Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na jutro

04.09.12, 14:39
waga 7,6 kg. w tym ponad 5 kg. książek

jestem załamana, syn waży 26,5 kg. jest uczniem klasy IV.

szkoła nie zapewnia szafek czy półek dla starszych dzieci do przechowywania książek.

co kuźwa można zrobić? petycję jakąś napisać??? gdzie??? czy jest jakieś uregulowanie prawne ograniczające "ciężar plecaka" tudzież obligujące szkołę do zapewnienia uczniom miejsc do przechowywania??? ta "nowa" reforma szkolnictwa bokami mi już wychodzisad
    • doti_2 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 04.09.12, 14:58
      cześć, mój znajomy kserował po kawałku podręcznika i młody nosił po kilka stron.

      Ponieważ podręczniki w dzisiejszych czasach są niesprzedawalne i nieprzechodnie rozważyłabym tez opcję rozmontowania podręcznika i spięcia w teczce.
      • inx123 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 04.09.12, 16:06
        mojej (I klasa) 4,7kg przy czym córka waży 19,5kg...jakoś go do sali dotaskała... jutro będzie jeszcze cięższy bo dojdzie angielski....i też nie ma szafek...a zajęcia ma w różnych salach ..na różnych piętrach....masakra....
      • oliwija Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 13:54
        sprobujcie dogadac sie z nauczycielami zeby dziwecici siedzace razem mogly nosic kasizki na zmiane- u nas sie to sprawdzilo
      • 3emu Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 07.09.12, 14:36
        to po prostu woła o pomstę do nieba. w dzisiejszych czasach, w kraju europejskim, w którym z pogardą patrzymy na takie kraje jak Tajlandia zmuszające dzieci do pracy, władze oświatowe zmuszają nasze własne dzieci do fizycznej pracy ponad ich siły każąc im dźwigać ciężkie tornistry. Moja córa codziennie wieczorem płacze z bólu. W tym kraju, w którym kodeks pracy wyznacza pracodawcom limit dźwigania dla kobiet w ciąży (i słusznie) ciężarów powyżej 3 kg, kobietom dorosłym- władze oświatowe biernie i bezkarnie przyglądają się dzieciom, jak noszą ciężary 5, 6, 7 kg. Polska to jest dziki kraj! Piszcie dziewczyny i chłopaki w tej sprawie maile do Rzecznika Praw dziecka, pisząc na forum możemy się jedynie doinformować z aktualnych przepisów, lub tak jak media, instytucje publiczne itp. dalej bić pianę na ten temat. Piszcie tam, gdzie trzeba, to jest nie tylko waszym prawem, ale też i obowiązkiem względem dzieci.
    • canuck_eh Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 04.09.12, 16:20
      Plecak wazyk okolo 3-4 kilo ale to tylko dzisiejszego pierwszego dnia szkoly - ponad 3/4 co ma w plecaku zostaje w klasie.Dzisiaj tez dostanie ksiazki i inne materialy ktore zostaja w szkole no chyba ze ma do skonczenia prace badz zadanie domowe.Plecak kazdego dnia bedzie wazyl w sumie okolo 1 kg, z wyjatkami kiedy przyniesie materialy do wyk. zadania domowego i bedzie musial taszczyc ksiazke.
    • ga_ga_aga Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 04.09.12, 16:46
      WItamy w klubie sad Nie chcę cię jeszcze bardziej denerwować, ale nie ma żadnych uregulowań prawnych w tym temacie, swego czasu rzecznik praw dziecka, napisał do ministra edu, ten sprawę zbadał, dopatrzył się, że coś jest na rzeczy i zalecił, żeby szafki w szkole były a nawet, żeby szkoły prowadziły akcję jakąś typu "lekka teczka" - no i tyle sad

      A w mojej szkole szafki były, ale okazało się, ze dzieci nie mogą zostawiać podręczników w szkole, bo jak odrobią zadanie domowe zadane z tego podręcznika, który został w szkole? Wtedy grono pedagogiczne zaproponowało, że przecież rodzice mogą kupić dwa komplety podręczników - jeden będzie w szkole, drugi w domu i wtedy dziecko by nosiło tylko zeszyty i ćwiczenia. No ale wtedy okazało się, że do książek do języków i jeszcze jakichś tam przedmiotów, gdzie książka też robi za ćwiczenie, bo się w niej cosie tam wypełnia, nie można nie nosić, bo by trzeba wypełniać dwa razy to samo i w tej domowej książce i w szkolnej itp. itd ze skutkiem takim, ze dzieci noszą sad

      Ale praca wre i w 2014 pierwsze e-podręczniki mają szanse trafić do szkół !!!!!!!

      Napisała matka, która intensywnie rehabilitowała dzieci przez całe wakacje z powodu wad postawy, co ją kosztowało mnóstwo kasy i czasu, a wszystko to po to, żeby dzieciarnia teraz radośnie zarzuciła kilka kilosów na plecki i w podskokach ruszyła do szkółki sad
      • 3emu Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 07.09.12, 14:27
        otóz są regulacje prawne. bardzo proszę, ja dzisiaj zamierzam na wywiadówce przedłożyć rodzicom do podpisania pismo skierowane do dyrekcji, do wiadomości kuratorium i rzecznik praw dziecka. moja córa też jest 4-klasistką. podaję podstawę prawną: Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 31 grudnia 2002roku z późn. zm. (Dz. U. 2011 Nr 161, poz. 968) w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach, dokładnie par.2 " Dyrektor zapewnia bezpieczne i higieniczne warunki pobutu w szkole lub placówce, a także bezpieczne i higieniczne warunki uczestnictwa w zajęciach organizowanych przez szkołę lub placówkę poza obiektami należacymi do tych jednostek" ALE PRZEDE WSZYSTKIM! par. 4 a "W pomieszczeniach szkoły lub placówki zapewnia się uczniom możliwość pozostawienia części podręczników i przyborów szkolnych". par. 3.1 "Dyrektor, co najmniej raz w roku, dokonuje kontroli zapewniania bezpiecznych i higienicznych warunków korzystania z obiektów należących do szkoły lub placówki, w tym bezpiecznych i higienicznych warunków nauki, oraz określa kierunki ich poprawy"
        • bj32 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 09.09.12, 13:54
          I to spowoduje, ze plecak będzie lżejszy? Jeśli nauczyciel zada coś do czytania, coś do pisania i ćwiczenia, to dziecko i tak podręczniki, ćwiczenia i zeszyty targa na plecach. I co z tego, ze farby i blok zostawi w szkole - garba i tak dostanie.
    • jagoda2 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 04.09.12, 19:43
      U nas podobnie, IV klasa, plecak ok. 6 kg, córka waży niecałe 26 kg.
      W celu zminimalizowania ciężaru kupiliśmy BARDZO LEKKI plecak na kółkach, w piórniku tylko to, co niezbędne, zeszyty wyłącznie 32-kartkowe w miękkiej oprawie. Śniadanie jest lekkie, ale picie córka niesie w ręce (termos, butelka z wodą). Może z czasem okaże się, że część ćwiczeń może jednak pozostać w domu.
      Dodam, że są to wyłącznie podręczniki do najważniejszych przedmiotów (polski, angielski, niemiecki, matematyka, przyroda i historia); podręczniki do muzyki, plastyki, techniki, informatyki i religii dzieci otrzymują "doraźnie" w szkole.
    • czekoladkamilka13 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 04.09.12, 20:30
      Ha Saszku - suuuper!!!
      Mój starszak ma w 6 klasie na godz.(uwaga))) 7.10, mało tego, na pierwszej godzinie ma basen, a na ostatniej wf.
      Sam plecak ciężki jak jasna cholera, a do tego jeszcze dwa worki na pływanie i gimnastykę.
      Super, normalniesad
      • jakw Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 08.09.12, 10:53
        czekoladkamilka13 napisała:

        > Ha Saszku - suuuper!!!
        > Mój starszak ma w 6 klasie na godz.(uwaga))) 7.10, mało tego, na pierwszej godz
        > inie ma basen, a na ostatniej wf.
        Ech, a kto tam plan układał?
    • marika012 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 04.09.12, 20:43
      U nas to samo. Klasa 4 plecak ciężki jak diabli. Nie ważyłam bo wagi w domu nie mam ale tak na oko spokojnie 7 kilo będzie. W szkole nie zostaje nic, szafek nie ma. Dzieć wazy 30 kilo 148 cm, chudy strasznie!!!
      Do szkoły jakiś kilometr z hakiem. Cóż będę wozić codziennie rano, z odbieraniem gorzej bo 2 razy w tygodniu musi wracać sam sad
      • marika012 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 04.09.12, 20:49
        Aha, u młodego w szkole to w ogóle jakieś wariactwo, do wszystkiego podręczniki, ćwiczeniówki plus zeszyty (po kiego i to i to - nie wiem) nawet zeszyt do plastyki mają.
        Przykładowo : przyroda - podręcznik, ćwiczeniówka, zeszyt, atlas.
        Do informatyki i techniki podręczniki są na 3 lata więc i gabaryt 3 razy większy. Jakby nie można było podzielić tego na 3 książeczki lżejsze trzykrotnie.
      • morekac Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 18:42
        4 klasa jest w sumie najgorsza - bo dzieciaki jeszcze małe, a ciężary noszą takie, jakie przypadają w udziale całkiem rosłym gimnazjalistom.
        U młodszej w podstawówce dzieciaki doczekały się szafek - można było tam wrzucać jakieś ćwiczenia czy książki, z których nic nie było zadane (typu książka do muzyki/plastyki, przez znaczną część lekcji zbędna), inne bzdety, które można było zabrać w dniach mniejszego obciążenia. Ponadto starsi uczniowie zostawiali swoje używane podręczniki - i część przedmiotów była na lekcjach obsługiwana przez te właśnie książki.
        W gimnazjum u starszej była zrzutka na podręczniki do szkoły (rzędu kilkanaście zł) - z przedmiotów, uczonych przez 1 nauczyciela w całej szkole - wystarczyło kupić 15 podręczników (1 na ławkę), a obsłużone były 4 klasy.
    • zielonazielona1 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 08:09
      witajcie! temat jak czytam wraca, a ja pisałam o tym już ponad dwa lata temu jak problem dotyczył mojego starszego dziecka. można poszukać na forum - nie oszukujcie się - temat obchodzi niewielu, a zwłaszcza dyrektorów i nauczycieli. każdy chce by jego przedmiot był ważny, więc książka , zeszyt, ćwiczenia muszą być zawsze( co z tego , że w połowie niewypełnione).
      uregulowania prawne są następujące: jest rozp men dot ;zapewnienia warunków w szkole do przechowywania podręczników, zapewnienia szafek ( nie pamiętam jakie, dzwoniłam w tej sprawie do sanepidu, podali mi) dyrektor powie , oczywiście , żena szafki nie ma pieniędzy , czasem miejsca, ale jak rodzic kupi szafkę , to on miejsce zapewni( u mnie tak właśnie było).
      druga rzecz: waga tornistra nie może przekraczać 10% wagi ciała dziecka ( o to warto zapytać lekarza , czym się podeprzeć w rozmowach w szkole).
      finał jest taki , że jak kupisz dziecku szafkę , to będzie ją miało , ale co się nakombinujesz , że by przyniosło w tym dniu tę książkę , którą trzeba to twoje! ja rozcinałam podręczniki, kserowałam kartki itd . zadyma jak cholera, współczuję. z młodszym dzieckiem za rok znowu zaczynam walkę o lekki tornister, pomimo posiadania szafki>
      • agni71 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 08:33
        W naszej szkole wszystko postawione na głowie. Szkoła dla klas I-III jest w osobnym budynku. W tym roku wygodne meble w szatni (długie ławki z miejscem na buty pod ławką, haczykiem na ubranie i worek i półką na czapkę) zamieniono na wąziutkie metalowe zamykane szafki (takie w stylu amerykańskim). W szatni jest ciasno i niewygodnie (jak ktos siedzi na ławeczce i ma przed soba otwarta szafkę, to juz się nie da przejść), i na pewno będzie gubienie kluczyków, bo to jednak małe dzieci są.
        Za to w klasach IV - VI sa tradycyjne boksy (takie klatki) zamykane przez kogos na klucz, więc dzieci, nawet jakby chciały trzymac w szatni częśc podręczników czy buty na WF, to nie bardzo mogą, bo żeby cos wyjąc najpierw musiałyby szukać kogoś, kto otworzy im boks (boksów jest ileś tam, tyle ile klas). Tym sposobem i u nas plecaki sa pioruńsko ciężkie, nie ważyłam, ale wczoraj to chyba z 8 kg ważył. Córka ma 137 cm wzrostu i chyba nawet nie waży 30 kg.
        Oczywiście zamierzam poruszyc temat szafek na najbliższym zebraniu.
    • agnieszka-i-oskar Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 08:27
      u nas podobnie - IV klasa i wczoraj syna zarzuciło do tył pod tym ciężarem i się przewrócił. Dodatkowo 2 worki bo to klasa sportowa. Miał jeździć do szkoły rowerem ale zrezygnowałam i rano go zawozimy a po szkole czeka na mnie.
      Spodziewałam się ciężkiego plecaka ale mimo wszystko wczoraj byłam załamana.
      A jak wcześniej ktoś napisał szafki w szkole nie wiele pomogą bo uczyć się trzeba i zadania odrabiać, no może chociaz religia i muzyka.
      • jakw Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 08.09.12, 10:56
        To może niech jednak eździ do tej szkoły rowerem ? Tylko niech ma odpowiednie bagażniki na ten plecak.
        • morekac Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 09.09.12, 08:27
          pod warunkiem, że droga do szkoły jest przejezdna i bezpieczna.
    • q_fla Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 08:40
      Też jestem przerażona wagą plecaka. Moja córka poszła właśnie do pierwszej klasy, jest niskorosła i waży 17 kg. Plecak zważyłam dzisiaj rano - 4,8 kg. Kupiłam najlżejszy na rynku - Herlitz MIni. Dzisiaj jest zebranie i zamierzam ten temat poruszyć. Dobrze, że chociaż szkoła zapewniła jej ławkę dostosowaną do wzrostu.
      • yula Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 09:09
        U nas na szczęście pierwsze 3 - klasy większość rzeczy mogą trzymać w klasie, młoda do domu przynosi tylko to z czego ma odrabiać pracę.
        Ale teraz syn ma 4-tą klasę i to porażka, podręczniki są pioruńsko ciężkie. Jedyny plus że mają zajęcia w jednej klasie i z tego co wiem mają chodzić tylko na informatykę, więc syn ma tachać plecak do klasy a potem w zależności od liczby lekcji do świetlicy i do autobusu lub od razu do autobusu.
    • saszanasza Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 09:01
      Teoretyzując... gdyby udowodnić że istnieje prawdopodobieństwo że dziecko nabyło skrzywienia kręgosłupa poprzez noszenie książek których waga przekracza 10% masy jego ciała, na tej przesłance można byłoby wytoczyć proces Państwu Polskiemu o odszkodowanie. Precedensowy zdaje się, ale na tyle "medialny" że na pewno zainteresuje opinię publiczną.

      • eszulczewska Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 09:08
        U nas ten sam problem - tez IV klasa...
        Zaczelam sie zastanawiac, czy zamiana plecaka na taki z kolkami nie bylaby wskazana. Chociaz slyszalam, ze ciaganie plecaka jedna reka tez nie jest najlepsze - moze powodowac boczne skrzywienie.
        Ktos wie cos wiecej? Ma doswiadczenie z plecakiem na kolkach?
        • agni71 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 09:13
          Tez słyszałam,że ciagniete plecaki powoduja boczne skrzywienie kręgosłupa. Do tego dochodzi noszenie po schodach w szkole (u nas np. trzeba zejśc do szatni, pózniej wejśc na korytarz, i ewentualnie jeszcze na piętro, więc tych schodów naprawdę dużo w ciągu dnia). No i ciagnięcie plecaka na kółeczkach po błocie, śniegu, o ile dziecko chadza samo do szkoły. I jeszcze nie da sie chyba założyc na plecy, jakby dziecko chciało do szkoły jechać na rowerze... Dla mnie właściwie taki plecak ma same minusy.
          • saszanasza Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 09:24
            agni71 napisała:

            > Tez słyszałam,że ciagniete plecaki powoduja boczne skrzywienie kręgosłupa. Do t
            > ego dochodzi noszenie po schodach w szkole (u nas np. trzeba zejśc do szatni, p
            > ózniej wejśc na korytarz, i ewentualnie jeszcze na piętro, więc tych schodów na
            > prawdę dużo w ciągu dnia). No i ciagnięcie plecaka na kółeczkach po błocie, śni
            > egu, o ile dziecko chadza samo do szkoły. I jeszcze nie da sie chyba założyc na
            > plecy, jakby dziecko chciało do szkoły jechać na rowerze... Dla mnie właściwie
            > taki plecak ma same minusy.

            zgadzam się w 100%smile

            • saszanasza Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 09:28
              mam niewykorzystanego x-landera którego zamierzam sprzedać...ostatnio wyobraziłam sobie mojego dziecko syna pchającego takowy wózek w którym zamiast bobasa znajduje się 10 kg. plecakbig_grin

              właśnie, a może by jakąś "parasoleczkę" niedużą kupićbig_grin
        • jakw Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 08.09.12, 10:49
          eszulczewska napisała:

          > U nas ten sam problem - tez IV klasa...
          > Zaczelam sie zastanawiac, czy zamiana plecaka na taki z kolkami nie bylaby wska
          > zana. Chociaz slyszalam, ze ciaganie plecaka jedna reka tez nie jest najlepsze
          > - moze powodowac boczne skrzywienie.
          > Ktos wie cos wiecej? Ma doswiadczenie z plecakiem na kolkach?
          Rozważałam kiedyś i zrezygnowałam. Bowiem droga starszej córki do szkoły wyglądała mniej więcej tak: 3 piętra w dół ( i tak trzeba znieść na plecach), potem trochę chodnika (niekoniecznie w zimie w 100% odśnieżonego), ulica (w zimie częste błoto pośniegowe), potem znowu kawałek chodnika, na dokładkę wąskiego (2 osoby mogą mieć problem z minięciem się), potem kilka schodków w dół do szatni, potem 1,5-2,5 piętra w górę i dzień cały latania po schodach w górę i w dół włącznie ze schodzeniem na poziom szatni.
          • morekac Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 09.09.12, 08:26
            Moja młodsza ciągała plecak na kółkach przez rok - 1,5 km ze szkoły do domu (do szkoły była wieziona). Przy czym używana była wyłącznie funkcja jezdna, bo plecach po wożeniu w warunkach zimowo-jesiennych nie nadawał się do noszenia na plecach. Ale jak już się wdrapali na swoje piętro, to najczęściej tam zostawali.
      • makurokurosek Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 10:32
        Prawnicy bez problemu udowodniliby, że
        -dziecię bawiąc się z kolegami dźwiga o wiele cięższe przedmioty, a ciężar w przeciwieństwie do ciężaru plecaka nie jest równomiernie rozłożony
        - dziecię ślęczy nad komputerem lub tv w pozycji daleko odbiegającej od pozycji poprawnej
        - jak skończy oglądać tv/kompa dziecie sporo czasu spędza na graniu na PSP, a przez postawę którą przyjmuje w trakcie tej długotrwałej rozrywki rozwala sobie kręgosłup szyjny.

        Według mnie zdecydowanie mniej szkodliwe dla kręgosłupa jest dźwiganie nawet przez 2 km 7kg plecaka, aniżeli pozycja którą przyjmują dzieciaki w trakcie oglądania tv czy korzystania z kompa. Prawnicy natomiast nie tylko opieraliby się na przypuszczeniu ale oparli by się na badaniach czy większy wpływ na skrzywienie kręgosłupa ma kilkugodzinna nieprawidłowa pozycja siedząco/leżąca czy kilkuminutowe do kilkunastu minut noszenia plecaku z równomiernie rozłożonym ciężarem.
        • jakw Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 08.09.12, 12:28
          makurokurosek napisała:

          > czy kilkumin
          > utowe do kilkunastu minut noszenia plecaku z równomiernie rozłożonym ciężarem.
          A kolejni biegli będą rozważać na co miało wpływ ciągłe zakładanie i zdejmowanie tego ciężkiego plecaka przez 10-cio czy 9-latka (bo tyle lat mają 4-klasiści ,którzy poszli w wieku 6 lat do szkoły).
          Ciężkie plecaki to rzeczywiście największy problem pewnie w IV - V klasie. Potem plecaki wprawdzie nie są lżejsze, ale dzieci trochę większe. Wcześniej zaś dzieci są zwykle przyprowadzane i odprowadzane przez osoby dorosłe, które w razie konieczności mogą coś ponieść. Nie mówiąc już o tym, że część podręcznika do nauczania zintegrowanego + np. książki do angielskiego to jakby trochę ciut mniej niż książki, ćwiczenia i zeszyty do 5 czy 6 przedmiotów.
      • ga_ga_aga Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 11:13
        Myślisz, że na to nie wpadłam? Otóż sąd dostanie opinie biegłych, w których będzie stało że skoliozy mają podłoże idiopatyczne i tyle. Idiopatyczny - fajne słówko! A odszkodowanie w warunkach polskich nawet jakbym wyprocesowała po latach - może na rok rehabilitacji by mi wystarczyło - nie żyjemy w Ameryce.
        • ga_ga_aga Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 11:14
          Sorki, źle się podpięłam - odpowiadam wyżej na pomysł,żeby wywalczyć w sądzie odszkodowanie za skrzywienie kręgosłupa.
      • bj32 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 09.09.12, 14:17
        Pomysł jako taki mi się podoba i spróbuję go jakoś ugryźć. Chociaż tym dzieciakom z garbem odszkodowanie niespecjalnie wpłynie na sylwetkę, ale może uda się jakoś to rozdmuchać i ruszyć. Albo niech te książki drukują w mniejszych kawałkach - i tak się płaci więcej, niż są warte.

        A czy mogłyby mi koleżanki na priv, albo i tutaj, poprzysyłać dane:
        wiek
        największą ilość lekcji
        największą wagę plecaka?


        Zrobiłabym sobie zestawienie i pokazała jakimś specjalistom, może jacyś mądrzy ludzie - a znam ze dwóch - coś wymyślą...
        • saszanasza Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 09.09.12, 14:40
          bj32 napisała:

          > A czy mogłyby mi koleżanki na priv, albo i tutaj, poprzysyłać dane:
          > wiek
          > największą ilość lekcji
          > największą wagę plecaka?

          >
          > Zrobiłabym sobie zestawienie i pokazała jakimś specjalistom, może jacyś mądrzy
          > ludzie - a znam ze dwóch - coś wymyślą...

          wiek moim zdaniem jest nieistotny, a waga dziecka oraz waga plecaka w poszczególnych dniach tygodnia.
          • bj32 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 09.09.12, 15:04
            Wiek może i nie, raczej klasa... Może się przydać do statystyk, że tak powiem, nie mam pojęcia, co mi się może przydać, więc wolę wiedzieć jak najwięcejwink A najbardziej mnie interesują "maksymalne wartości". Robią większe wrażenie.
    • mama303 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 14:09
      Dopóki będa zadawane prace domowe i w ćwiczeniach i z pomoca podręcznika nie rozwiąże sie ten problem. Tak jest ustawiona nasza edukacja, niestety.
    • lizbetka Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 15:30
      a tez jestem załamana. Dzisiaj plecak mojej czwartoklasistki aż zważyłam- wynik: 6,8 kg.
      Córka waży 25 kg, ciężar plecaka nie powinien przekraczać 10% masy ciała dziecka, ale to tylko teoria. Nawet dla mnie ten plecak jest bardzo ciężki.
      Praktyka jest taka że każda lekcja jest w innej klasie, dzieciaki biegają z takim ciężarem po 3 pietrach, w-f w hali, oddalonej o dobre 200m. Nie ma możliwości pozostawienia podręczników i stroju. Każda pani wymaga noszenia całego kompletu podręczników+ ćw. + zeszytów na lekcje.
      • k1234561 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 05.09.12, 17:26
        Córki,dziesiejszy plecak,a miała najmniej lekcji bo tylko 5,ważył 6,3 kg ( V klasa).Jak go sama wzięłam w rękę to było mi ciężko,a ani ja ani córka do malutkich i lichutkich nie należymy.Dodam,że szafki w szkole są.Dzieci trzymają tam materiały plastyczne.Nie ma mowy aby zostawiać tam podręczniki bo musiałabym mieć drugi komplet w domu.Nie stać mnie na to.
        No i w jeden dzień w tygodniu od rana mają basen.Poważnie rozważam opcję,aby w ten właśnie dzień zawieźć córcię na basen z torbą zaw.rzeczy basenowe,a plecak zawieźć do szkoły i zostawić w klasie aby poczekał aż córka wróci z basenu z klasą.Nie wyobrażam sobie aby z tak wielkim ciężarem po basenie,miała drałować jeszcze na piechtę 15 min.do szkoły.
    • makurokurosek chyba sobie jaja robicie 05.09.12, 20:35
      Rozumiem, że wy swoim 10-12 latką znosicie i wnosicie rowery, dziwne bo raczej widzę dzieciaki w tym wieku puszczane samopas i nie widzę, aby ktoś schodził po rower gdy wracają one do domu. Chcecie więc powiedzieć, że wejście na 1 czy 2 piętro z plecakiem 7kg gdzie obciążenie rozkłada się równomiernie jest trudniejsze niż wejście z nieporęcznym 8 -12 kg rowerem? Idąc waszym tokiem myślenia, wasi nastolatkowie nie mogą nawet nosić deskorolki bo jej waga, przekracza 2,5 kg, rozumiem więc że im ją znosicie. Oczywiście żadna z was nie zapisała dzieciaka na judo, bo mimo iż przy rzucie wykorzystuje się siłę przeciwnika to mimo wszystko obciążenie w trakcie rzutu przekracza 2,5 kg . Rozumiem troską o zdrowy kręgosłup ale to lepiej skupcie się na poprawnej postawie w czasie siedzenia, wasze pociechy dłużej siedzą przy kompie aniżeli wnoszą ten ciężki plecak ( rozkład ciężaru równomierny) na 2 piętro. O mój Boże właśnie uświadomiłam sobie, że nie powinnam już dziwgać mojego niemowlaka, bo jego waga przekroczyła 10 % mojej wagi.
      • saszanasza Re: chyba sobie jaja robicie 05.09.12, 21:10
        makurokurosek napisała:
        O mój Boże właśnie uświadomiłam sobie, że
        > nie powinnam już dziwgać mojego niemowlaka, bo jego waga przekroczyła 10 % moj
        > ej wagi.


        Myślę że pogadamy jak Twój niemowlak pójdzie do szkoły, wiesz...punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ty póki co siedzisz w pieluchach, więc siedź tam dalej i nie wypowiadaj się w tematach o których nie masz zielonego pojęcia bo twoja sarkastyczna wypowiedź świadczy jedynie o Twoim ignoranctwie.
        • makurokurosek Re: chyba sobie jaja robicie 05.09.12, 21:24
          Mam również szkolniaka. Nie dość, że nie przeraża mnie ciężar jej plecaka, to nie mam również oporów by wykorzystać ją do pomocy przy dźwiganiu zakupów, do wnoszenia roweru również sama sie pcha, w trakcie zabaw z koleżankami nie raz widziałam jak wszystkie dźwigały kamienie cięższe niż 2,5 kg. Największy wpływ natomiast na jej kręgosłup nie miał ten ciężki tornister, ale zbyt późna wymiana stoliczka dziecięcego na biurko. Młoda jest wysoką dziewczyną i biurko powinna dostać w wieku 4,5 , ale szybko naprawiłam swój błąd kupując biurko a młodą zapisując na balet.
          Rozumiem, że ty pomykasz i znosisz nastolatkowi rower.
          • inx123 Re: chyba sobie jaja robicie 05.09.12, 23:07
            makuro wyobraź sobie, że problem cięzkich plecaków nie dotyczy tylko 11-12 latków ale i młodszych dzieci bo i takie chodzą do szkoły...które wad postawy jeszcze nie mają . Moja córka po pierwszym dniu szkoły ma pamiątkę na ramieniu ...w postaci krwiaka bo plecak ważył więcej niż była w stanie podnieść....Jeżeli w 5 klasie będzie miała krzywy kręgosłup to tak winny temu będzie plecak a nie rower , czy komputer ..bo wyobraź sobie że moja za rowerem nie przepada...więc raczej nie będzie miała ..teraz jak już wyjdzie to jej wnoszę i znoszę...przed kompem siedzi mało bo ma lepsze rzeczy do roboty a Ty jak chcesz odpocząć po karmieniu to daj bobasa swojej starszej która i tak za wielbłąda robi....najlepiej daj jej siaty , rower i małego na raz niech sobie ponosi
            • inx123 Re: chyba sobie jaja robicie 05.09.12, 23:37
              i jeżeli naprawdę uważasz, że DODATKOWE kg są ok bo są ROZŁOŻONE RÓWNOMIERNIE ...to coś z tobą nie tak
              to ma znaczenie przy wadze zalecanej przez GIS...wtedy tak równomierne rozłożenie nie obciąza kręgosłupa.........ale jeżeli dziecko dzwiga ponad swoje siły to to swoje rozłożenie możesz wsadzić w .............................
            • makurokurosek Re: chyba sobie jaja robicie 06.09.12, 00:22
              Ty jak chcesz odpocząć po karmi
              > eniu to daj bobasa swojej starszej która i tak za wielbłąda robi....najlepiej d
              > aj jej siaty , rower i małego na raz niech sobie ponosi

              Jak chcę odpocząć po karmieniu to biorę starszą na wypad na rowery, natomiast młoda wiele by dała za możliwość noszenia małego, zresztą jak większość dzieci w jej wieku.
              Zrzucanie całej winy za wady postawy na ciężkie plecaki jest zwyczajnie głupotą, co innego gdyby dzieciaki z tymi plecakami robiły kilometry ale my mówimy tu przede wszystkim o przejściu z klasy do klasy.
              • inx123 Re: chyba sobie jaja robicie 06.09.12, 08:12
                ale czy to przejście z sali do sali jest jednorazowe?....nie w przypadku mojej I klasistki to są nawet 4 dziennie przez całą szkołę która jest duża do tego z szatni i do szatni...i tak pięć dni w tygodniu..są dzieci, które same te plecaki jeszcze do domu niosą.....przemnozyc to przez dni w miesiącu potem roku to się chyba tych km-trów narobi...a do 5 klasy jeszcze sporo czasu......poza tym moje dziecko nie dzwiga...siedzi prosto .....bo akurat ja dbam o jej postawę...więc jeszcze raz ci powtarzam że kiedy w 5 kl sie okarze że dziecko ma wadę postawy to to będzie wyłącznie wina nadmiernych kg mów ...
                • makurokurosek Re: chyba sobie jaja robicie 06.09.12, 09:15
                  > ale czy to przejście z sali do sali jest jednorazowe?....nie w przypadku mojej
                  > I klasistki to są nawet 4 dziennie przez całą szkołę która jest duża do tego z
                  > szatni i do szatni...i tak pięć dni w tygodniu

                  Nawet jeżeli to jest przechodzenie 5 razy dziennie i każde przejście zajmuje 5 minut ( co jest bardzo mało prawdopodobne, wręcz niemożliwe gdyż część przerw jest pięciominutowa ) to i tak dziecko narażone jest na jednorazowe obciążenie kręgosłupa przez pięć minut co czterdzieści pięć minut. Dla porównania zła pozycja przyjmowana przy telewizorze jednorazowo obciąża kręgosłup przez minimum 10-15 minut do 1,5h w zależności ile czasu dziecko spędza w ten sposób.
                  Może zrób sobie test , choć z plecakiem 10 kg przez pięć minut, a za jakiś czas usiądź z jedną nogą pod pupą przez 1,5h i porównaj kiedy bardziej odczuwałaś ból pleców.


                  "tak pięć dni w tygodniu..są dzieci, które same te plecak
                  > i jeszcze do domu niosą.....przemnozyc to przez dni w miesiącu potem roku to si
                  > ę chyba tych km-trów narobi.."

                  Przemnóż te godziny spędzone przed tv czy kompem
                  • inx123 Re: chyba sobie jaja robicie 06.09.12, 10:32
                    widac dla ciebie wszystkie dzieci jednakowe wszystkiem mają rowery , oglądają non stop tv, po nocach nie śpią tylko siedzą z nogą pod tyłkiem przed kompem a wyrodni starzy zaganiają je do dźwigania cięzkich zakupów....otóż nie wbij sobie to do głowy (a jeżeli już moja ,,siedzi przed tv,, to leży na plecach z poduszką pod głową...pewnie zaraz napiszesz że podczas leżenia tez kręgosłup obciąza)
                    • inx123 Re: chyba sobie jaja robicie 06.09.12, 10:47
                      >Może zrób sobie test , choć z plecakiem 10 kg przez pięć minut, a za jakiś czas usiądź z jedną >nogą pod pupą przez 1,5h i porównaj kiedy bardziej odczuwałaś ból pleców.

                      i jeszcze jedno... odczuwam ból kręgosłupa w zasadzie codziennie od 7 lat często jestem na lekach bo inaczej nie moge funkcjonować...dlatego jestem uczulona w tym temacie i wierz mi ze robię wszystko żeby mojej to nie spotkało.....ale niestety ciężkiego plecaka dalej jak pod szatnię jej nie zaniosę
                      • my-alena Re: chyba sobie jaja robicie 12.09.12, 22:13
                        Proponuję kupić sobie rower big_grin i zapisać się na fittnes. Po miesiącu regularnego jeżdżenia na rowerze i ćwiczeń bóle pleców miną jak ręką odjął.
                    • makurokurosek Re: chyba sobie jaja robicie 06.09.12, 10:53
                      ,,siedzi przed tv,, to leży na plecach z podus
                      > zką pod głową...pewnie zaraz napiszesz że podczas leżenia tez kręgosłup obciąza
                      > )

                      Taka pozycja wpływa na powstanie dyskopatii kręgów szyjnych
                      • inx123 Re: chyba sobie jaja robicie 06.09.12, 11:01
                        big_grin

                        no pewnie tak skoro tak piszeszbig_grin

                        proponuje więc spać na płasko...ty i twoje dzieci pewnie śpicie bez poduszek
                        ja jednak dziecku poduszki nie zabiorę bo to nie puchowe monstrum tylko coś w rodzaju poduszki ortopedycznej......poza tym jakoś się nie słyszy żeby dzieciaki miały dyskopatię natomiast krzywe kręgosłupy od cięzkich plecaków już tak.......

                • przeciwcialo Re: chyba sobie jaja robicie 06.09.12, 15:29
                  Za ciebie mama nosiła plecak czy nosiłaś go sama? Ksiązki tez były w uzyciu i to nie w częściach jak teraz a w jednej cegłówce na rok.
                  • inx123 Re: chyba sobie jaja robicie 06.09.12, 17:17
                    nosiła wyobraź sobie ...prowadziła mnie rano do ,,półinternatu,, który był na parterze zaraz przy szatni wstawiała plecak na półkę....a kiedy zaczynały się lekcje moim zadaniem było przejść z nim z jednych drzwi do drugich obok i siąść w ławce więc raptem miałam tornister na plecach przez 10 sekund...po czym po mnie przychodziła pod klasę i go zabierała nie musiałam z nim latac po całej szkole i nie zmieniałam klas co lekcję.....to dotyczy okresu 1-3...później nosiłam sama i zaczeły się problemy które w wieku dorosłym się pogłębiły niestety. Dlatego robię wszystko żeby moje dziecię które i tak jest po przejściach nie nabawiło się kolejnego problemu...i gdyby było mozna nosiłabym jej ten plecak przez cały dzień ...poniewaz nie mogę a w szkole nie ma szafek to się wkurzam że taki ciężki
                  • jakw Re: chyba sobie jaja robicie 08.09.12, 11:13
                    przeciwcialo napisała:

                    > Ksiązki tez były w uzyciu i to nie w częściach jak teraz a w jednej cegłówce na rok.
                    Jakoś nie zauważyłam nadmiaru częśći w podręcznikach powyżej IV klasy. Gorzej - z niektórych przedmiotów (informatyka,muzyka,plastyka) bywają książki na całe 3 lata w 1 kawałku. Na dokładkę, jak pamiętam, to nosiło się książkę, do niektórych przedmiotów (typu matematyka, fizyka, chemia) zbiorek zadań i zeszyt. Atlasy do geografii były na wyposażeniu szkoły - teraz jeszcze się z tym nie spotkałam. Teraz zwykle trzeba nosić tzw. zeszyty ćwiczeń praktycznie do wszystkiego, z plastyką, techniką czy edukacją dla bezpieczeństwa włącznie. Co wcale nie zwalnia od noszenia zeszytu czy farb na plastykę...
              • q_fla Re: chyba sobie jaja robicie 06.09.12, 08:53
                ale my mówimy tu
                > przede wszystkim o przejściu z klasy do klasy.

                Gie prawda. Moja corka ma do szkoły 500m w jedną stronę. W obie strony daje nam 1 km do przejścia. Ma też dzisiaj 4 lekcje: wf, religię, ew i j. angielski - każda lekcja w innej sali, na innym pietrze, szkoła jest duża, korytarz długi. Jej plecak ważył dzisiaj rano 5kg, córka ma 107cm wzrostu i waży 17kg.
              • robitussin Re: chyba sobie jaja robicie 24.09.12, 20:48
                > , co innego gdyby dzieciaki z tymi plecakami robiły kilometry ale my mówimy tu
                > przede wszystkim o przejściu z klasy do klasy.

                Ależ robią kilometry! Nie każdy mieszka 5 metrów od szkoły.
                Niektórzy mają do pokonania znacznie więcej i nie zawsze środkiem lokomocji.
      • solejrolia Re: chyba sobie jaja robicie 05.09.12, 21:16
        rower mojej 10latki stoi w garażu, wsiada na niego i wyjeżdża na rowerze z garażu, niczego nie musi taszczyć.

        tak straszne z nas jajcary...
        mamy z tego ubaw po pachy...
        wydawnictwa zarabiają na nas, rodzicach, i drukują jak wściekli coraz to nowsze wydania książek, ćwiczeń, atlasów etc. a ty płać, ale to pomińmy.
        wmawiają nam (MEN, nauczycielom, rodzicom, dzieciom, no wszystkim po prostu), że jest to wszystko niezbędne, bo bez tego wszystkiego edukacja nie może odbyć się. do jednego przedmiotu, dajmy na to przyroda klasa IV są 4pozycje, plus zeszyt, i dziecko musi mieć to wszystko na lekcji.
        a lekcji w ciągu dnia jest 6 i na każdą z tych lekcji trzeba mieć komplet przewidziany przez pedagoga (czyli najczęściej podręcznik+ćwiczenie+zeszyt), także na muzykę, plastykę, religię, technikę, informatykę, NIE MA WYJĄTKÓW.
        do tego strój na wf, albo strój na basen, plus 2-gie śniadanie i jakieś picie, plus obuwie na zmianę. a piórnik jeszcze, i przybory- wedle potrzeb.
        a ponieważ nie ma szafek, a jeszcze szatniarka wygoniła i nie wolno było zostawić w boksie butów, no to co dzień trzeba od nowa taszczyć to wszystko. i co dzień. i co dzień....
        no faktycznie, robimy sobie jaja....

        To, że dźwigasz swojego niemowlaka, to tylko Twój wybór?
        a my wyboru nie mamy, i nie ma w tym wszystkim ani logiki, ani zdrowego rozsądku.
        Nikt nie pomyślał, że to nie są dorodne baby, czy rosłe chłopy, tylko dzieci, które dopiero rosną i rozwijają się. Że po marszu do szkoły 2km dzieciak będzie zmęczony, a na przerwie między lekcjami zamiast odetchnąć , wyjść na zewnątrz przewietrzyć się, to dźwiga swój pakunek i maszeruje z klasy do klasy.

        faktycznie jajauncertain
        • makurokurosek Re: chyba sobie jaja robicie 05.09.12, 21:30
          > rower mojej 10latki stoi w garażu, wsiada na niego i wyjeżdża na rowerze z gara
          > żu, niczego nie musi taszczyć.

          Rozumiem, że blokowiska zamieszkiwane są przez samych starych ludzi.


          "> To, że dźwigasz swojego niemowlaka, to tylko Twój wybór? "

          Nie koniecznie mój wybór, bo niezależnie czy mi się podoba czy nie dziecku po jedzeniu musi sie odbić, chcąc nie chcąc muszę je wziąć na ramię ( jedno, rozkład ciężaru jest więc nierównomierny) .
          Nie wspomnę już o tym jak wielu 11- 12 latków pomaga rodzicom przy opiece nad młodszym rodzeństwem, jakoś wówczas rodzice nie mają oporów by ten nastolatek dźwigał 6-10 kg , jakoś wówczas nie martwi się o jego kręgosłup. Dodam jeszcze, że w przypadku wielu 11-12 latków nawet gdy rodzice nie proszą o pomoc nie ma często wręcz możliwości wyegzekwowania nie noszenia/ podnoszenia malucha przez starszaka.
          • maksimum Re: chyba sobie jaja robicie 09.09.12, 05:10
            makurokurosek napisała:

            > Rozumiem, że blokowiska zamieszkiwane są przez samych starych ludzi.

            Za kare mieszkaja tam tez przejsciowo mlode malzenstwa z dziecmi.

            > "> To, że dźwigasz swojego niemowlaka, to tylko Twój wybór? "
            >
            > Nie koniecznie mój wybór, bo niezależnie czy mi się podoba czy nie dziecku po j
            > edzeniu musi sie odbić, chcąc nie chcąc muszę je wziąć na ramię

            Gdybys jak kazdy normalny czlowiek karmila mlekiem sojowym to nie musialoby sie jej odbijac i ramie by nie bolalo.

            > ( jedno, rozkład ciężaru jest więc nierównomierny) .

            Przy karmieniu mlekiem sojowym rozklad ciezaru jest rownomierny.Sprawdzalem.

            > Nie wspomnę już o tym jak wielu 11- 12 latków pomaga rodzicom przy opiece nad m
            > łodszym rodzeństwem, jakoś wówczas rodzice nie mają oporów by ten nastolatek dź
            > wigał 6-10 kg , jakoś wówczas nie martwi się o jego kręgosłup. Dodam jeszcze, ż
            > e w przypadku wielu 11-12 latków nawet gdy rodzice nie proszą o pomoc nie ma c
            > zęsto wręcz możliwości wyegzekwowania nie noszenia/ podnoszenia malucha przez s
            > tarszaka.
            --------
            Za to trzeba wprowadzic w domu surowe i uciazliwe kary cielesne by dziecko nie dzwigalo szczegolnie ze rozklad ciezaru jest nierownomierny.

            Ja nie pozwalalem 4 letniemu synowi dzwigac 1,5 rocznej corki mimo ze oboje wazyli niemal tyle samo.
        • makurokurosek Re: chyba sobie jaja robicie 05.09.12, 21:32
          Jeszcze jedno w przeciwieństwie do was nie jestem hipokrytką która z jednej strony robi larum o noszenie przez kilka minut równomiernie rozłożonych 7kg, a jednocześnie nie widząca problemu w znoszeniu 12 kg roweru.
          • saszanasza Re: chyba sobie jaja robicie 05.09.12, 21:40
            makurokurosek napisała:

            > Jeszcze jedno w przeciwieństwie do was nie jestem hipokrytką która z jednej str
            > ony robi larum o noszenie przez kilka minut równomiernie rozłożonych 7kg, a jed
            > nocześnie nie widząca problemu w znoszeniu 12 kg roweru.

            a gdzie wyczytałaś takie stwierdzenie, bo zdaje się żadna z osób tu piszących takiego nie użyła....jest wiele czynników wpływających na wady postawy, to fakt....ale o ile na pewne czynniki możemy mieć wpływ i sami o nich decydujemy (dać dziecku rower do wniesienia, czy nie dać, dać dziecku zakupy do dźwigania czy nie), tak w kwestii "szkolnych plecaków i ich wagi" nikt ani nam ani naszym dzieciom wyboru nie dał . jeśli nie zrozumiałaś sensu wpisów znaczy że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, bo właśnie to stanowi ich sedno.
            • makurokurosek Re: chyba sobie jaja robicie 05.09.12, 21:44
              Rozumiem więc, ze burzycie się tylko na to na co wpływu nie macie. Ciekawa jestem jak u was z egzekwowaniem prawidłowej postawy u dzieciaków w trakcie oglądania tv czy korzystania z kompa, nie mówiąc już o PSP.
              Czy to nie pieniactwo robić szum wobec rzeczy na które wpływu nie mamy i jednocześnie zlewać te na które wpływ mamy?
              • saszanasza Re: chyba sobie jaja robicie 05.09.12, 22:17
                makurokurosek napisała:


                > Czy to nie pieniactwo robić szum wobec rzeczy na które wpływu nie mamy i jednoc
                > ześnie zlewać te na które wpływ mamy?

                A czy Ty mas wpływ na nasz światopogląd i treści tu publikowane? Jeśli nie to przestań się proszę pienić i idź do wątku w którym Twoje wypowiedzi będą coś znaczyły, bo tu nie znaczą i nie wnoszą zupełnie nicbig_grin
                • makurokurosek Re: chyba sobie jaja robicie 05.09.12, 22:27
                  Jednym słowem, znalazłyście sobie wytłumaczenie i kozła ofiarnego za wady postawy waszych dzieci wywołane przede wszystkim nieprawidłową pozycją ciała przyjmowaną w trakcie oglądania tv/kompa.
                  Jak to zawsze bywa wśród pieniactwa, na pokazanie pewnej nieprawidłowości, braku logiki i spójności w działaniu jedynym argumentem jest pozbycie się przeciwnika pokazując mu drzwi.
          • solejrolia Re: chyba sobie jaja robicie 05.09.12, 21:41
            tak, straszne z nas hipokrytki, w dodatku jajcary
          • q_fla Re: Propozycja 05.09.12, 23:05
            Weź tego swojego starszaka wyślij codziennie na dwukilometrowy spacer z niemowlakiem, koniecznie bez wózka. Przejdzie się, odpocznie, dotleni, nie nabawi otyłości etc.
            Wtedy pogadamy. tongue_out
          • morekac Re: chyba sobie jaja robicie 06.09.12, 05:47
            Ale często jest to trochę więcej niż kilka minut - np. 20-30 minut.
          • agni71 Re: makurokurosek 06.09.12, 10:20
            makurokurosek, w jednym masz rację, do wad postawy przyczyniają sie równiez inne czynniki niz tylko dzwiganie ciężkiego plecaka do i w szkole.

            Dlatego, tym bardziej ważne jest by te czynniki ograniczyć do minimum.

            Cała reszta , niestety, nie do końca z sensem.

            > Jeszcze jedno w przeciwieństwie do was nie jestem hipokrytką która z jednej str
            > ony robi larum o noszenie przez kilka minut równomiernie rozłożonych 7kg, a jed
            > nocześnie nie widząca problemu w znoszeniu 12 kg roweru.

            Co do równomiernie rozlożonych kilogramów - watpię, żeby dzieci przechodząc z klasy do klasy zakładały plecaki na oba ramiona, pewnie raczej przewieszaja przez jedno ramię, dodatkowo wykrzywiając kregosłup.

            Co do oburzenia wagą plecaków, a noszeniem innych ciężarów.
            Ja, tak jak wielu rodziców, nie pozwalam dzieciom na noszenie ciężarów.

            Mieszkamy w domu jednorodzinnym, rowery stoją pod wiatą, nigdzie ich nie trzeba nosić. A gdyby była taka potrzeba, nosiłabym ja lub mąz, bo uważam, że dziecko 11-12 letnie nie jest od tego.
            Nie pozwalam tez na noszenie młodszego rodzeństwa, potrzymac malucha mogły na siedząco. Nie wymagam i nie oczekuję od dzieci noszenia ciężkich zakupów, ja nosiłam i kregosłup mam pokrzywiony + zwyrodnienia stawów. Swoim dzieciom chcę tego oszczędzić (dodam, ze ja tez staram się nie dżwigać - dlatego zakupy robimy samochodem lub rowerem).
            • makurokurosek Re: makurokurosek 06.09.12, 10:38
              > makurokurosek, w jednym masz rację, do wad postawy przyczyniają sie równiez inn
              > e czynniki niz tylko dzwiganie ciężkiego plecaka do i w szkole.
              >

              Dlatego uważam, że najpierw należy skupić się na tym co możemy zmienić, czyli egzagerowanie prawidłowej postawy w trakcie oglądania tv/kompa, dostosowaniu wysokości krzesła do rozmiarów dziecka, dostosowaniu wysokości monitora, ograniczeniu dostępu do laptopa który odpowiada za dyskopatię kręgów szyjnych.
              Jak już wyeliminujemy te czynniki należy zabrać się za kolejne.
              Pięcio i sześciolatki nie dźwigają ciężkich tornistrów, a w przedszkolach zajęcia korekcyjne są jednymi z najbardziej obleganych. Na co więc zrzucicie winę za wady postawy pięciolatków, na za ciężkie lalki i miśki?

              "> Co do równomiernie rozlożonych kilogramów - watpię, żeby dzieci przechodząc z k
              > lasy do klasy zakładały plecaki na oba ramiona, pewnie raczej przewieszaja prze
              > z jedno ramię, dodatkowo wykrzywiając kregosłup"

              przepraszam cię i za to odpowiada ministerstwo, szkoła czy może złe nawyki. Niezależnie czy plecak miałby 2 kg czy 10 w przypadku gdy nie jest zakładany na obydwa ramiona tak czy inaczej w dłuższym okresie czasowym prowadzi do problemów z kręgosłupem.

              "> Co do oburzenia wagą plecaków, a noszeniem innych ciężarów.
              > Ja, tak jak wielu rodziców, nie pozwalam dzieciom na noszenie ciężarów. "

              Nie pochwalam ciężkich plecaków, ale nie demonizuję ich, nie zrzucam na nie całej winy za wadę postawy, nie wybielam siebie ani dziecka za złe nawyki.
              • morekac Re: makurokurosek 06.09.12, 12:08
                Ale w szkole można też wywalczyć kilka rzeczy po to, aby te plecaki były jednak lżejsze.
                Kilka pomysłów sprawdzonych w praktyce - podrzuciłam wyżej.
    • 3emu Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 09:58
      bardzo proszę, ja dzisiaj zamierzam na wywiadówce przedłożyć rodzicom do podpisania pismo skierowane do dyrekcji, do wiadomości kuratorium i rzecznik praw dziecka. moja córa też jest 4-klasistką. podaję podstawę prawną: Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 31 grudnia 2002roku z późn. zm. (Dz. U. 2011 Nr 161, poz. 968) w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach, dokładnie par.2 " Dyrektor zapewnia bezpieczne i higieniczne warunki pobutu w szkole lub placówce, a także bezpieczne i higieniczne warunki uczestnictwa w zajęciach organizowanych przez szkołę lub placówkę poza obiektami należacymi do tych jednostek" PRZEDE WSZYSTKIM! par. 4 a "W pomieszczeniach szkoły lub placówki zapewnia się uczniom możliwość pozostawienia części podręczników i przyborów szkolnych". par. 3.1 "Dyrektor, co najmniej raz w roku, dokonuje kontroli zapewniania bezpiecznych i higienicznych warunków korzystania z obiektów należących do szkoły lub placówki, w tym bezpiecznych i higienicznych warunków nauki, oraz określa kierunki ich poprawy"
      • solejrolia Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 10:32
        o jak dobrze, że podałaś to rozporządzenie, ja nie jestem tak biegła, i nawet nie wiedziałam, gdzie szukać podstawy prawnej.
        również nie zamierzam tego tak zostawić.
        na początek chciałabym jakoś delikatnie to załatwić ze szkołą, żeby córce nie zaszkodzić, że przez mamę ona ma łatkę,czy coś w tym stylu. zwłaszcza że dyr, i z-ca dyr to nauczyciele przedmiotowi córki...
        • 3emu Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 11:57
          cieszę sie, że pomogłam. Mam nadzieję, że uda nam się coś wywalczyć. Oczywiscie podawaj dalej tą informację dla dobra dzieciaczków. pozdrawiam!
    • minkapinka Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 12:23
      Córka w IV klasie, wczoraj wazyła swoj plecak - 5kg z z cięzkimi butami na wf, i niezjedzonym sniadaniem. Moze plecaki macie cięzkie? Nasz wazy 0,7 kg. Szafki w szkole są, ale i tak nic nie zostawiamy, bo ksiązki są codziennie potrzebne do odrobienia pracy domowej.
      • solejrolia Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 12:44
        Minkapinka, a ile lekcji miała córka? Bo to też ma znaczenie.

        Bo dziś moja ma nieco lżejszy plecak, ale tylko dlatego, że ma 2 takie same lekcje pod rząd.
        Za to wczoraj to była masakra, bo lekcji 6, a na każdą trzeba przynieść komplet książka+ćwiczenie+zeszyt (przyroda oczywiście z atlasem).


        Żeby chociaż te muzyki, plastyki, techniki, czy religię odpuścili- nie- na każdą z tych lekcji trzeba mieć wszystkouncertain
        • minkapinka Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 21:09
          Lekcji miała 6, w tym jeden przedmiot 2h.
      • agni71 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 15:35
        minkapinka napisała:

        Szaf
        > ki w szkole są, ale i tak nic nie zostawiamy, bo ksiązki są codziennie potrzebn
        > e do odrobienia pracy domowej.
        >
        A mnie sie wydaje, że po przyniesieniu książek do szkoły, możnaby je wsadzic do szafki, i wyjmowac potrzebne przed każdą lekcją, równiez buty i strój na WF, żeby tego wszystkiego nie nosic cały dzień po szkole.
        • minkapinka Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 21:14
          Nie wyobrażam sobie tego, dzieci musiałyby co godzinę biegać do szatni. Te szafki w szatni nie są za bardzo przystosowane do trzymania ksiązek - jedna połka wysoko na górze i nizej wielka dziura z wieszakiem.
        • solejrolia Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 21:15
          > >
          > A mnie sie wydaje, że po przyniesieniu książek do szkoły, możnaby je wsadzic do
          > szafki, i wyjmowac potrzebne przed każdą lekcją, równiez buty i strój na WF, ż
          > eby tego wszystkiego nie nosic cały dzień po szkole.

          u nas tak było w klasie I-III
          a teraz szafek nie mają i mieć nie będą, bo każdą lekcję mają w innej sali.
        • jagoda2 Re: u nas tak właśnie jest 07.09.12, 22:40
          że dziecko zabiera z szafki tylko te książki i ten zeszyt, które są potrzebne na daną lekcję. Niczym w amerykańskiej szkole wink. Nie chodzi/jeździ z plecakiem od klasy do klasy. Do do domu zabiera tylko te książki, z których jest coś zadane. Tym sposobem plecak waży mniej. Córka sama wpadła na ten pomysł po 3-cim dniu nauki w IV klasie.
    • nika_j Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 12:42
      Jeśli nie masz zamiaru sprzedać podręczników po roku, to radzę powyrywać kartki i nosić luźno te kolejne - u nas w przypadku starszego tak zrobilismy, bo mimo ze młodsze jest młodsze tylko dwa lata, to podręczniki z powodu "reformy" nie nadawały się do ponownego użycia, a tylko do wyrzucenia, więc po co targac cały? Zwłaszcza, że dziennie jest ich 5-7?
      • jarkotowa1 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 13.09.12, 15:46
        Ja zrobiłam dokładnie to samo, ponieważ podręczniki starszego nie przydadzą się młodszemu. "Rozmontowałam" podręczniki, podzieliłam wg rozdziałów/działów. Program realizują po kolei, nie skaczą z str 14 na 90. Strony nosi wpięte do segregatora. Dzięki temu WSZYSTKIE podręczniki są w jednym miejscu rozdzielone przekładkami, więc nie ma opcji, że czegoś zapomni. Segregator jest cienki i leciutki. I tym samym wszystkie podręczniki noszone do szkoły mają 1cm. W czwartki syn ma tak ułożony plan, że ma wszystkie kluczowe przedmioty (mat, pol, hist, przyr, ang) a to się wiąże z noszeniem 3szt materiałów do każdego przedmiotu. W te dni ma dosyć ciężki plecak. Jakby do tego jeszcze dołożył 5 podręczników.....Młodszy za rok będzie w 4 kl.....i też będzie nosił "rozdarte" podręczniki. Może uda mi się jeszcze przeforsować skoroszyt czy segregator z kartkami zamiast osobnych zeszytów. Nie ma co liczyć na szkoły/wydawnictwa/władze. Trzeba samemu sobie radzić we własny zakresie.
    • ataner37 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 13:31
      Plecaki są faktycznie bardzo ciężkie.
      Tylko co zmienią szafki? Podręcznik trzeba zabrać do domu, żeby nauczyć się lekcji, w ćwiczeniach trzeba odrobić pracę domową.
      Jedynym rozwiązaniem są e-podręczniki.

      Pzdr.
      • morekac Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 14:12
        Trzeba wpływać na dyrekcję w sprawie książek w szkole. Podejrzewam, że problem jest głównie mentalny.
        • jarkotowa1 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 15:08
          Ja ostatnio wymyśliłam, że wydawnictwa mogłyby drukować książki z perforacją i dziurkami, właśnie po to, aby dzieci mogły wyrywać kartki na bieżąco. Wtedy nauczyciel mówi, "przynieście jutro 6 rozdział". A dziurki po to, żeby w domu wpiąć to do segregatora. Bo jeżeli nauczyciel będzie chciał wrócić do jakiegoś zagadnienia to znów powie "przynieście jeszcze raz 6 rozdział". To samo z ćwiczeniami (jeżeli już muszą być). Dzieciak wypełnia ćwiczenia i daną stronę przynosi do szkoły. Nauczyciel sprawdzi, oceni, odda, dzieciak wpina w domu do segregatora. Zresztą po co te ćwiczenia? Zeszyt nie wystarczy? Albo możnaby podzielić podręczniki dla starszych uczniów tak jak w boxach dla maluchów - jeden podręcznik na semestr, jedne ćwiczenia na miesiąc/dwa/kwartał. Wtedy jest lżej.
          U nas w szkole nauczyciele proszą uczniów aby nosili podręczniki na zmianę, niektóre zostają w klasie nauczyciela przedmiotowego, czasem nauczyciele mają stare podręczniki (o ile w danym roku się nic nie zmieniło) i dzieciaki z nich korzystają na lekcji. Matematyka GWO jest dobrze pomyślana - jest jeden podręcznik, ale ćwiczenia dzielone tematycznie (3 zeszyty). Dzieciak dzięki temu nie nosi jednego zeszytu ćwiczeń cały rok.
          Dodam, że mój syn (kl6) nosi dużo, ciężko, sam wnosi rower, nosi z rodzicami zakupy, pomaga przy bagażach podczas wyjazdów......jest niższy o głowę od rówieśników, ale jest silny i wytrzymały bo intensywnie uprawiał sport (teraz przestał). Sam jego sprzęt sportowy, który miał na sobie ważył kilka kg a musiał jeszcze w nim ostro zasuwać przez godzinę.
          • marika012 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 18:25
            Świetny pomysł z tymi dziurkowanymi podręcznikami.
            Mnie korci żeby dziecku książki porozkładać na kilka części tym bardziej, że dziś sam z siebie powiedział że bolą go ramiona od plecaka sad Dzieć do szkoły odwieziony i przywieziony do domu. Tachał tylko plecak z auta do szatni i potem na piętro i znów na parter i na boisko bo był w-f i tak kilka razy dziennie.
            Tylko się zastanawiam co na to nauczyciele. Nie oburzą się za takie karygodne traktowanie książek. Za moich szkolnych czasów wpajano mi szacunek dla książek i teraz mam obawy.
            Napiszcie co myślicie o odchudzaniu podręczników, idzie weekend to bym się za to zabrała.
            • inx123 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 19:21
              ja mam w planach rozdzielić ćwiczenia...(ksiązki zostawię całe)...o ile czegoś sensownego nie ustalimy na najbliższym zebraniu
              • anyx27 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 19:34
                A moja młoda dokłada sobie sama codziennie do tornistra 3 kg w postaci lalek, gazet, zabawek, niepotrzebnych przyborów itd. I co zrobić? Nie da się przetłumaczyć...
                • mama303 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 07.09.12, 21:13
                  anyx27 napisała:

                  > A moja młoda dokłada sobie sama codziennie do tornistra 3 kg w postaci lalek, g
                  > azet, zabawek, niepotrzebnych przyborów itd. I co zrobić? Nie da się przetłumac
                  > zyć...

                  Moja taszczyła kiedyś encyklopedię zwierząt smile sama z siebie. Nawet nie wiedziałam
            • olena.s Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 06.09.12, 22:43
              Mi też się pomysł podoba, choc teoretycznie, bo w szkole dziaciaka podręczników nie ma w ogóle.

              Natomiast u nas jest jeden patent, który też może warto omówić ze szkołą: zamiast fyfnastu zeszytów dzieci maja dwa skoroszyty z przegródkami, a w nich ma się pomieścić całoroczna praca.
              Skoroszyty nie muszą być ciężkie, biurowe, są też takie z okładkami ze sztywnego, ale cienkiego plastiku. Ważą chyba nieco mniej niż stos zeszytów i trudniej zapomnieć spakować je do szkoły.
              • solejrolia Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 07.09.12, 09:22
                też myślałam o takim skoroszycie, ale chyba to nie przejdzie, bo nauczyciele chcą mieć zeszyty. trzeba by z każdym ustalić z osobna. no i w dodatku to wciąż małe dzieci- moja IV klasa, kartki do skoroszytu od dodatkowego angielskiego w zeszłym roku wyglądały koszmarnie. nauczyciele nadal oceniają prace również pod kątem estetyki.
                miałam jeden skoroszyt do wszystkiego (z kartkami w różnych kolorach,żeby szybciej i łatwiej odróżniać przedmioty) ale dopiero na studiach. wówczas nikt nie wymagał ode mnie zeszytu, sporządzania notatek, czy odrabiania pisemnie prac domowych i nie oceniał pod kątem estetycznym.gdy piszemy o naszych dzieciach, to jednak chyba troszkę za wcześnie na takie rozwiązanie.
                • jarkotowa1 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 07.09.12, 10:44
                  Skoroszyty to niezły pomysł. Tym bardziej, że nauczyciele czasem marudzą, że muszą dźwigać ciężkie zeszyty do domu, żeby sprawdzić np wypracowania. A tak to zbiorą od uczniów po kartce i tyle. Chyba zarzucę temat na zebraniu.
                  • olena.s Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 07.09.12, 14:11
                    Zarzuć, tylko najpierw sprawdź, czy są dostępne wystarczająco lekkie: u mnie był taki jeden rodzaj na dwanaście ciężkich i grubych, biurowych. No i warto tez wiedzieć, ile kosztują - na pewno zeszyty już od dawna kupione.
                • olena.s Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 07.09.12, 14:09
                  Ja w ogóle myślę, że to należałoby załatwic ze szkołą jako organizmem - i że macie dobre argumenty. Pogadjcie może i z komitetem rodzicielskim i z dyrekcją.
                  Faktycznie, u nas się pracy domowej nie robi w zeszytach i w ogóle jej prawie nie ma, ale przecież ze skoroszytu mozna wyjąć stosowną stronę i zostawić nauczycielowi? A co do estetyki, to może warto by spróbować ustalić, że czymś innym jest czysto napisana praca, a czymś innym uszmyrgolone rogi zeszytu?
      • mama303 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 07.09.12, 21:09
        ataner37 napisała:

        > Plecaki są faktycznie bardzo ciężkie.
        > Tylko co zmienią szafki? Podręcznik trzeba zabrać do domu, żeby nauczyć się lek
        > cji, w ćwiczeniach trzeba odrobić pracę domową.
        Dokładnie tak, taki mamy system nauczania.
        Nie rozumiem po kiego grzyba potrzebny jest podręczni, zeszyt ćwiczeń i jeszcze do każdego przedmiotu zeszyt. Tragedia jakaś, do tego cześć pracy domowej w podreczniku, czesc w zeszycie ćwiczeń a czesc w zeszycie.....Jak to wszystko ogarnąć?
    • 3emu Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 07.09.12, 11:19
      Żyjemy w kraju europejskim, w którym z dezaprobatą patrzy się na wykorzystywanie dzieci z krajów takich jak Tajlandia do cieżkiej pracy, tymczasem polscy uczniowie zmuszani są do codziennej ciężkiej fizycznej pracy często ponad ich siły. Jesteśmy krajem, w którym przepisy BHP zabraniają kobietom w ciąży dźwigać przedmioty o wadze powyżej 3 kg. Zauważmy, że jest to przepis jaknajbardziej słuszny, dotyczący osób dorosłych. Jak skonfrontować jednak ten przepis z koniecznością codziennego dźwigania przez dziecko tornistra o wadze 5, 6, a nawet 7 kg? Gdzie w tej całej sytuacji są takie instytucje jak MEN (aprobata podręczników co do ich ilości, jakości, konieczności występowania), jak SANEPiD (niezapowiedziane kontrole placówek oświatowych pod względem nadbagażu w plecakach i nakładanie kar oraz raportowanie pokontrolne do zwierzchników tych placówek), gdzie są wojewódzcy kuratorzy oświaty i jakie działania podejmują, by sytuacja uległa poprawie?
    • ata-07 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 07.09.12, 22:41
      Przynajmiej by mogli układać plan w ten sposób, żeby dzieci miały lżejsze plecaki..
      Gdyby np. były dwie lekcje polskiego , 2 matematyki czy innej juz byłoby lzej.. Czy choćby dwie tylko jednego przedmiotu, ale NIE KAŻDA INNA !!!
      Poza tym, dlaczego to rodzice maja kupować drugi komplet podręcznika, a nie szkola ???
      Niech szkola kupi te 20 szt. i trzyma w klasie, niech rozdadzą, jak będzie lekcja przynajmiej jedną n a ławkę...
      Na pewno nie zmieniali by co roku na inne wydanie..
      Boże, kto w tych szkolach pracuje... ??? To są pedagodzy ?? Nie potrafią się zająć dzieckiem małym, w d.. mają wszystko.. (przepraszam tych z prawdziwego zdarzenia). Ślepi są w tych szkolach ???!!! Nie widzą, że dziecku ciężko ???

      Jedynie można jeszcze zamiast zeszytów 60-80 kartkowych (nawet w gimnazjum) kupować 32 k.

    • jakw Temat powraca co roku... 08.09.12, 10:42
      Jak pamiętam to temat "strasznie ciężkie tornistry" na tym forum powraca co roku. I co roku są rozważania co do pisania petycji, załatwiania szafek itp. Oraz rozważania różne nt formy podręczników. Walczyć o szafki warto - zwłaszcza jeśli w perspektywie jest jeszcze młodsze dziecko mające uczęszczać do tej właśnie szkoły. Ale jeśli delikwent jest w IV klasie a nam dopiero wtedy wpada do głowy pomysł nt szafek to może się to skończyć tak jak w przypadku mojej starszej córki: szafki dostali na ostatni semestr VI klasy.
      PS
      Ciężar plecaków nie ma związku z nową reformą szkolnictwa, być może ma związek z jakimiś starszymi reformami...
      • srebrnarybka Re: Temat powraca co roku... 09.09.12, 11:12
        Chyba rok temu po podobnej dyskusji napisałam list do Gazety Wyborczej proponując zainicjowanie akcji "Odchudźmy uczniowskie plecaki", na podobieństwo akcji "Rodzić po ludzku" i zaapelowałam do dyskutantek tego forum o poparcie mojego pomysłu. Przedstawiłam też kilka konkretnych pomysłów, jak to rozwiązać (szafki, podręczniki dzielone na sekcje etc.). Zostałam przez forumki zadziobana za rzekomy idiotyzm tego pomysłu. Wszystkie twierdziły, że najlepszym wyjście jest noszenie plecaków przez matki i one uwielbiają to robić. Cóż, jak uwielbiają, niech noszą.

        Ciężar plecaków nie ma związku z nową reformą szkolnictwa, być może ma związek
        > z jakimiś starszymi reformami...

        Ze starszymi, a przede wszystkim z dzikim kapitalizmem, który sprawia, że życiem szkoły rządzą prywatne wydawnictwa, w interesie których jest produkowanie jak największej ilości makulatury, zeszytów ćwiczeń etc. Nawiasem mówiąc, przed II wojną też panował w Polsce kapitalizm, ale jednak nie było tylu zeszytów do ćwiczeń, uzupełnianek etc. I to jednak życiem szkoły powinno kierować ministerstwo i zdecydowanie ograniczyć te praktyki, a nie wydawnictwa. Ale mamy do czynienia z tym samym procederem, co w wypadku leków, które przecież są zapisywane przede wszystkim pod wpływem promocji koncernów farmaceutycznych, a nie tyle samej celowości medycznej. Tyle, że rozbuchanie wydawców podręczników łatwiej byłoby ograniczyć. Ale po co, lepiej ograniczyć naukę historii, biologii, chemii, fizyki czy geografii w liceum ....
        • jakw Re: Temat powraca co roku... 09.09.12, 12:25
          I chociaż ci z GW cośkolwiek odpisali?
          Przecież zrobienie czegokolwiek z podręcznikami wymagałoby narzucenia pewnych rzeczy z góry przez MEN wydawnictwom. I nie łudź się, że minister z tego rządu to zrobi.
          • olena.s Re: Temat powraca co roku... 09.09.12, 13:24
            No nie wiem, jakby jakies wydawnictwo zrobiło ksiązki z perforacją i dobrze to rozreklamowało, to może by i podgryzło konkurencję dzięki temu.
            • graz.ka Re: Temat powraca co roku... 09.09.12, 15:07
              olena.s napisała:

              > No nie wiem, jakby jakies wydawnictwo zrobiło ksiązki z perforacją

              Przypomniałam sobie - czytałam taka poradę na belferblogu:

              w czym problem?
              6 września o godz. 17:56
              Podręczniki, ćwiczenia i zeszyty można drukować w formie bezokładkowej – jako luźne kartki z kilkoma dziurkami blisko grzbietu. Do tego JEDEN kołonotatnik „robiący” za zbiorczą okładkę.
              Ewentualnie można dodać kilka (a nawet kilkanaście, gdy przedmiotów – michałków jest więcej) nieco solidniejszych kartek oddzielających poszczególne przedmioty w kołonotatniku.
              Uczeń wie, jakie w danym dniu będzie miał przedmioty. Zgodnie z tym poprzedniego dnia wieczorem wkłada sobie do kołonotatnika 5, no może 10 (jak bardzo gorliwy) stroniczek podręcznika z angielskiego i 3-4 czyste kartki zeszytu do angielskiego. Jeżeli zeszyt/książka do ćwiczeń jest osobnym podręcznikiem – także kilka stroniczek tychże ćwiczeń.
              I tak dla każdego przedmiotu. Buduje sobie taki „kołonotatnik na wtorek”. W domu, po powrocie ze szkoły, rozkłada zapisane kartki do indywidualnych kołonotatników-zeszytów dla każdego przedmiotu. Tychże nigdzie nie nosi, bo po co? No może raz, dwa od wielkiego dzwonu albo gdy nauczyciel chce je ocenić.
              Podobnie „zwraca” kartki do kołonotatników-okładek dla każdego podręcznika i „pobiera” nowe kartki na następny dzień.
              Cały pomysł nie jest zbyt skomplikowany dla starszych dzieci, dla młodszych trochę mniej, chyba, że uwzględnimy pomoc rodziców w domu.
              Introligator w trzy sekundy obetnie okładkę każdej księżce i w następne trzy wydziurkuje kilka dziurek blisko krawędzi, która była grzbietem. To samo z zeszytami i z ćwiczeniami.
              Podobno polska szkoła nie zna koncepcji „używanego podręcznika”, a więc nie ma co żałować „zniszczenia” nowej książki.


              Może tak to rozwiązać? Zwłaszcza te książki na 3 lata?
            • jakw Re: Temat powraca co roku... 10.09.12, 21:34
              olena.s napisała:

              > No nie wiem, jakby jakies wydawnictwo zrobiło ksiązki z perforacją i dobrze to
              > rozreklamowało, to może by i podgryzło konkurencję dzięki temu.
              Problem polega na tym, że to nie rodzice czy dzieci wybierają książki a nauczyciel. Nauczyciel zaś książek pewnie w plecaku nie nosi - w każdym razie niecodziennie i tak na oko to może ze 3 sztuki...
          • srebrnarybka Re: Temat powraca co roku... 09.09.12, 14:28
            I chociaż ci z GW cośkolwiek odpisali?

            Oczywiście, że nie. Ale mnie, jednej "Donnie Chichotce". Gdyby wpłynęło kilkadziesiąt listów, może byłoby inaczej.

            Przecież zrobienie czegokolwiek z podręcznikami wymagałoby narzucenia pewnych r
            > zeczy z góry przez MEN wydawnictwom. I nie łudź się, że minister z tego rządu t
            > o zrobi.

            Nie łudzę się, uzasadniłam to chyba dostatecznie w pierwszym poście. Ale podobno mamy demokrację i swobodę wyrażania poglądów. Trochę życia przeżyłam za komuny, kiedy tego nie było, całkiem już dorosła byłam za komuny, i mimo braku demokracji, cenzury, braku możności zrzeszania się itp. warunków nawet wtedy zdarzało się na władzach coś wymusić. Więc teraz, kiedy jest możliwość swobodnego wyrażania myśli i organizowania się, jaki problem zorganizować taki nacisk na ministerstwo, żeby to na nim wymusić?
        • elenore Re: Temat powraca co roku... 10.09.12, 12:53
          srebrnarybka napisała:

          > Chyba rok temu po podobnej dyskusji napisałam list do Gazety Wyborczej proponuj
          > ąc zainicjowanie akcji "Odchudźmy uczniowskie plecaki", na podobieństwo akcji "
          > Rodzić po ludzku" i zaapelowałam do dyskutantek tego forum o poparcie mojego po
          > mysłu. Przedstawiłam też kilka konkretnych pomysłów, jak to rozwiązać (szafki,
          > podręczniki dzielone na sekcje etc.). Zostałam przez forumki zadziobana za rzek
          > omy idiotyzm tego pomysłu. Wszystkie twierdziły, że najlepszym wyjście jest nos
          > zenie plecaków przez matki i one uwielbiają to robić. Cóż, jak uwielbiają, niec
          > h noszą.
          >

          Rybko wink Nie wiem co matki uwielbiają, ale w pewnym momencie dziecko już nie uwielbia matki dreptającej za nim ... a waga plecaka rosnie wraz z kolejnymi szczeblami edukacji. Z torebeczką to można na uczelnię ... no ale wtedy już kręgosłup krzywy jest i pozamiatane
          • srebrnarybka Re: Temat powraca co roku... 10.09.12, 14:15
            Nie wiem co matki uwielbiają, ale w pewnym momencie dziecko już nie u
            > wielbia matki dreptającej za nim ...

            Nie wiem, co uwielbiają wszystkie matki na świecie, ale te, które mnie zgnoiły na forum, twierdziły, że one wolą dźwigać plecaki swoich dzieci niż zrobić cokolwiek, żeby te plecaki były lżejsze. Takie było uzasadnienie, moje sformułowanie o "uwielbianiu" było, przyznaję to, złośliwym skarykaturowaniem tych opinii.
            Dziecko nie uwielbia matki dreptającej za nim - wiem coś o tym, ale to nie nie 10-12 latki powinny sie zebrać i zorganizować przeciw terrorowi wydawnictw oświatowych, ale właśnie owe matki. Dla dobra swoich dzieci.
            Cóż, mam taki paskudny charakter, że jak widzę zło, to poza narzekaniem staram się przynajmniej myśleć nad rozwiązaniem problemu. I wiem, że takie myślenie, a następnie działanie, czasem przynosi skutki. Im jestem starsza, coraz częściej się przekonuję, że moja postawa jest jakimś wyjątkiem. Ludzie sobie ponarzekają, a problem wróci. Smacznego.
        • zielonazielona1 Re: Temat powraca co roku... 13.09.12, 16:25
          ja też byłam wyśmiewana na forum, lekceważona w szkole....
          kupiłam dzieciom szafkę za własne pieniądze- problem tylko trochę się rozwiązał, bo czasem jakaś książka była potrzebna w domu , a została w szafce, itp.teraz w gimnazjum problem pojawia się znów i znów dla nauczycieli , dyrekcji jestem oderwana od rzeczywistości- mam ciągle problem , że książki ciężkie.....znowu kupię szafkę za własne pieniądze. nikt nas nie wysłucha , nikt nam nie pomoże- nie łudzę się!!!!pozdrawiam zmęczonych rodziców
        • jeza77 Re: Temat powraca co roku... 23.09.12, 18:41
          srebrnarybka napisała:


          >Zostałam przez forumki zadziobana za rzek
          > omy idiotyzm tego pomysłu.

          Nasza Polska rzeczywistość sad Ponarzekać lubimy, ale żeby coś zrobić, to już nie .
          Na moje poparcie możesz liczyć smile
    • bj32 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 09.09.12, 14:37
      Ja Ankowego nie ważyłam, ale od samego patrzenia pogłębia mi się dyskopatia. Tymczasowo mam problem z bani, bo plecak na kółkach, ale w zimie albo w ulewę będzie mniej zabawnie.

      Makrokursorek, a ja mam do Ciebie pytanie:
      Skoro moja córka do szkoły jedzie ponad pół godziny z przesiadką tramwajem, albo niewiele krócej rowerem - który jej znoszę i wnoszę - też jest w czwartej klasie, to zaszkodzi jej tachanie tego na plecach? Bo chyba nie oczekujesz, że będzie w tramwaju zatłoczonym stawiać plecak bez kółek na podłodze, albo na przykład w błoto, jeśli akurat będzie mokro?

      I nie pomyl sie, proszę, że powinnam ja przenieść do szkoły bliżej, bo chodzi do specjalnej.
      • saszanasza Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 09.09.12, 15:26
        bj32 sęk w tym że plecak na kółkach także powoduje boczne skrzywienie kręgosłupa (zwróć uwagę jaką pozycję przybiera dziecko ciągnąc taki plecak i jak ułożona jest ręka i kręgosłup).

        tak naprawdę to jedyny sens jaki widzę to "odchudzenie" książek i zeszytów. kurcze może by wejść w koalicję z jakimiś instytucjami zorientowanymi na ochronę środowiska naturalnego przecież ta szkolna biurokracja odbywa się nie tylko kosztem dzieci ale i środowiska naturalnego.
        z jednej strony widać tendencje do ograniczenia biurokracji (wprowadzanie elektronicznych faktur, e-bookiów etc. z drugiej aż wre "nadprodukcja" książek szkolnych, których nawet odsprzedać nie można...


        • elenore Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 10.09.12, 12:49
          Plecak gimnazjalisty dobija do 10kg .... czy pocieszeniem jest, ze jego waga też niechybnie zmierza do 60kg ? Niby kawał chłopa, ale ciągle rośnie ... a ciężary dźwiga nie tylko z i do autobusu, ale jeszcze z klasy do klasy (założę się że na jednym ramieniu, bo leniwy .... ). A potem mamy 40-latków na rencie ;-/
        • bj32 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 10.09.12, 12:53
          Ktoś na tym zarabia, czyż nie?

          Nie brałam pod uwagę skrzywienia bocznego, ale może to dlatego, że moje urocze dziecko w miarę możliwości zaczepia sobie rączkę za kieszeń, a ja to później będę cerowaćbig_grin

          Co zaś do e-booków, a właściwie e-podręczników - polecam uwadze to:
          m.onet.pl/biznes,yyw7d
          a zwłaszcza to:
          www.cyfrowaszkola.men.gov.pl/index.php/e-podreczniki/227-e-podrecznik-dlaczego-ma-sie-nie-udac

          Może ja jestem sceptyczna do nowości, ale jak dla mnie pomysł jest realizowany od tyłu.
          Za to bardzo mnie poruszył ten fragment:
          "Chcemy przekazać uczniowi umiejętności, dzięki którym, na przykład, rozwiązując frapujące łamigłówki na komputerze, uczył się będzie matematyki, grając w edukacyjne gry strategiczne polubi logikę, biorąc udział w quizach zafascynuje się geografią, siedząc w parku robił na tablecie eksperymenty przyrodnicze, albo słuchał wykładów światowej sławy profesorów."
          Poezja! Chciałabym poznać autora. I zobaczyć te dzieci w parku, słuchające wykładów i karmiące wiewiórki oprzeszkamibig_grin
      • makurokurosek Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 11.09.12, 10:27
        BJ ja nie twierdzę, że ciężkie plecaki to coś super, ja pokazuję tylko hipokryzję, czyli ciężki plecak niszczy kręgosłup , ale plecak wypełniony encyklopedią czy innymi ulubionymi książkami dziecka nie tylko nie niszczy kręgosłupa ale jest powodem do dumy rodzica. Ten temat przez hipokryzję rozwala mnie tak samo jak tłumaczenie co niektórych matek, nie mogę iść do pracy bo muszę 8-9 latka ze szkoły odebrać, a że pół godziny później ten dziewięciolatek samopas lata po osiedlu to już nie ważne, już nagle potrafi samodzielnie przechodzić przez ulice , nie ma niebezpieczeństwa gwałcicieli czy pobicia.
        Nie twierdzę, że ciężki plecak nie wpływa na wady postawy, ale na tą samą wadę postawy wpływa zła pozycji przyjmowana w trakcie grania na kompie czy oglądania tv. Co chwila pojawiają się posty " jaka gra na PC dla 3,4,5 latka" wówczas matki nie zastanawiają sie, że sadzając dziecko przy kompie niszczą mu kręgosłup, ale za trzy lata burzą sie jakie to ciężkie plecaki musza dzieci nosić, jakie dziecko ma nagle skrzywiony kręgosłup. Kręgosłup nie krzywi się w pięć minut i wady kręgosłupa 5-9 latków nie wynikają z ciężkich plecaków, ciężkie plecak mógł jedynie przyśpieszyć efekt jaki przyniosło długie siedzenie przed kompem/tv w nieodpowiedniej pozycji.
    • mama-ola Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 10.09.12, 15:32
      > szkoła nie zapewnia szafek czy półek dla starszych dzieci do przechowywania
      > książek.
      > co kuźwa można zrobić? petycję jakąś napisać??? gdzie??? czy jest jakieś uregul
      > owanie prawne ograniczające "ciężar plecaka" tudzież obligujące szkołę do zapew
      > nienia uczniom miejsc do przechowywania???

      Ja bym się zapytała, czemu nie ma szafek. Być może nie tyle chodzi o koszt szafek, co o ryzyko kradzieży. Podręczniki są drogie, więc jakby rodzice musieli je kupić drugi raz, to byłby dopiero raban. Być może przyczyną jest też to, że dzieci łażą od sali do sali, zamiast mieć zajęcia cały czas w jednej (niech się nauczyciel przejdzie).

      Najpierw trzeba by chyba przewalczyć, że klasa dostaje swoją salę na cały rok i ma w niej wszystkie lekcje poza informatyką. A potem zainwestować w szafki.

      U nas tak właśnie jest. Syn ma "własną" szufladę opatrzoną numerem z dziennika i w niej część książek i przybory plastyczne.
      • agni71 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 10.09.12, 19:08
        >
        > U nas tak właśnie jest. Syn ma "własną" szufladę opatrzoną numerem z dziennika
        > i w niej część książek i przybory plastyczne.

        W klasie IV lub wyżej?
      • jarkotowa1 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 11.09.12, 10:50
        Własną szufladę można mieć w klasach 1-3. Wtedy rzeczywiście dzieciaki mają swoją klasę.
        W starszych klasach są sale przedmiotowe z wyposażeniem. Nie wyobrażam sobie nauczyciela przyrody, który lata po szkole z mapami ściennymi wielkości tablicy, a jak na lekcji mu wpadnie dygresja albo nawiąże na chwilę do innego tematu i będzie chciał go czymś zilustrować to......zostawi młodzież i poleci po inną mapę czy wypchanego jeża? To nierealne. Lepiej odchudzić tachaną makulaturę, albo tak ułożyć plan tak, żeby były np po dwie lekcje jednego przedmiotu.
        • jeza77 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 23.09.12, 18:33
          jarkotowa1 napisała:

          > Własną szufladę można mieć w klasach 1-3. Wtedy rzeczywiście dzieciaki mają swo
          > ją klasę.
          > W starszych klasach są sale przedmiotowe z wyposażeniem. Nie wyobrażam sobie na
          > uczyciela przyrody, który lata po szkole z mapami ściennymi wielkości tablicy,

          A ja nie widzę powodu dla którego moje dziecko ma nosić np.atlas na każde zajęcia z przyrody. Atlas mógłby sobie leżeć w szafce w klasie w której odbywają się w/w lekcje. Dodam, że lekcje odbywają się dwa razy w tygodniu, a dzieci nie korzystały z atlasu jeszcze ani razu.
          Podobnie sytuacja wygląda z książkami do muzyki i plastyki oraz farbami i blokami.
          • jarkotowa1 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 23.09.12, 22:26
            To pewnie jest możliwe do zorganizowania. U nas niektórzy nauczyciele wpadli na taki pomysł. Nieliczni, ale jednak. W klasach są jakieś szafki zamykane na klucz i dzieciaki, jak się tylko da, zostawiają tam podpisany podręcznik/atlas, gdy nie mają nic zadane. W tym roku co prawda mojemu synowi jeszcze się to nie zdarzyło, ale w zeszłym roku owszem. Może trzeba zagadać z przedmiotowcami.
            • inx123 a moje dziecię juz nie dzwiga :P 24.09.12, 00:17
              po 3 tygodniach noszenia pełnego plecaka (I klasa) moja córka oświadczyła mi nie dalej jak w środę,, mamo boli mnie kręgosłup,,...nie myśląc długo odchudziłam jej wszystkie ćw ...podręcznika się nie dało więc nosi cały...ćwiczenia maja teraz okładkę rozdział z pracą domową oraz kolejny, który bedą przerabiać..max 10 kartek nie 100 czy 120...ma to znaczenie bo codziennie córka nosi 3 lub 4 takie zeszyty jeśli jest ang ...ksiązkę od religi na szczęscie zaczeli zostawiać w szkole...plecak nagle zrobił sie leciutki....moze z nim latać po całej szkoletongue_out..wychowawczyni powiedziałam ze tak teraz będzie nosić i dlaczego ..pani się zgodziła i jest ok
          • agni71 Re: Zważyłam placak swojego dziecka spakowany na 24.09.12, 08:56
            A ja nie widzę powodu dla którego moje dziecko ma nosić np.atlas na każde zajęc
            > ia z przyrody. Atlas mógłby sobie leżeć w szafce w klasie w której odbywają się
            > w/w lekcje. Dodam, że lekcje odbywają się dwa razy w tygodniu, a dzieci nie ko
            > rzystały z atlasu jeszcze ani razu.

            Tez tak sądziłam, ale po zastanowieniu - gdyby każde dziecko z każdej klasy chciało zostawiać częśc podręczników po prostu w szafach w sali, to:
            1. mogloby jednak zabraknąc miejsca (u nas w jednym budynku są klasy IV-VI i gimnazjum, a w jednym roczniku nawet 6 klas)

            2. mimo podpisywania - pewnie podręczniki (czy też atlasy lub inne pomoce) gubiłyby się, mieszały.

            Chyba jednak lepszym rozwiązaniem w tych starszych klasach jest oddzielna szafka dla każdego dziecka.

            U nas, odpukać, moze da się szafki załatwić, w pażdzierniku ma być rozmowa z dyrekcją na ten temat, ponoć jest na "tak". Przy czym rodzice musieliby ponieść przynajmniej częśc kosztu szafek. Mnie się i tak opłaca, bo jeszcze dwie młodsze córki będą chodziły do tej szkoły.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja