tekst nauczycielki do dziecka

02.09.12, 19:29
po krótce, mieszamy za granica i dziecko poszlo teraz w ramach uzupelnienia na jeden dzien tyg do polskiej szkoły. pierwszy dzień/.
po spotkaniu z rodzicami dzieci na pozostałą cześć czasu zostały pod opieka nauczycielki, dodam ze klasa 6 latków.
moje dziecko podchodzi na przerwie do Pani bo mu się but rozwiązał. prosi by mu go zawiązała a ona do niego cytuje "Ja nie jestem od zawiązywania butów"
z relacji dziecka wnioskuje i po stanie sznurowadeł tez ze przycupnął na boczku i sam zaplatał sznurówki, nie umie jeszcze dokładnie wiązać kokardki, jako plan na dziś już wiem ze będę się starać buty na rzepy póki nie będzie w tym samodzielny, ale czy poruszać temat z nauczycielka ?
    • beatulek Re: tekst nauczycielki do dziecka 02.09.12, 19:34
      Z nauczycielka bym nie poruszała za to z dzieckiem jak najbardziej. Zamiast dodatkowego angielskiego, pianina, tenisu czy lekcji haftu artystycznego wzięłabym na kolana i trenowała wiązanie, wycieranie nosa, zakręcanie butelki z piciem itp.
      • hankam Re: tekst nauczycielki do dziecka 02.09.12, 20:00
        Wbrew powszechnemu mniemaniu, nie zawsze umiejętność wiązania kokardki zależy od ilości ćwiczeń. Moja córka była manualnie bardzo niesprawna i pomimo, ćwiczeń, łez i awantur porządnie i mocno zawiązywać buty nauczyła się w czwartej, chyba, klasie. Może trzeciej.
        Włożyłam w to naprawdę wiele pracy.
        Czytać za to nauczyła się sama i bez pomocy zanim miała pięć lat.
        Nie wszystkie dzieci rozwijają się zgodnie z planem i nie zawsze nieumiejętność zawiązania kokardki jest związana z nadmiarem lekcji angielskiego, muzyki i haftu artystycznego.
      • aloiw1985 Re: tekst nauczycielki do dziecka 02.09.12, 20:02
        dziecko jest samodzielne, nie chodzi na zajęcia dodatkowe oprócz harcerstwa , umie zakręcać butelki z piciem, zapinać spodnie, wyciera swój nos, nie opanował jeszcze wiązania butów, poprosił o pomoc i chyba korona by jej z głowy nie spadła gdyby ten but zasznurowała.
        Odpierając Twój atak, nie jestem sfiksowana matka, która zapełnia czas dziecka zajęciami dodatkowymi, by nie musieć z nim spęczać czasu.
        • fogito Re: tekst nauczycielki do dziecka 02.09.12, 20:09
          No nie fajny tekst nauczycielki. Mogła po prostu pomóc i pokazać jak się to robi. Mój syn trenuje piłkę nożną i czasami widzę jak trener zawiązuje buty na boisku nawet ośmiolatkom, bo oni robią to tak kiepsko, że się ciągle rozwiązują. Nie wiem, czy marudzi przy tym, ale czasami to robi.
        • anetchen2306 Re: tekst nauczycielki do dziecka 03.09.12, 11:34
          Masz zupelna racje: podjelabym temat na zebraniu. I nie chodzi o to, czy dziecko umie wiazac te buty czy nie. Nie kazdy 6-latek potrafi, zdarzaja sie takze 8 latki bez takowej umiejetnosci. Chodzi o sam sposob wyrazania sie do dziecka. Skoro pani w takiej niby prostej sytuacji pomoc nie potrafi, to dziecko w przyszlosci w ogole zadnych potrzeb jej zglaszac nie bedzie, bo po co? Przeciez i tak uslyszy, ze pani nie jest od tego czy owego? Od czego wiec na litosc ona tam jest??? Bo bycie wychowawca, opiekunem czy nauczycielem to znacznie wiecej, niz samo nauczanie. To nie zawod, to powolanie. I nie kazdy to COS ma, nie kazdy do tego zawodu sie nadaje. I taki nauczyciel na poczatku kariery szkolnej malucha potrafi wiele zepsuc. A im mniej takich pseudo-pedagogow, tym lepiej dla dzieci. Pisze o tym jako pedagog i jako matka moich dzieci.
          Nie zlicze, ile razy dziennie zawiazuje "naszym" dzieciom buty, rozplatuje sznurowki, szukam "zgubionych" zeszytow, workow z kapciami, przyklejam plasty na rozbite kolana, biegam do lodowki po chlodzace kompresy na wszelakie siniaki&co. I wszyscy dookola czynia tak samo. I w zyciu nie osmielilabym sie powiedziec dziecku, ze ma sobie samo radzic (obojetnie z czym), skoro widze, ze nie potrafi. Po to kurcze tam jestem! No ale moze mam jakies zboczone nastawienie, bo nie pracuje w polskiej szkole? Bo tutaj, gdzie pracuje, wychowawcy sa niemalze jak rodzice.
          Moj syn sznurowac buty nauczyl sie w wieku bodajze 10 lat. Zycia przez to zmarnowanego nie mial i nie ma, sa buty na rzepy. Sa w zyciu wazniejsze umiejetnosci niz wiazanie sznurowek. Na przyklad grzecznosc, poczucie obowiazkowosci, opieki nad slabszymi: niektorzy dorosli jak widac nadal maja z tym problem. I to znacznie wiekszy problem niz nieumiejetnosc zawiazania butow w wieku 6 lat.
    • renata28 Re: tekst nauczycielki do dziecka 02.09.12, 20:08
      Dziwna ta "nauczycielka". Ja na pewno poszłabym na rozmowę, w końcu to tylko 6-letnie dziecko. Kiedy moja córka miała 6 lat chodziła wyłacznie w butach na rzepy, tak na wszelki wypadek smile
      • verdana Re: tekst nauczycielki do dziecka 02.09.12, 20:26
        Niezaleznie od meritum - czy dziecko powinno czy nie powinno w tym wieku umieć zawiązać buty (ja miałam problemy, córka zawiażywała sprawnie, synowie absolutnie nie potrafili, niezaleznie od ilości ćwiczeń), nauczycielka nie ma prawa być chamska w stosunku do nikogo. Do dziecka takze.
        Zdanie przez nią wygłoszone jest niedopuszczalne - mogła powiedzieć "Wiesz, spróbuj sam zawiązać, jak ci sie nie uda, to ci pokażę, jak to robić", ewentualnie potem pogadać z mamą, ze dziecko ma mieć buty na rzepy, albo nauczyć się wiażać buty.
        Trudno też pominąć fakt, ze sześciolatek, biegajacy w niezawiazanych butach, jest narażony na bolesny upadek.
    • tijgertje Re: tekst nauczycielki do dziecka 02.09.12, 20:28
      Bardzo nieladnie sie ta nauczycielka zachowala. To takie w sumie polskieuncertain Bo to wina rodzica, ze nie nauczyluncertain Moj mlody, 8,5 roku ma problemu z motoryka i koordynacja i choc wiazanie butow cwiczylismy bardzo duzo, to wystarczy, ze tydzien chodzi w butach na rzepy i zapominauncertain Nawet butow na rzepy nie potrafi dobrze dociagnac i po gimnastyce musi pania prosic o pomoc (ze wzgledu na wkladki buty musi miec solidnie zapiete). nigdy nie bylo problemu, panie albo pomagaja, albo pokazuja jak i pilnuja, zeby sam zawiazal. Tej pani, ktora "nie jest od zawiazywania butow" wyslalabym liscik z prosba o pisemne wyszczegolnienie od czego jest. Moze sie okazac, ze w ogole jest tam przez pomylke.
      • najma78 Re: tekst nauczycielki do dziecka 02.09.12, 21:18
        No coz, nie musiala, nawet nie powinna sie w ten sposob do dziecka odzywac i zawiazac but. Jednak faktem jest, ze rodzice nie powinni kupowac dziecion butow wiazanych jesli te nie potrafia zawiazywac. Dla dzieci w tym wieku sa buty na rzepy, porzadne marki maja buty sznurowane dopiero od okreslonego rozmiaru. Moja 9-latka nosi rozmiar 3 (eur36) i wlasnie kupilismy jej nowr buty, pierwsze wiazane, ale ona umie to sprawnie zrobic. Wczesniej sprzedawca przymierzyl jej 21/2 ten sam model ale na rzepy.
        Nie rozmawialabym na ten temat z nauczycielka (wiesz juz czego mozesz sie spodziewac:/) ale wymienilabym buty na zapinane na rzepy.
    • solaris31 Re: tekst nauczycielki do dziecka 03.09.12, 11:01
      big_grin oj, drogie panie - pewnie, mało elegancko to zostało powiedzialne, i ja bym na pewno dzieciakowi pomogła, podobnie jak 99% nauczycieli - ale no faktem jest, że nie od wiązania butów jest nauczyciel w szkole wink

      do autorki - jeśli wiesz, że dziecko sobie z tym nie radzi, po co dawałaś do szkoły buty na wiązanie? ja dawałam na rzepy i nie miałam problemu. trzeba pewne rzeczy przewidywać niestety, a nie oczekiwać, że zawsze będzie las chętnych rąk do pomocy dziecku, bo nie zawsze tak jest.
      • aloiw1985 Re: tekst nauczycielki do dziecka 03.09.12, 13:44
        tak, wg mnie odezwała sie chamsko. i to tą kwestie chciałam z nią poruszyć. Dziecko ubrane na galowo i buty wiązane, przez większą cześć roku chodzi w butach na rzepy. To już nie chodzi o samo zawiązanie buta, ale o tekst jakim uraczyła dziecko.
    • aniko16 Re: tekst nauczycielki do dziecka 03.09.12, 11:06
      A jaki temat chcesz poruszyć z nauczycielką? Przekonać ją, że jest od zawiązywania butów? W naszym przedszkolu (prywatmne, małe grupy) nauczycielki wymagały samodzielności pzy zakładaniu butów już od 3 laTKóW. A może odezwała się niegrzecznie? Bez przesydy ...
      • yula Re: tekst nauczycielki do dziecka 03.09.12, 11:48
        Jezuuuu, ludzie, pierwszy dzień w szkole, dziecko może nawet było ubrane na "galowo" i w wiązanych butach. Nie musi na co dzień je nosić. Nauczycielka chamsko sie odezwała i zgadzam sie z przedmówczynią żeby zapytać ją od czego ona jest, czy jest sens tam posyłać dziecko.
        • dorcia1234 Re: tekst nauczycielki do dziecka 03.09.12, 11:57
          wycieram nosy, ratuję zalane plecaki, szukam gumek, nożyczek itp.... Notorycznie dzwonię ze swojego telefonu do rodziców. I buty też wiążę- chociażby dlatego, że jak się taki maluch przewróci przez rozwiązany but to nie tylko on będzie mieć problem ale i ja. Co nie zmienia faktu, że najpierw proszę dziecko aby samo zawiązało- gdy sobie nie radzi to pomagam, ale dopiero wtedy. Niektórych rodziców proszę aby zakupili buty na rzepy- są dzieci które uwielbiają chodzić boso i buty im się w "cudowny sposób" same rozwiązują. Problem jest gdy taki maluch musi wyjść do łazienki bądź też przebywa poza dywanem. A nie ukrywajmy, ja nie mam pod opieką jednego Jasia do wiązania butów ( i pilnowania czy ma je no nogach ) lecz 30 takich Jaśków
    • ania_dentystka Re: tekst nauczycielki do dziecka 03.09.12, 13:06
      W karierze szkolnej jeszcze wiele razy nauczycielka odezwie się niegrzecznie, będzie podirytowana, czasem zmęczona, czasem będzie ją bolała głowa. Nauczyciel chyba też jest człowiekiem? czyżbym się myliła? Nie powinien tak się odzywać, ale się zdarza i "rozmowa" nie da absolutnie nic prócz tego, że nauczycielka odpowidnią łatkę przypnie rodzicom.
      • aloiw1985 Re: tekst nauczycielki do dziecka 03.09.12, 16:04
        o jakiej to łatce niby mowa?
      • anetchen2306 Re: tekst nauczycielki do dziecka 03.09.12, 17:22
        "W karierze szkolnej jeszcze wiele razy nauczycielka odezwie się niegrzecznie, b
        > ędzie podirytowana, czasem zmęczona, czasem będzie ją bolała głowa."
        Owszem, nauczyciel tez czlowiek, sama nim przeciez jestem.
        Jednak NIGDY (pracuje w szkole 15 lat) nie zdarzylo mi sie, by w tyk chamski sposob odprawic tak male dziecko z kwitkiem ... To, ze ma sie gorszy dzien, zly humorek, boli mnie glowka nie oznacza, ze mam przyzwolenie bycia chamska, bo "tylko jestem czlowiekiem".
        A gdyby ktores dziecko nagle zwymiotowalo, dostalo rozwolnienia to co? To owa wacpanna nagle tez stwierdzi, ze nie jest sprzataczka, pielegniarka, i czym tam jeszcze chcecie i dziecko zostawi samo sobie? Skoro przerasta ja tak prosta sytuacja jak zawiazanie, czy pomoc w zawiazaniu owoych butow, to strach sobie pomyslec, co bedzie dalej ...
        I to raczej JA, jako rodzic bym jej odpowiednia " latke"przypiela.

        "Nie powinien tak się odzywać, ale się zdarza i "rozmowa" nie da absolutnie nic ..."
        No wlasnie: zdarza sie, choc nie powinno. I im rzadziej sie bedzie zdarzac, tym lepiej dla kazdego dziecka. I takie zachowania nalezy pietnowac a nie dawac milczace przyzwolenie, no bo to przeciez "tylko dziecko". A ciekawe jak nam, ktos by w urzedzie odburknal, bo pytamy sie, gdzie znajdziemy to i owo, a "panienka" nas ofuknie, ze co sobie myslimy, czy ona jest drogowskazem czy co??? Od dzieci (nawet cudzych) wymagacie bycia dla nas-doroslych przesadnie grzecznym, mowienia "dzien dobry", "prosze", "dziekuje". Tym bardziej od doroslego nalezy tego oczekiwac.
    • mama303 Re: tekst nauczycielki do dziecka 04.09.12, 10:23
      aloiw1985 napisała:

      > moje dziecko podchodzi na przerwie do Pani bo mu się but rozwiązał. prosi by mu
      > go zawiązała a ona do niego cytuje "Ja nie jestem od zawiązywania butów"

      I to takie straszne jest? Może niezbyt grzeczne ale napewno nie chamskie. Może dziecko niegrzecznie "zażyczyło sobie" .....
    • czarnykapturek Re: tekst nauczycielki do dziecka 04.09.12, 16:54
      Moze dziecko powiedzialo ZAWIAZ MI!!!!,pani odpowiedziala,ze nie.....proste! moze dziecko powiedzialo PROSZE,MOZE MI PANI ZAWIAZAC BUTY? pani odpowiedziala ze nie...
      nie szukaj konfliktow tam gdzie ich nie ma,kup butu na rzepy (nawet tzw.buty galowe moga byc na rzepy,lub zupelnie bez rzepow/zatrzaskow/sznurowek...
      Cwicz z dzieckiem mowienia PROSZE, cwicz zawiazywanie sznurowek.....nie bylo ci tam, wiec nie wiesz DOKLADNIE, co maly powiedzial,ani JAK odpowiedziala nauczycielka

      • aloiw1985 Re: tekst nauczycielki do dziecka 04.09.12, 18:59
        owszem, wiem dokladnie co powiedziala nauczycielka dlatego mam problem. i wiem tez ze dziecko uzywa slow grzecznosciowych, ma to poprostu w nawyky, gdzy od malenkiego uczylismy syna tychze slow. nie musze go teraz niczego uczyc/
        • anetchen2306 Re: tekst nauczycielki do dziecka 04.09.12, 19:18
          Podobne zachowania jak widac sa na porzadku dziennym. Co gorsza, nawet juz w przedszkolu:
          forum.gazeta.pl/forum/w,566,138652904,138652904,_odejdz_odczep_sie_boli_glowa_przedszkole.html
          Tym bardziej jestem zdania, ze nalezy cos z tym robic. Bo chamstwo i niegrzecznosc niestety maja to do siebie, ze zbyt szybko zaczynaja sie szerzyc sad Zwlaszcza, jezeli daje sie im na to milczace przyzwolenie. I nie rozumiem, dlaczego wciaz takie zachowania sa usprawiedliwiane a winowajca zawsze czyni sie dziecko: bo nie mialo odpowiednich butow, bo osmielilo sie poprosic o pomoc, bo poprosilo nie w tym momencie ... A co maja te przyslowiowe buty do kultury i opiekunczosci? Bo zdaje sie, ze w/w zawod nalezy do zawodow opiekunczych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja