazjum to nie wystarczy...
    • e_r_i_n Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 18.08.12, 10:52
      Mój syn po przełomie, idzie teraz do piątej klasy, więc sprawa świeża.
      Było kiepsko, przede wszystkim dlatego, że trafił na tragiczną wychowawczynię.
      Kłopoty ogarnięte z nauczycielką I-III (od połowy drugiej klasy ich nie było) wróciły, ze zdwojoną siłą.
      Wychowawczyni marna, bo nie miała pomysłu na pomoc dziecku, zwalała całą winę na dom.
      Na szczęście reszta kadry (pedagog, dyrektor) stanęli na wysokości zadania i od listopada dziecko chodziło jak w zegarku - po prostu potrzebowało wsparcia w przejściu tej zmiany.
      Moim zdaniem wszystko zależy od dziecka.
    • tititu Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 27.08.12, 16:02
      1. roztrzepania dziecka, zmiany wychowawcy -oby nie na gorszego
      2. mam bardzo pozytywne własne doświadczenia

      Przybory nie muszą być mocno wypasione - wystarczy, że są solidne.
    • bo_na_parter Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 28.08.12, 18:13
      o przełomie się nie wypowiem, bo to jeszcze przede mna, ale co do przyborów - stawiam na tanie, bo i tak dziecko wszystko gubiuncertain
    • jakw Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 29.08.12, 09:06
      amoreska napisała:
      > 2. Matki starszych dzieci (najlepiej niewiele starszych, wtedy się to najlepiej
      > pamiętawink ) - jak to było u was? Jak radziły sobie dzieci? Jak radziliście sob
      > ie WY wink ?
      Moja przeszła bez większych problemów, ale ona to raczej wzór cnót szkolnych zawsze była. Największy problem to było nauczenie jej informowania rodzicieli, że potrzebuje kasę/jakieś przybory z odpowiednim wyprzedzeniem. Na początku wyglądało to tak (godz. 22) : "A ja na jutro potrzebuję blok milimetrowy"

      > A tak na marginesie, by nie zakładać osobnego wątku: jesteście zdania, by przyb
      > ory szkolne (pióro, kredki, farby, ołówki itp.) kupować droższe, "firmowsze" li
      > cząc na lepszą jakość i trwałość, czy też wręcz przeciwnie - niskogatunkowe, ta
      > nie, bo szkoda kasy?
      Farby, kredki w IV klasie przestają spełniać wielką rolę, owszem - czasem się przydadzą, ale bez przesady. Na pewno warto mieć wygodne i porządne pisadła. Co do cyrkli,linijek i ekierek - bez przesady z tą trwałością. Średni czas upływający do zadziania gdzieś takiego przedmiotu jest zasadniczo mniejszy niż przewidywany czas jego trwałości.
    • sefirotek Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 29.08.12, 16:55
      Starsze dziecko poradziło sobie jako tako, ale ono sumienne i bez dysfunkcji. Z moim młodszym dyslektykiem- 4 klasa to była katastrofa sad Zaczął jeszcze gorzej chorować, a do tego matematyczkę miało ciągle wrzeszczącą plus " uczącą " przy pomocy kartkówek. Nooo, jeden wielki horror dla całej rodziny.
      W gimnazjum młodsze dopiero odetchnęło/odetchnęliśmy.
      • ankagoz Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 31.08.12, 14:52
        Ja też mam obawy.
        Dwie Klasy podzielili na trzy - "wymieszali z obcymi dzićmi" i do tego 3 łobuziaki z problemami. Kurcze czy nie można było i ch podzielić po 1 do każdej.
        Więc mam ogromnego stresa, bo mała jest wstydliwa i zamknięta w sobie. Uczyła się super w 1-3 a teraz zobaczymy.
        Pozdrawiam
    • vivyan Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 01.09.12, 20:08
      U nas przeskok był, głównie dlatego że Młody jest mocno roztargniony no i okazało się, że jest problem z odrabianiem prac domowych (bo nie zawsze zapisał że jest/co jest) oraz przygotowywaniem się do kartkówek/sprawdzianów bo nie zapisał. No i tak na pierwszej wywiadówce przekonałam się, że oprócz pał za brak zadania o których wiedziałam były jeszcze takie, o których nie wiedziałam. Założyliśmy więc zeszyt "do zadań" w którym wpisywał plan na poszczególne dni, przy każdej lekcji opcja "jest zadanie/nie ma", zaznaczał odpowiednio i po lekcji leciał do nauczyciela po podpis, zapisywał też w ten sposób zapowiedziane kartkówki itp. W ten sposób nauczył się MYŚLEĆ o zapisywaniu zadań a ja wiedziałam co jest grane i mogłam to kontrolować. Problem się rozwiązał, patent uważam za bardzo dobry, działało przez całą czwartą i piątą klasę, zobaczymy jak w tym roku będzie. A jeśli chodzi o przybory to różnie: pióra, długopisy porządne, kredki i mazaki średnie, zeszyty średnie , plecak i piórnik superporządne (plecak przetrwał dwa lata i będzie w użyciu również w tym roku).
    • majerasek Re: Jeszcze raz o "przełomie IV klasy" 02.09.12, 22:36
      Nie ma sie co martwić pewnie też chodziłaś do 4 klasysmile
      Poziom jest zaniżany na maxa.Podążamy ku:"leposzej Europie"
      Poczatek moze stwarzac problem aklimatyzacji ze wiecej nauczycieli moze tez inne klasy,ale sama nauka nie bedzie trudniejsza.To rocznik realizujacy nowa podstawe programowa BEDZIE DOBRZE. Przybory kupuje raczej drozsze.Moje dziecko dba o to i np pióro Parkera kupiłam w necie wygrawerowane imie z Shrekiemsmile)córka pisała nim 2,5 roku.Ale gdyby była roztrzepana i niszczyła kupiłabym wszystko najtansze.Jak ma zgubić,zniszczyć to po co drogie przybory.Jesli dzieciak dba warto kupic drozsze bo sluza dluzej i w sumie wyjdzie taniej .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja